Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy z zatrudnieniem, lęk społeczny i zaburzenia emocjonalne po zakończeniu edukacji

Witam, chciałbym się wygadać i zasięgnąć pomocy, gdyż moja sytuacja jest strasznie beznadziejna. Moich ogólnych problemów ze sobą samym jest ogólnie więcej, ale nie chcę już się o tym rozpisywać , aby nie było za długo. Zacznę od tego, że jestem bezrobotny i chory prawdopodobnie na różne zaburzenia psychiczne. Te dwie rzeczy są w moim problemie mocno ze sobą powiązane. Zacznę od chorób. Jestem z natury introwertykiem, osobą aspołeczną, inną od wszystkich, mam wadę chodzenia (chodzę na palcach), mam zaburzenia tożsamości płciowej. Zadaję się najczęściej tylko z osobami, które znam od lat, a nowsze znajomości zdobyłem tylko przez te osoby, które znam od lat, dokładniej od czasu szkoły podstawowej. Przy nich byłem wyluzowany i odważny, ale kiedy ich nie było następowała zmiana o 180 stopni. Nadszedł ten czas, kiedy skończyliśmy podstawówkę i każdy poszedł w swoją stronę. Ja poszedłem do Technikum Elektrycznego, było to we Wrześniu 2020r. Na początku było całkiem względnie, aż po dwóch miesiącach zaczęliśmy naukę zdalną. Źle ją zniosłem, zachorowałem na nerwicę natręctw i zmuszanie się do robienia wielu rzeczy. W międzyczasie moja rodzina się rozsypała i po czasie zostałem w wielkim domu z moją mamą. Wszystkie “męskie” obowiązki spadły na mnie. Po jakimś czasie wróciłem do szkoły już na dobre, miałem natręctwa, robiłem wiele rzeczy, których się dzisiaj wstydzę. Wyszedłem z natręctw za pomocą księży (jestem bardzo wierzący), ale do ostatnich dni w technikum się nie zaklimatyzowałem i marzyłem, by już pracować natchniony praktykami szkolnymi, które nawet dobrze wspominam (jak bardzo się wtedy przeliczyłem). Technikum było dla mnie psychiczną tortura , najchętniej wymazałbym je z pamięci. Maturę zdałem bardzo dobrze, egzaminy zawodowe jeszcze lepiej, zrobiłem sobie nawet płatne specjalne uprawnienia elektryczne, myślałem, że będzie lepiej, ale nie jest. Po szkole z różnych powodów zaczęcie szukania pracy się przedłużało, tam, gdzie miałem praktyki szanse dostania pracy są nikłe. Szukałem pracy w swojej branży, ale jedyne co można w moim mieście w tej branży znaleźć to albo delegacje, albo tyranie po 10-12h, albo i to i to za marne pieniądze, a w wielu przypadkach znalezienie nawet takiej pracy to wyczyn. A wiele osób mówiło, jaki to ja mam świetny zawód i na brak pracy nie mogę narzekać, a w praktyce od września 2025r. jestem w Urzędzie Pracy zarejestrowany jako bezrobotny i to bez prawa nawet do zasiłku. Moje problemy społeczne stale się nasilają, wychodzę z domu tylko wtedy, kiedy muszę, wszędzie niemalże spotykam bodźce, które źle na mnie oddziałują. Przed wyjściem do ludzi, przed pójściem do pracy odczuwam paniczny strach, w moim mieście trudno o pracę (co chcąc nie chcąc wykorzystuję), byłem na wielu rozmowach o pracę, ale mam wrażenie, że to tylko strata czasu, a zdarzało się, że już mi “groziło” dostanie się gdzieś do pracy to reagowałem panicznym strachem i chciałem umrzeć, rozpłynąć się w powietrzu, zachorować, czy nawet czasem marzę, by ulec wypadkowi w jakiś lekki sposób, aby uzyskać rentę z tytułu niezdolności do pracy. Po szkole również ubiegałem się o przyjęcie do pracy w Policji, oczywiście ze względu wczesnego przejścia na emeryturę, ale poddałem się ze względu na opuszczenie tej swojej strefy komfortu i wyjścia do ludzi, a nawet na czas szkółki zamieszkania z innymi w jednym pokoju w koszarach na czas pół roku, co dla mnie byłoby psychicznym samobójstwem. “Wybawieniem” od tej Policji były testy psychologiczne, których oczywiście nie zaliczyłem, a teraz wiele osób pyta, co z tą policją, co z poprawianiem tych testów, a ja wewnętrznie na te pytania reaguję bardzo źle. Muszę też wspomnieć, że CV do różnych firm rozsyłam tylko dlatego, by nie mieć wyrzutów sumienia, a kiedy słyszę, że dzwoni telefon to wewnętrznie modlę się byle to nie w sprawie pracy. Od dłuższego czasu czuję bóle w plecach i poszedłem do lekarza tylko dlatego, żeby coś przykombinować, aby dostać rentę. Lekarka rodzinna wiedząc, że mam stany depresyjne wyczuła o co mi chodzi, ale dała mi skierowania na prześwietlenie i faktycznie wykryto nieprawidłowości. Czekam na rehabilitację, która będzie w Sierpniu, co dalej, to zobaczymy. Próbowałem pracy zdalnej, ale nawet i tam zaburzenia lękowe uniemożliwiły mi sprostać oczekiwaniom tej pracy i musiałem zrezygnować oczywiście mało co nie schodząc na zawał myśleć o tym. Usnułem sobie plan, żeby żyć z wynajmu mieszkań, bo mam już jedno po zmarłej bezdzietnej ciotce. Liczę, że na czysto bym z wynajmu dostał obecnie 1500zł, jakbym jakimś cudem kupił drugie mieszkanie to już 3000, czyli można z tego wyżyć. Nie potrzebuję wiele. Za trzecie stać byłoby mnie założyć jednoosobową działalność i odprowadzać podatki, ale to tylko plany. Najważniejsze moim zdaniem to stanąć na nogi. Ostatnio już “groziło” mi dostanie pracy to ze strachu spać nie mogłem. Dziękuję za przeczytanie tych wypocin, choć one nie oddają całego problemu.
User Forum

Cierpiacy

2 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Witam! Dziękuję, że się otworzyłeś i podzieliłeś swoją historią gdyż to wymaga odwagi, a ja widzę, ile w Tobie frustracji, lęku i zmęczenia tą sytuacją. Nie jesteś sam w tym, co opisujesz. Wiele osób z podobnymi wyzwaniami (introwertyzm, lęki społeczne, zaburzenia psychiczne) czuje się uwięzionych w błędnym kole bezrobocia i strachu przed wyjściem z domu. Twoja historia pokazuje, że masz umiejętności (matura, egzaminy zawodowe, uprawnienia elektryczne) i zasoby (mieszkanie do wynajmu), ale blokady psychiczne to teraz największa przeszkoda. Spróbuję Ci pomóc krok po kroku, skupiając się na praktycznych radach, bez naciskania na "musisz to zrobić natychmiast".

Twoje objawy (paniczny strach przed pracą, natręctwa, depresja, unikanie ludzi, myśli o "wyjściu z tego" chorobą czy wypadkiem) brzmią jak poważne zaburzenia lękowe, możliwe OCD i depresja i to nie Twoja słabość, to choroba, którą da się leczyć. Nie czekaj z tym dłużej.Jako zarejestrowany bezrobotny masz prawo do bezpłatnej pomocy w poradni zdrowia psychicznego (np. przez lekarza rodzinnego). W Polsce możesz też skorzystać z NFZ-owskiego teleporadnictwa psychiatrycznego  lub kryzysowej linii wsparcia .To złoty standard na lęki społeczne i OCD. Pomaga przełamywać strach stopniowo, bez wychodzenia od razu "do ludzi". Psychiatra może przepisać antydepresanty lub leki przeciwlękowe, co często szybko zmniejsza panikę (jak ta przed rozmowami o pracę). 

Codzienny spacer to 10 min wokół domu, w godzinach bez tłumów. Słuchaj podcastów (np. "Psychologia z dystansem" po polsku).Jesteś młody, wykwalifikowany i masz dach nad głową – to więcej, niż wielu ma na starcie. Zmiana nie przyjdzie z dnia na dzień, ale terapia + małe kroki dadzą Ci kontrolę. 

 

 


2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

To, co Pan opisał, to nie są „wypociny”. To jest obraz bardzo długiego życia w ogromnym napięciu, lęku i poczuciu, że świat wymaga od Pana czegoś, czego Pan nie jest w stanie udźwignąć. W tym wszystkim widać przede wszystkim przeciążenie - a nie lenistwo, brak ambicji czy „kombinowanie”.

 

Reakcje, o których Pan pisze tj. bezsenność przed podjęciem pracy, chęć zniknięcia, myśli o wypadku, modlenie się, żeby telefon nie dzwonił - to są reakcje organizmu w trybie zagrożenia. To tak, jakby sama perspektywa wejścia w nowe środowisko czy nowe obowiązki była przez Pana układ nerwowy odbierana jak realne niebezpieczeństwo.
 

Moją uwagę zwróciło kilka powtarzających się elementów z Pana historii: silna potrzeba stałości i przewidywalności, duża trudność w nowych relacjach przy jednoczesnej swobodzie wśród dobrze znanych osób, nadwrażliwość na bodźce, nasilony lęk społeczny, wcześniejsze natręctwa, poczucie bycia „innym”, chodzenie na palcach od dziecka. Takie cechy bywają obserwowane u osób w spektrum autyzmu lub szerzej - u osób neuroatypowych. To oczywiście nie jest żadna diagnoza na podstawie opisu, ale myślę, że mogłoby być dla Pana wartościowe skonsultowanie się ze specjalistą, który zajmuje się diagnozą dorosłych w kierunku spektrum oraz zaburzeń lękowych. 

 

Niezależnie od tego, jaka byłaby ostateczna odpowiedź diagnostyczna, jedno wydaje się ważne: Pana trudności mają swoje podłoże. Pana układ nerwowy funkcjonuje w chronicznym napięciu. W takiej sytuacji unikanie staje się naturalnym mechanizmem obronnym - próbą ochrony siebie przed przeciążeniem.
 

Być może warto zająć się swoim zdrowiem psychicznym - obniżeniem poziomu lęku, ewentualnym leczeniem, rzetelną diagnozą i lepszym zrozumieniem własnego sposobu funkcjonowania. To może być fundament, dzięki któremu jakość Pana życia istotnie wzrośnie i wiele problemów przestanie Pana przytłaczać tak, jak dzieje się to teraz.


Pozdrawiam,

Dominika Poźniak

2 miesiące temu
Natalia Przybylska

Natalia Przybylska

Dzień dobry, 


To, co Pan opisuje, to obraz człowieka uwięzionego w głębokim lęku, który paraliżuje każdą próbę wyjścia poza bezpieczną strefę. Pana reakcje somatyczne takie jak panika na dźwięk telefonu, brak snu czy chęć ucieczki w chorobę nie są lenistwem, lecz sygnałem, że Pana układ nerwowy postrzega aktywność zawodową i społeczną jako bezpośrednie zagrożenie życia. Pragnienie uzyskania renty czy ulegnięcia wypadkowi to podświadoma próba „zalegalizowania” swojego stanu i uzyskania społecznego przyzwolenia na odpoczynek od niszczącej presji, z którą czuje się Pan całkowicie osamotniony. Unikanie kontaktu, choć przynosi chwilową ulgę, w rzeczywistości drastycznie potęguje lęk przed każdą kolejną próbą podjęcia pracy. Plan z wynajmem mieszkań jest racjonalną próbą budowania bezpiecznej bazy, jednak nie rozwiąże on problemu narastającego cierpienia psychicznego i poczucia niedostosowania. Najpilniejszym krokiem nie jest obecnie znalezienie zatrudnienia, lecz podjęcie leczenia psychiatrycznego i psychoterapii, aby wyciszyć lęk na tyle, by mógł Pan zacząć funkcjonować bez poczucia stałego zagrożenia. Wsparcie farmakologiczne mogłoby zdjąć z Pana ten ogromny ciężar, który sprawia, że każde wyjście z domu przypomina wejście na pole bitwy.


Wszystkiego dobrego! 
Natalia Przybylska 

2 miesiące temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

To, że przed podjęciem pracy pojawia się paniczny strach, bezsenność, myśli o zniknięciu czy o wypadku, wskazuje na bardzo wysoki poziom unikania. Unikanie chwilowo obniża napięcie, ale długofalowo wzmacnia lęk. Mózg uczy się wtedy, że praca = zagrożenie, a wycofanie = ulga. Z czasem próg reagowania obniża się i lęk pojawia się już na sam dźwięk telefonu. Opisuje Pan również natręctwa w przeszłości, silne reakcje somatyczne, izolację, trudności tożsamościowe. To są kwestie, które zdecydowanie wymagają profesjonalnej diagnozy psychiatrycznej i psychoterapeutycznej. Nie w formie jednorazowej wizyty, ale regularnego leczenia. To może być zaburzenie lękowe, możliwe OCD w wywiadzie, być może komponent depresyjny lub osobowościowy. Bez rzetelnej diagnozy trudno dobrać skuteczne leczenie.

Myśli o rencie czy „lekkim wypadku” nie muszą oznaczać chęci śmierci, ale są sygnałem ogromnego przeciążenia i potrzeby ucieczki. To moment, w którym naprawdę warto potraktować sprawę poważnie i zgłosić się do psychiatry. Jeśli pojawiają się częściej myśli o tym, żeby umrzeć lub zniknąć, proszę nie zostawać z tym samemu i w razie nasilenia zgłosić się pilnie do lekarza lub na SOR. Na ten moment kluczowa jest stabilizacja zdrowia psychicznego. Dopiero kiedy poziom lęku się obniży, będzie można realnie ocenić możliwości zawodowe. Być może rozwiązaniem na start nie będzie pełny etat w wymagającym środowisku, ale bardzo małe kroki, na przykład praca w ograniczonym wymiarze godzin, wolontariat, staż, ekspozycja stopniowa pod okiem terapeuty.

Warto też rozważyć terapię poznawczo-behawioralną ukierunkowaną na lęk i unikanie. W takim podejściu pracuje się dokładnie z tym mechanizmem, który Pan opisuje, czyli z reakcją paniczną przed pracą i z wycofywaniem się. Jeśli jest Pan osobą wierzącą, można łączyć leczenie z duchowością, ale wsparcie księży nie zastąpi specjalistycznej terapii zaburzeń lękowych.

Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
Karolina Grabka

2 miesiące temu
Natalia Szulc

Natalia Szulc

Z Pana opisu wyłania się wyraźne rozdarcie: w relacjach z bliskimi, których zna Pan od lat, potrafi Pan być swobodny i odważny. W nowych sytuacjach następuje „zmiana o 180 stopni”. To może wskazywać na podział w przeżywaniu siebie – bezpieczne „ja wśród swoich” i zagrożone „ja w świecie”.

Pisze Pan o poczuciu inności, o zaburzeniach tożsamości płciowej. Jeśli w tych obszarach pojawia się wstyd lub konflikt, wyjście do pracy może nieświadomie oznaczać ryzyko „zdemaskowania” – bycia ocenionym, odrzuconym, niewystarczającym. Wtedy lęk przybiera formę niemal egzystencjalną.

Fantazje o wypadku, rencie czy zniknięciu można rozumieć jako próbę znalezienia rozwiązania, które nie wymaga konfrontacji z tym lękiem. Problem polega na tym, że unikanie utrwala podział i wzmacnia przekonanie o własnej niezdolności.

Niepokojące są myśli o śmierci w momentach presji. To sygnał głębokiego przeciążenia. W takiej sytuacji wskazana byłaby konsultacja psychiatryczna oraz psychoterapia, w której można bezpiecznie przyjrzeć się zarówno lękowi, jak i kwestii tożsamości oraz wstydu.

To, co Pan opisuje, nie wygląda na brak zdolności. Wygląda na silny konflikt wewnętrzny i lęk przed byciem widzianym takim, jakim Pan siebie doświadcza.

Jeśli myśli o odebraniu sobie życia się nasilą, proszę nie zostawać z tym samemu i zgłosić się po pilną pomoc.

2 miesiące temu
Adam Bogdański

Adam Bogdański

Dziękuję, że zdecydował się pan to wszystko opisać. Odbieram pana słowa, jako wyraz napięcia, poczucia lęku i poczucia osamotnienia. To, że reaguje pan panicznym strachem na perspektywę pracy, nie świadczy o lenistwie czy złej woli, lecz o bardzo silnym lęku, który prawdopodobnie narastał przez lata i dziś paraliżuje działanie. Marzenia o „zniknięciu” czy rencie brzmią jak próba znalezienia ulgi od przeciążenia. Z tak nasilonymi objawami nie powinien pan zostawać sam. Być może to jest moment, w którym profesjonalna pomoc ma sens. Zachęcam pana do konsultacji z psychiatrą, aby ocenić stan zdrowia i ewentualnie wdrożyć leczenie i równolegle do podjęcia psychoterapii. W takim zestawieniu będzie pan miał realną szansę bezpiecznie przyjrzeć się źródłom swojego lęku i stopniowo odzyskiwać poczucie wpływu i sprawczości.

 

Wszystkiego dobrego,

Adam Bogdański CPiP Nowy Świat

mniej niż godzinę temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

To, że czuje się Pan tak źle i boi się Pan pracy, a mimo to skończył Pan szkołę, świetnie zdał egzaminy, zrobił uprawnienia i opiekuje się mamą, wcale nie świadczy o tym, że jest Pan „beznadziejny”, tylko że od dawna działa Pan na granicy sił. Myśli o rencie, wypadku czy „żeby coś się stało, by nie musieć pracować” są raczej rozpaczliwą próbą ochrony siebie przed kolejnym przeciążeniem niż lenistwem czy wygodnictwem.  

Najważniejsze teraz to nie szukanie idealnej pracy, tylko leczenie lęku i depresji oraz powolne „stanie na nogi”: konsultacja z psychiatrą, psychoterapia, dokończenie diagnostyki i rehabilitacji pleców, bardzo małe, wykonalne kroki na co dzień – krótsze wyjścia z domu, jedna sprawa do załatwienia, jeden telefon w stronę pomocy. Plan z mieszkaniami na wynajem może być ważnym elementem Pana poczucia bezpieczeństwa, ale nie musi być jedynym ratunkiem „na już”.  

Jeśli zauważy Pan, że myśli typu „chciałbym, żeby coś mi się stało”, „chciałbym zniknąć” pojawiają się częściej, stają się bardziej konkretne albo pojawia się plan zrobienia sobie krzywdy, proszę potraktować to jak stan nagły – zgłosić się na izbę przyjęć/SOR lub zadzwonić na całodobowy numer kryzysowy. Nie ma Pan obowiązku dźwigać tego sam-leczenie i wsparcie naprawdę Panu się należą.

 

Z poważaniem 

Karolina Rzeszowska-Świgut 

Psycholog psychotraumatolog 

2 miesiące temu
pracoholizm

Darmowy test na uzależnienie od pracy (aut. Bryan E. Robinson)

Zobacz podobne

Chodzi o to, że mam problemy z tożsamością płciową
Dzień dobry, muszę coś z siebie zrzucić, problem nie jest na prawdę łatwy. Chodzi o to, że mam problemy z tożsamością płciową. Urodziłem się jako mężczyzną, choć podobno miałem być dziewczynką, nie wiem, czy lekarz się pomylił, czy rodzice myśleli, że jak mają już syna (mojego brata) to będzie teraz córka. Przez większość życia było coś ze mną nie tak, od dziecka lubiłem w ukryciu zakładać buty na obcasie, później fascynowałem się stanikami, sukienkami i.t.p służyło mi to do podniecenia, ale jednak dyskomfort, że nie jestem kobietą i zazdrościłem kobietom/dziewczynom, że nie jestem jedną z nich. I takie rzeczy głównie chodziły mi po głowie podczas dojrzewania płciowego. Po masturbacji to się uspokajało. Po czasie postanowiłem z tym zerwać definitywnie i nie chcę mieć z tym nic wspólnego. Przez chwilę był spokój, ale to powróciło, w swoim postanowieniu pozostałem do dzisiaj. Jednak myśli i bodźce mnie terroryzują dzień w dzień. W ostatnim czasie doszło do tego, że unikam miejsc, gdzie te bodźce występują (czyli kobiety). Moja zazdrość jest największa w stosunku do piersi i ubioru. W zimę jest pół biedy, latem najgorzej, kiedy kobiety zakładają np. piękne sukienki i inne ubrania. Najgorzej jest, jak widzę jak widać stanik, gdy przebija on przez koszulkę, sukienkę i.t.p lub gdy widać ramiączka. To działa na mnie najgorzej. Czasami poza zazdrością jest też smutek i cierpienie. Nie umiem z tym sobie poradzić. Mam też dręczenia nocne śnią mi się takie rzeczy, jak zakładam stanik, maskuję penisa wciskając go między nogi i.t.p, erekcje też mam i nawet zdarzało mi się wtedy chcieć wykrzyczeć, że nienawidzę swojego penisa, gdyż erekcja mocno mi przeszkadza. Na temat mojej orientacji też nie jest najlepiej, jakoś ciągnie mnie w stronę homoseksualizmu, konkretnie penisów, ale mężczyźni z wyglądu mi nie odpowiadają, a boję się, że to się rozwinie w złą stronę, gdyż mój mózg na siłę chce przyswoić wszystko, co kobiece, a ja tego niechcę, straciłem pociąg seksualny też do kobiet, mam nadzieję, że to chwilowe. Nie chcę też żadnych operacji zmiany płci, one i tak nie pomogą, bo nie dadzą mi 100% kobiecości i nie mam też chęci posiadać partnerki/ra, bycie singlem całe szczęście mi nie dokucza, tylko tożsamość płciowa. Chcę się z tego wyleczyć i być heteroseksualnym lub nawet przetrawiłbym aseksualnego mężczyznę, a nie kobietę. Nie popieram LGBT, ale wiem po własnym przypadku, jak cierpią Ci ludzie, ale ich zachowania moim zdaniem nie są dobre. Nie mam nawet z kim o tym pogadać, wstydzę się tego, jestem też ciekawy, czy były podobne przypadki zazdrości płci.
Czy orientacja seksualna może zmieniać się w czasie?
Czy orientacja seksualna jest stała w ciągu życia, czy może zmieniać się w czasie?
Jak mam zahamować moje uczucie do mojej przyjaciółki i opanować zazdrość?
Chodzę do liceum i tam poznałam wiele osob których mogę nazwać że są moimi przyjaciółmi, w tym jedną dziewczynę która jest mi wyjątkowo bliska. Nie od początku trzymałyśmy się ze sobą, ale z czasem się to zmieniło. Ona jest wyjątkowa i tak naprawdę nikt nie dawał mi tyle radości co ona. Gdy nasza znajomość się pogłębiła, to i moje odczucia do niej się zmieniły. Albo mi się wydawało albo faktycznie było tak że traktowała mnie specjalnie. Miałyśmy mnóstwo wspólnych tematów i uwielbiałam spędzać z nią czas. Traktowała mnie trochę jak swoją dziewczynę, otwarcie ze mną flirtowała, albo robiła takie rzeczy którzy przyjaciele raczej nie robią, a zakochani już tak. Czułam do niej ogromną sympatię, jak nigdy dotąd, a podobało mi się w moim życiu parę chłopaków. Moim problemem była i jest dalej jej inna przyjaciółka, która jest o wiele bliżej z nią niż ja. Jestem o to cały czas zazdrosna i ciężko mi to opanować. Bardzo nie lubię jej przyjaciółki, co jeszcze bardziej pogłębia moją zazdrość. Całkiem niedawno powiedziałam moim znajomym że jestem osobą biseksualną. Uczucie jakim darzyłam moją przyjaciółkę tylko to potwierdziło. Ostatnio już myślałam że mi przeszło bo straciłam jakiekolwiek zainteresowanie jej osobą. Nawet była sytuacja gdzie miałam swój pierwszy pocałunek właśnie z nią i dalej byłam niezainteresowana. Ale słuchając piosenki która kojarzy mi się z nią i z naszymi wspólnymi chwilami gdzie zachowywaliśmy się jakbyśmy były w związku sprawiły że poczułam to co kiedyś na nowo. Nie chcę znowu przez to przechodzić bo boje się że nasza przyjaźń już całkowicie upadnie i boje się że zostanę zraniona z powodu jej przyjaźni z osobą której nie lubię. Poza tym chciałam się skupić na relacji z nowo poznanym chłopakiem. Jak mam zahamować moje uczucie do mojej przyjaciółki i opanować zazdrość?
Zagubienie zawodowe i poszukiwanie sensu życia - jak znaleźć pasującą ścieżkę kariery?
Witam, od dwóch lat borykam się z zagubieniem w życiu. Jestem dwudziestoletnią osobą i poza moją pasją, mianowicie pisaniem książek i w związku z tym udzielaniem się na forum literackim - nie wiem co mogłabym jeszcze robić w życiu. Próbuję wydać swoje książki, ale nie jest to łatwy proces i o ile czuję się spełniona, chciałabym mieć też pracę/własne oszczędności. Problem w tym, że mieszkając w małym miasteczku na razie nie mogę jej znaleźć. Pracowałam za granicą, później w innym województwie jako sprzątaczka i po maksymalnie miesiącu traciłam zainteresowanie pracą, chociaż robiłam wszystko dobrze i byłam chwalona. Mimo to czułam się wypalona zawodowo i codziennie płakałam albo spałam po pracy kilkanaście godzin ze zmęczenia psychicznego. Lubię nieść jakieś pozytywne zmiany i czuć głębszy sens tego co robię, mieć większy cel do spełnienia, tylko nie wiem jaka praca da mi satysfakcję bądź będzie znośna? Teraz z braku pomysłów zapisałam się na szkolenie wojskowe i też nie wiem czy to dobra droga, trochę się obawiam ze względu na bycie osobą niebinarną i bardzo ograniczoną prywatność oraz czas wolny. To tylko miesiąc, jednak też mam wrażenie, że nie będę tam "pasować". Kilka razy na praktykach w szkole i pracy podczas zwykłej rozmowy słyszałam stwierdzenia od dorosłych: "Nie pasuje ci bycie tutaj?", "Chyba tu nie pasujesz". Nie były to złośliwości, o dziwo ci ludzie byli dla mnie bardzo mili. I dotknęły mnie ich słowa, bo właśnie tak się czułam w tamtych momentach, że to nie moje miejsce. Ogólnie dogaduję się z innymi, jestem powściągliwa i zdystansowana, ale uprzejma. Najbardziej męczy mnie kwestia tego, że nie mam już pojęcia jakich prac się podejmować i gdzie, jak sobie radzić z zagubieniem, poczuciem niedopasowania i czy to typowe tym wieku? Nikomu też nie mówię, że jestem niebinarna i coraz częściej myślę o byciu trans, nie mam tak zaufanych osób wokół. Akceptuję tę stronę siebie, choć nie wszędzie mogę ją pokazywać.
Brak zaufania przez kontakt partnerki z byłą osobą – jak rozpoznać granicę i zadbać o siebie?
Jestem w relacji, w której od dłuższego czasu zmagam się z poczuciem braku bezpieczeństwa i zaufania. Moja partnerka utrzymuje kontakt z byłą osobą, tłumacząc to trudną sytuacją zdrowotną tamtej osoby. Rozumiem ten kontekst i naprawdę staram się patrzeć na to z empatią. Problem polega na tym, że mimo moich jasnych komunikatów, że ta sytuacja mnie rani i jest dla mnie trudna, niewiele zmienia się w praktyce. Kontakt nadal trwa, zdarzają się spotkania, a czasem mam wrażenie, że pewne rzeczy nie są mówione wprost albo są pomijane. To sprawia, że moje zaufanie nie rośnie, tylko maleje. Z jednej strony słyszę zapewnienia o miłości i o tym, że to „tylko przyjaźń”, z drugiej – moje doświadczenie jest pełne napięcia, analizowania i niepewności. Czuję się, jakbym była w stałym konflikcie między tym, co słyszę, a tym, co widzę i czuję. Mam też poczucie, że wpadłyśmy w błędne koło: ja zgłaszam ból i potrzebę zmian, ona mówi, że się stara, ale jednocześnie utrzymuje zachowania, które ten ból wywołują. Do tego dochodzi unikanie rozmów albo ich niedomykanie, co tylko pogłębia dystans. Najtrudniejsze jest dla mnie to, że zaczęłam wątpić w siebie – czy nie przesadzam, czy nie jestem zbyt wymagająca, czy nie powinnam „bardziej zaufać”. Jednocześnie czuję coraz większe zmęczenie i lęk, a nie spokój. Zastanawiam się: czy w takiej sytuacji da się jeszcze realnie odbudować zaufanie, jeśli jedna strona nie jest w stanie zmienić kluczowego zachowania, jak odróżnić moment, w którym warto jeszcze próbować, od momentu, w którym zostaję w czymś kosztem siebie, i czy moje odczucia są adekwatne, czy rzeczywiście mogę je traktować jako sygnał, że coś jest dla mnie nie do przyjęcia. Czuję, że jestem już na granicy emocjonalnego zmęczenia i nie wiem, czy powinnam dalej próbować to ratować, czy raczej skupić się na ochronie siebie.
Mobbing

Mobbing – definicja, objawy i jak sobie radzić?

Mobbing w pracy to poważny problem wpływający na życie zawodowe i osobiste. Sprawdź, jaka jest definicja mobbingu, objawy, skutki oraz sposoby ochrony przed nim. To pomoże ci lepiej zrozumieć zjawisko i chronić swoje prawa w pracy.