Relacje w długotrwałym związku: praca, samotność, agresja - co robić?
Jestem w związku małżeńskim zaraz 17 lat, ogólnie razem zaraz 21 lat. Były wzloty i upadki, mąż ciągle przez tyle wspólnych lat patrzał tylko na życie zawodowe, nie stawiał nigdy na rodzinę, na dzieci i na mnie. Będąc z pierwszym dzieckiem w ciąży – sama z maluchem, sprzątanie domu, zakupy z wózkiem, po męża do pracy; w kolejnej ciąży to samo. Męża wiecznie nie było – o wakacjach, czasie wolnym, urlopie mogłam marzyć, po dzień dzisiejszy, a dzieci już dorosłe.
Mąż pracował i pracuje od rana do wieczora, zawsze po niego jeżdżę do pracy. Czas, jaki spędza ze mną, to 2 godziny każdego dnia na etapie seksu – nic wyjść, planów, tylko gra na telefonie, TV, Netflix, dobry seks i spać, rutynowo: wieczory, poranki przed pójściem do pracy, powrót z pracy – seks 2, no 1,5 godziny wieczorem, przebudzenie nocne również seks i tak w kółko. Rozmowy raczej nic nie dają, efekty marne.
Mąż albo jest pracoholikiem, albo ktoś, coś ciągnie go akurat do tej pracy. Nie ma zamiaru zmienić godzin pracy czy pracy, uważając, iż tu, gdzie obecnie pracuje, ma stabilność zawodową. Kiedy wspomnę, że nie ma stabilności w życiu prywatnym, wpuszcza i wypuszcza. Powie, że schodzi szybciej, min. godz. 15.00–17.00, aby móc spędzić ze mną czas, tylko na moje zapytania: w jaki sposób spędza czas? gdzie zabiera? jakie plany? – on, że mając 40 lat, chce stabilności, nie lubi wyjść. Nigdy taki nie był – a to wyjścia, dancing, kino, bilard, kwiaty itp. A teraz?
Ciągle narzeka na zmęczenie po pracy. Widzę, jaki wigor, wena, radość, kiedy pracuje, a jak wychodzi, zaraz do mnie, kończąc pracę – tu go strzyka, tam boli i już smętny. Potrafi powiedzieć, iż przy mnie nie odpocznie, że jakby ujeb…li mu nogi, ja bym nakazała mu chodzić.
Moje prośby, frustracje, rozmowy odbiera zawsze jako ataki na niego. Potrafi wtedy być agresywny – podduszać, bić, poniżać, krytykować i uważać, iż to ja patrzę jedynie na swoje potrzeby, a na niego nie. Tłumaczę, że wiecznie od 21 lat jestem zupełnie sama – tylko małe, a teraz już duże dzieci, sprzątanie, pranie, gotowanie i wieczorem jak pani do towarzystwa, dostępna dla męża. On uważa, że tak wcale mnie nie traktuje, ale ja się tak czuję.
Za każdym razem, jadąc do pracy, wyznania miłości – iż tęskni, kocha, pragnie, tylko pytanie: za kim tęskni, kogo kocha i czego, kogo pragnie? Czuję się osamotniona w związku i bardzo zmęczona. Do męża, znakiem tego, nic nie dociera, że nie tylko praca jest ważna – cały czas mu to mówię, iż pracę zawsze znajdzie nową, rodzina kiedyś się rozsypie, bo ileż można być wiecznie samemu?
Mąż potrafi mi podczas kłótni powiedzieć, cyt.: „jak ci źle, znajdź innego”. Podczas pytań o uczucia w moją stronę odpowie po chamsku, cyt.: „kocham cię, debilu, kretynko”… Zauważyłam już od przeszło wspólnych 21 lat bycia razem, iż najważniejsze dla niego jest życie zawodowe, nie prywatne. Ja jestem, bo jestem.
Przez to wszystko chciałam i chcę odejść, mam dość bycia panią tzw. do łóżka, sprzątania. Czasami odbieram, że mąż bawi się mną, że powinien być sam, skoro lubi życie pracoholizmu. Po co i do czego mu kobieta? Zwątpiłam w życie, w miłość, popadam w depresję. W mężu nie mam żadnej pomocy, wsparcia, zaangażowania. Kiedy nawet poproszę, aby poszedł ze mną prywatnie gdzieś zbadać serce, odpowie mi, cyt.: „coś pomyślimy”, „moim zdaniem serduszko jest zdrowe”. Czuję, jakby słuchał, ale z obojętnością.
Dosyć często mnie poniża, krytykuje. Potrafi nawet powiedzieć, cyt.: „nie dopuszczaj podczas kąpieli ciepłej sobie wody, bo ja za to płacę” lub cyt.: „zgaś światło, nie ty płacisz”, „co, kurwo, odkręcasz kaloryfer?”. Potem powie, że w nerwach to mówi. Po prostu przeplata uczucia miłości z agresją i obojętnością.
Rozkładam zupełnie ręce, nie wiem, co mam myśleć, co robić, jaką podjąć życiową decyzję. Boję się, że jestem uzależniona od niego, że sobie bez niego nie poradzę. On, tzn. jego mama, dała jemu na wynajem swoje po św. pamięci rodzicach mieszkanie i ma alibi – nie zostanie na ulicy. A ja? W każdej chwili może mnie wyrzucić, jak już raz to zrobił.
Co mam robić? Odejść? Niech sobie samemu tak żyje? Pracuje, pracuje, ale beze mnie żyć? Uważa, że mnie bardzo kocha, ale jak? Wiecznie na odległość? Wypisując SMS-y miłości, pożądania, tęsknoty, petardy w łóżku wieczorami? Gdzie codzienność? Plany, których nie snuje? Ciągle zdjęcia, kiedy przebiera się do pracy – tak, swe nagie zdjęcia. Nie raz obiecywał, że zrobi wszystko, aby spędzać więcej ze mną czasu, lecz wszystkie słowa, jak obietnice, są pustymi słowami.
Taki można ująć miesiąc miodowy – tu zapewnia, że nigdy nie wyzwie i nie uderzy, na chwilę. Proszę o dość, może drastyczne porady, ale z grubej, jak to się mówi, rury. Ja już naprawdę mam dość, chcę coś z tym zrobić, ale co? Czuję, że to nieprawdziwa z jego strony miłość, a wygoda, puste słowa, a nie czyny, gra, manipulacja, przywiązanie… Dzielą nas tylko dzieci, seks? Jak mówił – tyle razem przeszliśmy? Błagam o prawdziwe porady.
Kasia1983
Piotr Ziomber
Twoja sytuacja brzmi bardzo trudna i wyczerpująca emocjonalnie. Osamotnienie, agresja i brak wsparcia w małżeństwie po tylu latach to poważny kryzys. Przemoc domowa to nie tylko bicie, ale także poniżanie, krytyka, izolacja emocjonalna i groźby wyrzucenia z domu, co idealnie pasuje do twoich opisów (podduszanie, obraźliwe słowa, kontrola finansowa). Mąż miesza wyznania miłości z agresją, obietnice z pustymi słowami i seksem jako jedynym kontaktem to to klasyczne manipulacja i cykl przemocy (miesiąc miodowy po awanturach). Pracoholizm może być wymówką, ale bicie i poniżanie to przestępstwo (art. 207 KK), nie "nerwy". Nie jesteś "panią do łóżka" – zasługujesz na szacunek, plany i wsparcie, a nie strach. Nie jesteś uzależniona – poradzisz sobie, dzieci dorosłe, masz doświadczenie w samodzielności (ciąża, dom). Zacznij od Niebieskiej Linii a oni pomogą planować wyjście. Odejście to nie porażka, a ratunek przed dalszą destrukcją. Skontaktuj się z Niebieską Linią pod bezpłatnym numerem 800 120 002 (czynny 24/7) – udzielą wsparcia psychologicznego, prawnego i skierują do lokalnych ośrodków.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Małgorzata Gaś
Dzień dobry Pani Kasiu.
Dziękuje za podzielenie się swoimi problemami osobistymi. Z Pani słów wynika, że jest Pani w związku z osobą stosującą przemoc psychiczną i fizyczną. W tej sytuacji jest Pani potrzebna pomoc i wsparcie specjalisty, proszę zadbać o siebie i swoje szczęście . Niech stanie się to dla Pani priorytetem. Mocno Panią wspieram i wierzę, że dokona Pani prawidłowego pierwszego kroku i umówi się na wizytę do specjalisty w celu zadbania o siebie.
Pozdrawiam Psycholog Małgorzata Gaś
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry Pani Kasiu,
Dziękujemy za wiadomość. Czytając Pani treść, wyraźnie czuję, jak bardzo Pani serce jest zmęczone i obolałe po tylu latach życia w ciągłym napięciu, samotności i braku wsparcia. W Pani słowach słychać osamotnienie, frustrację, poczucie bycia niewidzialną i brak bezpieczeństwa a także ogromną odwagę, że nadal szuka Pani drogi do siebie i własnej wartości. To naturalne, że pojawia się strach przed odejściem, poczucie uzależnienia i wątpliwości, bo przez lata przyzwyczaiła się Pani do życia w rytmie, który narzucał ktoś inny. Chcę Pani powiedzieć jasno: to, co Pani przeżywa w tym związku, nie jest miłością. Miłość nie rani, nie poniża i nie miesza czułości z agresją. Pani potrzeby : szacunku, uwagi, bezpieczeństwa , są w pełni uzasadnione i ważne. To, że odczuwa Pani ból i zmęczenie, jest sygnałem, że należy postawić siebie i swoje życie na pierwszym miejscu.
Kilka pytań do Pani refleksji:
Co w Pani życiu dałoby Pani poczucie spokoju i bezpieczeństwa, nawet jeśli oznaczałoby to trudną decyzję wobec męża?
Kiedy ostatnio czuła się Pani naprawdę widziana i szanowana? Jak to doświadczenie można powtórzyć lub stworzyć teraz?
Jakie wsparcie może Pani sobie zapewnić, aby krok po kroku odzyskiwać poczucie kontroli nad swoim życiem?
Pierwszy krok to zadbanie o własne bezpieczeństwo i wsparcie. Może to być kontakt z terapeutą, prawnikiem lub instytucją pomagającą osobom doświadczającym przemocy, np. Niebieska Linia (800 120 002 jak wyżej w odpowiedziach). Nie musi Pani wszystkiego decydować sama i nie musi Pani od razu podejmować ostatecznej decyzji o odejściu, ważne, żeby mieć plan i wsparcie. Pani życie, spokój i poczucie własnej wartości są najważniejsze. Zasługuje Pani na codzienność pełną szacunku, czułości i bezpieczeństwa i na to nie jest za późno.
Wszytskiego dobrego!
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

