Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Przyznałam się do zdrady pod presją męża, chcąc uratować małżeństwo. Czy mamy szansę?

Mam wyrzuty sumienia, Przyznałam się do zdrady której nie było, ponieważ mąż naciskał, żebym mu powiedziała „prawdę” którą on i tak zna. Zaprzeczałam długi czas, i to była prawda że nie zdradziłam fizycznie, to były wiadomości o których wiedział. I na tej podstawie z adwokatem wymyślił sobie że ma dowody zdrady. Ale fizycznej zdrady nie było, teraz jest mi ciężko. Przyznałam się ponieważ mąż obiecał mi że wycofa pozew rozwodu, zamkniemy ten rozdział nie będzie pytał, kocham męża, mamy 2 dzieci i chciałabym z nim tworzyć przyszłość. Stąd te przyznanie się, które wymusił. Nie wiem co mam teraz robić? Czy naprawdę uda nam się uratować te małżeństwo?
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga Anonimko,

 

myślę, że warto jeszcze raz podjąć rozmowę z mężem a wcześniej odpowiednio się do niej przygotować np. spisać sobie na kartce rzeczy, które chciałaby mu przekazać. 

 

Mąż dopuścił się szantażu emocjonalnego w postaci postawienia warunku: "jeśli przyznasz się do tego, co chcę usłyszeć, to wycofam się z rozwodu" co jest w tym przypadku nieodpowiednim rozwiązaniem, dlatego że nie rozwiązuje problemu męża (ograniczone poczucie zaufania, uderzenie w jego męskość). Nawet jeśli czuje satysfakcję, to jest ona tylko chwilowa.

 

Jeśli obydwoje jesteście gotowi i otwarci to pomyślcie o terapii par w obecności psychologa.

 

Pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Katarzyna Organ

Katarzyna Organ

Szanowna Pani

Pani przyznanie się do czegoś, czego Pani nie zrobiła, było gestem pragnienia ratowania małżeństwa. Warto jednak sobie odpowiedzieć, czy potrafiłaby Pani z Tą osobą stworzyć jeszcze tak naprawdę szczęśliwy związek. Myślę, że równie ważne jest powiedzenie sobie jasno, naciskanie na przyznanie się pod groźbą rozwodu, z pomocą adwokata to przemoc. W żaden sposób nie buduje to zaufania i pytanie, do czego miało to zmierzać?

Czy małżeństwo da się uratować – zależy od kilku czynników:

· Czy mąż również chce pracować nad związkiem, czy chce panią kontrolować?

· Czy czuje się Pani przy nim bezpieczna?

· Czy jesteście gotowi, aby pójść na terapie i otwarcie porozmawiać i zawalczyć o coś więcej?

Proszę pamiętać, że nie jest Pani zła – chce Pani jak najlepiej dla rodziny i dzieci. Proszę pamiętać, aby w tym trudnym okresie zadbać o siebie.

 

Pozdrawiam

Katarzyna Organ

Psycholog, psychoterapeuta w trakcie szkolenia

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry, 

 

To bardzo trudna sytuacja, w której może czuć Pani presję i zagubienie. Przyznanie się do czegoś, czego Pani nie zrobiła, by uratować związek, pokazuje, jak bardzo Pani na nim zależy. Ważne jest teraz, by Państwo szczerze porozmawiali o tym, co się wydarzyło i o swoich uczuciach. Może warto poszukać pomocy u terapeuty par – profesjonalne wsparcie pomoże Państwu zbudować zaufanie i zrozumienie na nowo. Ratowanie małżeństwa jest możliwe, ale wymaga zaangażowania, szczerości i czasu od Państwa obojga. 

 

Proszę pamiętać, by nie tracić z oczu siebie i swoich potrzeb.

Justyna Bejmert 

Psycholog

Aleksandra Wincz- Gajda

Aleksandra Wincz- Gajda

Dzień dobry,

 

Droga Pani, wydaje się, że przyznając się, znajdowała się Pani w sytuacji ogromnej presji. Ulegnięcie tej presji- przyznanie się- rozumiem jako złapanie się wszystkiego, co tylko możliwe, by ratować małżeństwo. 

Pisze Pani, że kocha męża, że nadal chce tworzyć z nim przyszłość. Niestety, nie znamy odpowiedzi na pytanie, czy uda się uratować małżeństwo. W relacji są dwie osoby i to od woli i pracy obojga zależy powodzenie. Myślę, że bardzo ważne byłoby ustalenie, w jakim momencie znajduje się mąż. Czy w takim samym, jak Pani, tylko czuje się zagrożony i niepewny, dlatego podejrzewa zdradę. Czy jednak innym, z jakiegoś powodu chce rozstania i dlatego zaangażował prawnika i złożył pozew o rozwód.

Wydaje się, że te dwa porządki- prawny i psychologiczny- mogą się tutaj mieszać. W tym kryzysie warto zadbać o siebie w obu aspektach. Z kolei Państwu jako parze może też pomóc spotkanie z terapeutą par lub mediatorem.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Bombardowanie miłością (love bombing) - czy można przerobić te zachowanie na terapii?
Dowiedziałem się właśnie o zjawisku "bombardowania miłością" tzn. love bombing i wszystko co czytam na owy temat zdaje się być o mnie - jednak nie chce manipulować ludźmi, zawsze się tego bałem. Czy w ogóle można to przerobić na terapii by z takiego "schematu" zachowania wyjść?
Jak poradzić sobie z przywiązaniem do toksycznej byłej partnerki po 7‑letnim związku i rozstaniu
Dzień dobry, zmagam się z bardzo silnym przywiązaniem emocjonalnym do byłej partnerki była moją pierwszą miłością. Byliśmy razem 7 lat. W trakcie związku znosiłem wiele trudnych sytuacji: szantaż emocjonalny, grożenie samobójstwem, przedstawianie mnie jako złej osoby przed innymi ludźmi. Na końcu zostałem też oszukany i zdradzony. Od rozstania minęło już 8 miesięcy, ale myśli o niej wracają praktycznie codziennie. Kilka dni temu przypadkowo się spotkaliśmy chwilę porozmawialiśmy, a później wymieniliśmy się dłuższymi wiadomościami SMS od tego momentu mysli wrociły z podwójną silą. Zapewniała mnie, że się zmieniła i że chce o mnie walczyć lecz jasno powiedziałem że ma mnie zostawić w spokoju Ja nie chcę ponownie przechodzić przez to wszystko, co było wcześniej. Problem w tym, że mimo tej świadomości, myśli o niej nie dają mi spokoju i bardzo mnie to męczy, a wręcz niszczy psychicznie. Dodatkowo przez ten związek straciłem znajomych i obecnie nie mam wokół siebie ludzi. Nie mam też motywacji ani ochoty na nic, żeby czymś zająć głowę. Jak sobie poradzić z takim przywiązaniem i powracającymi myślami?
Jak poradzić sobie z lękiem przed odrzuceniem i niepewnością w relacjach?
Jestem singielką. generalnie nie wierzę już w miłość, ani związki. Też nie udaje mi się tego stworzyć. Moje poprzednie relacje, to mężczyźni, którzy najpierw wykazywali ogromne zainteresowanie, po czym szybko nastepowało znudzenie. Zaczynało sie lekcewazenie kontaktu, czyli ja pisałam lub dzwoniłam, a z drugiej strony była ignorancja. Kiedy spotykam sie z taka sytuacją dochodzi we mnie do dużego napięcia i robię wszystko co można najgorzej. A więc, kiedy partner nie odbiera telefonu, dzwonię kilka razy, pisze ciagi wiadomości, czesto usuwam wiadomości, bo najpierw zaczyna się od próśb, potem szantazu emocjonalnego. Czemu to robię? Czy podświadomie bojąc sie odrzucenia sama robię wszystko, żeby zostać odrzuconą? Jak to zmienić i czy wogóle da sie to zrobić? Dziś po dwóch dniach bez kontaktu, tzn z mojej strony były ciągi wiadomości, z drugiej strony cisza, nawet nie odczytywanie wiadomości. Po dwoch dniach dostałam lawinę wulgaryzmów, że jestem pojebana itd, ze nie mozna się wyspać, bo ciagle dzwoni telefon. Wbiłam sie w poczucie winy i zaczęłam przepraszać. Czy rzeczywiscie to tylko moja wina? Nie chodziło mi o brak kontaktu dziś, tylko od dwóch dni. Z drugiej strony, przeciez nie obiecywaliśmy sobie kontaktu codziennego.
Narzeczony ciągle pije, a ja mam depresję i nie daję już rady – jak mu pomóc i zadbać o siebie?
Mój narzeczony ciogle piję i nie wiem jak mu pomóc a kocham go nad życie ale jest mi ciężko już nie daje rady a mam też swoje problemy mam depresjie załatwienia męczy już mnie to życie
Jak radzić sobie z manipulacjami męża w trakcie rozstania? Zaburza on poczucie bezpieczeństwa u dzieci

Mąż nie godzi się na rozstanie. Postanowiłam rozstać się z mężem. Nie układało nam się od dawna. 

Nasze 8-letnie małżeństwo trwało w dużej mierze w milczeniu. Nie było między nami komunikacji. Rzadko ze sobą szczerze rozmawialiśmy. Pojawił się u mnie ktoś, kto wyznał mi miłość. Mąż wszystko wiedział. Prosiłam go, żebyśmy poszli do psychologa, na terapię, on twierdził, że nikomu nie będzie się zwierzał. Cały czas przy tym ze mną nie rozmawiał, tylko wymagał zerwania kontaktu z kolegą. Kiedy oznajmiłam mu, że się zakochałam, on nagle zaczął ciągnąć mnie do psychologa. Odwiedziliśmy kilku. Tylko że ja już nie chciałam walczyć. 

Kilka miesięcy trwały nasze "rozmowy". Mąż nastawił przeciwko mnie rodzinę, przywiązał do siebie dzieci. Ja nie mogłam na niego patrzeć, chciałam, żeby się wyprowadził. 

Prosiłam. On uparcie twierdził, że jak się wyprowadzi, nie będzie miał już powrotu. Po wielu miesiącach, już pod koniec samych kłótni, odszedł. Teraz przyjeżdża do dzieci bez uprzedzenia mnie, spełnia ich zachcianki, a ja słyszę od niego tylko teksty: przysięgałaś przed Bogiem, zniszczyłaś rodzinę, a marzenia dzieci legły w gruzach. W weekend zrobił coś najgorszego. Po mojej spokojnej z nimi rozmowie, gdzie wytłumaczyłam, że musimy się rozstać, bo czasem tak bywa, ale oni zawsze będą dla nas najważniejsi (dzieci przyjęły to z dużym spokojem), mój mąż zabrał dzieci na kolejne spotkanie, na którym szlochał i mówił: mama zrobiła coś złego, mama wyrzuciła tatę z domu, nie przeprowadzimy się do nowego domu, bo mama podjęła taką decyzję itd. 

Dzieci wróciły bardzo rozstrojone. Musiałam je "przekonać" do siebie z powrotem, zdobywam ich zaufanie na nowo. 

Do tej pory, przez rok tej naszej szarpaniny, nigdy nic mnie tak nie dotknęło. Skąd takie jego zachowanie w stosunku do dzieci? Uparcie twierdzi, że kocha je nad życie. Więc po co burzy ich poczucie bezpieczeństwa? Nie potrafię tego pojąć.

toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.