
- Strona główna
- Forum
- rodzicielstwo i rodzina, zaburzenia osobowości
- Podejrzewam, że...
Podejrzewam, że członek mojej rodziny ma zaburzenia osobowości.
Joanna Łucka
Dzień dobry, niestety osoba w pierwszej kolejności musi chcieć sobie pomóc - potrzeba oddziaływań psychologicznych/psychoterapeutycznych/psychiatrycznych powinna wynikać z woli tej osoby (dopóki nie zagraża bezpośrednio sobie lub innym - np. podejmując zachowania destrukcyjne lub ryzykowne). Bez tej otwartości i chęci osoby, której opis dotyczy, trudno o uzyskanie jakichkolwiek satysfakcjonujących rezultatów z podjętych działań pomocowych.
W takiej sytuacji warto wskazywać na kłopotliwe zachowania, ale przede wszystkim ich konsekwencje, które zapewne następują po opisywanych epizodach.
Proszę pamiętać, że nie jest Pan/Pani zobligowana do bezwarunkowego akceptowania trudnych zachowań członka rodziny (jeśli jest to osoba pełnoletnia), który nie podejmuje pracy nad sobą, jednocześnie obciążając pozostałych członków rodziny i Państwa relacje. Proszę dbać także o swoje zdrowie psychiczne i zapewniać sobie wsparcie w sytuacjach trudnych.
W pierwszej kolejności warto zasugerować osobie wizytę u lekarza rodzinnego, który być może będzie miał większe możliwości przyjrzenia się sytuacji oraz pokierowania dalej do odpowiednich specjalistów. Być może jego profesjonalna opinia będzie ważnym czynnikiem wpływającym na decyzję osoby.
Wysyłam dobre myśli i dużo sił.
Pozdrawiam serdecznie
Joanna Łucka

Zobacz podobne
Dzień dobry mam problem ze sobą i nie wiem jak sobie z nim poradzić.
Chodzi o moją mamę. Kocha mnie, przytula, gotuje obiady i nie hamuje moich ambicji i wspiera mnie we wszystkim, jednak mam do niej odrazę i agresję. Nie chcę jej krzywdzić, ale wybucham do niej agresją cały czas, nawet jak nic do mnie nie mówi. Odkąd skończyłam 18 lat dochodzą również przekleństwa, ale tylko z mojej strony. Mama jest smutna i widzę, że pęka jej serce, bo bardzo jej dokuczam, ale nie potrafię przestać. Kocham ją i nienawidzę. Wskoczyłabym za nią w ogień, ale i ją do niego wepchnęła. Na myśl, że mogę jej wbić szpilkę i doprowadzić do złego stanu odczuwam satysfakcję i zadowolenie, a gdy skończę umartwiam się jak mi jej żal i nie chcę, aby była smutna. Wiem, że jak odejdzie, to ja razem z nią.
Dzieciństwo miałam bardzo dobre, bo mama sama mnie wychowywała. Może chodzi o ojca, bo bardzo jej dokuczał, jak miałam może z 2 latka, potem odeszłyśmy. Może podświadomie chcę przejąć jego rolę.
O co chodzi i co jest ze mną nie tak? Chciałabym, aby mama miała kochającą córkę, a nie potwora. Bardzo proszę o pomoc.

