
- Strona główna
- Forum
- inne
- Czy osoba chora...
Czy osoba chora psychicznie może ukrywać swoje zaburzenie w społeczeństwie?
Lena
Zuzanna Zbieralska
Pani Leno,
Nie jest łatwo jednoznacznie uznać kogoś za w pełni zdrowego lub chorego psychicznie, ponieważ na diagnozę składa się wiele różnych czynników oraz obszarów życiowych. Aby uznać kogoś za “zdrowego psychicznie” należałoby wziąć pod uwagę intelekt i życie uczuciowe, umiejętność do przystosowywania się do zmieniających się warunków życiowych oraz taki rozwój uczuć moralnych, etycznych, humanistycznych, rodzinnych i społecznych, który umożliwia realizację własnych celów i potrzeb, żyjąc w zgodzie z innymi jednostkami oraz społeczeństwem. Jest to zatem stan pełnego dobrostanu fizycznego oraz psychicznego, a nie jedynie nieobecność choroby. Dobrostan z kolei wyklucza nieodłączne elementy życia każdej osoby, takie jak konflikty wewnętrzne czy zewnętrzne, cierpienie czy trudne przeżycia.
Pozdrawiam serdecznie,
Zuzanna Zbieralska, psycholożka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Joanna Świst
Dzień dobry,
termin „osoba chora psychicznie” jest bardzo szeroki i obejmuje wiele różnych stanów – od lekkich zaburzeń nastroju czy lękowych, po poważniejsze choroby psychiczne, takie jak schizofrenia czy ciężkie zaburzenia afektywne. W praktyce oznacza to, że osoba może doświadczać objawów psychicznych, które wpływają na myślenie, emocje lub zachowanie, ale stopień ich nasilenia i wpływ na codzienne funkcjonowanie jest bardzo zróżnicowany.
Wiele osób z zaburzeniami psychicznymi potrafi funkcjonować w społeczeństwie, w pracy czy w kontaktach społecznych, a objawy ujawniają się głównie w określonych sytuacjach, np. w domu lub pod wpływem stresu. Nie ma jednej „granicy” normalności – diagnozę i ocenę funkcjonowania dokonuje specjalista (psychiatra lub psycholog) na podstawie wywiadu, obserwacji i testów psychometrycznych.
Osoba z zaburzeniem psychicznym może na różne sposoby funkcjonować w społeczeństwie, a to, co obserwujemy w codziennym życiu, nie zawsze odzwierciedla pełny obraz jej zdrowia psychicznego.
Maria Sobol
Pani Leno,
czytając Pani pytania, czuję w nich dużo ciekawości, ale też chyba trochę niepokoju. To jest naturalbe, że w pewnym momencie życia zastanawiamy się, gdzie kończy się „normalność”, a zaczyna choroba.
W praktyce nie patrzymy dziś na zdrowie psychiczne jak na prostą granicę: zdrowy – chory. Raczej jak na długą skalę, na której każdy z nas się gdzieś znajduje i może się po niej przesuwać w zależności od doświadczeń, obciążeń i wsparcia. To sposób myślenia oparty na biopsychospołecznym rozumieniu człowieka.
Nie ma więc sytuacji, w której „jedna część mózgu jest zdrowa, a druga chora”. Jest natomiast tak, że ktoś może bardzo cierpieć w środku, a na zewnątrz funkcjonować poprawnie. Wiele osób potrafi przez lata „trzymać się” w pracy czy w kontaktach społecznych, a dopiero w domu pokazuje zmęczenie, lęk, drażliwość czy bezradność. To nie jest udawanie, to sposób przetrwania.
O zaburzeniu mówimy wtedy, gdy trudności zaczynają wyraźnie ograniczać życie w kilku obszarach naraz – w relacjach, w pracy, w dbaniu o siebie, w przeżywaniu emocji, w podejmowaniu decyzji – i gdy cierpienie trwa, zamiast mijać.
Nie istnieje jedna granica, po której ktoś „przestaje być normalny”. To bardzo obciążające i krzywdzące określenie. Istnieje natomiast moment, w którym człowiek potrzebuje więcej pomocy, niż jest w stanie dać sobie sam lub jego otoczenie.
Szczególnie pilnie warto zgłaszać się po pomoc, a czasem także do szpitala, gdy pojawia się zaburzony kontakt z rzeczywistością, myśli lub zamiary samobójcze, zachowania autoagresywne, niekontrolowana agresja, skrajne wyczerpanie, wielodniowy brak snu czy poważne zaniedbywanie siebie.
To nie są oznaki „szaleństwa”, to są sygnały ogromnego przeciążenia i cierpienia, które domagają się troski, a nie ocen.
Z wyrazami szacunku,
psychoterapeutka integracyjna
Maria Sobol
Daria Składanowska
Dzień dobry,
zaburzenia psychiczne nie polegają na tym, że „część mózgu jest chora, a część zdrowa”, lecz na trudnościach w regulacji emocji, myślenia i zachowania. Wiele osób zmagających się z zaburzeniami psychicznymi potrafi funkcjonować poprawnie w pracy czy w kontaktach społecznych, a objawy ujawniają się głównie w bezpiecznym środowisku, np. w domu.
Nie istnieje jednoznaczna granica ani miernik „normalności” czy „szaleństwa” – o zdrowiu psychicznym mówimy raczej w kontekście stopnia cierpienia, utraty kontroli nad zachowaniem i trudności w codziennym funkcjonowaniu. Diagnoza zawsze opiera się na profesjonalnej ocenie specjalisty, a nie na pojedynczych zachowaniach.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Tomasz Pisula
Dzień dobry Pani Leno,
myślę, że musiałaby Pani doprecyzować pytania, ponieważ naukowe nazewnictwo i potoczne z zakresu psychologii różni się, a same nazwy zaburzeń i problemów psychicznych zmienialy sie na przestrzeni lat, dlatego nie jestem pewny, czy rozumiem dokladnie, o co Pani pyta. Spróbuję odpowiedzieć, a w razie dalszych pytań, to proszę o kontakt:)
"Słyszałam kiedyś, że osoba chora psychicznie może normalnie funkcjonować w społeczeństwie, gdy np. jedna część mózgu jest zdrowa, a druga chora" - tak, może, cześć chorob może zostać wyleczonych prze np. psychoterapie, inne mogą zostac leczone dzieki leką. Mózg jest plastyczny i uczy się przejmować obowiązki uszkodzonych cześć - to jest też możliwe, ale są choroby i uszkodzenia mózgu, z którymi aktualna nauka nie moze sobie poradzić:/
"Czy możliwe jest, aby ktoś np. w domu ujawniał swoje zaburzenie, a w kontaktach z innymi ludźmi umiał je jakoś zatuszować?" Tak, tak bywa, zaburzenia osobowości ujawniają sie w relacjach bliskich, a w codziennych nie muszą byc widoczne. Natomiast słowo "tuszować" nie oddaje tego co się dzieje - osoba z problemami, zaburzona może nie wiedzieć, że ma problemy i nie być świadoma, że zachowuje się różnie w zależności od środowiska - to w zasadzie definicja zaburzenia osobowości. Dlatego ważniejsze, nie to co ktos robi, tylko jak i o czym myśli, co przeżywa - nie zawsze możemy miec do tego dostęp:)
"Po czym poznać, że ktoś ,,oszalał'' i nie można go już nazwać normalnym? Czy jest to w jakiś sposób mierzalne?" Tutaj trzeba odpowiedzieć i tak i nie :/ Normalność to rzecz względna bardzo mocno i zalezy od społeczeństwa, można patrzeć na to z różnej perspektywy, dlatego nazywanie kogos szaleńcem w świecie, który mamy może nam pokazywać, że jest to osoba zdrowa (z przymrużeniem oka). Właściwe diagnoza osoby mocno zaburzonej, podejrzewam, że może Pani mieć na myśli schizophrenia wymaga diagnozy psychiatry, rozmowy z psychoterapeuta oraz neurobrazowania - czyli oglądania mozgu i oceny przez np. Neurobiologa. Jednak, ta odpowiedź moglaby i powinna być szersza, ponieważ jest to wszystko bardzo złożone.
Pozdrawiam!
Tomasz Pisula
Psychologi, psychoterapeuta

NOESIS Centrum diagnostyki i psychoterapii
Pytanie zawiera dużo uogólnień i uproszczeń, na które - jeśli chcę odpowiedzieć Pani rzetelnie, a chcę :) - nie mogę sobie pozwolić w odpowiedzi, stąd kilka ważnych niuansów:
1. Nie ma klinicznie czegoś takiego, jak "szaleństwo". Mamy choroby i zaburzenia psychiczne (i tutaj punkt dla Pani za trafne nazwanie), konkretne, nazwane, ze swoimi kryteriami diagnostycznymi i często przebadanymi protokołami leczenia. Czym innym jest depresja, czym innym fobia społeczna, schizofrenia czy ADHD.
2. Idąc za punktem pierwszym: pytanie o to, czy "osoba z zaburzeniami/chorobą psychiczną jest w stanie funkcjonować w społeczeństwie" jest takim samym pytaniem, jak o to czy "osoba z niepełnosprawnością jest w stanie funkcjonować w społeczeństwie?". Odpowiedź zarówno w jednym jak i w drugim przypadku brzmi tak samo: to zależy od rodzaju zaburzenia (lub zaburzeń) i stopnia funkcjonowania. Dla przykładu - wiele osób z depresją pełni wysokie stanowiska menedżerskie a inne - z tą samą diagnozą - nie są w stanie wstać z łóżka i dopełnić podstawowych czynności higienicznych.
3. Tak, zaburzenia są mierzalne - psychiatrzy i psycholodzy posługują się kryteriami diagnostycznymi (opisanymi w klasyfikacjach DSM-V i ICD-11) po których są w stanie stwierdzić z jakimi zaburzeniami mierzy się Pacjent. Innymi słowy - jeżeli istnieją podejrzenia co do tego, że bliska nam osoba (lub my sami) mierzymy się z jakimś zaburzeniem, warto poddać się diagnostyce u psychologa bądź psychiatry. A po czym to poznać? Najprościej: po cierpieniu, swoim lub innych. Człowiek, którego boli ząb idzie na diagnostykę do stomatologa, a sam ból jest wystarczającym wskaźnikiem, że coś jest nie tak.
4. Czy objawy zaburzenia mogą się ujawniać (bądź tuszować) w konkretnych sytuacjach? Odpowiedź brzmi: tak, to możliwe i w zasadzie zazwyczaj tak jest. Nie chcąc wchodzić w szczegóły - objawy poszczególnych zaburzeń są aktywowane (uruchamiane/triggerowane) przez konkretne sytuacje, np. fobia społeczna "odpala" się w sytuacjach przebywania między ludźmi, objawy PTSD w kontakcie z bodźcami, które przypominają o traumach etc.
--
- Michał Cuber
Psycholog, certyfikowany psychoterapeuta poznawczo-behawioralny
Piotr Ziomber
Pani Leno
Należy zacząć od pytania, co rozumie Pani przez zwrot "...słyszałam kiedyś, że osoba chora psychicznie może normalnie funkcjonować w społeczeństwie, gdy np. jedna część mózgu jest zdrowa, a druga chora". Oczywiści istnieją zaburzenia neuropsychologiczne, związane z funkcjonowaniem mózgu. Zaburzenia psychiczne są sklasyfikowane w DSM V oraz ICD, ale diagnoza należy do psychologa diagnosty lub lekarza psychiatry. Często jest tak, że ludzie przychodzą do gabinetu z diagnozami z google. Sam tego doświadczam i jest to bardzo krzywdzące dla pacjenta, który nie wierzy, że może być inaczej, a internet traktuje jako jedyne źródło prawdy.

Zobacz podobne
Jest pewien stan emocjonalny, który do mnie powraca. Jest on cudowny, przytulny, powraca do mnie, gdy zakładam ubrania w określonym stylu, gdy jest jesienna, przytulna pogoda, nie jestem w stanie go niestety uchwycić na długo, bo kontrastuje on ze stanem, który odczuwam, gdy żyję i mieszkam obecnie, od lat. W zasadzie to ten stan jest jakimś wspomnieniem, ale też równoległą rzeczywistością. Z tego, co chyba udało mi się odgadnać, to tak się czasami czułam w mieście, w którym dorastałam. Chciałabym czuć się tak częściej, nie rozumiem i nie wiem, co zrobić, żeby go przy sobie zatrzymać. Zauważyłam, że jest to uczucie domu, nie chodzi o budynek, ale o energię. I jest taki promyk słońca, który czuję w głowie, coś pięknego, błogiego, coś w zasadzie idealnego. Mam wtedy przyjemne wizje, że idę przez piękną, przytulną miejscowość, może to być małe miasto albo wieś, są kolorowe liście, idę na romantyczne spotkanie, a w domu czeka na mnie rodzina, gdzieś niedaleko mieszkają ludzie, którzy są mi bliscy. Jak scena z idealnego filmu. Jest to skomplikowane i nie da się tego wytłumaczyć. Nie da się też tego na siłę przywołać. To przychodzi samo. Chyba w zeszłym roku pierwszy raz poczułam ten stan, gdy usłyszałam piosenkę, której wcześniej nie znałam, ale bardzo mi się spodobała, i właśnie wtedy poczułam to coś nieuchwytnego. Zastanawiam się, czy powinnam w takim razie ponownie zmienić miejsce zamieszkania, bo od kilku lat miałam kilka przeprowadzek, ale też próby przeprowadzek, też podróżuję i nie czułam tego stanu, wręcz przeciwnie, często czułam okropny chłód, brak przynależności, poczucie, że chyba nie będę się czuć swoja.

Choroba sieroca - przyczyny, objawy i leczenie
Zaburzenia więzi (znane historycznie jako "choroba sieroca") to poważne trudności rozwojowe. Są one najczęściej obserwowane u dzieci, które doświadczały zaniedbania, wielokrotnych zmian środowiska lub wychowywały się w instytucjach bez stałych opiekunów.
