Left ArrowWstecz

Problemy z tożsamością i osobowością

Witam, moje pytanie będzie dotyczyło kwestii bardzo abstrakcyjnej, mam nadzieję, że uda mi się opisać to wszystko w sposób sensowny i zrozumiały. Oczywiście objawów jest o wiele więcej, ale ograniczę się do jednego. Co może oznaczać posiadanie wielu wersji samej siebie? Mam wrażenie, że moja osobowość nie wykształciła się poprawnie w okresie dojrzewania, jest płynna, rozszczepiona, zmienna, dzieli się na mnóstwo różnych form, nie tworzy spójnej całości, ma w sobie wiele sprzecznych poglądów, myśli, uczuć. Jest tak przez cały czas, odkąd pamiętam, zaczęło się na długo przed traumatycznymi doświadczeniami, więc raczej one nie są powodem tego wszystkiego. Gdy byłam dzieckiem, "przerzucałam się" z wyobrażenia na wyobrażenie lalki/postaci, wcielałam się w nie. Teraz tymi "lalkami" są formy mnie samej. Forma zewnętrza (ciało) wydaje mi się obca, jej zachowania i zmienne nastroje nie pasują do mojego właściwego stanu i samopoczucia, robi i mówi to, czego nie chcę, aby robiła i mówiła. Pomimo skrajnie zmieniających się nastrojów, wzrostów i obniżeń energii, okresów bezsensownego bełkotu i kompletnego milczenia, u podstawy i tak jest stan właściwy, czyli rozpacz, nienawiść i przerażenie. Jestem rozczłonkowana na nieskończenie wiele części. Nie jestem w stanie czytać, słuchać lub oglądać czegoś, co należy do innej osobowości niż ta, która jest "włączona" w danej chwili. Każda wygląda trochę inaczej, ma inne barwy, zestawy skojarzeń, przestrzeni i zainteresowań. Nie wiem, które z tych elementów naprawdę należą do mnie, ani kim jest prawdziwa "ja". Nawet elementy wspólne dla tych wszystkich wersji nie pomagają. Niby mam jakieś odczucia, poglądy i zainteresowania, ale mimo to nie jestem w stanie się na nich skupić i stworzyć z nich jednej, spójnej osobowości. Zresztą nie we wszystkich kwestiach jestem w stanie zająć jasne stanowisko, ustalić, co sądzę, jaki mam do tego stosunek. Może wynika to z umiejętności zauważenia skomplikowania i niejednoznaczności danej kwestii, a może to moja ułomność i głupota. Miałam do czynienia z wieloma psychiatrami, psychologami, terapeutami i pedagogami, poddałam się wielu testom i badaniom, ale nikt niczego konkretnie nie zdiagnozował. Dopiero gdy sama zaczęłam podejrzewać u siebie spektrum autyzmu, po udaniu się do odpowiedniej fundacji otrzymałam opinię (nie diagnozę) o posiadaniu SA. Na pewno autyzm to w moim przypadku nie wszystko. Może mają Państwo jakieś podejrzenia lub refleksje (oczywiście oprócz stwierdzenia, że powinnam udać się do kolejnego psychiatry)?
User Forum

Kobieta, 23 lata

3 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Opisuje Pani doświadczenie, które w psychologii nazywamy fragmentacją tożsamości lub silną dysocjacją. To poczucie bycia „lalką” czy posiadania wielu niespójnych wersji siebie jest mechanizmem obronnym umysłu, który często wykształca się, gdy rzeczywistość nawet ta wewnętrzna jest zbyt trudna do udźwignięcia w jednej całości.

To, o czym Pani pisze – poczucie obcości własnego ciała i niemożność korzystania z zainteresowań innej „części” siebie – może współwystępować ze spektrum autyzmu, o którym Pani wspomniała. Osoby w spektrum często stosują bardzo zaawansowane maskowanie, dostosowywanie się do otoczenia, co po latach może skutkować właśnie takim poczuciem „rozpadu” na różne role i formy. Jednak opisana przez Panią „bazowa rozpacz i nienawiść” sugeruje, że pod spodem kryje się bardzo silny ból emocjonalny, który wymaga zaopiekowania.

Współczesna psychoterapia oferuje nurty, które pracują właśnie z takimi stanami, np. Terapia Schematów lub System Wewnętrznej Rodziny. Pomagają one zrozumieć, że te „części” nie są Pani ułomnością, ale próbą przetrwania. Nie jest Pani „głupia” ani „ułomna” – Pani umysł wypracował niezwykle skomplikowany sposób radzenia sobie z rzeczywistością. Proszę rozważyć poszukanie terapeuty pracującego właśnie w nurcie IFS lub traumy relacyjnej, gdyż klasyczna diagnoza psychiatryczna czasem nie nadąża za tak złożonym przeżywaniem siebie.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Dzień dobry,

 

opis, który Pani przedstawia, rzeczywiście pokazuje doświadczenie niestabilnego poczucia tożsamości i trudności w odczuwaniu siebie jako jednej, spójnej osoby. U niektórych ludzi rozwój poczucia „ja” nie przebiega w sposób linearny i stabilny, tylko przyjmuje formę wielu części lub stanów, które w różnych momentach przejmują pierwszeństwo. Może to sprawiać wrażenie, jakby różne wersje siebie były od siebie oddzielone, miały własne skojarzenia, emocje i sposoby patrzenia na świat. Z perspektywy psychologicznej bywa to rozumiane jako sposób organizowania doświadczeń psychicznych w części, które nie do końca łączą się w jedną narrację o sobie.

Czasami takie poczucie wielości pojawia się u osób, które od wczesnego dzieciństwa bardzo intensywnie korzystały z wyobraźni i tworzyły wewnętrzne światy lub postacie. Z biegiem czasu te mechanizmy mogą przekształcić się w różne stany funkcjonowania psychicznego, które są odczuwane niemal jak oddzielne wersje siebie. Nie oznacza to koniecznie, że istnieją odrębne osobowości w sensie klinicznym, ale raczej że psychika organizuje się wokół wielu wewnętrznych perspektyw.

Poczucie obcości wobec własnego ciała lub własnych zachowań także jest doświadczeniem, które pojawia się u części osób przeżywających silne napięcie wewnętrzne. W takich momentach można mieć wrażenie, że ciało działa automatycznie albo że mówi się rzeczy, które nie są zgodne z tym, co odczuwa się jako prawdziwe wewnątrz. Psychologia opisuje to czasem jako formę oddzielenia między przeżyciem a działaniem, kiedy różne warstwy doświadczenia nie są ze sobą dobrze zintegrowane.

W Pani opisie szczególnie wyraźne jest to, że mimo wielu zmieniających się stanów emocjonalnych istnieje pewne głębsze tło przeżyć, które pozostaje względnie stałe i wiąże się z poczuciem rozpaczy, lęku i silnego napięcia. Często zdarza się, że kiedy człowiek przez długi czas doświadcza bardzo intensywnych emocji, psychika próbuje organizować je w różne części, aby łatwiej było je znosić. Wtedy różne stany nastroju, zainteresowań czy sposobów myślenia mogą wydawać się od siebie bardzo oddzielone.

Możliwe jest też, że Pani doświadczenie wiąże się z dużą wrażliwością poznawczą i skłonnością do dostrzegania wielu perspektyw jednocześnie. Dla niektórych osób świat nie układa się w proste odpowiedzi i jednoznaczne stanowiska. Wtedy trudno jest powiedzieć „to jest dokładnie moje zdanie” albo „to jest jedna wersja mnie”, ponieważ różne punkty widzenia wydają się równie prawdziwe. To może prowadzić do poczucia rozproszenia lub braku jednego centrum tożsamości.

Jeżeli w Pani przypadku pojawia się również doświadczenie związane ze spektrum autyzmu, może to dodatkowo wpływać na sposób budowania obrazu siebie. U części osób w spektrum tożsamość rozwija się w sposób bardziej analityczny i refleksyjny, a mniej intuicyjny. Zamiast jednego stabilnego poczucia „kim jestem” pojawia się raczej zbiór cech, zainteresowań i stanów, które nie zawsze łączą się w jedną narrację. To może powodować wrażenie, że różne elementy istnieją obok siebie, ale nie składają się w całość.

Czasem poczucie wielu wersji siebie można też rozumieć jako naturalną właściwość ludzkiej psychiki, tylko przeżywaną w bardziej wyraźny sposób. W psychologii często mówi się, że każdy człowiek posiada różne części czy role wewnętrzne, które uaktywniają się w różnych sytuacjach. Jedna część może być bardziej racjonalna, inna emocjonalna, jeszcze inna skoncentrowana na wyobraźni lub na relacjach. U większości ludzi te części są ze sobą płynnie zintegrowane, dlatego nie zwracają na siebie takiej uwagi. Gdy integracja jest słabsza, różnice między nimi mogą być odczuwane jako bardzo wyraźne.

Pani doświadczenie może więc być próbą psychiki, aby pomieścić wiele różnych stanów emocjonalnych, sposobów myślenia i reakcji na świat. Zamiast jednej, stabilnej struktury pojawia się bardziej zmienna konfiguracja części, które w różnych momentach dochodzą do głosu. Dla osoby, która tego doświadcza, bywa to bardzo dezorientujące, zwłaszcza gdy pojawia się pytanie o to, która z tych wersji jest „prawdziwa”. Z perspektywy psychologicznej często przyjmuje się jednak, że wszystkie te elementy należą do jednej osoby, tylko nie są jeszcze dobrze połączone w spójną całość.

Możliwe jest też, że Pani duża refleksyjność i uważność na własne stany psychiczne sprawia, że obserwuje Pani procesy wewnętrzne znacznie dokładniej niż większość ludzi. To, co dla wielu osób pozostaje nieuświadomione, u Pani jest wyraźnie dostrzegane i opisywane. Wtedy doświadczenie wielości może wydawać się szczególnie intensywne, ponieważ widzi Pani różnice między poszczególnymi stanami psychiki z bardzo bliska.

I tak już na koniec, psychiatra rzeczywiście w tej chwili może nie być Pani potrzebny. Jednak zachęcam do podjęcia psychoterapii indywidualnej. z pomocą doświadczonej/ego psychoterapeutki/ty może Pani bowiem podjąć się zintegrowania wyodrębnionych części. A to może znacznie odmienić uspójniając  Pani poczucie tożsamożsi i lepiej ugruntuje Pani czucie siebie i świata. 

 

Dużo dobrego!

Patrycja Wójcik

2 miesiące temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Poczucie wielu „wersji siebie”, zmienność stanów, trudność w odczuwaniu spójnej tożsamości czy wrażenie obcości wobec własnych reakcji bywa związane z różnymi mechanizmami psychicznymi. Czasami ma to charakter dysocjacyjny (czyli dotyczący rozdzielenia różnych stanów emocjonalnych i sposobów funkcjonowania), czasami wiąże się z trudnościami w integracji tożsamości, które mogą występować np. przy dużej wrażliwości, w spektrum autyzmu czy w niektórych zaburzeniach osobowości. Nie oznacza to jednak automatycznie obecności tzw. „wielu osobowości” w sensie klinicznym.


Przy tak złożonych doświadczeniach/objawach nie ma większego sensu szukać "etykiet" i próbować dopasowywać pojedynczych objawów do konkretnych zaburzeń. Diagnoza psychologiczna czy psychiatryczna wymaga pogłębionego wywiadu, poznania historii rozwoju, funkcjonowania w różnych obszarach życia oraz często kilku spotkań diagnostycznych. Dopiero z takiej szerszej perspektywy można próbować rozumieć, z czego wynikają dane doświadczenia.

Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Karolina Grabka

2 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Pani wiadomość i opis sytuacji brzmi jak bardzo trudne doświadczenie wewnętrzne. Wiele osób przeżywa siebie jako różne „części” lub stany, które mają odmienne emocje, potrzeby czy sposób myślenia:  czasem jest to sposób psychiki na radzenie sobie z napięciem i złożonością doświadczeń. Nie musi to oznaczać „zepsutej” osobowości ale raczej brak poczucia spójności i bezpieczeństwa wewnętrznego. Może warto na chwilę zatrzymać się przy kilku pytaniach:

Czy któraś z tych części czuje się bardziej spokojna lub bezpieczna niż inne?

W jakich momentach pojawia się poczucie największego rozszczepienia?

Czy zdarzają się chwile, gdy choć na moment czuje się Pani bardziej „całością”?

To, że tak uważnie Pani obserwuje swój świat wewnętrzny, jest ważnym krokiem. Czasem w terapii pracuje się właśnie nad poznaniem i łagodnym integrowaniem tych części, zamiast walczyć z nimi. Pani doświadczenie zasługuje na dużo uważności i życzliwości wobec siebie. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

2 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry, 

To, co Pani opisuje jako „wiele wersji samej siebie”, tworzy obraz bardzo wyraźnego wewnętrznego wielogłosu – różnych części, stanów, „form” siebie, z własnymi emocjami, skojarzeniami, zainteresowaniami i nawet własnym stosunkiem do ciała. Zewnętrzna forma bywa odczuwana jak obca, a działania „na zewnątrz” nie zawsze są zgodne z tym, co w środku uważa Pani za swoje. Na stałym tle rozpaczy, nienawiści i przerażenia pojawiają się gwałtowne zmiany nastroju, energii, mówienia i milczenia, a także doświadczenie, że nie jest Pani w stanie korzystać z rzeczy „należących” do innych wersji siebie, jakby każda miała osobną przestrzeń i zestaw treści.

W opisie Pani doświadczeń bardzo wyraźnie wybrzmiewa zjawisko, które w psychologii nazywa się dysocjacją – poczucie odrealnienia, niebytu, odcięcia od własnego ciała lub od sposobu odbierania świata zewnętrznego. Dysocjacja bywa rozumiana jako zaburzenie lub osłabienie integracji pomiędzy wspomnieniami, poczuciem własnej tożsamości, bezpośrednimi wrażeniami i kontrolą ruchów ciała. W skrajniejszych postaciach opisuje się też sytuacje, w których człowiek ma więcej niż jedną tożsamość – dwie lub znacznie więcej – różniące się wiekiem, płcią, poziomem intelektu, a kolejne tożsamości mogą nie wiedzieć o swoim istnieniu nawzajem. Pani doświadczenie „lalkowych” postaci z dzieciństwa i późniejsze poczucie wielu form siebie, które nie składają się w jedną całość, układa się w spójny obraz silnie dysocjacyjnego funkcjonowania, nawet jeśli nie pokrywa się dokładnie z podręcznikowymi przykładami.

W literaturze na temat traumy dysocjacja jest często opisywana jako sposób, w jaki psychika próbuje poradzić sobie z doświadczeniami zbyt przytłaczającymi, by dało się je unieść w jednym, ciągłym „ja”: zamiast przeżywać wszystko naraz, oddziela od siebie wspomnienia, emocje, stany świadomości, a czasem także całe stany tożsamości. W takim ujęciu „wiele wersji siebie” nie jest fanaberią ani wymysłem, tylko sposobem zorganizowania przeżyć, który ma swoją logikę i funkcję ochronną – nawet jeśli obecnie wiąże się dla Pani głównie z cierpieniem i zagubieniem.

Pani opis pokazuje wewnętrzny świat złożony z wielu części, różniących się nastrojem, zainteresowaniami i dostępem do treści, przy stałym tle bardzo trudnych uczuć oraz poczuciu obcości własnego ciała i działań. Równocześnie w tym wszystkim konsekwentnie obecna jest perspektywa kogoś w Pani wnętrzu, kto uważnie obserwuje, porządkuje i nadaje znaczenie temu, co się dzieje i właśnie z tego miejsca został napisany Pani list.

 

Z poważaniem Karolina Reszowska-Świgut 

psycholog, psychotraumatolog 

2 miesiące temu
Łukasz Bosiacki

Łukasz Bosiacki

Dzień dobry, 


Opisuje pani trwające już wiele lat doświadczenie chaosu wewnętrznego, które wywołuje u pani sporo napięcia i niepewności. Z opisu wynika, że już bardzo długo stara się pani uporządkować poczucie wewnętrznej niespójności za pomocą poszukiwania wyjaśnień w diagnozach psychiatrycznych i psychologicznych, lecz wciąż odczuwa pani niedosyt, a wewnętrzny chaos nie mija. Wyobrażam sobie, że w kolejnych diagnozach poszukuje pani czegoś, co panią uspokoi i być może ,,ustabilizuje” niejasne poczucie siebie. Opisany przez panią sposób przeżywania siebie i związane z tym cierpienie są przesłankami do podjęcia psychoterapii indywidualnej np. w podejściu psychodynamicznym, która skupiałaby się na integracji tożsamości, w efekcie poprawiając jakość pani życia.


Pozdrawiam 

Łukasz Bosiacki

2 miesiące temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo trudne i dezorganizujące doświadczenie – szczególnie to poczucie braku spójności i „rozszczepienia” między różnymi stanami siebie.

Warto podkreślić jedną rzecz: to, że ma Pani wrażenie wielu „wersji siebie”, nie musi oznaczać, że coś jest „zepsute” czy że nie ma „prawdziwej Pani”. Często jest to sposób, w jaki psychika radzi sobie z intensywnością emocji, sprzecznościami czy napięciem – tworząc różne stany, które nie zawsze się ze sobą łączą.

Z Pani opisu wybrzmiewa też, że niezależnie od tych zmian, u podstaw pojawia się stały, bardzo trudny stan emocjonalny. To może być ważny punkt odniesienia – coś, co jest bardziej stałe niż same „wersje”.

To, że ma Pani trudność z poczuciem tożsamości, spójności, zmiennością stanów i jednocześnie dużą świadomość tego, co się dzieje, jest doświadczeniem, które bywa bardzo obciążające.

Może być pomocne patrzenie na to nie jako na „brak jednej osobowości”, ale jako na obecność różnych części czy stanów, które pojawiają się w zależności od momentu – bez konieczności ich natychmiastowego łączenia w jedną całość.

To, że Pani to tak dokładnie opisuje i próbuje zrozumieć, co się dzieje, ma znaczenie.

Pozdrawiam ,

Kinga Osmulska

Psycholog, Psychoterapeutka


 

2 miesiące temu
narcyz

Darmowy test na osobowość narcystyczną

Zobacz podobne

Trudności z mężem, proszę o pomoc. Jest nadmiernie czujny, chce wszystko dokładnie wiedzieć, boi się.
Witam, piszę nie w swojej sprawie, lecz w sprawie męża, ale też mnie to dotyczy. Chciałabym uzyskać odpowiedź, co to może być? Zachowanie mojego męża polega na tym, że obchodzi go to, co robią inni, np. idzie ktoś ulicą pyta mnie kto to ? I co ten ktoś robi ( a jest to zupełnie obca osoba ) lub jedzie samochód i pyta mnie, gdzie skręcił czy do kogoś do domu lub pyta, dlaczego się zatrzymał ( jeśli zatrzymuje się pod naszym domem na ulicy, żeby np. skręcić ) upewnia się pytając mnie czy zablokował telefon. Boi się wykonywania jakichkolwiek przelewów, gdy wylogowuje się z jakiegoś portalu, pyta się czy na pewno się wylogował. Gdy pytam go o zdanie, co się dzieje, odpowiada, że nie jest pewny siebie a to chyba nie na tym polega. Jest to męczące a on nie chce nic z tym zrobić, muszę mu opowiadać, do kogo dokładnie wjechał samochód i po kilka razy wypytuje o to samo. Proszę o jakąkolwiek odpowiedź, jestem bezradna, a chciałabym mu pomóc. Gdy odpowiem źle, staje się nerwowy, ja przez to też zaczynam wariować, ponieważ za każdym razem, gdy o coś zapyta denerwuję się. Proszę o pomoc, dziękuje.
Na pytanie o "zaburzenia schizotypowe"
Na pytanie o "zaburzenia schizotypowe" dostałem odpowiedź, w której zawarta była wskazówka odnośnie terapii grupowej i indywidualnej. Problem w tym, że grupowi terapeuci wyrzucają mnie za to, że nie mieszczę się w przedziale od F40 do F69 i odsyłają mnie do "środowiska", gdzie jestem pytany o "doświadczenie psychozy", którego mówię, że nie posiadam, wskutek czego znów ląduje za drzwiami. Jak mogę dostać się do jakielkowiek grupy, skoro do żadnej nie pasuje?
Partner nagle zaczął wykazywać przedziwne zachowania, ma swoje rytuały, unika konkretnych rzeczy i zachowań, zaczął być roszczeniowy, rzuca tekstami, które po prostu nie są normalnym funkcjonowaniem. Czy to schizofrenia?
Dzień dobry. Sprawa jest skomplikowana, zauważyłam niepokojące objawy u partnera, który ma 26 lat (znamy się 14 lat i wcześniej zachowywał się normalnie). Od zawsze mieszka z rodzicami, z dnia na dzień przestał jeść w domu. Początkowo wydawało mi się to normalne, bo tłumaczył, że chciałby utrzymywać się sam i sam płacić za swoje jedzenie. Problemem jest to, że stać go tylko na zupki chińskie i wafelki, tak wygląda jego dieta od roku. Później zaczął mówić, żebym nie używała w jego domu różnych przedmiotów tłumacząc to dziwnymi argumentami np.: - nie powinnam wycierać rąk w ręcznik do rąk, bo powiesiła go jego mama i należy do niej, - nie powinnam używać mydła w płynie, bo jest białe, więc zmusza mnie do mycia rąk jego płynem pod prysznic, - kiedyś dotknęłam długopisu leżącego na wierzchu i nakrzyczał, że przedmiot nie jest mój, nie należy również do niego i może właściciel nie życzy sobie, żebym go dotykała. Takich sytuacji było bardzo dużo i powoli zaczynały mnie niepokoić, ale zawsze starałam się znaleźć jakoś wytłumaczenie. Nie lubi też koloru niebieskiego i granatowego, bo kojarzy mu się z policją, więc nie nosi takich ubrań i nie używa niebieskiego długopisu. Nie lubi też litery "c", twierdzi, że c jest trzecią literą w alfabecie, a 50 zł jest trzecim banknotem, który ma kolor niebieski. Nie wysyła do mnie wiadomości o godzinie 12, tutaj nie potrafił wymyślić argumentu i zbył mnie tekstem " bo o 13 się nie wysyła". Nie pisze dużej litery "B", bo "ma dwa brzuszki". Jego zdaniem zegarek powinni nosić tylko ludzie, którzy mieli założone kajdanki. W lato chodzi w długich spodniach, bo kilka lat temu zrobił sobie tatuaż, a teraz zrozumiał, że "tatuaże mogą mieć tylko ludzie z więzienia" i pokazanie, że on go posiada byłoby dla nich brakiem szacunku. Nie używa słowa "poproszę" czy "proszę", bo "człowiek honoru o nic nie prosi". Często kiedy próbuję coś zrozumieć to zamiast tłumaczeń, zaczyna wmawiać mi, że "on wie o tym, że ja wiem o co chodzi i żebym nie udawała". Co jakiś czas dostaje "cudownego olśnienia" i wymyśla kolejne dziwne rzeczy. Nie mam już siły do jego bezsensownego tłumaczenia i pomysłów. Jeśli kupię mu prezent to też ma dziwne kryterium, ponieważ w przypadku niektórych ubrań uważa, że kolor mu się podoba, ale nazwa marki mu się "nie zgadza", więc nie będzie go ubierał. Kiedy wychodziliśmy w lato na rynek i mijały nas osoby, które się śmiały (wynikało to z prowadzonej przez nich rozmowy) zaczynał parodiować ten śmiech jak najgłośniej, kiedy osoby były blisko nas. Bardzo często też, kiedy widział, że przechodzi obok nas jakiś mężczyzna to zaczynał specjalnie gwizdać i patrzył na reakcję. W sytuacji, kiedy spadł mu na podłogę telefon schyliłam się i podałam mu go, wtedy partner zdenerwował się, zaczął krzyczeć, że mam nie podnosić nie swoich rzeczy, rzucił telefonem specjalnie, sam się po niego schylił i powiedział, że "wyszło na jego". Zauważyłam, że uważa, że każdy mówi o nim i że wszyscy zwracają na niego uwagę. Opowiedział, że ma moc przyciągania i że jak o kimś pomyśli to "zaraz spotyka tą osobę". Później partner stwierdził, że "czyta" z tablic rejestracyjnych i znaków drogowych, rozglądał się i patrząc na trawę i na inne obiekty stwierdzał "jaki mam nastrój" i "wyczytywał" go z otoczenia. Cały czas myślałam, że żartuje, więc nie poruszałam z nim tego tematu. Z czasem zaczęły dochodzić kolejne dziwne zachowania. Kiedy miałam dużo pracy lub źle się czułam partner szantażował mnie, że albo wyjdę albo pójdzie się napić (takie "napić się" kończyło się mandatem). Później wpadł na "lepszy pomysł" i w momencie, kiedy pracowałam (pracuję zdalnie w domu) pojawiał się pod domem, przeskakiwał zamknięte ogrodzenie i nie chciał odejść dopóki nie został wpuszczony. Czasem dzwonił i mówił, żebym wyszła na 5 minut przed dom, a jak już zeszłam to nie chciał mnie puścić (fizycznie ściskał mnie, nie chciał puścić, blokował mi ruchy) i w efekcie staliśmy przed domem godzinę. Ma problemy z agresją (zwłaszcza po alkoholu - zaczepia innych ludzi). Z czasem jego zachowanie stało się jeszcze bardziej uciążliwe, dzwonił do mnie o losowych porach dnia, kiedy pracowałam (potrafił dzwonić nieustannie przez 2h dopóki nie odbiorę) lub nocy (dzwoni do skutku i nie zwraca uwagi czy jest godzina 2 czy 4) i mówi, żeby włączyła mu lokalizację i udowodniła, że jestem w domu. Kiedy chorowałam przez tydzień usłyszałam od niego, że "myślał, że mam jakiegoś innego bogatego partnera, który pracuje za granicą i ten tydzień spędziłam z nim". Dodam, że podczas mojej choroby partner przyjeżdżał pod mój dom o losowych godzinach i musiałam podchodzić do okna pokazać mu się. Kiedy wyjdę na zakupy z mamą robi afery, że go nie poinformowałam i używa tekstu "wiesz co ja sobie mogłem pomyśleć" (tego tekstu używa również wtedy, kiedy np. nie zdążę odebrać telefonu i oddzwonię po dwóch minutach). Bardzo często zarzuca mi jakieś dziwne bezpodstawne rzeczy, tłumacząc to tym, że jestem "dużo ładniejsza od jego poprzedniej partnerki i jestem szczupła i on widzi jak mężczyźni się za mną obracają", więc może sobie "dorabiam" + "powinnam być zadowolona, że jest zazdrosny". Prowadzę własną firmę, dlatego czasami jestem bardzo zajęta, nigdy nie zrobiłam niczego, żeby partner mógł źle się poczuć, a tym bardziej, by mógł poczuć się zdradzony czy zaniepokojony (kiedy otrzymywałam wiadomości od obcego mężczyzny, nie odpowiadałam i pokazywałam partnerowi, partner także zna kod do mojego telefonu, nie mam niczego do ukrycia). Kiedy jestem u partnera to nie chce mnie wypuścić z jego domu (sama nie wyjdę, bo posiada owczarka niemieckiego, którego się boję) i nie chce mnie odwieźć do domu, przez co muszę u niego siedzieć aż do kolejnego dnia (wie, że nie jest to dla mnie komfortowe). Zauważyłam, że ignoruje moje zdanie, jest bardzo samolubny (jego rodzina również mu to mówi), nigdy nie ma poczucia winy, nie posiada czegoś takiego jak empatia i nie ponosi odpowiedzialności za własne czyny (jeździ samochodem rodziców, a kiedy go psuje to koszty naprawy pokrywają oni), nie ma żadnych realistycznych ani długotrwałych planów. Partner nie odczuwa też żadnego lęku, kiedy w nocy nie działały latarnie w ramach oszczędzania pieniędzy - uważał, że miasto nocą jest bezpieczne, ja powinnam wyjść z domu o godzinie 24 sama i iść do niego przez las i nic by mi się nie stało. Zawsze gasi górne światło i zostawia lampkę, przez co czuję się jak w "piwnicznej izbie". Nie ogląda telewizji, bo uważa, że "ogłupia", nie słucha radia z tego samego powodu. Jego zdaniem jedyna sensowna muzyka to podziemny rap, gdzie co drugie słowo to przekleństwo, najlepiej o tematyce "konfidentów". Partner potrafi chodzić z włączonym głośnikiem na cały regulator po mieście i "częstować" innych swoją muzyką (potrafił włączyć głośnik o 2 w nocy na rynku i nie obchodziło go, że inne osoby mogą chcieć spać). Partner ma widoczne problemy z koncentracją i pamięcią (wypiera się słów i sytuacji nawet takich, które zdarzyły się w ostatnim czasie). Kolejnym problemem jest wizyta w restauracji, kiedy ktoś siądzie w stoliku obok nas partner patrzy na te osoby i głośno rzuca "ale tu gęsto, aż jeść mi się odechciało". Często wysyła komentarze w stronę innych osób i mocno wierzy w to, że ludzie w stoliku obok powtarzają nasze słowa i naśmiewają się z nas (w rzeczywistości nic takiego nie ma miejsca). Za osoby ważne uważa ludzi, którzy są związani z więzieniem i nie zachowują się normalnie. Dodam, że partner nie ma stałej pracy zazwyczaj wyrzucany jest po dniu próbnym (jego rekord to dwa miesiące). Zawsze kiedy pytam, dlaczego został wyrzucony odpowiada, że "nie wie, bo wszystko robił dobrze" albo że firma "zatrudniła go na jeden dzień jako rozrywkę dla stałych pracowników. Utracił kontakt ze wszystkimi kolegami i został całkiem sam, jestem jedyną osobą, którą ma. Próbowałam poznać go z moimi znajomymi, ale nie polubili go i wyczuli jego dziwne zachowanie. Nie przywiązuje uwagi do ubioru, potrafi przyjść do mnie w dziurawych skarpetkach, codziennie nosi dziurawe ubrania i brudne znoszone buty (kiedy rodzice dają mu pieniądze na nowe to odmawia). Chłopak często rzuca tekstami typu "ludzie ze schizofrenią mają fajniejsze życie", a potem zaprzecza i mówi, że jej nie ma. Przez to wszystko bardzo zniechęcił mnie do siebie, tak wiele jego zachowania budzi u mnie niepokój, że postanowiłam poszukać pomocy tutaj. Partner nie rozumie słowa "nie", kiedy czego się boję to zmusza mnie do tego siłą i nie robi na nim wrażenia nawet kiedy się rozpłaczę. Mówi, że w związku zawsze musi być ktoś "górą" i za wszelką cenę próbuję mnie podporządkować pod siebie. Od jakiegoś czasu ma także wyolbrzymione poczucie własnej wartości, ma bardzo roszczeniowe podejście do życia i wszystko mu się należy, jest też bardzo nieodpowiedzialny. Próbowałam z nim rozmawiać mówiłam jak się czuję, ale to nie działa, partner uważa, że przesadzam i chcę zrobić z niego "nienormalnego". Chciałam, żeby skorzystał z pomocy psychologa, ale on odmawia tłumacząc, że jego zachowanie jest normalne. Początkowo niewinne zachowanie przerodziło się w coś, co utrudnia wszystkim normalne funkcjonowanie. Prosiłabym o jakąś poradę, co może być przyczyną takiego zachowania i w jaki sposób można mu pomóc, jeśli sam nie chce się nigdzie zgłosić. Czy partner może stać się dla mnie zagrożeniem? O jakich zaburzeniach osobowości może to świadczyć? Czy wystarczy wizyta u psychologa czy potrzebny jest psychiatra? Nie potrafię się z nim rozstać, bo ciągle powtarza, że ma tylko mnie, że wróciłby do picia. Może to manipulacja, ale jest mi go zwyczajnie żal i czuję się za niego odpowiedzialna. Wiem, że bardzo mu na mnie zależy.
Jakie zaburzenia osobowości mogą mieć osoby izolowane społecznie z tendencją do kłótliwości?
Dzień dobry, mam dalszą znajomą, która ma prawdopodobnie zaburzenia osobowości. Jak Państwo myślą co jej może być? Narcyz, psychopatia? Bezdzietna, bezrobotna, singielka, po kilku klasach podstawówki, mająca komorników, 50 letnia kobieta, która mieszka z rodzicami, których nie szanuje. Żyje z ich emerytury. Uważa się za wysokiej klasy osobę, mądrą, elokwentną, ładną itp., którą podrywają mężczyżni (tak nie jest). Na każdym kroku potrafi robić ludziom awantury z niczego. W sklepie, na ulicy, przychodni. Lubi wykorzystywać innych finansowo czy w inny sposób. Ciągle podkreśla, że jest wyjątkową osobą, pomimo żadnych życiowych i materialnych osiągnięć. Krytykuje ludzi wokół za wygląd, sposób ubierania, wulgarnie wyzywając. Nawet jeśli ktoś obiektywnie ma osiągnięcia materialne czy zawodowe - wysokiej klasy szanowany w środowisku lekarz sąsiad czy znana aktorka z tv - to je deprecjonuje, mówiąc, że ta osoba jest nikim. Pociągają ją przestępcy, takie osoby szanuje.
Podejrzewam u siebie ADHD, gdzie mam najpierw się kierować w celu diagnozy?
BorderLine

Borderline – przyczyny, objawy i metody leczenia

Osobowość borderline to złożone zaburzenie psychiczne, które może znacząco wpływać na życie osoby dotkniętej tym schorzeniem oraz jej bliskich. W tym artykule przyjrzymy się bliżej przyczynom, objawom i metodom leczenia tego zaburzenia.