Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Stres i konflikty rodzinne po transferze zarodka - jak poradzić sobie z trudnościami?

Treść wrażliwa
Jestem po transferze zarodka i zamiast cieszyć się i spokojnie czekać na wynik, żyję w ciągłym stresie. Mieszkam z mamą ,bratem i partnerem.Między nimi głównie mama i partnerem od prawie zawsze dochodzi do konfliktów,ale teraz sa coraz częściej. Wczoraj mama chciała dać partnerowi prezent urodzinowy.On nie chciał go przyjąć i powiedział przykre rzeczy,ze od nieszczerych ludzi nic niechce i rózne jeszcze inne.Mama bardzo to przeżyła,rozpłakała się i powiedziała że ma już dość tej sytuacji i mamy się wyprowadzić,taka sytuacja była nie pierwszy raz że obrazał moja mame,czesto ida ostre slowa z jego ust i mama przez niego placze. Najbardziej boli mnie to, że partner nie chce nawet próbować naprawić relacji.Powiedział, że nigdy nie dogada się z moją mamą a jak powiedziałam mu,że mama nie będzie się już do niego odzywać,odpowiedział tylko „bardzo dobrze”,w ogóle nie zależy mu na spokojnej atmosferze. Bardzo boli mnie też sposób w jaki mnie traktuje. Często, nawet gdy nie ma za bardzo powodu do kłótni, obraża mnie i mówi, że jestem nienormalna, że mam coś z głową i że potrzebuję leków od psychiatry.To samo mówi o mojej mamie. Z czasem zaczęłam wątpić w siebie i zastanawiać się,czy naprawdę ze mną jest coś nie tak. Jest mi bardzo ciężko.Dużo płaczę,a on mi mówi ,ze nic innego nie potrafie tylko ryczeć,boję się każdego dnia i tego,ze znowu dojdzie do kłótni.Coraz częściej zastanawiam się czy chcę być w tym związku. Bardzo boję się przyszłości, bo nie wiem, jak poradziłabym sobie finansowo po wyprowadzce. Nie wiem co robić,psychicznie juz nie daje rady,czasem chce umrzec ,ale trzyma mnie przy życiu mój piesek
Sylwia Skibińska

Sylwia Skibińska

Dzień dobry.  Z tego co Pani opisuje wynika, że doświadcza Pani nie tylko ogromnego stresu, ale również zachowań ze strony partnera, które mogą podważać poczucie własnej wartości i bezpieczeństwa. To, że zaczęła Pani wątpić w siebie, nie oznacza, że „jest z Panią coś nie tak”. Najbardziej niepokojące jest jednak to, że wspomina Pani o myślach, że czasem chce umrzeć. Proszę nie zostawać z tym sama, warto jak najszybciej powiedzieć o tym zaufanej osobie oraz skontaktować się z psychologiem lub psychiatrą. Jeśli poczuje Pani, że nie jest w stanie zapewnić sobie bezpieczeństwa, proszę zgłosić się do najbliższego szpitalnego oddziału ratunkowego.

Życzę dużo siły. Pozdrawiam,

Sylwia Skibińska 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Jagoda Jek

Jagoda Jek

Bardzo dużo napięcia jest teraz na Pani barkach — transfer zarodka sam w sobie jest ogromnie obciążającym emocjonalnie momentem, a Pani zamiast mieć poczucie wsparcia, żyje w ciągłym konflikcie i lęku.

To, co Pani opisuje w zachowaniu partnera — wyzwiska, podważanie Pani zdrowia psychicznego, obrażanie Pani mamy, brak gotowości do rozmowy i naprawy relacji — nie jest zdrowym sposobem rozwiązywania konfliktów. Niezależnie od tego, jakie są jego powody czy emocje, nikt nie powinien być regularnie poniżany przez bliską osobę.

Warto też zatrzymać się przy tym, że napisała Pani o myślach, że czasem chce umrzeć. To bardzo ważny sygnał, że jest Pani przeciążona ponad swoje możliwości. Proszę nie zostawać z tym sama — jeśli te myśli się nasilają albo pojawia się poczucie, że mogłaby Pani zrobić sobie krzywdę, warto od razu skontaktować się z kimś bliskim lub z pomocą kryzysową (np. 112 w sytuacji zagrożenia).

Na teraz najważniejsze nie jest podjęcie wszystkich decyzji o przyszłości związku w jeden dzień, ale zadbanie o Pani bezpieczeństwo i trochę przestrzeni od ciągłego napięcia. Proszę spróbować znaleźć choć jedną osobę, z którą może Pani szczerze porozmawiać i nie być sama z tym ciężarem.

Chciałabym też zapytać: czy partner kiedykolwiek przeprasza po takich sytuacjach i bierze odpowiedzialność za swoje słowa, czy raczej wszystko zostaje tak, jakby nic się nie wydarzyło?

Edyta Kotula

Edyta Kotula

Dzień dobry, 

Czytając to, co Pani napisała, mam poczucie, że jest Pani teraz pod ogromnym ciężarem. Z jednej strony przechodzi Pani bardzo ważny i pełen napięcia czas po transferze zarodka, kiedy potrzebowałaby Pani spokoju i poczucia bezpieczeństwa, a z drugiej strony codziennie żyje Pani w atmosferze konfliktów, lęku i ranienia przez najbliższą osobę.

Bardzo mocno wybrzmiewa to, że nie chodzi już tylko o kłótnie między partnerem a mamą. Najbardziej bolesne jest to, że Pani sama zaczęła czuć się źle traktowana-słyszy Pani obraźliwe słowa, podważanie Pani psychiki i wartości, a z czasem zaczęła Pani zastanawiać się, czy rzeczywiście „coś jest z Panią nie tak”. Kiedy ktoś bliski regularnie mówi takie rzeczy, człowiek może zacząć tracić pewność siebie i wierzyć w bardzo krzywdzący obraz samego siebie.

To, że dużo Pani płacze, nie oznacza, że jest Pani słaba. Przy takim poziomie stresu, napięcia i poczucia braku bezpieczeństwa organizm po prostu reaguje. Każdy człowiek ma granice wytrzymałości.

Bardzo zatrzymało mnie jednak to, co napisała Pani o tym, że czasem chce Pani umrzeć i że trzyma Panią przy życiu piesek. Jeśli takie myśli są silne albo czuje Pani, że może Pani nie wytrzymać, proszę nie zostawać z tym sama, proszę nie czekać- można zadzwonić po natychmiastową pomoc:

116 123 – Kryzysowy Telefon Zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym (bezpłatnie, całodobowo)

800 70 22 22 – Centrum Wsparcia dla osób dorosłych w kryzysie psychicznym (bezpłatnie, całodobowo)

w sytuacji, gdy czuje Pani bezpośrednie zagrożenie-112

Jeśli chodzi o wsparcie psychologiczne, może Pani również rozważyć kontakt z Katarzyną Skorupską – psychologiem, psychoterapeutką i interwentką kryzysową, która pracuje także z osobami w kryzysach okołoporodowych, cudowna psycholog . Kontakt do niej jest dostępny przez jej stronę, podany jest również numer telefonu 537 363 069.

Chciałbym też, żeby Pani zauważyła jedną rzecz: mimo tego ogromnego bólu jest w Pani część, która nadal szuka wyjścia i która chce żyć-ta część, która myśli o piesku, o dziecku, o przyszłości. Ona jest bardzo ważna.

Teraz nie musi Pani rozwiązać całego życia naraz. Najważniejsze jest, żeby Pani nie była sama z tym cierpieniem i żeby ktoś obok Pani wiedział, jak bardzo jest źle. Pani stan emocjonalny zasługuje na troskę i wsparcie.

 

 

 

Jakub Pawłowski

Jakub Pawłowski

To, co opisujesz, pokazuje, jak ogromny ciężar nosisz na swoich barkach. Z jednej strony jesteś po transferze zarodka i to już samo w sobie jest bardzo wymagającym emocjonalnie czasem. Z drugiej – żyjesz w atmosferze ciągłego napięcia, konfliktów i poczucia braku bezpieczeństwa.

Nazywanie Cię „nienormalną”, podważanie Twojego zdrowia psychicznego czy sprawianie, że zaczynasz wątpić we własną ocenę rzeczywistości, nie jest zdrowym sposobem komunikacji. Długotrwałe słyszenie takich komunikatów może sprawić, że człowiek zaczyna wierzyć, że problem leży w nim, choć często jest to efekt życia w relacji, która rani.

Zwróciłem też uwagę na zdanie, że czasami masz myśli, iż nie chcesz żyć. Nie zostawiaj tego sama sobie. To sygnał, że Twój organizm i psychika są skrajnie przeciążone i potrzebujesz realnego wsparcia – od bliskiej osoby, psychologa lub psychiatry. Nie oznacza to słabości, tylko troskę o siebie.

To, że coraz częściej zastanawiasz się, czy chcesz być w tym związku, wydaje się zrozumiałe w kontekście tego, czego doświadczasz. Jednocześnie rozumiem, że obawy finansowe i niepewność przyszłości mogą sprawiać, że podjęcie decyzji wydaje się bardzo trudne.

W tej chwili najważniejsze jest zadbanie o Ciebie i Twoje bezpieczeństwo emocjonalne. Nie musisz podejmować wszystkich decyzji od razu, ale nie powinnaś zostawać z tym cierpieniem sama. Masz prawo do relacji, w której czujesz szacunek, spokój i wsparcie, a nie ciągły lęk i poniżanie


Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Dzień dobry

Agresywne zachowanie Pani partnera, który regularnie rani i obraża Panią oraz mamę, a także stosuje destrukcyjny gaslighting, wmawiając Pani chorobę psychiczną, to niestety przejawy przemocy emocjonalnej, na którą w żaden sposób nie powinna się Pani godzić. Brak empatii partnera i niechęć do zmiany sytuacji, połączone z wywoływaniem u Pani stanów depresyjnych i lęku przed każdym kolejnym dniem, stanowią bezpośrednie zagrożenie dla Pani zdrowia oraz dla powodzenia tak ważnego procesu, jakim jest obecny transfer zarodka. W tym momencie ochrona samej siebie i odcięcie się od toksycznego wpływu partnera są absolutnym priorytetem.

Życzę Pani trafnych wyborów i dużo spokoju.

Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

  Nosi Pani na swoich barkach wielki ciężar, a ten powoduje napięcie w ciele. Bliscy nie pokazują wsparcia, a Pani sama nie widzi możliwości zmiany na lepsze. Takie zmiany zawsze istnieją, ale czasami w danych sytuacjach są trudne do zauważenia. Co Pani robi, aby zmienić coś w swoim życiu? Możliwe, że cierpi Pani na depresję, a sytuacja i otoczenie w niczym nie pomagają. Nie może Pani odpowiadać za zachowanie partnera czy tez rodziny. Jest to przykre do akceptacji, ale zdarza się i nie mamy na to wpływu.  Sam partner robi coś aby znaleźć wyjście z tej sytuacji? Pani nie może brać na barki tego wszystkiego. Proszę pamiętać, że żyje Pani dla przyszłego dziecka i pieska. W sieci znajdzie Pani bezpłatne linie wsparcia, na które może Pani zadzwonić anonimowo i uzyskać wsparcie. Proszę nie pozostawać z tym sama ze sobą. 

Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Dzień dobry,

 

Czytając Pani wiadomość, pomyślałam, że jest Pani w momencie, w którym najbardziej potrzebowałaby spokoju, poczucia bezpieczeństwa i życzliwości. Okres po transferze zarodka sam w sobie wiąże się z ogromnym napięciem emocjonalnym. Tymczasem zamiast wsparcia, każdego dnia mierzy się Pani z lękiem, konfliktami i niepewnością.

Najbardziej poruszyło mnie jednak nie to, co dzieje się między Pani partnerem a mamą, ale sposób, w jaki partner zwraca się do Pani. Nazywanie Pani „nienormalną”, podważanie Pani zdrowia psychicznego, wyśmiewanie łez czy sprawianie, że zaczyna Pani wątpić we własną ocenę rzeczywistości, nie buduje relacji opartej na szacunku i bezpieczeństwie. Niezależnie od przyczyn konfliktu, nikt nie powinien doświadczać takich komunikatów od osoby, którą kocha.Pisze Pani również, że coraz częściej zastanawia się, czy chce być w tym związku. Mam wrażenie, że nie jest to myśl, która pojawiła się nagle, ale dojrzewała w Pani od dłuższego czasu. Czasami organizm poprzez lęk, płacz i wyczerpanie próbuje powiedzieć nam coś bardzo ważnego – że żyjemy w sytuacji, która przekracza nasze granice.Chciałabym zaprosić Panią do refleksji nad kilkoma pytaniami:

Gdyby podobną historię opowiedziała Pani najbliższa przyjaciółka, co chciałaby jej Pani powiedzieć?

Czy w tej relacji częściej czuje się Pani bezpieczna i spokojna, czy raczej napięta i przestraszona?

Jakiego domu i atmosfery chciałaby Pani dla siebie i dla dziecka, o które tak bardzo Pani walczy?

Bardzo ważne jest jeszcze jedno. Napisała Pani, że czasami chce umrzeć. Tego zdania nie można bagatelizować. Jeśli takie myśli się nasilają lub ma Pani poczucie, że może stracić nad nimi kontrolę, proszę jak najszybciej powiedzieć o tym komuś zaufanemu oraz skontaktować się z psychiatrą lub zgłosić do najbliższego szpitala. Może Pani również skorzystać z bezpłatnego wsparcia pod wyzej wymienionym nr 116 123 lub nr alarmowym 112.Nie musi Pani podejmować wszystkich decyzji już dziś. Mam jednak poczucie, że zasługuje Pani na życie, w którym nie będzie się bała kolejnego dnia.

 

Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Mój chłopak ma depresje - jak mogę mu pomóc?
Jestem w związku 5 lat, mój chłopak po raz 3 przechodzi przez depresję, powtarza że ma kryzys w związku, chce nas ratować ale nie wie jak. Gdy zapytałam że nie potrafię zrozumieć problemu pomiędzy nami to powiedział że problemem są jego uczucia. Przy wcześniejszej depresji było podobnie, chodził na terapię i wyszedł z tego. Teraz też chodzi na terapię ale chyba teraz jest o wiele ciężej. Czuję się bezsilna, co mam robić? To jest najważniejsza osoba w moim życiu
Czy dać byłemu partnerowi drugą szansę po raniących słowach i braku planów na wspólną przyszłość?
Witam. 3 miesiące temu zakończyłam związek z partnerem, m.in ze względu na to, że finalnie nazwał mnie defektem i schorzeniem, ze względu na moją szczupłą budowę i brak z jego strony po blisko 2 latach związku wspólnych planów na przyszłość. Bliższy zarys mojej historii można znaleźć pod linkiem https://twojpsycholog.pl/forum/pytanie/zwiazek-bez-pociagu-fizycznego-szansa-na-przyszlosc-i-rozwoj-5286 . Po zakończeniu związku podjęłam psychoterapię, która nadal trwa, by uleczyć rany i dojść do siebie( spotkania co tydzień lub dwa). Kilka dni temu spotkałam byłego partnera w sklepie przy kasie samoobsługowej. Bo zasygnalizowaniu do niego odezwu 'czesć' (partner był odwrócony plecami) odpowiedział na przywitanie ale nie przystał na rozmowę. Sądziłam, że stoi pod sklepem i chce jednak zamienić kilka zdań. Jednak moje myślenie było inne i już widziałam go w oddali w swoim aucie na ulicy. Po tym zdarzeniu zdecydowałam się napisać do niego wiadomość, że sądziłam że zamienimy kilka zdań po prostu i zabolał mnie fakt, że nie miał odwagi porozmawiać. W odpowiedzi na moją wiadomość partner napisał że pierwotnie planował poczekać pod sklepem, lecz obawiał się że jednak nie będe chciał z nim rozmawiać i czuje on wstyd i wciąż głupio mu że tak bardzo mnie zawiódł i do dziś nie może tego 'przetrawić' i chyba sam sobie nie wybaczy mimo, że ja mu wybaczyłam. Oznajmił też, że nie ma dnia by o mnie nie myślał, lecz nie chce już by przez niego płakała czy była smutna. Na tę wiadomość odpisałam że dla mnie dialog był otwarty skoro powiedziałam sama ze swojej strony cześć i oznajmiłam że po rozstaniu zapisałam się na terapię by poczuć się silniejszą. Po tej wiadomości ponownie oznajmił że 'pamięta o mnie' i dziękuje 1 jeszcze ze mu wybaczyłam i to on sam sobie jeszcze musi wybaczyć. Powyższe spotkanie i 'wywody' partnera zasiały w mojej głowie chaos. W moim sercu narodziła się myśl, by dać 2gą szansę, lecz gdy przechodzę do punktu 'b' co by z jego strony miało się zmienić to nie widzę odpowiedzi i stary schemat zdarzeń. Sądzę, że 'całe rozsypane domino' można by jakoś poskładać, gdyby partner nie mieszkał już z matką, jednak ze względu na jego silne przywiązanie do niej sądzę, że to kompletnie nie możliwe i nigdy nie 'odetnie pępowiny' mimo że aktualnie jest już 32 letnim mężczyzną. Przez to spotkanie mam gorsze dni a sesję ktorą mam z moim psychoterapeuta dopiero w sobotę, i jeszcze większe psychosomatyczne bóle niż wcześniej. Proszę uprzejmie o poradę, czy rzeczywiście przepracować ból i oswoić się z faktem, że ze strony partnera nie zobaczę już realnej zmiany i nie wchodzić ponowne w związek? Chciałabym chronić siebie jednak uczucia jakie jeszcze są we mnie co do partnera mimo ran całkiem tworzą chaos. Pozdrawiam
Czy terapia par pomoże nam odbudować relację po kryzysie?
Witam, jestem w czteroletnim związku. Mam 28 lat, moja partnerka 27. We wrześniu ubiegłego roku przechodziliśmy poważny kryzys i na jakiś czas się rozstaliśmy, jednak po rozmowie postanowiliśmy dać sobie jeszcze jedną szansę. Na początku wydawało mi się, że wszystko zmierza w dobrą stronę, jednak od dłuższego czasu partnerka ma trudność z ponownym zbliżeniem się do mnie emocjonalnie. Mówi, że mnie kocha i że jej zależy, ale jednocześnie czuje, że emocjonalnie się zamknęła i ciężko jej się na nowo otworzyć. Początkowo podejrzewała, że może to wynikać z problemów zdrowotnych lub hormonalnych, jednak to zostało wykluczone. Dodatkowo jesteśmy w trakcie wielu zmian życiowych, m.in. związanych z miejscem zamieszkania, co też może mieć na nas wpływ. Zaproponowałem terapię dla par — uznaliśmy, że jeśli nie uda nam się tam znaleźć wspólnej drogi, wtedy podejmiemy decyzję o rozstaniu. Bardzo mi na niej zależy i chciałbym z nią budować przyszłość, ale jednocześnie czuję, że zbliżam się do granic swojej wytrzymałości. Zastanawiam się, czy terapia par ma realną szansę pomóc nam odbudować bliskość i relację. Dodam, że próbowałem zachęcać partnerkę do większej wiary i bardziej pozytywnego podejścia, ale sam czuję się już wyczerpany — mam wrażenie, że wielokrotnie dawałem z siebie wszystko, a mimo to wciąż pojawiają się trudności. Będę bardzo wdzięczny za odpowiedź.
Kryzys emocjonalny, kryzys tożsamości. Nie wiem, po co jestem.
Coś napiszę, ale zdaję sobie sprawę, że to bezsensu. Co to zmieni!? Ach jaki mam ciężki los... No właśnie, że nie. Moje życie jest wygodne, nie mam zbytnio czym się przejmować, oprócz tego, że czuję się czasem samotny. Jedynym problemem, który posiadam jestem ja sam. Nie wiem czego chcę, pracuję - tylko po co, za chwilę ukończę mgr, z którą zawodowo nie będę miał nic do czynienia, nie mam przyszłości. Grając sztukę dla samej sztuki, na ile starczy mi sił rok, dwa, pięć? Dążąc do nikąd moje działania stają sie jedynie przedłużeniem końca. Powinienem sam sobie dać radę, świadomie działać i zmienić krok po kroku swoje ja, tylko nic w tym kierunku nie robię. Mija czas a postępów dalej brak. Rozwiązaniem może byłaby prośba o pomoc, psycholog / psychiatra? Oczywiście świetna rada. Byłem, od roku biorę leki i ... . Psycholog mnie nie rozumiał, a leki sprawiają, że jakoś sie trzymam. To może inny psycholog, teraz będzie lepiej? Możliwe, ale by terapia przyniosła skutek trzeba spełnić kilka warunków. Chcieć - ja nie chcę, wiedzieć czego sie chcę, określić cele - nie wiem czego chcę, nie mam celów , konsekwentnie dążyć do zmian czy czegoś tam - i tak zrezygnuje, zniechęce sie, stanie sie to kolejną bez produktywną próbą. Jakieś rady? Puste słowa? Uwagi? Proszę o jakikolwiek odzew czy odpowiedź
Jak zacząć cieszyć się chwilą obecną i przestać zamartwiać się przyszłością?
Witam. Ostatnio zauważyłem że z dużym trudem przychodzi mi umiejętność korzystania/cieszenia się z obecnej chwili, ciągle zamartwiam się przyszłością i próbuję na siłę kontrolować teraźniejszość co prowadzi do depresyjnego nastroju/ czasem niewielkich stanów lękowych. Rzeczy które kiedyś mnie cieszyły teraz wywołują odwrotne uczucia, a próbowanie nowych daje głównie chwilową satysfakcję (równie silną jak ww depresyjny nastrój). Ciągle pragnę czegoś więcej co tworzy takie zamknięte koło. Jakieś porady jak zacząć doceniać i cieszyć się tu i teraz, a nie ciągle żyć przyszłością? Dodam że w związku z powyższym mam problemy ze skupieniem się na konkretnej czynności.
Przemoc

Przemoc - definicje, rodzaje i formy zjawiska

Przemoc to globalny problem dotykający miliony osób. Zrozumienie jej definicji, rodzajów i form jest kluczowe dla skutecznego przeciwdziałania. Poznaj skutki i rodzaje przemocy oraz dowiedz się, jakie są możliwości uzyskania pomocy dla ofiar.