
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia neurologiczne, związki i relacje
- Problemy w związku...
Problemy w związku po diagnozie autyzmu
Bożena Nagórska
To, co Pani opisuje, to przejmujący obraz asymetrii w relacji, gdzie Pani ogromne zaangażowanie, uważność na detale i dbałość o drugą osobę zderzają się z murem obojętności lub braku zrozumienia. To, co czuje Pani dzisiaj – to poczucie „pęknięcia” – nie jest egoizmem ani narcyzmem, lecz naturalną reakcją organizmu na długotrwałą deprywację potrzeb emocjonalnych i poczucie bycia niewidzialną we własnym domu.
Przy niedawnej diagnozie autyzmu, o której Pani wspomina, takie sytuacje jak nietrafiony prezent czy brak zrozumienia dla rytuałów bolą podwójnie, ponieważ dla osób neuroróżnorodnych te gesty są często fundamentem poczucia bezpieczeństwa i dowodem na to, że partner realnie nas dostrzega. Sytuacja, w której Pani pełni rolę organizatorki życia i opiekunki, podczas gdy partner ucieka w świat gier i nie wykazuje inicjatywy w słuchaniu Pani, prowadzi do emocjonalnego wycieńczenia. Jeśli dodatkowo podejrzewa Pani u niego ADHD, to jego chaos i zapominanie mogą być wyjaśnieniem, ale nigdy nie powinny być usprawiedliwieniem dla braku pracy nad związkiem, zwłaszcza gdy każda próba dialogu kończy się kłótnią.
Rozumiem, że czuje się Pani obecnie w pułapce ze względów mieszkaniowych i lęku przed samotnością, co sprawia, że podjęcie jakiejkolwiek decyzji wydaje się niemożliwe. Jednak w tym momencie najważniejsze jest, aby przestała Pani oceniać swoje uczucia jako niewłaściwe i dała sobie prawo do smutku. Proszę pamiętać, że relacja, w której jedna osoba daje z siebie wszystko, a druga jedynie „korzysta z serwisu”, jest destrukcyjna dla Pani dobrostanu. Warto rozważyć wsparcie terapeutyczne, aby w bezpiecznych warunkach wypracować strategię komunikacji, która nie będzie kończyć się walką, oraz odnaleźć własną sprawczość w tej trudnej sytuacji życiowej.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Patrycja Wójcik
Dzień dobry Pani Sylwio,
To, co Pani opisuje, wygląda na sytuację, gdzie jedna konkretna chwila uruchomiła dużo głębsze emocje, które narastały od dłuższego czasu. Prawdopodobnie nie chodzi wyłącznie o sam prezent. On stał się raczej momentem, który uświadomił Pani coś o całej relacji. Kiedy przez długi czas ktoś wkłada dużo uwagi, planowania i emocjonalnego zaangażowania w związek, a ma poczucie, że druga osoba funkcjonuje bardziej obok niż razem, w pewnym momencie może pojawić się poczucie pęknięcia. To, co Pani opisuje, brzmi właśnie jak taki moment, w którym nagromadzone doświadczenia zaczęły się łączyć w jedną całość. A ta "całość" coś niedobrego Pani robi.
Zwraca moją uwagę, że ważne są szczegóły dla Pani, zapamiętywanie rzeczy, które są dla partnera istotne np. personalizacja prezentów czy organizowanie wspólnego czasu. Wydaje się, że to jeden ze sposobów, w jaki okazuje Pani troskę i przywiązanie. Pani partner może funkcjonować inaczej – bardziej w rytmie codziennych nawyków, pracy i własnych form odpoczynku. W wielu relacjach takie różnice nie są od razu widoczne, ale z czasem mogą powodować poczucie, że jedna osoba daje relacji znacznie więcej energii emocjonalnej niż druga.
W Pani historii pojawia się też ważny kontekst związany z diagnozą autyzmu oraz podejrzeniem ADHD u partnera. Zdarza się, że w takich parach występują różnice w sposobie skupiania uwagi, reagowania na rozmowę czy organizowania codzienności. Osoba po diagnozie spektrum może bardzo potrzebować bycia wysłuchaną i zauważoną w tym, co mówi, szczególnie gdy opowiada o tematach, które są dla niej najważniejsze. Z kolei ktoś z trudnościami w koncentracji może mieć realny problem z utrzymaniem uwagi, nawet jeśli deklaruje, że słucha. Dla jednej osoby może to wyglądać jak brak zainteresowania, dla drugiej jak coś, nad czym trudno zapanować. Wiem, że to wyjaśnienie nie sprawi, że Pani frustracja zniknie, ale czasem pomaga zrozumieć, skąd biorą się pewne zachowania.
Jednocześnie z Pani opisu wynika coś jeszcze – Pani życie w dużej mierze zaczęło się koncentrować wokół tej relacji. Wspomina Pani o gotowaniu, sprzątaniu, czekaniu aż partner wróci z pracy i o tym, że jest jedyną osobą, która zna Pani historię życia i doświadczenia. Gdy jedna relacja staje się niemal całym światem emocjonalnym, każde poczucie braku uwagi czy niedostrzegania zaczyna boleć znacznie mocniej. Wtedy nawet drobne sytuacje mogą być odbierane jako potwierdzenie, że w tej relacji nie ma tyle wzajemności, ile byłoby potrzebne.
Jednocześnie w Pani wypowiedzi widać coś bardzo istotnego – nadal mówi Pani o nim z troską i podkreśla, że go kocha i dobrze mu życzy. To sugeruje, że nie jest Pani w miejscu wrogości czy gniewu, tylko raczej w miejscu smutku i zagubienia. To często oznacza, że problem dotyczy raczej niedopasowania w sposobie funkcjonowania w relacji niż braku uczuć.
Pisze Pani też o bardzo realnym aspekcie – o braku alternatywnego miejsca do mieszkania i o poczuciu, że emocjonalnie nie byłaby Pani w stanie odejść. Kiedy ktoś znajduje się w takiej sytuacji, decyzje dotyczące relacji stają się dużo trudniejsze, bo nie dotyczą tylko uczuć, ale też bezpieczeństwa i stabilności. W takich przypadkach pierwszym krokiem nie zawsze jest podejmowanie decyzji o przyszłości związku. Czasem ważniejsze jest odzyskanie choć części własnej przestrzeni życiowej i poczucia sprawczości, tak aby relacja nie była jedynym filarem codzienności.
Na ten moment najrozsądniejsze może być powstrzymanie się od dużych decyzji podejmowanych w chwili silnych emocji. Moment, który opisuje Pani jako „pęknięcie”, często jest wynikiem przeciążenia i wtedy myślenie o przyszłości bywa bardzo skrajne. Zamiast próbować rozwiązać cały problem naraz, pomocne bywa skupienie się na jednym konkretnym aspekcie relacji. Na przykład na sytuacjach, w których opowiada Pani o czymś ważnym, a on w tym czasie zajmuje się czymś innym. Rozmowa o jednym zachowaniu bywa znacznie łatwiejsza niż próba rozliczenia całej historii związku.
Warto też pamiętać, że dla części osób sama obecność, stabilność i codzienna rutyna są sposobem wyrażania przywiązania. Jednak dla wielu partnerów to nie wystarcza, by czuć się naprawdę zauważonym i ważnym. Różnice w potrzebach emocjonalnych nie oznaczają automatycznie złej woli którejkolwiek strony, ale mogą sprawić, że jedna osoba zaczyna czuć się w relacji samotna.
Pani reakcja pokazuje jak bardzo poważnie traktuje Pani bliskość. Przez długi czas starała się Pani utrzymać relację, a teraz zaczyna odczuwać, że nie dostaje tyle uważności, ile sama daje. Wiele związków przechodzi przez momenty podobnego kryzysu, kiedy jedna ze stron uświadamia sobie, że dotychczasowy sposób funkcjonowania przestał być dla niej wystarczający.
W takiej sytuacji wiele mówi sposób, w jaki partner reaguje na informację o Pani smutku czy poczuciu nieważności. To, czy potrafi zatrzymać się przy Pani emocjach i spróbować je zrozumieć, często pokazuje, czy w relacji istnieje przestrzeń na zmianę i większą wzajemność.
Dużo dobrego!
Patrycja Wójcik
Karolina Grabka
Dzień dobry,
Z Pani opisu wynika, że chodzi o dłuższy proces narastającego poczucia bycia pomijaną, niewysłuchaną i niewidzianą w relacji. Często w takich momentach drobne zdarzenie - jak ten prezent - działa jak punkt, w którym uświadamiamy sobie skalę nagromadzonych emocji i rozczarowań.
W relacji zdaje się widać nierównowagę w kilku obszarach: w zaangażowaniu w codzienność, w sposobie okazywania uwagi oraz w wysiłku wkładanym w dbanie o drugą osobę. Jednocześnie Pani opis sugeruje dużą zależność emocjonalną i życiową od partnera - jest on główną, a właściwie jedyną bliską osobą, a jednocześnie pojawia się poczucie, że nie zawsze jest dostępny emocjonalnie. Taka sytuacja może z czasem prowadzić do silnego napięcia, bo partner staje się jednocześnie źródłem bezpieczeństwa i frustracji.
Warto samą siebie zapytać „czego realnie potrzebuję, żeby w tej relacji czuć się dobrze”. Chodzi o bardzo konkretne rzeczy: uwagę podczas rozmowy, zaangażowanie w codzienność. Dopiero kiedy te potrzeby są jasno nazwane, można sprawdzić, czy druga strona jest gotowa coś zmienić w swoim zachowaniu.
Warto też zwrócić uwagę na Pani sytuację życiową - brak innych źródeł wsparcia, uzależnienie emocjonalne od jednej osoby i obawa przed samotnością bardzo utrudniają podejmowanie decyzji dotyczących relacji. Dlatego równolegle z pracą nad związkiem ważne byłoby budowanie choć minimalnej przestrzeni dla siebie: własnego wsparcia, terapii, aktywności czy kontaktów, które nie są oparte wyłącznie na partnerze. To pomaga spojrzeć na relację z szerszej perspektywy i zmniejsza poczucie, że od jednej osoby zależy całe Pani życie.
Terapia par mogłaby pomóc w uporządkowaniu sposobu komunikacji. Jeśli jednak partner nie byłby zainteresowany taką pracą, warto rozważyć również indywidualne wsparcie psychologiczne dla Pani, żeby mieć bezpieczną przestrzeń do uporządkowania emocji i dalszych decyzji.
Pozdrawiam i życzę powodzenia
Karolina Grabka
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry Pani Sylwio,
Z Pani słów widać dużo miłości i ogrom wysiłku wkładanego w tę relację ale też narastające poczucie samotności i bycia niewidzianą. To naturalne, że w pewnym momencie coś w Pani pękło, gdy potrzeby bliskości, uwagi i wzajemności długo pozostają niespełnione. Warto spokojnie zadać sobie kilka pytań: czy w tej relacji jest miejsce także na Pani potrzeby, czy czuje się Pani wysłuchana i ważna oraz czy partner jest gotowy realnie coś zmieniać a nie tylko o tym mówić. Czasem pomocna bywa rozmowa z terapeutą (indywidualnie lub w parze), aby poukładać emocje i zobaczyć, co będzie dla Pani najzdrowsze dalej. Pani potrzeby i wrażliwość naprawdę mają znaczenie.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Piotr Ziomber
Szanowna Pani Sylwio
Opisana sytuacja brzmi bardzo niepokojąco, zwłaszcza w dniu poprzedzającym urodziny kiedy to naturalne, że nagromadzone frustracje wychodzą na powierzchnię. Z perspektywy psychologa widzę tu mieszankę nierównowagi wysiłku, wyzwań komunikacyjnych związanych z Twoim autyzmem i możliwym ADHD u partnera, co potęguje poczucie samotności w relacji.
Pani staranne planowanie prezentów i gestów kontrastuje z jego mniejszym zaangażowaniem, co symbolizuje głębszą dysproporcję, kiedy Pani daje dużo emocjonalnie i praktycznie (gotowanie, sprzątanie, słuchanie), a partner skupia się na rutynie, nie zauważając Pani potrzeb. To nie egoizm, lecz sygnał wypalenia: osoby autystyczne często maskują wysiłek w relacjach, co prowadzi do frustracji, gdy partner nie odwzajemnia uwagi. Podejrzenie ADHD u niego wyjaśnia zapominanie, impulsywność i unikanie rozmów i to nie brak miłości, ale neurobiologiczne wyzwania z regulacją uwagi i emocji.
Warto rozważyć terapię par specjalizującą się w neuroróżnorodności (autyzm + ADHD), gdzie EFT pomaga w komunikacji i zrozumieniu różnic bez oceniania. Indywidualna terapia dla Pani wzmocni granice i przetworzy traumy. Nie musi Pani kończyć związku gdyż wiele par z podobnymi wyzwaniami buduje głębszą więź dzięki terapii. Proszę rozpocząć od 1 do 2 sesji konsultacyjnych, by sprawdzić dopasowanie. Życzę powodzenia.

Zobacz podobne
Jestem z chłopakiem dwa lata. Od pół roku mieszkamy razem, głównym pomysłodawcą byłam ja, a on bardzo chętnie się na to zgodził. Zanim zamieszkaliśmy razem, to dużo czasu przebywaliśmy u siebie wzajemnie, dzięki naszym pracom było to możliwe i zdarzało się, że nawet spędzaliśmy razem 5-6 dni na tydzień, więc myślałam, że już sporo o sobie wiemy i to jak funkcjonujemy, jest nam znane. Niestety po wspólnym zamieszkaniu zaczęłam dostrzegać ogrom jego wad i zaczęłam się oddalać od niego. Większość z tych rzeczy wynika z faktu, że w jego domu rodzinnym wszystko robiła mama, która jest typową gosposią domową i dba o wszysko - od sprzątania, gotowania, zakupów, koszenia trawy itp. Mój chłopak przywyknął do tego, że wszystko ma podane na tacy, mimo, że wydawałoby się, że wcale tak nie jest. Już kilka razy próbowałam z nim rozmawiać, że ja nie jestem jego mamą, że zaczynam mieć tego dość, bo jeśli ja nie wypiorę, nie odkurzę, nie opróżnię zmywarki i lub nie wymyje naczyń, nie posprzątam kotu, nie zrobię zakupów, to on tego też nie zrobi. Ogólnie wszystkiego co się robi w domu. Jestem zmęczona, sfrustrowana, zła, czuje się niezrozumiana. Zaczynam przechodzić wewnętrzny kryzys. Leczę się na depresję od kilku lat i biorę leki. Niestety musiałam już nawet mieć zwiększona dawkę, bo moje uczucia zaczynały być takie, jakie nie powinny. Mój chłopak przyjdzie z pracy i ma przygotowany obiad. Zje go, puści w międzyczasie serial, wyjmie piwko, swojego papieroska z niedozwoloną substancją, posiedzi chwile i pójdzie grać w gry, wróci, siedzę z kolejnym piwkiem i będzie tak siedzieć na krześle przy wyspie, oglądając tv, aż nie zaśnie. Narzeka na brak bliskości, ale ja nie chce jej z nim, jeśli nie jest trzeźwy. Wcześniej dużo palił zielonego, przestał, ale zaczął inne rzeczy, które działają podobnie. Patrząc na niego, widzę wiecznie wypitego i zjaranego faceta, który nic nie zrobi, jeśli ja nie zrobię awantury. Oczywiście ma momenty przebłysku i zrobi więcej, niż prosiłam, ale są to momenty. Bardzo, ale to bardzo go kocham, jednak ja nie dam rady tak dłużej. Adoptowaliśmy wspólnie psa, planowaliśmy zakup mieszkania lub budowę jakoś od przyszłego roku, ale ja tego nie widzę. Nie wiem na ile to zmienia się przez to jego podejście czy przez moją chorobę. Wynegocjowałam z nim, że alkohol tylko przez weekend.. nie wiem, czy coś to da.. bo on nie zna umiaru, a niewiele mu trzeba. Jemu wystarczą 3 piwka i ma dość. Ja mam dość, patrząc na to wszystko. Nie sądziłam, że tak to będzie wyglądać.. oczywiście nie jestem idealna, bo wiecznie się go czepiam, narzekam, marudzę itp, ale kto by tego nie robił? Czuje, jakbym miała dorosłe dziecko. Zaczynam żałować mojej propozycji. Planowałam zamieszkać sama, ale po rozmowie z nim, zaproponowałam jemu wspólne mieszkanie i nie wiem, czy to nie zniszczy naszego związku.
Dzień dobry, nie wiem, jak sobie z tym poradzić.
W czerwcu byłam na konsultacjach u pani dziekan, skrytykowała mnie za to, że napisałam prośbę o pomoc do pełnomocnika, do spraw studentów. Chcę dodać, że do niej też napisałam, opisując swój problem. Tydzień temu na ostatnim seminarium usłyszałam, że moja praca wymaga konsultacji z nią nie tylko na seminarium, ale także poza nim. Na samą myśl o konsultacjach mnie paraliżuje. Nie wiem, co robić

