
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zdrowie seksualne, związki i relacje
- Jak poradzić sobie...
Jak poradzić sobie z odkryciem zdrady męża i brakiem możliwości rozmowy?
MM
Krystyna Szumiał
Dzień dobry,
Odkrycie tego typu treści musi być dla Pani bardzo bolesne.
Jeśli nie doszło do zdrady ( fizycznej ), być może w tym kryzysie uda się omówić pańswa potrzeby.
Jeśli doszło - problem będzie dużo głębszy. W pewnym sensie oczywiscie do zdrady doszło, bo po za fizycznością mamy inne obszary na których czuje się Pani zdradzona - np. emocjonalnie.
W takiej sytuacji można spojrzeć na sprawę z dwóch perspektyw - od najlżejszej do najmocniejszej w zależności od Pani sytuacji domowej - czy w najgorszym wypadku jest Pani w stanie zerwać kontakt i odejść? Czy w najlepszym zostać i omówić ciężki temat potrzeb Pani męża?
Może na wspólnej terapii par u seksuologa - udało by się omówić konkretne potrzeby obu państwa i dojść do rozwiązań?
Serdecznie pozdrawiam,
Krystyna Szumiał - psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Justyna Adamczewska-Nowacka
To co Pani opisuje, jest bardzo bolesne i obciążające emocjonalnie. Pani reakcja, udawanie że nic się nie stało to nie jest słabość a mechanizm obronny. Często jest to sposób, w jaki psychika broni Nas prze zalaniem emocjami… kiedy jest ich zdecydowanie za dużo. Poczucie pustki, rozbicia, trudność w rozmowie — jest naturalna w sytuacji, kiedy zaufanie w relacji zostaje naruszone.
Brak rozmowy może oznaczać, że potrzebuje Pani najpierw poczuć się trochę bardziej bezpiecznie sama ze sobą i uporządkować to, co Pani czuje. I też do tego zachęcam zanim do tej rozmowy dojdzie.
Najlepiej na początku uporządkować swoje uczucia, zadać sobie trochę pytań:
– co najbardziej mnie w tym rani?
– czego się boję, jeśli o tym porozmawiam?
– czego potrzebuję, żeby poczuć się bezpieczniej?
Dobrym kolejnym krokiem może być ustalenie granic… tego co przez Panią jest akceptowalne a co zupełnie nie. To trudne… bo często z założenia wiemy a jednocześnie nie do końca gdy sytuacja jest Nasza personalne.
Dopiero potem jest sens wychodząc z poziomu swoich uczuć i granic rzeczowo i spokojnie przygotować się do rozmowy z mężem.
Proszę pamiętać że ma Pani prawo czuć to co Pani czuje jak i również do zaopiekowania się sobą zanim rozmowa się odbędzie.
Pozdrawiam
Justyna Adamczewska-Nowacka
Piotr Kapera
To, co Pani opisuje, brzmi niezwykle boleśnie — odkrywać, że partner szuka kontaktów seksualnych poza związkiem — nawet jeśli nie wiadomo, czy do czegoś doszło — a jednocześnie funkcjonować na zewnątrz, jakby nic się nie stało.
Ta pustka i poczucie „rozpadania się na kawałki" są zrozumiałą reakcją na coś, co głęboko narusza zaufanie i poczucie bezpieczeństwa w związku.
Proszę wiedzieć, że trudność z podjęciem rozmowy, to częsta reakcja, gdy emocje są przytłaczające. Wiele osób po takim odkryciu doświadcza czegoś w rodzaju wewnętrznego „zamrożenia" — emocje są tak intensywne, że ciało i psychika chronią się, wstrzymując działanie. To po prostu reakcja na wstrząsające doświadczenie.
Nie musi Pani teraz podejmować żadnych ostatecznych decyzji — ani o rozmowie, ani o przyszłości związku. Może Pani dać sobie czas i wsparcie, żeby najpierw uporządkować to, co dzieje się w Pani głowie i sercu.
Noszenie tego samotnie bywa wyczerpujące, warto więc rozważyć rozmowę z psychologiem, żeby mieć bezpieczną przestrzeń na te wszystkie uczucia. Taka rozmowa może też pomóc przygotować się do ewentualnej konfrontacji, gdy Pani poczuje się na to gotowa.
Pozdrawiam,
Piotr Kapera
Psycholog | Seksuolog | Terapeuta kompulsywnych zachowań seksualnych (CSBD)
Karolina Rzeszowska-Świgut
dzień dobry,
To co Pani przeżywa jest naprawdę ogromnie trudne i bolesne. To co odkryła Pani w historii wyszukiwania, te konta na portalach, wiadomości, zdjęcia, to nie jest coś błahego i Pani ból jest w pełni uzasadniony. Proszę nie umniejszać sobie tego co czuje, bo ta pustka i poczucie rozsypania się na kawałki jest reakcją zupełnie naturalną.
Rozumiem, że noszenie tego w sobie samotnie, udawanie każdego dnia że wszystko jest w porządku, jest wyczerpujące ponad miarę. To ogromny ciężar dźwigać coś takiego w milczeniu i jednocześnie funkcjonować normalnie obok. Proszę wiedzieć, że nie jest Pani w tym sama, choć teraz pewnie tak właśnie się czuje.
Co do rozmowy z mężem, rozumiem, że strach przed nią jest paraliżujący. Boi się Pani pewnie jego reakcji, zaprzeczeń, może boi się Pani usłyszeć coś czego nie chce wiedzieć, albo stracić to co jeszcze zostało. To wszystko jest zrozumiałe. Jednak milczenie z czasem niszczy Panią jeszcze bardziej.
Zanim zdecyduje się Pani na rozmowę z mężem, bardzo gorąco zachęcam żeby najpierw porozmawiała Pani z kimś dla siebie, z psychologiem lub terapeutą. Nie dlatego, że coś jest z Panią nie tak, wręcz przeciwnie. Chodzi o to, żeby miała Pani kogoś po swojej stronie, kto pomoże Pani zebrać myśli, przepracować emocje i przygotować się na to co chce Pani powiedzieć. Zasługuje Pani na wsparcie i na przestrzeń, w której może Pani mówić wprost o tym bólu bez udawania.
Proszę dbać o siebie w tym trudnym czasie i pamiętać, że to co czuje jest ważne i że ma Pani pełne prawo wymagać szacunku i uczciwości w swoim związku.
z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut
psycholog, psychotraumatolog
Anatolii Bohoriev
To, co przeżywasz, jest bardzo trudne i zupełnie naturalne w takiej sytuacji. Kiedy pojawia się coś, co podważa zaufanie, często pojawia się właśnie taki ból, pustka i chaos w środku. To, że na co dzień starasz się funkcjonować „jakby nic się nie stało”, może być sposobem radzenia sobie tu i teraz, ale na dłuższą metę to zwykle tylko wszystko w środku nasila. Nie musisz od razu wiedzieć, co dalej z tą relacją. Może na początek ważne byłoby po prostu uznanie tego, co czujesz, i danie sobie prawa, żeby o tym mówić – także w rozmowie z nim, kiedy będziesz na to gotowa. Być może warto też rozważyć konsultację psychologiczną, żeby nie zostawać z tym samej i mieć przestrzeń, gdzie możesz to spokojnie poukładać.
Kinga Pindur-Wysowska
Dzień dobry,
to, co Pani opisuje, jest bardzo bolesne i obciążające. Trudno jednocześnie nosić w sobie tyle emocji i udawać, że nic się nie dzieje. To naturalne, że pojawia się rozbicie, smutek i dezorientacja. Z jednej strony jest potrzeba skonfrontowania się z tym, co Pani odkryła, z drugiej lęk przed rozmową i jej konsekwencjami. Takie napięcie często powoduje blokadę i poczucie osamotnienia.
Pomocne może być najpierw przyjrzenie się swoim emocjom, potrzebom i granicom, zanim podejmie Pani rozmowę. Jeśli to zbyt trudne, warto rozważyć wsparcie specjalisty, by bezpiecznie to uporządkować.
Dawid Staszczyk
Szanowna Pani,
to, co Pani opisuje, jest doświadczeniem bardzo bolesnym i dezorganizującym emocjonalnie. Zderza się Pani z informacjami, które podważają poczucie bezpieczeństwa i zaufania w relacji, a jednocześnie próbuje Pani na co dzień funkcjonować tak, jakby nic się nie stało. To napięcie między tym, co Pani wie i czuje, a tym, co jest niewypowiedziane, może prowadzić do poczucia rozbicia, pustki i silnego przeciążenia.
To, że nie mówi Pani o tym wprost, nie oznacza słabości. Często jest to próba ochrony siebie przed tym, co mogłoby się wydarzyć po ujawnieniu prawdy — przed konfrontacją, utratą, eskalacją konfliktu. Jednocześnie pozostawanie w tej ciszy zwykle nasila cierpienie, bo cała sytuacja pozostaje tylko po Pani stronie, bez możliwości jej realnego sprawdzenia czy uporządkowania.
Kluczowe wydaje się, aby spróbowała Pani odzyskać dla siebie choć minimalne poczucie wpływu. Rozmowa z mężem nie musi oznaczać oskarżenia czy gwałtownej konfrontacji. Może być próbą nazwania tego, co Pani przeżywa i czego Pani potrzebuje — spokojnie, w swoim tempie, bez wchodzenia od razu w szczegóły, jeśli to jest na ten moment zbyt trudne. To raczej otwarcie przestrzeni, w której ta sytuacja przestaje być ukryta i zaczyna istnieć między Państwem, a nie tylko w Pani.
Warto też mieć świadomość, że niezależnie od tego, czy doszło do spotkań, już samo to, co Pani odkryła, ma znaczenie i prawo Panią ranić. Pani reakcja jest adekwatna do sytuacji, w której granice relacji zostały naruszone.
To bardzo trudny moment i nie ma jednego prostego rozwiązania, ale pozostawanie z tym w samotności zwykle pogłębia poczucie rozpadu, o którym Pani pisze. Jeśli na razie rozmowa z mężem wydaje się zbyt trudna, warto rozważyć, czy jest ktoś, przy kim mogłaby Pani choć częściowo to wypowiedzieć — tak, aby nie dźwigać tego całkowicie sama.
Z wyrazami szacunku
Dawid Staszczyk
Piotr Ziomber
Dzień dobry
To co Pani pisze, musi być niezwykle trudne emocjonalnie. Jednak nie dając komunikatu o tym, ze Pani o tym wie, nic Pani nie zmieni w jego zachowaniu. Jednak radzę od rozpoczęcia spotkania z psychologiem lub terapeutą, który naznaczy dla Pani bezpieczną przestrzeń, aby nie została Pani z tym sama. Cała ta sytuacja jest nieakceptowalna, jednak kiedyś będzie musiało dojść do konfrontacji między Panią a mężem. Zachowania męża niosą ryzyko na wielu poziomach, a ich przyczyna może mieć różne podłoże. Pani nie może zostać z tym sama. Nie odpowiada Pani w żaden sposób za zachowania męża. Dlatego ważna jest tutaj rola specjalisty, który poukłada w Pani to na nowo.
Dominika Poźniak
To, co Pani teraz przeżywa, to najczęściej mieszanka wielu skrajnych emocji: szoku, smutku, złości, lęku, poczucia utraty bezpieczeństwa. Takie emocje nie znikają od „udawania, że jest normalnie” - one potrzebują zostać wyrażone, zauważone i nazwane.
Przepracowanie emocji w takiej sytuacji zwykle zaczyna się od kilku kroków:
1. Nazwanie tego, co Pani czuje (bez oceniania siebie).
Może to być np.: jest mi przykro, czuję lęk, czuję złość, czuję się niewystarczająca, czuję chaos. Samo uporządkowanie emocji często trochę zmniejsza ich intensywność.
2. Danie sobie prawa do reakcji.
Nie ma „właściwego” sposobu reagowania na takie odkrycie. Ma Pani pełne prawo o tym rozmawiać, przeżywać to, potrzebować czasu na przemyślenia.
3. Niezostawanie z tym w samotności.
Jeśli trudno o tym porozmawiać z mężem, czasem pierwszym krokiem jest rozmowa z kimś bezpiecznym - psychologiem albo zaufaną osobą. Emocje dużo łatwiej się regulują, kiedy są wypowiedziane.
4. Skupienie się na tym, na co ma Pani wpływ.
- Jak Pani o siebie teraz dba?
- Jakie granice są dla Pani ważne?
- Czego Pani potrzebuje, żeby poczuć więcej spokoju?
Z Pani opisu zwróciło moją też uwagę coś jeszcze - to, jak dużo bólu Pani przeżywa i jednocześnie jak bardzo boi się Pani o tym porozmawiać z mężem. To może rodzić pytanie na ile czuje się Pani w tej relacji bezpiecznie emocjonalnie?
Czasami taka sytuacja staje się momentem zatrzymania i zastanowienia się, czy dotychczasowy sposób funkcjonowania w relacji nadal Pani służy i czy nie jest to moment na jakieś zmiany.
Pozdrawiam,
Dominika Poźniak

Zobacz podobne
Dzień dobry. Potrzebuję interpretacji mojej rekacji w pewnej sytuacji, która wg mojego męża odzwierciedla mój charakter i niesie w sobie ukryty negatywny przekaz.
Ostatnio nie domknęłam maski w samochodzie, ponieważ chciałam dolać płynu, a zajęłam się czymś innym i kompletnie o tym zapomniałam. Jeździliśmy tak z niedomkniętą maską przez 2 dni. Drugiego dnia mąż zauważył, że maska jest otwarta na autostradzie, wówczas sobie o tym przypomnialam, przyznałam, że ją otworzyłam, poprosiłam, aby się zatrzymał, domknęłam maskę i przeprosiłam za swoją bezmyślnosć. Jednocześnie stwierdziłam, że "wczoraj przejechaliśmy z taką maską 70 km". Według męża to, co powiedziałam, miało ukryty negatywny przekaz.
Bardzo proszę o interpretację, jaki podświadomie ukryty przekaz mogłam w ten sposób przekazać, jak Państwo by to odebrali i zinterpretowali? Takie podobne sytuacje zdarzają się coraz częściej, kiedy moje "pozytywne" reakcje/stwierdzenia są odbierane negatywnie. Przyznaje, że może tak być, ale nie umiem tej cechy u siebie zdiagnozować, tak aby to zmienić i nie robić komuś i sobie przykrości.

