
- Strona główna
- Forum
- psychoterapia, zaburzenia nastroju
- Zacznę od tego, że...
Zacznę od tego, że mam dość zmienny humor.
Dzień dobry. Zacznę od tego, że mam dość zmienny humor. Znaczy, nie pamiętam, kiedy byłam szczey. Są dni, kiedy mam tak zły humor, że zdarza mi się płakać bez powodu nawet wśród ludzi. Budzę się po prostu ze złym humorem. A są dni, kiedy ten humor jest po prostu normalny. Nie widzę dla siebie przyszłości i czuję się beznadziejna i brzydka. Wszystko mnie dobija. Czy to jest ten moment, w którym powinnam umówić się na rozmowę ze specjalistą? Pozdrawiam.
Daria Kamińska
Dzień dobry,
zły humor (obniżony nastrój), negatywny obraz siebie i przyszłości, o których Pani pisze mogą być objawem choroby np. depresji. Warto zatem skonsultować się ze specjalistą: lekarzem psychiatrą lub psychologiem, który wskaże możliwości pomocy. Może też Pan zajrzeć na stronę Życie Warte Jest Rozmowy (https://zwjr.pl/), na którym znajdzie Pan pomocne materiały, ale też namiary na specjalistów, którzy pracują z osobami w kryzysie. Pozdrawiam serdecznie,
Daria Kamińska

Zobacz podobne
Jak radzić sobie z depresją bez terapii i wsparcia NFZ?
Jak nauczyć się żyć z depresją nie daję rady nie chcę iść do żadnych terapii bo tam tylko zostałem odesłany że muszę iść do psychiatry nie mam siły nie chcę mi się nic. To wszystko kosztuje a na nfz nie pójdę bo nie ufam tam nikomu nie lubie szpitali.Boje się o tym mówić rodzicom bo się tego wstydzę i nie chcę mieć gadane.Mam 23 lata i po prostu już nie daję rady a wiem że będzie tylko gorzej nie widzę sensu dla siebie w życiu.
Nie chce mi się czy nie mam siły przez depresję?
Pewien doktor psychologii powiedział takie słowa o depresji: "Jeżeli osoba chora leży kilka dni, nie myje się, to nie dlatego, że jej się nie chce umyć, ta osoba nie jest w stanie się umyć, wie, że powinna, chce, ale nie ma sił tego zrobić". Więc jak ja się zmuszę do umycia się i w trakcie tego już jest ok (najgorzej jest się do tego zabrać, potem już jakoś idzie), to znaczy że u mnie to nie od depresji? Dodam, że częściej nie udaje mi się zmusić do różnych czynności niż udaje, ale jak mi się raz na jakiś czas uda to znaczy, że to nie od depresji trudno mi było się przekonać do zrobienia czegoś?
Kompulsywne zapisywanie wszystkich myśli, również z lęku o zapomnieniu. Proszę o pomoc, czy to hipergrafia?
Czy mam hipergrafię? Czuję silną potrzebę zapisywania różnych rzeczy, bo inaczej nie mogę się skupić na innych rzeczach i czuję dyskomfort i przeładowanie informacjami, muszę zapisywać swoje myśli, bo boję się, że czegoś zapomnę. Zazwyczaj zapisuję nazwy/listy jakichś piosenek, gier, produktów, które chcę kupić, rzeczy, które chcę zrobić lub gdy czuje się przeładowany informacjami po prostu w pośpiechu piszę to, co mam w głowie. Zazwyczaj wszystko zapisuję w karcie w przeglądarce na komputerze lub telefonie i daje mi to ulgę na pewien czas, często jednak przeszkadza to po prostu w funkcjonwoniu, bo muszę przerwać wykonywaną czynność. Podczas roku szkolnego, gdy jestem w klasie, wszystko zapisuję na marginesie. W odróżnieniu do informacji, które znalazłem w internecie i przykładów osób, które mogą mieć takie skłonności, nie mam padaczki. Mogę zrobić coś, by pozbyć się kompulsywnego zapisywania? Mam prawie 15 lat i mój problem trwa już około 3 lat.
Nie potrafię utrzymać pracy. Choruję na depresję.
Witam. Moim problem jest to, że nie potrafię utrzymać żadnej pracy. Najdłużej udało mi się przepracować 4 miesiące, po tym czasie trafiałam do psychiatry z powodu depresji i zaburzeń lękowych, poszłam na zwolnienie i już z niego nie wróciłam. W każdej innej pracy powtarza się ten sam scenariusz. Raz nawet zwolniłam się po 2 dniach. 3 miesiące temu dostałam kolejną pracę i myślałam, że tym razem będzie inaczej. Niestety ok. 2 tygodni temu wróciły lęki i depresja. Przebywam na zwolnieniu lekarskim i boję się powrotu do pracy. Chyba już do niej nie wrócę. Dodam, że w każdej pracy według opinii przełożonych radziłam sobie bardzo dobrze. Odchodziłam z dnia na dzień, bo „coś pękło”. Mam wyższe wykształcenie, wszystkie moje dotychczasowe prace były biurowe, urzędowe. Zaczynam myśleć, że może lepiej bym się w prostej pracy fizycznej, np. sprzątaniu.
Związek na odległość bez bliskości: Jak radzić sobie z brakiem inicjatywy i komunikacji?
Co zrobic w sytuacji kiedy w zwiazku brakuje bliskosci… moja partnerka moze nie mowic kocham Cie przez kilka dni, mimo, ze ja spokojnie informowalem o tym, ze jest to bardzo wazne dla mnie. Chce przytulenia… moze sie przytulic caly dzien mowiac, ze robi to czesto. Jestesmy na odleglosc - potrafi kilka godzin nie odczytac mojej wiadomosci - a gdy jej syn byl na wakacjach telefon miala ciagle przy sobie, sprawdzajac kazdy dzwiek. Mowie jej o tym wszystkim nie w formie oskarzen, tylko zaczynajac od “przykro mi jest…”. Zauwazylem, ze ja to tez irytuje… kiedy wspomnialem nie raz ze mi przykro dostaje “nerwicy”, wiec chyba na chwile obecna… nie chce juz jej mowic kiedy jest mi przykro, nie chce prosic o wiecej czasu, wiadomosci bo to zawsze ale to zawsze odbierane jest jako atak i krytyka. Zawsze twierdzi, ze ja “dopowiadam sobie” rzeczywistosc i “tak oczywiscie nie bylo”. Dzisiaj ostatni kontakt mielismy 5 godzin temu… na prawde kochajac kogos mozna nie miec potrzeby zeby sie odezwac? Wiem, ze ma dzieci - ale ja potrafie napisac chociaz krotkie “ide na trening”. Ona nie ma takiej potrzeby. Wiem, ze kazdy ma inna przestrzen i jezyki milosci. Ale nie powiedziec przed dlugim wyjazdem kocham Cie partnerowi? Mowilem jej wielokrotnie “brakuje mi Twojej inicjatywy - ja uwielbiak tez byc przytulony… “. Byl moment kiedy bylismy w 2 roznych miejscach i jak wracalismy ja bylem pewny ze wracamy razem ona… sie obrazila bo myslala ze ja juz zamowilem taksowke i jade… a chcialem spontanicznie umowic sie przez telefon. Mowie jej o tym, ze ja tego potrzebuje, potrzebuje tez “kocham Cie” chociaz raz dziennie. A ona na to, ze w jej domy to ojciec przytulal mame nawet jak byla zla i jej brakuje tego bycia szamranckim u mnie. Ja ja przytulam czesto czesto mowie kocham a w zamian dostaje “nie nie robisz tego”. Nie moge z nia o tym rozmawiac bo ona sie denerwuje. Mowie jej, ze powinna mowic zaczynajac zdanie od “ja sie czuje…” a nie od oskarzen “ty egoisto”. Ona tego nie rozumie i nie chce “bo jej psycholog powiedziala inaczej” - po prostu jej nie zrozumiala, ja sie domyslam o co chodzi ale nie mam pola do rozmowy. Dusze sie od roku w tym i jednoczesnie wiem, ze bywaja piekne chwile ktorych mi brakuje. Ale w wiekszosci to ona chce byc adorowana a ja mam byc bardziej aktywny. Mysle o rozstaniu ale nie umiem, wmawiam sobie, ze bede zalowac, nie chce jej stracic a jednoczesnie chcialbym byc szczesliwy… nie moge z nia o tym rozmawiac. Koedy zaczynam sie zachowywac identycznie… pojawiaja sie pretensje. Jestesmy na odleglosc - dwa rozne kraje, wizyta u psychologa malo prawdopodobna…

