Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z odkryciem zdrady męża i brakiem możliwości rozmowy?

Od bardzo dłuższego czasu odkryłam że mąż wyszukuje ogłoszenia typu pani szuka pana albo dyskretne spotkania na cały tydzień wyjechał do pracy ale przed wyjazdem w historii odkryłam seks w aucie bez zobowiązań w danej miejscowości co będzie nie mam pojęcia czy doszło do jakiego kolwiek spotkania czy sexu. On o tym nie wie że dowiedziałam się o jego zainteresowaniach dobrego dochodzą konta na różnych portalach randkowych i wypisywanie do kobiet sprośnych wiadomości a nawet było wysłane jego nagie zdjęcie. Nie potrafię sobie z tym poradzić nie potrafię z nim o tym porozmawiać i zapytać po co to robi i dlaczego. Boli mnie to strasznie w środku mam strasznie pustkę i rozpadlam się na miliony kawałków ale na codzien jest jak by nic się nie stało nie pokazałam nic podobnie poznać że coś wiem jest mi ogromnie ciężko nie razem sobie z tym. Nie potrafię się przed nim otworzyć i powiedzie że wiem o wszystkim mimo że to potwornie boli. Co radzicie jak się za to zabrać
Krystyna Szumiał

Krystyna Szumiał

Dzień dobry, 

Odkrycie tego typu treści musi być dla Pani bardzo bolesne. 

Jeśli nie doszło do zdrady ( fizycznej ), być może w tym kryzysie uda się omówić pańswa potrzeby. 

Jeśli doszło - problem będzie dużo głębszy. W pewnym sensie oczywiscie do zdrady doszło, bo po za fizycznością mamy inne obszary na których czuje się Pani zdradzona - np. emocjonalnie.  

W takiej sytuacji można spojrzeć na sprawę z dwóch perspektyw - od najlżejszej do najmocniejszej w zależności od Pani sytuacji domowej - czy w najgorszym wypadku jest Pani w stanie zerwać kontakt i odejść? Czy w najlepszym zostać i omówić ciężki temat potrzeb Pani męża?

Może na wspólnej terapii par u seksuologa - udało by się omówić konkretne potrzeby obu państwa i dojść do rozwiązań? 

Serdecznie pozdrawiam, 

Krystyna Szumiał - psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Adamczewska-Nowacka

Justyna Adamczewska-Nowacka

To co Pani  opisuje, jest bardzo bolesne i obciążające emocjonalnie. Pani reakcja, udawanie że nic się nie stało to nie jest słabość a mechanizm obronny. Często jest to sposób, w jaki psychika broni Nas prze zalaniem emocjami… kiedy jest ich zdecydowanie za dużo. Poczucie pustki, rozbicia, trudność w rozmowie — jest naturalna w sytuacji, kiedy zaufanie w relacji zostaje naruszone.

Brak rozmowy może oznaczać, że potrzebuje Pani najpierw poczuć się trochę bardziej bezpiecznie sama ze sobą i uporządkować to, co Pani czuje. I też do tego zachęcam zanim do tej rozmowy dojdzie. 

Najlepiej na początku uporządkować swoje uczucia, zadać sobie trochę pytań:

– co najbardziej mnie w tym rani?

– czego się boję, jeśli o tym porozmawiam?

– czego potrzebuję, żeby poczuć się bezpieczniej?

Dobrym kolejnym krokiem może być ustalenie granic… tego co przez Panią jest akceptowalne a co zupełnie nie. To trudne… bo często z założenia wiemy a jednocześnie nie do końca gdy sytuacja jest Nasza personalne. 

Dopiero potem jest sens wychodząc z poziomu swoich uczuć i granic rzeczowo i spokojnie przygotować się do rozmowy z mężem.

Proszę pamiętać że ma Pani prawo czuć to co Pani czuje jak i również do zaopiekowania się sobą zanim rozmowa się odbędzie. 

 

Pozdrawiam

Justyna Adamczewska-Nowacka


 

Piotr Kapera

Piotr Kapera

To, co Pani opisuje, brzmi niezwykle boleśnie — odkrywać, że partner szuka kontaktów seksualnych poza związkiem — nawet jeśli nie wiadomo, czy do czegoś doszło — a jednocześnie funkcjonować na zewnątrz, jakby nic się nie stało.

 

Ta pustka i poczucie „rozpadania się na kawałki" są zrozumiałą reakcją na coś, co głęboko narusza zaufanie i poczucie bezpieczeństwa w związku.

 

Proszę wiedzieć, że trudność z podjęciem rozmowy, to częsta reakcja, gdy emocje są przytłaczające. Wiele osób po takim odkryciu doświadcza czegoś w rodzaju wewnętrznego „zamrożenia" — emocje są tak intensywne, że ciało i psychika chronią się, wstrzymując działanie. To po prostu reakcja na wstrząsające doświadczenie.

 

Nie musi Pani teraz podejmować żadnych ostatecznych decyzji — ani o rozmowie, ani o przyszłości związku. Może Pani dać sobie czas i wsparcie, żeby najpierw uporządkować to, co dzieje się w Pani głowie i sercu.

 

Noszenie tego samotnie bywa wyczerpujące, warto więc rozważyć rozmowę z psychologiem, żeby mieć bezpieczną przestrzeń na te wszystkie uczucia. Taka rozmowa może też pomóc przygotować się do ewentualnej konfrontacji, gdy Pani poczuje się na to gotowa.


Pozdrawiam,
Piotr Kapera
Psycholog | Seksuolog | Terapeuta kompulsywnych zachowań seksualnych (CSBD)

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

dzień dobry, 

To co Pani przeżywa jest naprawdę ogromnie trudne i bolesne. To co odkryła Pani w historii wyszukiwania, te konta na portalach, wiadomości, zdjęcia, to nie jest coś błahego i Pani ból jest w pełni uzasadniony. Proszę nie umniejszać sobie tego co czuje, bo ta pustka i poczucie rozsypania się na kawałki jest reakcją zupełnie naturalną.

Rozumiem, że noszenie tego w sobie samotnie, udawanie każdego dnia że wszystko jest w porządku, jest wyczerpujące ponad miarę. To ogromny ciężar dźwigać coś takiego w milczeniu i jednocześnie funkcjonować normalnie obok. Proszę wiedzieć, że nie jest Pani w tym sama, choć teraz pewnie tak właśnie się czuje.

Co do rozmowy z mężem, rozumiem, że strach przed nią jest paraliżujący. Boi się Pani pewnie jego reakcji, zaprzeczeń, może boi się Pani usłyszeć coś czego nie chce wiedzieć, albo stracić to co jeszcze zostało. To wszystko jest zrozumiałe. Jednak milczenie z czasem niszczy Panią jeszcze bardziej. 

Zanim zdecyduje się Pani na rozmowę z mężem, bardzo gorąco zachęcam żeby najpierw porozmawiała Pani z kimś dla siebie, z psychologiem lub terapeutą. Nie dlatego, że coś jest z Panią nie tak, wręcz przeciwnie. Chodzi o to, żeby miała Pani kogoś po swojej stronie, kto pomoże Pani zebrać myśli, przepracować emocje i przygotować się na to co chce Pani powiedzieć. Zasługuje Pani na wsparcie i na przestrzeń, w której może Pani mówić wprost o tym bólu bez udawania.

Proszę dbać o siebie w tym trudnym czasie i pamiętać, że to co czuje jest ważne i że ma Pani pełne prawo wymagać szacunku i uczciwości w swoim związku.

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog, psychotraumatolog

Anatolii Bohoriev

Anatolii Bohoriev

To, co przeżywasz, jest bardzo trudne i zupełnie naturalne w takiej sytuacji. Kiedy pojawia się coś, co podważa zaufanie, często pojawia się właśnie taki ból, pustka i chaos w środku. To, że na co dzień starasz się funkcjonować „jakby nic się nie stało”, może być sposobem radzenia sobie tu i teraz, ale na dłuższą metę to zwykle tylko wszystko w środku nasila. Nie musisz od razu wiedzieć, co dalej z tą relacją. Może na początek ważne byłoby po prostu uznanie tego, co czujesz, i danie sobie prawa, żeby o tym mówić – także w rozmowie z nim, kiedy będziesz na to gotowa. Być może warto też rozważyć konsultację psychologiczną, żeby nie zostawać z tym samej i mieć przestrzeń, gdzie możesz to spokojnie poukładać.

Kinga Pindur-Wysowska

Kinga Pindur-Wysowska

Dzień dobry,
 

to, co Pani opisuje, jest bardzo bolesne i obciążające. Trudno jednocześnie nosić w sobie tyle emocji i udawać, że nic się nie dzieje. To naturalne, że pojawia się rozbicie, smutek i dezorientacja. Z jednej strony jest potrzeba skonfrontowania się z tym, co Pani odkryła, z drugiej lęk przed rozmową i jej konsekwencjami. Takie napięcie często powoduje blokadę i poczucie osamotnienia.
 

Pomocne może być najpierw przyjrzenie się swoim emocjom, potrzebom i granicom, zanim podejmie Pani rozmowę. Jeśli to zbyt trudne, warto rozważyć wsparcie specjalisty, by bezpiecznie to uporządkować.

Dawid Staszczyk

Dawid Staszczyk

Szanowna Pani,

 

to, co Pani opisuje, jest doświadczeniem bardzo bolesnym i dezorganizującym emocjonalnie. Zderza się Pani z informacjami, które podważają poczucie bezpieczeństwa i zaufania w relacji, a jednocześnie próbuje Pani na co dzień funkcjonować tak, jakby nic się nie stało. To napięcie między tym, co Pani wie i czuje, a tym, co jest niewypowiedziane, może prowadzić do poczucia rozbicia, pustki i silnego przeciążenia.

To, że nie mówi Pani o tym wprost, nie oznacza słabości. Często jest to próba ochrony siebie przed tym, co mogłoby się wydarzyć po ujawnieniu prawdy — przed konfrontacją, utratą, eskalacją konfliktu. Jednocześnie pozostawanie w tej ciszy zwykle nasila cierpienie, bo cała sytuacja pozostaje tylko po Pani stronie, bez możliwości jej realnego sprawdzenia czy uporządkowania.

Kluczowe wydaje się, aby spróbowała Pani odzyskać dla siebie choć minimalne poczucie wpływu. Rozmowa z mężem nie musi oznaczać oskarżenia czy gwałtownej konfrontacji. Może być próbą nazwania tego, co Pani przeżywa i czego Pani potrzebuje — spokojnie, w swoim tempie, bez wchodzenia od razu w szczegóły, jeśli to jest na ten moment zbyt trudne. To raczej otwarcie przestrzeni, w której ta sytuacja przestaje być ukryta i zaczyna istnieć między Państwem, a nie tylko w Pani.

Warto też mieć świadomość, że niezależnie od tego, czy doszło do spotkań, już samo to, co Pani odkryła, ma znaczenie i prawo Panią ranić. Pani reakcja jest adekwatna do sytuacji, w której granice relacji zostały naruszone.

To bardzo trudny moment i nie ma jednego prostego rozwiązania, ale pozostawanie z tym w samotności zwykle pogłębia poczucie rozpadu, o którym Pani pisze. Jeśli na razie rozmowa z mężem wydaje się zbyt trudna, warto rozważyć, czy jest ktoś, przy kim mogłaby Pani choć częściowo to wypowiedzieć — tak, aby nie dźwigać tego całkowicie sama.

 

Z wyrazami szacunku 

Dawid Staszczyk 

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

To co Pani pisze, musi być niezwykle trudne emocjonalnie. Jednak nie dając komunikatu o tym, ze Pani o tym wie, nic Pani nie zmieni w jego zachowaniu.  Jednak radzę od rozpoczęcia spotkania z psychologiem lub terapeutą, który naznaczy dla Pani bezpieczną przestrzeń, aby nie została Pani z tym sama. Cała ta sytuacja jest nieakceptowalna, jednak kiedyś będzie musiało dojść do konfrontacji między Panią a mężem. Zachowania męża niosą ryzyko na wielu poziomach, a ich przyczyna może mieć różne podłoże. Pani nie może zostać z tym sama. Nie odpowiada Pani w żaden sposób za zachowania męża. Dlatego ważna jest tutaj rola specjalisty, który poukłada w Pani to na nowo. 

Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

To, co Pani teraz przeżywa, to najczęściej mieszanka wielu skrajnych emocji: szoku, smutku, złości, lęku, poczucia utraty bezpieczeństwa. Takie emocje nie znikają od „udawania, że jest normalnie” - one potrzebują zostać wyrażone, zauważone i nazwane.

 

Przepracowanie emocji w takiej sytuacji zwykle zaczyna się od kilku kroków:

 

1. Nazwanie tego, co Pani czuje (bez oceniania siebie).

Może to być np.: jest mi przykro, czuję lęk, czuję złość, czuję się niewystarczająca, czuję chaos. Samo uporządkowanie emocji często trochę zmniejsza ich intensywność.
 

2. Danie sobie prawa do reakcji.

Nie ma „właściwego” sposobu reagowania na takie odkrycie. Ma Pani pełne prawo o tym rozmawiać, przeżywać to, potrzebować czasu na przemyślenia. 
 

3. Niezostawanie z tym w samotności.

Jeśli trudno o tym porozmawiać z mężem, czasem pierwszym krokiem jest rozmowa z kimś bezpiecznym - psychologiem albo zaufaną osobą. Emocje dużo łatwiej się regulują, kiedy są wypowiedziane.

 

4. Skupienie się na tym, na co ma Pani wpływ.

- Jak Pani o siebie teraz dba?

- Jakie granice są dla Pani ważne?

- Czego Pani potrzebuje, żeby poczuć więcej spokoju?


Z Pani opisu zwróciło moją też uwagę coś jeszcze - to, jak dużo bólu Pani przeżywa i jednocześnie jak bardzo boi się Pani o tym porozmawiać z mężem. To może rodzić pytanie na ile czuje się Pani w tej relacji bezpiecznie emocjonalnie? 

 

Czasami taka sytuacja staje się momentem zatrzymania i zastanowienia się, czy dotychczasowy sposób funkcjonowania w relacji nadal Pani służy i czy nie jest to moment na jakieś zmiany. 

Pozdrawiam,

Dominika Poźniak

Jagoda Jek

Jagoda Jek

To, co opisujesz, brzmi jak bardzo silne doświadczenie szoku i zranienia. Z jednej strony masz informacje, które mogą podważać Twoje poczucie bezpieczeństwa w związku, a z drugiej — na co dzień musisz zachowywać się tak, jakby nic się nie stało. Taka sytuacja potrafi być bardzo obciążająca psychicznie.

Warto jednak rozdzielić dwie rzeczy: to, co wiesz na pewno, i to, czego jeszcze nie wiesz. Na pewno widziałaś wyszukiwania, konta, wiadomości i wysłane zdjęcie. Nie wiesz natomiast, czy doszło do spotkań lub kontaktów seksualnych w realnym życiu. Ta niepewność często jest jednym z najbardziej bolesnych elementów, bo umysł próbuje sam uzupełniać brakujące informacje.

Nie ma jednego „dobrego” sposobu, żeby rozpocząć taką rozmowę. Możesz jednak spróbować nie zaczynać od oskarżenia, ale od faktów i swoich uczuć. Na przykład:
„Muszę z Tobą porozmawiać o czymś trudnym. Znalazłam rzeczy, które bardzo mnie zraniły — wyszukiwania, konta i wiadomości do innych kobiet. Nie wiem, co dokładnie się wydarzyło, ale potrzebuję zrozumieć, co się dzieje i gdzie jesteśmy jako para”.

Ważne będzie nie tylko to, co powie, ale też jak zareaguje: czy będzie gotowy rozmawiać, wziąć odpowiedzialność za swoje zachowanie i zobaczyć, jaki wpływ miało to na Ciebie. Sama rozmowa nie musi od razu oznaczać decyzji o rozstaniu — jej celem może być przede wszystkim odzyskanie wiedzy i poczucia sprawczości.

Zanim jednak podejmiesz rozmowę, zastanów się, czego potrzebujesz, żeby czuć się bezpieczniej: odpowiedzi na konkretne pytania? wyjaśnienia, dlaczego to robił? ustalenia granic na przyszłość? Warto też mieć dla siebie wsparcie — rozmowę z kimś zaufanym lub specjalistą — bo dźwiganie tego w samotności może być bardzo wyniszczające.

I jeszcze jedna ważna rzecz: jego poszukiwania i decyzje są jego odpowiedzialnością. To, że szukał takich kontaktów lub prowadził takie rozmowy, nie oznacza automatycznie, że czegoś Ci brakowało albo że zrobiłaś coś źle.

~ Jagoda Jek, psycholożka i seksuolożka

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Partner przekracza granice, obraża mnie, wytyka. Czy ja przesadzam?
Jak pracować nad samooceną? Jestem w związku od około roku i od poznania partnera moja samoocena się strasznie pogorszyła. Na początku usłyszałam, że w sumie to mógłby mieć kogoś atrakcyjniejszego, ale chce być ze mną i zaznaczę, że jest to osoba, która bardzo zwraca uwagę na wygląd i to jest najważniejsze dla niego, ciężko mi ocenić jak powinnam się do tego odnieść, bo dla mnie, jeżeli ktoś nie spełnia moich wymagań, to nie wchodzę w nic głębiej, a to usłyszałam po kilku miesiącach. Po zwróceniu uwagi na to usłyszałam, że chyba mam problem z samooceną skoro to mnie ruszyło. Kolejny tekst jaki usłyszałam to to, że patrząc na moją przeszłość, to co przeżyłam, to on na moim miejscu by się zabił. Zaznaczę, że pochodzę z patologicznej rodziny i wychodząc z tego środowiska popełniłam kilka złych wyborów, ale potrafiłam to zaakceptować i sobie wytłumaczyć, że przecież z czegoś to wynikało, ale mój partner wyzwał mnie od głupich, naiwnych i stwierdził, że mając już około 16 lat powinnam być w pełni świadoma tego, co robię. Zdaje sobie sprawę, że byłam naiwna i dawałam się wykorzystywać innym, ale dzieciństwo miało na to ogromny wpływ. Strasznie mnie zabolały słowa "na twoim miejscu bym się zabił" on stwierdził, że gdybym miała to przepracowane, to by mnie to nie ruszyło i fakt jakby to powiedział ktoś obcy to zapewne by tak było, ale nie bliska osoba. Cały czas wytykał mi, że mam dziecinną twarz, że mało kobieca, ja mówiłam, że jak nie spełniam twoich standardów to nie powinniśmy być razem, bo ani ty ani ja nie będziemy szczęśliwi- na co on, że nie on będzie się przyglądał jak "dojrzewam". Okulary, które zakładałam do pracy przed komputerem teraz tylko leżą, bo nie podobam się mu w okularach chociaż od początku je zakładałam. Styl ubierania musiałam zmienić, bo też mu się nie podobał. Zastanawia mnie czy to wszystko powinno mnie ruszać, czy czasem nie przesadzam, czy nie odczuwam wszystkiego za bardzo. W kontaktach seksualnych też ciągle słyszę komentarze, że tylko potrafię leżeć, że za mało się angażuje, że się nie wczuwam, a mi jest ciężko, bo zawsze wszystko jest tak jak on chce. Usłyszałam także tekst "w naturze nic nie ginie tylko zmienia właściciela" co odnosiło się do tego, że ja jestem jego własnością jak zwróciłam uwagę, że poczułam się jak przedmiotem i że jak mógł tak powiedzieć - wszystko obrócił w żart i powiedział, że za bardzo biorę do siebie. Czy w takim związku można być pewnym siebie? Zastanawiam się czy ja jestem zbyt wrażliwa, czy raczej on nie powinien kierować do mnie takich słów.
Chyba nie umiem sobie poradzić ze sobą, od lipca mój stan się polepsza i pogarsza i psychicznie i fizycznie, czuję ucisk w gardle, raz męczy mnie tydzień później mam chwilę spokoju i znów...
Hej , jestem Wiktoria chyba nie umiem sobie poradzić ze sobą , od lipca mój stan się polepsza i pogarsza i psychicznie i fizycznie czuje ucisk w gardle raz męczy mnie tydzień później mam chwilę spokoju i znów .. stresuje się jak gdzie muszę wyjść sama albo sama zostać w domu . Jestem w związku małżeńskim 3 lata mam 2 dzieci, nie jestem szczęśliwa ... Są dni kiedy było fajnie super ale odkąd urodziłam syna 3 lata temu oddaliliśmy się od siebie ja zaczelam po porodzie chorować . Zdiagnozowali u mnie guza tarczycy jestem już po wycięciu , później operacja zatok nieudana czeka mnie kolejna , zakrzepica żył po usuwaniu żylaków i w kółko coś . Po operacji tarczycy kiedy wróciłam do domu mój mąż się odemnie odsunął . Nie wiem co się stało nie chciał ze mną siedzieć , nie wspierał ,wolał wyjść z synem z domu i pisać smsy że mam sobie przemyśleć czy to ma sens od tamtej pory dużo razy słyszałam że mam się zastanowić , finalnie zostawałam . Mąż jest typem który ze mną walczy np. Nie mogę mieć koleżanek .. choć mam tylko 1 na dobrą sprawę która jest jak siostra od 8 lat i widzę się z nią raz w roku bo mieszka zagranicą. Jest typem który wyzywa innych , obraża , przez to przyjaciółka nie była nawet na moim ślubie . Dusze się już w tej relacji ale boje się co by było gdybym odeszła. Moja córka jest autystyczna nie pracuje mam marne 2600 z tytułu rezygnacji z pracy co miesiąc plus 500+ nie dałabym rady chyba utrzymać dzieci , siebie i wynajętego mieszkania . To nie jedyne problemy odkąd jestem z mężem raz mam raz nie mam kontaktu z byłym partnerem obydwoje nas do siebie ciągnie nasze rozstanie było przez głupotę ani on ani ja nie potrafimy o siebie zapomnieć ale razem też nie będziemy jestem pomiędzy przeszłością , tym co jest i tego czego się boje . Proszę powiedzcie co mam robić . Ps. Dodam że mam 25 lat , z mężem praktycznie nie uprawiamy seksu czasem ciągnie się to 2-3 mc wychodzę z inicjatywą coś zrobimy i znowu nic , jest mi już wstyd samej przed sobą bo śnie że go zdradzam .
Mąż "za karę" dla mnie poszedł na seks za pieniądze. Dla mnie to nienormalne, rozstajemy się.
Za to, że czytałam wiadomości męża z koleżanką z pracy, mąż wymyślił mi karę, że pójdzie na seks za pieniądze, bo poczuł się tak urażony... i zagroził, że jak znowu zobaczy, że czytam zrobi to samo. Nie mogłam się z tym pogodzić. Od tego momentu było coraz gorzej w naszym małżeństwie, aż teraz jesteśmy na etapie rozstania. Dla mnie jest nienormalne wymyślić coś takiego. On uważał, że miał prawo tak zrobić i nie ma wyrzutów sumienia i powiedział, że zrobiłby tak samo. Nie wiem czy można po czym takim dalej tworzyć związek. Nie chciałam się rozstawać, ale było tylko gorzej, nie mogłam tego zaakceptować i mieliśmy tylko coraz więcej wzajemnych pretensji. Mąż w końcu stwierdził, że lepiej się rozstać, bo ja nie mogę o tym zapomnieć. Gdyby chociaż przeprosił i powiedział, że już by tak nie zrobił to mogłabym sobie z tym poradzić, ale w tej sytuacji nie dawałam sobie rady...
Mąż podczas stresujących dni zachowuje się dla mnie obrzydliwie, musi powąchać fekalia.
Pytanie dotyczy zachowania męża. Będąc w ciąży zaczęłam zauważać, bądź też mąż przestał kryć się ze swoimi dziwnymi zachowaniami. Zawsze miał swoje jakieś dziwactwa, ale nigdy nie przywiązywałam do tego dużej wagi, starałam się być wyrozumiałym partnerem. Moje zaniepokojenie wzbudziło zachowanie męża kiedy byłam w ciąży , ten okres był dla niego pewnie trudny i stresujący. Zaczął skarżyć się częściej na bóle głowy i ucisk w klatce piersiowej. Lekarz stwierdził nadciśnienie, wypisał leki i kazał rzucić palenie. Mąż nie zastosował się do zaleceń lekarza , nawet nie wykupił recepty. Dziwne zachowanie , które po raz pierwszy zauważyłam było dłubanie w nosie i zjadanie tego co wydłubał, podczas podróży do lekarza na USG prenatalne. Najgorsze co odkryłam tak mnie zaskoczyło i wzbudziło takie obrzydzenie, że tydzień mi zajęło zanim z mężem o tym porozmawiałam. Podczas oglądania kanału o teoriach spiskowych( był wielkim fanem takich teorii i oglądanie tego wzmozylo się podczas mojej ciąży) włożył ręką w majtki i palcem gmerał w odbycie a potem wąchał palce ... Po tym incydencie bardzo uważnie zaczęłam go obserwować. Sytuacja z wąchaniem fekaliów nie była jednorazowa, robił to dość często co więcej palcem , którym którym grzebał w odbycie wycierał to za lewe ucho. Bardzo często potem tym samym palcem pocierał za uchem i znowu podstawiał pod nos i wąchał. Jak w końcu się odważyłam i zaczęłam z nim rozmowę na ten temat to się dowiedziałam tylko tyle , że to jest jego sposób na odstresowywanie. W internecie niewiele jest informacji na ten temat. Wiem tylko tyle , że jest to rodzaj zaburzenia psychicznego , które zazwyczaj towarzyszy innym groźnym chorobom psychicznym, jak nerwica natręctw a nawet schizofrenia. Bardzo proszę o pomoc, bo mąż nie uważa, że robi coś źle i nie chce iść do lekarza a ja boje się o swoje malutkie dziecko i o siebie.
Dzień dobry, 3 tygodnie temu zerwałem z dziewczyną
Dzień dobry, 3 tygodnie temu zerwałem z dziewczyną (3-letni związek) z powodu obsesyjnych wręcz wątpliwości "Czy to ta jedyna, czy to miłość itp..." Zerwałem, bo przestałem czuć miłość i tęsknotę do niej, choć było nam w związku dobrze i chciałem zatęsknić, zweryfikować uczucie i nie dawać nadziei w przypadku gdybym nie wrócił. (Pomieszkiwałem u niej 3-4 dni w tygodniu, wszystko stało się bardzo szybko, dzień wcześniej mówiłem, że kocham, a na drugi zerwałem). Stało się wręcz przeciwnie, szybko przestałem czekać na wiadomości od niej, nauczyłem się żyć sam, tęsknoty już nie ma, ale ciągle się zastanawiam kiedy poczuję tęsknotę i impuls do naprawy związku, które nie przychodzą... Czy jest we mnie to uczucie, tylko lęk przed wątpliwościami przysłania mi je, czy rzeczywiście jej nie kocham? Mam 32 lata i oboje byliśmy swoimi pierwszymi partnerami. Coś w środku podpowiada mi, że zrobiłem błąd (nigdy się nawet nie pokłóciliśmy), ale coś innego blokuje mnie przed próbą powrotu. Nie chce robić tego na siłę, aby nie niszczyć jej od nowa, bo ona i tak przeżyła to rozstanie, lecz z drugiej strony boję się, że całkowicie ostygnę i będzie to już sytuacja całkowicie beznadziejna.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!