
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Partner chce...
Partner chce zakończyć związek. Po drodze działo się parę spraw.
Agnieszka Wloka
Droga Pani Amy,
Ja zadam jedno pytanie: “Czy czuje się Pani w tym związku szanowana?”
Proszę sobie na nie spokojnie, bez pośpiechu odpowiedzieć, a najlepiej popatrzeć na różne wydarzenia z Waszego wspólnego życia takie jak rozmowy, pożycie, wspólni znajomi, zachowania przy innych; mówienie o Pani swoim bliskim, kontakty z Pani bliskimi - jak to jest ze strony Partnera… - czy czuje się Pani szanowana. Bez szacunku - który można też przegadać, wypracować, uzmysłowić sobie -za daleko i z dobrem dla Was obojga to nie zajdzie.
Oczywiście spektrum autyzmu stawia różne granice i ograniczenia, dlatego mówię, że o szacunku trzeba wspólnie rozmawiać.
Agnieszka Wloka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Dorota Figarska
Dzień dobry,
Domyślam się, że sytuacja z ukrywaniem prawdy jest trudna, wymaga to duszo wysiłku, czuje się też Pani rozczarowana brakiem rozwodu w małżeństwie partnera. Jest to dla pani męczące, dlatego postanowiła się Pani zwierzyć przyjaciółce i spotkała się Pani z brakiem zrozumienia oraz niechęcią do dialogu. Mimo to, jest Pani w stanie wiele poświęcić, aby utrzymać tą relację - zataja Pani prawdę, aby nie denerwować partnera oraz odbija się to na pani relacjach z córką. Obawiam się, że w sytuacji, gdy nie dochodzi do dialogu, a jedna strona nie chce słuchać drugiej, trudno kogoś do czegoś przekonać.
Proszę się zastanowić, na ile kłamstwa te będą do zniesienia, jeśli przez cały okres trwania relacji będzie Pani musiała zatajać prawdę, aby przypodobać się partnerowi.
Napisała jednak Pani, że widzi nadzieję na odnowienie relacji. Proszę więc zastanowić się, co Pani podpowiada, że rzeczywiście może się to udać. Może to jakieś cechy partnera, jakieś Pani cechy, jakieś doświadczenie z przeszłości?
Proszę się zastanowić nad tymi kwestiami.
Pozdrawiam
psycholog Dorota Figarska

Zobacz podobne
Jestem z chłopakiem 10 miesięcy, do tej pory zawsze się u nas układało, potrafiliśmy sobie poradzić z każdym problemem i na wszystko znaleźć rozwiązanie, traktował mnie jak księżniczkę i w końcu poczułam się bezpiecznie, jednak po wyjechaniu na miesiąc 700 km od niego, ja i on mieliśmy okropne okresy w życiu, tęskniliśmy za sobą i to spowodowało, że się nie potrafiliśmy dogadać i się kłóciliśmy.
Przy jednej kłótni 2 tygodnie temu nazbierały sie we mnie wszystkie emocje i pod ich wpływem powiedziałam, że mam wyje**ne w ten związek, nie miałam tego na myśli i nie kontrolowałam tego co pisze, tłumaczyłam mu to przez te 2 tygodnie bez przerwy i sie nie poddawałam, próbowałam zrobić wszystko, żeby było między nami dobrze, pomimo tego że nie mogliśmy się spotkać i o tym wszystkim porozmawiać, ale on jest bardzo wrażliwą osobą ze względu na swoją przeszłość, wiele rzeczy zapamiętuje i do teraz boli go to, że tak powiedziałam, ciężko mi jest cokolwiek przetłumaczyć, bo nie jesteśmy w stanie teraz się spotkać i porozmawiać 😕 Wczoraj zerwał ze mną, powiedział, że nie ma siły już na walkę i nie czuje się szczęśliwy w tym związku od momentu, kiedy to powiedziałam, obiecałam sobie, że nie będę błagać chłopaka o to, żeby został, ale kocham go tak bardzo, że nie potrafię, pisząc z nim i błagając o wybaczenie powiedział, że nie wie co z nami będzie, bo on już stracił siły na walkę, zaproponował rozmowę za tydzień jak wrócę, powiedział, że mnie kocha, ale już nie wie co ma z tym zrobić, pomimo tego że wiem, że szczera rozmowa może dużo zmienić i jest możliwość, że dalej będziemy razem to i tak mam w głowie, że może jednak nie da mi tej szansy i nie poradzę sobie bez niego 🥺 Nie wiem co mam już robić, wielokrotnie pisaliśmy o tym, ale to nie jest to samo, co rozmowa twarzą w twarz.
Dzień dobry, mam pewien problem, a raczej taki którego sama nie zauważam. Jestem z partnerem od ponad roku, na ogół dobrze się dogadujemy, kochamy się, wszystko idzie w dobrym kierunku, jednak czasem pojawiają się pewne problemy, jak w każdej relacji. Pół roku temu zaczął się u niego problem z zazdrością wsteczną, która ingerowała w jego humor, samopoczucie, ogólnie na codzienne życie. Starałam się go bardzo wspierać, dużo wysłuchałam, starałam się zrozumieć, ale dzisiaj dostałam pewną przykrą informację. Że przez ten cały czas nie zrobiłam nic, co by go podniosło na duchu. Czasem dostaje zażalenie odnośnie tego, ze nie czuje się chciany i pożądany w relacji… Ja na ogół jestem typem osoby spokojnej, trochę samotniczka. Wydaje mi się, że jego problemy są troszkę przesadne i że jest dobrze, tak jak jest. Ale skoro jesteśmy w relacji, to chodzi w niej o kompromisy i zrozumienie dlatego starałam się coś zmienić, żeby było lepiej, ale niestety wciąż słyszę ten sam zarzut. Nie wiem, w czym może być problem. Bardzo go kocham, chce z nim być, wspierać go, ale wydaje mi się, że czasem nie umiem i zawodzę bardzo na każdej płaszczyźnie

