Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy finansowe i różnice osobowościowe w związku z osobą z ADHD i zespołem Aspergera

Hej, od 10 miesięcy jestem w związku ( po dłuższej przerwie, 5 latach bycia singielką), uważam że budujemy zaangażowaną i wartościową relacje, natomiast w aspektach finansowych totalnie się rozmijamy. Ja zarabiam 2 razy mniej, natomiast jestem rozliczana co do złotówki np. z rzeczy które kupiliśmy razem na wyjeździe, rabatów (tutaj sytuacja - kupujemy wspólnie prezenty i on daje rabat- który jest warty 100 zł voucher, a potem chce rozliczać się jakby to była gotówka), ja nie jestem taka drobnostkowa i mam ciarki by wszystko tak dokładnie wyliczać, nie widzę przyszłości tej relacji w tym aspekcie, a jednocześnie nie zwiększę na tyle swoich zarobków by dorównać partnerowi, czuję się słabiej z tym o przy takich rozliczeniach się to nawarstwia, komunikowałam o tym, ale przy każdej kolejnej sytuacji jest coraz gorzej. Partner ma zdiagnozowane ADHD i zespół aspergera. W dzieciństwie był rozliczany i tak wyglądał jego dom. Wiem że lubi wszystko zapisywać i analizować, natomiast w kwestii finansowej dla mnie nie czuję się bezpiecznie. Nie chcę by moje życie tak wyglądało. On mówi, że dla niego to tylko liczby i nie ma to wartości emocjonalnej, chce mieć odchaczone. Ja byłam nauczona żeby dawać coś innym bezinteresownie. Jednego dnia dostaje od niego 300 zł jakiś prezent do spodni, a kolejnego jestem rozliczana o 50 zł za jakieś inne kwestie. Sama też umiem dawać, robić niespodzianki, dzielić się ale w wolności i bez nadmiernego kontrolowania i liczenia. Nie wiem co robić, czy warto pójść na konsultacje dla par? Próbujemy rozmawiać ale był kolejny wyjazd i jak np. Wg postanowień nie rozliczaliśmy się już za drobne gastronomiczne rzeczy (woda do picia, kawa itp.), to teraz wyszła sytuacja z tym rabatem. Mam obawy o przyszłość z tą osobą, kiedy dojdzie do poważnych decyzji. Zdaję sobie też sprawę z zaburzeń i diagnozy, natomiast nie wiem czy to się kiedykolwiek zmieni, a mi ciężko się przestawić na poczucie bycia rozliczania co do grosza za wyznaczone rzeczy i jest mi z tym ciężko.
Julia Otremba

Julia Otremba

Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, dotyczy bardzo ważnego obszaru relacji, jakim jest poczucie bezpieczeństwa i wzajemności, a nie tylko same kwestie finansowe. Różnice w podejściu do pieniędzy często są tak naprawdę różnicami w rozumieniu bliskości, sprawiedliwości i bycia „razem”. Z jednej strony widać u partnera silną potrzebę porządku, kontroli i domykania spraw, co może mieć związek zarówno z doświadczeniami z domu rodzinnego, jak i z jego diagnozami. Z drugiej strony Pani potrzeba to swoboda, spontaniczność i brak drobiazgowego rozliczania w relacji, bo dla Pani takie sytuacje budzą napięcie, poczucie bycia ocenianą i nierówności.

Warto podkreślić, że diagnozy partnera mogą wyjaśniać jego sposób funkcjonowania, ale nie oznaczają, że Pani ma rezygnować z własnych granic i potrzeb. Relacja jest miejscem, w którym obie strony powinny czuć się bezpiecznie, a nie stale napięte czy „na minusie”.

To, że mimo rozmów sytuacje się powtarzają, może świadczyć o tym, że samodzielne rozmowy nie wystarczają, bo każda ze stron patrzy na temat z zupełnie innej perspektywy. W takiej sytuacji konsultacja dla par byłaby bardzo dobrym krokiem — nie po to, by szukać winnego, ale by: lepiej zrozumieć wzajemne potrzeby, wypracować konkretne, jasne zasady dotyczące finansów, sprawdzić, czy da się znaleźć rozwiązanie, w którym obie strony będą czuły się w porządku.

Jednocześnie bardzo ważne jest to, co Pani już zauważa: ma Pani obawy o przyszłość i o to, jak będą wyglądały wspólne decyzje finansowe. To są poważne i uzasadnione pytania, które warto potraktować serio, a nie odkładać „na później”.

Na koniec chciałabym podkreślić jedną rzecz: to, że jest Pani wrażliwa na atmosferę rozliczania i kontroli, nie oznacza, że jest Pani „za delikatna” czy „niefinansowa”. To po prostu informacja o tym, jakiej relacji Pani potrzebuje, żeby czuć się dobrze i bezpiecznie.

Jeśli okaże się, że mimo prób i wsparcia specjalisty te różnice są nie do pogodzenia, to również jest ważna informacja o dopasowaniu w relacji — a nie o czyjejkolwiek winie.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Diagnozy partnera mogą pomagać zrozumieć jego sposób funkcjonowania i podejście do finansów, jednak nie powinny unieważniać Pani granic ani potrzeb. Wyjaśnienie mechanizmu nie oznacza, że dana sytuacja staje się dla Pani łatwiejsza do zniesienia.  Konsultacje dla par mogą być pomocne, jeśli obie strony są gotowe uznać, że problem nie dotyczy wyłącznie „liczb”, lecz także emocjonalnych konsekwencji i poczucia bezpieczeństwa w relacji.

Porozumienie się w tej kwestii może okazać się procesem, który potrwa. Zmiany raczej nie przychodzą prostolinijnie, a w formie "wzlotów i upadków". Warto jednak równolegle rozważyć, co będzie dla Pani najważniejsze, jeśli okaże się, że w tym obszarze nie dojdzie do istotnej zmiany. To, że pojawiają się wątpliwości dotyczące przyszłości świadczy o uważności na siebie i na to, jak Pani funkcjonuje w tej relacji. W takich sytuacjach kluczowe jest rozpoznanie własnych granic i sprawdzenie, czy relacja może się w nich realnie zmieścić. 

Pozdrawiam i życzę powodzenia!
Karolina Grabka

Izabela Salitra

Izabela Salitra

Dzień dobry,

 

w tej sytuacji bardzo ważne jest, aby rozmawiać z partnerem na ten temat tzn. informować z czym czuje się Pani komfortowo, a z czym nie. Rozumiem, że może to być dla Pani frustrujące, kiedy nawet po rozmowie chłopak nadal Panią rozlicza. Dla chłopaka również może być to trudne i niekomfortowe, gdyż jak Pani wspomniała jest on nauczony funkcjonować w inny sposób. Warto pamiętać, że tworzenie nowych przekonań np. dotyczących finansów oraz zmienianie swoich przyzwyczajeń i tworzenie nawyków to dłuższy proces. W związku z tym zachęcam żeby rozmawiać otwarcie z chłopakiem, ale też dać mu czas na naukę innego, nieznanego mu podejścia do finansów. Oczywiście, piszę o tym zakładając, że chłopak pracuje nad tym i chce dogadać się z Panią w tym aspekcie. 

Pisze Pani "nie chcę żeby moje życie tak wyglądało" to oznacza, że wie Pani czego chce. Jeśli mimo prób i starań nie uda się Państwu tego pogodzić to może to oznaczać, że "najlepszą" choć ogromnie trudną decyzją będzie rozstanie. Temat finansów jest bardzo istotny i długofalowe niedogadywanie się w tym aspekcie może prowadzić do większych konfliktów i cierpienia obojgu stron.

Czy warto pójść na konsultację dla par? Jak najbardziej jest to świetny pomysł, aby w towarzystwie terapeuty par porozmawiać na ten temat.

Weronika Wardzińska

Weronika Wardzińska

Dzień dobry,


to, z czym się Pani mierzy, dotyczy nie samych pieniędzy, tylko poczucia bezpieczeństwa, równości i bycia w relacji, a tego nie da się sprowadzić do „liczb”. Ma Pani prawo czuć się coraz gorzej, skoro każda kolejna sytuacja finansowa wzmacnia w Pani poczucie bycia słabszą, kontrolowaną i rozliczaną, zamiast partnerką. To, że on mówi „to tylko liczby”, nie zmienia faktu, że dla Pani to są emocje i granice, a one są równie realne. Jego diagnozy tłumaczą sposób funkcjonowania, ale nie unieważniają Pani potrzeb. ADHD i spektrum mogą sprawiać, że potrzebuje porządku i jasnych zasad, ale związek nie może opierać się wyłącznie na jego komforcie kosztem Pani dyskomfortu. Zwłaszcza jeśli komunikowała Pani jasno, że taki model Panią rani, a mimo to sytuacje się powtarzają, to sygnał, że sama rozmowa już nie wystarcza. Konsultacja dla par jest tu jak najbardziej zasadna, ale pod jednym warunkiem: nie po to, by „przekonać Panią do liczenia”, tylko żeby sprawdzić, czy da się wypracować model, w którym oboje czujecie się bezpiecznie. Jeśli on nie będzie gotowy uznać, że pieniądze w relacji mają też wymiar emocjonalny, a nie tylko techniczny, to Pani obawy o przyszłość są bardzo trafne. Warto zadać sobie jedno kluczowe pytanie: czy w tej relacji mogę być sobą, ze swoimi wartościami, bez ciągłego napięcia i poczucia, że muszę się dostosować? Jeśli odpowiedź brzmi „nie”, to nie jest porażka, to informacja.
 

Pozdrawiam serdecznie,

Weronika Wardzińska

 

Zobacz podobne

Jak podjąć decyzję o wspólnym mieszkaniu i nie stracić bliskości z rodziną?
Jestem z kimś na kim mi bardzo zależy. Jednak rozmijamy sie w kwestii wspólnego mieszkania u Jego rodziców (dom jest na Niego przepisany). Ja mam kiedyś dziedziczyć po swoich rodzicach. Nie umiem sobie poradzić z podjęciem decyzji czy z nim tam zamieszkać. Jest to dla mnie bardzo trudne i boję się że przez to ten związek nie przetrwa. On nalega żeby tam układać sobie Niego życie, ja się martwię o swoich rodziców że jak pójdę zanim tam mieszkać to stracę taki kontakt ze swoją rodziną jak mam teraz. A obecnie widzę się z nimi co tydzień. Boję się po przeprowadzce stracić tej takiej niezależności. Tego że już nie będę jeździć tak często do rodziców. Jesteśmy już w wieku gdzie coraz bardziej martwię się o bliskich, a i swoje przyzwyczajenia mam też. On wiąże przyszłość ze swoim domem rodzinnym a co mam zrobić ze swoim kiedyś? Wiem że niemożna żyć przyszłością bo przez to nie mogę rusztu teraz z miejsca, ale jest dla mnie strasznie trudno podjąć decyzję to tej przeprowadzce, a jednocześnie nie chce stracić długoletniego związku. Martwię się też o siostrę, ona ma teraz dom obok tego który ja mam mieć po rodzicach. Martwe się o to co będzie z siostrą moja tez. Ogólnie mam problem z podjęciem decyzji bo mam wrażenie że co nie zrobię, ktoś będzie pokrzywdzony. Nie wiem co mam zrobić jak sobie poradzić. Nie chcę nikogo stracić, a boję się że to się stanie cokolwiek bym nie zrobiła :(. Wiem że nie można partnera też tak zwodzić w nieskończoność, ale jak cobie odpowiedzieć na pytanie czego ja chce? Jak zrobić żeby było dobrze? Będę wdzięczna za jakąś pomoc
Zdrada i nałóg narkotykowy: Jak radzić sobie z partnerem uzależnionym?

Dzień dobry. Mój chłopak jest narkomanem. Nie brał przez pół roku i od pół roku zaczął, przejrzałam mu telefon i miał portale założone i przez ostatnie dwa tygodnie mnie zdradzał z dziewczyną. Mówił, że by tego nie zrobił nigdy, jak by nie był na ćpany. Nie wiem, jak funkcjonuje mózg narkomana i myślę, że ćpanie to ćpanie a zdradził, bo chciał. On mi mówi, że pod wpływem nic go nie interesuje i jest w euforii emocji. Jest dobrym chłopakiem, ale tylko jak jest czysty. Umówiłam go na leczenie z uzależnieniem. Nie wiem, co mam myśleć.

Mój partner chyba czasem próbuje mnie odciąć od rodziny.
Mój partner chyba czasem próbuje mnie odciąć od rodziny. Zawsze z rodzicami byliśmy bardzo zżyci, zawsze mogli liczyć na moją pomoc i wzajemnie. Natomiast odkąd przeprowadziłam się bliżej, mój partner ma pretensje, że za często jestem u rodziców i jak tylko chcą, żeby gdzieś z nimi pojechać, to mówi, że niańczę ich jak dzieci. Ostatnio mieli zepsute auto i biorąc pod uwagę fakt, że jestem w ciąży i siedzę w domu, a mamy 2 auta to zapytali, czy moglibyśmy im pożyczyć jedno do czasu naprawy, bo nie mają możliwości przemieszczać się do pracy, to usłyszałam, że niech sobie autobusem jeżdżą, że są nieporadni, że wiecznie czegoś chcą, że auta się nie pożycza i mam się zastanowić czy bardziej zależy mi na nich, czy na nim, bo on ma już dość tego i następnym razem się spakuje i wyjdzie, bo przerastają go ciągle ich problemy... On wychowywał się bez matki, z ojcem nie mają najlepszych relacji i nie rozumie mojej potrzeby pomocy rodzicom. Jak mam z nim rozmawiać? Nie chce się denerwować w moim stanie, ale nie chce też zostawiać rodziców bez pomocy. Czuje, że coraz bardziej to we mnie siedzi i robię się kłębkiem nerwów. Nie chce stracić zarówno partnera, jak i rodziców...
Wyprowadzka w planach, ale obawiam się, że zostanę sama - nie będę miała do kogo wrócić.
Jestem w nietypowej sytuacji. Poznałam faceta, myślę nad wyprowadzką, chciałabym w końcu jakoś ułożyć życie. Jednak coś stoi na przeszkodzie- moje obawy - on mieszka prawie 500 km od mojego domu rodzinnego. Ja bardzo chce się stąd wynieść, zacząć wszystko "od nowa", rodzina mnie wykańcza, jest toksyczna, ciągle kłotnie, dyskryminacja mnie na każdym kroku. Chciałabym ograniczyć kontakt do minimum i odetchnąć z ulgą, żyć bez nerwów, myślą, że jestem nikim. Boje się tego, że jednak " swoje to swoje" tam będę miała tylko partnera, nikogo nie znam tak naprawdę. Mam cały czas strach przed podjęciem tego kroku wyprowadzki, że jednak może nam się nie uda, że każdego dnia nawet po 2-3 latach on może wyrzucić mnie na bruk. Nie będę miała do kogo już wrócić. Też była sytuacja, byłam w szpitalu po 2 dniach było ciężko być samej z dala od rodziny. Gdy dzwonili napływały łzy do oczu, czułam jakby taką samotność. Nie wiem czy umiałabym sobie z tym poradzić przy takiej odległości, jednak wizyty rodziny nie byłyby częste i jak zaryzykować, by w końcu ułożyć to życie?
Bardzo się staram i angażuję w poprawę relacji, ale czuję, że partnerka jej nie chce.
Razem z partnerką mieszkamy razem i wychowujemy przecudowną małą księżniczkę, sytuacja wygląda tak, że partnerka w ogóle nie angażuje się w związek, mam wrażenie, że lepiej jej bez mojej obecności, kłócimy się od czasu do czasu o błache sprawy i w tym momencie zamiast znaleźć jakieś wyjście czy porozumieć się partnerka wraz z naszą córką ubiera się pakuje i wyprowadza z domu. Często staram się z nią rozmawiać poważnie, zadając pytania, czego chce od życia, jakby chciała aby wyglądał nasz związek, nic nie potrafi mi wyjaśnić, czym jest związek, rodzina, miłość, budowanie relacji, czuje jakby była tylko ze względu na córkę. Staram się, przykładam, pokazując wielokrotnie że mi zależy, że chcę rozmawiać. Unika wszelakich odpowiedzi, reaguje złością, odpowiada na pytania całkowicie zmieniając temat. Strasznie jestem w ten związek zaangażowany ale nie widzę tego z jej strony, jest obojętna. Staram się, szukam problemu w sobie i staram sie naprawiać i byc lepszym partnerem wkładam całego siebie a przy pierwszej lepszej kłótni słyszę "najlepiej się rozejdźmy" za dwa dni mówiąc że ją kocham, odpowiada że również kocha, będąc w pracy mówię że tęsknię, odpowiada że tęskni. Mam straszny mętlik w głowie. Partnerka nie umie wytłumaczyć mi czego ode mnie oczekuje, pytam co jeszcze mogę zrobić, aby było lepiej. Czuję poniżenie, brak szacunku, brak zaangażowania brak zainteresowania wspólnym życiem, ona ma swoje ja mam mieć swoje. Pracuje, zarabiam, jak coś potrzebuje a nie ma dorabiam, utrzymuje nas, piorę, sprzątam gotuje, robię zakupy, troszczę się o nią, jej zdrowie, martwię, opiekuje, kocham, lecz nie czuje wzajemności. Jak dotrzeć, jak wyciągnąć informacje na temat jej poglądu na nasz związek, jakieś propozycje co do jego poprawy.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.