
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Toksyczna relacja...
Toksyczna relacja po 20 latach małżeństwa, konflikt z rodziną i obwinianie mnie o wszystko – jak sobie poradzić?
MM
Natalia Krawiec-Jokiel
Dzień dobry MM,
Bardzo Ci dziękuję za podzielenie się swoją historią, która jak wnioskuję jest dla Ciebie bardzo trudna i angażuje mnóstwo trudnych emocji. Zachowanie męża w stosunku do Ciebie jest bardzo przekraczające i naruszające. Kierowanie przez bardzo długi czas komunikatów warunkujących znaczące obniżenie samopoczucia, samooceny, poczucia własnej wartości, przy jednoczesnym braku refleksji nad własnym zachowaniem i sposobem postępowania jest dla mnie jednoznaczne - to przemoc psychiczna. Zachęcam Cię przede wszystkim do zadbania o własne potrzeby, przede wszystkim proponuje Ci zastanowić się nad podjęciem własnej terapii, ale nie w narracji męża, ze to problem jest w Tobie warunkowany trudnym dzieciństwem, tylko po to żebyś dostrzegła w sobie potencjał do stawiania zdrowych granic w relacji z mężem, do wzmocnienia własnej skuteczności, pewności siebie, asertywności. Być moze w obszarze funkcjonowania Twojego męża dzieje sie cos z czym trudno jest mu sobie poradzić, a bezlitosne standardy, ktore niejednokrotnie dotykają mężczyzn, nie pozwalają mu się zmierzyć ze swoją emocjonalną stroną. Spróbuj przekierować energie, którą wkładasz w kłótnie z mężem, na siebie w celu wzmocnienia własnej osoby.
Pozdrawiam Cię serdecznie
Natalia Krawiec-Jokiel
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Czytając Pani historię mam wrażenie, że od bardzo dawna próbuje Pani „utrzymać” tę relację niemal sama: tłumaczyć, łagodzić, brać odpowiedzialność za atmosferę, zdrowie męża, relacje z rodziną. I to jest ogromny ciężar, który z czasem musi zacząć przytłaczać. Sądzę, że ważne jest tu zobaczenie jednej rzeczy: wiele z tego, co mąż mówi (że to Pani wina, że Pani go „niszczy”, że powinna Pani coś naprawić), przenosi na Panią odpowiedzialność za jego emocje, decyzje i zachowania a to nie jest coś, co jedna osoba jest w stanie unieść ani naprawić.
Uważam też, że szczególnie niepokojące są sytuacje, w których podważa Pani wiarę, przypisuje „działanie złych sił” czy stale wraca do dawnych zdarzeń, nie dając przestrzeni na zamknięcie tematów. To bardzo obciąża psychicznie i z czasem może podkopywać poczucie własnej wartości i rzeczywistości. Na ten moment nie chodzi o to, by „go przekonać” do terapii, tylko żeby Pani odzyskała oparcie dla siebie. Rozmowa z własnym terapeutą, a czasem też wsparcie kogoś zaufanego, może pomóc zobaczyć granice: za co jestem odpowiedzialna, a za co już nie.
Według mojej opinii ważne pytanie brzmi: gdzie w tym wszystkim jest Pani: Pani spokój, bezpieczeństwo, godność? Bo miłość sama w sobie nie wystarcza, jeśli relacja rani i odbiera siły. Moim zdaniem to nie wygląda jak kryzys „do naprawienia jedną rozmową”, tylko jak sytuacja, która wymaga zatrzymania się i zadbania najpierw o siebie, a dopiero potem o decyzję, co dalej z tym związkiem.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka

