Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak podjąć decyzję o wspólnym mieszkaniu i nie stracić bliskości z rodziną?

Jestem z kimś na kim mi bardzo zależy. Jednak rozmijamy sie w kwestii wspólnego mieszkania u Jego rodziców (dom jest na Niego przepisany). Ja mam kiedyś dziedziczyć po swoich rodzicach. Nie umiem sobie poradzić z podjęciem decyzji czy z nim tam zamieszkać. Jest to dla mnie bardzo trudne i boję się że przez to ten związek nie przetrwa. On nalega żeby tam układać sobie Niego życie, ja się martwię o swoich rodziców że jak pójdę zanim tam mieszkać to stracę taki kontakt ze swoją rodziną jak mam teraz. A obecnie widzę się z nimi co tydzień. Boję się po przeprowadzce stracić tej takiej niezależności. Tego że już nie będę jeździć tak często do rodziców. Jesteśmy już w wieku gdzie coraz bardziej martwię się o bliskich, a i swoje przyzwyczajenia mam też. On wiąże przyszłość ze swoim domem rodzinnym a co mam zrobić ze swoim kiedyś? Wiem że niemożna żyć przyszłością bo przez to nie mogę rusztu teraz z miejsca, ale jest dla mnie strasznie trudno podjąć decyzję to tej przeprowadzce, a jednocześnie nie chce stracić długoletniego związku. Martwię się też o siostrę, ona ma teraz dom obok tego który ja mam mieć po rodzicach. Martwe się o to co będzie z siostrą moja tez. Ogólnie mam problem z podjęciem decyzji bo mam wrażenie że co nie zrobię, ktoś będzie pokrzywdzony. Nie wiem co mam zrobić jak sobie poradzić. Nie chcę nikogo stracić, a boję się że to się stanie cokolwiek bym nie zrobiła :(. Wiem że nie można partnera też tak zwodzić w nieskończoność, ale jak cobie odpowiedzieć na pytanie czego ja chce? Jak zrobić żeby było dobrze? Będę wdzięczna za jakąś pomoc
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

To poczucie rozdarcia jest w pełni zrozumiałe, bo stoi Pani przed wyborem między dwiema najważniejszymi wartościami: miłością do partnera a lojalnością i więzią z rodziną pochodzenia. Strach przed utratą niezależności oraz lęk o to, że przeprowadzka osłabi relacje z rodzicami i siostrą, to realne obawy, których nie wolno bagatelizować. Warto uświadomić sobie, że w tej sytuacji nie ma złego wyboru, są jedynie różne scenariusze, z których każdy niesie ze sobą jakieś koszty emocjonalne.

Aby odpowiedzieć sobie na pytanie, czego Pani naprawdę chce, warto spróbować oddzielić lęk od realnych faktów. Często boimy się, że zmiana miejsca zamieszkania oznacza koniec dotychczasowego życia, ale w rzeczywistości relacje z bliskimi zależą od jakości kontaktu, a nie tylko od kilometrów. Można zadać sobie pytanie: czy moja obawa o rodziców wynika z ich realnej potrzeby opieki już teraz, czy raczej z mojego poczucia winy, że "opuszczam gniazdo"? Ważne jest też, by szczerze porozmawiać z partnerem o swoich obawach dotyczących niezależności – wspólne mieszkanie w domu przepisanym na niego może budzić poczucie bycia gościem, dlatego kluczowe jest ustalenie zasad, które pozwolą Pani czuć się tam u siebie i zachować swobodę w kontaktach z własną rodziną.

Proszę pamiętać, że nie jest Pani odpowiedzialna za szczęście wszystkich wokół i nie da się podjąć decyzji tak, by nikt nie poczuł cienia smutku z powodu zmian. Czasami próba zadowolenia każdego sprawia, że to my sami czujemy się najbardziej pokrzywdzeni. Warto dać sobie przyzwolenie na to, by postawić na własny komfort i wizję życia, nawet jeśli wymaga to trudnych kompromisów.

 

Wszystkiego dobrego

Bożena Nagórska

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Aleksandra Milewska

Aleksandra Milewska

To, co Pani opisuje, brzmi jak naprawdę trudna sytuacja — jakby była Pani między dwiema bardzo ważnymi częściami swojego życia. Nic dziwnego, że tak trudno podjąć decyzję, skoro każda z opcji coś daje, ale też coś zabiera.

Czytając Pani wiadomość, mam wrażenie, jak dużo jest w tym troski — o partnera, o rodziców, o siostrę… a gdzieś w tym wszystkim też Pani potrzeby i obawy o własną niezależność.

Zastanawiam się, czy to nie jest coś więcej niż tylko kwestia przeprowadzki — może też pytanie o to, jak chce Pani poukładać swoją przyszłość: ile w niej miejsca dla związku, a ile dla bliskości z rodziną i swojej niezależności. I nie ma tu jednej dobrej odpowiedzi.

To też ważne, żeby mogła Pani o tym otwarcie porozmawiać z partnerem — nie tylko o samej przeprowadzce, ale o swoich obawach i potrzebach. W tej sytuacji nie chodzi o to, żeby ktoś był „pokrzywdzony”, tylko żeby znaleźć rozwiązanie, w którym Pani też ma swoje miejsce.

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry,


to, co Pani przeżywa, jest bardzo zrozumiałe tj. stoi Pani między dwiema ważnymi wartościami: bliskością z partnerem i więzią z rodziną oraz poczuciem niezależności. 

 

Warto zauważyć, że to nie jest wybór „albo–albo”. Często pomagające jest zadanie sobie kilku pytań:


* czego najbardziej się obawiam w tej przeprowadzce?
*czego potrzebuję, żeby czuć się bezpiecznie w tej relacji i w nowym miejscu?
*jakie warunki musiałyby być spełnione, żebym mogła się na to zgodzić (np. ustalenie częstych odwiedzin u rodziców, zachowanie swojej przestrzeni, jasne granice)?

 

To, że chce Pani zadbać o wszystkich, pokazuje, jak bardzo jest Pani uważna na relacje. Jednocześnie warto pamiętać, że decyzja nie musi krzywdzić – może być kompromisem, który uwzględnia także Pani potrzeby.

 

Zamiast szukać jednej „idealnej” decyzji, proszę spróbować poszukać rozwiązania „wystarczająco dobrego” i porozmawiać z partnerem o swoich obawach bardzo otwarcie nie jako sprzeciw, ale jako potrzebę bezpieczeństwa.

 

Warto dać sobie szansę i skontaktować się również z psychologiem aby mogła Pani znaleść dla siebie rozwiązania. 

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria 

Psycholog, Doradca kariery 

Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry , 

Dziękuję za zaufanie i rozumiem, że stoi Pani przed jedną z najtrudniejszych decyzji życiowych, w której każdy wybór wiąże się z jakąś stratą i to jest właśnie źródłem tego bólu.

To, co Pani opisuje, to nie jest problem z podjęciem decyzji, to jest głęboki konflikt wartości, bo kocha Pani partnera i swoją rodzinę jednocześnie, i żadna z tych miłości nie jest mniejsza. Nie ma tu złej odpowiedzi, jest tylko Pani odpowiedź.

Warto zadać sobie kilka pytań. Po pierwsze, czy rozmawiała Pani z partnerem szczerze o wszystkich tych obawach, nie tylko o logistyce przeprowadzki, ale o lęku przed utratą niezależności, o rodzicach, o siostrze? Po drugie, czy przeprowadzka musi oznaczać utratę kontaktu z rodziną? Po trzecie, co tak naprawdę boi się Pani stracić - najbardziej, bo pod tym strachem często kryje się odpowiedź.

Nie musi Pani teraz wiedzieć wszystkiego. Ale warto porozmawiać z psychologiem lub terapeutą par, bo to jest decyzja zbyt ważna, żeby dźwigać ją samej i zbyt złożona, żeby rozwiązać ją w jednej rozmowie.

Nie musi być dobrze dla wszystkich naraz. Musi być przede wszystkim uczciwie wobec siebie.

 

z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut

psycholog, psychotraumatolog

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panią,

 

Dziękujemy za kontakt z nami.

Brzmi to, jakby Pani stała między dwoma bardzo ważnymi dla światami: relacją i rodziną  i próbowała nikogo nie zranić, to dosyć trudne miejsce.Warto pamiętać, że dobra decyzja to nie taka, w której „nikt nie cierpi”, tylko taka, która jest uczciwa wobec Pani, bo jeśli zrezygnuje się z siebie, napięcie i tak wróci w relacji albo w Pani.

Może pomóc spojrzenie na to mniej „na zawsze” a bardziej „na teraz”. Decyzja o zamieszkaniu nie musi oznaczać utraty więzi z rodzicami ani ostatecznego rozstrzygnięcia, co będzie z domem w przyszłości, to można układać krok po kroku, w dialogu. Można na teraz zatrzymać się przy sobie i spróbowaxć łagodnie sprawdzić:

czy więcej we mnie „chcę”, czy „boję się” w kontekście tej przeprowadzki?

czego najbardziej potrzebuję, żeby czuć się bezpiecznie i nadal sobą w tej relacji?

jakie warunki (np. częstotliwość kontaktu z rodzicami, przestrzeń, autonomia) byłyby dla Pani nie do negocjacji?

Bardzo ważne: to nie jest tylko Pani odpowiedzialność. W zdrowej relacji jest miejsce na rozmowę, kompromis i uwzględnienie Pani potrzeb, nie tylko wizji partnera.Nie trzeba wybierać między „nim” a „rodziną”. Najpierw warto wybierać siebie wtedy łatwiej zobaczyć, jak połączyć resztę.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

Czy Pani obawy wynikają z Pani doświadczeń życiowych czy są one raczej zapobiegawcze? Każdego dnia dokonujemy wyborów i czasami są one słuszne, czasami nie do końca, ale mamy prawo do błędu. W Pani przypadku obawa jest zrozumiała, ale proszę nie wchodzić w rolę w której uszczęśliwia Pani wszystkich wokoło. Co do spraw majątkowych można to uregulować prawnie u notariusza. Jest Pani dorosła i ma Pani prawo do wyboru ale musi Pani określić priorytety i odpowiedzieć sobie na pytanie, czego chce. 

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Spotykam się z mężczyzną po przejściach, który ma w sobie blokadę, sam uznaje, że jest zimnym draniem. Nie okazuje czułości, zamyka się w sobie, jak nam pomóc?
Spotykam się od 5 miesięcy z mężczyzną po przejściach. Odeszła od niego żona do innego. Zabrała dzieci, z którymi ma trudne relacje. Cierpiał z tego powodu na depresję i brał leki. Mężczyzna wysyła bardzo sprzeczne sygnały. Nie potrafi mówić tego, co czuje i myśli. Mam wrażenie, że boi się przyznać przed sobą co czuje, obawia się bliskości i relacji. Mówi, że ma wewnętrzną blokadę. Doświadczam od niego mało czułości. Twierdzi, że taki jest. Że jest zimnym draniem. Mam wrażenie, że to tylko poza. Nie wierzy, jak mu mówię, że jest mi z nim dobrze, że się stęskniłam, że chce się z nim kochać. Zależy mi na nim i chciałabym z nim być. Tylko nie wiem jak nam pomóc.
Mężczyzna z powodu swoich przejść zdystansował się, wycofał ze swoich decyzji, mówi o koleżeństwie, a nie związku.
Dzień dobry, Od pół roku spotykam się z mężczyzną o 19 lat starszym ode mnie, przez pierwsze 2 miesiące było naprawdę cudownie, dbał o mnie, czułam, że jestem dla Niego najważniejsza, okazywał mi to codziennie a później coś się zmieniło, oboje mamy dzieci z poprzednich związków, Jego syn mieszka ze swoją mamą a moja córka ze mną i On twierdzi, że nie wie czy jest w stanie się przełamać, bo długo był sam (6lat) a moja córka jest bardzo żywiołowym dzieckiem. Tłumaczy się tym, że nie chce nikogo krzywdzić i dlatego się zdystansował, mimo że ma świetny kontakt z moją córką- Ona Go uwielbia. On próbuje gdzieś tam w sobie się przełamać, widzę to, przychodzi, bawi się z córką, z jednej strony się stara, ale z drugiej słowami oddala się ode mnie, gdzie to od Niego pierwsze wypłynęły słowa, że jesteśmy parą a teraz niby dla żartu, ale twierdzi, że jestem tylko koleżanka, że mam znaleźć sobie kogoś innego, bo On się nie nadaje do związków, ale Jego czyny i słowa są zupełnie sprzeczne. Słowami rani a czynami udowadnia, że Mu zależy. Była taka sytuacja, że przez 2 tygodnie z Nim mieszkałam i również było cudownie On też tak uważa, bo powiedział to nie jeden raz, wiem, że jest też po różnych przejściach z kobietami i nie wiem czy teraz boi się zaangażować, czy to wszystko udaje - mam straszny mętlik w głowie. Mimo tego, że czuje straszną niepewność, strach to po tym jak wyglądał początek i po wspólnym mieszkaniu gdzie poznałam Go jaki jest na codzień, jakie ma przyzwyczajenia itp. wiem, że to co wyprawia teraz to jest taka maska, tarcza ochronna, żebym ja Go czasami nie skrzywdziła i mimo tego wszystkiego pokochałam Go, nie mówiłam Mu tego, bo po pierwsze nie wiem czy wypada, żebym to ja pierwsza powiedziała a po drugie boje się Jego reakcji. Nie wiem już co robić, jestem kompletnie rozbita.
Rozchodzę się z żoną. I bardzo sobie z tym nie radzę
Rozchodzę się z żoną. I bardzo sobie z tym nie radzę. Ona wygląda że jest u niej lepiej. Zostałem zdradzony. Kochałem ją nad życie. Chociaż trzeba przyznać że nasze drogi w ostatnich latach się rozeszły. A mimo to wszyscy uważali nas za idealnie małżeństwo. Ja bym chciał być z nią, ona nie chce. Po 14 latach.
Jak wspierać przyjaciółkę z zaburzeniami odżywiania?

Jak mogę pomóc mojej bliskiej przyjaciółce, u której zauważyłam mocno niepokojące zachowania związane z odżywianiem? Coraz częściej unika wspólnych posiłków, narzeka na swoje ciało i obsesyjnie koncentruje się na kaloriach. Martwię się, że mogą to być oznaki zaburzeń odżywiania, ale nie wiem, jak delikatnie poruszyć ten temat, żeby nie poczuła się źle.

Czy ktoś mógłby podpowiedzieć, jak najlepiej rozmawiać w takiej sytuacji? Jak mogę ją wesprzeć w szukaniu pomocy? 

Boję się, że bez wsparcia jej stan może się pogorszyć, a naprawdę mi na niej zależy.

Jestem przewlekle zmęczona, nie wychodzę, chciałabym spać. Mam dwójkę dzieci, z mężem się kłócę. Jak przedstawić to, co czuję u psychologa?
Witam. Mam 32 lata. Dwójkę dzieci i męża. Kiedyś byłam bardzo aktywną osobą. Wszysko co zamierzałam zrobić robiłam od razu,często i chętnie wychodziłam z domu,nawet jak miałam już pierwsze dziecko. Dziś unikam wychodzenia,jak nie muszę to nie idę. Często zostawiam sobie na następny dzień różne rzeczy,bo stwierdzam nie chce mi się nic się nie stanie jak zrobię później. Dużo częściej przyłapuję się na tym,że nie chce mi się rano wstać-choć nie siedzę do późna albo popołudniu kombinuję, żeby położyć się i spać. Z mężem głównie się kłócę. Nie mam prawdziwego czasu dla siebie albo dom albo dzieci i tak w kółko. Czasem jak już nerwowo nie daje rady to poprostu płaczę, wtedy wystarczy błacha rzecz i łzy płyną aż nie skończą. Kilka lat temu zmarli moi rodzice na raka,ciężko to przeżyłam. Od jakiegoś czasu chodzę boję się,że też mam tą chorobę,co stanie się z dziećmi jak je zostawię,bo same sobie nie poradzą,a głównie ja się nimi zajmuję i jesteśmy bardzo związani. Czy powinnam zgłosić się na wizytę u psychologa? Jak przedstawić to co czuje,co mnie gnębi?
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.