Wstecz

Toksyczna relacja po 20 latach małżeństwa, konflikt z rodziną i obwinianie mnie o wszystko – jak sobie poradzić?

MM

Jestem 20 lat po ślubie, z biegiem czasu uwazam ze moje małżeństwo ma status zwiazku skomplikowanego a moze i toksycznego. Uwazam ze sie z mężem kochamy ale nasza relacja chyba wygasa. Mąż uważa że go kłame, twierdzi ze jego życie jest zje...ane przez te 20 lat. W ostatnim czasie dość często to powtarza, co niestety wplywa na moje samopoczucie i nasz związek ogolnie. Mąż ma wg mnie trudny charakter i tak było od zawsze ale jakoś wcześniej mniej mi to przeszkadzało. Od kiedy pamiętam zawsze powtarzal ze ma pecha, ale mydlił mi oczy twierdząc, że jestem jedynym szczęściem jakie go spotkało. Po kilku latach znajomosci postanowilosmy się pobrać ,ale to jednak byla bardziej moja inicjatywa. Jeszcze przed slubem zaczely się pewne problemy pomiedzy moim wybrankiem a moja mlodsza siostrą, ja zakochana szlam bardziej za nim, wierzylam ze po slubie sie wszystko pouklada. Mąż nie byl zadowolony ze siostra bedzie brac udzial w naszym weselu ale ze wesele bylo u mnie to nie mogl tego zmienic. Relacja pomiedzy moim mezem a moim rodzenstwem pozostala taka srednia. Niby ok ale jednak nie do konca. Mąż niezbyt chetnie chcial jezdzic do moich rodzicow ale po moich prosbach zwykle jechal, nawet gdy bylam w ciazy zawozil mnie na kilka dni, potem odbieral, na uroczystosciach rodzinnych tez sie pojawialismy ,chociaz nie chcial zebysmy byli na zdjeciu z chrzcin mojego siostrzenca, gdzie ta siostra z ktora niezbyt sie lubil byla chrzestna, albo nie chcial usiasc przy stole do rodzinnego obiadu itp. No niestety takie sytuacje raczej nie byly budujace dla rodziny. Ale jakos to przetrwalismy. Byly nawet sytuacje , ktore nie zostaly wyjasnione do dzis ze, moj maz byl gdzies widziany w okolicach mojego domu rodzinnego gdy na prawde byl w pracy. Mąż uważa że go oklamywalam I wciaz to robie bo gdy za jakis czas bylismy u rodzicow to on mnie prosil zebym powiedziala ze to nie on tam byl ale ja nic nie powiedzialam, innym razem gdy odwiedzilismy jego wujostwo juz z nasza coreczka, i przy rozmowie o dzieleniu obowiazkow powiedzialam ze on nigdy nie zostanie z dzieckiem tak zebym byla pewna ze jest pod jego opieka, bo czasem podrzucal ja swojej mamie I zdarzylo sie tak ze przygotowala mleko w zlych proporcjach I malenka strasznie pozniej plakala, to cale zycie malzenskie wytyka mi to NIGDY, mowi ze sklamalam i nie chce tego naprawic. Jestesmy wierzacymi katolikami i mąż nawet mi zarzuca ze ja jestem niewierzaca i że moje spowiedzi sa nieważne. Używa też okreslen ze szatan mna kieruje , badz ze jestem zniewolona przez szatana. Mąż oczekuje ode mnie ze ja powinnam "oczyscic" go z wszelkich zarzutow ze strony mojej rodziny. Dodam jeszcze ze nie mieszkamy w Polsce I kontakt z moja rodzina jest naprawde bardzo rzadko, ale moj maz I tak uwaza ze jest oczerniany przez nich. Kilka lat temu podczas odwiedzin u moich rodzicow mąż byl obecny cialem ale siedzial nic nie odzywajac sie, potem wstal I odjechal na pytanie dokad jedzie nic nie odpowiadal, wiec ja zaczelam sie denerwowac, w rezultacie poklocilismy sie o ta wizyte I ja wykrzyczalam ze mam dość I chce rozwodu, ja tego nie pamietam dokladnie ale on mi przypomina ze powiedzialam ze wreszcie nie bedziemy musielu przyjezdzac do polski,od tamtego momentu nasze zycie sie na prawde zmienilo na gorsze. Najgorsze sa momenty gdy trzeba zaplanowac wakacje badz jakis wyjazd rodzinny. W tym czasie mąż zaczal pic drinki codziennie, nie upijac sie ale codziennie po pracy drink lub piwo, nocne objadanie sie fastfoodami I siedzenie I nie robienie wlasciwie nic, czyli wszystkie sprawy organizacyjne, rachunki wizyty lekarskie itd na mojej glowie a ja tez pracuje. W koncu jego cisnienie I watroba dały znac o sobie, w rezultacie kilka razy byl zabierany do szpitala. Mąż twierdzi ze to z mojej winy bo od kilku lat mnie prosi o to zebym cos zrobila w tym kierunku a ja nic. Gdy wspominam mu o terapi, mowi ze on nie potrzebuje. Byl sam na spotkaniu z psychologiem ale twierdzi ze ten psycholog stwierdzil ze problem jest we mnie, ze musialam byc zraniona w dziecinstwie, I ze teraz nie potrafie sie przyznac do bledu. Proszę bardzo o bezstronna ocene sytuacji i wskazowki jak sobie z tym kryzysem poradzic.

Dzień dobry MM,

 

Bardzo Ci dziękuję za podzielenie się swoją historią, która jak wnioskuję jest dla Ciebie bardzo trudna i angażuje mnóstwo trudnych emocji. Zachowanie męża w stosunku do Ciebie jest bardzo przekraczające i naruszające. Kierowanie przez bardzo długi czas komunikatów warunkujących znaczące obniżenie samopoczucia, samooceny, poczucia własnej wartości, przy jednoczesnym braku refleksji nad własnym zachowaniem i sposobem postępowania jest dla mnie jednoznaczne - to przemoc psychiczna. Zachęcam Cię przede wszystkim do zadbania o własne potrzeby, przede wszystkim proponuje Ci zastanowić się nad podjęciem własnej terapii, ale nie w narracji męża, ze to problem jest w Tobie warunkowany trudnym dzieciństwem, tylko po to żebyś dostrzegła w sobie potencjał do stawiania zdrowych granic w relacji z mężem, do wzmocnienia własnej skuteczności, pewności siebie, asertywności. Być moze w obszarze funkcjonowania Twojego męża dzieje sie cos z czym trudno jest mu sobie poradzić, a bezlitosne standardy, ktore niejednokrotnie dotykają mężczyzn, nie pozwalają mu się zmierzyć ze swoją emocjonalną stroną. Spróbuj przekierować energie, którą wkładasz w kłótnie z mężem, na siebie w celu wzmocnienia własnej osoby. 

 

Pozdrawiam Cię serdecznie 

Natalia Krawiec-Jokiel 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
Zdjęcie Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Psycholożka
828 odpowiedzi na forum

Dzień dobry,

 

Czytając Pani historię mam wrażenie, że od bardzo dawna próbuje Pani „utrzymać” tę relację niemal sama: tłumaczyć, łagodzić, brać odpowiedzialność za atmosferę, zdrowie męża, relacje z rodziną. I to jest ogromny ciężar, który z czasem musi zacząć przytłaczać. Sądzę, że ważne jest tu zobaczenie jednej rzeczy: wiele z tego, co mąż mówi (że to Pani wina, że Pani go „niszczy”, że powinna Pani coś naprawić), przenosi na Panią odpowiedzialność za jego emocje, decyzje i zachowania a to nie jest coś, co jedna osoba jest w stanie unieść ani naprawić.

Uważam też, że szczególnie niepokojące są sytuacje, w których podważa Pani wiarę, przypisuje „działanie złych sił” czy stale wraca do dawnych zdarzeń, nie dając przestrzeni na zamknięcie tematów. To bardzo obciąża psychicznie i z czasem może podkopywać poczucie własnej wartości i rzeczywistości. Na ten moment nie chodzi o to, by „go przekonać” do terapii, tylko żeby Pani odzyskała oparcie dla siebie. Rozmowa z własnym terapeutą, a czasem też wsparcie kogoś zaufanego, może pomóc zobaczyć granice: za co jestem odpowiedzialna, a za co już nie.

Według mojej opinii ważne pytanie brzmi: gdzie w tym wszystkim jest Pani: Pani spokój, bezpieczeństwo, godność? Bo miłość sama w sobie nie wystarcza, jeśli relacja rani i odbiera siły. Moim zdaniem to nie wygląda jak kryzys „do naprawienia jedną rozmową”, tylko jak sytuacja, która wymaga zatrzymania się i zadbania najpierw o siebie, a dopiero potem o decyzję, co dalej z tym związkiem.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta wychodzi ze splątanej liny w stronę otwartej furtki, ptak wylatuje z klatki

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.