
- Strona główna
- Forum
- inne, zdrowie seksualne
- Skąd bierze się...
Skąd bierze się nietypowy fetysz związany z agencją reklamową? Proszę o wyjaśnienie
Daria
Bożena Nagórska
Pani Dario,
ludzka psychika bywa niezwykle zagadkowa, a to, co nas pobudza, często wynika z bardzo indywidualnych i nieświadomych splotów skojarzeń, które nie muszą mieć logicznego uzasadnienia. Reakcja w postaci „motylków w brzuchu” na pojęcie agencji reklamowej może wiązać się z podświadomym przypisywaniem temu miejscu cech takich jak sprawczość, profesjonalizm, kreowanie rzeczywistości czy władza nad wizerunkiem, co dla wielu osób bywa pociągające. Skoro bodziec ten pojawił się podczas oglądania starych reklam, Pani umysł mógł połączyć specyficzną estetykę, styl i klimat tamtych lat z pojęciem grupy ludzi, która za tym stoi, tworząc unikalny fundament dla tego pobudzenia. Fetysze i fascynacje często rodzą się właśnie w taki sposób – poprzez przypadkowe, ale silne powiązanie przyjemnych emocji z konkretnym słowem lub ideą. Jeśli to odkrycie nie powoduje u Pani cierpienia ani nie dezorganizuje Pani życia, może Pani potraktować je jako fascynującą ciekawostkę na temat własnej, unikalnej wrażliwości. Każdy z nas ma swoją własną mapę intymności i fakt, że u Pani obejmuje ona tak specyficzny obszar, jest po prostu dowodem na niezwykłą złożoność ludzkiej wyobraźni.
Pozdrawiam
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Sylwia Szulecka
Dzień dobry Pani Dario,
fetysz powstaje na drodze skojarzenia między bodźcem a podnieceniem. Mówiąc zaś wprost - jakiś przedmiot, okoliczności pojawiają się w sytuacji związanej z pobudzeniem seksualnym. Jeżeli tego typu zdarzenia się powtarzają, mózg może reagować podnieceniem już na sam przedmiot lub te okoliczności (następuje tu mechanizm warunkowania).
Napisała Pani o "motylkach w brzuchu", więc nie mam pewności, czy w ten sposób opisuje Pani pobudzenie seksualne. Tak czy siak, mogło sie zdarzyć w przeszłości, że Pani mózg skojarzył bodziec "agencja reklamowa" z przyjemnością (możliwe że seksualną) i w wyniku tego teraz już samo przywołanie zwrotu "agencja reklamowa" jest dla Pani źródłem pobudzenia.
Wygląda na to, że odkrywa Pani coś ciekawego na swój temat...
Życzę Pani dalszych odkryć...
Sylwia Szulecka
psycholożka-seksuolożka
psychoterapeutka indywidualna
psychoterapeutka związków
Jakub Butkiewicz
Szanowna Pani, to niezwykle interesujące, że tak konkretne pojęcie wywołuje w Pani tak wyraźną i przyjemną reakcję fizyczną. „Motylki w brzuchu” to sygnał od organizmu, że dany temat dotyka czegoś dla Pani istotnego, choć na ten moment jeszcze nieodkrytego. Nasze skojarzenia rzadko są dziełem przypadku – często konkretne słowa stają się dla nas symbolem pewnych wartości, emocji czy układów, które podświadomie uznajemy za fascynujące.
Warto przyjrzeć się temu, co dla Pani uosabia obraz agencji reklamowej. Czy pociągająca jest tam idea wspólnego, zespołowego wysiłku, gdzie jednostka staje się częścią większej, sprawczej całości? A może chodzi o specyficzny rodzaj profesjonalizmu, prestiżu lub struktury, która za tym stoi? Czasem silne pobudzenie pojawia się tam, gdzie nasze osobiste potrzeby – na przykład potrzeba przynależności, bycia elementem czegoś potężnego lub zorganizowanego – znajdują swój symbol.
Gdyby Pani spróbowała na chwilę zatrzymać się przy tym obrazie i zadać sobie pytanie: co w tej agencji jest dla mnie najbardziej pociągające – czy to fakt, że wiele osób pracuje nad jednym celem, czy może sam fakt istnienia takiej złożonej „machiny” twórczej? Zrozumienie, jakie osobiste znaczenie nadaje Pani temu pojęciu, może być kluczem do oswojenia tej reakcji. Jeśli te odczucia są dla Pani nurtujące lub budzą niepokój, warto porozmawiać o tym głębiej podczas spokojnej konsultacji z terapeutą, który pomoże Pani bezpiecznie rozwikłać tę sieć skojarzeń.
Pozdrawiam
Katarzyna Michalska
Sytuacja, którą Pani opisuje, nie jest niczym niezwykłym ani „nienormalnym”. Fetysze i pobudzenie seksualne często powstają w wyniku skojarzeń, które nasz mózg może tworzyć zupełnie przypadkowo. W psychologii mówimy tu o mechanizmach warunkowania i łączenia bodźców. Mózg potrafi połączyć przypadkowy bodziec (np. konkretne słowo czy pojęcie) z uczuciem przyjemności lub pobudzenia, czasem bez wyraźnego powodu.
Fetysze często powstają właśnie w taki sposób i nie zawsze mają głębsze znaczenie. Najważniejsze jest to, czy jest to dla Pani komfortowe i nie utrudnia funkcjonowania.
Jeśli chce Pani lepiej zrozumieć ten mechanizm, warto zwrócić uwagę, co dokładnie Pani czuje i jakie myśli pojawiają się, gdy pojawia się to skojarzenie.
Pozdrawiam,
Katarzyna Michalska

Zobacz podobne
Zacznę od tego, że być może ja mam ze sobą jakieś problemy a na pewno na tle psychicznym, ponieważ strasznie zostałam skrzywdzona rok temu przez męża, a w sumie przez samą siebie - dlaczego?
Mąż dosyć często stawiał, przez 20 lat bycia razem, na życie zawodowe - praca, praca i jeszcze raz praca. Rzadko miał czas dla mnie i dzieci, zazwyczaj bywałam z dziećmi samą w domu, ciągle pranie, sprzątanie, gotowanie, czekanie aż wróci do domu - niestety zmęczony, no i zero pożytku, wiadomo.
Zaczęłam szukać towarzystwa ludzi, z którymi pogadam, wykorzystam czas jak mąż jest w pracy, nie tylko na szmatach i garach, ale by odzywać się do ludzi. I tak się stało, iż poznałam ludzi, nie do końca fajnych, bo takich, którzy spotykają się, aby plotkować o wszystkim i o niczym, którzy pili i ćpali. Wcięłam się w ten świat, zaczęło mi pasować, razem z nimi piłam, aż się rozpiłam.
Zaczęłam wierzyć w to, iż moje małżeństwo się rozpada, mąż tylko praca, potem filmy i spać, a ja tak naprawdę nieważna, nie było czasu, aby porozmawiać czy super spędzić czas, nawet w sferze intymnej. Nie mieliśmy dla siebie czasu, oddalałam sie od męża i doszło do tego, że wyrzucił mnie z domu. Miał dosyć moich schadzek, alkoholu i awantur.
Popsułam sie strasznie, ledwo uszłam z życiem, chore serce, a teraz głowa popsuta przez alkohol, trauma jak mąż mnie zranił, mimo prośby wiele razy, że jestem - bądź ze mną, nie praca i praca. Rozumiem, nie ma ludzi do pracy, pieniążki potrzebne, ale można, jeśli sie chce, podzielić życie zawodowe, a prywatne - do męża nigdy to nie docierało.
Uwielbia swoją prace po prostu. Kiedy tłumaczę, że wiecznie jestem sama, że tęsknie, nie mam do kogo sie odezwać, to jakby grochem o ścianę. Kiedy mnie wyrzucił, zaczęło do mnie docierać, co tak naprawdę w życiu jest dla mnie ważne, moje zdrowie, szczęście, prawdziwa miłość pożądanie, seks. Postanowiłam wszytko zmienić, poszłam na terapię odwykową, minął ponad rok nie piję, nie chcę, walczę z tym, żal mam do męża ogromny, lecz juz mniejszy. Wróciłam - nasze życie zaczęło się układać, chociaż mimo wszystko jakieś są przeplatane dni z męża strony. Potrafi raz pragnąć mnie, innym razem być chamski, kłamać, robić nadzieję a ja wierzę po prostu we wszystko. Że kochankę ma czy wdał się w romans, plotki poszły u niego w pracy, czemu zaprzeczał, lecz dziwne zachowania nie dają mi często spokoju. Raz czuły, kochany magia, przebudzenia w nocy zaczęło mi sie to podobać, że pożądam męża. Niestety zdarzają się sytuacje jak czegoś nie ma, a ja pożądam, w frustracji staję sie jakąś wredną i podłą osobą, wyzywam męża, robię dramy, ponieważ mam potrzeby czułości, on daje, ile może, nie mam co narzekać. Jedynie, co mnie rani i boli i wprawia o strach to to, jak mąż potrafi mnie krytykować, że jestem kretynką, pustą, głupią, nikt by ze mną nie wytrzymał, że przy mnie człowiek dostanie zawału, boi się spać itp. Następnego dnia albo od tak przeprosi albo nawet nie mówiąc, że to emocje nad nim górują. Nie wiem, co myśleć, jak popadnie w szał potrafił złapać mnie za gardło.
Rzadko rozmawia o danych problemach, ostatnio jedyny temat rozmowy z mojej strony to jest sex, ponieważ widzę jak było kiedyś, a jak jest teraz i daje jasne sygnały mężowi, on nie słucha lub słucha jak zgaszone radio. Kiedy mówię za każdym razem słyszę od męża, że ta rozmowa go usypia. Nie mam z kim otwarcie porozmawiać, wygadać się - mam koleżankę, która zna dobrze mnie, jak i męża, jej zawsze mogę sie zwierzać i tak sie stało.
Mąż dowiedziawszy się, że rozmawiałam z nią na nasze tematy, stwierdził, że gadam źle o nim i nagle atak nerwów - nie pozwolił do siebie podejść, odpychał. Mąż potrafi mi powiedzieć, że taki się staje agresywny przeze mnie, że ja z niego takiego robię, tłumaczę nie raz, że nie mam zamiarów, on uważa inaczej, że ja nie liczę się z nim, z jego potrzebami, a tylko patrzę na siebie. NIE, ja patrze na nas, on tego nie rozumie lub nie chce rozumieć. Sama chodzę do psychologa, jak i do psychiatry, biorę leki uspokajające, mąż kiedyś chodził ze mną na terapię małżeńską, pomogło, ale nie na długo. Teraz, kiedy proszę męża, aby też sam poszedł ze sobą, to stwierdza, iż jemu niepotrzebne, że jest zdrowy, że to ja jestem 'chora psychicznie' i powinnam się leczyć, lecz pytanie, z czego ja mam sie leczyć? Chyba z uczuć co do męża? Nie wiem, co mam myśleć.
Mąż uważa, że tylko ja, żadna inna, że mnie tylko kocha, pożąda, a ja czasami tego nie odczuwam. Potrafi lekceważyć przykre słowa i z niczego nic sobie nie robi. Tak, jakby chciał sam, aby atmosferę popsuć. Raz dobrze, raz źle, nie chce komunikować sie, po prostu można ująć: tak dużo mówi, obiecuje, a mało robi, żąda, abym to ja jego podczas snu tuliła i zaczepiała, kiedy tylko chce, a kiedy to zrobię to dostaję kosza.
Jestem smutna, nie wiem czy coś gra czy próbuje mnie wykończyć psychicznie, choć zaprzecza. Co mam myśleć i co robić? Odpuścić męża?
Dzień dobry, Jakiś czas temu wydarzyła się sytuacja, która nie daje mi spokoju. Otóż, gdy moja dziewczyna spała, jej spodenki podwinęły się, w sposób ukazujący pośladki, a ja chcąc mieć "pikantne" zdjęcie swojej kobiety, zrobiłem bez jej wiedzy zdjęcie jej pośladków. Jeszcze tego samego dnia zdałem sobie sprawę, że moje zachowanie było niedopuszczalne i wspomniane wyżej zdjęcie natychmiast skasowałem. Jednak cały czas nie mogę sobie poradzić z tą sytuacją, dręczą mnie okropne wyrzuty sumienia, bo potraktowałem osobę, na której mi zależy bardzo przedmiotowo. Czuję się jak śmieć i mam do siebie wielki żal, że tak ohydnie potraktowałem swoją połówkę, nadwyrężyłem zaufanie, bo jak teraz ma się ona czuć przy mnie bezpiecznie, kiedy bez jej wiedzy posuwam się do takich rzeczy.
Moja dziewczyna o wszystkim się dowiedziała, opisała moje zachowanie, jako chore, po czym wyprowadziła się do rodziców. Rozumiem jej zachowanie, bo również i u mnie takie zachowanie budzi wstręt, ale chciałbym poszukać pomocy, gdyż sam nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego posunąłem się do takich rzeczy.
Mój facet, kiedy uprawiamy stosunek, jest jak w transie i kiedy zdarzy się sytuacja, że zostanie przerwany lub w danym dniu nie dojdzie do stosunku, to jest zdenerwowany.
Bardzo namawia mnie do ukończenia, cały czas zadając pytania, na które się nie zgadzam, natomiast on dalej ciągnie temat, póki się nie zgodzę.
Jest to problem. Zastanawiam się, co ma na to wpływ?
Duży poziom testosteronu, wchodzenie w jakiś trans, czy brak odpuszczania? Co mam zrobić?

