Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy w związku: partner oskarża i wyzywa, jak sobie z tym radzić?

Witam. Mam bardzo trudną sytuację z partnerem. Ostatnio zadzwonił do mnie i zwyzywał moją rodzinę i mnie poniekąd też. Po krotce, o co chodzi. Zamieszkałam z nim u niego, a moi rodzice wybudowali dom dla mojej siostry. Obok jest rodziców, który ma być kiedyś mój. Facet mówi, że czuję się oszukany, że się „sfrajerzył”, że ktoś się dorobił na tym, że ja mieszkam sobie u niego. To bardzo krótki opis sytuacji, ale czy facet ma rację ? Rozumiem, że może mieć żal, ale czy powinien wyzywać moją rodzinę od najgorszych? Obwinia mnie o wszystko przez to, nawet usłyszałam, że Jego rodzice chorują przeze mnie. Zaznaczę, że sam przyznał, że jest jednocześnie z jednej strony do rany przyłóż, a z drugie jak coś mu zajdzie za skórę to potrafi się mścić. Czuję się strasznie…

User Forum

Aga

8 miesięcy temu
Dorota Żurek

Dorota Żurek

Dzień dobry, ta sytuacja bardzo Panią poruszyła i nie ma się, co temu dziwić. Warto byście porozmawiali z partnerem o Pani emocjach, jakie wywołało jego zachowanie. W każdym związku ważna jest otwartość, ale także szacunek do drugiej osoby. Partner nie powinien obwiniać Pani za decyzję rodziców. Z resztą mają do tego prawo i Pani partner nie może im narzucać swojego zdania. Nawet jeśli jest mu trudno, to wyładowywanie się na Pani i  rodzinie, obrażanie, obarczanie winą za cudze zdrowie — to przekroczenie granic, niezależnie od tego, jak się czuje. Nie jest Pani absolutnie winna tej sytuacji, a partner powinien porozmawiać z Panią w sposób spokojny i otwarty. W zdrowym związku partnerzy rozmawiają o nieporozumieniach, nie wykorzystują ich do zemsty czy ataku. Ma Pani prawo do relacji opartej na zrozumieniu i komunikacji, a partner powinien zmienić swoje zachowanie. 

 

Pozdrawiam,

Dorota Żurek- psycholog 

8 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Orlik

Justyna Orlik

Cześć,

to, czym się dzielisz, nosi cechy przemocy emocjonalnej, która może zakłócać Twój spokój i podważać Twoje poczucie wartości oraz poczucie bezpieczeństwa. Zrzucanie odpowiedzialności za własne emocje (nawet te najtrudniejsze) na Ciebie i to w raniący sposób ma ogromne znaczenie dla Twojego dobrostanu psychicznego. Złość, smutek, a nawet wściekłość można wyrażać tak, żeby jednocześnie nie ranić innych. 
 

Relacja oparta na emocjonalnym szantażu i poczuciu winy zamiast wspierać, staje się przestrzenią dla lęku. Czy Ty czujesz się w tym związku bezpieczna? Czy możesz wyrażać swoje emocje bez obaw? 

Jeśli dzielisz się swoją historią na forum, to już pierwszy krok do tego, żeby zadbać o siebie i swoje granice. 

Pozdrawiam,

Justyna Orlik, psychoterapeutka Gestalt

mniej niż godzinę temu
Katarzyna Brożyna

Katarzyna Brożyna

Dzien dobry,

Widzę, że jest w tym dla Pani dużo bólu, napięcia i poczucia niesprawiedliwości.

Z tego, co Pani opisuje, w relacji dzieje się teraz coś, co bardzo narusza Pani poczucie bezpieczeństwa i szacunku.
 

Rozumiem, że z jednej strony może Pani rozumieć, że partner może mieć własne emocje czy obawy, a z drugiej forma, w której to wyraża, jest dla Pani krzywdząca. W relacji ważne jest, aby trudne rozmowy prowadzić z szacunkiem, a nie przez obwinianie czy obrażanie.

 

Chciałabym, aby zadała Pani sobie te dwa pytania:

 

1. Co w tej chwili byłoby dla Pani najmniejszym, ale realnym krokiem w stronę większego spokoju?

2. Co dotąd pomagało Pani w radzeniu sobie w trudnych momentach w relacji? Może mogłoby być tego trochę więcej w Pani życiu?


 

Pani zasługuje na to, by być traktowana z szacunkiem i by mieć przestrzeń na własne emocje. Warto, by w kolejnych krokach skupiła się Pani na tym, co pozwoli odzyskać poczucie wpływu czy to przez spokojną, wyznaczającą granice rozmowę, czy przez szukanie wsparcia w bliskich osobach.

Warto aby Pani partner wiedział o tym, że to w jaki sposób się z Panią komunikuje nie podoba się Pani. A rozmawiając z innymi osobami zyska Pani szerszą perspektywę dla swoich obaw i emocji.


Pozdrawiam

Katarzyna Brożyna

Psycholog
 

8 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Droga Pani,

 

dziękuję za opisanie tej trudnej dla Pani sytuacji. W relacjach partnerskich naturalne są momenty napięcia, także związane z różnymi decyzjami życiowymi - jak mieszkanie, relacje z rodziną, plany na przyszłość. To zrozumiałe, że Pani partner może odczuwać pewien żal czy frustrację, jeśli miał inne wyobrażenia o wspólnym życiu czy przyszłości. Ale sposób, w jaki wyraża swoje emocje - przez wyzwiska, oskarżenia, uderzanie w Pani rodzinę - jest bolesny i niesprawiedliwy.

 

To, że Pani czuje się źle, że ma Pani wątpliwości i ciężar psychiczny po takich rozmowach, nie jest niczym dziwnym. To nie świadczy o słabości, tylko o tym, że coś w tej relacji zaczęło być zbyt raniące.

 

Ważne, żeby Pani mogła zadbać o swoje emocje, swoje granice i poczucie bezpieczeństwa. Może Pani mieć w sobie wewnętrzny konflikt: z jednej strony rozumieć partnera i chcieć, żeby było dobrze, a z drugiej - czuć się dotkniętą i zranioną jego zachowaniem. To normalne. Ale warto przyglądać się temu, jak często w tej relacji czuje się Pani spokojna, a jak często musi się mierzyć z poczuciem winy, lękiem, przytłoczeniem.

 

To nie musi oznaczać od razu radykalnych decyzji. Może dobrym pierwszym krokiem byłaby spokojna rozmowa - nie o winie, ale o uczuciach. Żeby powiedzieć, jak się Pani czuje, kiedy słyszy takie słowa, jak to wpływa na Pani poczucie wartości i bezpieczeństwa w związku. A jeśli nie ma gotowości z jego strony na taką rozmowę, może warto pomyśleć o wsparciu psychologicznym dla siebie - żeby nie być z tym wszystkim sama, żeby mieć przestrzeń na zrozumienie, czego Pani naprawdę potrzebuje i gdzie są granice, których nie powinno się przekraczać.

 

Serdecznie pozdrawiam,

Justyna Bejmert

Psycholog

8 miesięcy temu
Olga Żuk

Olga Żuk

To bardzo trudna i emocjonalnie obciążająca sytuacja. Masz prawo czuć się źle – to, że ktoś przeżywa frustrację, nie usprawiedliwia wyzwisk, obwiniania czy agresji słownej wobec Ciebie i Twojej rodziny.

To nie Ty jesteś odpowiedzialna za jego emocje, ani tym bardziej za zdrowie jego bliskich. Rozmowa o uczuciach i potrzebach może być ważna, ale tylko wtedy, gdy odbywa się z szacunkiem.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk

8 miesięcy temu
Zuzanna Stokłosa

Zuzanna Stokłosa

Witaj! 
To faktycznie bardzo krótki opis sytuacji, więc trudno znaleźć jednoznaczny komentarz. Nie znam kontekstu sytuacji, więc być może jego emocje były adekwatne, być może nie. Myślę, że szanujący partner szukałby bardziej odpowiednich słów, by wyrazić swoje niezadowolenie, a  jednocześnie nie urazić Ciebie i Twoich bliskich. Napisałaś, że "partner czuje, że się sfrajerzył" ponieważ mieszkasz u niego- jak czułby się, mieszkając u Ciebie w domu? Przyszło mi też do głowy pytanie- czy partner jest z Tobą z miłości, czy dla spadku/domu? 

8 miesięcy temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,
To, czego Pani doświadcza, brzmi bardzo trudne i emocjonalnie obciążająco. Niezależnie od okoliczności, obrażanie Pani i Pani rodziny oraz przerzucanie odpowiedzialności za zdrowie innych osób jest nieakceptowalne.

W relacji ważne są wzajemny szacunek i konstruktywna komunikacja, bez przemocy słownej czy manipulacji. Warto, by miała Pani przestrzeń na spokojne przyjrzenie się tej sytuacji i własnym potrzebom.

 

Pozdrawiam serdecznie
Martyna Jarosz
psycholog

8 miesięcy temu

Zobacz podobne

Czy jestem chorobliwie zazdrosny?
to ja mam takie pytanie do Was :-). Mam dziewczynę, która jest ze mną, mówi mi, że mnie kocha.Mieszkamy oddzielnie ponieważ mamy dzieci.Spotykamy się prawie każdego dnie. I teraz mam problem, Ona chodzi na spotkania ze znajomymi, integracje oraz wyjazdy z grupą lecz beze mnie. Wśród tych znajomych jest mężczyzna, który kiedyś z nią był a teraz pracują razem. Partnerka zapewnia mnie,że nic do niego nie czuje i nie chce z nim być. Za każdym razem jak wychodzi z nimi i z nim do knajpy lub na wyjazd, to siedzę u siebie, sam, w mieszkaniu i myślę co ona tam robi?, czy podczas noclegu nie są jednak razem lub czy w knajpie nie siedzą blisko siebie a potem nie zastają sami i np. się przytulają lub całują. Czy to normalne, proszę o odpowiedź, czy jestem chorobliwie zazdrosny?. z góry dziękuje za odpowiedź
Mam romans z koleżanką z pracy, której mąż jest narcyzem - czy warto czekać na jej decyzję?

Mam romans z koleżanką z pracy. Znamy się od 6 lat. Na początku tego roku zaczęliśmy dużo rozmawiać. Jest bardzo inteligentna i atrakcyjna — dla mnie materiał na osobę do stałego związku. Ona ma 5-letniego syna. Jej związek małżeński rozpada się. Na terapii małżeńskiej dowiedziała się, że jej mąż ma osobowość narcystyczną, co oznacza, że jest całkowicie pozbawiony empatii, że nie jest zdolny do miłości. Przyznał się, że zdradzał ją na prawo i lewo, miał romanse internetowe. Facet gnoił ją długie lata, doprowadził do tego, że ma skrajnie obniżone poczucie własnej wartości. Dopiero ostatnio otworzyła się przed innymi i zaczęła opowiadać o tym, co się dzieje w jej życiu. Do tej pory chroniła go...

Chciałbym, żeby zostawiła tego idiotę — doradza jej to szereg osób, w tym psycholog, do którego chodzi, przyjaciele i znajomi też. Świetnie dogaduję się z jej synem. To, co jest między nami, mogłoby być na stałe... Jest naprawdę świetną osobą, świetnie się z nią gada, seks jest zajebisty, jest ogarnięta życiowo, piękna i inteligentna. Nie wiem tylko, czy ona to zrobi... ciągle się waha... a na co dzień non stop kłócą się z mężem o wszystko, o co się da... Osobowości narcystycznej nie da się zmienić...

Ona mówi, że chce odejść od niego, ale twierdzi, że nic mi nie gwarantuje... ale ode mnie oczekuje, że będę tak trwał przy niej... chyba jako kochanek? Ja jestem po rozwodzie, mam córkę lat 7... Przez kilka lat musiałem walczyć o kontakt z córką... Czuję się wykończony, gdy pojawiają się trudności w obecnej sytuacji, ponieważ przypomina mi się to, co przeszedłem w czasie rozwodu...

Doradźcie, co mam zrobić... czekać... skończyć to?

Jak zacząć myśleć o sobie pozytywnie po stracie dziecka i braku wsparcia?

Dzień dobry, 

Piszę z zapytaniem, ostatnio moje życie obróciło się do góry nogami. Byłam w ciąży, lecz straciłam moje dziecko. 

Od nikogo nie dostałem wsparcia ani od rodziny, ani od chłopaka. Wręcz przeciwnie zostaje poniżana, wyzywana. Szczerze bardzo mnie to boli. Na początku starałam się innym wyjaśnić, co mnie boli, lecz nie rozumieją moich uczyć. Nie umiem odejść od nich, bo są dla mnie ważni. Na zewnątrz jestem uśmiechnięta, a w środku załamana. Nie myślę o sobie, tylko jak uszczęśliwić innych. Martwię się o innych, troszczę, a za to dostaje odrzucenie. 

Chcę popracować nad tym, żeby myśleć o sobie, lecz nie umiem. Dlatego piszę tutaj z zapytaniem, jak zacząć myśleć o sobie pozytywnie i zająć się sobą?

Czy moje obawy o wspólną przyszłość są uzasadnione? – Problemy z komunikacją w związku i relacje z jego rodzicami
Dzień dobry, Mam takie pytanie i muszę się dowiedzieć czy moje obawy są istotne czy po prostu za bardzo nad tym rozmyślam. Jestem ze swoim chłopakiem w 5-letnim związku, mieszamy razem od prawie półtora roku. Ja jestem otwarta na różne formy tworzenia tzw „wspólnego życia” np. otwarcie wspólnego konta bankowego, dodanie go do mojego ubezpieczenia zdrowotnego itp. On natomiast nie do końca chce o tym rozmawiać i nie wiem czy to jest kwestia bycia niegotowym czy kwestia tego, że po prostu nie chce. Plus nie oczekuję też jeszcze oświadczyn bo mamy jeszcze trochę czasu ale dzisiaj jak poruszyliśmy ten temat znowu z pewną osobą to zareagował trochę „ofensywnie” tak jakby chciał powiedzieć „ale ja jeszcze nie chcę, dajcie mi spokój”. Jest też problem z jego rodzicami. Pochodzi z rodziny bardzo dobrej, ułożonej. Ja z kolei ze swoją miałam parę przebojów i nie było zawsze wesoło. Jego rodzice są nadopiekuńczy. Dzwonią za każdym razem jak coś mu się dzieje, zwłaszcza jego mama. Musi wiedzieć gdzie jest i pisać czy dojechał do domu. Za to mój chłopak bardzo ceni sobie zdanie swojej mamy i jeżeli ja mam inne zdanie na jakiś temat to czuję, że czasami nawet nie bierze tego pod uwagę. Chłopak ma 23 lata w tym roku. Chciałabym się dowiedzieć czy to ja za bardzo nad tym rozmyślam, czy moje pewne obawy o naszą wspólną przyszłość i nie wiem pewne relacje z jego rodzicami w przyszłości mogą wyglądać.
Mój mąż ma dwie twarze, dla mnie chłodną i obojętną, a dla innych w towarzystwie dusza człowiek, komplemenciarz. Czuję się gorsza, niewystarczająca.
Ostatnio ciągle płaczę i jest mi źle, czuję się zaniedbywana przez partnera. Kocham go, jesteśmy 20 lat po ślubie. Potrzebuję miłego słowa i czułości w prostych gestach... Niestety, mój mąż nie ma takich potrzeb. Jest bardzo stereotypowy, wychodzi z założenia, że przecież wiem, że mnie kocha, że nie musi mi tego mówić jak już raz powiedział. Nie ma potrzeby przytulić mnie czy powiedzieć mi coś miłego. Najgorsze, że córkę (nastolatkę) też traktuje bardzo oschle i szorstko. Chyba zawsze taki był. Tylko w czasach narzeczeństwa stać go było na romantyczne gesty i okazywanie czułości. Dla mnie nie ma serca, ale jednocześnie koleżankom (naszym wspólnym) wysyła wierszyki na walentynki z serduszkami, zrobiłam mu o to awanturę, kiedy zobaczyłam takie smsy, nie widział problemu. Jest typem, który ma wszystko poukładane, zaplanowane... Ma swoje wymagania, oczekiwania... którym ja nie potrafię sprostać(czuję, że go zawiodłam, że się mną rozczarował) Nie jestem typem pedantki, a on bardzo lubi porządek... podczas naszych intymnych chwil też ma coraz większe oczekiwania, chociaż odczuwam przyjemność ze zbliżeń i bardzo się staram, to jednak czuję, że on chciałby wciąż czegoś więcej... Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze fakt, że jest typem narcyza. Lubi dobrze się ubrać i dobrze wyglądać. Ostatnio trzy razy w tygodniu chodzi na siłownie, jest przystojnym mężczyzną i cieszę się, że dba o siebie. Ale czuję się przy nim taka marna... Czuję, że mój mąż ma ogromną satysfakcję i przyjemność, że podoba się innym kobietom, ma się za playboja do tego stopnia, że kilka lat temu zdarzyła się taka sytuacja, gdzie żona najlepszego przyjaciela męża, stwierdziła, że coś poczuła do mojego męża. Zrobiła się z tego afera i o mały włos nie rozpadło się ich małżeństwo. Ona była moją przyjaciółką... Wybaczyłam i jej i jemu, całe zamieszanie wynikało ze swobodnego stylu bycia mojego męża... chociaż nadal mnie to bardzo boli, wszyscy udajemy jakby nie było wcześniejszej sprawy, ale je przeżywam odtąd każde nasze wspólne spotkania i obserwuję ich gesty, spojrzenia i słowa... ona jest atrakcyjną kobietą i wiem, że podoba się mojemu mężowi. Mój mąż ma dwie twarze, dla mnie chłodną i obojętną, a dla innych w towarzystwie dusza człowiek, komplemenciarz i brylujący przystojniak, który wszystko może... Wiem, że piszę bardzo chaotycznie, wiem że przez lata pozwalałam na takie traktowanie i patrzyłam przez palce na to, jak zachowuje się mój mąż... Wiem, że nie jestem doskonała, wiem, że jestem zazdrosna o niego i to jest zazdrość, która mnie niszczy, mam już tego dość, dłużej nie wytrzymam... co robić? Moje poczucie wartości jest na samym dnie, a do tego jeszcze martwię się jaki przykład daję córce...
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!