Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy z tożsamością i osobowością

Witam, moje pytanie będzie dotyczyło kwestii bardzo abstrakcyjnej, mam nadzieję, że uda mi się opisać to wszystko w sposób sensowny i zrozumiały. Oczywiście objawów jest o wiele więcej, ale ograniczę się do jednego. Co może oznaczać posiadanie wielu wersji samej siebie? Mam wrażenie, że moja osobowość nie wykształciła się poprawnie w okresie dojrzewania, jest płynna, rozszczepiona, zmienna, dzieli się na mnóstwo różnych form, nie tworzy spójnej całości, ma w sobie wiele sprzecznych poglądów, myśli, uczuć. Jest tak przez cały czas, odkąd pamiętam, zaczęło się na długo przed traumatycznymi doświadczeniami, więc raczej one nie są powodem tego wszystkiego. Gdy byłam dzieckiem, "przerzucałam się" z wyobrażenia na wyobrażenie lalki/postaci, wcielałam się w nie. Teraz tymi "lalkami" są formy mnie samej. Forma zewnętrza (ciało) wydaje mi się obca, jej zachowania i zmienne nastroje nie pasują do mojego właściwego stanu i samopoczucia, robi i mówi to, czego nie chcę, aby robiła i mówiła. Pomimo skrajnie zmieniających się nastrojów, wzrostów i obniżeń energii, okresów bezsensownego bełkotu i kompletnego milczenia, u podstawy i tak jest stan właściwy, czyli rozpacz, nienawiść i przerażenie. Jestem rozczłonkowana na nieskończenie wiele części. Nie jestem w stanie czytać, słuchać lub oglądać czegoś, co należy do innej osobowości niż ta, która jest "włączona" w danej chwili. Każda wygląda trochę inaczej, ma inne barwy, zestawy skojarzeń, przestrzeni i zainteresowań. Nie wiem, które z tych elementów naprawdę należą do mnie, ani kim jest prawdziwa "ja". Nawet elementy wspólne dla tych wszystkich wersji nie pomagają. Niby mam jakieś odczucia, poglądy i zainteresowania, ale mimo to nie jestem w stanie się na nich skupić i stworzyć z nich jednej, spójnej osobowości. Zresztą nie we wszystkich kwestiach jestem w stanie zająć jasne stanowisko, ustalić, co sądzę, jaki mam do tego stosunek. Może wynika to z umiejętności zauważenia skomplikowania i niejednoznaczności danej kwestii, a może to moja ułomność i głupota. Miałam do czynienia z wieloma psychiatrami, psychologami, terapeutami i pedagogami, poddałam się wielu testom i badaniom, ale nikt niczego konkretnie nie zdiagnozował. Dopiero gdy sama zaczęłam podejrzewać u siebie spektrum autyzmu, po udaniu się do odpowiedniej fundacji otrzymałam opinię (nie diagnozę) o posiadaniu SA. Na pewno autyzm to w moim przypadku nie wszystko. Może mają Państwo jakieś podejrzenia lub refleksje (oczywiście oprócz stwierdzenia, że powinnam udać się do kolejnego psychiatry)?
User Forum

Kobieta, 23 lata

1 miesiąc temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Opisuje Pani doświadczenie, które w psychologii nazywamy fragmentacją tożsamości lub silną dysocjacją. To poczucie bycia „lalką” czy posiadania wielu niespójnych wersji siebie jest mechanizmem obronnym umysłu, który często wykształca się, gdy rzeczywistość nawet ta wewnętrzna jest zbyt trudna do udźwignięcia w jednej całości.

To, o czym Pani pisze – poczucie obcości własnego ciała i niemożność korzystania z zainteresowań innej „części” siebie – może współwystępować ze spektrum autyzmu, o którym Pani wspomniała. Osoby w spektrum często stosują bardzo zaawansowane maskowanie, dostosowywanie się do otoczenia, co po latach może skutkować właśnie takim poczuciem „rozpadu” na różne role i formy. Jednak opisana przez Panią „bazowa rozpacz i nienawiść” sugeruje, że pod spodem kryje się bardzo silny ból emocjonalny, który wymaga zaopiekowania.

Współczesna psychoterapia oferuje nurty, które pracują właśnie z takimi stanami, np. Terapia Schematów lub System Wewnętrznej Rodziny. Pomagają one zrozumieć, że te „części” nie są Pani ułomnością, ale próbą przetrwania. Nie jest Pani „głupia” ani „ułomna” – Pani umysł wypracował niezwykle skomplikowany sposób radzenia sobie z rzeczywistością. Proszę rozważyć poszukanie terapeuty pracującego właśnie w nurcie IFS lub traumy relacyjnej, gdyż klasyczna diagnoza psychiatryczna czasem nie nadąża za tak złożonym przeżywaniem siebie.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Dzień dobry,

 

opis, który Pani przedstawia, rzeczywiście pokazuje doświadczenie niestabilnego poczucia tożsamości i trudności w odczuwaniu siebie jako jednej, spójnej osoby. U niektórych ludzi rozwój poczucia „ja” nie przebiega w sposób linearny i stabilny, tylko przyjmuje formę wielu części lub stanów, które w różnych momentach przejmują pierwszeństwo. Może to sprawiać wrażenie, jakby różne wersje siebie były od siebie oddzielone, miały własne skojarzenia, emocje i sposoby patrzenia na świat. Z perspektywy psychologicznej bywa to rozumiane jako sposób organizowania doświadczeń psychicznych w części, które nie do końca łączą się w jedną narrację o sobie.

Czasami takie poczucie wielości pojawia się u osób, które od wczesnego dzieciństwa bardzo intensywnie korzystały z wyobraźni i tworzyły wewnętrzne światy lub postacie. Z biegiem czasu te mechanizmy mogą przekształcić się w różne stany funkcjonowania psychicznego, które są odczuwane niemal jak oddzielne wersje siebie. Nie oznacza to koniecznie, że istnieją odrębne osobowości w sensie klinicznym, ale raczej że psychika organizuje się wokół wielu wewnętrznych perspektyw.

Poczucie obcości wobec własnego ciała lub własnych zachowań także jest doświadczeniem, które pojawia się u części osób przeżywających silne napięcie wewnętrzne. W takich momentach można mieć wrażenie, że ciało działa automatycznie albo że mówi się rzeczy, które nie są zgodne z tym, co odczuwa się jako prawdziwe wewnątrz. Psychologia opisuje to czasem jako formę oddzielenia między przeżyciem a działaniem, kiedy różne warstwy doświadczenia nie są ze sobą dobrze zintegrowane.

W Pani opisie szczególnie wyraźne jest to, że mimo wielu zmieniających się stanów emocjonalnych istnieje pewne głębsze tło przeżyć, które pozostaje względnie stałe i wiąże się z poczuciem rozpaczy, lęku i silnego napięcia. Często zdarza się, że kiedy człowiek przez długi czas doświadcza bardzo intensywnych emocji, psychika próbuje organizować je w różne części, aby łatwiej było je znosić. Wtedy różne stany nastroju, zainteresowań czy sposobów myślenia mogą wydawać się od siebie bardzo oddzielone.

Możliwe jest też, że Pani doświadczenie wiąże się z dużą wrażliwością poznawczą i skłonnością do dostrzegania wielu perspektyw jednocześnie. Dla niektórych osób świat nie układa się w proste odpowiedzi i jednoznaczne stanowiska. Wtedy trudno jest powiedzieć „to jest dokładnie moje zdanie” albo „to jest jedna wersja mnie”, ponieważ różne punkty widzenia wydają się równie prawdziwe. To może prowadzić do poczucia rozproszenia lub braku jednego centrum tożsamości.

Jeżeli w Pani przypadku pojawia się również doświadczenie związane ze spektrum autyzmu, może to dodatkowo wpływać na sposób budowania obrazu siebie. U części osób w spektrum tożsamość rozwija się w sposób bardziej analityczny i refleksyjny, a mniej intuicyjny. Zamiast jednego stabilnego poczucia „kim jestem” pojawia się raczej zbiór cech, zainteresowań i stanów, które nie zawsze łączą się w jedną narrację. To może powodować wrażenie, że różne elementy istnieją obok siebie, ale nie składają się w całość.

Czasem poczucie wielu wersji siebie można też rozumieć jako naturalną właściwość ludzkiej psychiki, tylko przeżywaną w bardziej wyraźny sposób. W psychologii często mówi się, że każdy człowiek posiada różne części czy role wewnętrzne, które uaktywniają się w różnych sytuacjach. Jedna część może być bardziej racjonalna, inna emocjonalna, jeszcze inna skoncentrowana na wyobraźni lub na relacjach. U większości ludzi te części są ze sobą płynnie zintegrowane, dlatego nie zwracają na siebie takiej uwagi. Gdy integracja jest słabsza, różnice między nimi mogą być odczuwane jako bardzo wyraźne.

Pani doświadczenie może więc być próbą psychiki, aby pomieścić wiele różnych stanów emocjonalnych, sposobów myślenia i reakcji na świat. Zamiast jednej, stabilnej struktury pojawia się bardziej zmienna konfiguracja części, które w różnych momentach dochodzą do głosu. Dla osoby, która tego doświadcza, bywa to bardzo dezorientujące, zwłaszcza gdy pojawia się pytanie o to, która z tych wersji jest „prawdziwa”. Z perspektywy psychologicznej często przyjmuje się jednak, że wszystkie te elementy należą do jednej osoby, tylko nie są jeszcze dobrze połączone w spójną całość.

Możliwe jest też, że Pani duża refleksyjność i uważność na własne stany psychiczne sprawia, że obserwuje Pani procesy wewnętrzne znacznie dokładniej niż większość ludzi. To, co dla wielu osób pozostaje nieuświadomione, u Pani jest wyraźnie dostrzegane i opisywane. Wtedy doświadczenie wielości może wydawać się szczególnie intensywne, ponieważ widzi Pani różnice między poszczególnymi stanami psychiki z bardzo bliska.

I tak już na koniec, psychiatra rzeczywiście w tej chwili może nie być Pani potrzebny. Jednak zachęcam do podjęcia psychoterapii indywidualnej. z pomocą doświadczonej/ego psychoterapeutki/ty może Pani bowiem podjąć się zintegrowania wyodrębnionych części. A to może znacznie odmienić uspójniając  Pani poczucie tożsamożsi i lepiej ugruntuje Pani czucie siebie i świata. 

 

Dużo dobrego!

Patrycja Wójcik

1 miesiąc temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Poczucie wielu „wersji siebie”, zmienność stanów, trudność w odczuwaniu spójnej tożsamości czy wrażenie obcości wobec własnych reakcji bywa związane z różnymi mechanizmami psychicznymi. Czasami ma to charakter dysocjacyjny (czyli dotyczący rozdzielenia różnych stanów emocjonalnych i sposobów funkcjonowania), czasami wiąże się z trudnościami w integracji tożsamości, które mogą występować np. przy dużej wrażliwości, w spektrum autyzmu czy w niektórych zaburzeniach osobowości. Nie oznacza to jednak automatycznie obecności tzw. „wielu osobowości” w sensie klinicznym.


Przy tak złożonych doświadczeniach/objawach nie ma większego sensu szukać "etykiet" i próbować dopasowywać pojedynczych objawów do konkretnych zaburzeń. Diagnoza psychologiczna czy psychiatryczna wymaga pogłębionego wywiadu, poznania historii rozwoju, funkcjonowania w różnych obszarach życia oraz często kilku spotkań diagnostycznych. Dopiero z takiej szerszej perspektywy można próbować rozumieć, z czego wynikają dane doświadczenia.

Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Karolina Grabka

1 miesiąc temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Pani wiadomość i opis sytuacji brzmi jak bardzo trudne doświadczenie wewnętrzne. Wiele osób przeżywa siebie jako różne „części” lub stany, które mają odmienne emocje, potrzeby czy sposób myślenia:  czasem jest to sposób psychiki na radzenie sobie z napięciem i złożonością doświadczeń. Nie musi to oznaczać „zepsutej” osobowości ale raczej brak poczucia spójności i bezpieczeństwa wewnętrznego. Może warto na chwilę zatrzymać się przy kilku pytaniach:

Czy któraś z tych części czuje się bardziej spokojna lub bezpieczna niż inne?

W jakich momentach pojawia się poczucie największego rozszczepienia?

Czy zdarzają się chwile, gdy choć na moment czuje się Pani bardziej „całością”?

To, że tak uważnie Pani obserwuje swój świat wewnętrzny, jest ważnym krokiem. Czasem w terapii pracuje się właśnie nad poznaniem i łagodnym integrowaniem tych części, zamiast walczyć z nimi. Pani doświadczenie zasługuje na dużo uważności i życzliwości wobec siebie. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

1 miesiąc temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry, 

To, co Pani opisuje jako „wiele wersji samej siebie”, tworzy obraz bardzo wyraźnego wewnętrznego wielogłosu – różnych części, stanów, „form” siebie, z własnymi emocjami, skojarzeniami, zainteresowaniami i nawet własnym stosunkiem do ciała. Zewnętrzna forma bywa odczuwana jak obca, a działania „na zewnątrz” nie zawsze są zgodne z tym, co w środku uważa Pani za swoje. Na stałym tle rozpaczy, nienawiści i przerażenia pojawiają się gwałtowne zmiany nastroju, energii, mówienia i milczenia, a także doświadczenie, że nie jest Pani w stanie korzystać z rzeczy „należących” do innych wersji siebie, jakby każda miała osobną przestrzeń i zestaw treści.

W opisie Pani doświadczeń bardzo wyraźnie wybrzmiewa zjawisko, które w psychologii nazywa się dysocjacją – poczucie odrealnienia, niebytu, odcięcia od własnego ciała lub od sposobu odbierania świata zewnętrznego. Dysocjacja bywa rozumiana jako zaburzenie lub osłabienie integracji pomiędzy wspomnieniami, poczuciem własnej tożsamości, bezpośrednimi wrażeniami i kontrolą ruchów ciała. W skrajniejszych postaciach opisuje się też sytuacje, w których człowiek ma więcej niż jedną tożsamość – dwie lub znacznie więcej – różniące się wiekiem, płcią, poziomem intelektu, a kolejne tożsamości mogą nie wiedzieć o swoim istnieniu nawzajem. Pani doświadczenie „lalkowych” postaci z dzieciństwa i późniejsze poczucie wielu form siebie, które nie składają się w jedną całość, układa się w spójny obraz silnie dysocjacyjnego funkcjonowania, nawet jeśli nie pokrywa się dokładnie z podręcznikowymi przykładami.

W literaturze na temat traumy dysocjacja jest często opisywana jako sposób, w jaki psychika próbuje poradzić sobie z doświadczeniami zbyt przytłaczającymi, by dało się je unieść w jednym, ciągłym „ja”: zamiast przeżywać wszystko naraz, oddziela od siebie wspomnienia, emocje, stany świadomości, a czasem także całe stany tożsamości. W takim ujęciu „wiele wersji siebie” nie jest fanaberią ani wymysłem, tylko sposobem zorganizowania przeżyć, który ma swoją logikę i funkcję ochronną – nawet jeśli obecnie wiąże się dla Pani głównie z cierpieniem i zagubieniem.

Pani opis pokazuje wewnętrzny świat złożony z wielu części, różniących się nastrojem, zainteresowaniami i dostępem do treści, przy stałym tle bardzo trudnych uczuć oraz poczuciu obcości własnego ciała i działań. Równocześnie w tym wszystkim konsekwentnie obecna jest perspektywa kogoś w Pani wnętrzu, kto uważnie obserwuje, porządkuje i nadaje znaczenie temu, co się dzieje i właśnie z tego miejsca został napisany Pani list.

 

Z poważaniem Karolina Reszowska-Świgut 

psycholog, psychotraumatolog 

1 miesiąc temu
Łukasz Bosiacki

Łukasz Bosiacki

Dzień dobry, 


Opisuje pani trwające już wiele lat doświadczenie chaosu wewnętrznego, które wywołuje u pani sporo napięcia i niepewności. Z opisu wynika, że już bardzo długo stara się pani uporządkować poczucie wewnętrznej niespójności za pomocą poszukiwania wyjaśnień w diagnozach psychiatrycznych i psychologicznych, lecz wciąż odczuwa pani niedosyt, a wewnętrzny chaos nie mija. Wyobrażam sobie, że w kolejnych diagnozach poszukuje pani czegoś, co panią uspokoi i być może ,,ustabilizuje” niejasne poczucie siebie. Opisany przez panią sposób przeżywania siebie i związane z tym cierpienie są przesłankami do podjęcia psychoterapii indywidualnej np. w podejściu psychodynamicznym, która skupiałaby się na integracji tożsamości, w efekcie poprawiając jakość pani życia.


Pozdrawiam 

Łukasz Bosiacki

1 miesiąc temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo trudne i dezorganizujące doświadczenie – szczególnie to poczucie braku spójności i „rozszczepienia” między różnymi stanami siebie.

Warto podkreślić jedną rzecz: to, że ma Pani wrażenie wielu „wersji siebie”, nie musi oznaczać, że coś jest „zepsute” czy że nie ma „prawdziwej Pani”. Często jest to sposób, w jaki psychika radzi sobie z intensywnością emocji, sprzecznościami czy napięciem – tworząc różne stany, które nie zawsze się ze sobą łączą.

Z Pani opisu wybrzmiewa też, że niezależnie od tych zmian, u podstaw pojawia się stały, bardzo trudny stan emocjonalny. To może być ważny punkt odniesienia – coś, co jest bardziej stałe niż same „wersje”.

To, że ma Pani trudność z poczuciem tożsamości, spójności, zmiennością stanów i jednocześnie dużą świadomość tego, co się dzieje, jest doświadczeniem, które bywa bardzo obciążające.

Może być pomocne patrzenie na to nie jako na „brak jednej osobowości”, ale jako na obecność różnych części czy stanów, które pojawiają się w zależności od momentu – bez konieczności ich natychmiastowego łączenia w jedną całość.

To, że Pani to tak dokładnie opisuje i próbuje zrozumieć, co się dzieje, ma znaczenie.

Pozdrawiam ,

Kinga Osmulska

Psycholog, Psychoterapeutka


 

30 dni temu
borderline

Darmowy test na osobowość borderline (EDGE25-Q)

Zobacz podobne

To będzie długie i głupie, ale bardzo mocno się tym przejąłem, bo zawsze przejmuje się takimi rzeczami za bardzo.
To będzie długie i głupie, ale bardzo mocno się tym przejąłem, bo zawsze przejmuje się takimi rzeczami za bardzo. Mniej więcej: Głupi temat i prawdopodobnie troll, ale chciałbym się tym podzielić. Pod filmikami "tvn series" często pojawia się jedna dziwna dziewczyna z różowo-włosą wróżką Winx na avatarze. W nicku ma "icey coś" . Napisała ponad 100 komentarzy, w których wypisuje jakieś głupoty typu "trzeba wytruć wszystkie Chłopczyce" Wszystkie otyłe osoby to "feministki" Często również wypisuje rzeczy takie jak "każdą.matka zmusza swoją córkę do noszenia męskich ubrań, a każdy ojciec znęca się nad swoją córką" Dziewczyna ma prawdziwą obsesję na punkcie nienawidzenia "chłopczyc" czyli chyba dziewcząt niebędących "dziewczęcymi" Dziewczyna również często nęka inne osoby wypisując do nich, że są chłopczycami i grubymi feministkami. Na początku byłem pewien, że to troll, ale ona wypisuje te rzeczy non stop, a osoba robiącą sobie żarty już dawno by się znudziła. Kiedy napisałem do niej, o co jej chodzi i starałem się jej wytłumaczyć, że to, co robi jest głupie napisała że "przeze mnie nienawidzi chłopczyc jeszcze bardziej". Również w kilku komentarzach napisała, że jest osoba DOROSLA którą musiałem wcześniej wyprowadzić się od matki i zamieszkać sama. Może jej matka nie była za bardzo dziewczęca - stąd wzięła się ta nienawiść? Albo to po prostu dziwna 10-letnia dziewczynka, którą wymyśliła całą to historie ponad to by nie wyszło jaki.ma wiek. Wiem, że to, co tutaj napisałem to chore głupoty, ale trochę mnie to ruszyło. Tak właściwie są dwie tego typu dziewczyny nieustannie komentujące te głupie paradokumentu tvn (głównie szpital) obie mają podobne nazwy i Wrozki na avatarze Tylko ta druga (z niebieska wróżką-nie różowa) Jest trochę bardziej tolerancyjna (ale również nienawidzi feministek) To głupia drama, którą nikogo nie obchodzi, ale ktoś to pewnie przeczyta i będzie miał ubaw. Z jakiegoś powodu strasznie mnie to boli. A ta dziewczyna doczepiła się nawet mnie, kiedy próbowałem jej pomóc...napisała, że przeze mnie jeszcze bardziej nienawidzić "chłopczyc". Zgłaszałem ją YouTube, ale nic z tym nie zrobił. A z jakiegoś powodu moje komentarze dostały Shadow bana. _______________ Ale co jeśli zobaczy jej komentarze jakieś dziecko i zacznie myśleć tak samo?
Podejrzewam, że członek mojej rodziny ma zaburzenia osobowości.
Witam. Podejrzewam, że członek mojej rodziny ma zaburzenia osobowości. Zawsze popada ze skrajności w skrajność - depresję (wmawianie sobie chorób, niewychodzenie z domu) albo nadpobudzenie (nadmierna aktywność w mediach społecznościowych, wypisywanie wiadomości i wymuszanie spotkań z osobami spoza grona bliskich znajomych). Każda konfrontacja kończy się krzykiem, obrażeniem się i traktowaniem drugiej osoby jak wroga. Zastanawiam się, jak można pomóc osobie w takiej sytuacji. Z góry dziękuję za odpowiedź.
Witam.Nazywam się Dawid mam 24 lata
Witam.Nazywam się Dawid mam 24 lata.Nie pamiętam dokładnie od kiedy, ale chyba od początku szkoły podstawowej miałem problemy z myśleniem,koncetracją,pamięcią.Nie miałem swojego zdania , byłem wycofany , lękliwy , miałem problem z nawiązywaniem kontaktów z rówieśnikami (zależało od dnia).Gdy zapisałem się na karate, to wydawało mi się, że każdy się na mnie patrzy i się śmieje ze mnie albo mnie obgaduje, z tego powodu szybko rezygnowałem i tak uczęszczałem też na inne dyscypliny sportowe na "chwilę" , byłem też leniwy, przyznaję.Muszę zaznaczyć , że moja mama nadużywała alkoholu i cierpiałem bardzo z tego powodu , byłem przez nią gnębiony psychicznie przez to , że miałem bardzo duże problemy z nauką i inne powody , których nie pamiętam.W wieku 14 lat pierwszy raz zapaliłem marihuanę , którą paliłem niemal , że dzień w dzień przez 3 lata i w tym okresie raz wciągnął kreskę mefedronu oraz popijałem nie raz alkohol.Po 3 latach odstawiłem marihuanę na 1,5 roku , ale w tym czasie zacząłem pić dużo więcej alkoholu i wciągać więcej mefedronu.Po tym okresie wróciłem do marihuany , a tamte nałogi zostały.Gdy zażywałem w tym okresie niemal , że codziennie miał odczucie niepokoju, lęku , smutku , dalej braku swojego zdania , fobii do ludzi itd.W 2018 roku miałem jakiś okres przerwy od alkoholu i 4 miesiące przerwy od mefedronu , pojechałem do Holandii i tam zacząłem zażywać amfetaminę.Po około miesiącu zażywania amfetaminy wciągnąłem 2-3 gramy , a rano gdy się obudziłem dostałem bardzo silnych lęków , niepokoju.Wydawało mi się , że ludzie się na mnie patrzą podejrzanie, jakbym coś zrobił i ja myślałem , że coś zrobiłem , a do tego gość z którym mieszkałem w domku dziwnie dogadywał.Zacząłem spać na ulicy , bo bałem się wrócić na obiekt.W połowie grudnia wróciłem do Polski.Nic się nie zmieniło myślałem , że koledzy,mama chcą mnie zamordować itp.Straciłem z dnia na dzień wszystkich znajomych( z czasem z niektórymi coś tam gadałem , ale na dzień dzisiejszy poznałem nowe osoby , a ze starych znajomych to mam 1 kolegę)Cały czas odczuwałem ogromny strach,miałem depresje,myśli samobójcze,chciałem skoczyć z okna , ale nie potrafiłem.Chyba w marcu poszedłem do psychiatry , który przepisał mi Seronil i coś jeszcze , a ja dalej piłem alkohol i zażywałem mefedron.9 kwietnia 2019 roku odstawiłem wszystko , oprócz tabletek i czułem się lepiej (miałem lekkie lęki itd takie jak przed zażyciem jakiegokolwiek narkotyku) w październiku miałem jechać do Holandii z kolegą spoko fajnie i on mi nagle wysyła na facebook jakieś zdjęcie z opisem nie pamiętam dokładnie , ale coś w stylu "dzisiaj umrzesz" , dostałem takich lęków i niepokoju , ale pojechałem w takim stanie.W listopadzie 2019 roku zapaliłem marihuanę i po jakimś czasie miałem straszne paranoje , podsłuchiwałem, co gadają czy cos o mnie , jak ktoś szedł po schodach to otwierałem okno i chciałem skakać , bo myślałem , że zaraz ktoś wejdzie i mnie zabije.Wtedy też od listopada do 5 stycznia zjadłem około 5 kresek kokainy.Wróciłem do Polski i poszedłem do psychiatry gdzie została mi przepisana Olanzapina i lek na depresję ,które trochę pomogły i w kwietniu 2020 roku jak byłem w Niemczech pociągnąłem 3 machy z jointa.Po 3 tygodniach wróciłem do Polski i zacząłem palić dużo marihuany , a w czerwcu pojechałem do Holandii gdzie paliłem jeszcze więcej , zacząłem zażywać (wtedy pierwszy raz) MDMA przez 3 miesiące zjadłem około 50 tabletek.Czułem się dobrze naprawdę nie miałem lęków , nie pokoju , depresji , dobrze się dogadywałem z ludźmi , moja głowa myślała i umiała się skoncetrować.Niestety w tym okresie 3 miesięcznym , po 2,5 miesiącu dostałem znów ogromnych lęków , niepokoju itp. We wrześniu 2020 roku wróciłem do Polski i paliłem tylko marihuanę i czułem się w miarę okey , wróciłem do biegania i jazdy na rowerze oraz zacząłem morsować ,a 23 grudnia odstawiłem marihuanę i poszedłem do psychiatry.Znów zacząłem zażywać seronil oraz olanzapinę.W 2021 roku odbyłem 2 miesięczną terapię , która mnie bardzo postawiła na nogi , a w październiku zacząłem chodzić na mitingi i chodzę do teraz.Od 2,5 roku nie zażywam marihuany , a od 4 lat i 2 miesięcy alkoholu , czyli od 2,5 roku jestem całkowicie czysty i nie chce mi się zażywać , ale mam nie raz głody (zazwyczaj alkoholowe i nie raz na marihuanę , na nic innego).18 czerwca 2023 roku odstawiłem Olanzapinę za zgodą psychiatry i przez pierwsze 6-8 dni nie miałem żadnych leków ani nie pokoju , a 26 i 27 czerwca już tak i to dość silne, tyle jeśli chodzi i używki.Od 12/13 roku życia jestem uzależniony od masturbacji przez , którą mam niską samoocenę , lekką fobię do ludzi , ale nowo poznanych ,brak wiary w siebie i pewnie inne rzeczy.W 2022 roku udało mi się zachować abstynencję 2 miesiące , a w 2023 roku miałem abstynencję dwa razy po 5 dni i raz 7, a tak to 2-3 zawsze.Gdy chodziłem do psychiatry po tych mocnych problemach przez używki stwierdził psychozę paranoidalną i depresję.Chcę się zapisać na siłownię , bo przytyłem przez psychotropy , poznałem koleżankę i bardzo ją lubię itd i z tyłu głowy zostawiłem myśl , że chciałbym sobie z nią ułożyć życie , ale nie nakręcam się ma to , bo jak nie wyjdzie to skocze z okna...czasami mi się wydaje , że nie chce ze mną gadać , ale jak jej to powiedziałem to mówiła , że dała by mi znać gdyby tak było i przeszło mi trochę.Dalej mam ogromne problemy z myśleniem , koncentracją i pamięcią.Nigdy nie lubiłem czytać , bo mnie to nudziło , ale chyba głównym powodem było to , że ja w ogóle nie rozumiałem, co ja czytam i nic nie potrafiłem zapamiętać , ale chce zacząć na nowo to robić, może w końcu się uda.Odkąd jestem trzeźwy, mam więcej chęci do życia.Wierzę w Boga , ale jak mi przychodzą ciężkie stany na głowie, to powątpiewam.Modlitwa mi nie raz coś pomaga , nie raz w ogóle.Muzyka mnie wyciągnęła z wielu problemów , mam swojego idola i myślę , że gdyby nie on to już by mnie tu dawno nie było, ale już nie działa to jak kiedyś.Za nie długo się zapisuję na psychoterapię.Nie wiem co jeszcze mogę dodać może to , że od zawsze byłem bardzo słaby psychicznie.Proszę o jakąś pomoc.Z góry dziękuje i życzę wszystkiego dobrego.
Kocham moją mamę i jednocześnie nienawidzę. Nie wiem dlaczego mam potrzebę dokuczania jej.

Dzień dobry mam problem ze sobą i nie wiem jak sobie z nim poradzić.

Chodzi o moją mamę. Kocha mnie, przytula, gotuje obiady i nie hamuje moich ambicji i wspiera mnie we wszystkim, jednak mam do niej odrazę i agresję. Nie chcę jej krzywdzić, ale wybucham do niej agresją cały czas, nawet jak nic do mnie nie mówi. Odkąd skończyłam 18 lat dochodzą również przekleństwa, ale tylko z mojej strony. Mama jest smutna i widzę, że pęka jej serce, bo bardzo jej dokuczam, ale nie potrafię przestać. Kocham ją i nienawidzę. Wskoczyłabym za nią w ogień, ale i ją do niego wepchnęła. Na myśl, że mogę jej wbić szpilkę i doprowadzić do złego stanu odczuwam satysfakcję i zadowolenie, a gdy skończę umartwiam się jak mi jej żal i nie chcę, aby była smutna. Wiem, że jak odejdzie, to ja razem z nią. 

Dzieciństwo miałam bardzo dobre, bo mama sama mnie wychowywała. Może chodzi o ojca, bo bardzo jej dokuczał, jak miałam może z 2 latka, potem odeszłyśmy. Może podświadomie chcę przejąć jego rolę. 

O co chodzi i co jest ze mną nie tak? Chciałabym, aby mama miała kochającą córkę, a nie potwora. Bardzo proszę o pomoc.

Jak radzić sobie z funkcjonowaniem w dwóch skrajnych trybach emocjonalnych?
Dlaczego funkcjonuję głównie w 2 trybach - albo chce mi się wiele na raz, jestem bardzo narwana, głodna życia i mam ciągłe napięcie, ze coś mnie omija, ciężko mnie zadowolić do końca, nie wiem nawet, jak zrealizować to, co chcę, a drugi tryb to taki, który następuje, gdy ten pierwszy się wypala i spotykają mnie niepowodzenia - mam niechęć, czuję ciężkość i brak energii, niewiele mi się chce, problemy z koncentracją, spadek nastroju. Ta pierwsza część mnie jest tak chciwa, że ciężko mi ją poskromić i dojść z nią do ładu. Są one skrajnie różne, a nie chcę marnować mojego potencjału. Niestety od paru miesięcy funkcjonuję w tej drugiej. Jest to bardzo trudne, ponieważ często w ciągu jednego dnia walczę między jedną a drugą i kosztuje mnie to mnóstwo energii.
zaburzenia osobowości

Zaburzenia osobowości - objawy, diagnoza i metody wsparcia

Zaburzenia osobowości mogą znacząco wpłynąć na codzienne życie. Objawiają się trudnościami w relacjach i nieadekwatnymi reakcjami. Rozpoznanie problemu i profesjonalna pomoc są kluczowe dla poprawy jakości życia osób zmagających się z tymi zaburzeniami.