Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Problemy w związku po diagnozie autyzmu

Nie wiem co dalej zrobić ze związkiem. Uderzyło mnie to dzisiaj. Mam jutro urodziny. Mój narzeczony kupił mi książkę o autyzmie i grę planszowa, którą sam chciał dostać (sama się domyśliłam i on potwierdził, że to jest to). Jest mi okropnie źle i nie umiem już podjąć rozmowy. Zostałam niedawno zdiagnozowana jako osoba autystyczna, stąd ta książka, ale po prostu boli mnie ta sytuacja. Od zawsze byłam osobą, która kupowała prezenty z wyprzedzeniem. Starannie je wybierałam i zbierałam informacje, jaki prezent kto chciałby dostać. Jako dziecko zawsze irytowało mnie jak dostawałam pieniądze lub słodycze i niewiele się to zmieniło jak już jestem dorosła. Zrozumiałam jednak, że nie każdy ma czas i chęci, więc przestałam zwracać na to uwagę, liczył się gest. Nie chcę brzmieć jak egoistka. Po prostu jest wiele rzeczy, które się na siebie nakładają. Kiedy ja szukałam przez pół roku planszowki na święta dla niego, on mi dał bluzę i ozdobny widelec. Wtedy cieszyłam się bardzo, bo liczył się dla mnie gest. Tak samo z innych okazji. Vouchery, łańcuszek, kino. Z mojej strony było to wyjście do teatru, kilka planszowek pod rząd, aparat fotograficzny. Po prostu chciałam żeby on się poczuł dobrze, nie oczekiwałam od niego niczego takiego wzamian. Zawsze praca, później wraca do domu i gra na konsoli- to jest jego każdy dzień. Ma problem z obejrzeniem filmików, które wysyłam mu w ciągu dniach na mediach, ok. Chciałabym żeby robił zdjęcia mi, a nie tylko otoczeniu,ok. Będąc na zwolnieniu codziennie sprzątam i gotuję, a on pyta się "gdzie są moje skarpetki?", " czy jedzenie jest już gotowe?" (Bez pretensji w głosie), " czy mam się najpierw umyć czy nałożysz jeść?" ,ok. Ale to się piętrzy i dzisiaj mam wrażenie, że coś we mnie pękło. Nadal uważam, że go kocham i życzę mu dobrze, ale nie wiem co dalej. Kupiliśmy planem do planowania pieniędzy,a jedynie co się z nim stało to się kurzy. Jest tak z wieloma rzeczami. Moją codzienność to gotowanie i czekanie na niego, aż wróci z pracy. Jest jedyną osobą, która wie o mnie WSZYSTKO. Opowiedziałam o sobie każdą możliwą historię i traumę, ale łapię go na tym, że nie zawsze słucha. Bo to wygląda tak, że mam zrywy, kiedy zaczynam mówić I mówię tak np. godzinę na temat, który mnie interesuję. On w tym czasie gra na konsoli i mówi, że słucha. Gdy zadaję mu jakieś pytanie, okazuje się że wcale nie słuchał. To naprawdę mnie boli. Z góry też chcę uprzedzić, że nie mam ochoty wychodzić z domu, mieć nowe znajomości. Zawsze był on i kropka, to odpowiadało mi i jemu. Są jacyś znajomi z którymi widzimy się ra zna miesiąc lub dwa, ale spędzamy czas tylko że sobą. Na rodzinę nie mogę niestety liczyć. Każda moją znajomość kończyła się wykorzystaniem mnie, np. zazwyczaj finansowym lub seksualnym. Czasami muszę powtarzać wiele razy "nie", ale w końcu on odwraca się i odpuszcza, chociaż jest obrażony. Na poprzednie urodziny dostałam łańcuszek i ciasto, które dostałam tylko dlatego, że zaczęłam płakać (na każde urodziny dostaję tort, chociażby ciastko że świeczką). U mojego narzeczonego nie obchodziło się urodzin z tortem, wręczało się tylko pieniądze, alkohol, tyle. Rozumiem jego sytuację, ale nie wiem czy będę kiedykolwiek szczęśliwa. Zabrzmię bardzo narcystycznie, ale w tym momencie nie miałabym jak i gdzie mieszkać, jeśli się z nim rozstanę. Emocjonalnie wiem, że nie dam rady. Wiem, że każdy tak mówi, ale ja naprawdę bardzo poważnie traktuję relacje z drugim człowiekiem. Ja mojego partnera naprawdę kocham, ale nie potrafię już dlaje z nim rozmawiać, podejmować się dyskusji - każda próba rozmowy kończy się kłótnią. Do tego dochodzi moją myśl, że on może mieć ADHD, ale on nie chce nic z tym robić. To bardzo trudne kiedy wszystko mu wypada z rąk i zapomina co sam przed chwilą mówił. Chciałabym radę, analizę sytuacji z perspektywy trzeciej osoby, specjalisty. Bardzo tego potrzebuję.
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

To, co Pani opisuje, to przejmujący obraz asymetrii w relacji, gdzie Pani ogromne zaangażowanie, uważność na detale i dbałość o drugą osobę zderzają się z murem obojętności lub braku zrozumienia. To, co czuje Pani dzisiaj – to poczucie „pęknięcia” – nie jest egoizmem ani narcyzmem, lecz naturalną reakcją organizmu na długotrwałą deprywację potrzeb emocjonalnych i poczucie bycia niewidzialną we własnym domu.

Przy niedawnej diagnozie autyzmu, o której Pani wspomina, takie sytuacje jak nietrafiony prezent czy brak zrozumienia dla rytuałów bolą podwójnie, ponieważ dla osób neuroróżnorodnych te gesty są często fundamentem poczucia bezpieczeństwa i dowodem na to, że partner realnie nas dostrzega. Sytuacja, w której Pani pełni rolę organizatorki życia i opiekunki, podczas gdy partner ucieka w świat gier i nie wykazuje inicjatywy w słuchaniu Pani, prowadzi do emocjonalnego wycieńczenia. Jeśli dodatkowo podejrzewa Pani u niego ADHD, to jego chaos i zapominanie mogą być wyjaśnieniem, ale nigdy nie powinny być usprawiedliwieniem dla braku pracy nad związkiem, zwłaszcza gdy każda próba dialogu kończy się kłótnią.

Rozumiem, że czuje się Pani obecnie w pułapce ze względów mieszkaniowych i lęku przed samotnością, co sprawia, że podjęcie jakiejkolwiek decyzji wydaje się niemożliwe. Jednak w tym momencie najważniejsze jest, aby przestała Pani oceniać swoje uczucia jako niewłaściwe i dała sobie prawo do smutku. Proszę pamiętać, że relacja, w której jedna osoba daje z siebie wszystko, a druga jedynie „korzysta z serwisu”, jest destrukcyjna dla Pani dobrostanu. Warto rozważyć wsparcie terapeutyczne, aby w bezpiecznych warunkach wypracować strategię komunikacji, która nie będzie kończyć się walką, oraz odnaleźć własną sprawczość w tej trudnej sytuacji życiowej.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Patrycja Wójcik

Patrycja Wójcik

Dzień dobry Pani Sylwio,

To, co Pani opisuje, wygląda na sytuację, gdzie jedna konkretna chwila uruchomiła dużo głębsze emocje, które narastały od dłuższego czasu. Prawdopodobnie nie chodzi wyłącznie o sam prezent. On stał się raczej momentem, który uświadomił Pani coś o całej relacji. Kiedy przez długi czas ktoś wkłada dużo uwagi, planowania i emocjonalnego zaangażowania w związek, a ma poczucie, że druga osoba funkcjonuje bardziej obok niż razem, w pewnym momencie może pojawić się poczucie pęknięcia. To, co Pani opisuje, brzmi właśnie jak taki moment, w którym nagromadzone doświadczenia zaczęły się łączyć w jedną całość. A ta "całość" coś niedobrego Pani robi.

Zwraca moją uwagę, że ważne są szczegóły dla Pani, zapamiętywanie rzeczy, które są dla partnera istotne np. personalizacja prezentów czy organizowanie wspólnego czasu. Wydaje się, że to jeden ze sposobów, w jaki okazuje Pani troskę i przywiązanie. Pani partner może funkcjonować inaczej – bardziej w rytmie codziennych nawyków, pracy i własnych form odpoczynku. W wielu relacjach takie różnice nie są od razu widoczne, ale z czasem mogą powodować poczucie, że jedna osoba daje relacji znacznie więcej energii emocjonalnej niż druga.

W Pani historii pojawia się też ważny kontekst związany z diagnozą autyzmu oraz podejrzeniem ADHD u partnera. Zdarza się, że w takich parach występują różnice w sposobie skupiania uwagi, reagowania na rozmowę czy organizowania codzienności. Osoba po diagnozie spektrum może bardzo potrzebować bycia wysłuchaną i zauważoną w tym, co mówi, szczególnie gdy opowiada o tematach, które są dla niej najważniejsze. Z kolei ktoś z trudnościami w koncentracji może mieć realny problem z utrzymaniem uwagi, nawet jeśli deklaruje, że słucha. Dla jednej osoby może to wyglądać jak brak zainteresowania, dla drugiej jak coś, nad czym trudno zapanować. Wiem, że to wyjaśnienie nie sprawi, że Pani frustracja zniknie, ale czasem pomaga zrozumieć, skąd biorą się pewne zachowania.

Jednocześnie z Pani opisu wynika coś jeszcze – Pani życie w dużej mierze zaczęło się koncentrować wokół tej relacji. Wspomina Pani o gotowaniu, sprzątaniu, czekaniu aż partner wróci z pracy i o tym, że jest jedyną osobą, która zna Pani historię życia i doświadczenia. Gdy jedna relacja staje się niemal całym światem emocjonalnym, każde poczucie braku uwagi czy niedostrzegania zaczyna boleć znacznie mocniej. Wtedy nawet drobne sytuacje mogą być odbierane jako potwierdzenie, że w tej relacji nie ma tyle wzajemności, ile byłoby potrzebne.

Jednocześnie w Pani wypowiedzi widać coś bardzo istotnego – nadal mówi Pani o nim z troską i podkreśla, że go kocha i dobrze mu życzy. To sugeruje, że nie jest Pani w miejscu wrogości czy gniewu, tylko raczej w miejscu smutku i zagubienia. To często oznacza, że problem dotyczy raczej niedopasowania w sposobie funkcjonowania w relacji niż braku uczuć.

Pisze Pani też o bardzo realnym aspekcie – o braku alternatywnego miejsca do mieszkania i o poczuciu, że emocjonalnie nie byłaby Pani w stanie odejść. Kiedy ktoś znajduje się w takiej sytuacji, decyzje dotyczące relacji stają się dużo trudniejsze, bo nie dotyczą tylko uczuć, ale też bezpieczeństwa i stabilności. W takich przypadkach pierwszym krokiem nie zawsze jest podejmowanie decyzji o przyszłości związku. Czasem ważniejsze jest odzyskanie choć części własnej przestrzeni życiowej i poczucia sprawczości, tak aby relacja nie była jedynym filarem codzienności.

Na ten moment najrozsądniejsze może być powstrzymanie się od dużych decyzji podejmowanych w chwili silnych emocji. Moment, który opisuje Pani jako „pęknięcie”, często jest wynikiem przeciążenia i wtedy myślenie o przyszłości bywa bardzo skrajne. Zamiast próbować rozwiązać cały problem naraz, pomocne bywa skupienie się na jednym konkretnym aspekcie relacji. Na przykład na sytuacjach, w których opowiada Pani o czymś ważnym, a on w tym czasie zajmuje się czymś innym. Rozmowa o jednym zachowaniu bywa znacznie łatwiejsza niż próba rozliczenia całej historii związku.

Warto też pamiętać, że dla części osób sama obecność, stabilność i codzienna rutyna są sposobem wyrażania przywiązania. Jednak dla wielu partnerów to nie wystarcza, by czuć się naprawdę zauważonym i ważnym. Różnice w potrzebach emocjonalnych nie oznaczają automatycznie złej woli którejkolwiek strony, ale mogą sprawić, że jedna osoba zaczyna czuć się w relacji samotna.

Pani reakcja pokazuje jak bardzo poważnie traktuje Pani bliskość. Przez długi czas starała się Pani utrzymać relację, a teraz zaczyna odczuwać, że nie dostaje tyle uważności, ile sama daje. Wiele związków przechodzi przez momenty podobnego kryzysu, kiedy jedna ze stron uświadamia sobie, że dotychczasowy sposób funkcjonowania przestał być dla niej wystarczający.

W takiej sytuacji wiele mówi sposób, w jaki partner reaguje na informację o Pani smutku czy poczuciu nieważności. To, czy potrafi zatrzymać się przy Pani emocjach i spróbować je zrozumieć, często pokazuje, czy w relacji istnieje przestrzeń na zmianę i większą wzajemność.

 

Dużo dobrego!

Patrycja Wójcik

Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry,

Z Pani opisu wynika, że chodzi o dłuższy proces narastającego poczucia bycia pomijaną, niewysłuchaną i niewidzianą w relacji. Często w takich momentach drobne zdarzenie - jak ten prezent - działa jak punkt, w którym uświadamiamy sobie skalę nagromadzonych emocji i rozczarowań. 
W relacji zdaje się widać nierównowagę w kilku obszarach: w zaangażowaniu w codzienność, w sposobie okazywania uwagi oraz w wysiłku wkładanym w dbanie o drugą osobę. Jednocześnie Pani opis sugeruje dużą zależność emocjonalną i życiową od partnera - jest on główną, a właściwie jedyną bliską osobą, a jednocześnie pojawia się poczucie, że nie zawsze jest dostępny emocjonalnie. Taka sytuacja może z czasem prowadzić do silnego napięcia, bo partner staje się jednocześnie źródłem bezpieczeństwa i frustracji.

 Warto samą siebie zapytać  „czego realnie potrzebuję, żeby w tej relacji czuć się dobrze”. Chodzi o bardzo konkretne rzeczy: uwagę podczas rozmowy, zaangażowanie w codzienność. Dopiero kiedy te potrzeby są jasno nazwane, można sprawdzić, czy druga strona jest gotowa coś zmienić w swoim zachowaniu.

Warto też zwrócić uwagę na Pani sytuację życiową - brak innych źródeł wsparcia, uzależnienie emocjonalne od jednej osoby i obawa przed samotnością bardzo utrudniają podejmowanie decyzji dotyczących relacji. Dlatego równolegle z pracą nad związkiem ważne byłoby budowanie choć minimalnej przestrzeni dla siebie: własnego wsparcia, terapii, aktywności czy kontaktów, które nie są oparte wyłącznie na partnerze. To pomaga spojrzeć na relację z szerszej perspektywy i zmniejsza poczucie, że od jednej osoby zależy całe Pani życie.

Terapia par mogłaby pomóc w uporządkowaniu sposobu komunikacji. Jeśli jednak partner nie byłby zainteresowany taką pracą, warto rozważyć również indywidualne wsparcie psychologiczne dla Pani, żeby mieć bezpieczną przestrzeń do uporządkowania emocji i dalszych decyzji.

Pozdrawiam i życzę powodzenia
Karolina Grabka

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry Pani Sylwio,

 

Z Pani słów widać dużo miłości i ogrom wysiłku wkładanego w tę relację ale też narastające poczucie samotności i bycia niewidzianą. To naturalne, że w pewnym momencie coś w Pani pękło, gdy potrzeby bliskości, uwagi i wzajemności długo pozostają niespełnione. Warto spokojnie zadać sobie kilka pytań: czy w tej relacji jest miejsce także na Pani potrzeby, czy czuje się Pani wysłuchana i ważna oraz czy partner jest gotowy realnie coś zmieniać a nie tylko o tym mówić. Czasem pomocna bywa rozmowa z terapeutą (indywidualnie lub w parze), aby poukładać emocje i zobaczyć, co będzie dla Pani najzdrowsze dalej. Pani potrzeby i wrażliwość naprawdę mają znaczenie. 

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Szanowna Pani Sylwio

 

 Opisana sytuacja brzmi bardzo niepokojąco, zwłaszcza w dniu poprzedzającym urodziny kiedy to naturalne, że nagromadzone frustracje wychodzą na powierzchnię. Z perspektywy psychologa widzę tu mieszankę nierównowagi wysiłku, wyzwań komunikacyjnych związanych z Twoim autyzmem i możliwym ADHD u partnera, co potęguje poczucie samotności w relacji.

Pani staranne planowanie prezentów i gestów kontrastuje z jego mniejszym zaangażowaniem, co symbolizuje głębszą dysproporcję, kiedy Pani daje dużo emocjonalnie i praktycznie (gotowanie, sprzątanie, słuchanie), a partner skupia się na rutynie, nie zauważając Pani potrzeb. To nie egoizm, lecz sygnał wypalenia: osoby autystyczne często maskują wysiłek w relacjach, co prowadzi do frustracji, gdy partner nie odwzajemnia uwagi. Podejrzenie ADHD u niego wyjaśnia zapominanie, impulsywność i unikanie rozmów i to nie brak miłości, ale neurobiologiczne wyzwania z regulacją uwagi i emocji.

Warto rozważyć terapię par specjalizującą się w neuroróżnorodności (autyzm + ADHD), gdzie EFT pomaga w komunikacji i zrozumieniu różnic bez oceniania. Indywidualna terapia dla Pani wzmocni granice i przetworzy traumy. Nie musi Pani kończyć związku gdyż wiele par z podobnymi wyzwaniami buduje głębszą więź dzięki terapii. Proszę rozpocząć od 1 do 2 sesji konsultacyjnych, by sprawdzić dopasowanie. Życzę powodzenia.

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Powrót wspomnień w terapii po traumie - jak sobie radzić z emocjami?
To jeszcze raz ja. Odnośnie tego rollecoasteru emocji. To chodziło o próbę skrzywdzenia mnie. Bo tej nazwy nie powiem na głos. To nie jest tak, że ja nie pracuję nad tym. Psychoterapię zaczęłam w roku 2025. W maju będzie rok. W wakacje miałam poświęconą Terapię całemu temu wydarzeniu. Następnie od września do lutego 2026 poruszalyśmy inne istotne tematy. Do momentu aż właśnie w lutym na terapii pani nazwała te słowa których ja teraz nie wymówię. Wtedy właśnie tutaj pisałam o tym spadaniu itd. To nie jest tak, że siedzę w domu i się użalam nad sobą. Tylko po prostu jest mi ciężko. Mam pracę , mam męża, mam przyjaciółkę i koleżankę z którymi ostatnio się widziałam. Ostatnio też była u mnie ktoś bliski z rodziny. Robie wszystko by nie myśleć, spacery, serial. Czas z mężem. W tamtym tygodniu na terapii padły słowa, że to nie moja wina. Terapeutka też mi to wszystko tłumaczyła. Ja staram się to wbić do mojej głowy. Ale... Właśnie jest ale. Ja Terapię zaczęłam dopiero właśnie w 2025 bo miałam punkt krytyczny w życiu. I gdyby nie ta decyzja to nie wiem co by było. Dlatego po prostu zastanawiam się dlaczego te wspomnienia teraz wracają. A i jeszcze kwestia kontaktu między sesjami Mam kontakt. Tylko czasem boję się napisać bo czuję wstyd mimo iż naprawdę nie mam czego się bać. Trochę chaotycznie napisane, chciałam jednak chciałam się wygadać.
d miesiąca nie chodzę do pracy, bo mam jakieś lęki. Czy to może być depresja?
Dzień dobry. Od miesiąca nie chodzę do pracy, bo mam jakieś lęki. Czy to może być depresja? Od 4 miesięcy nie mam okresu i czy to też może być z tym powiązane? W ciąży nie jestem.
Dzień dobry. Jestem od 12 lat w związku (właśnie dziś mija 12 lat)
Dzień dobry. Jestem od 12 lat w związku (właśnie dziś mija 12 lat), z tego związku mamy 2 dzieci i od roku jesteśmy po ślubie. 2 lata temu mój mąż (wtedy jeszcze narzeczony) był pracoholikiem, sięgał też po narkotyki, żeby móc więcej pracować (przerosła go rola ojca i głowy rodziny-to już wszystko wiemy) i niestety wdał się w romans. Mieliśmy za sobą rozstanie itd. Jednak bardzo go kochałam, on twierdził, że on mnie też. I jakoś udało nam się to wszystko sklepić, uratować. Mąż jest nie do poznania. Stara się, jest cudowny. Ale ja. Ja sobie chyba jednak nie radzę z tym romansem. Z faktem, że odszedł do innej w momencie, gdy ja walczyłam z depresją i myślami samobójczymi. Boję się każdego dnia. Nie umiem sobie poradzić z bólem, żalem i lękiem, że on pewnego dnia znów mnie skrzywdzi. Myślę, że mam też zaburzenia odżywiania z tego powodu. Uważam, że jestem za gruba, więc się głodzę, a później wpadam w szał obżerania się wszystkim, co wpadnie mi w ręce. Kocham mojego męża. Ale nie potrafię poradzić sobie z moimi emocjami i wspomnieniami. Mąż cierpliwie słuchał gdy mu się żaliłam, ale mam wrażenie, że on już ma tego dość. Na co dzień jest normalnie. Kochamy się, okazujemy sobie uczucia, dbamy o siebie wzajemnie, spędzamy razem mnóstwo czasu. Ale przychodzi taki moment, że mam retrospekcje i nie umiem się tego pozbyć. Wszystko wraca ze zdwojoną siłą. I nie umiem sobie z tym poradzić. Chciałbym o tym zapomnieć, ale nie umiem. Na terapię niestety nie mam możliwości pójść, ponieważ nie mam z kim zostawić dzieci, gdy mąż jest za granicą. Bardzo się boję, że nie dam rady i będę musiała odejść od męża. A tego nie chcę, chcę spędzić z mężem resztę życia. Ale lęk jest tak silny, że sobie z nim nie radzę.
Dzień dobry, Od kiedy jestem nastolatką, często słyszę od mężczyzn jednoznaczne propozycje.
Dzień dobry, Od kiedy jestem nastolatką, często słyszę od mężczyzn jednoznaczne propozycje. Nigdy nie ubieram się prowokacyjnie (jeansy i bluzki sportowe), nie maluję się, nie flirtuję itp. Zawsze jestem miła dla ludzi, ale sama nie mam odwagi rozpocząć rozmowy. Staram się być pomocna dla innych i często pytam się ludzi, czy im pomóc i może to sprawia, że ludzie myślą, że mogą mnie traktować przedmiotowo? Taką propozycję usłyszałam nawet od wujka (brat mojej mamy), który mieszkał piętro niżej... Nigdy nie skorzystałam z propozycji, ale zawsze wpływa to na mnie tak, że zamykam się w sobie i tracę chęć życia. Wczoraj sąsiad dał mi taką propozycję: że jeśli będzie mi brakować faceta, to zejdzie do mnie piętro niżej (choć sam wcześniej powiedział, że ma żonę, więc liczy tylko na okazję)... Obecnie przez takie sytuacje myślę, że zasługuję tylko na przedmiotowe traktowanie i że jestem nic nie warta, oraz wracają mi myśli samobójcze (a jestem już po czterech próbach, więc biję się z tym czy nie lepiej zakończyć wszystko i nie męczyć się z tym wszystkim). Czy takie sytuacje zdarzają się często? Czy tylko ja muszę być taką cichociemną, że aż prowokuje takie sytuacje?
Dzień dobry mam na imię Beniamin i mam 14 lat, parę miesięcy temu miałem już objawy depresyjne
Dzień dobry mam na imię Beniamin i mam 14 lat, (parę miesięcy temu miałem już objawy depresyjne, chodzę na wizyty do psychiatry, biorę leki, nie daje mi to nic). Moje życie nie jest dłużej nic warte. Może to zabrzmieć durnie, jestem młody, ale bylem zakochany w dwóch osobach naraz. Z jedną byłem w ok. 1,5 letnim związku, który się rozpadł. Została mi druga osoba, dawała mi nadzieję, że mamy szanse. Okazywałem jej tyle ile potrafiłem, bałem się że jestem dla niej niewystarczający, że za mało jej daje, przepraszałem za wszystko, bo bałem się odrzucenia, włożyłem wszystko w to, żeby mnie pokochała. Dziś ok. 2 godziny temu napisała do mnie, że tak naprawdę ma kogoś innego, ale nie chciała żebym wiedział, żeby nie było mi przykro. Moje serce zaczęło bić bardzo szybko, jakby mnie coś napadło, poczułem jakby coś we mnie pękło, nie mogłem uspokoić się od płaczu, błagałem ją i przepraszałem, poczułem ze to mój koniec, ze juz nigdy nie doznam takiego uczucia, jakie miałem do niej. Ostatnia wiadomość, jaką do niej wysłałem to list pożegnalny, na temat tego ze za niedługo mnie tu nie będzie. Teraz po tym wszystkim leżę z pociętymi rękoma. Czuję, że juz nikt mnie nie kocha, ciągle płacze, nie mogę się uspokoić, nie chce już tu dalej być, wszystko się zniszczyło, dobijam siebie coraz bardziej samobójczymi myślami, wiem ze za niedługo mnie to przezwycięży chciałbym wziąść strzelbe i zastrzelić się w głowę.
komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.