Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Czy zgłosić się do psychologa? Przytłoczenie, lęk, obsesje i unikanie przez alkohol

Czy powinnam się zgłosić to psychologa z podejrzeniem jakiegoś konkretnego problemu? Od kilku lat ciągle czuję się przytłoczona. Nie mogę zwlec się z łóżka, rzeczy które kiedyś sprawiły mi radość już mnie nie cieszą. Jestem czymś ciągle zestresowana. Boję się że ktoś czyta mi w myślach, albo mnie obserwuje. Nie mogę dotykać rzeczy po innych osobach, albo muszę powtarzać niektóre czynności dopóki nie poczuje się lepiej bo mój mózg wmawia mi że jeśli tego nie zrobię to stanie się coś złego. Chwilowo uciszam moje problemy alkoholem choć wiem, ze to nie jest dobre rozwiązanie, ale jestem bardzo zmęczona i czasami potrzebuje się po prostu wyłączyć. Wydaje mi się, że powinnam się umówić na terapię, ale boję się tego co mogę tam usłyszeć.
Sara Zawadzka

Sara Zawadzka

Dzień dobry Pani Zofio,

Z Pani wiadomości widzę, że to, co Pani czuje, jest dla Pani bardzo trudne - zupełnie się temu nie dziwię. Brak sił, ciągłe uczucie napięcia i reszta objawów oraz sięganie po alkohol zapewne wpływają mocno na Pani codzienne funkcjonowanie. W takiej sytuacji zdecydowanie warto zgłosić się do specjalisty po pomoc. Dla wielu osób, tak jak dla Pani, nie jest to łatwa decyzja - szczególnie jeżeli nie było się jeszcze nigdy w gabinecie psychologa/psychoterapeuty. Jednak warto pamiętać, że jako specjaliści jesteśmy tam, żeby pomóc Pani w trudnościach i wspólnie znaleźć rozwiązania - z otwartością i bez oceniania. 

Pozdrawiam i życzę Pani wszystkiego dobrego, 

Sara Zawadzka 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Pani Zofio,

 

Z tego, co Pani opisuje, wynika, że od dłuższego czasu mierzy się Pani z trudnymi objawami - przytłoczeniem, brakiem energii, lękiem, natrętnymi myślami i kompulsjami. 

 

To może wskazywać na złożone trudności, takie jak depresja, zaburzenia lękowe czy zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne. Używanie alkoholu, by chwilowo uciszyć te stany, może być zrozumiałą próbą ulgi, ale niesie też ryzyko pogłębienia problemów.

 

Zdecydowanie warto, by skonsultowała się Pani z psychoterapeutą lub psychiatrą. Nie trzeba od razu wiedzieć, „co mi jest” - wystarczy powiedzieć, że coś od dłuższego czasu Panią męczy i chce Pani zrozumieć, co się dzieje. Strach przed wizytą jest naturalny, ale celem specjalisty jest pomoc, nie ocenianie.

 

Życzę wszystkiego dobrego,

Justyna Bejmert

Psycholog

Weronika Rutkowska

Weronika Rutkowska

Pani Zofio, 

 

To mogą by sygnały, które mówią, że potrzebuje Pani profesjonalnej pomocy. Nie musi Pani dokładnie wiedzieć, co Pani dolega. Specjalista z pewnością pomoże Pani to zrozumieć i znaleźć sposób, aby mogła Pani poczuć się lepiej. Wskazane byłoby podjęcie kontaktu z psychiatrą i psychoterapeutą. 

 

Nie jest Pani sama, a pomoc na pewno jest możliwa. 

Weronika Rutkowska

Psychoterapeutka Gestalt

Aleksandra Wincz- Gajda

Aleksandra Wincz- Gajda

Dzień dobry,

 

Pani Zofio, jeżeli stan obniżonego samopoczucia, uczucia przytłoczenia, braku radości z życia utrzymuje się aż kilka lat, to naprawdę konieczna jest wizyta u psychologa.  Opisuje Pani też inne naprawdę trudne objawy o charakterze lękowym i prześladowczym. Byłoby nietaktem, brakiem etyki i niekompetencją stawiać diagnozę po krótkim opisie. Jednak Pani ewidentnie cierpi i to jest najważniejsze. Potrzebuje Pani diagnozy i terapii. Alkohol na pewno nie jest dobrym rozwiązaniem. On tylko pogłębi problemy i osamotnienie.  Myślę, że podczas konsultacji psychologicznej bardziej dostanie Pani wsparcie i zrozumienie, a także informacje, jak dalej działać ze zgłoszonymi problemami niż surową ocenę lub coś, czego trzeba się bać.

Gorąco Panią zachęcam do zadbania o siebie i zrobienia pierwszego kroku.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Aleksandra Wincz- Gajda

psycholog, psychoterapeuta

Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,
objawy, które Pani opisuje: przewlekłe przytłoczenie, brak energii, utrata radości, lęki o charakterze paranoidalnym, przymusowe rytuały oraz sięganie po alkohol jako formę ulgi to nie są pojedyncze trudności, lecz sygnały, że Pani psychika potrzebuje profesjonalnego wsparcia.
 

Zgłoszenie się do psychologa nie wymaga postawienia konkretnej diagnozy. Wystarczy, że Pani czuje, że coś jest nie tak. Specjalista pomoże zrozumieć źródła objawów, uporządkować myśli i dobrać odpowiednią formę terapii. Lęk przed tym, co może Pani usłyszeć, jest naturalny, ale to właśnie w gabinecie terapeutycznym można bezpiecznie skonfrontować się z tymi obawami, bez oceniania i z pełnym wsparciem. Terapia może być miejscem, w którym odzyska Pani kontrolę, spokój i poczucie własnej wartości. Nie musi Pani wiedzieć, „co Pani dolega”, wystarczy, że czuje Pani, że chce coś zmienić. To już pierwszy krok ku zdrowieniu.

Pozdrawiam
Martyna Jarosz - psycholog

Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Dzień dobry Zosiu,

 

"chwilowo uciszam moje problemy alkoholem" - tak, pójdę za Twoimi słowami - to nie jest rozwiązanie trudności, lecz próba jego zagłuszenia.

 

Koniecznie pomyśl o konsultacjach psychologicznych w celu zdiagnozowania i rozpracowania problemu. Ucieczka przed wspomnianym problemem powoduje, że frustracja i lęk będą narastać. Daj sobie szansę. :)

 

pozdrawiam,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

Weronika Babiec

Weronika Babiec

Dzień dobry, 

 

Objawy, które wymienia, tj. przygnębienie, utrata zainteresowań, lęki, myśli o obserwowaniu, potrzeba powtarzania czynności, sięganie po alkohol - to sygnały, które zdecydowanie wymagają profesjonalnej pomocy.

 

Nie musi Pani zgłaszać się z podejrzeniem konkretnego problemu. Wystarczy, że opowie dokładnie to, co opisała tutaj - psycholog lub psychiatra sam przeprowadzi odpowiednią diagnostykę i oceni, z czym może być związane to, co Pani przeżywa. Rozumiem, że może być Pani przestraszona tym, co usłyszy, ale proszę pamiętać, że specjalista jest po to, żeby pomóc, nie osądzać. Niezależnie od tego, jaka będzie diagnoza, istnieją skuteczne metody leczenia, które mogą znacznie poprawić Pani samopoczucie i jakość życia.

 

Życzę dużo siły,

Weronika Babiec,

Psycholożka, Terapeutka ACT

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Pyta Pani, czy zgłosić się do psychologa. Jak najbardziej, ale kiedy otrzyma Pani diagnozę, proszę rozpocząć psychoterapię. Nie jest wykluczone, że specjalista zasugeruje także wizytę u psychiatry celem rozpoczęcia terapii. Nie ma w tym nic złego. Trochę się tego nazbierało u Pani i chyba Pani widzi pewną zależność. Temu należy się przyjrzeć i rozpocząć pracę nad tym. Proszę być dobrej myśli. Pozdrawiam. 

pracoholizm

Darmowy test na uzależnienie od pracy (aut. Bryan E. Robinson)

Zobacz podobne

Odczuwam lęki i zmęczenie po tym, jak straciłam babcię, a teraz ukochanego zwierzaka. Boję się iść do szkoły, nie chcę zmian, ponieważ jest ich już tak dużo w moim życiu.
Dzień dobry, jak mogę poradzić sobie z ogromnym smutkiem? Moja świnka morska, którą miałam 8 lat zachorowała podczas mojego wyjazdu i niestety zmarła. Od tego czasu nie mogę przestać być smutna i najgorsze jest to, że gdy zaczynam się czuć lepiej to ktoś z mojej rodziny musi mnie dobić. Nie wchodzę do pokoju, w którym była i w sumie ze swojego pokoju też praktycznie nie wychodzę. Nie mam siły iść do szkoły a za niedługo kończą się ferie i nie mogę zostać w domu, bo mam już sporo nieobecności. Jest to dla mnie podwójnie ciężkie, bo w zeszłym roku zmarła moja babcia i gdy myślałam już, że z tym smutkiem nie dam sobie rady to przyszedł kolejny. Dodatkowo walczę z dość ciężkim lękiem o charakterze napadowym i teraz jestem dodatkowo zmęczona, nie tylko lękiem, ale i smutkiem. Mam wrażenie, że od ponad pół roku wszystko jest przeciwko mnie. Mam również inny problem- ciągle patrzę w przeszłość i nie umiem skupić się na tym co jest i na tym co będzie. Wiem, że sporo osób tak ma, ale u mnie jest to już dość uciążliwe. Ciągle myślę o tym co było i jak wtedy było dobrze, bo w przyszłości nie widzę nic dla mnie dobrego. Próbuję już parę miesięcy walczyć o powrót do dawnej kondycji psychicznej, ale kompletnie mi to nie wychodzi. :( Czuję się taka bezsilna, bo przez te ostatnie miesiące straciłam babcię, przyjaciół, świnkę, zdrowie oraz część wesołej mnie. Bardzo chciałabym cofnąć czas do kwietnia zeszłego roku, bo wtedy mam wrażenie, że wszystko się zaczęło. Albo chociaż do wakacji. Przytłacza mnie presja szkoły, którą kończę za rok i to również mnie dobija. Gdy tylko myślę o liceum od razu zalewam się łzami i cała panikuję. Nie chcę kończyć szkoły, do której się przyzwyczaiłam. Nienawidzę w życiu zmian, dlatego pewnie też ciężej mi z tymi smutkami czy lękiem. Od zawsze byłam dość lękliwa, najpierw były to rzeczy typu wysokie drabinki czy zasypianie przy zgaszonym świetle a teraz jest to lęk o wyjście z domu, przyszłość i o wiele innych rzeczy. Ja chciałabym żyć jak dawniej, bo mam wrażenie, że niedługo nie dam rady. Mimo, że uwielbiam życie to ostatnio coraz bardziej mnie załamuje, nie pamiętam kiedy miałam dzień, by nie spanikować czy nie być smutną. Byłam zapisana do psycholożki, która jest również psychoterapeutką, ale ciągle a to ja byłam chora a to pani psycholog nie mogła i tak się to ciągnie około miesiąc. :( Staram się mimo lęków wychodzić do szkoły czy na spacery, ale wiąże się to nie raz z mocnym zmęczeniem po tym wszystkim. Mam wrażenie, że ten lęk mocno osłabił mi mięśnie, bo po prostu nie raz nie mam siły, a nie się boję a nogi bolą mnie już po dwóch kilometrach, podczas gdy w wakacje bez problemu chodziłam nawet 15. :( Co mogłabym zrobić, by pomóc sobie z tymi problemami? Nie wiem czy będę teraz w stanie wyjść do psychologa a bardzo już potrzebuję sobie pomóc. Chciałam zapisać się na konsultację online, ale moi rodzice twierdzą, że to nie jest skuteczne i muszę zobaczyć kogoś na żywo. Przez dłuższy czas uważali też, że udaję, bo chcę się wymigać od szkoły, co sprawiło mi dużą przykrość, bo ja naprawdę się bardzo boję. :( Przecież nie trzęsę się cała i czuję się źle, bo nie chcę iść do szkoły. Mój organizm po prostu robi to, bo czuje zagrożenie. Liczę na jakieś rady co robić by było lepiej, bo było już lepiej z tymi lękami no, ale teraz to ze świnką znowu je spotęgowało. :( Z góry dziękuję za pomoc i serdecznie pozdrawiam. :)
Zawsze byłam ofiarą. W domu najmłodsza a właściwie w całej ogromnej rodzinie
Zawsze byłam ofiarą. W domu najmłodsza, a właściwie w całej ogromnej rodzinie. Ojciec i matka gnębili mnie, wyśmiewali, bywało bicie, zero możliwości zaufania, a najgorsze było wyśmiewanie przy rodzinie albo wyśmiewanie, że nie dotrzymali słowa. W domu walczyłam o siebie, a nie rozwijałam się, więc za mądra nie wyrosłam. Takie drwiny i kpiny doprowadziły, że wyszłam z domu dopiero niedawno i nie radziłam sobie w życiu. Za późno przerobiłam rzeczy z psychologiem i teraz jest OK, ale wraca mi jedna kwestia... Gdy szukałam pracy jako 20-latka, to byłam naiwna. Poszłam na rozmowę o pracę i okazało się, że w tym miejscu ma się odbyć rozmowa, a nie że się pracuje... Już teraz bym wiedziała, jak się zachować, ale brnęłam dalej. Chciałam jak najlepiej wypaść, więc uśmiechałam się i odpowiadałam na pytania. Okazało się być to sprzedażą e-papierosów i facet siedział przede mną z laptopem i pytał, jakbym się zachowała w danej sytuacji. I to, co zrobił, nie miało żadnego związku z pytaniem, bo coś powiedział i wielki buch dymu dmuchnął mi dosyć wolno w twarz. Zdezorientowana udawałam, że nic się nie stało. Mam kilka takich sytuacji, gdzie teraz wiem, że nawet nikt nie odważyłby się złe zachować, bo mam swoje granice, ale wspominam z żalem do siebie. Pamiętam ciągle to upokorzenie, jakby drwinę i nic nie robienie sobie z tego u tego faceta. Nawet nie pamiętam firmy do końca, ale to jest dramat dla mnie...
Mieszkam z mama i babcia oraz synem. Czesto sie denerwuje jesli mojej babci nie idzie po jej mysli
Mieszkam z mama i babcia oraz synem. Czesto sie denerwuje jesli mojej babci nie idzie po jej mysli. Jesli nie zrobie tego co ona chce. Czasem robi szantaz emocjonalny, mimo ze mam swoje plany i mam prawo tez byc zmeczona, bo wg na niej to tu i teraz. Bo jak nie to ona drze sie. Na razie jestem samotna mama wiec nie mam mozliwosci by z synem sama zamieszkac. Czesto mam ochote byc sama z synem, a nie byc np na spotkaniach rodzinnych. Czy cos moge na to zaradzic?
Żona chce się rozwieść, zapisaliśmy się na terapię, jednak brak u niej chęci do naprawy naszego związku. Co robić?
Żona po pół roku małżeństwa chce się rozwieść. Jesteśmy parą 4 lata, mieszkamy ze sobą prawie 3. W nasze życie wkradła się rutyna, dużo pracy i brak spontaniczności. Żona powiedziała mi, że nie czuje się w tym związku szczęśliwa, nie czuje się kochana i zaopiekowana, oraz że pół roku po ślubie wszystko powinno "wrzeć". Ja się starałem jak mogłem, przynajmniej tak myślę, ale ze strony żony też nie było dużo entuzjazmu do randek, wyjść, dodatkowo seks zawsze to ja inicjowałem. Oboje zapisaliśmy się do psychoterapeutów, mamy umówioną terapię par, lecz od żony słyszę, że nie wie czy będzie miała siłę o to walczyć, i jej narracja cały czas zakłada rozstanie. Chciałbym o to walczyć, lecz nie mam nadziei... Jak sobie z tym poradzić, na co się nastawić? Jak się z tym pogodzić?
Nie mam już sił walczyć o małżeństwo, które od dawna nie istnieje
Nie mam już sił walczyć o małżeństwo, które od dawna nie istnieje. Na palcach mogłabym policzyc dni kiedy ostatnio było super. 3 dzieci i brak odwagi na odejście.. mąż jest nerwowy ale nie bije. Wyżywa się na innych rzeczach. Boli to. Dzieci przeżywają a ja razem z nimi On nie chce terapii. Nie chce nawet badań zrobić ogólnych. Jestem wykończona psychicznie. Nie daje już rady...
współuzależnienie

Współuzależnienie - objawy, przyczyny i jak sobie z nim radzić

Współuzależnienie to poważny problem wpływający na zdrowie psychiczne, fizyczne i relacje międzyludzkie wielu Polaków. Jeśli podejrzewasz ten problem u siebie lub bliskich, warto poszukać profesjonalnej pomocy. Sprawdź, co musisz wiedzieć.