Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy z tożsamością i osobowością

Witam, moje pytanie będzie dotyczyło kwestii bardzo abstrakcyjnej, mam nadzieję, że uda mi się opisać to wszystko w sposób sensowny i zrozumiały. Oczywiście objawów jest o wiele więcej, ale ograniczę się do jednego. Co może oznaczać posiadanie wielu wersji samej siebie? Mam wrażenie, że moja osobowość nie wykształciła się poprawnie w okresie dojrzewania, jest płynna, rozszczepiona, zmienna, dzieli się na mnóstwo różnych form, nie tworzy spójnej całości, ma w sobie wiele sprzecznych poglądów, myśli, uczuć. Jest tak przez cały czas, odkąd pamiętam, zaczęło się na długo przed traumatycznymi doświadczeniami, więc raczej one nie są powodem tego wszystkiego. Gdy byłam dzieckiem, "przerzucałam się" z wyobrażenia na wyobrażenie lalki/postaci, wcielałam się w nie. Teraz tymi "lalkami" są formy mnie samej. Forma zewnętrza (ciało) wydaje mi się obca, jej zachowania i zmienne nastroje nie pasują do mojego właściwego stanu i samopoczucia, robi i mówi to, czego nie chcę, aby robiła i mówiła. Pomimo skrajnie zmieniających się nastrojów, wzrostów i obniżeń energii, okresów bezsensownego bełkotu i kompletnego milczenia, u podstawy i tak jest stan właściwy, czyli rozpacz, nienawiść i przerażenie. Jestem rozczłonkowana na nieskończenie wiele części. Nie jestem w stanie czytać, słuchać lub oglądać czegoś, co należy do innej osobowości niż ta, która jest "włączona" w danej chwili. Każda wygląda trochę inaczej, ma inne barwy, zestawy skojarzeń, przestrzeni i zainteresowań. Nie wiem, które z tych elementów naprawdę należą do mnie, ani kim jest prawdziwa "ja". Nawet elementy wspólne dla tych wszystkich wersji nie pomagają. Niby mam jakieś odczucia, poglądy i zainteresowania, ale mimo to nie jestem w stanie się na nich skupić i stworzyć z nich jednej, spójnej osobowości. Zresztą nie we wszystkich kwestiach jestem w stanie zająć jasne stanowisko, ustalić, co sądzę, jaki mam do tego stosunek. Może wynika to z umiejętności zauważenia skomplikowania i niejednoznaczności danej kwestii, a może to moja ułomność i głupota. Miałam do czynienia z wieloma psychiatrami, psychologami, terapeutami i pedagogami, poddałam się wielu testom i badaniom, ale nikt niczego konkretnie nie zdiagnozował. Dopiero gdy sama zaczęłam podejrzewać u siebie spektrum autyzmu, po udaniu się do odpowiedniej fundacji otrzymałam opinię (nie diagnozę) o posiadaniu SA. Na pewno autyzm to w moim przypadku nie wszystko. Może mają Państwo jakieś podejrzenia lub refleksje (oczywiście oprócz stwierdzenia, że powinnam udać się do kolejnego psychiatry)?
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Opisuje Pani doświadczenie, które w psychologii nazywamy fragmentacją tożsamości lub silną dysocjacją. To poczucie bycia „lalką” czy posiadania wielu niespójnych wersji siebie jest mechanizmem obronnym umysłu, który często wykształca się, gdy rzeczywistość nawet ta wewnętrzna jest zbyt trudna do udźwignięcia w jednej całości.

To, o czym Pani pisze – poczucie obcości własnego ciała i niemożność korzystania z zainteresowań innej „części” siebie – może współwystępować ze spektrum autyzmu, o którym Pani wspomniała. Osoby w spektrum często stosują bardzo zaawansowane maskowanie, dostosowywanie się do otoczenia, co po latach może skutkować właśnie takim poczuciem „rozpadu” na różne role i formy. Jednak opisana przez Panią „bazowa rozpacz i nienawiść” sugeruje, że pod spodem kryje się bardzo silny ból emocjonalny, który wymaga zaopiekowania.

Współczesna psychoterapia oferuje nurty, które pracują właśnie z takimi stanami, np. Terapia Schematów lub System Wewnętrznej Rodziny. Pomagają one zrozumieć, że te „części” nie są Pani ułomnością, ale próbą przetrwania. Nie jest Pani „głupia” ani „ułomna” – Pani umysł wypracował niezwykle skomplikowany sposób radzenia sobie z rzeczywistością. Proszę rozważyć poszukanie terapeuty pracującego właśnie w nurcie IFS lub traumy relacyjnej, gdyż klasyczna diagnoza psychiatryczna czasem nie nadąża za tak złożonym przeżywaniem siebie.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Dzień dobry,

 

opis, który Pani przedstawia, rzeczywiście pokazuje doświadczenie niestabilnego poczucia tożsamości i trudności w odczuwaniu siebie jako jednej, spójnej osoby. U niektórych ludzi rozwój poczucia „ja” nie przebiega w sposób linearny i stabilny, tylko przyjmuje formę wielu części lub stanów, które w różnych momentach przejmują pierwszeństwo. Może to sprawiać wrażenie, jakby różne wersje siebie były od siebie oddzielone, miały własne skojarzenia, emocje i sposoby patrzenia na świat. Z perspektywy psychologicznej bywa to rozumiane jako sposób organizowania doświadczeń psychicznych w części, które nie do końca łączą się w jedną narrację o sobie.

Czasami takie poczucie wielości pojawia się u osób, które od wczesnego dzieciństwa bardzo intensywnie korzystały z wyobraźni i tworzyły wewnętrzne światy lub postacie. Z biegiem czasu te mechanizmy mogą przekształcić się w różne stany funkcjonowania psychicznego, które są odczuwane niemal jak oddzielne wersje siebie. Nie oznacza to koniecznie, że istnieją odrębne osobowości w sensie klinicznym, ale raczej że psychika organizuje się wokół wielu wewnętrznych perspektyw.

Poczucie obcości wobec własnego ciała lub własnych zachowań także jest doświadczeniem, które pojawia się u części osób przeżywających silne napięcie wewnętrzne. W takich momentach można mieć wrażenie, że ciało działa automatycznie albo że mówi się rzeczy, które nie są zgodne z tym, co odczuwa się jako prawdziwe wewnątrz. Psychologia opisuje to czasem jako formę oddzielenia między przeżyciem a działaniem, kiedy różne warstwy doświadczenia nie są ze sobą dobrze zintegrowane.

W Pani opisie szczególnie wyraźne jest to, że mimo wielu zmieniających się stanów emocjonalnych istnieje pewne głębsze tło przeżyć, które pozostaje względnie stałe i wiąże się z poczuciem rozpaczy, lęku i silnego napięcia. Często zdarza się, że kiedy człowiek przez długi czas doświadcza bardzo intensywnych emocji, psychika próbuje organizować je w różne części, aby łatwiej było je znosić. Wtedy różne stany nastroju, zainteresowań czy sposobów myślenia mogą wydawać się od siebie bardzo oddzielone.

Możliwe jest też, że Pani doświadczenie wiąże się z dużą wrażliwością poznawczą i skłonnością do dostrzegania wielu perspektyw jednocześnie. Dla niektórych osób świat nie układa się w proste odpowiedzi i jednoznaczne stanowiska. Wtedy trudno jest powiedzieć „to jest dokładnie moje zdanie” albo „to jest jedna wersja mnie”, ponieważ różne punkty widzenia wydają się równie prawdziwe. To może prowadzić do poczucia rozproszenia lub braku jednego centrum tożsamości.

Jeżeli w Pani przypadku pojawia się również doświadczenie związane ze spektrum autyzmu, może to dodatkowo wpływać na sposób budowania obrazu siebie. U części osób w spektrum tożsamość rozwija się w sposób bardziej analityczny i refleksyjny, a mniej intuicyjny. Zamiast jednego stabilnego poczucia „kim jestem” pojawia się raczej zbiór cech, zainteresowań i stanów, które nie zawsze łączą się w jedną narrację. To może powodować wrażenie, że różne elementy istnieją obok siebie, ale nie składają się w całość.

Czasem poczucie wielu wersji siebie można też rozumieć jako naturalną właściwość ludzkiej psychiki, tylko przeżywaną w bardziej wyraźny sposób. W psychologii często mówi się, że każdy człowiek posiada różne części czy role wewnętrzne, które uaktywniają się w różnych sytuacjach. Jedna część może być bardziej racjonalna, inna emocjonalna, jeszcze inna skoncentrowana na wyobraźni lub na relacjach. U większości ludzi te części są ze sobą płynnie zintegrowane, dlatego nie zwracają na siebie takiej uwagi. Gdy integracja jest słabsza, różnice między nimi mogą być odczuwane jako bardzo wyraźne.

Pani doświadczenie może więc być próbą psychiki, aby pomieścić wiele różnych stanów emocjonalnych, sposobów myślenia i reakcji na świat. Zamiast jednej, stabilnej struktury pojawia się bardziej zmienna konfiguracja części, które w różnych momentach dochodzą do głosu. Dla osoby, która tego doświadcza, bywa to bardzo dezorientujące, zwłaszcza gdy pojawia się pytanie o to, która z tych wersji jest „prawdziwa”. Z perspektywy psychologicznej często przyjmuje się jednak, że wszystkie te elementy należą do jednej osoby, tylko nie są jeszcze dobrze połączone w spójną całość.

Możliwe jest też, że Pani duża refleksyjność i uważność na własne stany psychiczne sprawia, że obserwuje Pani procesy wewnętrzne znacznie dokładniej niż większość ludzi. To, co dla wielu osób pozostaje nieuświadomione, u Pani jest wyraźnie dostrzegane i opisywane. Wtedy doświadczenie wielości może wydawać się szczególnie intensywne, ponieważ widzi Pani różnice między poszczególnymi stanami psychiki z bardzo bliska.

I tak już na koniec, psychiatra rzeczywiście w tej chwili może nie być Pani potrzebny. Jednak zachęcam do podjęcia psychoterapii indywidualnej. z pomocą doświadczonej/ego psychoterapeutki/ty może Pani bowiem podjąć się zintegrowania wyodrębnionych części. A to może znacznie odmienić uspójniając  Pani poczucie tożsamożsi i lepiej ugruntuje Pani czucie siebie i świata. 

 

Dużo dobrego!

Patrycja Wójcik

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Poczucie wielu „wersji siebie”, zmienność stanów, trudność w odczuwaniu spójnej tożsamości czy wrażenie obcości wobec własnych reakcji bywa związane z różnymi mechanizmami psychicznymi. Czasami ma to charakter dysocjacyjny (czyli dotyczący rozdzielenia różnych stanów emocjonalnych i sposobów funkcjonowania), czasami wiąże się z trudnościami w integracji tożsamości, które mogą występować np. przy dużej wrażliwości, w spektrum autyzmu czy w niektórych zaburzeniach osobowości. Nie oznacza to jednak automatycznie obecności tzw. „wielu osobowości” w sensie klinicznym.


Przy tak złożonych doświadczeniach/objawach nie ma większego sensu szukać "etykiet" i próbować dopasowywać pojedynczych objawów do konkretnych zaburzeń. Diagnoza psychologiczna czy psychiatryczna wymaga pogłębionego wywiadu, poznania historii rozwoju, funkcjonowania w różnych obszarach życia oraz często kilku spotkań diagnostycznych. Dopiero z takiej szerszej perspektywy można próbować rozumieć, z czego wynikają dane doświadczenia.

Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Karolina Grabka

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Pani wiadomość i opis sytuacji brzmi jak bardzo trudne doświadczenie wewnętrzne. Wiele osób przeżywa siebie jako różne „części” lub stany, które mają odmienne emocje, potrzeby czy sposób myślenia:  czasem jest to sposób psychiki na radzenie sobie z napięciem i złożonością doświadczeń. Nie musi to oznaczać „zepsutej” osobowości ale raczej brak poczucia spójności i bezpieczeństwa wewnętrznego. Może warto na chwilę zatrzymać się przy kilku pytaniach:

Czy któraś z tych części czuje się bardziej spokojna lub bezpieczna niż inne?

W jakich momentach pojawia się poczucie największego rozszczepienia?

Czy zdarzają się chwile, gdy choć na moment czuje się Pani bardziej „całością”?

To, że tak uważnie Pani obserwuje swój świat wewnętrzny, jest ważnym krokiem. Czasem w terapii pracuje się właśnie nad poznaniem i łagodnym integrowaniem tych części, zamiast walczyć z nimi. Pani doświadczenie zasługuje na dużo uważności i życzliwości wobec siebie. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry, 

To, co Pani opisuje jako „wiele wersji samej siebie”, tworzy obraz bardzo wyraźnego wewnętrznego wielogłosu – różnych części, stanów, „form” siebie, z własnymi emocjami, skojarzeniami, zainteresowaniami i nawet własnym stosunkiem do ciała. Zewnętrzna forma bywa odczuwana jak obca, a działania „na zewnątrz” nie zawsze są zgodne z tym, co w środku uważa Pani za swoje. Na stałym tle rozpaczy, nienawiści i przerażenia pojawiają się gwałtowne zmiany nastroju, energii, mówienia i milczenia, a także doświadczenie, że nie jest Pani w stanie korzystać z rzeczy „należących” do innych wersji siebie, jakby każda miała osobną przestrzeń i zestaw treści.

W opisie Pani doświadczeń bardzo wyraźnie wybrzmiewa zjawisko, które w psychologii nazywa się dysocjacją – poczucie odrealnienia, niebytu, odcięcia od własnego ciała lub od sposobu odbierania świata zewnętrznego. Dysocjacja bywa rozumiana jako zaburzenie lub osłabienie integracji pomiędzy wspomnieniami, poczuciem własnej tożsamości, bezpośrednimi wrażeniami i kontrolą ruchów ciała. W skrajniejszych postaciach opisuje się też sytuacje, w których człowiek ma więcej niż jedną tożsamość – dwie lub znacznie więcej – różniące się wiekiem, płcią, poziomem intelektu, a kolejne tożsamości mogą nie wiedzieć o swoim istnieniu nawzajem. Pani doświadczenie „lalkowych” postaci z dzieciństwa i późniejsze poczucie wielu form siebie, które nie składają się w jedną całość, układa się w spójny obraz silnie dysocjacyjnego funkcjonowania, nawet jeśli nie pokrywa się dokładnie z podręcznikowymi przykładami.

W literaturze na temat traumy dysocjacja jest często opisywana jako sposób, w jaki psychika próbuje poradzić sobie z doświadczeniami zbyt przytłaczającymi, by dało się je unieść w jednym, ciągłym „ja”: zamiast przeżywać wszystko naraz, oddziela od siebie wspomnienia, emocje, stany świadomości, a czasem także całe stany tożsamości. W takim ujęciu „wiele wersji siebie” nie jest fanaberią ani wymysłem, tylko sposobem zorganizowania przeżyć, który ma swoją logikę i funkcję ochronną – nawet jeśli obecnie wiąże się dla Pani głównie z cierpieniem i zagubieniem.

Pani opis pokazuje wewnętrzny świat złożony z wielu części, różniących się nastrojem, zainteresowaniami i dostępem do treści, przy stałym tle bardzo trudnych uczuć oraz poczuciu obcości własnego ciała i działań. Równocześnie w tym wszystkim konsekwentnie obecna jest perspektywa kogoś w Pani wnętrzu, kto uważnie obserwuje, porządkuje i nadaje znaczenie temu, co się dzieje i właśnie z tego miejsca został napisany Pani list.

 

Z poważaniem Karolina Reszowska-Świgut 

psycholog, psychotraumatolog 

Łukasz Bosiacki

Łukasz Bosiacki

Dzień dobry, 


Opisuje pani trwające już wiele lat doświadczenie chaosu wewnętrznego, które wywołuje u pani sporo napięcia i niepewności. Z opisu wynika, że już bardzo długo stara się pani uporządkować poczucie wewnętrznej niespójności za pomocą poszukiwania wyjaśnień w diagnozach psychiatrycznych i psychologicznych, lecz wciąż odczuwa pani niedosyt, a wewnętrzny chaos nie mija. Wyobrażam sobie, że w kolejnych diagnozach poszukuje pani czegoś, co panią uspokoi i być może ,,ustabilizuje” niejasne poczucie siebie. Opisany przez panią sposób przeżywania siebie i związane z tym cierpienie są przesłankami do podjęcia psychoterapii indywidualnej np. w podejściu psychodynamicznym, która skupiałaby się na integracji tożsamości, w efekcie poprawiając jakość pani życia.


Pozdrawiam 

Łukasz Bosiacki

Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo trudne i dezorganizujące doświadczenie – szczególnie to poczucie braku spójności i „rozszczepienia” między różnymi stanami siebie.

Warto podkreślić jedną rzecz: to, że ma Pani wrażenie wielu „wersji siebie”, nie musi oznaczać, że coś jest „zepsute” czy że nie ma „prawdziwej Pani”. Często jest to sposób, w jaki psychika radzi sobie z intensywnością emocji, sprzecznościami czy napięciem – tworząc różne stany, które nie zawsze się ze sobą łączą.

Z Pani opisu wybrzmiewa też, że niezależnie od tych zmian, u podstaw pojawia się stały, bardzo trudny stan emocjonalny. To może być ważny punkt odniesienia – coś, co jest bardziej stałe niż same „wersje”.

To, że ma Pani trudność z poczuciem tożsamości, spójności, zmiennością stanów i jednocześnie dużą świadomość tego, co się dzieje, jest doświadczeniem, które bywa bardzo obciążające.

Może być pomocne patrzenie na to nie jako na „brak jednej osobowości”, ale jako na obecność różnych części czy stanów, które pojawiają się w zależności od momentu – bez konieczności ich natychmiastowego łączenia w jedną całość.

To, że Pani to tak dokładnie opisuje i próbuje zrozumieć, co się dzieje, ma znaczenie.

Pozdrawiam ,

Kinga Osmulska

Psycholog, Psychoterapeutka


 

narcyz

Darmowy test na osobowość narcystyczną

Zobacz podobne

Witam, mam pewien problem otóż, od długiego czasu nie obchodzi mnie nic wokół
Witam, mam pewien problem otóż, od długiego czasu nie obchodzi mnie nic wokół, nie potrafię się cieszyć i wszystko jest mi obojętne. Mam wrażenie, że nie posiadam uczuć, mam ciągłą pustkę w głowie. Nie potrafię prowadzić żadnej konwersacji z ludźmi, czuję się zacofany i nie ma to dla mnie sensu. Czasami myślę, że każde moje wypowiedziane zdanie (jeżeli już coś powiem, bo w większości mnie zatyka i mam totalną pustkę), jest nielogiczne, i powiedziane, żeby tylko odpowiedzieć. Męczy mnie rozmowa. Wydaje mi się, że jestem po prostu pusty. Dodam tylko, że mam 19 lat. Chciałbym żyć jak każdy normalny nastolatek, mieć znajomych, energię i cieszyć. Czuję się, jakbym w ogóle nie uczestniczył w życiu, tylko egzystował, a to bardzo męczy.
Gdzie mogą się zgłosić osoby "zaburzone schizotypowo"?
Gdzie mogą się zgłosić osoby "zaburzone schizotypowo"? Albo gdzie one się już zgłosiły?
Pomoc w określeniu problemu męża- frustruje się wokół jednej myśli, do tego stopnia, że spisuje szczegółowy plan każdego działania w ciągu dnia. Fiksuje się na jednym problemie.
Dzień dobry, zwracam się z prośbą o pomoc w nazwaniu problemu, który ma mój mąż. Jest takie uczucie, gdy zapomnimy co mieliśmy zrobić lub powiedzieć i przez chwilę nas to męczy, a potem może sobie przypomnimy, a jak nie to po prostu idziemy dalej z życiem. Otóż mój mąż nie może tego zapomnienia odpuścić. Gdy czegoś zapomni to "zawiesza" się na tym, usilnie próbuje sobie przypomnieć, a jak mu się nie udaje to nie może się na niczym innym skupić i strasznie go to męczy. Dochodzi do tego, że mijają godziny, on stara się skupić uwagę na czymś innym, ale w tle ciągle o tym myśli i przyprawia go to nawet o ból głowy. Traci humor, od razu widać, że to znowu go trapi. Zdarza się to czasem raz dziennie, czasem kilka razy dziennie. Rzadko pojawiają się dni bez tego. Czasem pyta mnie "a pamiętasz o czym rozmawialiśmy po tym, jak powiedziałaś X?". Mąż ma też taki sposób, że robi sobie notatki, gdzie spisuje sobie co się działo krok po kroku i stara się w tym odnaleźć tę utraconą myśl. Te notatki wyglądają np.: wyszliśmy z mieszkania, na klatce minęliśmy sąsiadów, przywitaliśmy się, wyszliśmy z klatki, powiedziałem X, ona powiedziała y, zdziwiliśmy się jak głośno trzasnęły drzwi, wtedy pomyślałem coś itd. Piszę o tym, ponieważ te notatki są dla mnie niepokojące, bardzo szczegółowe, drobiazgowe. Musi to być dla męża wykańczające, a jednocześnie wydaje się, że to wcale nie pomaga. Mój mąż chodzi od 6 miesięcy na cotygodniową terapię, którą rozpoczął głównie z tego powodu, ale niestety na tę chwilę nie ma poprawy. Usłyszał, że to może mieć związek z poczuciem kontroli. Chciał już rezygnować, ale zachęcam go, by jeszcze dał sobie czas. Liczę na to, że ktoś będzie mógł naprowadzić mnie na określenie na czym w zasadzie polega problem, czy jest to jesteś zaburzenie. Wiedząc to może uda mi się znaleźć jakąś literaturę, jakoś to bardziej zrozumieć, lepiej wesprzeć. Dziękuję i pozdrawiam
Czy psychoterapia psychodynamiczna jest skuteczna przy OCD, tikach, Aspergerze i zaburzeniach osobowości?
Czy przy zaburzeniach obsesyjno-kompulsyjnych, tikach, zespole Aspergera i zaburzeniach osobowości warto skorzystać z psychoterapii w nurcie psychodynamicznym w PZP ? Generalnie, to ja już miałem najpierw psychoterapię ericksonowską (korzystaliśmy z metod CBT), później psychoterapię poznawczo-behawioralną w szpitalu psychiatrycznym i teraz mam psychoterapię poznawczo-behawioralną online.
Dlaczego nie potrafię mówić, co myślę, czuję i chcę?
Dlaczego nie potrafię mówić, co myślę, czuję i chcę? Ciągle to ukrywam, czasami nawet nieświadomie, ale najczęściej z premedytacją. Czuję ogromny lęk, kiedy mam o czymś powiedzieć. Głównie mam tak w relacjach romantycznych, ale między znajomymi też się zdarza. Nie chcę nikomu sprawić przykrości, a tym bardziej nie chce, żeby ktoś o mnie coś źle pomyślał, do takiego stopnia, że kłamię i manipuluję, tylko po to, żeby było dobrze. Być może ma to związek z rodzicami, ale nie wiem, jak sobie z tym poradzić. Chodziłam do terapeutów i nic się nie zmieniło, jest jeszcze gorzej. Przez to rozsypał mi się związek, bo mój ukochany nie mógł tego wytrzymać, pomimo że bardzo starał się pomóc i dawał mi tyle szans. Dodam, że stwierdzono u mnie osobowość unikającą.
BorderLine

Borderline – przyczyny, objawy i metody leczenia

Osobowość borderline to złożone zaburzenie psychiczne, które może znacząco wpływać na życie osoby dotkniętej tym schorzeniem oraz jej bliskich. W tym artykule przyjrzymy się bliżej przyczynom, objawom i metodom leczenia tego zaburzenia.