Już dostępna aplikacja mobilna Twój Psycholog
  • Wygodnie zarządzaj swoimi wizytami
  • Bądź w kontakcie ze swoim terapeutą
  • Twórz zdrowe nawyki z asystentem AI
Aplikacja mobilna
Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy w związku: partner oskarża i wyzywa, jak sobie z tym radzić?

Witam. Mam bardzo trudną sytuację z partnerem. Ostatnio zadzwonił do mnie i zwyzywał moją rodzinę i mnie poniekąd też. Po krotce, o co chodzi. Zamieszkałam z nim u niego, a moi rodzice wybudowali dom dla mojej siostry. Obok jest rodziców, który ma być kiedyś mój. Facet mówi, że czuję się oszukany, że się „sfrajerzył”, że ktoś się dorobił na tym, że ja mieszkam sobie u niego. To bardzo krótki opis sytuacji, ale czy facet ma rację ? Rozumiem, że może mieć żal, ale czy powinien wyzywać moją rodzinę od najgorszych? Obwinia mnie o wszystko przez to, nawet usłyszałam, że Jego rodzice chorują przeze mnie. Zaznaczę, że sam przyznał, że jest jednocześnie z jednej strony do rany przyłóż, a z drugie jak coś mu zajdzie za skórę to potrafi się mścić. Czuję się strasznie…

User Forum

Aga

5 miesięcy temu
Dorota Żurek

Dorota Żurek

Dzień dobry, ta sytuacja bardzo Panią poruszyła i nie ma się, co temu dziwić. Warto byście porozmawiali z partnerem o Pani emocjach, jakie wywołało jego zachowanie. W każdym związku ważna jest otwartość, ale także szacunek do drugiej osoby. Partner nie powinien obwiniać Pani za decyzję rodziców. Z resztą mają do tego prawo i Pani partner nie może im narzucać swojego zdania. Nawet jeśli jest mu trudno, to wyładowywanie się na Pani i  rodzinie, obrażanie, obarczanie winą za cudze zdrowie — to przekroczenie granic, niezależnie od tego, jak się czuje. Nie jest Pani absolutnie winna tej sytuacji, a partner powinien porozmawiać z Panią w sposób spokojny i otwarty. W zdrowym związku partnerzy rozmawiają o nieporozumieniach, nie wykorzystują ich do zemsty czy ataku. Ma Pani prawo do relacji opartej na zrozumieniu i komunikacji, a partner powinien zmienić swoje zachowanie. 

 

Pozdrawiam,

Dorota Żurek- psycholog 

5 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Orlik

Justyna Orlik

Cześć,

to, czym się dzielisz, nosi cechy przemocy emocjonalnej, która może zakłócać Twój spokój i podważać Twoje poczucie wartości oraz poczucie bezpieczeństwa. Zrzucanie odpowiedzialności za własne emocje (nawet te najtrudniejsze) na Ciebie i to w raniący sposób ma ogromne znaczenie dla Twojego dobrostanu psychicznego. Złość, smutek, a nawet wściekłość można wyrażać tak, żeby jednocześnie nie ranić innych. 
 

Relacja oparta na emocjonalnym szantażu i poczuciu winy zamiast wspierać, staje się przestrzenią dla lęku. Czy Ty czujesz się w tym związku bezpieczna? Czy możesz wyrażać swoje emocje bez obaw? 

Jeśli dzielisz się swoją historią na forum, to już pierwszy krok do tego, żeby zadbać o siebie i swoje granice. 

Pozdrawiam,

Justyna Orlik, psychoterapeutka Gestalt

5 miesięcy temu
Katarzyna Brożyna

Katarzyna Brożyna

Dzien dobry,

Widzę, że jest w tym dla Pani dużo bólu, napięcia i poczucia niesprawiedliwości.

Z tego, co Pani opisuje, w relacji dzieje się teraz coś, co bardzo narusza Pani poczucie bezpieczeństwa i szacunku.
 

Rozumiem, że z jednej strony może Pani rozumieć, że partner może mieć własne emocje czy obawy, a z drugiej forma, w której to wyraża, jest dla Pani krzywdząca. W relacji ważne jest, aby trudne rozmowy prowadzić z szacunkiem, a nie przez obwinianie czy obrażanie.

 

Chciałabym, aby zadała Pani sobie te dwa pytania:

 

1. Co w tej chwili byłoby dla Pani najmniejszym, ale realnym krokiem w stronę większego spokoju?

2. Co dotąd pomagało Pani w radzeniu sobie w trudnych momentach w relacji? Może mogłoby być tego trochę więcej w Pani życiu?


 

Pani zasługuje na to, by być traktowana z szacunkiem i by mieć przestrzeń na własne emocje. Warto, by w kolejnych krokach skupiła się Pani na tym, co pozwoli odzyskać poczucie wpływu czy to przez spokojną, wyznaczającą granice rozmowę, czy przez szukanie wsparcia w bliskich osobach.

Warto aby Pani partner wiedział o tym, że to w jaki sposób się z Panią komunikuje nie podoba się Pani. A rozmawiając z innymi osobami zyska Pani szerszą perspektywę dla swoich obaw i emocji.


Pozdrawiam

Katarzyna Brożyna

Psycholog
 

5 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Droga Pani,

 

dziękuję za opisanie tej trudnej dla Pani sytuacji. W relacjach partnerskich naturalne są momenty napięcia, także związane z różnymi decyzjami życiowymi - jak mieszkanie, relacje z rodziną, plany na przyszłość. To zrozumiałe, że Pani partner może odczuwać pewien żal czy frustrację, jeśli miał inne wyobrażenia o wspólnym życiu czy przyszłości. Ale sposób, w jaki wyraża swoje emocje - przez wyzwiska, oskarżenia, uderzanie w Pani rodzinę - jest bolesny i niesprawiedliwy.

 

To, że Pani czuje się źle, że ma Pani wątpliwości i ciężar psychiczny po takich rozmowach, nie jest niczym dziwnym. To nie świadczy o słabości, tylko o tym, że coś w tej relacji zaczęło być zbyt raniące.

 

Ważne, żeby Pani mogła zadbać o swoje emocje, swoje granice i poczucie bezpieczeństwa. Może Pani mieć w sobie wewnętrzny konflikt: z jednej strony rozumieć partnera i chcieć, żeby było dobrze, a z drugiej - czuć się dotkniętą i zranioną jego zachowaniem. To normalne. Ale warto przyglądać się temu, jak często w tej relacji czuje się Pani spokojna, a jak często musi się mierzyć z poczuciem winy, lękiem, przytłoczeniem.

 

To nie musi oznaczać od razu radykalnych decyzji. Może dobrym pierwszym krokiem byłaby spokojna rozmowa - nie o winie, ale o uczuciach. Żeby powiedzieć, jak się Pani czuje, kiedy słyszy takie słowa, jak to wpływa na Pani poczucie wartości i bezpieczeństwa w związku. A jeśli nie ma gotowości z jego strony na taką rozmowę, może warto pomyśleć o wsparciu psychologicznym dla siebie - żeby nie być z tym wszystkim sama, żeby mieć przestrzeń na zrozumienie, czego Pani naprawdę potrzebuje i gdzie są granice, których nie powinno się przekraczać.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Justyna Bejmert

Psycholog

5 miesięcy temu
Olga Żuk

Olga Żuk

To bardzo trudna i emocjonalnie obciążająca sytuacja. Masz prawo czuć się źle – to, że ktoś przeżywa frustrację, nie usprawiedliwia wyzwisk, obwiniania czy agresji słownej wobec Ciebie i Twojej rodziny.

To nie Ty jesteś odpowiedzialna za jego emocje, ani tym bardziej za zdrowie jego bliskich. Rozmowa o uczuciach i potrzebach może być ważna, ale tylko wtedy, gdy odbywa się z szacunkiem.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk

5 miesięcy temu
Zuzanna Stokłosa

Zuzanna Stokłosa

Witaj! 
To faktycznie bardzo krótki opis sytuacji, więc trudno znaleźć jednoznaczny komentarz. Nie znam kontekstu sytuacji, więc być może jego emocje były adekwatne, być może nie. Myślę, że szanujący partner szukałby bardziej odpowiednich słów, by wyrazić swoje niezadowolenie, a  jednocześnie nie urazić Ciebie i Twoich bliskich. Napisałaś, że "partner czuje, że się sfrajerzył" ponieważ mieszkasz u niego- jak czułby się, mieszkając u Ciebie w domu? Przyszło mi też do głowy pytanie- czy partner jest z Tobą z miłości, czy dla spadku/domu? 

5 miesięcy temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,
To, czego Pani doświadcza, brzmi bardzo trudne i emocjonalnie obciążająco. Niezależnie od okoliczności, obrażanie Pani i Pani rodziny oraz przerzucanie odpowiedzialności za zdrowie innych osób jest nieakceptowalne.

W relacji ważne są wzajemny szacunek i konstruktywna komunikacja, bez przemocy słownej czy manipulacji. Warto, by miała Pani przestrzeń na spokojne przyjrzenie się tej sytuacji i własnym potrzebom.

 

Pozdrawiam serdecznie
Martyna Jarosz
psycholog

5 miesięcy temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Mężczyzna, z którym zaczęłam się widywać dopiero później powiedział mi, że jest po rozwodzie.
Mamy po 32 lata. Poznaliśmy się na jednej z aplikacji randkowych. Rozmawialiśmy ze sobą 4 miesiące bez spotkania. Oboje akurat dużo podróżowaliśmy itp itp. Ostatnio odbyliśmy 4 spotkanie. Wszystkie spotkania były idealne, dużo różnych rozmów, śmiechu itp. Spotkania zaczynają się od buziaka w policzek i kończą się buziakiem w policzek i przytuleniem zainicjowanym przez niego. Podczas spotkań są próby delikatnego dotyku, gdzieś tam jakieś dotknięcie po ramieniu podczas rozmowy. Ostatnio na spotkaniu odwzajemniłam to i sama pierwsza dotknęłam go po ramieniu podczas rozmowy. Spotkania wychodzą niby ze wspólnej inicjatywy, ale bardziej z mojej, bo ja konkretnie pytam. Na ostatnim spotkaniu zaczął temat łatwości wyrażania emocji przez kobiety i trudności u mężczyzn z wyrażaniem emocji. Przy tej rozmowie powiedział mi o swoim rozwodzie ! Okazało się, że był 6 lat z dziewczyną, w tym 3 lata w związku małżeńskim. Powiedział, że nagle go zostawiła, z dnia na dzień. Później był u terapeuty, żeby przepracować ten rozwód. Nie zapytałam dokładnie, ale wychodzi, że na pewno jest ponad 1 rok po rozwodzie. Co o tym myślicie? Ta nasza znajomość ma szansę się rozwinąć? Dlaczego dopiero na 4 spotkaniu powiedział o rozwodzie ? Co sądzicie? Jak najlepiej rozwijać te znajomość? Nie wiem czy ten słabszy kontakt pomiędzy spotkaniami, to słabsze inicjowanie kontaktu poprzez wiadomości, to jest przez to, że jest rozwodnikiem 🤷‍♀️ Ciągne te znajomość, bo na spotkaniach jest idealnie, wszystko jak być powinno.
Partner nie odpowiada na moje potrzeby, jest chłodny, nie angażuje się. A ja jestem w ciąży i czuję wielką niepewność.
Niepewność w związku. Dzień dobry, od ponad pół roku mieszkam z o rok starszym partnerem (36 lat), znamy się trzy lata. Odkąd zamieszkaliśmy razem zaczęliśmy się kłócić, powodem zwykle jest fakt, że przez jego zachowanie czuję się niekochana i odrzucona. I to jest główna przyczyna mojej niepewności i kłótni w związku. Partner nie jest osobą czułą, nigdy nie wyznał mi miłości, nie lubi się przytulać. Swoje uczucia wyraża tylko w stosunku do swojego psa, któremu mówi, że go kocha, przytula go, śpi z nim. Traktuje jak najważniejszą 'osobę' w życiu - z mojego punku widzenia tak to wygląda, jeśli uczucia kieruje tylko do niego. Nie poświęca mi a dużo czasu, ma swoje pasje i chciałby, żebym ja też żyła głównie swoimi rzeczami. Uważa, że wystarczy, jeśli zrobimy razem zakupy, zjemy razem posiłek. Nie mamy żadnych innych wspólnych aktywności i partner nie wykazuje chęci, żeby cos wspólnego znaleźć. Mówi, że ciagle jesteśmy przecież razem, mieszkamy w jednym domu. Ja widzę to zupełnie inaczej, bardziej czuję się jak współlokatorka, kiedy jesteśmy zamknięci każdy w swoim pokoju oraz śpimy osobno, ponieważ partner mimo obietnicy, że bedzie staral sie spać razem, nie robi tego. W kłotni mówiłam o rozstaniu, on jednak uważa, że jest wszystko dobrze, on nie widzi powodu do rozstania, nie chce być sam, chce być ze mną. Ale nie podejmuje jednak żadnych wysiłków, żeby spełnić moje prośby, pojsc na kompromis. Nawet jeśli chodzi o jakieś mało ważne rzeczy dotyczące wspólnego gospodarstwa domowego, nie slucha moich próśb i zawsze argumentuje to tym, że to dla niego nie jest ważne, mam nie myśleć, że jest złośliwy, tylko po prostu nie przykłada do tego wagi. Ja to widzę jako brak szacunku wobec mnie, nie myśli o moich potrzebach. Jestem w ciąży i teraz martwię się, czy zapewnię dziecku szczęśliwą rodzinę, jeśli nie ma zdrowej relacji między nami. Partner wobec mnie nie jest opiekuńczy, czuły, mówi jednak, że inaczej będzie w stosunku do dziecka. Twierdzi, że dziecko poprawi naszą relację. Zwykle słyszę od partnera, że za dużo myślę, rozmyślam, że gdybym miała więcej zajęć, nie byłoby takich problemów. Ostatnia sprzeczka była spowodowana tym, co uslyszalam od partnera. Ja ją rozpoczęłam. Mialam wyjechać na tydzień do rodziny i partner powiedział, żebym dłużej została u rodziny, bo bedzie mógł dłużej pobyć sam. Zabolało mnie to, powiedział, że tydzien, dwa lub miesiac rozłąki nie mają dla niego znaczenia. Wiem, że za psem tęskni nawet jak go nie widzi pół dnia. Zwykle kłótnie powoduję ja, w reakcji na słowa i zachowanie partnera. Partner wychował się w przemocowej rodzinie, jego ojciec bił go i był dla niego bardzo surowy. Twierdzi, że nigdy nie usłyszał tez slow: kocham od swoich rodziców. Uważa, że wobec ludzi słowo kocham dla niego nic nie znaczy i nigdy go nie używał. Boję się, że partner tak naprawdę mnie nie kocha, ważniejszy jest dla niego pies. Nie chcę być z kimś, dla kogo ważniejsze jest zwierzę niż człowiek. Nie wiem co powinnam zrobic, jak rozmawiac z partnerem, żeby otworzył się bardziej na mnie. Z racji tego, że bedziemy mieć wkrótce dziecko czuję coraz większy strach i niepewność. Jestem w tym zwiazku często kłótliwa, czasem złośliwa, uważam, że to wszystko jednak w reakcji na zachowanie partnera. Wiem, że związek może wyglądać inaczej, ponieważ kiedys byłam w bardzo szczęśliwym związku, z kochającym partnerem, z którym praktycznie nigdy sie nie kłóciłam i wszystko było proste. Partner, niestety zmarł po dłuższej chorobie. Nie chcę skrzywdzić dziecka, nie wyobrażam sobie, żeby wychowywało się wśród kłótni i krzyków.
Dlaczego płaczę, gdy partner mnie przytula? Brak bliskości i zaufania w związku

Witam serdecznie. Mam 38 lat mój partner 57. Od jakiegoś czasu zauważyłam u siebie w emocjach, że kiedy partner mnie przytuli od czasu do czasu, tak od razu doprowadza mnie to do łez. Nie wiem, czym jest to spowodowane. Fakt przytulań jest między nami coraz mniej, z początku było ich znacznie więcej. Czasem w ogóle jest oziębły. Mieliśmy nie tak dawno temu sytuację, że przyłapałam go na tym, że miał założone konto randkowe na jednym z portali randkowych, co zachwiało mocno zaufaniem do niego, później doszło do tego faworyzowanie jego znajomej w naszej obecności i porównywanie mnie do niej, kłamstwa, na których co jakiś czas muszę go przyłapać, kupowanie prezerwatyw za moimi plecami, których w ogóle nie używamy. Sprawy intymne w ogóle nie istnieją. Jeśli do czegoś dochodzi to albo jest to raz na półtora miesiąca, albo w ogóle, a nawet jeśli to jest, to bardzo mechaniczne. Wieczory spędzamy, leżąc obok siebie, ale bez przytulanek. Dawniej potrafił podejść, przytulic sam od siebie teraz, jeśli ja sama osobiście się do niego nie przytulę, on nic, jakby był lodem skuty. Tak jak napisałam wcześniej, jeśli zdarzy mu się przytulić mnie, tak sam z siebie tak ja od razu reaguje płaczem, którego nie widzi, gdyż płacze w ukryciu. Chciałam się spytać, z czego to może wynikać. Czy to może być reakcja na brak bliskości z jego strony i akceptacji mojej osoby? . Bardzo proszę o odpowiedź. Pozdrawiam serdecznie

Od razu chcę wchodzić w związki, które trwają max miesiąc. Samoocenę mam dobrą, ale czuję się samotna. Proszę o pomoc!
Ponawiam pytanie, bo w poprzednim nie uwzględniłam wszystkiego. Mam problem z chłopakami, jeśli jakiś okaże mi najmniejsze zainteresowanie, od razu mam ochotę wchodzić z nim w związek, nawet często nie patrząc na wygląd czy charakter. Bardzo często znamy się krótko (nawet po tygodniu). We wcześniejszych odpowiedziach proponowano mi akceptację siebie tyle, że ja lubię to, jaka jestem i się akceptuje. Nie mam problemu z samooceną. Wydaje mi się, że problemem mogłaby być samotność, zazwyczaj w szkole (aktualnie jestem w liceum) jestem odrzucana przez rówieśników i nie wiem, czym jest to spowodowane. Mimo wszystko chciałabym umieć sobie z tym poradzić, bo mnie to męczy i nie chcę też ranić chłopaków, z którymi mój związek trwa co najwyżej miesiąc. Proszę o pomoc.
Porzucenie przez narzeczonego a jego możliwy kryzys emocjonalny - jak zrozumieć i radzić sobie?

Mam problem. Rozstałam się nagle z narzeczonym – w sumie to on mnie porzucił. Najpierw stwierdził, że chyba ma depresję. Gdy chciałam, żeby porozmawiał ze mną, nie chciał, a zamiast tego wysłał mi filmik z osobą, która mówiła, że jest ciągle smutna.

Do mojej mamy napisał, że czuje się dobrze sam ze sobą i że odczuwa brak radości z życia. Nagle przestał chcieć wsparcia. Zrobiliśmy oficjalne pożegnanie. A teraz mamy kontakt i nawet z jego strony pojawia się chęć spotkań.

Kiedy powiedziałam, że jest to dla mnie niezrozumiałe – skoro twierdzi, że chce być sam – i uznałam, że moje życie go nie interesuje, stwierdził, że nic go nie interesuje. Zaczęliśmy pisać i zapytałam go, czy jest szczęśliwy. Odpowiedział, że tak, że chce być całe życie sam. Gdy zapytałam o możliwość ponownego związku ze mną w przyszłości, powiedział, że tego nie widzi i że w ogóle niczego nie widzi.

Powiedziałam mu, że czuję się oszukana – że to, co pisał do mojej mamy, okazało się nieprawdą. Odpowiedział, że to nie jest nieprawda, ale nie chce o tym pisać.

Wiem, że muszę zadbać o siebie i staram się to robić, ale chciałabym zrozumieć, czy takie zachowania są normalne u osób przeżywających kryzys.

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!