Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z rozbieżnością wartości i oczekiwań rodziców oraz poczuciem niesprawiedliwości

Mam nieco apodyktyczną Matkę, która zawsze źle tolerowała bunt + pasywnego Ojca alkoholika (funkcjonujący). Od 2 dekad nasze relacje się poprawiły po burzliwym okresie. Rodzice pomagali mi początkowo finansowo z mieszkaniem, ja starałam się odpłacić im pomocą i obecnością w trudnych chwilach np. operacja Mamy, pomoc przy działce rodzinnej, pomoc w opiece nad Babcią (starcza demencja) pomoc drobna oraz fizyczna (sprzątanie jej domu, opieka nad psem, pomoc w opłacaniu rachunków itp.), pocieszanie jej w chwilach stresu. Powiedziała mi kiedyś, że cieszy się, że jestem blisko i że można na mnie polegać. Niedawno dowiaduję się od brata, że Matka nie ma poczucia oparcia we mnie i boi się, że będę na ich garnuszku. Dodam, że nigdy nie szukałam pracy więcej niż 3 miesiące, nigdy też rodzice nie musieli na mnie łożyć w takich sytuacjach. Zmagam się z depresją (lżejsza) od ponad dekady i zainwestowałam pieniądze w psychologów, psychiatrów oraz leki. Obecnie funkcjonuję całkiem dobrze mimo okazyjnych problemów w zarządzaniu stresem. Nie mam partnera i perspektyw na dzieci. Brat jest specjalistą IT, zamożnym mieszkającym w stolicy oraz z partnerką. Jestem nieco zaskoczona, bo sądziłam, że przez lata pokazuję - mam swoje problemy Mamo, ale staram się i jestem przy Tobie. Okazuje się jednak, że ona w pewnym sensie widzi we mnie ciężar. Zastanawiam się jak to rozumieć. Trochę wygląda to jakby moja praca i wysiłek, okazywanie uczuć Mamie przez "akty posługi" nie mają takiej wartości, jak sądziłam. Nie czuję zazdrości do brata, cieszy mnie jego sukces i kibicuję mu bardzo. Nie rozumiem jednak, gdzie popełniłam błąd. Dodatkowo wartości, jakie wpajała we mnie - brak egoizmu i poszanowanie pieniądza, teraz nie wydają się wartościowe. Czasem krytykuje mnie za skąpstwo mimo, że jej podstawowym priorytetem przez lata było budowanie majątku. Rozumiem lata 90te były ciężkie i ubogie, rodzice mieli duże wyzwania i stres. Sądziłam jednak, że będzie zadowolona, ze kontynuuję jej wartości w moim życiu. Czy ktoś z Was spotkał się z podobną sytuacją? Tzw. wychowano Was w pewnych wartościach i z przekazem, że powinniście spełniać oczekiwania rodziców, a potem po latach okazuje się, że Wasze posłuszeństwo i starania, aby je spełnić, nie mają takiej wartości. Mam wrażenie pewnego oszustwa, wpojono mi wersję A którą kontynuowałam latami, wpojono mi że muszę zapracować na miłość i wynagrodzić im trudny charakter. Teraz jednak przerzucili się na wersję B inne wartości i ja nie pasuję do tej wizji. Jak rozumieć takie przemiany? Dzięki za ewentualne sugestie jak to oswoić.

Monika Włodarkiewicz

Monika Włodarkiewicz

Widzę , że pytanie kierowane jest do osób, które spotkały się z taką sytuacją/miały podobne doświadczenia. Spróbuję jednak odnieść się do niego z innej strony. 

Słyszę, że informacje od brata sugerujące, że Pani matka nie postrzega Pani jako wsparcie, są dla Pani bolesne i dezorientujące. Nie wiem, jaką macie możliwość rozmowy na ten temat, może skonfrontowanie tego z mamą pomogłoby zrozumieć, co się stało, bo jest to jednak bardzo krótka informacje. Nie znamy pełnego kontekstu. Byłaby to też przestrzeń na odniesienie się i podzielenie własnymi emocjami wokół tego tematu. 

Z całej wypowiedzi wybrzmiewa jednak, że zdanie rodziców ma ogromne znaczenie dla określenia Pani wartości. Jaka jest Pani wersja i wartości? A, B a może jednak jest jeszcze jakaś trzecia wersja C?

 

Podsumowując, pomocne w zrozumieniu tej przemiany mógłby być poznanie jej przyczyn i kontekstu podczas rozmowy z mamą następnie skonfrontowanie Pani odbioru tej sytuacji, czyli tego, co Pani przeżywa i myśli z tym, co dzieje się po stronie rodziców, jednak najważniejszym elementem w mojej ocenie jest odpowiedzenie na pytanie, dlaczego w życiu dorosłym to dla mnie takie ważne i bolesne zarazem.

 

Zdaję sobie sprawę, że nie zawsze jest chęć i przestrzeń na rozmowę z obu stron. To jest zwykle ta najtrudniejsza część. 

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga Anonimko,

 

1) myślę, że to, co usłyszałaś od brata, powinnaś poruszyć w rozmowie z mamą, ponieważ nie masz pewności, czy takie słowa padły, a jeśli tak, to co miała mama na myśli. Nie snuj wniosków na podstawie tego, co usłyszałaś od brata (pośrednio), lecz przedyskutujcie to z mamą :)

 

2) od kiedy dzieci są od tego, aby spełniać oczekiwania rodziców, i to jeszcze w wieku dorosłym? Wspominasz o posłuszeństwie,  a ja tu widzę coś, co sięga dalej, a mianowicie mam wrażenie, że starasz się zapracować na akceptację i miłość rodzica (czyt. akceptacja warunkowa), nieustannie się starasz, jakbyś co chwilę sprawdzała "mamo, a teraz? Teraz mnie pokochasz?". Zdecydowanie jest to temat do przepracowania z psychologiem, do czego Cię gorąco zachęcam, ponieważ widać tu pewne niejasności w relacji rodzic-dziecko.

Trzymam za Ciebie kciuki! :)

 

Serdeczności,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl 

Olga Jędrzejewicz

Olga Jędrzejewicz

Dzień dobry, wyobrażam sobie, że taka sytuacja, w której wkładała Pani wysiłek, by spełnić wymagania rodziców, ale okazało się, że to nie przyszło zamierzonego efektu, musi być bardzo trudna. Powodów wspomnianej "przemiany" Pani rodziców może być pewnie bardzo wiele, być może zmieniło się coś w ich życiu?

Pisze Pani o "zapracowaniu na miłość" i być może to ważny trop w kwestii Pani uczuć w tej sytuacji.

Myślę, że w takiej sytuacji warto zastanowić się, czemu tak naprawdę miał służyć wkładany przez Panią trud. Co dla Pani osobiście oznaczałoby to, gdyby rodzice nie doceniali wkładanego przez Panią wsparcia? Co by się stało, gdyby Pani przestała być takim oparciem dla rodziców jak jest teraz?

Może warto zastanowić się, czy chce Pani nadal żyć w ten sposób, jeśli wspieranie rodziców nie spełnia zamierzonego efektu. Może są inne osoby, poza rodzicami, na których wsparcie emocjonalne może Pani liczyć? 

Zachęcam do poszukania odpowiedzi w sobie, a jeżeli będzie to trudne samodzielnie to do kontaktu z psychologiem / psychoterapeutą.

 

Pozdrawiam

Olga Jędrzejewicz

Psychoterapeutka CBT i Schematu

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Pani historia pokazuje, jak skomplikowane mogą być relacje rodzinne, szczególnie gdy w tle obecne są silne osobowości, niełatwa przeszłość i zmieniające się oczekiwania. Wychowanie w określonych wartościach, a potem ich redefiniowanie przez rodziców, może prowadzić do poczucia dezorientacji i niesprawiedliwości. To naturalne, że Pani czuje się zdezorientowana i zastanawia się, gdzie popełniła błąd.
 

Warto jednak spojrzeć na tę sytuację z innej perspektywy – być może Pani nie popełniła żadnego błędu. Rodzice, podobnie jak każdy człowiek, zmieniają się z czasem, kształtowani przez swoje własne doświadczenia, lęki i starzenie się. Oczekiwania wobec dzieci mogą ulegać przesunięciu, niekoniecznie z premedytacją, ale raczej jako skutek ich ewoluujących potrzeb. Możliwe, że Pani mama, obserwując sukcesy Pani brata i jego stabilność finansową, zaczęła inaczej patrzeć na Pani sytuację. Nie oznacza to, że Pani wysiłki nie były dla niej ważne – często to, co robimy dla rodziców, jest dla nich oczywiste i niemal niewidoczne, dopóki nie zaczynają porównywać różnych aspektów życia.
 

Pani sytuacja pokazuje również pewną dynamikę w relacji rodzic-dziecko, w której rodzice mogą mieć trudność w docenieniu nie tylko wsparcia emocjonalnego i fizycznego, ale także indywidualnej ścieżki życiowej dziecka. Pani całe życie konsekwentnie kierowała się wartościami wpajanymi przez matkę, co mogło sprawić, że czuje się Pani niejako „oszukana”, ponieważ teraz te wartości wydają się mniej ważne. Być może dla Pani mamy budowanie stabilności finansowej, stało się bardziej istotne niż wcześniej, kiedy priorytetem było poświęcenie i pomoc. Może także odczuwa lęk związany z przyszłością i potrzebą zapewnienia sobie większego bezpieczeństwa. Kluczowe w tej sytuacji jest uświadomienie sobie, że Pani życie ma wartość niezależnie od tego, jak inni je oceniają. Starała się Pani być wsparciem dla mamy i rodziny, wykazując ogromne zaangażowanie i troskę – to są wartości, które nie tracą na znaczeniu, nawet jeśli ktoś w danym momencie nie potrafi ich w pełni dostrzec.  Może warto spróbować porozmawiać z mamą, otwarcie zapytać, skąd biorą się jej lęki i jakie ma oczekiwania wobec Pani. Czasem rodzice nie wyrażają swoich obaw wprost, a zamiast tego kierują krytykę, która może sprawiać wrażenie odrzucenia.


Najważniejsze, aby pamiętać, że to Pani życie, a jego wartość nie powinna być określana wyłącznie przez zmienne oczekiwania rodziców. Jest Pani osobą samodzielną, świadomą swoich wyborów, a to ma ogromne znaczenie. Jeśli emocje związane z sytuacją są dla Pani trudne, może warto także skonsultować się z psychologiem, który pomoże przepracować te uczucia i znaleźć sposoby na radzenie sobie z nimi. Długotrwałe poczucie niesprawiedliwości i niezrozumienia może być obciążające, a wsparcie specjalisty może przynieść ulgę.
 

Proszę dać sobie przestrzeń na własne refleksje i na to, by zaakceptować, że nie zawsze jesteśmy w stanie sprostać cudzym oczekiwaniom – i nie musimy tego robić za wszelką cenę. 

Pozdrawiam
Martyna Jarosz

Aleksandra Rydel

Aleksandra Rydel

To, co opisałaś, jest doświadczeniem wielu osób, które dorastały w rodzinach z trudnymi wzorcami przywiązania – szczególnie tam, gdzie obecne były lęk, kontrola lub uzależnienie. W takich relacjach łatwo zatracić granicę między dawaniem a udowadnianiem, że zasługuje się na miłość.

To, że Twoja mama zmienia swoją ocenę Twojej postawy, nie musi świadczyć o Twojej wartości – a raczej o jej wewnętrznych lękach, które mogą być dziś silniejsze niż dawniej. Wiele Twoich gestów, choć niezwykle cennych, mogło nie zostać zauważonych, bo nie wpisują się w jej sposób myślenia o "wsparciu". A przecież byłaś obecna, zaangażowana, lojalna – nie dlatego, że musiałaś, ale bo chciałaś.

Zachęcam Cię, byś dziś nie próbowała już zasłużyć – tylko uznała wartość, którą już w sobie masz. Czasem największym przełomem jest zaakceptowanie, że uznanie, na które czekamy od lat, może nie nadejść – i nauczenie się dawać je sobie samej. 

Jesteś ważna. I nie jesteś w tym sama.

Natalia Krawiec-Jokiel

Natalia Krawiec-Jokiel

Witaj :) 

 

Przede wszystkim bardzo Ci dziękuję za podzielenie się swoją historią, to akt dużej odwagi. Z fragmentu Twojej wypowiedzi mogę wnioskować, że czas Twojego rozwoju był bardzo trudny, a postawy rodziców nieprzychylne. Mimo to ciesze się, że udało Ci się zainwestować dużo w polepszenie swojego funkcjonowania. 

W odniesieniu do Twoich pytań i wątpliwości - zastanawia mnie jedno - jak Ty chciałabyś żyć? Co dla Ciebie jest ważne? Dużo tu o rodzicach, mało o Tobie. Przede wszystkim zastanawiam się, czy Twoje dążenie do zadowolenia rodziców, spełniania oczekiwań ma sens... Dzieciaki nie są od tego. Można się zastanowić czy w ogóle w rodzicach można osiągnąć coś takiego jak zadowolenie? Stan zadowolenia warunkujemy sobie sami, my wiemy, co nas cieszy, z czego czerpiemy radość, to właśnie zadowolenie. 

Rodzicom nie musimy nic wynagradzać. Nie jesteśmy do tego stworzeni. 

Myślę sobie też, że może warto rozważyć rozmowę z mamą w temacie niejasności, które słyszysz od niej i od brata, ta niejasność może wzbudzać w Tobie duże napięcie. Jeśli zmagasz się z depresją, warto eliminować czynniki, które nie są jej pomocne, a tylko wzmacniają objawy niepożądane. 

 

Pozdrawiam Cię serdecznie,

Natalia Krawiec-Jokiel 

Usunięty Specjalista_tka

Usunięty Specjalista_tka

Witam,

 

Wygląda na to, że doświadcza Pani pewnej sprzeczności ze strony Mamy. Z jednej strony oczekuje od Pani pomocy i jak Pani napisała "musi Pani zapracować na miłość i wynagrodzić trudny charakter" a z drugiej strony mówi, że nie ma w Pani oparcia.

 

Widzę, że wywołało to w Pani duże poruszenie, które jest adekwatne do tej trudnej sytuacji. To, co może Pani zrobić dla siebie to skierować właśnie uwagę na siebie i na swoją reakcję na tę sytuację. Dobrze Pani to ujęła "wpojono mi" - może wcale tak nie musi być? Przekazy rodzinne - to co mówią nam rodzice - często towarzyszą nam w dorosłym życiu i często ich nie podważamy, nie zastawiamy się a dlaczego tak? a skąd to? Pani właśnie to zauważyła - pewien przekaz - którym, się Pani kierowała wcześniej,  teraz przestał przynosić oczekiwany skutek.

 

Proponuję dalszą refleksję nad tym problemem samodzielnie lub z pomocą psychologa, lub psychoterapeuty. W samodzielnej refleksji można skorzystać z różnych materiałów samopomocowych np. książka: "Emocjonalne pułapki przeszłości. Jak przełamać negatywne wzorce zachowań?" Autorów: van Hannie Genderen, Gitta Jacob, Laura Seebauer.

 

Życzę powodzenia,

Damian Piotrowski,

Psycholog

 

Usunięty Specjalista_tka

terapia czy psycholog

Czy to moment na terapię lub wizytę u psychologa?

Zobacz podobne

Często rozmawiam z kimś w głowie, zmieniam mimikę, gestykuluję, jednak zdając sobie z tego sprawę, nie bardzo pamiętam o czym i z kim?
Zastanawiam się, czy to normalne. Często zdarza mi się, że nagle zdaję sobie sprawę, że rozmawiam z kimś w głowie, bo wypowiadam jakieś słowa i to jakby wybudza mnie z, no właśnie, normalnego zachowania, czy jednak może to być objaw jakiegoś zaburzenia? Jak zdam sobie sprawę, że z kimś rozmawiam, to przypominam sobie, że gestykulowalam, zmieniałam mimikę twarzy, jakby zewnętrznie prowadziłam całą rozmowę, ale działa się ona tylko w mojej głowie. Zazwyczaj opowiadam komuś coś, może prowadzimy konwersacje, opowiadam żarty, uśmiecham się. Znam tych ludzi na żywo. Nie zawsze pamiętam dokładnie, o czym rozmawialiśmy i ile to trwało, ale sądzę, że nie dłużej niż półgodziny. Zdarza mi się to jak jestem sama, ale czasem też w tramwaju, na spacerze, etc. Czy to dziwne?
Napady lęku, zamartwianie się, objawy fizyczne nerwowości. Co to może być?
Witam. Od jakiegoś czasu źle się czuję Martwię się o swoje zdrowie, że umrę, że coś mi się stanie, w nocy się budzę czasami z takim dziwnym niepokojem, nieraz zalewa mnie pot, po chwili mi zimno, często mam tak, że nie mogę wziąć pełnego wdechu i to też mnie stresuje. A wszystko zaczęło się od tego, jak się źle poczułam, zaczęłam się trząść i waliło mi serce.
Witam, strasznie to, co się dzieje na zewnątrz, wpływa na mój charakter i myślenie.
Witam, strasznie to, co się dzieje na zewnątrz, wpływa na mój charakter i myślenie. Jak oglądam jakiś serial przez kilka godzin, głos, którym myślę, przybiera głos postaci z serialu, a nawet myśli mają ich charakter. Jeśli mam w miarę dużo z czymś do czynienia, to potem porównuję mimowolnie wszystko do tego, czyli np. serialu, czy gry lub emocjonujących zdarzeń. Mogę też zacząć myśleć a nawet podświadomie naśladować osoby, z którymi się zadawałem przez cały dzień. Zdarzyło mi się też, że w ciemności pojawiały mi się wzory postaci z serialu, z którego robiłem sobie maraton. Jak czytam książkę o pozytywnym myśleniu, to bardzo mi ona pomaga, ale jak dzieje się coś złego, to bardzo to zmienia mój sposób postrzegania świata na negatywny. Wiem, że to normalne u człowieka, że jak długo ma z czymś do czynienia to mu to mocno wchodzi w mózg, ale jestem pewien, że u mnie jest to nienaturalnie zbyt szybkie i intensywne.
TW: myśli samobójcze. Depresja, ból kręgosłupa i myśli samobójcze - jak uzyskać pomoc psychologiczną?

TW: myśli samobójcze

 

Witam mam na imię Paweł 34 lat.. Od koło 2.5 roku zmagam się z dużym bólem kręgosłupa i na razie nie ma nadziei, by to się zmieniło, przyjmuje już dość mocne leki przeciwbólowe.. Jeden antydepresant biorę już koło 2.5 lat i tak samo jeden depresant.. Miałem ostatnio pomoc psychiczną niestety już się skończyła .. Mam przepuklinę kręgosłupa.. ale też duże problemy ze snem przez ból.. Ja mam wrażenie, że ból kręgosłupa niestety ma duże podłoże z mojego organizmu, który już po prostu nie dawał rady dalej udawać i się poddał.. Dlatego tak mocno mnie boli. Pani Psycholog zdiagnozowała ciężką depresje.. a Pani Psychiarta .. diagnozowała nawracająca.. depresje.. Mam umówioną dzienny odział, ale tak naprawdę teraz już zostałam sam.. Tak naprawdę szybko tam nie trafie... bo mam czekać na telefon.. Po skończeniu pomocy psychicznej, ciężko mi jest wstać z łózka... Mam ciężkie myśli samobójcze.. prób raczej nie miałam.. choć zastanawia mnie jej definicja... próba jest jak się już np. potne... czy jak mam np. naładowaną broń i mam ochotę wielka strzelić sobie w głowę, ale niestety tego nie zrobiłam... z depresją tak naprawdę pewnie się zmagam kilkanaście lat, lecz ostatnio naprawdę jest mi ciężko myśli ca coraz gorsze... 

Praktycznie nie mam kogo prosić o pomoc, bo przecież ja nie mogę być chory na depresje... bo codziennie wstaje. Aktualnie jestem na rencie. ale przed tym wychodziłam do pracy i trwałem jak automat.. Od dawna już nie czuje.. Tak samo próbowałem się ciąc.. ale to niestety mi nie pomogła.. Bo nadal nic nie czułam.. A teraz mam wrażenie, ze już dłużej tak nie mogę niestety ból. I to ze zostałam z tym wszystkim całkiem sam .. Osobiście mam już tego dość i mam ochotę skończyć z tym wszystkim.. ale mam jeszcze trochę cały i chce jakieś pomocy, tylko nie wiem, czy jak juz wykorzystałem wsparcie psychologiczne, czy przez te 6 miesięcy będę mógł jeszcze z czegoś skorzystać.. Bo mój stan naprawdę jest zły, a nie chce iść do szpitala, bo jak już to nie będę miał próby, tylko po prostu to zrobie.. Dlatego pytanie, czy z czegoś jeszcze mogłbym skorzystać czy po prostu mam czekać.. Aż będzie termin na dzienny odział..

 

Ustaliłam sobie, jakie mogą być moje cele terapeutyczne w nadchodzącej psychoterapii
Ustaliłam sobie, jakie mogą być moje cele terapeutyczne w nadchodzącej psychoterapii, oto jak to na razie wygląda: 1. Być w stanie iść do pracy 2. Pozbyć się anhedonii 3. Pozbyć się zaburzeń funkcji poznawczych 4. Pozbyć się lęku przed oceną i wstydu w sytuacjach społecznych 5. Pozbyć się obniżonej energii 6. Zwiększyć poczucie własnej wartości 7. Osiągnąć bardziej optymistyczne podejście 8. Odzyskać zainteresowanie rzeczami, które kiedyś cieszyły 9. Zwiększenie aktywności życiowej i chęci, by te czynności wykonywać 10. Zniknięcie wrażenia bycia obserwowaną i że ktoś zna moje myśli 11. Pozbyć się zawrotów głowy 12. Pozbyć się problemów z oddychaniem 13. Pozbyć się dyskomfortu na skórze 14. Pozbyć się lęków Jakie myśli na ten temat? Czy nie jest za dużo tych celów? Nadają się one do wniesienia na terapię? Oczywiście jestem otwarta na odrzucenie ich w takiej formie przez psychoterapeutkę i jej pomoc w zmodyfikowaniu ich. Na cztery ostatnie cele na razie działają moje leki, ale w marcu zmieniam psychiatrkę i ona mi pewnie zmieni leki, a co za tym idzie działanie ze strony leków możliwe, że się zmieni, poza tym czytałam, że leki tylko tłumią objawy, a to psychoterapia leczy zaburzenia, także chyba warto pracować nad tym, czego obecnie tak nie odczuwam, a co może mi wrócić, gdy kiedyś przyjdzie mi odstawiać leki. To, co zawarłam w celach, to nie są moje jedyne objawy, ale starałam się w nich zawrzeć to, co dla mnie najważniejsze i też sporo moich innych objawów jest wtórnych do tych zawartych w celach
zaburzenia zachowania

Zaburzenia zachowania - przyczyny, objawy i metody wsparcia

Zaburzenia zachowania to problem zdrowotny wpływający na życie osoby i jej otoczenia. Warto poznać objawy, by w razie potrzeby wiedzieć, kiedy skonsultować się ze specjalistą. Wczesna diagnoza i leczenie mogą znacząco poprawić jakość życia.