
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Samotność, depresja...
Samotność, depresja i trudności zdrowotne - jak sobie z tym radzić?
Treść wrażliwaDeadInside
Dawid Staszczyk
Szanowny Panie,
To, co Pan opisuje, jest ogromnie ciężkie – i widać, że niesie Pan to w sobie od bardzo dawna. Samotność, wstyd, poczucie bycia „poza życiem”, a do tego myśli o odebraniu sobie życia – to nie są rzeczy, z którymi da się po prostu „jakoś wytrzymać” bez wsparcia. Chcę to powiedzieć wprost: to nie jest sytuacja bez wyjścia, ale to jest sytuacja, w której potrzebne jest realne oparcie, nie zostawanie z tym samemu.
Zatrzymam się na chwilę przy tym, jak Pan o sobie mówi – „śmieć”, „nic do zaoferowania”. To nie jest opis Pana jako człowieka, tylko język, który powstał z lat bólu, odrzucenia i porównywania się. On brzmi jak prawda, ale jest bardzo surową interpretacją. W Pana wypowiedzi jest jednocześnie coś innego: ogromna potrzeba bliskości, szacunku, stabilnego domu, bycia dla kogoś ważnym. To są bardzo żywe, zdrowe potrzeby – one nie zniknęły, tylko zostały przykryte poczuciem beznadziei.
Jeśli chodzi o ciało i seksualność – rozumiem, że to jest dla Pana źródło wstydu i przekonania, że „to przekreśla wszystko”. W praktyce relacyjnej rzeczywistość jest bardziej złożona niż to, co podpowiada Panu głowa. Bliskość, relacja, seksualność nie opierają się wyłącznie na jednym parametrze fizycznym. Natomiast to, co realnie utrudnia Panu wejście w relację, to połączenie wycofania, lęku społecznego i bardzo niskiej samooceny. To nie jest łatwe do zmiany, ale jest obszarem, nad którym można pracować krok po kroku.
Widzę też ogromne rozczarowanie leczeniem – że wcześniejsze próby terapii i leczenia psychiatrycznego nie przyniosły ulgi. To się zdarza i bywa bardzo zniechęcające. Jednocześnie to nie znaczy, że pomoc jako taka „nie działa”, tylko że to, co Pan dostał do tej pory, nie było wystarczająco dopasowane albo nie trafiło w sedno Pana trudności. Czasem potrzeba zmiany podejścia, terapeuty, formy pracy – szczególnie przy połączeniu depresji i fobii społecznej.
Chcę też bardzo poważnie odnieść się do tego, co Pan napisał o jeździe samochodem i impulsie, żeby skręcić. To jest moment, w którym nie chodzi już tylko o rozmowę, ale o bezpieczeństwo. To, że do tej pory zatrzymuje Pana myśl o mamie i siostrze, jest ważne – to jest realny czynnik chroniący. Ale skoro mówi Pan, że ten głos słabnie, to znaczy, że ryzyko rośnie. W takiej sytuacji kluczowe jest ograniczenie momentów, w których jest Pan sam z tym impulsem – na przykład unikanie prowadzenia samochodu w stanie silnego napięcia, szukanie kontaktu z kimś, kiedy te myśli się nasilają.
Proszę rozważyć kontakt z kimś „tu i teraz” – np. z Centrum Wsparcia (800 70 2222, całodobowo). W razie pogorszenia stanu psychicznego, proszę wezwać pogotowie lub zgłosić się do izby przejęć najbliższego szpitala.
To, że Pan wciąż ma w sobie obraz domu, relacji, bycia dla kogoś ważnym – to znaczy, że ta część Pana nie umarła. Ona jest teraz przykryta bólem, ale nadal istnieje. I właśnie na niej można budować, nawet jeśli teraz wydaje się to bardzo odległe. Nie musi Pan od razu „odbudować życia”. Wystarczy, żeby na ten moment skupić się na jednym: nie zostać z tym samemu i przetrwać kolejne dni w większym bezpieczeństwie.
Z wyrazami szacunku
Dawid Staszczyk
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Zuzanna Różycka
Pana wiadomość jest bardzo przejmująca, jest jak wołanie o pomoc kogoś, kto stracił już nadzieję na jej uzyskanie. Odpisuję Panu z obawą, że tyle razy przeżył Pan już rozczarowanie terapeutami i psychiatrami, że trudno będzie Panu przyjąć moją odpowiedź. Przykro mi, że doświadczył Pan tylu rozczarowań w tak ważnych kwestiach. Pisze Pan wprost o myślach samobójczych, o próbie samobójczej, którą podjął już Pan kiedyś. Wstawię tu Panu numer do Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym: 800 702 222. To bezpłatny całodobowy numer, pod którym może Pan porozmawiać ze specjalistą. W razie nasilenia się myśli o tym, żeby odebrać sobie życie może Pan również zadzwonić na numer 112. Polecam także stronę Fundacji Życie Warte jest Rozmowy, gdzie znajdzie Pan listę bezpłatnych miejsc samopomocowych w całej Polsce.
Ciężko mi odnosić się do wszystkich trudności, które Pan opisał, ale czytając o nich odnoszę wrażenie, że bardzo Pan cierpi i cierpi w samotności. Wspomina Pan o mamie i siostrze, które wydają się takimi jasnymi promykami w tej wiadomości. Czy kiedykolwiek próbował Pan rozmawiać z nimi o tym jak się czuje? Pomoc specjalisty to jedno, a pozwalanie najbliższym, żeby nas wspierali to równie ważny element zdrowienia. Czasem nawet przyznanie się do swojego samopoczucia przynosi ulgę.
Maciej Karkut
Z Pana wypowiedzi przebija ogromna frustracja na miejsce w życiu w którym się Pan teraz znajduje. Mam tez wrażenie że pomimo wielokrotnego powtarzania że nic Panu nie pomoże, to jednak cała wiadomość jest jednym wielkim wołaniem o pomoc. Czytam też o ogromnej samotności która jest Pana udziałem – to ogromny problem w dzisiejszych czasach, i dotyka zarówno osoby które żyją same, jak i te będące w związkach. Wiem ze będąc w tak trudnej sytuacji nie widać żadnych możliwości wyjścia z niej lub zmiany, proszę mi jednak wierzyć że są osoby który się udaje - jednak zawsze z pomocą innych. Oczywiście żaden leki przepisane przez lekarza nie odmienią Pana sytuacji, mogą jednak uciszyć ból z ktorym się Pan zmaga i pozwolić wyjść z błędnego koła. Żaden terapeuta nie odmieni Pana życia, jako terapeuta mogę jedynie wspierać rozwój moich klientów i uczyć ich budować satysfakcjonujące relacje. Z tego co czytam ma Pan mamę i siostrę o które się Pan troszczy, zakładam że one także troszczą się o Pana. To ważne aby w trudnych chwilach był Pan w kontakcie z najbliższymi. W razie gdyby mysli o odebraniu sobie życia się nasilały polecam skorzystanie z telefonu wsparcia 800 70 22 22 lub po prostu telefon na 112.
Pozdrawiam
Maciej

Zobacz podobne
Z dnia na dzień czuję coraz większy stres. Matka podjęła decyzję, by siostra z dwójką dzieci i mężem wprowadzili się do naszego małego mieszkania. Będą wręcz wszyscy na kupię bez chwili spokoju z tymi dzieciakami. Jej syn 4-letni potrafi mnie bić. Mam takie zdanie, ponieważ zabrano mi swój pokój, który miałam, nie mam własnego kąta, mało miejsca na swoje rzeczy. Mam wrażenie, że po ich wyprowadzce się odmieni na gorsze. Siostra i szwagier zaczną mnie ustawiać. Są oni, gdy są razem bardzo opryskliwi i chamscy. Matka jeszcze ich broni. Kolejną rzeczą, która mnie martwi jest to, że wszyscy będą zawsze przebywać w jednym pokoju, na głowie sobie, biegające krzyczące dzieci. Mimo, że mając swoje. Siostra jest bardzo nerwowa osoba, robi to już teraz, mam obawy ze będzie próbowała się na mnie wyzywać coraz częściej, rzucać głupie teksty, czuć się lepszą. Matka zawsze pokazywała, że z rodzeństwa to siostra jest jej priorytetem. Jak sobie z tym poradzić? By nie zniszczyli mnie? Tak naprawdę jakby 3 osoby teraz będą przeciwko mnie?

