
Czuję się przytłoczona krytyką siebie i presją na temat jedzenia - 14-latka
Agnieszka Sokal
Dzień dobry.
Przede wszystkim nie ma Pani za co przepraszać.
Pani obecne podejście do jedzenia i własnego ciała jest bardzo niebezpieczne dla Pani zdrowia i życia. Przy wzroście 162 cm waga 41,5 kg oznacza bardzo silną niedowagę. To, co Pani widzi w lustrze jako "wystający brzuch", nie jest tłuszczem – to obraz, który podpowiada jak głęboko zakorzeniony jest lęk i nadmierny, niszczący samokrytycyzm.
To co Pani opisuje to sygnały alarmowe, że organizm powoli traci siły do prawidłowego rozwoju.
Z tego miejsca, w którym jesteś, bardzo trudno wyjść samej, ponieważ ten krytyczny głos w głowie jest strasznie głośny. Dlatego z całego serca namawiam Cię do zrobienia kolejnego kroku podjęcia pracy ze specjalistą. Zadbaj o siebie.
Pozdrawiam
Agnieszka Sokal
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Piotr Ziomber
Masz 14 lat i zaburzony obraz własnej osoby i zaburzony stosunek do jedzenia. Jesteś na dobrej drodze do galopującej anoreksji. Zresztą już aktualnie Twój stan woła o pomoc. Nie możesz tego lekceważyć, gdyż anoreksja to bardzo poważna choroba. Jestem psychologiem i kończę studia z psychodietetyki i proszę Ciebie, abyś porozmawiała o tym jak widzisz siebie z psychologiem szkolnym lub pedagogiem. To nie są żarty. To, że napisałaś tutaj, jest także sygnałem, że coś się dzieje złego. Masz spora niedowagę, za chwilę wyniszczysz organizm. Domyślam się, że jeżeli to przeczytasz, poczujesz bunt w sobie, ale nie lekceważ tego.

Zobacz podobne
Zmagam się z tym okropnym uczuciem, które pojawia się, gdy napady obżarstwa wymykają się spod kontroli.
Zauważyłem, że najczęściej dzieje się to wtedy, kiedy jestem zestresowany, zmęczony emocjonalnie, przytłoczony wszystkim, co dzieje się wokół mnie. I wtedy mam wrażenie, że jedzenie to jedyny sposób, żeby choć na chwilę poczuć się lepiej, uspokoić te wszystkie nerwy i napięcia. To takie dziwne, bo wiem, że to jest jakby mechanizm obronny, ale nie rozumiem, dlaczego akurat jedzenie stało się tym moim ratunkiem.
Może to coś związanego z niską samooceną? Może nie umiem radzić sobie z emocjami i sięgam po jedzenie, żeby wypełnić pustkę? Mam wrażenie, że w tych momentach moje dobre intencje związane z dietą po prostu się rozpadają.
Staram się być zdrowy, dbać o siebie, ale wtedy wszystko wymyka się spod kontroli, jakbym nie miał siły wyjść z tego błędnego koła. Zastanawiam się, co mogę zrobić, żeby zacząć lepiej sobie radzić, wyjść z tego. Jak przestać sięgać po jedzenie, kiedy emocje zaczynają mnie przytłaczać? Naprawdę nie chcę, żeby to dalej rządziło moim życiem i zdrowiem. Będę wdzięczny za każdą pomoc, bo czuję, że teraz jest to dla mnie bardzo ważne.

