
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, psychoterapia, zaburzenia nastroju
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z myślami o samookaleczeniach przy stresie?
Treść wrażliwaOla
Katarzyna Świdzińska
Dzień dobry,
Dzień dobry,
Czytając Pani wiadomość, mam wrażenie, że jest Pani już bardzo daleko w procesie zdrowienia. Nie pyta Pani „jak przestać się okaleczać?”, ale raczej „jak zrozumieć tę część mnie, która wciąż chce wymierzać sobie karę?”. To jest pytanie z poziomu tożsamości, a nie techniki.
Z perspektywy psychologicznej zastanawiałabym się nie tyle nad impulsem do samookaleczenia, ile nad tym, kim staje się Pani wobec siebie w chwili porażki. Często pod zachowaniami autodestrukcyjnymi nie kryje się pragnienie śmierci czy bólu, ale głęboko zakorzenione przekonanie „jeśli zawiodłam, zasługuję na cierpienie”.
Z książek mogłabym Pani polecić prace Irvin Yalom, szczególnie dotyczące odpowiedzialności, wolności i stosunku do własnej skończoności. Jednocześnie, paradoksalnie, myślę też o podejściu opartym na współczuciu wobec siebie (CFT) rozwijanym przez Paul Gilbert. Pani opis brzmi tak, jakby część Pani psychiki nadal wierzyła, że rozwój wymaga kary. CFT stawia bardzo głębokie pytanie „Co jeśli dojrzałość nie polega na karaniu siebie za błędy, ale na pozostaniu przy sobie mimo błędów?”
Gdybym miała zaproponować jedno zdanie do noszenia przy sobie, byłoby to raczej nie „zacisnę zęby”, lecz
„Nie muszę zasłużyć na własną życzliwość.”
Pozdrawiam,
Katarzyna Świdzińska, Psycholog
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Natalia Pisarek
Dzień dobry Pani Olu,
cieszę się, że podejmuje Pani wysiłek pracy nad sobą i aktywnie szuka sposobów, które mogą pomóc Pani lepiej radzić sobie z trudnościami. To bardzo ważny krok.
Jeżeli chodzi o samookaleczenia, warto pamiętać, że są one przede wszystkim sposobem radzenia sobie z bardzo silnym napięciem emocjonalnym. Dlatego praca nad tym obszarem często koncentruje się nie tylko na zrozumieniu przyczyn trudności, ale również na nauce nowych, bezpieczniejszych sposobów regulowania emocji i radzenia sobie z kryzysem.Myślę, że wartościowym kierunkiem mogłoby być zapoznanie się z technikami terapii dialektyczno-behawioralnej (DBT). Jest to podejście, które w dużej mierze skupia się na rozwijaniu konkretnych umiejętności radzenia sobie z napięciem, silnymi emocjami oraz impulsami do podejmowania zachowań, które w dłuższej perspektywie mogą być szkodliwe. W DBT można znaleźć wiele praktycznych narzędzi, które pomagają przetrwać trudne momenty bez sięgania po samookaleczenia. Oczywiście nie znam dokładnie struktury Pani trudności ani wszystkich okoliczności, w których pojawiają się zachowania autoagresywne, dlatego traktowałabym to raczej jako propozycję dalszych poszukiwań niż jednoznaczną rekomendację. Wiele zależy od tego, jaką funkcję pełnią samookaleczenia w Pani życiu i jakie emocje lub sytuacje najczęściej je poprzedzają. Jeżeli chciałaby Pani lepiej poznać założenia DBT, mogę również polecić książkę „Życie warte przeżycia” autorstwa Marshy Linehan. Autorka jest twórczynią terapii DBT i opisuje zarówno własne doświadczenia związane z cierpieniem psychicznym, jak i drogę do stworzenia metod, które pomogły wielu osobom odzyskać poczucie wpływu na swoje życie. Dla wielu czytelników jest to nie tylko wartościowa lektura psychoedukacyjna, ale także źródło nadziei.
Życzę Pani dużo wytrwałości i życzliwości wobec siebie w tym procesie. Każda próba lepszego zrozumienia swoich trudności i szukania nowych sposobów radzenia sobie jest krokiem w stronę zmiany.
Pozdrawiam serdecznie,
Natalia Pisarek
Joanna Michałek
Dzień dobry Olu,
czytając twoją wypowiedź miałam wrażenie jakbyś pisała o Brainspotting.
Jest to metoda, której dewizą jest "kierunek w którym patrzysz, wpływa na to jak się czujesz" David Grand.
Pracujemy na ośrodkach podkorowych - pień mózgu, schodzimy na sam dół, gdzie przetwarzanie, procesowanie to 11 milionów bitów na sekundę a w korze nowej to 50 bitów na sekundę.
W Brainspotting mózg znajduje sam rozwiązanie jak się uzdrowić. Nie musisz wiedzieć co to jest żeby wiedzieć, że to jest 😉
Zapraszam cię serdecznie na sesję Brainspotting.
To może być świetne połączenie z pracą którą już wykonałaś.
Pozdrawiam Asia 🌻
Marta Lotysh
Dzień dobry
Polecam przyjżeć się nurtom DBT, oraz EMDR. Nadaja sens, nadają narzędzia i filozofię. EMDR pozwala zniżyć intensywność rreakcji na boźce oraz poczucie dyskomportu w momencie pojawienia się podobnych myśli. Życzę dobrego samopoczucia i udanego weekendu. Pozdrawiam, Marta
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Najbliżej tego, czego szukasz, są nurty egzystencjalne i tożsamościowe (Yalom, Frankl, Rollo May), praca z tożsamością i „ja” w ujęciu psychodynamicznym , integracji tożsamości, a także podejścia do autodestrukcyjności jako elementu struktury „ja” (nie tylko jako objawu). Myśli samobójcze już raz „rozbroiło” podejście egzystencjalne, czyli sens, odpowiedzialność, wolność, relacja z własnym istnieniem. Teraz nie chodzi już o kryzys „sensu życia”, tylko o utrwalony rys tożsamości: „ja, które się karze i ma rys samozagłady”, włączający się przy stresie. „Zaciskanie zębów” na poziomie technik ACT/CBT jest za słabe kiedy szukasz czegoś typu: „kim jestem, gdy jest mi źle, jaką postawą chcę odpowiadać na ból?”. To jest bardzo dojrzała intuicja gdy szukasz nie tylko techniki, ale tożsamościowego przeformułowania , nowego sposobu rozumienia siebie, gdy ponosisz porażkę, jesteś w silnym stresie.
Tu wypiszę szkoły , gdzie znajdziesz to, czego szukasz, plus krótkie „dlaczego właśnie tu”. Egzystencjalizm psychologiczny czyli Yalom, Rollo May, Viktor Frankl.Pracują wprost z sensem, odpowiedzialnością, wolnością, postawą wobec cierpienia. Frankl wprowadza myśl twierdząc, że nie zawsze mogę zmienić ból, ale mogę wybrać postawę wobec niego, to jest bardzo bliskie temu „motto w zaciskaniu zębów”.
Psychoterapia humanistyczno‑egzystencjalna akcentuje autentyczność, wolność, bycie sobą oraz osobistą hierarchię wartości, które budują „ja”. Dla Ciebie ważne może być patrzenie na autoagresję jako na konflikt wartości („kocham siebie” vs „muszę siebie karać”).
Psychologia tożsamości (integracja tożsamości) opisuje sytuacje, gdy różne części „ja” są skonfliktowane: jedna część chce żyć, rozwijać się, druga jest autodestrukcyjna, karząca. Praca polega na integrowaniu „ja”, żeby nie było tak, że w stresie nagle „ster przejmuje” karząca część.
Psychodynamiczne i relacyjne podejście do samookaleczeń widzi samookaleczanie jako sposób radzenia sobie z emocjami, ale też jako skierowaną do siebie agresję, wewnętrznego krytyka i sposób regulowania relacji z samą sobą. Pomaga uchwycić, skąd wziął się „ja-karzący” i co on dla Ciebie robi, oprócz tego, że niszczy.
DBT i MBT na poziomie głębszym niż „techniki” jest polecana przy samookaleczeniach, bo łączy pracę nad regulacją emocji z budowaniem tożsamości i stabilnego obrazu siebie. Mentalization Based Treatment (MBT) pracuje nad tym, by widzieć siebie jako trwałą, spójną osobę, którą można rozumieć, zamiast karać.
Jeśli miałabym nazwać „poziom psychiki”, o który pytasz, to integracja tożsamości i stosunek „ja” do bólu i porażki oraz winy w perspektywie egzystencjalnej
Kilka konkretnych tropów książkowych / pojęciowych, pod kątem tego, czego szukasz (“motto tożsamościowe” zamiast samej techniki).
Pierwsza to Viktor Frankl i logoterapia Szukaj wątków o „postawie wobec cierpienia”, „odpowiedzialności za własne życie”, „wola sensu”. Możesz czytać pod kątem pytania: „Jakie Ja chcę być w cierpieniu?” , nie „co zrobić z myślą”, ale „kim jestem, gdy jest mi źle?”.
Irvin Yalom i jego podejście egzystencjalne. Interesujące dla Ciebie będą fragmenty o odpowiedzialności, autentyczności i wolności wyboru nawet wobec własnych mrocznych impulsów. Yalom pisze o tym, że nasza relacja z lękiem przed śmiercią, winą, samotnością buduje to, kim jesteśmy to też jest praca na poziomie „ja”. Rollo May i jego „Odwaga tworzenia”, „Miłość i wola” to bardzo mocna oś: odwaga bycia sobą mimo lęku i autodestrukcyjnych tendencji, oraz rozróżnienie między miłością a wolą (kontrolą, przemocą wobec siebie).
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry Pani Olu,
Czytając Pani wpis, zatrzymałam się przy zdaniu: „lubię wymierzać sobie kary za rzeczy, które mi nie wychodzą”. Zastanawiam się, czy samookaleczenie nie jest już dziś głównie objawem a nie istotą problemu i być może najważniejsze pytanie brzmi nie: „jak przestać się karać?” ale „dlaczego kara wydaje się bardziej naturalna niż wyrozumiałość wobec siebie?”. Skoro odnajduje się Pani w myśleniu egzystencjalnym, być może warto przyjrzeć się nie tylko Tillichowi ale także Viktorowi Franklowi. Nie tyle w kontekście sensu cierpienia, lecz odpowiedzialności za własne życie rozumianej jako troska o siebie a nie osądzanie siebie. Z nurtów psychoterapeutycznych przyszła mi do głowy również terapia schematów. Szczególnie praca z trybem Wymagającego lub Karzącego Rodzica oraz rozwijanie Zdrowego Dorosłego, to podejście często dotyka właśnie poziomu tożsamości i wewnętrznej relacji ze sobą. Może warto zadać sobie pytanie: czy ta część Pani, która chce karać, naprawdę chce Pani cierpienia, czy może desperacko próbuje zmusić Panią do bycia „wystarczająco dobrą”? Jest to subtelna, ale ważna różnica.
Życzę Pani dalszych owocnych poszukiwań. Z Pani wpisu bije ogromna samoświadomość i gotowość do dalszego wzrastania. Wszystkiego dobrego.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Przemysław Matul
Dzień dobry, jeśli nie miała Pani okazji to polecam przeczytać Życie warte przeżycia Marshy Linehan. To bardzo wartościowa i inspirująca pozycja, szczególnie jeśli szuka Pani czegoś do samodzielnej pracy nad sobą. Zachęcam również do terapii w nurcie DBT i CBT, myślę, że odnajdzie tu Pani pomocne dla siebie narzędzia, które będą odpowiednie do Pani potrzeb.
Sylwia Skibińska
Dzień dobry Pani Olu,
Z Pani opisu wynika, że źródłem trudności może być nie tyle sam stres, ile bardzo surowy stosunek do siebie i tendencja do karania siebie za własne błędy czy niedoskonałości. W takiej sytuacji pomocne bywa nie tylko poszukiwanie technik radzenia sobie z emocjami, ale również głębsza praca nad przekonaniami dotyczącymi własnej wartości, poczucia winy i prawa do popełniania błędów.
Skoro podejście egzystencjalne jest Pani bliskie, być może warto przyjrzeć się nie pytaniu „jak przestać się karać?”, lecz „dlaczego uważam, że zasługuję na karę, gdy coś nie idzie po mojej myśli?”. Często odpowiedź znajduje się na poziomie obrazu samego siebie, a nie samych zachowań.
Dobrze, że pozostaje Pani w kontakcie z psycholożką i potrafi tak refleksyjnie przyglądać się swoim doświadczeniom. Myślę, że to właśnie obszar relacji z samą sobą, samowspółczucia i tożsamości może być obecnie wart dalszego zgłębiania.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Jagoda Jek
To, co opisujesz, bardzo dobrze pasuje do obszaru „wewnętrznego krytyka / surowego superego” albo w terapii schematów do trybu „ukaranego dziecka” i „surowego rodzica”. W takich momentach samouszkodzenie często nie jest „chęcią zniknięcia”, tylko formą kary za napięcie, błąd albo poczucie winy - czyli sposobem regulacji emocji na bardzo pierwotnym poziomie.
Jeśli chodzi o szukanie dalszej pracy, to raczej nie jest kwestia jednego nurtu, tylko języka, który najlepiej „trafia” w Twoje doświadczenie:
- podejście egzystencjalne (Tillich, Yalom) dobrze opisuje sens cierpienia, odpowiedzialność i relację do siebie jako „bycia w świecie mimo bólu”
- terapia schematów (Young) daje bardziej strukturalne rozumienie tego, co się dzieje w Tobie w momentach kryzysu
- CFT / Paul Gilbert i Kristin Neff skupiają się na zmianie relacji z samokrytyką i karaniem siebie (bardziej na poziomie „jak być dla siebie innym głosem”)
Ważne też, że ACT czy CBT nie są „słabe” - one często działają najlepiej jako narzędzia wspierające, ale nie zawsze dotykają warstwy tożsamości, o której piszesz. I to, że tego teraz szukasz, jest bardzo spójne z etapem, w którym jesteś w pracy nad sobą.
To, co może być kluczowe w Twoim przypadku, to nie tyle znalezienie „motta”, tylko przesunięcie relacji z tą częścią siebie, która wymierza karę - z walki z nią na stopniowe rozumienie, co ona próbuje zrobić i dlaczego pojawia się w stresie.
Jeśli jesteś już w terapii, to warto ten temat bardzo konkretnie nazwać i pokazać dokładnie w tym języku, który tu opisujesz - to jest materiał typowo „głębokiej pracy”, nie tylko do samodzielnych technik.

Zobacz podobne
Witam, jestem mamą 2,5 l chłopca i aktualnie jestem w 6 miesiącu ciąży. Z synem zaczęliśmy odpieluchowanie, ale niestety nie idzie nam, to jak trzeba, próbujemy drugi tydzień i syn zamiast do nocnika to zrobi siusiu i kupkę w spodnie, a następnie chce siadać na nocnik, jak jest już po fakcie i nie wiem, co mam dalej z tym zrobić czy po prostu przez cały dzień nie naciskać, żeby usiadł wcześniej, tylko poczekać aż sam zrozumie czy jakoś go inaczej zachęcać, już brakuje mi cierpliwości i siły.
Drugie pytanie, jakie mam, to czy nieleczona depresja i stany lękowe wpływają jakoś na dziecko, które noszę pod sercem?
Czy lepiej może uda się po leki do specjalisty?
Dziękuję za odpowiedź pozdrawiam

