Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problem z wyborem specjalizacji na studiach i strach przed dorosłym życiem

W następnym semestrze zaczynają się u mnie na studiach specjalizacje. Podczas dokonywania wyboru wybralam specjalizacje A, natomiast moi wszyscy znajomi wybrali specjalizacje B. Niestety okazalo sie tak za na mojej specjalizacji z 60 osob na roku zapisalo sie 12 osob lacznie ze mna, natomiast na specjalizacji B jest cala reszta. Wtedy nie chcialam isc za znajomymi tylko wybrac wlasna sciezke. Po tym semestrze się to zmienilo. Mielismy pare zajec zwiazanych troche z wybrana przezemnie specjalizacja i niestety nie szlo mi w nich dobrze i nie satysfakcjonuja mnie one. Chcialam zamienic specjalizacje na inna, lecz niestety nie dostalam zgody. Obawiam się ze sobie nie poradze na niej, poniewaz w poprzednich semestrach dostawalam duzo pomocy i wsparcia od znajomych w roznych przedmiotach. Tym razem bede musiala wszystko zrozumiec sama. Bardzo zaluje swojej decyzji i chcialabym cofnac czas by podjac inny wybor. Rowniez stresuje mnie ilosc osob w grupie - 12 osobowa grupa to bardzo malo, poniewaz wczesniejsze grupy cwiczeniowe byly 30 osobowe. Pierwszy raz przed rozpoczeciem semestru czuje strach i boje sie ze sobie nie dam rady i nie zdam uczelni. Rowniez jest mi przykro, poniewaz nie bede sie juz wcale widywala na zajeciach ze znajomymi, niestety przedmioty wspolne rowniez bedziemy mieli w grupach wedlug swojej specjalizacji. Czuje sie jakby omijalo mnie studenckie zycie naszego roku, poniewaz bedziemy oddzieleni jako mniejsza grupa, a wiekszosc osob bedzie ze soba. Tak jakbyśmy zostali pominięci. Czuje ze ten fajny czas na uczelni sie skonczyl i jedyne co mi pozostalo to smutek i ciezka praca na studiach, a potem juz tylko dorosle zycie. Bylam w takiej bance tego ze jestem tu i teraz i jest dobrze i nie musze sie przejmowac przyszloscia. Codziennie czuje uscisk w sercu, mam natlok mysli, stresuje sie przyszloscia. Chcialabym poprostu być na specjalizacji B, wtedy moj kazdy problem by znikl. Czuje ze nie pozostalo mi nic fajnego z zycia. Mam zaraz 23 lat, nie mam zadnych przyjaciol, nigdy nie bylam w zwiazku i panicznie boje sie radzenia sobie samej. Bardzo nie lubie zmian w swoim zyciu, nie chce wyprowadzac sie od rodzicow, lecz czuje, ze moj czas powoli sie konczy. Chcialabym zeby nic sie nie zmienialo w moim zyciu. Boje sie doroslego zycia, pracy na pelen etat, wynajmowania mieszkania. Ciagle czuje sie dzieckiem. Ten nowy semestr bedzie dla mnie troche wyjsciem z aktualnej strefy komfortu, nie bylam calkowicie na to przygotowana poniewaz myslalam ze bedzie tak jak bylo jeszcze przez nastepny rok. Dalej nie wiem co chce robic w zyciu i nie czuje zadnej satysfakcji z niego. Moje studia tak naprawde nie podobaja mi sie, ale nie mam niczego innego co moglabym robic. A jesli nie zdam uczelni to skonczy sie moje 'sielankowe' zycie u rodzicow i bede musiala sie wyprowadzic, a bardzo nie chce zostac sama, a z nikim obcym nie chce mieszkac. Chcialabym poprostu by pozostalo tak jak wczesniej.
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

 

Rozpocznę od drobnej uwagi, która jest częstym błędnym na studiach magisterskich. Otóż w ich trakcie robi się specjalność, nie specjalizację i wtedy robi się 4 letnią specjalizację np. z psychologii klinicznej lub neuropsychologii.  ta druga jest możliwa po ukończeniu studiów magisterskich, na przykład psychologii. Rozumiem, jak bardzo Cię to przytłacza. Natłok myśli, strach przed zmianami i poczucie, że tracisz kontrolę nad swoim życiem. To normalne, że w takim momencie, zwłaszcza przed dużym semestrem, czujesz ucisk w sercu i żal za decyzjami. Masz prawie 23 lata, a zmiany na studiach plus lęk przed dorosłością potrafią sparaliżować. Dobrze, że to opisujesz gdyż jest  to pierwszy krok, by sobie z tym poradzić.

Co możesz zrobić z specjalizacją tu i teraz? Po pierwsze porozmawiaj z dziekanatem lub promotorem jeszcze raz gdyż czasem po semestrze lub przy nowych argumentach (np. słabe wyniki na próbnych zajęciach) dają drugą szansę na zmianę. Przygotuj konkretne powody jak chociażby brak satysfakcji, obawy o radzenie sobie bez grupy wsparcia i różnicę w wielkości grup. Poproś o pisemne uzasadnienie odmowy, jeśli nie pomogą, to może otworzyć drzwi. Szukaj także wsparcia w nowej grupie:. Dwanaście osób to mała grupa, co oznacza więcej uwagi od prowadzących i łatwiejsze budowanie relacji. Przedstaw się na pierwszych zajęciach, zaproponuj grupowe uczenie się  możecie stworzyć "zastępczą ekipę" do wzajemnej pomocy. Skoro wcześniej polegałaś na znajomych, zacznij budować nawyk nauki solo. Używaj  YouTube, kanały po polsku jak  lub korzystaj z forów studenckich. Na małych grupach łatwiej o indywidualne konsultacje z wykładowcami.

  Te uczucia brzmią jak klasyczny lęk przed nieznanym,  zwłaszcza że nie lubisz zmian i czujesz się jak dziecko w świecie dorosłych. To minie, jeśli zaczniesz małe kroki. Poniżej podaje Tobie kilka przykładów. 

Ćwiczenia oddechowe na "ucisk w sercu". To jest bardzo proste, a przynosi szybkie efekty.  Kiedy myśli zalewają, zrób 4-7-8: wdech 4 s, wstrzymaj 7 s, wydech 8 s. Powtórz 4 razy. To resetuje układ nerwowy (potwierdzone badaniami z Harvardu). Prowadź dziennik myśli czyli codziennie zapisuj 3 rzeczy, za które jesteś wdzięczna (np. mieszkanie u rodziców) i 1 mały cel na jutro (np. "przeczytam 1 rozdział"). To przerywa spiralę żalu.

  Nie musisz tracić "studenckiego życia". Organizuj kawę, imprezy czy wspólne naukę z grupą . Relacje nie kończą się na salach wykładowych a wspólna nauka mobilizuje i daje solidne podstawy do dobrych ocen.

 Twierdzisz, że studia Ci się nie podobają, ale nie masz alternatywy. To częsty dylemat wśród żaków. Nie musisz decydować o wszystkim teraz.  Jeśli semestr pójdzie słabo, pomyśl o urlopie dziekańskim (do 2 lat) na przemyślenie kariery. Zrób testy zainteresowań lub udaj się do doradcy zawodowego,  a wtedy może odkryjesz coś poza studiami, jak kursy online z grafiki, marketingu czy handlu (bez wyprowadzki).

Buduj niezależność krok po kroku. Zacznij od pracy dorywczej (np. 10h na tydzień) dorabiając sobie nawet w  Żabce, a to da Tobie pieniądze i pewność siebie bez pełnego etatu. Na lęk przed samotnością: tez jest sposób. Jednym z nich jest dołączenie do kół naukowych, wolontariatu czy grupki do znajomych .

23 lata to nie koniec, ale początek pięknego życia.  Wielu w Twoim wieku czuje to samo.  Osobiście  znam historie, gdzie ludzie zmieniali ścieżkę w 40-50 lat i odnajdywali satysfakcję. Masz czas, a "sielanka" u rodziców nie kończy się zdaną uczelnią. Nie jesteś sam(a) w tym. Pamiętaj, że wiele osób przechodzi przez to na studiach. Ten semestr to nie koniec świata, tylko lekcja radzenia sobie. Dasz radę, krok po kroku. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dagmara Łuczak

Dagmara Łuczak

Dzień dobry Pani. To, co Pani czuje, jest zrozumiałe. Pojawiła się nagła zmiana. Zniknęło poczucie bezpieczeństwa. Wcześniej miała Pani wsparcie znajomych. Teraz tego wsparcia brakuje. To naturalnie wywołuje lęk i smutek. Wybór specjalizacji A był w tamtym momencie świadomy. Nie był błędem ani oznaką złej decyzji. Teraz widzi Pani, że ta ścieżka jest trudniejsza. Mała grupa budzi niepokój. Oznacza większą widoczność i konieczność samodzielnej nauki. To jest trudne, ale nie oznacza, że sobie Pani nie poradzi. Myśl, że specjalizacja B rozwiązałaby wszystkie problemy, wynika z lęku. Lęk upraszcza rzeczywistość. Skupia się na jednej idealnej opcji. Studenckie życie się nie skończyło. Ono po prostu się zmienia. Takie zmiany są bardzo częste w tym wieku. Ma Pani 23 lata. To nie jest za późno na cokolwiek. Brak związku i bliskich przyjaciół nie oznacza, że coś jest z Panią nie tak. Oznacza, że do tej pory funkcjonowała Pani w bezpiecznym środowisku rodzinnym. Teraz zaczyna się proces dorastania. To budzi strach. Strach przed dorosłym życiem jest powszechny. Strach przed samodzielnością także. Nie musi Pani teraz wiedzieć, co chce robić w życiu. Wielu ludzi nie wie tego jeszcze długo po studiach. Studia często nie dają satysfakcji. Są etapem przejściowym. Najważniejsze teraz jest skupić się na tym semestrze. Proszę nie myśleć o całym życiu naraz. Zmiana nie oznacza końca szczęścia. Oznacza proces. To, że Pani się boi, nie znaczy, że sobie Pani nie poradzi. To znaczy, że wychodzi Pani ze strefy komfortu. To zawsze boli. 


Pozdrawiam, 

Dagmara Łuczak 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Droga Pani,

 

Rozumiem, że jest Pani przytłoczona zmianą i małą grupą. Zamiast skupiać się na tym, czego Pani nie ma, warto skoncentrować się na tym, co może Pani zyskać: więcej uwagi prowadzących, szansa na bliskie relacje z kilkoma osobami oraz codzienne małe kroki w nauce, które budują poczucie kontroli i pewności siebie.

Wierzę, że Pani sobie poradzi i tego życzę!

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Zobacz podobne

Jestem studentem medycyny na 2 roku i ilość terminów i obowiązków mnie przytłacza.
Jestem studentem medycyny. Wiem, że chcę skończyć te studia i nie mogę doczekać się przyszłej pracy, ale chwilowo jestem na 2 roku i ilość terminów i obowiązków mnie przytłacza. Niezależnie od tego, ile pracuję, wychodzi tylko coraz gorzej, a pracownicy uczelni utwierdzają nas (studentów) w przekonaniu, jak beznadziejni jesteśmy. Wydawało mi się, że umiem ignorować te uwagi, ale od miesiąca sama myśl o studiach, zaliczeniach i poprawach wywołuje kłucie w klatce piersiowej, przyspieszone bicie serca i ostatnio silne drżenie mięśni, zwłaszcza ud, które ustępuje dopiero po ok. godzinie. Potrzebuję pełni koncentracji, a nie mogę zasnąć mimo silnego zmęczenia. Kiedy już zasnę, śnią mi się slajdy z prezentacji, z której mam zaliczenie albo koszmary, więc i tak wstaję zmęczony. Jak dojść z tym wszystkim do ładu? Czy jest skuteczny sposób na uspokojenie, poza farmakologią?
Jak poradzić sobie z krytyką w internecie? Porady dla pisarzy promujących książki
Jak radzić sobie z krytyką i nienawiścią w Internecie/mediach społecznościowych? Jestem pisarką, od pół roku aktywnie promuję siebie i swoje pisarstwo na mediach społecznościowych. Ogólnie jest ok, ale ostatnio zaczęłam promować swoją książkę, która ma wyjść na początku przyszłego roku. Wydaję samodzielnie, jest to takie urban fantasy, więc grupa odbiorców może trafić się różna. I niestety wraz z tą promocją pojawiło się bardzo dużo krytyki i to... to nie hejt, ale też nie konstruktywna krytyka. To są komentarze w stylu: "to naprawdę ciebie śmieszy?" albo "ten film jest żałosny, a nie zachęcający". I czuję trochę ciśnienia, bo więcej jest takich komentarzy, a nie tych zachęcających. Chcę być pisarzem, ale taka krytyka bardzo mi ciąży i boję się :( A niestety, jak widzę, jest potwornie dużo nienawiści w internecie :(
Mój partner cierpi na depresję
Witam Mój partner cierpi na depresję, jest to związane m.in. z tym że od kilku lat jest alkoholikiem, niedawno rzucił picie, ok. 2 miesiące temu, ale jego stan psychiczny jest w opłakanym stanie. Ma leki, w nocy nie może spać, do tego nie może znaleźć pracy, choć kiedyś wiodło mu się bardzo dobrze. Teraz nie może dostać żadnej pracy związanej z jego branżą, dostaje odmowy na rekrutacjach. Do tego spodziewamy się dziecka, to jeszcze dodatkowo napędza strach, że sobie nie poradzimy. Co jako partnerka mogę zrobić, jak mu pomóc? Nie ukrywam, że jego stan też źle na mnie wpływa, cały czas siedzimy w domu, ja wychodzę tylko do pracy, a on zostaje sam z myślami.
Czy jestem spóźniona w życiu? Porównywanie się i odczuwanie presji społecznej

Witam, nazywam się Sara mam 23 lata. Zdecydowałam się tutaj napisać, ponieważ chciałabym uzyskać trochę zrozumienia, nową perspektywę, ponieważ mam ciągle wrażenie, że jestem do tyłu w życiu. W sumie mogę powiedzieć, że zaczęło się od liceum, jak nie wcześniej. Byłam ambitną osobą ,odkąd pamiętam, bardzo chciałam dostać się do dobrego liceum, na wymarzone studia. Jednak pomimo starań i czasu poświęconego wyniku nie udało mi się otrzymać wystarczających wyników z matury. Dostałam się na studia zaoczne z psychologii. Przez ostatnie trzy lata pracowałam na produkcji, trochę w gastronomii, a na studia dojeżdżałam w weekendy. Mam wrażenie, że wszyscy ludzie wokół mnie (szczególnie moja była przyjaciółka, do której bardzo się porównuję, która dostała się na studia dzienne, mieszkała w akademiku, potem w wynajmowanym pokoju) już się wyprowadzili od rodziców, mają życie studenckie, grupke znajomych, realizują swoje marzenia. Od zawsze chciałam pojechać na eramusa i początkowa nie sądziłam, że może się to udać, ale tym razem los się do mnie uśmiechnął i udało mi się wyjechać do Hiszpanii. Właśnie zaczynam semestr, nową przygodę, lecz zauważyłam, że znowu zaczynam się porównywać, że za późno wyjechałam, że mogłam wcześniej, ponieważ wszystkie osoby, które tutaj poznaje mają 19-22 lata. Wiem, że to może głupie, ale strasznie mnie to męczy i mam wrażenie, że zmarnowałam swoje lata młodości, że nie udało mi się usamodzielnić, że teraz na jakąś wyprowadzkę lub choćby drugie studia, czy spełnianie innych marzeń jak np. podróżowanie autostopem jest już za późno, ponieważ kogo nie spotykam to ma to już za sobą, ma już skończone studia i wiele doświadczeń za sobą. Czuję się ciągle zagubiona pod wieloma względami, mam małe doświadczenie w związkach, a jeśli chodzi o znajomych to to różnie bywa, poznaję mnóstwo osób, jednak z nikim nie mogę powiedzieć, że bliżej się przyjaźnie, z łatwością nawiązuje kontakty, jednak jeśli chodzi o ich utrzymanie jest gorzej. Mam wrażenie, że gdy ktoś się do mnie dłużej nie odzywa to mnie lubi lub udaje i chce się zdystansować. Dlatego trudno mi wychodzić z inicjatywą (choć robię to pomimo lęku) jednak i tak czuję się wciąż samotna. Myślałam o tym, żeby po erasmusie spróbować wyprowadzki do miasta i znaleźć pracę, wydaje mi się, że dzięki temu mogłabym być bliżej ludzi. Jednakże jestem bardzo związana z moją rodziną, bardzo ich kocham i wioskę, w której mieszkam, jestem otoczona naturą. Mam jednak wrażenie, że jest trochę na to za późno, że inni zrobili to wszystko wcześniej…

Wyprowadzka w planach, ale obawiam się, że zostanę sama - nie będę miała do kogo wrócić.
Jestem w nietypowej sytuacji. Poznałam faceta, myślę nad wyprowadzką, chciałabym w końcu jakoś ułożyć życie. Jednak coś stoi na przeszkodzie- moje obawy - on mieszka prawie 500 km od mojego domu rodzinnego. Ja bardzo chce się stąd wynieść, zacząć wszystko "od nowa", rodzina mnie wykańcza, jest toksyczna, ciągle kłotnie, dyskryminacja mnie na każdym kroku. Chciałabym ograniczyć kontakt do minimum i odetchnąć z ulgą, żyć bez nerwów, myślą, że jestem nikim. Boje się tego, że jednak " swoje to swoje" tam będę miała tylko partnera, nikogo nie znam tak naprawdę. Mam cały czas strach przed podjęciem tego kroku wyprowadzki, że jednak może nam się nie uda, że każdego dnia nawet po 2-3 latach on może wyrzucić mnie na bruk. Nie będę miała do kogo już wrócić. Też była sytuacja, byłam w szpitalu po 2 dniach było ciężko być samej z dala od rodziny. Gdy dzwonili napływały łzy do oczu, czułam jakby taką samotność. Nie wiem czy umiałabym sobie z tym poradzić przy takiej odległości, jednak wizyty rodziny nie byłyby częste i jak zaryzykować, by w końcu ułożyć to życie?
pracoholizm

Pracoholizm - przyczyny, objawy i skuteczne metody wsparcia

Praca pochłania cię bez reszty? Trudno ci się od niej oderwać nawet po godzinach? Możesz być pracoholikiem. Poznaj przyczyny, skutki i metody leczenia tego zjawiska. Dowiedz się, jak rozpoznać pracoholizm i odzyskać równowagę życiową.