
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju
- Niechciany tatuaż...
Niechciany tatuaż spowodował, że nie funkcjonuję normalnie - biorę leki psychiatryczne, czuję duszności i zawroty głowy, wstydzę się go potwornie. Mam wrażenie, że zniszczył mi życie.
Marek
Usunięty Specjalista
Panie Marku, nasze życie to niekończący się łańcuch zdarzeń, w których ciągle podejmujemy jakieś decyzje. Podjęcie nawet najdrobniejszej decyzji pociąga za sobą konsekwencje. Z jakiegoś powodu przebiła się do Pana świadomości decyzja o chęci posiadania przez Pana tatuażu i taką właśnie decyzję Pan wybrał.
Pisze Pan, że żałuje tej decyzji. W Pana wypowiedzi czuję wściekłość, smutek, poczucie wstydu, czy poczucie winy.
Ważne jest, żeby Pan nie zapominał, że życie płynie, jest trochę jak rzeka, która czasem jest rwąca, czasem spokojna. Bywa tak, że czasami nas wciągnie wir złych decyzji, złych myśli, złych działań. Kiedy znajdziemy się w rwącej wodzie, musimy dbać o nasze myśli, żeby nie spanikować- bo utoniemy.
Rozglądamy się, dobrze jest uspokoić oddech, myśli i spojrzeć na daną sytuację z szerszej perspektywy.
Krótko mówiąc w rwącej rzece, patrzymy gdzie jest brzeg i próbujemy się na niego wydostać. To co chcę Panu powiedzieć, to to, że zamiast tracić energię na zastanawianie się, na trwanie w wirze negatywnych myśli, obwiniania się o to jaką decyzję podjął Pan 4 lata temu. Czy nie warto spróbować podjąć jakieś działania, zwykle metoda małych kroków pomaga. Warto wybrać się do specjalisty na sesje usuwania tego tatuażu, który najbardziej Panu przeszkadza, warto porozmawiać z bliskimi jeśli macie dobry kontakt. Warto podjąć próbę oswojenia, opanowania stresu, o którym Pan pisze, z pewnością alkohol i nikotyna to nie dobry wybór. Radzenie sobie ze stresem, wymaga treningu, są różne sposoby jednym pacjentom pomaga trening oddechowy, inni wolą wykonywać konkretne czynności, wysiłek fizyczny, czy inne, żeby przestać myśleć o tym co wywołuje stres. Życzę Panu dużo spokoju i dużo siły w powrocie do radości z życia.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
TwójPsycholog
Dzień dobry, słyszę jak bardzo pana trudno i jak bardzo jest Pan zmęczony tą przeciągającą się w czasie sytuacją która wydaje się naprawdę nie do zniesienia dla pana. Zdecydowanie potrzebuje Pan profesjonalnej pomocy. Bardzo dobrze że zgłosił się Pan do lekarza psychiatry i rozpoczął przyjmowanie leków jednak wszystko wskazuje na to że nie jest to wystarczające. Po pierwsze faktycznie warto rozmawiać z lekarzem psychiatrom o tym jak widzi Pana stan, jak go rozumie, czy postawił jakąś diagnozę. Komentarz w stylu proszę o tym nie myśleć jest nie do przyjęcia i nie wyczerpuje pełnej informacji dla pacjenta. Pan ma prawo nie wiedzieć, czuć się zdezorientowany i potrzebować jasno określonej diagnozy. Po drugie samo leczenie farmakologiczne zdecydowanie nie wystarczy, potrzebne jest profesjonalne wsparcie psychoterapeutyczne, zwłaszcza że sygnalizuje Pan, że problemy ze stresem czy z samooceną jak również być może inne obszary funkcjonowania również wymagają pracy psychologicznej, aby lepiej się Pan czuł. Bardzo trudno jest stawiać diagnozę tutaj na Forum, w związku z czym zaryzykuję jedynie Nieśmiałą hipotezę, że być może było tak że różne rzeczy działy się z panem już wcześniej, a zrobienie tego Tatuażu przelało szalę i niejako było pewnego rodzaju punktem spustowy m do uruchomienia większych trudności psychicznych. Ponadto z psychologicznego punktu widzenia ciało wiele symboli zuje i łączy się z większością aspektów funkcjonowania człowieka - zdrowotnym, poczuciem tożsamości, samoocena, i wieloma innymi. Być może robiąc nieudany tatuaż przeżył to Pan jako trwałe uszkodzenie Pana tożsamości. Mogły się również pojawić problemy z identyfikacja z tym ciałem, które teraz Pan ma, poczucie, ze nie jest Pan sobą. Sprawa jest naprawdę bardzo skomplikowana i przede wszystkim wymaga bardzo dokładnej diagnozy psychologicznej, której dokonuje Psychoterapeuta w procesie pierwszych spotkań konsultacyjnych. Wybierając psychoterapeutę proszę zwracać uwagę na to, aby była to osoba, która ukończyła minimum czteroletnie szkolenie psychoterapeutyczne. Powodzenia, Magdalena Bilinska-Zakrzewicz

Zobacz podobne
Jestem mężatką od 18 lat z Włochem. Mieszkamy we Włoszech, mamy 2 dzieci, syn 10 lat i córka 15 lat.
Od wielu lat to małżeństwo nie funkcjonuje, tak jak powinno, a dokładnie od narodzin drugiego dziecka.
Mój mąż zaczął oddalać się ode mnie po narodzinach syna.
Do 8 roku życia synka mąż usypiał go w naszej sypialni i syn spał między nami w łóżku. Po jakimś czasie doszło do mnie, że mąż tworzył mur w postaci dziecka między nami.
Na moje prośby, żeby zmienić tę sytuację, mąż praktycznie nie reagował. Wydaje się, że mąż ma małe potrzeby seksualne, bo w ogóle nie potrzebuje seksu, a seks uprawiamy tylko od 3 do 5 razy do roku i to na moją zachętę, mąż nigdy o to nie zabiega. Kłócimy się prawie codziennie, oddaliliśmy się bardzo, gdyby nie dzieci już dawno odeszłabym od niego.
Rozmawiamy tylko o dzieciach, nie mam z nim żadnych tematów, bo on niczym się nie interesuje oprócz piłki nożnej. Dodam, że mąż jest ode mnie starszy o 9 lat.
Jakieś 3 tyg temu przyznał mi się, że mamy problemy finansowe, bo nie płacił regularnie podatków od 2017 roku i mamy ogromne zadłużenie. Ukrywał to przede mną przez tyle lat, a ja w ogóle się nie domyślałam, ufałam mu w 100%, jeśli chodzi o finanse. Dawał mi stabilność finansową i to mi rekompensowało w pewnym stopniu jego chłód emocjonalny i oddalenie się ode mnie jako kobiety i żony.
Często myślałam o odejściu od niego, ale dla mnie dzieci są na 1 miejscu i nie chce im rozbijać rodziny, ale one widzą, jak to małżeństwo funkcjonuje i codzienne kłótnie i boję się, że to ma na nich ogromny wpływ i na ich przyszłość.
Dodam jeszcze, że podejmowaliśmy z mężem kilkakrotnie terapie małżeńskie, ale nic to między nami nie zmieniło.
Żyjemy jak przysłowiowy pies z kotem.
Bardzo proszę o poradę.
Kasia
