
Problemy z zatrudnieniem, lęk społeczny i zaburzenia emocjonalne po zakończeniu edukacji
Cierpiacy
Piotr Ziomber
Witam! Dziękuję, że się otworzyłeś i podzieliłeś swoją historią gdyż to wymaga odwagi, a ja widzę, ile w Tobie frustracji, lęku i zmęczenia tą sytuacją. Nie jesteś sam w tym, co opisujesz. Wiele osób z podobnymi wyzwaniami (introwertyzm, lęki społeczne, zaburzenia psychiczne) czuje się uwięzionych w błędnym kole bezrobocia i strachu przed wyjściem z domu. Twoja historia pokazuje, że masz umiejętności (matura, egzaminy zawodowe, uprawnienia elektryczne) i zasoby (mieszkanie do wynajmu), ale blokady psychiczne to teraz największa przeszkoda. Spróbuję Ci pomóc krok po kroku, skupiając się na praktycznych radach, bez naciskania na "musisz to zrobić natychmiast".
Twoje objawy (paniczny strach przed pracą, natręctwa, depresja, unikanie ludzi, myśli o "wyjściu z tego" chorobą czy wypadkiem) brzmią jak poważne zaburzenia lękowe, możliwe OCD i depresja i to nie Twoja słabość, to choroba, którą da się leczyć. Nie czekaj z tym dłużej.Jako zarejestrowany bezrobotny masz prawo do bezpłatnej pomocy w poradni zdrowia psychicznego (np. przez lekarza rodzinnego). W Polsce możesz też skorzystać z NFZ-owskiego teleporadnictwa psychiatrycznego lub kryzysowej linii wsparcia .To złoty standard na lęki społeczne i OCD. Pomaga przełamywać strach stopniowo, bez wychodzenia od razu "do ludzi". Psychiatra może przepisać antydepresanty lub leki przeciwlękowe, co często szybko zmniejsza panikę (jak ta przed rozmowami o pracę).
Codzienny spacer to 10 min wokół domu, w godzinach bez tłumów. Słuchaj podcastów (np. "Psychologia z dystansem" po polsku).Jesteś młody, wykwalifikowany i masz dach nad głową – to więcej, niż wielu ma na starcie. Zmiana nie przyjdzie z dnia na dzień, ale terapia + małe kroki dadzą Ci kontrolę.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Dominika Poźniak
To, co Pan opisał, to nie są „wypociny”. To jest obraz bardzo długiego życia w ogromnym napięciu, lęku i poczuciu, że świat wymaga od Pana czegoś, czego Pan nie jest w stanie udźwignąć. W tym wszystkim widać przede wszystkim przeciążenie - a nie lenistwo, brak ambicji czy „kombinowanie”.
Reakcje, o których Pan pisze tj. bezsenność przed podjęciem pracy, chęć zniknięcia, myśli o wypadku, modlenie się, żeby telefon nie dzwonił - to są reakcje organizmu w trybie zagrożenia. To tak, jakby sama perspektywa wejścia w nowe środowisko czy nowe obowiązki była przez Pana układ nerwowy odbierana jak realne niebezpieczeństwo.
Moją uwagę zwróciło kilka powtarzających się elementów z Pana historii: silna potrzeba stałości i przewidywalności, duża trudność w nowych relacjach przy jednoczesnej swobodzie wśród dobrze znanych osób, nadwrażliwość na bodźce, nasilony lęk społeczny, wcześniejsze natręctwa, poczucie bycia „innym”, chodzenie na palcach od dziecka. Takie cechy bywają obserwowane u osób w spektrum autyzmu lub szerzej - u osób neuroatypowych. To oczywiście nie jest żadna diagnoza na podstawie opisu, ale myślę, że mogłoby być dla Pana wartościowe skonsultowanie się ze specjalistą, który zajmuje się diagnozą dorosłych w kierunku spektrum oraz zaburzeń lękowych.
Niezależnie od tego, jaka byłaby ostateczna odpowiedź diagnostyczna, jedno wydaje się ważne: Pana trudności mają swoje podłoże. Pana układ nerwowy funkcjonuje w chronicznym napięciu. W takiej sytuacji unikanie staje się naturalnym mechanizmem obronnym - próbą ochrony siebie przed przeciążeniem.
Być może warto zająć się swoim zdrowiem psychicznym - obniżeniem poziomu lęku, ewentualnym leczeniem, rzetelną diagnozą i lepszym zrozumieniem własnego sposobu funkcjonowania. To może być fundament, dzięki któremu jakość Pana życia istotnie wzrośnie i wiele problemów przestanie Pana przytłaczać tak, jak dzieje się to teraz.
Pozdrawiam,
Dominika Poźniak
Natalia Przybylska
Dzień dobry,
To, co Pan opisuje, to obraz człowieka uwięzionego w głębokim lęku, który paraliżuje każdą próbę wyjścia poza bezpieczną strefę. Pana reakcje somatyczne takie jak panika na dźwięk telefonu, brak snu czy chęć ucieczki w chorobę nie są lenistwem, lecz sygnałem, że Pana układ nerwowy postrzega aktywność zawodową i społeczną jako bezpośrednie zagrożenie życia. Pragnienie uzyskania renty czy ulegnięcia wypadkowi to podświadoma próba „zalegalizowania” swojego stanu i uzyskania społecznego przyzwolenia na odpoczynek od niszczącej presji, z którą czuje się Pan całkowicie osamotniony. Unikanie kontaktu, choć przynosi chwilową ulgę, w rzeczywistości drastycznie potęguje lęk przed każdą kolejną próbą podjęcia pracy. Plan z wynajmem mieszkań jest racjonalną próbą budowania bezpiecznej bazy, jednak nie rozwiąże on problemu narastającego cierpienia psychicznego i poczucia niedostosowania. Najpilniejszym krokiem nie jest obecnie znalezienie zatrudnienia, lecz podjęcie leczenia psychiatrycznego i psychoterapii, aby wyciszyć lęk na tyle, by mógł Pan zacząć funkcjonować bez poczucia stałego zagrożenia. Wsparcie farmakologiczne mogłoby zdjąć z Pana ten ogromny ciężar, który sprawia, że każde wyjście z domu przypomina wejście na pole bitwy.
Wszystkiego dobrego!
Natalia Przybylska
Karolina Grabka
Dzień dobry :)
To, że przed podjęciem pracy pojawia się paniczny strach, bezsenność, myśli o zniknięciu czy o wypadku, wskazuje na bardzo wysoki poziom unikania. Unikanie chwilowo obniża napięcie, ale długofalowo wzmacnia lęk. Mózg uczy się wtedy, że praca = zagrożenie, a wycofanie = ulga. Z czasem próg reagowania obniża się i lęk pojawia się już na sam dźwięk telefonu. Opisuje Pan również natręctwa w przeszłości, silne reakcje somatyczne, izolację, trudności tożsamościowe. To są kwestie, które zdecydowanie wymagają profesjonalnej diagnozy psychiatrycznej i psychoterapeutycznej. Nie w formie jednorazowej wizyty, ale regularnego leczenia. To może być zaburzenie lękowe, możliwe OCD w wywiadzie, być może komponent depresyjny lub osobowościowy. Bez rzetelnej diagnozy trudno dobrać skuteczne leczenie.
Myśli o rencie czy „lekkim wypadku” nie muszą oznaczać chęci śmierci, ale są sygnałem ogromnego przeciążenia i potrzeby ucieczki. To moment, w którym naprawdę warto potraktować sprawę poważnie i zgłosić się do psychiatry. Jeśli pojawiają się częściej myśli o tym, żeby umrzeć lub zniknąć, proszę nie zostawać z tym samemu i w razie nasilenia zgłosić się pilnie do lekarza lub na SOR. Na ten moment kluczowa jest stabilizacja zdrowia psychicznego. Dopiero kiedy poziom lęku się obniży, będzie można realnie ocenić możliwości zawodowe. Być może rozwiązaniem na start nie będzie pełny etat w wymagającym środowisku, ale bardzo małe kroki, na przykład praca w ograniczonym wymiarze godzin, wolontariat, staż, ekspozycja stopniowa pod okiem terapeuty.
Warto też rozważyć terapię poznawczo-behawioralną ukierunkowaną na lęk i unikanie. W takim podejściu pracuje się dokładnie z tym mechanizmem, który Pan opisuje, czyli z reakcją paniczną przed pracą i z wycofywaniem się. Jeśli jest Pan osobą wierzącą, można łączyć leczenie z duchowością, ale wsparcie księży nie zastąpi specjalistycznej terapii zaburzeń lękowych.
Pozdrawiam i życzę powodzenia :)
Karolina Grabka
Natalia Szulc
Z Pana opisu wyłania się wyraźne rozdarcie: w relacjach z bliskimi, których zna Pan od lat, potrafi Pan być swobodny i odważny. W nowych sytuacjach następuje „zmiana o 180 stopni”. To może wskazywać na podział w przeżywaniu siebie – bezpieczne „ja wśród swoich” i zagrożone „ja w świecie”.
Pisze Pan o poczuciu inności, o zaburzeniach tożsamości płciowej. Jeśli w tych obszarach pojawia się wstyd lub konflikt, wyjście do pracy może nieświadomie oznaczać ryzyko „zdemaskowania” – bycia ocenionym, odrzuconym, niewystarczającym. Wtedy lęk przybiera formę niemal egzystencjalną.
Fantazje o wypadku, rencie czy zniknięciu można rozumieć jako próbę znalezienia rozwiązania, które nie wymaga konfrontacji z tym lękiem. Problem polega na tym, że unikanie utrwala podział i wzmacnia przekonanie o własnej niezdolności.
Niepokojące są myśli o śmierci w momentach presji. To sygnał głębokiego przeciążenia. W takiej sytuacji wskazana byłaby konsultacja psychiatryczna oraz psychoterapia, w której można bezpiecznie przyjrzeć się zarówno lękowi, jak i kwestii tożsamości oraz wstydu.
To, co Pan opisuje, nie wygląda na brak zdolności. Wygląda na silny konflikt wewnętrzny i lęk przed byciem widzianym takim, jakim Pan siebie doświadcza.
Jeśli myśli o odebraniu sobie życia się nasilą, proszę nie zostawać z tym samemu i zgłosić się po pilną pomoc.
Adam Bogdański
Dziękuję, że zdecydował się pan to wszystko opisać. Odbieram pana słowa, jako wyraz napięcia, poczucia lęku i poczucia osamotnienia. To, że reaguje pan panicznym strachem na perspektywę pracy, nie świadczy o lenistwie czy złej woli, lecz o bardzo silnym lęku, który prawdopodobnie narastał przez lata i dziś paraliżuje działanie. Marzenia o „zniknięciu” czy rencie brzmią jak próba znalezienia ulgi od przeciążenia. Z tak nasilonymi objawami nie powinien pan zostawać sam. Być może to jest moment, w którym profesjonalna pomoc ma sens. Zachęcam pana do konsultacji z psychiatrą, aby ocenić stan zdrowia i ewentualnie wdrożyć leczenie i równolegle do podjęcia psychoterapii. W takim zestawieniu będzie pan miał realną szansę bezpiecznie przyjrzeć się źródłom swojego lęku i stopniowo odzyskiwać poczucie wpływu i sprawczości.
Wszystkiego dobrego,
Adam Bogdański CPiP Nowy Świat
Karolina Rzeszowska-Świgut
Dzień dobry,
To, że czuje się Pan tak źle i boi się Pan pracy, a mimo to skończył Pan szkołę, świetnie zdał egzaminy, zrobił uprawnienia i opiekuje się mamą, wcale nie świadczy o tym, że jest Pan „beznadziejny”, tylko że od dawna działa Pan na granicy sił. Myśli o rencie, wypadku czy „żeby coś się stało, by nie musieć pracować” są raczej rozpaczliwą próbą ochrony siebie przed kolejnym przeciążeniem niż lenistwem czy wygodnictwem.
Najważniejsze teraz to nie szukanie idealnej pracy, tylko leczenie lęku i depresji oraz powolne „stanie na nogi”: konsultacja z psychiatrą, psychoterapia, dokończenie diagnostyki i rehabilitacji pleców, bardzo małe, wykonalne kroki na co dzień – krótsze wyjścia z domu, jedna sprawa do załatwienia, jeden telefon w stronę pomocy. Plan z mieszkaniami na wynajem może być ważnym elementem Pana poczucia bezpieczeństwa, ale nie musi być jedynym ratunkiem „na już”.
Jeśli zauważy Pan, że myśli typu „chciałbym, żeby coś mi się stało”, „chciałbym zniknąć” pojawiają się częściej, stają się bardziej konkretne albo pojawia się plan zrobienia sobie krzywdy, proszę potraktować to jak stan nagły – zgłosić się na izbę przyjęć/SOR lub zadzwonić na całodobowy numer kryzysowy. Nie ma Pan obowiązku dźwigać tego sam-leczenie i wsparcie naprawdę Panu się należą.
Z poważaniem
Karolina Rzeszowska-Świgut
Psycholog psychotraumatolog
Jagoda Jek
Dzień dobry. Dziękuję, że zdecydowałeś się tak szczegółowo opisać swoją sytuację. Widać w tym bardzo dużo cierpienia, ale też ogromny wysiłek, który wkładałeś przez lata, żeby mimo trudności iść dalej - skończyłeś szkołę, zdałeś egzaminy, zdobyłeś uprawnienia, próbowałeś szukać pracy. To nie wygląda jak historia osoby, która „nic nie robi”, tylko kogoś, kto od dłuższego czasu zmaga się z bardzo silnym lękiem i przeciążeniem.
Mam wrażenie, że największym problemem nie jest sama praca, ale to, co dzieje się z Twoim organizmem i psychiką, kiedy pojawia się możliwość wyjścia poza bezpieczną strefę. Opisujesz reakcje bardzo silnego lęku: unikanie, panikę przed rozmowami, strach przed telefonem, trudność z wejściem w nowe sytuacje. Takie mechanizmy często działają w ten sposób, że krótkoterminowo unikanie przynosi ulgę, ale długoterminowo lęk staje się coraz silniejszy, bo mózg uczy się: „skoro uciekłem, to znaczy, że naprawdę było niebezpiecznie”.
Warto byłoby, żebyś nie zostawał z tym sam. Piszesz o nerwicy natręctw, stanach depresyjnych i bardzo nasilonym lęku - to są rzeczy, z którymi można pracować. Pomoc psychologa lub psychoterapeuty (szczególnie w podejściach takich jak CBT, które pracują z lękiem i unikaniem) mogłaby być tutaj bardzo wskazana. Warto też rozważyć konsultację psychiatryczną, jeśli objawy są tak silne, że uniemożliwiają Ci podjęcie pracy i normalne funkcjonowanie.
Chciałabym zwrócić uwagę na jedną rzecz: w Twoim opisie pojawiają się myśli o tym, żeby umrzeć, zniknąć albo doznać wypadku, który pozwoliłby Ci nie musieć mierzyć się z pracą. Takie myśli często pojawiają się przy ogromnym przeciążeniu, ale są sygnałem, że potrzebujesz wsparcia, a nie kolejnego zaciskania zębów. Jeśli kiedykolwiek pojawiłaby się realna chęć zrobienia sobie krzywdy albo poczucie, że możesz stracić kontrolę - nie zostawaj wtedy sam i skontaktuj się od razu z pomocą kryzysową (np. numer alarmowy 112 lub najbliższa izba przyjęć psychiatryczna).
Na teraz spróbowałabym nie patrzeć na sytuację w kategorii: „muszę od razu znaleźć pracę i być w pełni sprawny”, bo to może tylko zwiększać presję. Bardziej pomocne może być stopniowe odbudowywanie tolerancji na lęk - małe kroki, regularne wychodzenie z domu, drobne zadania, kontakty społeczne w bezpiecznym zakresie. Celem nie jest czekanie, aż lęk całkowicie zniknie, tylko uczenie się, że można działać mimo niego.
Masz już wiele zasobów: potrafisz się uczyć, masz wytrwałość, zdolności techniczne, potrafisz planować przyszłość. Teraz najważniejszym „zadaniem” nie jest znalezienie idealnego sposobu na życie bez kontaktu z ludźmi, ale zadbanie o zdrowie psychiczne, żebyś miał więcej możliwości wyboru.
~ Jagoda Jek, psycholożka

Zobacz podobne
Witam, zawsze myślałem, że żyje normalnie, że mam pociąg do kobiet, w których zakochiwałem się nie raz, bez niestety odwzajemnienia, gdyż po prostu byli lepsi odemnie widocznie, niekiedy z tego powodu cierpiałem, płakałem, z czasem zacząłem sobie wmawiać, że kobiety są złe i nie ma czegoś takiego jak miłość.
Absolutnie wcześniej nie interesowała mnie płeć ta sama, jak byłem młodszy na meczach z seniorsami oni ściągali spodnie i widziałem ich przyrodzenia, a sam wstydziłem się pokazywać, bo bałem się, że będą się śmiać, że jest mały i w ogóle, z czasem z ziomkami po meczu normalnie przy przebieraniu chodziłem z samymi majtkami i nic, śmiałem się i w ogóle funkcjonowałem normalnie, kumple nawaleni nie raz łapali mnie za tyłek czy za przyrodzenie, a nawet po imprezie spałem z kumplami ze strachem, żeby mi coś przypadkiem nie zrobili, bo ja nie gej jestem.
Od dwóch miesięcy nie wiem dlaczego nie potrafię wybić z głowy przeczucia, że jestem gejem, nagle czuje jakbym zmienił orientacje, przy facetach mi szybciej serce bije, czasem mam reakcje pachwinową, chodziłem dawniej na siłownię i widziałem umięśnionych gości, ale nigdy tego nie analizowałem ani nic z tych rzeczy, nawet był epizod, co się normalnie kąpałem zawsze odrzucałem coś takiego, że jestem gejem, nagle teraz mam ciągłe o tym myśli, momentami jestem o tym przekonany, serce przy normalnym tętnie nawet uderza mi bardzo mocno, miałem momenty w życiu co sobie coś ubzdurałem czy to kuzynka się we mnie kocha jak byłem młodszy, czy popatrzyłem na kumpla i mnie coś przeszyło, że niby coś czuje, a to nieprawda była - mijało- tak samo miałem z kuzynem, też minęło i żyłem normalnie, śmiałem się, nie mogłem się doczekać na wyjazdy, na spotkania z kumplami.
Teraz unikam wszystkiego jak ognia, nic mi przez to nie sprawia radości, nie chce mi się nic, bo odrazu w głowie a po co to robisz, skoro jesteś gejem, po co pracujesz, musisz znaleźć sobie chłopaka, zawsze chciałem imponować dziewczynom nawet w głupich sytuacjach, czekałem niesamowicie na wesele siostry, które mam za miesiąc i nawet teraz boję się na nie iść, samych gejów widzę wszędzie jak zobaczę mężczyznę, świrowałem, zawsze się śmiałem, chciałem być szanowany, z dziadkiem byłem na super relacjach, a teraz nawet do rodziny nie mam ochoty wychodzić.
Nie wiem co było tego bodźcem, ale teraz z jednej strony boję się, że zmieniła mi się orientacja, z jednej żyj z tym, bo to prawda, raz godzę się z tym, a raz płacze sam do siebie, że dlaczego mnie to spotkało, mam również chorego ojca, w życiu byłem zawsze niesamowicie zestresowany, byle prośba od mamy denerwuje mnie, a jak coś mi nie wychodzi to dostaje mocnego napadu nerwicy.
Proszę o pomoc czy naprawdę jestem gejem? Jak to możliwe, żebym stracił pociąg do pań. Nawet jeśli wciąż na ich widok dostaje wzwodu i patrzę na nie o co chodzi? Czy mam problem z jakimiś strukturami mózgu? Czy naprawdę stałem się gejem i zawsze tak było, to czemu kochałem kobiety, to bym był chociaż bi prawda? Bardzo proszę o pomoc.

Wypalenie zawodowe - przyczyny, objawy i jak sobie z nim radzić?
Czy czujesz się ciągle zmęczony i zniechęcony do pracy? Możliwe, że doświadczasz wypalenia zawodowego – stanu wyczerpania, który dotyka coraz więcej osób. To poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne – sprawdź, jak sobie z nim radzić.
