
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia osobowości
- Problemy z...
Problemy z tożsamością i osobowością
Kobieta, 23 lata
Bożena Nagórska
Opisuje Pani doświadczenie, które w psychologii nazywamy fragmentacją tożsamości lub silną dysocjacją. To poczucie bycia „lalką” czy posiadania wielu niespójnych wersji siebie jest mechanizmem obronnym umysłu, który często wykształca się, gdy rzeczywistość nawet ta wewnętrzna jest zbyt trudna do udźwignięcia w jednej całości.
To, o czym Pani pisze – poczucie obcości własnego ciała i niemożność korzystania z zainteresowań innej „części” siebie – może współwystępować ze spektrum autyzmu, o którym Pani wspomniała. Osoby w spektrum często stosują bardzo zaawansowane maskowanie, dostosowywanie się do otoczenia, co po latach może skutkować właśnie takim poczuciem „rozpadu” na różne role i formy. Jednak opisana przez Panią „bazowa rozpacz i nienawiść” sugeruje, że pod spodem kryje się bardzo silny ból emocjonalny, który wymaga zaopiekowania.
Współczesna psychoterapia oferuje nurty, które pracują właśnie z takimi stanami, np. Terapia Schematów lub System Wewnętrznej Rodziny. Pomagają one zrozumieć, że te „części” nie są Pani ułomnością, ale próbą przetrwania. Nie jest Pani „głupia” ani „ułomna” – Pani umysł wypracował niezwykle skomplikowany sposób radzenia sobie z rzeczywistością. Proszę rozważyć poszukanie terapeuty pracującego właśnie w nurcie IFS lub traumy relacyjnej, gdyż klasyczna diagnoza psychiatryczna czasem nie nadąża za tak złożonym przeżywaniem siebie.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Patrycja Wójcik
Dzień dobry,
opis, który Pani przedstawia, rzeczywiście pokazuje doświadczenie niestabilnego poczucia tożsamości i trudności w odczuwaniu siebie jako jednej, spójnej osoby. U niektórych ludzi rozwój poczucia „ja” nie przebiega w sposób linearny i stabilny, tylko przyjmuje formę wielu części lub stanów, które w różnych momentach przejmują pierwszeństwo. Może to sprawiać wrażenie, jakby różne wersje siebie były od siebie oddzielone, miały własne skojarzenia, emocje i sposoby patrzenia na świat. Z perspektywy psychologicznej bywa to rozumiane jako sposób organizowania doświadczeń psychicznych w części, które nie do końca łączą się w jedną narrację o sobie.
Czasami takie poczucie wielości pojawia się u osób, które od wczesnego dzieciństwa bardzo intensywnie korzystały z wyobraźni i tworzyły wewnętrzne światy lub postacie. Z biegiem czasu te mechanizmy mogą przekształcić się w różne stany funkcjonowania psychicznego, które są odczuwane niemal jak oddzielne wersje siebie. Nie oznacza to koniecznie, że istnieją odrębne osobowości w sensie klinicznym, ale raczej że psychika organizuje się wokół wielu wewnętrznych perspektyw.
Poczucie obcości wobec własnego ciała lub własnych zachowań także jest doświadczeniem, które pojawia się u części osób przeżywających silne napięcie wewnętrzne. W takich momentach można mieć wrażenie, że ciało działa automatycznie albo że mówi się rzeczy, które nie są zgodne z tym, co odczuwa się jako prawdziwe wewnątrz. Psychologia opisuje to czasem jako formę oddzielenia między przeżyciem a działaniem, kiedy różne warstwy doświadczenia nie są ze sobą dobrze zintegrowane.
W Pani opisie szczególnie wyraźne jest to, że mimo wielu zmieniających się stanów emocjonalnych istnieje pewne głębsze tło przeżyć, które pozostaje względnie stałe i wiąże się z poczuciem rozpaczy, lęku i silnego napięcia. Często zdarza się, że kiedy człowiek przez długi czas doświadcza bardzo intensywnych emocji, psychika próbuje organizować je w różne części, aby łatwiej było je znosić. Wtedy różne stany nastroju, zainteresowań czy sposobów myślenia mogą wydawać się od siebie bardzo oddzielone.
Możliwe jest też, że Pani doświadczenie wiąże się z dużą wrażliwością poznawczą i skłonnością do dostrzegania wielu perspektyw jednocześnie. Dla niektórych osób świat nie układa się w proste odpowiedzi i jednoznaczne stanowiska. Wtedy trudno jest powiedzieć „to jest dokładnie moje zdanie” albo „to jest jedna wersja mnie”, ponieważ różne punkty widzenia wydają się równie prawdziwe. To może prowadzić do poczucia rozproszenia lub braku jednego centrum tożsamości.
Jeżeli w Pani przypadku pojawia się również doświadczenie związane ze spektrum autyzmu, może to dodatkowo wpływać na sposób budowania obrazu siebie. U części osób w spektrum tożsamość rozwija się w sposób bardziej analityczny i refleksyjny, a mniej intuicyjny. Zamiast jednego stabilnego poczucia „kim jestem” pojawia się raczej zbiór cech, zainteresowań i stanów, które nie zawsze łączą się w jedną narrację. To może powodować wrażenie, że różne elementy istnieją obok siebie, ale nie składają się w całość.
Czasem poczucie wielu wersji siebie można też rozumieć jako naturalną właściwość ludzkiej psychiki, tylko przeżywaną w bardziej wyraźny sposób. W psychologii często mówi się, że każdy człowiek posiada różne części czy role wewnętrzne, które uaktywniają się w różnych sytuacjach. Jedna część może być bardziej racjonalna, inna emocjonalna, jeszcze inna skoncentrowana na wyobraźni lub na relacjach. U większości ludzi te części są ze sobą płynnie zintegrowane, dlatego nie zwracają na siebie takiej uwagi. Gdy integracja jest słabsza, różnice między nimi mogą być odczuwane jako bardzo wyraźne.
Pani doświadczenie może więc być próbą psychiki, aby pomieścić wiele różnych stanów emocjonalnych, sposobów myślenia i reakcji na świat. Zamiast jednej, stabilnej struktury pojawia się bardziej zmienna konfiguracja części, które w różnych momentach dochodzą do głosu. Dla osoby, która tego doświadcza, bywa to bardzo dezorientujące, zwłaszcza gdy pojawia się pytanie o to, która z tych wersji jest „prawdziwa”. Z perspektywy psychologicznej często przyjmuje się jednak, że wszystkie te elementy należą do jednej osoby, tylko nie są jeszcze dobrze połączone w spójną całość.
Możliwe jest też, że Pani duża refleksyjność i uważność na własne stany psychiczne sprawia, że obserwuje Pani procesy wewnętrzne znacznie dokładniej niż większość ludzi. To, co dla wielu osób pozostaje nieuświadomione, u Pani jest wyraźnie dostrzegane i opisywane. Wtedy doświadczenie wielości może wydawać się szczególnie intensywne, ponieważ widzi Pani różnice między poszczególnymi stanami psychiki z bardzo bliska.
I tak już na koniec, psychiatra rzeczywiście w tej chwili może nie być Pani potrzebny. Jednak zachęcam do podjęcia psychoterapii indywidualnej. z pomocą doświadczonej/ego psychoterapeutki/ty może Pani bowiem podjąć się zintegrowania wyodrębnionych części. A to może znacznie odmienić uspójniając Pani poczucie tożsamożsi i lepiej ugruntuje Pani czucie siebie i świata.
Dużo dobrego!
Patrycja Wójcik
Karolina Grabka
Dzień dobry :)
Poczucie wielu „wersji siebie”, zmienność stanów, trudność w odczuwaniu spójnej tożsamości czy wrażenie obcości wobec własnych reakcji bywa związane z różnymi mechanizmami psychicznymi. Czasami ma to charakter dysocjacyjny (czyli dotyczący rozdzielenia różnych stanów emocjonalnych i sposobów funkcjonowania), czasami wiąże się z trudnościami w integracji tożsamości, które mogą występować np. przy dużej wrażliwości, w spektrum autyzmu czy w niektórych zaburzeniach osobowości. Nie oznacza to jednak automatycznie obecności tzw. „wielu osobowości” w sensie klinicznym.
Przy tak złożonych doświadczeniach/objawach nie ma większego sensu szukać "etykiet" i próbować dopasowywać pojedynczych objawów do konkretnych zaburzeń. Diagnoza psychologiczna czy psychiatryczna wymaga pogłębionego wywiadu, poznania historii rozwoju, funkcjonowania w różnych obszarach życia oraz często kilku spotkań diagnostycznych. Dopiero z takiej szerszej perspektywy można próbować rozumieć, z czego wynikają dane doświadczenia.
Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Karolina Grabka
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Pani wiadomość i opis sytuacji brzmi jak bardzo trudne doświadczenie wewnętrzne. Wiele osób przeżywa siebie jako różne „części” lub stany, które mają odmienne emocje, potrzeby czy sposób myślenia: czasem jest to sposób psychiki na radzenie sobie z napięciem i złożonością doświadczeń. Nie musi to oznaczać „zepsutej” osobowości ale raczej brak poczucia spójności i bezpieczeństwa wewnętrznego. Może warto na chwilę zatrzymać się przy kilku pytaniach:
Czy któraś z tych części czuje się bardziej spokojna lub bezpieczna niż inne?
W jakich momentach pojawia się poczucie największego rozszczepienia?
Czy zdarzają się chwile, gdy choć na moment czuje się Pani bardziej „całością”?
To, że tak uważnie Pani obserwuje swój świat wewnętrzny, jest ważnym krokiem. Czasem w terapii pracuje się właśnie nad poznaniem i łagodnym integrowaniem tych części, zamiast walczyć z nimi. Pani doświadczenie zasługuje na dużo uważności i życzliwości wobec siebie.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Karolina Rzeszowska-Świgut
Dzień dobry,
To, co Pani opisuje jako „wiele wersji samej siebie”, tworzy obraz bardzo wyraźnego wewnętrznego wielogłosu – różnych części, stanów, „form” siebie, z własnymi emocjami, skojarzeniami, zainteresowaniami i nawet własnym stosunkiem do ciała. Zewnętrzna forma bywa odczuwana jak obca, a działania „na zewnątrz” nie zawsze są zgodne z tym, co w środku uważa Pani za swoje. Na stałym tle rozpaczy, nienawiści i przerażenia pojawiają się gwałtowne zmiany nastroju, energii, mówienia i milczenia, a także doświadczenie, że nie jest Pani w stanie korzystać z rzeczy „należących” do innych wersji siebie, jakby każda miała osobną przestrzeń i zestaw treści.
W opisie Pani doświadczeń bardzo wyraźnie wybrzmiewa zjawisko, które w psychologii nazywa się dysocjacją – poczucie odrealnienia, niebytu, odcięcia od własnego ciała lub od sposobu odbierania świata zewnętrznego. Dysocjacja bywa rozumiana jako zaburzenie lub osłabienie integracji pomiędzy wspomnieniami, poczuciem własnej tożsamości, bezpośrednimi wrażeniami i kontrolą ruchów ciała. W skrajniejszych postaciach opisuje się też sytuacje, w których człowiek ma więcej niż jedną tożsamość – dwie lub znacznie więcej – różniące się wiekiem, płcią, poziomem intelektu, a kolejne tożsamości mogą nie wiedzieć o swoim istnieniu nawzajem. Pani doświadczenie „lalkowych” postaci z dzieciństwa i późniejsze poczucie wielu form siebie, które nie składają się w jedną całość, układa się w spójny obraz silnie dysocjacyjnego funkcjonowania, nawet jeśli nie pokrywa się dokładnie z podręcznikowymi przykładami.
W literaturze na temat traumy dysocjacja jest często opisywana jako sposób, w jaki psychika próbuje poradzić sobie z doświadczeniami zbyt przytłaczającymi, by dało się je unieść w jednym, ciągłym „ja”: zamiast przeżywać wszystko naraz, oddziela od siebie wspomnienia, emocje, stany świadomości, a czasem także całe stany tożsamości. W takim ujęciu „wiele wersji siebie” nie jest fanaberią ani wymysłem, tylko sposobem zorganizowania przeżyć, który ma swoją logikę i funkcję ochronną – nawet jeśli obecnie wiąże się dla Pani głównie z cierpieniem i zagubieniem.
Pani opis pokazuje wewnętrzny świat złożony z wielu części, różniących się nastrojem, zainteresowaniami i dostępem do treści, przy stałym tle bardzo trudnych uczuć oraz poczuciu obcości własnego ciała i działań. Równocześnie w tym wszystkim konsekwentnie obecna jest perspektywa kogoś w Pani wnętrzu, kto uważnie obserwuje, porządkuje i nadaje znaczenie temu, co się dzieje i właśnie z tego miejsca został napisany Pani list.
Z poważaniem Karolina Reszowska-Świgut
psycholog, psychotraumatolog
Łukasz Bosiacki
Dzień dobry,
Opisuje pani trwające już wiele lat doświadczenie chaosu wewnętrznego, które wywołuje u pani sporo napięcia i niepewności. Z opisu wynika, że już bardzo długo stara się pani uporządkować poczucie wewnętrznej niespójności za pomocą poszukiwania wyjaśnień w diagnozach psychiatrycznych i psychologicznych, lecz wciąż odczuwa pani niedosyt, a wewnętrzny chaos nie mija. Wyobrażam sobie, że w kolejnych diagnozach poszukuje pani czegoś, co panią uspokoi i być może ,,ustabilizuje” niejasne poczucie siebie. Opisany przez panią sposób przeżywania siebie i związane z tym cierpienie są przesłankami do podjęcia psychoterapii indywidualnej np. w podejściu psychodynamicznym, która skupiałaby się na integracji tożsamości, w efekcie poprawiając jakość pani życia.
Pozdrawiam
Łukasz Bosiacki
Kinga Osmulska
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, brzmi jak bardzo trudne i dezorganizujące doświadczenie – szczególnie to poczucie braku spójności i „rozszczepienia” między różnymi stanami siebie.
Warto podkreślić jedną rzecz: to, że ma Pani wrażenie wielu „wersji siebie”, nie musi oznaczać, że coś jest „zepsute” czy że nie ma „prawdziwej Pani”. Często jest to sposób, w jaki psychika radzi sobie z intensywnością emocji, sprzecznościami czy napięciem – tworząc różne stany, które nie zawsze się ze sobą łączą.
Z Pani opisu wybrzmiewa też, że niezależnie od tych zmian, u podstaw pojawia się stały, bardzo trudny stan emocjonalny. To może być ważny punkt odniesienia – coś, co jest bardziej stałe niż same „wersje”.
To, że ma Pani trudność z poczuciem tożsamości, spójności, zmiennością stanów i jednocześnie dużą świadomość tego, co się dzieje, jest doświadczeniem, które bywa bardzo obciążające.
Może być pomocne patrzenie na to nie jako na „brak jednej osobowości”, ale jako na obecność różnych części czy stanów, które pojawiają się w zależności od momentu – bez konieczności ich natychmiastowego łączenia w jedną całość.
To, że Pani to tak dokładnie opisuje i próbuje zrozumieć, co się dzieje, ma znaczenie.
Pozdrawiam ,
Kinga Osmulska
Psycholog, Psychoterapeutka

Zobacz podobne
Dzień dobry mam problem ze sobą i nie wiem jak sobie z nim poradzić.
Chodzi o moją mamę. Kocha mnie, przytula, gotuje obiady i nie hamuje moich ambicji i wspiera mnie we wszystkim, jednak mam do niej odrazę i agresję. Nie chcę jej krzywdzić, ale wybucham do niej agresją cały czas, nawet jak nic do mnie nie mówi. Odkąd skończyłam 18 lat dochodzą również przekleństwa, ale tylko z mojej strony. Mama jest smutna i widzę, że pęka jej serce, bo bardzo jej dokuczam, ale nie potrafię przestać. Kocham ją i nienawidzę. Wskoczyłabym za nią w ogień, ale i ją do niego wepchnęła. Na myśl, że mogę jej wbić szpilkę i doprowadzić do złego stanu odczuwam satysfakcję i zadowolenie, a gdy skończę umartwiam się jak mi jej żal i nie chcę, aby była smutna. Wiem, że jak odejdzie, to ja razem z nią.
Dzieciństwo miałam bardzo dobre, bo mama sama mnie wychowywała. Może chodzi o ojca, bo bardzo jej dokuczał, jak miałam może z 2 latka, potem odeszłyśmy. Może podświadomie chcę przejąć jego rolę.
O co chodzi i co jest ze mną nie tak? Chciałabym, aby mama miała kochającą córkę, a nie potwora. Bardzo proszę o pomoc.

Zaburzenia osobowości - objawy, diagnoza i metody wsparcia
Zaburzenia osobowości mogą znacząco wpłynąć na codzienne życie. Objawiają się trudnościami w relacjach i nieadekwatnymi reakcjami. Rozpoznanie problemu i profesjonalna pomoc są kluczowe dla poprawy jakości życia osób zmagających się z tymi zaburzeniami.
