Wstecz

Czy zmienić psychoterapeutę CBT, skoro moje ataki paniki zaczęły pojawiać się codziennie?

Ska

Dzień dobry, od października uczęszczam na terapię. Psychoterapeuta stwierdził nerwicę lękową i ataki paniki. Moje ataki paniki wcześniej występowały raz na kilka miesięcy i trwały 2/3 dni. Ale odkąd uczęszczam na terapię to są praktycznie codziennie. Nie wiem o co chodzi. Uczęszczam na terapię behawioralną w każdy poniedziałek. Wydaje mi się już powinno być lepiej. A nie jest. Co mam robić czy zmienić psychoterapeutę?

Dzień dobry,

myślę, że warto żeby porozmawiała Pani z terapeutą o tym co się dzieje. Terapia jest procesem, więc nie od razu jest progres, czasem droga do lepszego samopoczucia jest dłuższa i bardziej skomplikowana. Ze swojej strony sugeruję również (jeśli nie były przeprowadzone) podstawowe badania krwi i hormonów tarczycy.

Pozdrawiam

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.

Dzień dobry,

proszę wnieść ten temat na sesje ze swoim terapeutą. Zdarza się, że podczas procesu terapeutycznego odczuwamy gorsze samopoczucie lub nasilone objawy. 

Pozdrawiam serdecznie,

Justyna Karkus - psycholog, psychoterapeuta 

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Straciłam przednie zęby, odsuwam się od ludzi - co robić?
Witam, mam bardzo nurtujące pytanie. W wyniku wypadku straciłam przednie zęby. Boje się dentysty, a co za tym idzie - odsuwam się od ludzi, bo lepiej mi w domu, gdzie nikt mnie nie ocenia... Co mam zrobić?
3 odpowiedzi
Czy postanowiono mi błędną diagnozę? Powinnam wrócić na terapię? Czy to niedojrzałość emocjonalna?
Witam serdecznie. Ostatnio zaczęłam analizować swoją historię choroby. Stwierdzono u mnie od 2013 r. ChAD . W 2011 zaczęłam się źle czuć. Dostawałam ataków paniki, miałam silne lęki , bałam się niemal wszystkiego. Ze stresu często wymiotowałam. Poszłam do lekarza, lekarz stwierdził, że to przejściowe problemy, dostałam lek z grupy SSRI i neuroleptyk. Było lepiej, uspokoiłam się , znalazłam nową miłość ....nagle spadek nastroju, zakończyłam związek, zaczęłam dużo spać , byłam płaczliwa, wszystko mnie przerastało. Poszłam do lekarza już z siostrą, opowiedziała jak wyglądam z jej perspektywy, że podejrzewa u mnie Chad, lekarka zdecydowanie wykluczyła jej podejrzenia, aby to mógł być Chad. Dostałam diagnozę o niedojrzałości emocjonalnej . Poszłyśmy do innego lekarza, znowu siostra opowiedziała co się ze mną dzieje, co się działo i co przypuszcza. Lekarz po zadaniu pytań, stwierdził że to Chad, że siostra miała rację. Leczyłam się u niego od 2013- 2024 roku. Po niemiłych słowach od niego .... znalazłam sobie nowego psychiatrę, do którego poszłam, bo na terapii Pani psycholog zasugerowała epizod mieszany. Pani doktor dała mi kilka innych leków i po nich.... Umarłam, byłam tu na ziemi, ale czułam, że tak jakby mnie nie było . Nie czułam nic, spałam całe dnie, nie interesowałam się dzieckiem, życiem niczym.... Po tym jak obudziłam się popołudniu i nagle mnie olśniło... Wzięłam do ręki wydrukowaną historię choroby, wszystko przeczytałam , zaczęłam analizować leki, moje samopoczucie w danych latach, zaczęłam czytać o niedojrzałości emocjonalnej i tak ! Wszystko jakby się zgadzało... Wydaje mi się, że leczyli mnie na Chad, a wystarczyłoby wysłać mnie wtedy na terapię oraz podać lek na lęki.... Zaczęłam stopniowo schodzić z antydepresantów... I czuję się nareszcie dobrze. Czuję jakbym powróciła, czuję tu i teraz, cieszę się małą rzeczą, zaczęłam opiekować się moim dzieckiem, spędzać z nim mądrze czas, rozmawiać. Byłam u lekarza, przyznałam się do odstawiania niektórych leków. Lekarz przepisał pregabalinę, ponieważ przez ten czas męczyły mnie natrętne myśli katastroficzne. Po dwóch tygodniach brania jest lepiej. Nie śpię w dzień, wykonuję obowiązki, zaczynam się uśmiechać. Czyżby postawili mi błędną diagnozę? Co mogą mi Państwo powiedzieć o niedojrzałości emocjonalnej....czy powinnam wrócić na terapię?
4 odpowiedzi
Dlaczego chłopak pisze do mnie w trzeciej osobie i jest protekcjonalny na czacie?
Z góry przepraszam za tak długą wiadomość, ale nie wiem jak to lepiej ująć, żeby był widoczny kontekst i tak, żeby nie odsłaniać za dużo wiadomości z czatu. O co mu może chodzić i skąd bierze się maniera pisania do innych w 3 os.? Piszę z chłopakiem, który bardzo często w wiadomości do mnie (na prywatnym czacie) zwraca się do mnie po imieniu. To jest dziwne, bo normalnie zwracamy się do kogoś imieniem, żeby przykuć uwagę tej osoby, zwłaszcza jak jest się w grupie kilku osobowej. Natomiast będąc na czacie prywatnym raczej logiczne, że zwracamy się bezpośrednio do osoby, z którą ma się ten czat. Tak samo, jak on zadaje mi pytanie, lub odpowiada mi na coś to w 3 osobie. Czuję się jakby mi umniejszał za każdym razem, jak piszemy. Bardzo często jest protekcjonalny, ale jak próbuję z nim normalnie porozmawiać to biernie przytakuje i wysyła miłe uśmiechnięte emotki. To wygląda jakby specjalnie mnie podburzał, a później w taki wirtualny sposób "poklepywał mnie po ramieniu" sugerując delikatnie że histeryzuje, zamiast wziąć odpowiedzialność za dyskusje którą sam zaczął. Nie wiem czy to kwestia niezdarnej komunikacji, czy celowej prowokacji. Zaczynamy rozmowę normalnie, a kończy się na tym że za każdym razem podnosi mi ciśnienie. Ja mu odpowiadam wprost, a on często odpowiada bardzo wymijająco i oceniająco. Mimo, że jestem starsza to pisze do mnie jak do młodszej osoby, lub nawet niższej statusem. Robi dziwne komentarze, jakby oceniał moje decyzje. Zmienia ton bez logiki i raz pisze do mnie w 3 os., innym razem jest protekcjonalny i lekceważy mnie, a później próbuje łagodzić rozmowę wysyłając mase "przyjaznych" emotikonów, albo pisząc np. "nie smuć się" (nie byłam smutna tylko podkurwiona)/ "lubię poznawać opinie innych osób" (był oceniający bardzo, czepiał się o byle co i zajeżdżało od niego ksenofobią - rozmawialiśmy o azjatyckim jedzeniu). Co ciekawe on sam zaczyna zawsze rozmowę. Nie wiem czemu, ale najwyraźniej zależy mu na podtrzymywaniu tego, bo się doprasza uwagi. Zawsze zaczyna niewinnie, a kończy się mało przyjemnie. Sama też nie wiem czemu ja w ogóle mu odpowiadam, przecież nie muszę, ale to chyba chodzi o jego styl bycia. Jest dla mnie zagadką i tak jak niektórzy są do przewidzenia tak jego nie rozumiem i pewnie dlatego dalej z nim piszę. Ostatnio pytał co u mnie to opowiadając mu w skrócie co się działo dodałam że miałam urodziny i spotkałam się z bratem, żeby wypić za moje zdrowie z okazji osiągnięcia pełnoletności, a on na to dosłownie "co to znaczy wypiliście 🤔? raczej nie wino (moje imię) ty młoda osoba 🤗". I tak właśnie wygląda większość wiadomości od niego, później jeszcze dodał "(Moje imię) a ty niedawno jeszcze wode i soki piłaś tak obstawiam a tu piwo wleciało", tak jakby piciem piwa wykluczało picie wody. Chodziło o to, że miałam urodziny i na koncercie uczciliśmy to, ale nie było mowy o upijaniu się, a całe jego podejście do rozmowy skupiło się tylko na tym, mimo że wspomniałam o wielu innych rzeczach. Czułam że mnie ocenia przez cały czas i tak jest zawsze. W dodatku jest dla mnie dziwnie miły. Wysyła mi dużo serduszek typu"🩷🫶" i twierdzi że się martwi o mnie, jak pytam dlaczego, to mówi że mnie lubi, jak pytam go dlaczego mnie lubi to odpowiada coś w stylu że "fajna osoba jesteś". Może się czepiam, ale nie znamy się tak długo, żeby wypisywał mi jak to on się o mnie martwi. Odnoszę wrażenie że patrzy na mnie jak na nieporadną, a ta jego nadmierna troska wydaje się sztuczna. Dlatego pytam go dlaczego mnie lubi, natomiast jego puste odpowiedzi tylko pogłębiają mój niepokój i zdezorientowanie.
8 odpowiedzi
Przeżywam straszny ból bycia człowiekiem, funkcjonowania. Czuję, że jestem aspołeczny.
Prawodopodnie pytanie, które tu zadam, będzie głupie. Tak naprawdę nie wiem czy to pytanie. czy po prostu moja potrzeba wyżalenia się komuś. Przechodząc do rzeczy, mam 21 lat i jestem żałosną, niedojrzałą osobą. Nie lubie swojego życia. Męczy mnie wstawanie z łóżka i wychodzenie do ludzi... no właśnie. Ludzie. To jest największy problem. Od zawsze byłem raczej typem samotnika. Rozwinąłem w sobie silny introwertyzm i poczucie wolności. Kontakty międzyludzkie mnie nużą - odczuwam je jako stratę czasu, ludzie mnie denerwują, to co mówią, to czym się martwią, to jak się śmieją... gdy ktoś nalega na spotkanie odczuwam wewnętrzną złość. Z perspektywy osoby trzeciej jestem miłym, nieśmiałym i lekko skrytym człowiekiem. Ale wewnętrznie nie jestem w stanie się do nikogo przywiązać. Kocham moją rodzinę, ale nikt poza nią mnie nie interesuje. Nie tęsknię za ludźmi, nie rozumiem, czemu wielu z nich ma silną potrzebę spędzania wspólnego czasu. I tu dochodzę do sedna problemu... jestem aromantyczny i aseksualny. Nigdy nie szukałem sobie partnera. W zeszłym roku jednak kogoś poznałem... to osoba bardzo miła, wyrozumiała, lecz niestety nie mogła zrozumieć mojej orientacji. Zaczęła namawiać mnie do próbowania ,,nowych rzeczy" potem wszystko działo się tak szybko... mój brak asertywności mnie zniszczył. Teraz tkwię w relacji, która doprowadza mnie do myśli rezygnacyjnych, mimo, że jest idealna. Partner mnie kocha. Tylko ja nie... nie czuję nic. A stosunki? Są traumatyczne. Zmuszam się. Naciskał, ale nigdy nie przekroczył granic. Sam je przekroczyłem. Czasem marzę, aby coś mi się stało, żeby nie musieć tego robić. Nie umiem wyjść z tej sytuacji. Nie chcę zranić partnera, nie chcę wyglądać na kogoś, kto go wykorzystał, porzucił. Partner to osoba po próbach samobójczych, depresji. Nigdy nie chciałem go zranić. Nienawidzę sie za to, że nie potrafię żyć i czuć jak inni ludzie. Czasem mam ochotę wskoczyć pod metro, gdy jadę na spotkanie z kimś... czasem mam ochotę zniknąć, uderzyć siebie ze złości, krzyczeć w niebo. Pozornie mam dobre życie, ale w środku gniję. Nie satysfakcjonuje mnie życie, które jest dla kogoś marzeniem. Czuję się przez to jeszcze gorzej. Nie mam ochoty wstawać, ani być częścią społeczeństwa. W kontaktach międzyludzkich czuję się jak aktor, który gra różne role. Nigdy nie zaznałem komfortu przy obcej osobie. Dodam, że problemy społeczne mam od dziecka, a dopiero w tym roku poszedłem z tym do psychiatry uniwersyteckiego. Podejrzewał fobieę społeczną, przypisał mi asentrę, polecił terapie, ale mnie na nią nie stać. Jestem biednym studentem, nie mam zarówno pieniędzy i czasu. Nawet nie wiem o co chcę zapytać. Może... czy to normalne? Nie wiem jaką mam obrać drogę, żeby nikogo nie skrzywdzić. Nie mam też motywacji do niczego, chcę żeby każdy człowiek na ziemi zostawił mnie w spokoju. Chcę gnić w samotności, upajać się nią. Skrycie nienawidzę być człowiekiem. Cielesną istotą. Doceniam piękno świata, ale nie czuję potrzeby w nim uczestniczyć. Jako dziecko miałem takie myśli... lubiłem obserwować inne bawiące się dzieci, ale ja sam nigdy się do nikogo nie odzywałem. Byłem wykluczony, trochę cierpiałem z tego powodu, ale to głównie z powodu braku przynależności. W głębi siebie cieszyłem się z samotności. Nie chciałem być oceniany. Przepraszam, jeśli pytanie jest za długie. Wiem, że to nie terapia. Chcę tylko wiedzieć czy jestem skończonym człowiekiem. Z góry dziękuję za wysłuchanie. To dla mnie bardzo ważne. Życzę osobie czytającej miłego dnia/wieczoru i tego co najważniejsze - zadowolenia z życia.
1 odpowiedź
Czy możliwe jest całkowite wyleczenie z depresji lękowej przy nawracających objawach?
Od grudnia cierpię na ciężka depresje lękową (początek bardzo ciężki- praktycznie przez 3 tygodnie byłam osobą leżącą), do lutego przyjmowałam cital w dawce 20mg, trzy tygodnie temu zmieniłam lek na asentre (początkowo na zakładkę z citalem)- cital dość dobrze poradził sobie z objawami depresyjnymi, ale lęk nadal był spory, tąd zmiana. W porównaniu z grudniem jest duża poprawa, natomiast nadal wszystko wraca, przykładowo od tygodnia znów mam ogromny lęk wolnopłynący i paniczny, smutek, ogólnie dużo gorsze samopoczucie, gdzie 2 tygodnie wcześniej wydawało się, że wracam do "żywych", czułam się naprawdę dobrze. Czy w wypadku kiedy te objawy wracają na długo, możliwe jest całkowite wyleczenie? Tracę juz nadzieję.
5 odpowiedzi
Jak przekonać mamę do pomocy psychologa/ psychiatry?
Dzień dobry, podejrzewam, że moja mama ma depresję albo nerwice. Obecnie złamała nogę i do żadnego psychiatry lub psychologa nie chce jechać.
2 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta sprawdza klamkę drzwi, terapeutka pokazuje klepsydrę

OCD - Czym jest zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne?

Zaburzenie obsesyjno-kompulsyjne (OCD - Obsessive Compulsive Disorder), nazywane potocznie nerwicą natręctw to zaburzenie psychiczne, które może znacząco wpłynąć na jakość życia. Jeśli Ty\Twój bliski zmaga się z OCD, warto szukać profesjonalnej pomocy.