Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czuję się przytłoczona krytyką siebie i presją na temat jedzenia - 14-latka

Hej... Przepraszam, że to powiem, ale nienawidzę siebie. Mam 14 lat lecz często słyszę, że jestem bardziej dojrzałem psychicznie i emocjonalnie od moich rówieśniczek z klasy. I nie wiem... Czuję się tym przytloczona. Patrzę na siebie krytycznym wzrokiem. Uważam, że jestem gruba, że za dużo jem. Jako iż chodzę do szkoły to często udaje mi się na przykład spędzić dzień n jednej kanapce od mamy do szkoły, bo nikt zbytnio tam nie patrzy na to ile jem. Niby chudnę (w ostatnim miesiącu schudłam 1.5 kg) i jestem z tego zadowolona, ale chcę być jeszcze chudsza. Wszyscy na około powtarzają mi, że jestem za chuda (41.5kg przy 162 wzrostu) i muszę więcej jeść, ale ja nie chcę. Kiedy przychodzi weekend nienawidzę się jeszcze bardziej. Wtedy każdy zagłada mi w talerz i patrzy ile i co jem. To okropne... W każdy poniedziałek stoję przed lustrem I staram się ukryć mój (jak dla mnie) wystający brzuch. Mam mundurek szkolny, więc szczególnie w cieplejsze dni jest ciężej. A na obiady szkolne już dawno przestałam chodzić. Dziękuję za wysłuchanie, Przepraszam za kłopot.
Agnieszka Sokal

Agnieszka Sokal

Dzień dobry. 
Przede wszystkim nie ma Pani za co przepraszać.
Pani obecne podejście do jedzenia i własnego ciała jest bardzo niebezpieczne dla Pani zdrowia i życia. Przy wzroście 162 cm waga 41,5 kg oznacza bardzo silną niedowagę. To, co Pani widzi w lustrze jako "wystający brzuch", nie jest tłuszczem – to obraz, który podpowiada jak głęboko zakorzeniony jest lęk i nadmierny, niszczący samokrytycyzm.
To co Pani opisuje to sygnały alarmowe, że organizm powoli traci siły do prawidłowego rozwoju.
Z tego miejsca, w którym jesteś, bardzo trudno wyjść samej, ponieważ ten krytyczny głos w głowie jest strasznie głośny. Dlatego z całego serca namawiam Cię do zrobienia kolejnego kroku podjęcia pracy ze specjalistą. Zadbaj o siebie.

 

Pozdrawiam 

Agnieszka Sokal 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

  Masz 14 lat i zaburzony obraz własnej osoby i zaburzony stosunek do jedzenia. Jesteś na dobrej drodze do galopującej anoreksji. Zresztą już aktualnie Twój stan woła o pomoc. Nie możesz tego lekceważyć, gdyż anoreksja to bardzo poważna choroba. Jestem psychologiem i kończę studia z psychodietetyki i proszę Ciebie, abyś porozmawiała o tym jak widzisz siebie z psychologiem szkolnym lub pedagogiem. To nie są żarty. To, że napisałaś tutaj, jest także sygnałem, że coś się dzieje złego. Masz spora niedowagę, za chwilę wyniszczysz organizm. Domyślam się, że jeżeli to przeczytasz, poczujesz bunt w sobie, ale nie lekceważ tego. 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z napadami obżarstwa związanymi ze stresem i emocjami?

Zmagam się z tym okropnym uczuciem, które pojawia się, gdy napady obżarstwa wymykają się spod kontroli. 

Zauważyłem, że najczęściej dzieje się to wtedy, kiedy jestem zestresowany, zmęczony emocjonalnie, przytłoczony wszystkim, co dzieje się wokół mnie. I wtedy mam wrażenie, że jedzenie to jedyny sposób, żeby choć na chwilę poczuć się lepiej, uspokoić te wszystkie nerwy i napięcia. To takie dziwne, bo wiem, że to jest jakby mechanizm obronny, ale nie rozumiem, dlaczego akurat jedzenie stało się tym moim ratunkiem. 

Może to coś związanego z niską samooceną? Może nie umiem radzić sobie z emocjami i sięgam po jedzenie, żeby wypełnić pustkę? Mam wrażenie, że w tych momentach moje dobre intencje związane z dietą po prostu się rozpadają. 

Staram się być zdrowy, dbać o siebie, ale wtedy wszystko wymyka się spod kontroli, jakbym nie miał siły wyjść z tego błędnego koła. Zastanawiam się, co mogę zrobić, żeby zacząć lepiej sobie radzić, wyjść z tego. Jak przestać sięgać po jedzenie, kiedy emocje zaczynają mnie przytłaczać? Naprawdę nie chcę, żeby to dalej rządziło moim życiem i zdrowiem. Będę wdzięczny za każdą pomoc, bo czuję, że teraz jest to dla mnie bardzo ważne.

Czuję, że lek na zaburzenia depresyjno-lękowe nie działa. Nie wiem czy mogę się z tego wyleczyć.
Witam. Zmagam się już od kilku lat z zaburzeniami depresyjno- lękowymi. Przez to bardzo straciłam na wadze , nie mogę rzucić palenia. W dodatku mam bardzo często wysoki puls i wydaje mi się, że coś mi się stanie. Obecnie biorę leki serveron, ale odczuwam, że już mi nie pomagają. Można się z tego wyleczyć? Pozdrawiam
Dzień dobry, zaczęłam akceptować swój wygląd. Już jest okej, tylko nie mogę znieść tego, że jestem bardzo chuda
Dzień dobry, zaczęłam akceptować swój wygląd. Już jest okej, tylko nie mogę znieść tego, że jestem bardzo chuda. Każdy mówi JESTEŚ SZCZUPŁA JAK SZCZYPIOREK. Dla mnie to nie jest komplement. Szczególnie moje dłonie są bardzo chude. Czasem mam wrażenie, że patrzę w lustro i widzę kościotrupa. Zaczęłam jeść więcej, a dokładnie 1800 kcal. Mam 15 lat. Staram się jeść więcej, chociaż nie chcę jeść na siłę. Do tego mam problemy z jelitami. Jak zacząć akceptować siebie?
Kompulsywne używanie substancji psychoaktywnych, kompulsywne jedzenie.
Dzień dobry, Mam 34 lata i nie potrafię przejąć kontroli nad swoim życiem w aspekcie przyjmowania substancji i zachowań, które mi szkodzą. Na przykład piję kilka piw dziennie, a innego dnia przyjmuje benzodiazepiny, a jeszcze kiedy indziej tabletki nasenne. Miewam dni, że wczesnym wieczorem piję piwo, a przed snem dodatkowo Xanax. Dodatkowo nie mogę zapanować nad jedzeniem - wiem, że nie powinienem jeść niezdrowo (mam nadwagę), ale czasami zrywam się z miejsca i pędzę objadać się fastfoodem - od razu po jedzeniu odczuwam wyrzuty sumienia i złość, że robię coś czego w głębi duszy nie chce. W głębi duszy chcę żyć zdrowo i być wolnym od wszelkich uzależnień - chce kontrolować co jem i żyć zdrowo. Miewam natrętną myśl w sytuacji stresowej - rozmawiając służbowo w pracy - wraca mi myśl o napluciu w twarz rozmówcy. Wiem, że jest to irracjonalne i czuje złość na tę myśl - wiem, że nigdy tego nie zrobię. Miewam epizody hipochondrii, a w przeszłości lęki w sytuacjach, z których ciężko mi się uwolnić - na przykład siedząc pod płachtą u fryzjera, a innym razem na zebraniu w pracy. Nie wiem już co mi jest, chce zapanować nad sobą, mam wrażenie, że mam jakiś nieprzepracowany problem emocjonalny, ale nie umiem sam tego wszystkiego przeanalizować i poukładać.
Jak przełamać wstyd i porozmawiać z terapeutą o postrzeganiu własnego ciała?
Dzień dobry! Piszę ten list, ponieważ czuję się zagubiona i chciałabym zasięgnąć opinii profesjonalistów. Otóż od ponad miesiąca wszyscy, którzy są w moim najbliższym otoczeniu (przyjaciele, współpracownicy, rodzina) twierdzą, że bardzo mocno schudłam i jestem chuda. Moja przyjaciółka, z którą się znam 10 lat powiedziała mi wprost, że uważa, że mam zaburzenia odżywiania, tylko że... Ja tego w ogóle nie widzę. Nie uważam się ani za chudą, ani nie zauważyłam, bym w ostatnim czasie schudła, toteż nie rozumiem zmartwienia tych wszystkich ludzi, uważam, że przesadzają, ale przy takiej przewadze liczebnej (ja jedna vs 10 osób łącznie) poczułam, że coś tu zgrzyta i już nie wiem sama, co myśleć. Owszem, czasem zapominam o jedzeniu (tak jak potrafię zapomnieć o pójściu do toalety lub o spaniu, gdy coś mnie mocno wciągnie), nie jestem też za bardzo pojemna, więc jem małe porcje, a ponieważ jestem bardzo aktywna fizycznie i mam też pracę fizyczną - unikam przetworzonej żywności, fast-food, słodyczy itp., bo, choć nigdy nie miałam nawet nadwagi, bardzo nie chciałabym przytyć. Zależy mi po prostu na zdrowiu. Od stycznia tego roku mam tak, że rzadko mam apetyt (rzadko czuję głód fizycznie), jem 2 razy dziennie, czasem 3 razy dziennie. Suplementuję witaminy, gdy już jem - są to zdrowe rzeczy, zawierające węglowodany, zdrowe tłuszcze, a przede wszystkim białko. Jestem osobą trenującą, więc tego białka bardzo pilnuję. Mam aplikację, z pomocą której liczę, ile kalorii i poszczególnych składników spożywam dziennie - zazwyczaj dosięgam do swojego PPM, rzadko kiedy jestem poniżej tej wartości. Mam dobre wyniki morfologii oraz BMI mam w normie według testów, czuję się świetnie fizycznie oraz psychicznie, tj. mam bardzo dobry nastrój, żarty mi się sypią z rękawa. Mimo, że uprawiam sport (treningi na siłowni i w klubie bokserskim 3-4 razy w tygodniu) i mam lekką aktywność fizyczną każdego dnia tygodnia oraz odżywiam się, moim zdaniem, zdrowo, nie osiągnęłam jeszcze swojego celu w kwestii sylwetki. Mam widoczne mięśnie, ale uważam, że moje ciało może po prostu wyglądać lepiej i nad tym pracuję, redukuję tkankę tłuszczową nadal, bo jest jej w moim uznaniu wciąż za dużo. Patrzę w lustro i widzę, że jest mnie trochę za dużo optycznie, że ta tkanka tłuszczowa jest nadal. Dlatego nie odpuszczam. Ludzie wokół natomiast powtarzają uparcie, że nie mam już tkanki tłuszczowej, że mam widoczne mięśnie na ramionach, brzuchu, nogach, ale tkanki tłuszczowej już nie ma, każą mi więcej jeść, mniej trenować. Od roku uczęszczam na terapię poznawczo-behawioralną (z powodu perfekcjonizmu, lęku przed porzuceniem, nawracającej depresji oraz PTSD), terapeuta rozmawiała ze mną kiedyś już na którejś sesji o moim okresie dojrzewania, kiedy to miałam dwumiesięczny epizod głodzenia się i przy tym intensywnych ćwiczeniach, ale przecież już tak nie robię. Nie rozmawiałam z nią też o tym, jak postrzegam swoje ciało (niby je lubię, są części, które mnie bardzo zadowalają, ale wiem też, co mi się nie podoba i nad tym pracuję) i w zasadzie wstydzę się zacząć z nią ten temat, mimo że jej ufam jak niemal nikomu w życiu, jest świetną specjalistką i bardzo swobodnie się czuję w jej obecności, bardzo bezpiecznie. Nie wiem dlaczego, ale po prostu gdyby miała zadać pytania dot. tych kwestii, wstydziłabym się mówić o tym, że nie jestem w pełni zadowolona ze swojego ciała, że jest za mało wysportowane niż bym chciała (w tej kwestii Joanna Jędrzejczyk jest moim wzorem sportowym), wstydzę się mówić o tym, że czasem czuję się wręcz grubo, zwłaszcza po jedzeniu mam wrażenie, że puchnie mi całe ciało, twarz. Jem, ponieważ wiem, że moje ciało potrzebuje tych składników odżywczych i witamin, suplementuję się, mam nawet odżywkę białkową, z której korzystam, gdy nie wchodzą mi produkty stałe, tylko płynne, boję się jeść większe porcje, boję się przytyć. Czasem mam wyrzuty sumienia po jedzeniu, gdy uznam, że zjadłam za dużo. Ale to uczucie, że przytyłam, czy też te wyrzuty sumienia nie są czymś, co jest ze mną zawsze. Jedynie wtedy, gdy zjem więcej niż zazwyczaj. Ostatnio mam wrażenie, że przytyłam - widzę to, gdy spoglądam w lustro. Z tym, że inni twierdzą inaczej i czuję dysonans, ale nie mam jak tego sprawdzić, bo popsuła mi się waga, a miarkę zgubiłam. Zresztą, to, co ja robię nie pasuje do żadnego zaburzenia - ani anoreksji, ani bulimii, ani objadania się, ani nawet do ortoreksji, ponieważ raz na jakiś czas (np raz na miesiąc) sięgam po produkt, który obiektywnie nie jest za zdrowy, np. sugar-free energetyk, więc nie wiem skąd oni to wzięli. Bardzo proszę o Państwa opinie oraz ewentualne sposoby, jak przełamać wstyd i porozmawiać o tym z terapeutą. Ten wstyd jest tak silny, że sama wizualizacja rozmowy sprawia, że zamykam się w sobie. Z góry dziękuję za każdą wypowiedź i pozdrawiam.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!