
14-letnia pasierbica kłamie, kradnie i jest wredna – jak reagować jako mama i pomóc córce?
Marta Lenarczyk
Dzień dobry,
z Pani wiadomości bardzo wyraźnie czuć miłość, troskę i jednocześnie dużą bezradność. To musi być bardzo trudne kochać dziecko, znać je od lat, a jednocześnie obserwować zachowania, które budzą niepokój i są trudne do zrozumienia.
W wieku 14 lat trudne zachowania, takie jak kłamstwa, kradzieże czy silne reakcje emocjonalne mogą mieć bardzo różne przyczyny. Czasem są sposobem radzenia sobie z napięciem, trudnymi emocjami, zmianami w życiu, doświadczeniem straty, konfliktami lojalnościowymi między dorosłymi albo innymi trudnościami, których nastolatek nie potrafi jeszcze wyrazić wprost. To nie oznacza, że takie zachowania należy akceptować, ale warto próbować patrzeć na nie także jak na sygnał, że dzieje się coś ważnego.
Jednocześnie jeśli pojawiają się zachowania zagrażające młodszemu rodzeństwu, tego nie warto bagatelizować, bezpieczeństwo wszystkich dzieci w domu jest priorytetem.
Ważnym zasobem jest to, że wcześniej miałyście dobrą relację. Nastolatki często pod powierzchnią trudnych zachowań nadal bardzo potrzebują więzi, przewidywalności i bezpiecznych granic, nawet jeśli pokazują to w trudny sposób.
Ponieważ trudności dotyczą kilku obszarów i podobne sygnały pojawiały się także wcześniej, warto rozważyć konsultację u psychologa dzieci i młodzieży, najlepiej z możliwością spojrzenia także na sytuację rodzinną. Czasem zachowanie, które widzimy, jest tylko widoczną częścią większej trudności.
Marta Lenarczyn
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Dziękujemy za wiadomość. Myślę, że za tym trudnym zachowaniem może kryć się dużo bólu, zagubienia i emocji, z którymi córka sobie nie radzi. Dla nastolatki sama zmiana domu, poczucie odrzucenia przez mamę biologiczną czy wewnętrzny konflikt lojalności mogą być ogromnym obciążeniem, nawet jeśli na zewnątrz pokazuje złość, kłamstwa czy bunt. To nie oznacza, że ma Pani akceptować krzywdzące zachowania, granice są bardzo ważne ale warto próbować patrzeć głębiej niż tylko na samo zachowanie. Sądzę, że ogromnie ważne byłoby wsparcie psychologa dziecięcego lub terapeuty rodzinnego, bo córka może potrzebować bezpiecznej przestrzeni do przeżycia tego, co nosi w sobie a dla Pani pytaniem do refleksji może być: czy kiedy córka najbardziej „odpycha”, to jednocześnie nie sprawdza, czy nadal będzie kochana i nie zostanie kolejny raz odrzucona?
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Bożena Nagórska
Dzień dobry
Sytuacja, w której się Pani znajduje, jest niezwykle obciążająca emocjonalnie, ponieważ miłość do córki zderza się z koniecznością ochrony dziesięcioletniego syna. Nagła zmiana zachowania czternastolatki może wynikać z głębokiego poczucia odrzucenia przez biologiczną matkę, co dziewczynka manifestuje poprzez testowanie Pani cierpliwości i sprawdzanie, czy Pani również z niej zrezygnuje. W tym wieku kluczowe jest postawienie bardzo wyraźnych granic przy jednoczesnym zapewnianiu dziecka o Pani niezmiennej miłości, jednak ze względu na kradzieże i agresję niezbędna będzie pomoc psychiatry dziecięcego lub terapeuty uzależnień i zachowań. Proszę pamiętać, że jest Pani wystarczająca jako mama, a Pani wsparcie jest dla tej dziewczynki teraz najważniejsze, nawet jeśli ona walczy z tym poprzez mściwość i kłamstwa. Warto rozważyć wspólną terapię, aby na neutralnym gruncie przepracować traumę zmiany domu i odrzucenia, dbając jednocześnie o bezpieczeństwo wszystkich domowników.
Wszystkiego dobrego
Bożena Nagórska
Karolina Grabka
Dzień dobry :)
Zachowanie córki może być sygnałem bardzo silnych trudności emocjonalnych, z którymi sama sobie nie radzi. Kłamstwa, kradzieże, mściwość czy agresywne zachowania wobec rodzeństwa często są objawem napięcia, problemów w relacjach, poczucia odrzucenia albo trudnych doświadczeń, a nie „złego charakteru”. Szczególnie że doszła też duża zmiana, czyli zamieszkanie z Państwem na stałe.
W tej sytuacji bardzo wskazana byłaby pomoc specjalisty. Warto zgłosić się z córką do psychologa dziecięcego lub psychoterapeuty pracującego z nastolatkami i rodzinami. Dobrze byłoby też rozważyć konsultację rodzinną, ponieważ problem dotyczy całego systemu rodzinnego, a nie tylko jednego dziecka.
Najważniejsze, że mimo trudności nadal widzi ją Pani jako ważną i kochaną osobę. To może być dla niej bardzo potrzebny punkt oparcia.
Pozdrawiam i życzę powodzenia,
Karolina Grabka
Wiktoria Woldan
dzień dobry ❤️
Z Pani wiadomości widać, jak silna jest więź, którą przez lata budowała Pani z pasierbicą. Nic dziwnego, że obecna sytuacja budzi w Pani wiele bólu, niepokoju i poczucia bezradności. Zachowania, które Pani opisuje, mogą mieć różne przyczyny i często są sygnałem, że nastolatek zmaga się z trudnymi emocjami lub doświadczeniami, których nie potrafi wyrazić w inny sposób. Nie oznacza to jednak, że należy je akceptować lub bagatelizować. Jeśli pojawia się ryzyko dla młodszego rodzeństwa, bezpieczeństwo wszystkich domowników powinno pozostać najważniejsze. To, że wcześniej miały Panie dobrą relację, może być cennym zasobem i dawać nadzieję na odbudowanie zaufania. W tej sytuacji warto skorzystać z pomocy psychologa lub psychoterapeuty rodzinnego, który pomoże lepiej zrozumieć źródło tych zachowań i wspólnie poszukać najlepszych rozwiązań dla całej rodziny.
pozdrawiam serdecznie,
psycholog Wiktoria

Zobacz podobne
Partner boi się mnie poznać z byłą, z którą ma dziecko, ukrywa wiadomości i spotyka się z nią za moimi plecami, byle by mnie w domu nie było, wtedy zaprasza ją z dzieckiem. Mówi, że to chodzi tylko o dziecko, bo nie chce, żeby zaczęła mu znowu ograniczać kontakty. Co mam zrobić ? Źle się z tym czuję a każda rozmowa kończy się awanturą, bo on nie widzi nic złego w tym, że mnie nie informuje o takich spotkaniach, bo się boi mojej reakcji albo boi się reakcji jej, dodam, że ona nawet nie jest świadoma, że on kogoś ma a on wręcz to ukrywa
Dzień dobry, mam 32 lata i jestem bardzo samotną osobą.
Od dziecka nie mam żadnych przyjaciół, w szkole byłam bita i odrzucana, nikt nie chciał się ze mną zadawać. Do tej pory nie mam żadnych przyjaciół, czuje się wykluczona od społeczeństwa. Moja rodzina mnie nie wspiera, mają mnie za dziwolonga, moje kuzynki nie przyznają się do mnie, bo się mnie wstydzą. Jestem normalną osobą, po prostu mam w życiu pecha, chciałabym mieć przyjaciół, ale nie mam szczęścia do ludzi, po prostu mam pecha, ale rodzina tego nie rozumie.
W życiu spotykają mnie same cierpienia i dzieje się to nie przypadkowo, po prostu wygląda to tak, jakbym była przeklęta. Nie wiem, co mam robić. Czy iść do egzorcysty to jest nielogiczne, żeby od samego początku działy się ze mną straszne rzeczy. Cały świat jest przeciwko mnie, nikt mnie nie rozumie, moja rodzina ma mnie za chorą, a ja jestem zdrowa psychicznie. Nie wiem, co mam robić
Mąż 22 listopada miał zawał. Jeździłam do niego do szpitala i do sanatorium ile tylko dalam rady. Pracę mam zmianową. Jadąc z nim do lekarza nieraz musiałam się wymienić. Lekarza z pośród kilku umówiłam mu tego co chciał. Później powiedział, mi że do ".ujowego" lekarza go umówiłam, jakby nie było lepszego. Na jedną wizytę nie dałam rady jechać to powiedział mi że; nasrać na taką babę co nie da rady jechać; na drugi dzień pytałam co lekarz powiedział i usłyszałam "nie dałaś rady jechać to mam się odpie.." Końcem kwietnia zawoziłam mu dok do ZUS o świad rechab to wtedy dowiedział się, że będzie zwolniony 23 sierpnia. Powiedział o tym tylko trzem starszym córkom, reszta nikt nie wiedział i ja też. Ja dowiedzialam się 2 września jak przywiózł świadectwo, a dzień wcześniej była rozmowa na temat pracy, ale nic nie powiedzieli. Na drugi dzień nawet dzwoniłam na PIP czy na świadczeniu można zwolnić. Parę dni później jedna córka przyznała się ile czasu już wiedzieli, że bali się mi powiedzieć jak zareaguje, a on mi wmawia że wiedzieli wszyscy. Rozmawiałam o tym z córką co jest w domu i też o tym nie wiedziała. Jestem teraz pokłócona z nim i trzema córkami za to ukrywanie wiadomości. Powiedziałam im że jest mi przykro że tak podstępnie odsunęli mnie od siebie, potraktowali mnie jak 5 koło u wozu, dosłownie jak śmieć. Oni czują się bez winy i obwiniają o wszystko mnie. Nie wiem co robić bo czuję się źle we własnym rodzinny domu.

