Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Samotność, depresja i trudności zdrowotne - jak sobie z tym radzić?

Treść wrażliwa
Jestem "mężczyzną", mam 31 lat i mikropenisa, depresję i kilka innych przewlekłych chorób. Nigdy nie miałem kobiety. Nigdy nie uprawiałem seksu. Całowałem się z dziewczyną jak miałem 14 lat. Mikropenis i inne problemy zdrowotne zniszczyły mi życie. Jestem uwięziony w ciele śmiecia. Depresja i fobie społeczne od dziecka doprowadziły do tego, że jestem samotny - mam na myśli kogokolwiek poza rodziną. Nie mam kolegów, przyjaciół, nie mam kobiety, nie mam nikogo. Żyję tylko dlatego, że nie chcę sprawić większej przykrości mamie i siostrze. Żyję żeby ich nie krzywdzić. Choć życiem chyba tego nie można nazwać. Wegetacja. Moim marzeniem zawsze był dom. Prawdziwy dom. Kobieta - żona, dzieci. Kochający się dom. Kobieta z którą się wspieramy, rozmawiamy o wszystkim, istniejemy dla siebie i ze sobą. Widzę to jak ludzie się nie szanują w związkach - zdradzają, kłócą się z byle powodu, biją. Widzę to jak ludzie się wzajemnie nie doceniają i boli, cholernie boli. Chciałbym mieć możliwość być lepszym od nich pod tym względem. Ale nie będę, nigdy. Moja samoocena i pewność siebie była niszczona od dziecka, nie tylko przeze mnie samego. Terapeuci i psychiatrzy? Bujda. Żaden terapeuta mi nie pomógł. Psychiatrzy przepisują kolejne leki i zwiększają dawki. Nic nie pomoże w takiej sytuacji. Żyjesz ale przechodzisz obok tego życia obok. Nie masz szansy przeżyć tego życia. Tylko widzisz jak inni się cieszą, mają rodziny. Często podczas jazdy autem drogą szybkiego ruchu gdy z naprzeciwka jedzie cieżarówka mam ochotę skręcić. Myślę o tym coraz mocniej. Kiedyś próbowałem z lekami ale to było głupie. Jadę, widzę ją z naprzeciwka ale z tyłu głowy odzywa się głos - rodzina Ci tego nie wybaczy - i nie skręcam. Ale granica jest bardzo cienka, ten głos słychać coraz ciszej. Nic nie oczekuję bo wiem, że nikt w tym przypadku nie może pomóc. Tak piszę bo może ktoś ma tak samo i będzie mu lżej jak zobaczy, że istnieją inne takie same śmiecie. Szanujcie się kochani, kochajcie się, szanujcie swoich partnerów, przyjaciół, bliskich... Nie każdy ma takie szczęście.
User Forum

DeadInside

1 miesiąc temu
Dawid Staszczyk

Dawid Staszczyk

Szanowny Panie,

 

To, co Pan opisuje, jest ogromnie ciężkie – i widać, że niesie Pan to w sobie od bardzo dawna. Samotność, wstyd, poczucie bycia „poza życiem”, a do tego myśli o odebraniu sobie życia – to nie są rzeczy, z którymi da się po prostu „jakoś wytrzymać” bez wsparcia. Chcę to powiedzieć wprost: to nie jest sytuacja bez wyjścia, ale to jest sytuacja, w której potrzebne jest realne oparcie, nie zostawanie z tym samemu.

Zatrzymam się na chwilę przy tym, jak Pan o sobie mówi – „śmieć”, „nic do zaoferowania”. To nie jest opis Pana jako człowieka, tylko język, który powstał z lat bólu, odrzucenia i porównywania się. On brzmi jak prawda, ale jest bardzo surową interpretacją. W Pana wypowiedzi jest jednocześnie coś innego: ogromna potrzeba bliskości, szacunku, stabilnego domu, bycia dla kogoś ważnym. To są bardzo żywe, zdrowe potrzeby – one nie zniknęły, tylko zostały przykryte poczuciem beznadziei.

Jeśli chodzi o ciało i seksualność – rozumiem, że to jest dla Pana źródło wstydu i przekonania, że „to przekreśla wszystko”. W praktyce relacyjnej rzeczywistość jest bardziej złożona niż to, co podpowiada Panu głowa. Bliskość, relacja, seksualność nie opierają się wyłącznie na jednym parametrze fizycznym. Natomiast to, co realnie utrudnia Panu wejście w relację, to połączenie wycofania, lęku społecznego i bardzo niskiej samooceny. To nie jest łatwe do zmiany, ale jest obszarem, nad którym można pracować krok po kroku.

Widzę też ogromne rozczarowanie leczeniem – że wcześniejsze próby terapii i leczenia psychiatrycznego nie przyniosły ulgi. To się zdarza i bywa bardzo zniechęcające. Jednocześnie to nie znaczy, że pomoc jako taka „nie działa”, tylko że to, co Pan dostał do tej pory, nie było wystarczająco dopasowane albo nie trafiło w sedno Pana trudności. Czasem potrzeba zmiany podejścia, terapeuty, formy pracy – szczególnie przy połączeniu depresji i fobii społecznej.

Chcę też bardzo poważnie odnieść się do tego, co Pan napisał o jeździe samochodem i impulsie, żeby skręcić. To jest moment, w którym nie chodzi już tylko o rozmowę, ale o bezpieczeństwo. To, że do tej pory zatrzymuje Pana myśl o mamie i siostrze, jest ważne – to jest realny czynnik chroniący. Ale skoro mówi Pan, że ten głos słabnie, to znaczy, że ryzyko rośnie. W takiej sytuacji kluczowe jest ograniczenie momentów, w których jest Pan sam z tym impulsem – na przykład unikanie prowadzenia samochodu w stanie silnego napięcia, szukanie kontaktu z kimś, kiedy te myśli się nasilają.

Proszę rozważyć kontakt z kimś „tu i teraz” – np. z Centrum Wsparcia (800 70 2222, całodobowo). W razie pogorszenia stanu psychicznego, proszę wezwać pogotowie lub zgłosić się do izby przejęć najbliższego szpitala. 

To, że Pan wciąż ma w sobie obraz domu, relacji, bycia dla kogoś ważnym – to znaczy, że ta część Pana nie umarła. Ona jest teraz przykryta bólem, ale nadal istnieje. I właśnie na niej można budować, nawet jeśli teraz wydaje się to bardzo odległe. Nie musi Pan od razu „odbudować życia”. Wystarczy, żeby na ten moment skupić się na jednym: nie zostać z tym samemu i przetrwać kolejne dni w większym bezpieczeństwie.

 

Z wyrazami szacunku

Dawid Staszczyk

1 miesiąc temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Pana wiadomość jest bardzo przejmująca, jest jak wołanie o pomoc kogoś, kto stracił już nadzieję na jej uzyskanie. Odpisuję Panu z obawą, że tyle razy przeżył Pan już rozczarowanie terapeutami i psychiatrami, że trudno będzie Panu przyjąć moją odpowiedź. Przykro mi, że doświadczył Pan tylu rozczarowań w tak ważnych kwestiach. Pisze Pan wprost o myślach samobójczych, o próbie samobójczej, którą podjął już Pan kiedyś. Wstawię tu Panu numer do Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym: 800 702 222. To bezpłatny całodobowy numer, pod którym może Pan porozmawiać ze specjalistą. W razie nasilenia się myśli o tym, żeby odebrać sobie życie może Pan również zadzwonić na numer 112. Polecam także stronę Fundacji Życie Warte jest Rozmowy, gdzie znajdzie Pan listę bezpłatnych miejsc samopomocowych w całej Polsce.

Ciężko mi odnosić się do wszystkich trudności, które Pan opisał, ale czytając o nich odnoszę wrażenie, że bardzo Pan cierpi i cierpi w samotności. Wspomina Pan o mamie i siostrze, które wydają się takimi jasnymi promykami w tej wiadomości. Czy kiedykolwiek próbował Pan rozmawiać z nimi o tym jak się czuje? Pomoc specjalisty to jedno, a pozwalanie najbliższym, żeby nas wspierali to równie ważny element zdrowienia. Czasem nawet przyznanie się do swojego samopoczucia przynosi ulgę. 

1 miesiąc temu
Maciej Karkut

Maciej Karkut

Z Pana wypowiedzi przebija ogromna frustracja na  miejsce w życiu w którym się Pan teraz znajduje. Mam tez wrażenie że pomimo wielokrotnego powtarzania że nic Panu nie pomoże, to jednak cała wiadomość jest jednym wielkim wołaniem o pomoc. Czytam też o ogromnej samotności która jest Pana udziałem – to ogromny problem w dzisiejszych czasach, i dotyka zarówno osoby które żyją same, jak i te będące w związkach. Wiem ze będąc w tak trudnej sytuacji nie widać żadnych możliwości wyjścia z niej lub zmiany, proszę mi jednak wierzyć że są osoby który się udaje - jednak zawsze z pomocą innych. Oczywiście żaden leki przepisane przez lekarza nie odmienią Pana sytuacji, mogą jednak uciszyć ból z ktorym się Pan zmaga i pozwolić wyjść z błędnego koła. Żaden terapeuta nie odmieni Pana życia, jako terapeuta mogę jedynie wspierać rozwój moich klientów i uczyć ich budować satysfakcjonujące relacje. Z tego co czytam ma Pan mamę i siostrę o które się Pan troszczy, zakładam że one także troszczą się o Pana. To ważne aby w trudnych chwilach był Pan w kontakcie z najbliższymi. W razie gdyby mysli o odebraniu sobie życia się nasilały polecam skorzystanie z telefonu wsparcia 800 70 22 22 lub po prostu telefon na 112.


 

Pozdrawiam


Maciej

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Utrata pracy, poczucie odrzucenia przez społeczeństwo i brak zaufania do psychoterapii – co mogę zrobić?
Dzień dobry, Byłem zwalniany z większości prac, w tym z dwóch ostatnich pod rząd, dostałem tzw. ciche zwolnienie, czyli szereg działań mających na celu zmusisz mnie do dobrowolnego odejścia samodzielnie poprzez niszczenie mojej samooceny, przynależności do zespołu i bycia potrzebnym jako pracownik. Firma w takim przypadku jest czysta pod kątem prawnym. Z rodzicami jestem całkowicie pokłócony, nie rozmawiamy, żyję bardzo daleko od nich, aktualnie bez dochodu i nie wiem jak będzie dalej, najwyżej stanę się bezdomny. Od roku jestem bezrobotny i nie chcę już pracować. Przez ogromny stres w pracy bardzo przytyłem i uważam to za jedną z przyczyn zwolnień. Kontynuję dietę i treningi, aby wyglądać lepiej, lecz mentalnie naprawdę mam dość ludzi i społeczeństwa. Jeden z psychologów kiedyś mi powiedział, że On by chciał mnie przywrócić do społeczeństwa i pracować nad tym, ale ja tego nie chcę, więc i Jego olałem, tak jak pozostałe ok. 10 terapii. Mam wrażenie, że terapeuci chcą ode mnie wyciągnąć pieniądze, nigdy sami nie powiedzią, że terapia dobiegła końca i mają szereg narzędzi wyuczonych na studiach i superwizji do rozbijania obiekcji klienta, takich jak moje, żeby tylko trzymać źródło dochodu i wzmacniać popyt na siebie. Nie piję alkoholu, nie stosuję żadnych używek ani leków. Tak bardzo boli, ale wolę to czuć całym sobą.
Jak podjąć decyzję o wspólnym mieszkaniu i nie stracić bliskości z rodziną?
Jestem z kimś na kim mi bardzo zależy. Jednak rozmijamy sie w kwestii wspólnego mieszkania u Jego rodziców (dom jest na Niego przepisany). Ja mam kiedyś dziedziczyć po swoich rodzicach. Nie umiem sobie poradzić z podjęciem decyzji czy z nim tam zamieszkać. Jest to dla mnie bardzo trudne i boję się że przez to ten związek nie przetrwa. On nalega żeby tam układać sobie Niego życie, ja się martwię o swoich rodziców że jak pójdę zanim tam mieszkać to stracę taki kontakt ze swoją rodziną jak mam teraz. A obecnie widzę się z nimi co tydzień. Boję się po przeprowadzce stracić tej takiej niezależności. Tego że już nie będę jeździć tak często do rodziców. Jesteśmy już w wieku gdzie coraz bardziej martwię się o bliskich, a i swoje przyzwyczajenia mam też. On wiąże przyszłość ze swoim domem rodzinnym a co mam zrobić ze swoim kiedyś? Wiem że niemożna żyć przyszłością bo przez to nie mogę rusztu teraz z miejsca, ale jest dla mnie strasznie trudno podjąć decyzję to tej przeprowadzce, a jednocześnie nie chce stracić długoletniego związku. Martwię się też o siostrę, ona ma teraz dom obok tego który ja mam mieć po rodzicach. Martwe się o to co będzie z siostrą moja tez. Ogólnie mam problem z podjęciem decyzji bo mam wrażenie że co nie zrobię, ktoś będzie pokrzywdzony. Nie wiem co mam zrobić jak sobie poradzić. Nie chcę nikogo stracić, a boję się że to się stanie cokolwiek bym nie zrobiła :(. Wiem że nie można partnera też tak zwodzić w nieskończoność, ale jak cobie odpowiedzieć na pytanie czego ja chce? Jak zrobić żeby było dobrze? Będę wdzięczna za jakąś pomoc
Mam problemy z zaufaniem do innych.
Mam problemy z zaufaniem do innych. Nie potrafiłam powiedzieć prawdy mojemu chłopakowi, a teraz mężowi, że nie był moim pierwszym i pozwoliłam mu wierzyć, że jest. Tak bardzo go kochałam, że bałam się odrzucenia z jego strony, że wolałam kłamać i nie mówić prawdy, że nie jestem dla niego idealna, z jego strony kobieta mająca kilka związków jest łatwa. Jestem mężatką od 20 lat, mąż zawsze był zazdrosny wręcz chorobliwie. Wieczne podejrzenia, że go zdradzam, że w pracy mam kochanka i ubliżanie i brak szacunku. Parę miesięcy temu powiedziałam mu prawdę, że nie był moim pierwszym i jedynym partnerem, że dziewictwo straciłam z moim pierwszym chłopakiem, wskieł się i to rozumie, mówi, że mnie wciąż kocha, ale mi już w nic nie uwierzy, nie wiem, czy mi wybaczy i czy potrafi, cały czas mi to wypomina i ubliża, nie wiem już co mam robić.
Stres i konflikty z powodu przeprowadzki siostry z rodziną do wspólnego mieszkania

Z dnia na dzień czuję coraz większy stres. Matka podjęła decyzję, by siostra z dwójką dzieci i mężem wprowadzili się do naszego małego mieszkania. Będą wręcz wszyscy na kupię bez chwili spokoju z tymi dzieciakami. Jej syn 4-letni potrafi mnie bić. Mam takie zdanie, ponieważ zabrano mi swój pokój, który miałam, nie mam własnego kąta, mało miejsca na swoje rzeczy. Mam wrażenie, że po ich wyprowadzce się odmieni na gorsze. Siostra i szwagier zaczną mnie ustawiać. Są oni, gdy są razem bardzo opryskliwi i chamscy. Matka jeszcze ich broni. Kolejną rzeczą, która mnie martwi jest to, że wszyscy będą zawsze przebywać w jednym pokoju, na głowie sobie, biegające krzyczące dzieci. Mimo, że mając swoje. Siostra jest bardzo nerwowa osoba, robi to już teraz, mam obawy ze będzie próbowała się na mnie wyzywać coraz częściej, rzucać głupie teksty, czuć się lepszą. Matka zawsze pokazywała, że z rodzeństwa to siostra jest jej priorytetem. Jak sobie z tym poradzić? By nie zniszczyli mnie? Tak naprawdę jakby 3 osoby teraz będą przeciwko mnie?

Okazało się, że mężczyzna, z którym byłam przez pół roku, nadal jest i mieszka z byłą partnerką, nadmienię, że obiecywał mi, że zabierze mnie do siebie, do rodziny, tylko że nie teraz.
Okazało się, że mężczyzna, z którym byłam przez pół roku, nadal jest i mieszka z byłą partnerką, nadmienię, że obiecywał mi, że zabierze mnie do siebie, do rodziny, tylko że nie teraz. Dużo sytuacji się nie pokrywało, więc sama odkryłam prawdę. Oszukuje nas obie. Żyje na dwa lub więcej domów. Tabletki uspokające już nie pomagają. Jak poradzić sobie emocjonalnie i stanąć znowu na nogi????
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!