Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z odkryciem zdrady męża i brakiem możliwości rozmowy?

Od bardzo dłuższego czasu odkryłam że mąż wyszukuje ogłoszenia typu pani szuka pana albo dyskretne spotkania na cały tydzień wyjechał do pracy ale przed wyjazdem w historii odkryłam seks w aucie bez zobowiązań w danej miejscowości co będzie nie mam pojęcia czy doszło do jakiego kolwiek spotkania czy sexu. On o tym nie wie że dowiedziałam się o jego zainteresowaniach dobrego dochodzą konta na różnych portalach randkowych i wypisywanie do kobiet sprośnych wiadomości a nawet było wysłane jego nagie zdjęcie. Nie potrafię sobie z tym poradzić nie potrafię z nim o tym porozmawiać i zapytać po co to robi i dlaczego. Boli mnie to strasznie w środku mam strasznie pustkę i rozpadlam się na miliony kawałków ale na codzien jest jak by nic się nie stało nie pokazałam nic podobnie poznać że coś wiem jest mi ogromnie ciężko nie razem sobie z tym. Nie potrafię się przed nim otworzyć i powiedzie że wiem o wszystkim mimo że to potwornie boli. Co radzicie jak się za to zabrać
User Forum

MM

2 miesiące temu
Krystyna Szumiał

Krystyna Szumiał

Dzień dobry, 

Odkrycie tego typu treści musi być dla Pani bardzo bolesne. 

Jeśli nie doszło do zdrady ( fizycznej ), być może w tym kryzysie uda się omówić pańswa potrzeby. 

Jeśli doszło - problem będzie dużo głębszy. W pewnym sensie oczywiscie do zdrady doszło, bo po za fizycznością mamy inne obszary na których czuje się Pani zdradzona - np. emocjonalnie.  

W takiej sytuacji można spojrzeć na sprawę z dwóch perspektyw - od najlżejszej do najmocniejszej w zależności od Pani sytuacji domowej - czy w najgorszym wypadku jest Pani w stanie zerwać kontakt i odejść? Czy w najlepszym zostać i omówić ciężki temat potrzeb Pani męża?

Może na wspólnej terapii par u seksuologa - udało by się omówić konkretne potrzeby obu państwa i dojść do rozwiązań? 

Serdecznie pozdrawiam, 

Krystyna Szumiał - psycholog

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Adamczewska-Nowacka

Justyna Adamczewska-Nowacka

To co Pani  opisuje, jest bardzo bolesne i obciążające emocjonalnie. Pani reakcja, udawanie że nic się nie stało to nie jest słabość a mechanizm obronny. Często jest to sposób, w jaki psychika broni Nas prze zalaniem emocjami… kiedy jest ich zdecydowanie za dużo. Poczucie pustki, rozbicia, trudność w rozmowie — jest naturalna w sytuacji, kiedy zaufanie w relacji zostaje naruszone.

Brak rozmowy może oznaczać, że potrzebuje Pani najpierw poczuć się trochę bardziej bezpiecznie sama ze sobą i uporządkować to, co Pani czuje. I też do tego zachęcam zanim do tej rozmowy dojdzie. 

Najlepiej na początku uporządkować swoje uczucia, zadać sobie trochę pytań:

– co najbardziej mnie w tym rani?

– czego się boję, jeśli o tym porozmawiam?

– czego potrzebuję, żeby poczuć się bezpieczniej?

Dobrym kolejnym krokiem może być ustalenie granic… tego co przez Panią jest akceptowalne a co zupełnie nie. To trudne… bo często z założenia wiemy a jednocześnie nie do końca gdy sytuacja jest Nasza personalne. 

Dopiero potem jest sens wychodząc z poziomu swoich uczuć i granic rzeczowo i spokojnie przygotować się do rozmowy z mężem.

Proszę pamiętać że ma Pani prawo czuć to co Pani czuje jak i również do zaopiekowania się sobą zanim rozmowa się odbędzie. 

 

Pozdrawiam

Justyna Adamczewska-Nowacka


 

2 miesiące temu
Piotr Kapera

Piotr Kapera

To, co Pani opisuje, brzmi niezwykle boleśnie — odkrywać, że partner szuka kontaktów seksualnych poza związkiem — nawet jeśli nie wiadomo, czy do czegoś doszło — a jednocześnie funkcjonować na zewnątrz, jakby nic się nie stało.

 

Ta pustka i poczucie „rozpadania się na kawałki" są zrozumiałą reakcją na coś, co głęboko narusza zaufanie i poczucie bezpieczeństwa w związku.

 

Proszę wiedzieć, że trudność z podjęciem rozmowy, to częsta reakcja, gdy emocje są przytłaczające. Wiele osób po takim odkryciu doświadcza czegoś w rodzaju wewnętrznego „zamrożenia" — emocje są tak intensywne, że ciało i psychika chronią się, wstrzymując działanie. To po prostu reakcja na wstrząsające doświadczenie.

 

Nie musi Pani teraz podejmować żadnych ostatecznych decyzji — ani o rozmowie, ani o przyszłości związku. Może Pani dać sobie czas i wsparcie, żeby najpierw uporządkować to, co dzieje się w Pani głowie i sercu.

 

Noszenie tego samotnie bywa wyczerpujące, warto więc rozważyć rozmowę z psychologiem, żeby mieć bezpieczną przestrzeń na te wszystkie uczucia. Taka rozmowa może też pomóc przygotować się do ewentualnej konfrontacji, gdy Pani poczuje się na to gotowa.


Pozdrawiam,
Piotr Kapera
Psycholog | Seksuolog | Terapeuta kompulsywnych zachowań seksualnych (CSBD)

2 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

dzień dobry, 

To co Pani przeżywa jest naprawdę ogromnie trudne i bolesne. To co odkryła Pani w historii wyszukiwania, te konta na portalach, wiadomości, zdjęcia, to nie jest coś błahego i Pani ból jest w pełni uzasadniony. Proszę nie umniejszać sobie tego co czuje, bo ta pustka i poczucie rozsypania się na kawałki jest reakcją zupełnie naturalną.

Rozumiem, że noszenie tego w sobie samotnie, udawanie każdego dnia że wszystko jest w porządku, jest wyczerpujące ponad miarę. To ogromny ciężar dźwigać coś takiego w milczeniu i jednocześnie funkcjonować normalnie obok. Proszę wiedzieć, że nie jest Pani w tym sama, choć teraz pewnie tak właśnie się czuje.

Co do rozmowy z mężem, rozumiem, że strach przed nią jest paraliżujący. Boi się Pani pewnie jego reakcji, zaprzeczeń, może boi się Pani usłyszeć coś czego nie chce wiedzieć, albo stracić to co jeszcze zostało. To wszystko jest zrozumiałe. Jednak milczenie z czasem niszczy Panią jeszcze bardziej. 

Zanim zdecyduje się Pani na rozmowę z mężem, bardzo gorąco zachęcam żeby najpierw porozmawiała Pani z kimś dla siebie, z psychologiem lub terapeutą. Nie dlatego, że coś jest z Panią nie tak, wręcz przeciwnie. Chodzi o to, żeby miała Pani kogoś po swojej stronie, kto pomoże Pani zebrać myśli, przepracować emocje i przygotować się na to co chce Pani powiedzieć. Zasługuje Pani na wsparcie i na przestrzeń, w której może Pani mówić wprost o tym bólu bez udawania.

Proszę dbać o siebie w tym trudnym czasie i pamiętać, że to co czuje jest ważne i że ma Pani pełne prawo wymagać szacunku i uczciwości w swoim związku.

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog, psychotraumatolog

mniej niż godzinę temu
Anatolii Bohoriev

Anatolii Bohoriev

To, co przeżywasz, jest bardzo trudne i zupełnie naturalne w takiej sytuacji. Kiedy pojawia się coś, co podważa zaufanie, często pojawia się właśnie taki ból, pustka i chaos w środku. To, że na co dzień starasz się funkcjonować „jakby nic się nie stało”, może być sposobem radzenia sobie tu i teraz, ale na dłuższą metę to zwykle tylko wszystko w środku nasila. Nie musisz od razu wiedzieć, co dalej z tą relacją. Może na początek ważne byłoby po prostu uznanie tego, co czujesz, i danie sobie prawa, żeby o tym mówić – także w rozmowie z nim, kiedy będziesz na to gotowa. Być może warto też rozważyć konsultację psychologiczną, żeby nie zostawać z tym samej i mieć przestrzeń, gdzie możesz to spokojnie poukładać.

2 miesiące temu
Kinga Pindur-Wysowska

Kinga Pindur-Wysowska

Dzień dobry,
 

to, co Pani opisuje, jest bardzo bolesne i obciążające. Trudno jednocześnie nosić w sobie tyle emocji i udawać, że nic się nie dzieje. To naturalne, że pojawia się rozbicie, smutek i dezorientacja. Z jednej strony jest potrzeba skonfrontowania się z tym, co Pani odkryła, z drugiej lęk przed rozmową i jej konsekwencjami. Takie napięcie często powoduje blokadę i poczucie osamotnienia.
 

Pomocne może być najpierw przyjrzenie się swoim emocjom, potrzebom i granicom, zanim podejmie Pani rozmowę. Jeśli to zbyt trudne, warto rozważyć wsparcie specjalisty, by bezpiecznie to uporządkować.

2 miesiące temu
Dawid Staszczyk

Dawid Staszczyk

Szanowna Pani,

 

to, co Pani opisuje, jest doświadczeniem bardzo bolesnym i dezorganizującym emocjonalnie. Zderza się Pani z informacjami, które podważają poczucie bezpieczeństwa i zaufania w relacji, a jednocześnie próbuje Pani na co dzień funkcjonować tak, jakby nic się nie stało. To napięcie między tym, co Pani wie i czuje, a tym, co jest niewypowiedziane, może prowadzić do poczucia rozbicia, pustki i silnego przeciążenia.

To, że nie mówi Pani o tym wprost, nie oznacza słabości. Często jest to próba ochrony siebie przed tym, co mogłoby się wydarzyć po ujawnieniu prawdy — przed konfrontacją, utratą, eskalacją konfliktu. Jednocześnie pozostawanie w tej ciszy zwykle nasila cierpienie, bo cała sytuacja pozostaje tylko po Pani stronie, bez możliwości jej realnego sprawdzenia czy uporządkowania.

Kluczowe wydaje się, aby spróbowała Pani odzyskać dla siebie choć minimalne poczucie wpływu. Rozmowa z mężem nie musi oznaczać oskarżenia czy gwałtownej konfrontacji. Może być próbą nazwania tego, co Pani przeżywa i czego Pani potrzebuje — spokojnie, w swoim tempie, bez wchodzenia od razu w szczegóły, jeśli to jest na ten moment zbyt trudne. To raczej otwarcie przestrzeni, w której ta sytuacja przestaje być ukryta i zaczyna istnieć między Państwem, a nie tylko w Pani.

Warto też mieć świadomość, że niezależnie od tego, czy doszło do spotkań, już samo to, co Pani odkryła, ma znaczenie i prawo Panią ranić. Pani reakcja jest adekwatna do sytuacji, w której granice relacji zostały naruszone.

To bardzo trudny moment i nie ma jednego prostego rozwiązania, ale pozostawanie z tym w samotności zwykle pogłębia poczucie rozpadu, o którym Pani pisze. Jeśli na razie rozmowa z mężem wydaje się zbyt trudna, warto rozważyć, czy jest ktoś, przy kim mogłaby Pani choć częściowo to wypowiedzieć — tak, aby nie dźwigać tego całkowicie sama.

 

Z wyrazami szacunku 

Dawid Staszczyk 

2 miesiące temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

To co Pani pisze, musi być niezwykle trudne emocjonalnie. Jednak nie dając komunikatu o tym, ze Pani o tym wie, nic Pani nie zmieni w jego zachowaniu.  Jednak radzę od rozpoczęcia spotkania z psychologiem lub terapeutą, który naznaczy dla Pani bezpieczną przestrzeń, aby nie została Pani z tym sama. Cała ta sytuacja jest nieakceptowalna, jednak kiedyś będzie musiało dojść do konfrontacji między Panią a mężem. Zachowania męża niosą ryzyko na wielu poziomach, a ich przyczyna może mieć różne podłoże. Pani nie może zostać z tym sama. Nie odpowiada Pani w żaden sposób za zachowania męża. Dlatego ważna jest tutaj rola specjalisty, który poukłada w Pani to na nowo. 

2 miesiące temu
Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

To, co Pani teraz przeżywa, to najczęściej mieszanka wielu skrajnych emocji: szoku, smutku, złości, lęku, poczucia utraty bezpieczeństwa. Takie emocje nie znikają od „udawania, że jest normalnie” - one potrzebują zostać wyrażone, zauważone i nazwane.

 

Przepracowanie emocji w takiej sytuacji zwykle zaczyna się od kilku kroków:

 

1. Nazwanie tego, co Pani czuje (bez oceniania siebie).

Może to być np.: jest mi przykro, czuję lęk, czuję złość, czuję się niewystarczająca, czuję chaos. Samo uporządkowanie emocji często trochę zmniejsza ich intensywność.
 

2. Danie sobie prawa do reakcji.

Nie ma „właściwego” sposobu reagowania na takie odkrycie. Ma Pani pełne prawo o tym rozmawiać, przeżywać to, potrzebować czasu na przemyślenia. 
 

3. Niezostawanie z tym w samotności.

Jeśli trudno o tym porozmawiać z mężem, czasem pierwszym krokiem jest rozmowa z kimś bezpiecznym - psychologiem albo zaufaną osobą. Emocje dużo łatwiej się regulują, kiedy są wypowiedziane.

 

4. Skupienie się na tym, na co ma Pani wpływ.

- Jak Pani o siebie teraz dba?

- Jakie granice są dla Pani ważne?

- Czego Pani potrzebuje, żeby poczuć więcej spokoju?


Z Pani opisu zwróciło moją też uwagę coś jeszcze - to, jak dużo bólu Pani przeżywa i jednocześnie jak bardzo boi się Pani o tym porozmawiać z mężem. To może rodzić pytanie na ile czuje się Pani w tej relacji bezpiecznie emocjonalnie? 

 

Czasami taka sytuacja staje się momentem zatrzymania i zastanowienia się, czy dotychczasowy sposób funkcjonowania w relacji nadal Pani służy i czy nie jest to moment na jakieś zmiany. 

Pozdrawiam,

Dominika Poźniak

2 miesiące temu
dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

jak uwolnić się od drugiej osoby? jak przestać romantyzować relacje z tą osobą,idee że ona żałuje, że myśli że jestem wspaniała, że tęskni, że się na mnie spojrzała. Odeszłam od niej dwa lata temu, codziennie się z nią widzę ale nadal o niej myśle i czuję jakbym potrzebowała od niej uwagi. Boję się tego, że się nie otworzę na drugą osobę albo gdy już poznam kogoś nowego, kogoś kto mnie dobrze traktuje to, że będę myśleć i tęsknić za kimś kto sprawiał że się czułam gorzej. Boje się tego że wolę toksyczną miłość, a nie zdrową. Nie wiem czy skupiać się na sercu czy na rozumie (wracać czy nie wracać). Przeraża mnie to że im więcej czasu minęło tym więcej o nim myślę i cos do tej osoby czuje. Proszę co ja mam robić, jak mam zrozumieć siebie, moje uczucia itd.
Konflikt w związku z powodu relacji męża z córką z poprzedniego małżeństwa
Od kilku lat jestem w związku także małżeńskim z człowiekiem po rozwodzie który Ma córkę. Gdy sie poznaliśmy ona miała 10lat. Powoli budowaliśmy relacje ale mój mąż caly czas w nią ingerował, wszystko co ro islam.w.mojej ocenie ok dla.niego bylo nie dość czule, miło cudownie. Wiecznie.slyszalam ze ona jest taka biedna i skrzywdzona a ja jest od tego żeby jej usługiwać, sprzątać gotować no i pracowac na etacie żeby nie musiał.aie juz zapożyczać. Doszło do tego ze mimo moich starań. Przywozenia jej i odwozenia idrsbiania lek ji z nia slyszalam ze jestem jej wrogiem i nie odpowiednio ja traktuje, wręcz nie takim tonem sie zwracam, nie tak oddycham przy niej .. .Po jej odwozeniu(bo mieszka z matka) robił.mi wiecznie awantury i jego jednym z głównych argumentów było wiedziałaś ze mam córkę to po co ze mną zamieszkałaś na.co ja.mu ze.skoro jest tak chory na jej punkcie to po.co chciał.byc w związku skoro on już ma córkę i żonę w jednej osobie. 11letnia dziewczyna.żaszila.nim jak yylko chciała przycjod,iła.zeby saqal.kase, kupował nowe tel a jak słyszała nie to sie obrażała i kie odzywała sie do niego i tym sposobem zawsze wszystko otrzymywał. Maz nie widział w tym nic złego a jak mówiłam ze nie może tak to wygląda to słyszałam:.wara.Ci od niej, ona jest taka biedna skrzywdzona, nie pasuje Ci to pakuj sie i wypierdalaj. Pakowałam sie kilka razy, wtedy prosił żebym została ze juz tak nie będzie po czym po jakimś czasie znowu wszystko sie zaczynało. Dziś ma.prawie 18 lat i urobila.go sobie tak ze złego słowa na.nia nie można powiedzieć Bul moment ze przez 2 lata sie nie odzywała, powiedziała mu ze jie ma.juz ojca i ze nie chcieć nic wspólnego z nim. Po dwóch latach błagania.o kontakt ze strony męża raczyła sie znowu pojawić ( na kilka miesiecy przed swoją 18stka) i znowu nie za darmo. Juz przy pierwszym spotkaniu powiedziała zebyznalaz jej korepetytora z biologi i płacił za to mimo ze płaci alomenty(i my też mamy dziecko ktore ma swoje potzeny ktore nie zaqsze.mozna zaspokoic bo teraz znowu ona.jwst najwazniejsza) płaci za dodatkowe korepetycje, przyszla kolejny raz bo komputer sie jes zepsol( komputer który zabrała.mezowi zanim sie obraziła na.2lata.) I oczywiście,ywis ie mąż.jak.najszybciej go naprawił i zaplacil 400,l za naprawę, potem znowu jakaś kasę bo mam jej.na śniadanie nie daje, potem przyszła sie najeść rano do nas bo szla.do.matki do sklepu robić A mamusia śniadanka nie zrobiła,a ostatnio ze do lekarza chce iść ale w tajemnicy przed.mamusi więc moj.maz odrazu umówil wizyte. Dlaczego jest tak ślepo zapatrzony w nią, ja jak proszę ho o cos to nie mogę sie doprosić, sytuacja z tego tyg, prosiłam od poniedziałku żeby szedł z naszym 5letnim synem do fryzjera bo ja teraz cały tydz pracuje od 8.30 do 19.40 ale powiedział ze nie pójdzie ale ona w środę była tu i chciała iść do tego.lelarza i mąż na jutro ja umówił. A nasz syn to co? A ja ,jego żona to co? Dziś znowu sie pokłóciliśmy i kazał mi.sie pakować jak mi.siw nie podoba,samochód mi.zabral żebym jie.miala czym je hac do mamy z dzieckiem ( bo synek nie chciał z nim zostac). Nie iem mu wybaczyć tych krzywd ktore mi wysadził z powodu swojej córki bo dla.niego to ja robię z.siebie ofiarę a.jak stawiam konkretne sytuację to twierdzi ze go atakuje. Ja.juz nie.daje radyjestem.klebkiem nerwów ale on tego.nie.widzi Widzi tylko problemy córeczki i rodziców a ja odnoszę wrażenie ze jestem iście który nie.ma.prawa cokolwiek mu powiedzieć. Nie potrafię już tak żyć. Jestem ofiarą ale on tego nie.widzi. I nie widzi tez.jak krzywdzi naszego syna wchodząc w dupe córeczce i pokazując ze liczy sie tylko ona
Jak pokonać zagubienie i odnaleźć się w roli męża i ojca?

Witam, mam 28 lat. Mam żonę i 8-miesięcznego syna. Często czuję się zagubiony w decyzjach życiowych, często czuję się nie jak na swój wiek, tylko młodziej, niedojrzale. Mam problem, żeby dawać siebie w związku, żeby być dla kogoś w sposób bezinteresowny, żeby myśleć o drugim człowieku tak po prostu. Najgorszym w tej chwili problemem jest to, że jak przychodzi weekend, czyli czas wolny od pracy, kiedy spędzam go z rodziną, to jest tak, że nie podoba mi się, że muszę zająć się dzieckiem, bo myślę sobie, że mógłbym robić teraz coś innego, coś dla siebie. Niestety, często mnie odcina od emocji, od bycia obecnym tu i teraz, tak jakbym gdzieś w swojej głowie lawirował, tak jakbym żył w okreslony sposób, mając rodzinę, ale jednocześnie nie akceptował, że życie powiedzmy bez zobowiązań się skończyło i teraz jest czas większych poświęceń. Mam problem tożsamościowy, mam wrażenie, że na gruncie psychicznym nie potrafię zdecydować, jak mam żyć, jaką drogę życiową wybrać. Gdyby moja żona nie nalegała, żebyśmy mieli dziecko, to jak dla mnie moglibyśmy żyć bez zobowiązań jeszcze długo, ale ona zawsze powtarzała, że chce mieć rodzinę, a ja tego nie czułem, ponieważ cały czas pozostawałem na etapie zabawy w swojej głowie, bez zobowiązań. Dodam, że żona jest moją pierwszą i jedyną dziewczyną, jaką miałem. Mam wrażenie, że po prostu nie dorosłem do bycia mężem i ojcem, ale nie potrafię się do tego przyznać. Kocham żonę i syna, ale nie wiem, czy żyję tak, jakbym chciał, czy to życie jest takie, jakie świadomie wybrałem. Mam problem, bo po prostu nie czuję w sobie instynktu do działania, jestem pogubiony, tak jakbym nie wiedział, a raczej nie czuł w która stronę mam iść. Niepokoją mnie te odcięcia od żony, np. jak oglądamy razem telewizję. Jest jakiś dystans między nami. Jak byliśmy na etapie chłopak dziewczyna przed zamieszkaniem ze sobą, to tego dystansu absolutnie nie było. Może po prostu jest tak, że nigdy nie potrafiłem ostatecznie zdecydować, czy chcę iść drogą posiadania rodziny czy po prostu odejść i żyć w inny sposób. Proszę o podpowiedź, co zrobić, żeby móc odnaleźć radośc z życia.

Brak zaangażowania ze strony chłopaka - jest przytwierdzony do pracy i rodziny, ja jestem poniżej tych priorytetów
Witam. Od dłuższego czasu mam problem ze swoim chłopakiem. Uważam, że nie poświęca mi on wystarczająco czasu oraz nie angażuje się w nasz związek tak, jak ja. Na codzień studiujemy w dwóch różnych miastach oddalonych o 200 km. Okazje do spotkań mamy od święta i w wakacje. Obecny letni czas chciałam wykorzystać maksymalnie na wspólne spotkania i rozmowy, bo wiem, że od października nie będzie takiej możliwości. Do tej pory zawsze myślałam w pierwszej kolejności o moim chłopaki i naszym związku, bardzo się zaangażowałam. Ale też rozczarowałam... U niego na pierwszym miejscu jest praca i pomoc dla rodziców. Ja jestem na końcu. Zdarzyła się taka sytuacja, że przez 4 dni się nie widzieliśmy, bo on pomagał tacie. A wcześniej obiecał, że będziemy się częściej widywać. Dwa razy przeprowadziłam z nim także rozmowę i jasno zasygnalizowałam, że chciałabym spędzić z nim więcej czasu (ogólnie i sam na sam - nie w domu z rodzicami czy rodzeństwem tylko gdzieś indziej). Chciałabym, żeby to on wyszedł z jakąś inicjatywą - np. zaprosił mnie na spacer, do kina czy na rowery, nawet dwie godzinki na łonie natury by mi nie przeszkadzały. Chciałabym, żeby się zaangażował. Dotychczas to ja coś proponowałam albo uzgadnialiśmy wspólnie. Brakuje mi jego spontanicznej propozycji czy decyzji o jakiejś wspólnej aktywności. Czy ja za dużo od niego wymagam? Czy mam prawo oczekiwać czegoś od niego? Nie sądziłam, że aż tak bardzo się rozczaruję i stracę motywację do starania się, żeby nasz związek przetrwał. Co powinnam zrobić w tej sytuacji? A może to ze mną coś jest nie tak?
Związek na odległość bez wspólnej wizji rodzicielstwa – jak rozmawiać o rozstaniu i pragnieniu dzieci?
Witam, od roku jestem w zwiazku na odleglosc, mamy po 39 lat. Ja nie mam dzieci - partnerka tak. Problem polega na tym, ze ja na pewno jeszcze dzieci chce a ona mowi, ze nie - byly chwile kiedy wspomniala, ze moglaby miec ale musi byc pewna ze jej nie zostawie - potem temu zaprzeczyla, oznajmila, ze cos innego przez to chciala przekazac. Faktycznie byla to jednorazowa “prawie deklaracja”. Ostatnio powiedziala, ze troche nie rozumie tego, ze ja chce dzieci w przyszlosci skoro ona od poczatku mowi, ze dzieci nie chce - ja wlasciwie nigdy nie powiedzialem, ze ich bie chce. Tkwimy w czyms bez przyszlosci… wiemy o tym oboje ale nie chcemy poruszac tego tematu. Mysle, ze w srodku moja nieswiadomisc to czuje i wiemy ze “tracimy czas”. Nie wiem jak zaczac taka rozmowe, nie chcialbym i jednoczesnie chcial to zakonczyc - mocni ambiwalentne. Chce isc do przodu w zyciu ale wpadlismy oboje w jakies bledne kolo…
zdrada

Zdrada – przyczyny, skutki i jak sobie z nią radzić?

Zdrada to głębokie naruszenie zaufania w związku, występujące w formie fizycznej lub emocjonalnej. Powoduje trwałe rany psychiczne u obu partnerów. Analizujemy przyczyny zdrad, ich konsekwencje oraz metody odbudowy relacji po takim doświadczeniu.