Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Silna nieśmiałość, lęk przed wychodzeniem z domu i kontaktami z ludźmi – czy to lęk społeczny?

Przez jakiś czas szukam odpowiedzi na moje rozterki, bo coraz częściej mój mózg mówi mi, że coś sobie wymyślam. Mam 18 lat i dopiero co wchodzę w dorosłość, ale już wcześniej zauważyłam, że moja nieśmiałość jest dość uciążliwa i większa niż u innych. Mało tego, nieustannie czuje napięcie i niepewności. Zdaje sobie sprawę, że każdy podczas wchodzenia w nowy etap życia się stresuję, ale mam wrażenie, że odczuwam to dwa razy bardziej niż moi rówieśnicy. Zastanawiam się czy nie mam do czynienia z czymś w rodzaju lęku społecznego, czy to już moje wyolbrzymianie. Nie mam problemu wyjść z domu gdy jestes z kimś, ale problem pojawia się gdy wchodzę sama. Czuje wtedy niepokój, czuje niepokój jak wychodzę sama do sklepu, komunikacji miejskiej, czy gdziekolwiek indziej i ciągle mam wrażenie że ktoś na mnie patrzy. Mam problem z odbieraniem telefonów, a jak musze z kimś porozmawiać np kurierem drżą mi ręce, pocą się i zaczynam się jąkać. Odwlekam, jak najbardziej się da ważne rzeczy takie jak prawo jazdy, pierwsza praca itd. bo panicznie się ich boje. Mam wrażenie, że to wszystko śmiesznie brzmi i każdy by mnie oceniał dlatego nikt o tym nie wie. Czuje się przez to gorsza od innych, głupsza i jak taka głupiutka dziewczynka do popychania. Zaczęłam się przez to nienawidzić i potępiać. Myślałam o terapii, ale znów to jest coś czego się boje.
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Dziękuję, że Pani o tym napisała. Sądzę, że to, czego Pani doświadcza, nie jest „wymyślaniem” ani przesadą. Opisywane objawy tj. silne napięcie w sytuacjach społecznych, lęk przed oceną, unikanie, reakcje ciała jak drżenie rąk czy jąkanie  mogą wskazywać na lęk społeczny.

To, że z kimś czuje się Pani bezpieczniej a trudniej jest działać samodzielnie, też bardzo w to się wpisuje i co ważne: wiele osób ma podobne trudności, choć często tego nie pokazuje, więc łatwo mieć wrażenie, że „inni sobie radzą lepiej”.

Według mojej opinii to nie jest powód do oceniania siebie, tylko sygnał, że Pani układ nerwowy jest w stałym napięciu i potrzebuje wsparcia. Z tym naprawdę można pracować – krok po kroku, w swoim tempie. Rozumiem, że sama myśl o terapii może budzić lęk. Często pomaga zaczęcie bardzo małymi krokami np. od jednego spotkania konsultacyjnego lub nawet rozmowy online, bez zobowiązań.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Alicja Byszewska

Alicja Byszewska

Nie ma nic śmiesznego czy błahego w Pani opowieści i gratuluję, że odważyła się Pani tutaj tym podzielić. Wierze, że czasami rzeczywistość potrafi być przytłaczająca szczególnie jeśli odczuwamy świat intensywniej niż inni. Paradoksalnie może to być też Pani duzy zasób w dorosłości jednak w pierwszej kolejności warto popracować na terapii nad tym, by emocje i rzeczywistość nie były tak przytłaczające. Powodzenia:)

Katarzyna Banachowicz-Figiel

Katarzyna Banachowicz-Figiel

Dzień dobry, to co opisujesz wcale nie brzmi śmiesznie ani jak wymyślone. Mówi o czymś, co jest bardzo trudne do noszenia w sobie, zwłaszcza kiedy ma się wrażenie, że inni tak nie mają. Z doświadczenia wiem, że sporo osób doświadcza podobnych emocji, jednak niewiele z nich o nich mówi.

To napięcie, poczucie bycia obserwowaną, trudność z telefonami czy drżenie rąk, są to wszystko bardzo typowe objawy lęku, w szczególności społecznego. Pasuje do tego także to, że przy innych jest łatwiej, a samej dużo trudniej. To nie wygląda na wyolbrzymianie a wskazuje na to, że Twój organizm reaguje intensywnie na sytuacje, które dla innych mogą być neutralne. Łatwo wtedy wpaść w koło: im bardziej się boisz, tym bardziej unikasz a im bardziej unikasz, tym większy robi się lęk.

Bardzo rozumiem też to, że zaczynasz się przez to gorzej o sobie myśleć. Nie jest to jednak kwestia tego, że jesteś gorsza, a podpowiada, że utknęłaś w mechanizmie lęku.

Jeszcze jedna ważna rzecz o tym, że boisz się terapii. W sytuacji opisywanych trudności kontakt z nową osobą może być stresujący. Jednocześnie terapia jest jedną z tych rzeczy, które pomagają z tego wyjść krok po kroku, w swoim tempie.

W terapii pracuje się nad poznaniem tego, co uruchamia lęk, stopniowym oswajaniem go w miejsce unikania. Z czasem reakcje ciała słabną i pojawia się większe poczucie wpływu.

Na teraz może być pomocne nie rzucać się od razu na największe wyzwania typu praca czy prawo jazdy, tylko zaczynać od mniejszych spraw takich jak np. krótkie wyjście samemu, mały kontakt z obcą osobą itd. Ważne jest tutaj zauważenie, że mimo lęku jesteś w stanie to zrobić.

Pamiętaj, że nie jesteś w tym sama 🤍

Samo to, że o tym napisałaś, już dużo mówi o Twojej odwadze.

 

Powodzenia,

Katarzyna Banachowicz-Figiel

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry.

To, z czym się Pani zmaga, to nie „wymyślanie”, ale realne objawy lęku społecznego. Reakcje organizmu, takie jak drżenie rąk czy jąkanie, to dowód na to, że Pani system nerwowy pracuje w trybie przetrwania, a nie sygnał, że jest Pani „gorsza” czy „głupia”. To, co Pani nazywa wyolbrzymianiem, jest w rzeczywistości ogromnym ciężarem emocjonalnym, z którym nie musi Pani mierzyć się sama.

Poczucie bycia ocenianą przez wszystkich oraz lęk przed telefonami to mechanizmy, które można wypracować na terapii. Specjalista nie będzie Pani oceniał ani wyśmiewał – jego zadaniem jest pomóc Pani zrozumieć, że te czarne scenariusze to tylko wytwór lęku, a nie prawda o Pani. Zasługuje Pani na wsparcie i na to, by dorosłość przestała być źródłem paniki, a stała się przestrzenią, w której czuje się Pani bezpiecznie. Niech Pani nie pozwala, by ten strach odebrał Pani wiarę w siebie.

Powodzenia

Bożena Nagórska

Martyna Kaleta

Martyna Kaleta

Dzień dobry,

czytam to i mam takie wrażenie, jakby w Pani było bardzo dużo napięcia i jednocześnie dużo wątpliwości wobec samej siebie. Jakby coś w Pani mówiło „to jest trudne, to mnie przerasta”, a zaraz obok pojawiało się „przesadzasz, inni mają gorzej, nie powinnam tak mieć”.

To, co Pani opisuje - ten niepokój przy wychodzeniu samej, poczucie bycia obserwowaną, reakcje ciała przy rozmowie - wygląda trochę jak coś, co bardzo się uruchamia w kontakcie ze światem i z innymi ludźmi. Jakby bycie widzianą było czymś, co wywołuje napięcie, a ciało reagowało szybciej niż myśl.

Z perspektywy procesu można by na to spojrzeć nie jako na „problem do naprawienia”, tylko jako na coś, co się w Pani dzieje i próbuje się jakoś wyrazić - przez ciało, przez unikanie, przez myśli o sobie. I to nie jest coś, co trzeba od razu zmieniać, tylko coś, czemu można się powoli przyglądać.

Może ważne jest też to, jak Pani jest sama ze sobą w tym doświadczeniu. Bo oprócz lęku pojawia się jeszcze dużo surowości wobec siebie. A czasem to właśnie ta wewnętrzna ocena sprawia, że wszystko robi się jeszcze trudniejsze.

To, że pojawia się myśl o terapii i jednocześnie lęk przed nią, jest bardzo spójne. To trochę tak, jakby jedna część chciała pomocy, a druga się tego kontaktu obawiała.

Może na ten moment nie chodzi o to, żeby wszystko zrozumieć czy nazwać, tylko żeby zobaczyć, że to, co się dzieje, ma swój sens i nie jest czymś „głupim” czy niewłaściwym. I że można z tym być trochę łagodniej - krok po kroku.

 

pozdrawiam,

Martyna Kaleta

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Czuję się ogromnie przeciążona i przytłoczona codziennym życiem. Jak sobie radzić?
Ostatnio czuję się zmęczona, mam wrażenie, że nic mi się nie udaje, nic mi się nie chce, mimo to coś tam robię , chce mi się płakać , szybko tracę cierpliwość i wpadam w złość , szybko się denerwuję i reaguje agresją ,głowę mam nabitą różnymi sprawami. Mam wrażenie, że życie mnie zaczyna przerastać , chodzę do pracy, opiekuje się synem lat 5, mam 40 lat.
Zaburzenia lękowe- boję się spróbować innego terapeuty, na myśl o psychiatrze uważam, że zwariowałam.
Dzień dobry, mam zaburzenia lękowe, niedawno zrezygnowałam z terapii, bo nie było w niej efektów. Nadal czuję lęk, mam objawy somatyczne. Po ostatniej sesji na jakiej byłam terapeuta zalecił wizytę u psychiatry i coraz bardziej się próbuje do tego zmusić. Mimo że podczas terapii nie miałam żadnych pomysłów od terapeuty co robić z lękiem i czekałam aż sam zniknie to utwierdziłam się, że to z mojej winy się nie udało, że sama musiałam znaleźć sposoby. Przez dwa dni nie wychodzę z domu, bo już tak się tym przejęłam, wstydzę się wyjść do ludzi. Mam wrażenie, że wszyscy się ode mnie odsuwają przez te lęki. W sumie nie ma co się dziwić, jedyne co, to chodzę do szkoły, a poza nią nie wychodzę ze znajomymi, bo mimo wszystko się boję, wychodzę jedynie z rodzicami, bo przed nimi się nie wstydzę, że mogę spanikować. Nie wiem już co robić, mam wrażenie, że zaraz sobie zniszczę życie takim lękiem. Chciałabym normalnie żyć, ale skoro terapia, nawet nie prowadzona dobrze, ale jakakolwiek nie pomogła to nie wiem czy coś pomoże. Boję się, że jak pójdę do innego specjalisty to też nie dostanę żadnych rad co robić, a jak udam się do psychiatry to zwariuję od tego poczucia, że niemożliwe, że ze mną jest aż tak źle . I tak na razie nie mogę znaleźć nikogo, kto ewentualnie by mi odpowiadał jako terapeuta, więc może lepiej się z tym przemęczyć i minie samo? Chciałabym znowu wyjść z domu bez myślenia o sobie jak o kimś winnym lękowi, a nie umiem. Co mogę zrobić, bo wyjść muszę?
Trzymanie się przeszłości i martwienie się. Brakuje mi również moich starych przyjaciół.
Dzień dobry, co mogę zrobić by nie rozmyślać ciągle nad przeszłością? To, co obecnie dzieje się w moim życiu, nie jest jakieś najlepsze, poza tym zawsze bardziej skupiałam się na tym co było. Jak patrzę na zdjęcia sprzed paru lat to zastanawiam się, jak wtedy na to wszystko patrzyłam, co myślałam itp. Poza tym spokoju nie daje mi to, że minęło ponad pół roku od kiedy straciłam kontakt z moją grupą znajomych a ja nadal nie umiem się z tym pogodzić. Mam dwie wspaniałe przyjaciółki od bardzo dawna i z nimi też cudownie spędzam czas, ale z tamtą grupą również byłam dość zżyta.:( Jak patrzę na nich wszystkich w szkole to nadal mam w głowie, jak było fajnie i jestem smutna przez resztę dnia. Bardzo bałam się zawsze utraty znajomych i gdy to się stało, może trochę z mojej winy, bo nie pisałam do nich pierwsza w wakacje, to mocno mnie to przybiło, ponieważ w przeciągu roku miałam sporo problemów. Obecnie od niedawna leczę zaburzenia lękowe i mam wrażenie, że te inne problemy mi to utrudniają i co mogę zrobić by je zwalczyć?
Czy zaburzenia lękowe można całkowicie wyleczyć?

Dzień dobry Państwu, niedawno zdiagnozowano u mnie zaburzenia lękowe (zaczęły się około miesiąca temu), ale takie lekkie bez jakiś silnych napadów paniki czy czegoś podobnego. Są jednak na tyle uciążliwe, np. obecnie wieczorem czuję ścisk w gardle, nieraz przeszkodę w gardle mimo, że nic tam nie ma. Nieraz odczuwam także wewnętrzny niepokój, lekki, ale wyraźnie jest (nie wiem z jakiego powodu). Psychiatra przepisał mi Trazodone neuraxpharm. Mam pytanie, czy takie zaburzenia lękowe można wyleczyć w pełni lub przynajmniej na długie lata się go pozbyć? Podejrzewam, że będę miał oprócz farmakologii także sesje psychoterapii (pani doktor wysłała mnie na diagnostykę psychologiczną do psychologa). Bardzo proszę o szczerą odpowiedź, ponieważ nie ukrywam, że mnie to nieco niepokoi i dokucza :(

Od już dobrych kilku lat stresuję się swoim zdrowiem. Chociaż wszystko jest kompletnie w porządku
Witam. Od już dobrych kilku lat stresuję się swoim zdrowiem. Chociaż wszystko jest kompletnie w porządku, non stop szukam chociaż najmniejszej rzeczy o paranoje. Czasami im dłużej myślę o tym, że np. boli mnie coś, to zaczynam to czuć i zarazem odczuwać straszny stres, chociaż może mnie kompletnie nic nie boleć, a gdy już zajmę się czymś innym i zwrócę uwagę na coś innego, czuje się kompletnie normalnie i nic mi się nie dzieje. Doszedłem do wniosku, że to może być jakieś zaburzenie lękowe. Mam parę traum związanych z moją rodziną i właśnie z tematem zdrowia, więc nie zdziwiłbym się, gdyby właśnie to był ten przypadek. Jeszcze czasami gdy widzę coś o temacie jakiejś choroby, np. w internecie, to zaczynam panikować i staram się przerzucić uwagę na coś innego czy po prostu wymazać to z pamięci.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.