Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Silna trema i lęk w relacjach z ludźmi – jak przestać się wycofywać i zacząć walczyć o swoje?

Mam pewien problem w relacjach. Bardzo często czuję tremę w kontaktach z ludźmi. I zauważyłem, że to kładzie cień na każdy element mojego życia. Nie mogę swobodnie wyrażać tego co myślę i co czuję. Przez pewne zachowania innych osób w moim życiu często przy próbie powiedzenia mojego zdania lub przy próbie zawalczenia o swoje jak to się mówi, mam lęk na tyle wysoki, że się wycofuję. Próbowałem to przełamać i czasem efekty były, ale po dłuższym czasie jest gorzej niż lepiej. Często mam pustkę w głowie, gdy trzeba zareagować w jakiś sposób (czy to obrona granic, czy rzucenie czegoś śmiesznego itp.). Kiedyś przynajmniej gdy wypiłem alkohol i byłem np. Na imprezie, to potrafiłem być tzw. Duszą towarzystwa, jednak postanowiłem nie pić alkoholu i nauczyć się być takim na trzeźwo. Nic to nie pomogło. Mam wrażenie, że jest gorzej niż było. Mam często tremę w kluczowych aspektach życia.Relacje z kobietami, praca, rodzina. Często, gdy np. Rozmawiam z kobietą staram się jej nie urazić, myśleć i jak powiedzieć, żeby nie czuła się źle, a nagle podchodzi mój kolega, sypie jakimś tekstem, który jest niby obraźliwy, a efekt jest odwrotny - ja stoję niewidzialny, a ona rozmawia z nim i nawet się nie zastanowi, jak ja się czuję. Ja się wtedy wycofuję i mam poczucie odrzucenia. Nie wiem jak sobie radzić z tym, zwłaszcza, że często słyszę z otoczenia, ze trzeba walczyć o swoje. I tu wchodzimy jeszcze na grunt taki, że są osoby, które mają kogoś (żonę, męża) a idą sobie z kimś poflirtować lub coś więcej i to jest powszechnie akceptowane. Nawet jest ukrywane. Jak ktoś chce kogoś zdradzić, to może być spokojny, że nikt nie powie zdradzanej osobie o tym.
Jakub Butkiewicz

Jakub Butkiewicz

Szanowny Panie, 
opisana przez Pana „pustka w głowie” to najprawdopodobniej objaw wywołany silnym lękiem – w sytuacji stresowej Pana umysł przełącza się w tryb przetrwania, co uniemożliwia swobodną rozmowę. Rezygnacja z alkoholu, choć bardzo korzystna, odebrała Panu tzw. zachowanie zabezpieczające, które dotąd sztucznie redukowało napięcie, przez co teraz konfrontuje się Pan z lękiem w jego czystej postaci.

Warto byłoby zastanowić się, jakie automatyczne myśli i przewidywania pojawiają się u Pana w momencie, gdy kolega przejmuje inicjatywę – czy nie pojawia się tam surowa ocena własnej osoby? Proszę rozważyć, czy próba walki o swoje nie byłaby łatwiejsza, gdyby wspólnie ze specjalistą przyjrzał się Pan przekonaniom na temat tego, co groźnego mogłoby się stać, gdyby ktoś poczuł dyskomfort w Pana obecności. Profesjonalna konsultacja pomogłaby Panu przejść od unikania do stopniowej ekspozycji na te trudne sytuacje.
Pozdrawiam

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Panie Marku, mechanizm "pustki w głowie" to reakcja obronna mózgu na stres - gdy lęk jest zbyt wysoki, racjonalne myślenie i kreatywność zostają wyłączone na rzecz instynktu przetrwania, czyli wycofania się.

Problem z nadmierną dbałością o to, by nikogo nie urazić, paradoksalnie sprawia, że staje się Pan "przezroczysty". Ludzi przyciąga wyrazistość i pewność siebie, nawet jeśli bywa ona lekko kontrowersyjna, jak u Pana kolegi. Pan próbuje kontrolować sytuację poprzez bycie nienagannym, co odbiera Panu naturalną energię i sprawia, że relacje stają się sztywne. Odstawienie alkoholu to bardzo dobra decyzja, ale odsłoniło ono brak naturalnych narzędzi do radzenia sobie z napięciem, których alkohol był tylko protezą.

W kwestii obserwacji dotyczących nielojalności w relacjach i "powszechnej akceptacji" zdrad - to spojrzenie przez pryzmat goryczy i lęku. Choć takie sytuacje się zdarzają, nie są one normą budującą zdrowe związki. Skupianie się na nich tylko pogłębia Pana niechęć do podejmowania ryzyka w relacjach.

Sama "walka o swoje" na siłę rzadko pomaga, bo walka generuje jeszcze więcej napięcia. Kluczem jest praca nad asertywnością i poczuciem własnej wartości na terapii (szczególnie poznawczo-behawioralnej), która pozwoli Panu zrozumieć, że ma Pan prawo do błędów, bycia "nieidealnym" i stawiania granic bez lęku przed odrzuceniem. Pustka w głowie zniknie dopiero wtedy, gdy Pana układ nerwowy przestanie traktować rozmowę z drugim człowiekiem jak zagrożenie życia.

Powodzenia

Bożena Nagórska

Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry Panie Marku 

 

Pana wpis opis wskazuje na silny lęk społeczny, który blokuje swobodne wyrażanie siebie w relacjach i kluczowych sytuacjach życiowych. To powszechny problem, objawiający się tremą, wycofywaniem i pustką w głowie, co pogłębia poczucie izolanalnacji.Lęk społeczny objawia się napięciem fizycznym (np. przyspieszone serce, drżenie), obawą przed oceną czy kompromitacją oraz unikaniem interakcji, co prowadzi do problemów w pracy, relacjach i rodzinie. Pustka emocjo w momentach reakcji może wynikać z mechanizmów obronnych, jak zamrożenie emocji po traumach więziowych. W sytuacjach z kobietami, nadmierna ostrożność kontrastuje z zachowaniami innych, wzmacniając poczucie odrzucenia. Należy ćwiczyć stopniową ekspozycję: zacznij od małych interakcji, np. kontaktu wzrokowego czy krótkich komentarzy, by oswajać lęk bez alkoholu. Techniki relaksacyjne, jak głębokie oddychanie czy skanowanie ciała, pomagają przerwać pustkę i tremę w kluczowych momentach. Do tego wyrażanie otwartych opinii  otwarcie, ale respektując innych, np. "Czuję się pominięty, gdy...", by walczyć o swoje bez lęku.​

Najskuteczniejsza jest terapia poznawczo-behawioralna (CBT), która zmienia negatywne myśli, buduje umiejętności społeczne i poczucie wartości, efekty są trwałe, nawet po nieudanych próbach samodzielnych. 

Co do zdrad i norm społecznych, jest to osobny temat etyczny, należy skupić się na swoich granicach, nie akceptując zachowań, które Pana ranią, bez oceniania innych.​

 

 

 

Katarzyna Michalska

Katarzyna Michalska

Dziękuję, że opisuje Pan swoje trudności tak otwarcie, to ważny pierwszy krok. W Pana opisie zauważam, że to nie pojedyncza trudność, tylko coś, co wpływa na wiele obszarów funkcjonowania: relację, pracę, poczucie własnej wartości. Wyobrażam sobie, że może to być bardzo obciążające - szczególnie w sytuacjach, które są dla Pana ważne, jak relacje czy praca, kiedy chciałby Pan zareagować inaczej, ale coś Pana blokuje.

Opisał Pan silną tremę w kontaktach z innymi, „pustkę w głowie”, wycofywanie się pomimo chęci wyrażenia swojego zdania - może się to wiązać z lękiem społecznym. Kiedy nasze doświadczenia uczą nas, że wyrażanie siebie nie jest bezpieczne albo spotykamy się z odrzuceniem ze strony otoczenia, rodzi to trudności w komunikacji. Uczymy się chronić siebie poprzez wycofanie, nawet jeśli obecnie ta reakcja bardziej przeszkadza niż pomaga.

Bardzo dużo uwagi poświęca Pan temu, aby nie urazić innych i dobrze wypaść w rozmowie. Sprawia to, że koncentruje się Pan na kontrolowaniu siebie, a nie na byciu w kontakcie z drugą osobą. W takich sytuacjach trudno jest nam zachować się spontanicznie.

Fakt, że po alkoholu było Panu łatwiej nawiązywać kontakty, pokazuje, że w takich momentach spada napięcie i kontrola. To cenna wskazówka - pokazuje, że ma Pan w sobie zdolność do swobodnego kontaktu, tylko na co dzień blokuje ją napięcie. Można pracować nad tym, żeby ten dostęp był możliwy bez sięgania po alkohol.

Opisywana przez Pana sytuacja, w której kolega zwraca na siebie uwagę rozmówczyni, może budzić poczucie niesprawiedliwości i odrzucenia. Chciałabym zwrócić Pana uwagę na to, że skuteczność komunikacji nie zawsze wiąże się z mówieniem „właściwych” rzeczy, a z pewnego poziomu swobody i autentyczności. Tak, to ryzykowne, bo nasza autentyczność nie zawsze może się komuś spodobać. Proszę jednak pamiętać, że nie zawsze będziemy w stanie zadowolić każdego z naszych rozmówców.

To, co Pan opisuje, jest dobrym punktem wyjścia do pracy terapeutycznej. Podczas rozmów ze specjalistą może się Pan przyjrzeć, skąd bierze się lęk społeczny i jakie doświadczenia go ukształtowały, oraz nauczyć się rozpoznawać swoje „blokady” i reagować inaczej niż automatyczne wycofanie.

Na koniec chciałam wskazać jedną ważną rzecz. To, że reaguje Pan w sytuacjach społecznych w określony sposób, nie oznacza, że „taki już Pan jest”. Są pewne wzorce zachowań, których można się nauczyć i oduczyć. Jeśli zdecyduje się Pan na pracę nad tym obszarem, możliwe będzie przyjrzenie się konkretnym sytuacjom, w których pojawia się blokada, i odszukanie sposobów reagowania, które będą dla Pana bardziej wspierające.

 

Pozdrawiam,

Katarzyna Michalska

Daria Składanowska

Daria Składanowska

Dzień dobry Panie Marku,


to, co opisujesz może wynikać z silnej tremy społecznej i napięcia w relacjach - szczególnie gdy w przeszłości pojawiały się sytuacje, w których Twoje granice albo głos nie były bezpieczne.
To, że w stresie „pustoszeje głowa” i wycofujesz się, nie jest brakiem charakteru, tylko reakcją organizmu na napięcie. Alkohol mógł chwilowo to maskować, ale nie budował realnej swobody - dlatego po odstawieniu wszystko wraca, czasem nawet mocniej.


Warto też zauważyć, że porównywanie się do innych („on mówi byle co i działa”) często tylko zwiększa presję. Każdy ma inny styl bycia, a Twoim celem nie musi być „wygrywanie rozmów”, tylko stopniowe odzyskiwanie swobody w byciu sobą.


Jeśli to realnie wpływa na wszystkie obszary życia, dobrze byłoby rozważyć wsparcie terapeutyczne - nie dlatego, że jest „źle”, tylko żeby szybciej odzyskać poczucie luzu i wpływu w relacjach.

 

Pozdrawiam, 

Składanowska Daria

Dorota Kuffel

Dorota Kuffel

Witaj

 

to są delikatnej aspekty utkana z jakichś Twoich doświadczeń. Możesz skorzystać z terapii, grupy terapeutycznej, czy jeszcze innych form. To nie jest ani rzadkie doświadczenie wśród ludzi ani w żaden dposob dziwaczne. Wstyd jest na głębokim poziomie poczuciem, że jestem nie ok. To nie jest łatwe. I sam sobie tego nie zrobiłeś, że oceniasz siebie w ten sposób.

Pozdrawiam i trzymam kciuki

Dorota 

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Trudności z zasypianiem, do kogo się udać?
Witam, od ok. roku mam problem z zasypianiem - nie mogę zasnąć przez ok. 2-3 godziny, ponieważ czuję, jak serce bardzo szybko mi bije (w ciągu dnia coś takiego nie występuje). jeśli już zasnę to przesypiam całą noc, natomiast już samo myślenie "czy dziś uda mi się od razu zasnąć" trochę mnie stresuje. Czy z takim problemem powinnam udać się do psychologa, czy od razu do psychiatry po jakieś leki nasenne? Dodatkowo choruję na astmę oskrzelową, więc dodatkowych leków wolałabym uniknąć.
Czuję się wykończona brakiem komunikacji z partnerem, boję się, że dostanie napadu paniki.
Dzień dobry, mój partner się ode mnie oddala. Czuję się samotna w tym związku. Mój partner leczy się na nerwicę lękową i ataki paniki. Nie chce ze mną o tym rozmawiać. A mnie strasznie to męczy, bo chcę mu pomóc, ale nie wiem jak. Co w takim momencie powiedzieć, co zrobić... Czy złapać go za rękę czy przytulić? Przy próbie jakieś reakcji na atak on wybucha złością i to wcale nie pomaga. Strasznie mnie to męczy, że nie mogę mu pomóc. Uczęszcza na terapię, ale zabronił mnie pytać jak na niej było , co robili itp. Nie rozumiem tego. Czuję się wykończona psychicznie, ciągle płaczę tak, żeby nikt nie widział, udaję przed każdym, że jest wszystko w porządku. Partnerowi nie mówię jak coś mnie trapi, żeby nie dostał jakiegoś ataku. Jak wraca z terapii jest strasznie dziwnie do mnie nastawiony. Ja już jestem tak tym zmęczona, że naprawdę nie wiem co mam robić. Chcę mu bardzo pomóc i okazywać mu wsparcie. Ale jak ja mam to zrobić? Budzę się z bólem w klatce piersiowej, coraz ciężej mi się oddycha w ciągu dnia, bo ciągle szukam rozwiązania jak mu pomóc. A on nie chce i to mnie strasznie rani, jesteśmy ze sobą 6 lat. Planujemy ślub, rodzinę. Ale jak ja mam dalej o tym myśleć, jak nie rozmawiamy o naszych uczuciach, on woli pogadać o nich ze swoją terapeutką, a ja nie chcę go denerwować. Proszę o jakąś radę co dalej robić?
Jaką terapię wybrać przy ADHD, depresji i zaburzeniach lękowych?
Chodzę od 1,5 roku na psychoterapię psychodynamiczną ale jest ona dosyć mało owocna po takim czasie. Natomiast chodzę ta tą terapię tylko do września, ponieważ do wtedy mam ważną legitymację. Zastanawiam się nad tym jaki nurt psychoterapii wybrać czy zostać przy psychodynamicznym, czy też zmienić na jakiś inny. Jestem osobą, która dużo filozofuje i terapię typu poznawczo behawioralna to nie jest terapia dla mnie . Mam ADHA, depresję i zaburzenia lękowe, chciałabym się skupić na tym podczas terapi ale nie w formie senatów do zastosowania czy też ekspozycji. Który nurt psychoterapii wybrać?
Mam żonę i wieloletni romans – czy to miłość, zazdrość i lęk przed stratą? Zostać z żoną czy odejść do kochanki
Cześć wszystkim, w życiu bym nie pomyślał, że kiedykolwiek będę szukał pomocy na tego typu forum, ale cóż... Dopadło i mnie. Na forum trafiłem przypadkowo szukając artykułów w sieci. Potrzebuję pomocy, wskazania jakiegoś kierunku, bo jestem w takim momencie życia, że kompletnie nie wiem co zrobić. Mam nadzieję, że są tu osoby które pomogą mi zrozumieć o co mi w życiu chodzi. Poniżej moja historia, najważniejsze fakty i pytanie: Co mam zrobić, która decyzja będzie najlepsza? Od 2007 roku mam żonę. Moje małżeństwo jest chyba dobre. Spędzamy ze sobą bardzo dużo czasu, robimy wspólnie dużo rzeczy razem, sporo podróżujemy, jeździmy razem na rowerach, biegamy, chodzimy w góry, w weekendy prawie zawsze coś robimy, nie mamy dzieci, potrafimy się dogadać, mamy wspólne tematy, ale jak to w długim małżeństwie bywa, nie ma już ekscytacji drugą osobą, wielkiego pożądania i przysłowiowych motylków w brzuchu. Jest poprawnie, ale jest rutyna. Nikt nie ma żadnych nałogów, nie ma patologii, nie wyzywamy się, nie ma żadnej przemocy, nie ma problemów finansowych. Jest znudzenie, wieczorami każdy siedzi w swoim telefonie/laptopie, czasem rozmawiamy, często planujemy jakieś kolejne wypady, itp. Po 2 latach od ślubu poznałem dziewczynę, z którą spotykam się do dziś. To moja kochanka. Poczułem coś do niej od razu jak ją zobaczyłem. To było około 14-15 lat temu. Chemia robiła swoje. Razem mieliśmy te same objawy zakochania, lub zauroczenia, nie potrafię tego odróżnić. Ona wiedziała że mam żonę, ale mimo to w końcu poszliśmy do łóżka. Seks był niesamowity, namiętny, intensywny. Pasowaliśmy do siebie idealnie. Spotykaliśmy się czasem 2 razy w miesiącu, czasem kilka razy na pół roku. Bywało różnie. Po pewnym czasie zauważyłem, że po seksie z kochanką, myślami wracałem do żony. Seks nadal był super, ale czułem że chcę wracać do domu. Trwało to kilka lat, nawet sam chciałem to kilka razy zakończyć, ale ona mówiła że mnie potrzebuje, że nie chce nikogo na stałe i że taka forma romansu jej pasuje, aż w końcu moja kochanka poznała kogoś 5 lat temu i chciała zakończyć nasz romans. Spanikowałem. Obudziła się we mnie okropnie wielka i silna zazdrość. Nie mogłem spać, jeść. Nie mogłem pogodzić się z myślą, że ją stracę, ponieważ odeszłaby ode mnie z innym mężczyzną i przestałaby się ze mną spotykać. Pojechałem do niej, obiecałem że się rozwiodę, bo naprawdę czułem że nie chcę jej stracić. Ona w to uwierzyła, a ja się nie rozwiodłem. Za brakło mi czegoś, nie wiem czego, być może odwagi, być może podświadomie tego nie chciałem. Przez kolejne kilka lat spotykaliśmy się tak jak wcześniej. Seks był super, ale po spotkaniach chętnie wracałem do domu. Byłem spokojny, że ona nikogo nie ma, że jest tylko moja, mimo że wiedziałem że jest nieszczęśliwa, bo nie wziąłem rozwodu. Tydzień temu dowiedziałem się, że znowu kogoś poznała i chce z nim spróbować. Uderzyła mnie zazdrość. Wielka, niezrozumiała dla mnie zazdrość. Szaleję z zazdrości ale nie potrafię jej sobie wytłumaczyć. Znowu nie jem, nie śpię, nie mogę się skupić na pracy, myślę tylko o niej i o jej nowym znajomym. Boję się okropnie, że stracę ją bezpowrotnie. Powiedziałem jej że ją kocham, ale sam nie wiem czy uczucie miłości nie miesza się z zazdrością. Ona cały czas mnie kocha, mówi żebym zostawił żonę i był z nią skoro tak za nią szaleję z zazdrości. Ona cały czas mnie kocha odkąd się poznaliśmy. Jednak ja nie wiem co będzie dla mnie najlepsze. Dodam jeszcze, że żona nie wie o moim romansie. Ponieważ miałem kochankę, zacząłem zaniedbywać żonę. Przestaliśmy uprawiać seks, nawet przez kilka tygodni do niczego nie dochodziło. Około 5 lat temu przypadkowo odkryłem że żona też mnie zdradzała przez kilka miesięcy, nie wiedząc o moim romansie. Zrobiła to bo czuła się zaniedbana. Bo nie patrzyłem na nią z pożądaniem. Nie chodzi o to że ją usprawiedliwiam, ale trochę to rozumiem. Całkowicie obiektywnie, mogę powiedzieć, że gdybym poświęcał jej więcej uwagi, być może nigdy by tego nie zrobiła. Być może. Rozmawiałem o tym z żoną, powiedziałem jej że wiem. Wybaczyłem jej, tak przynajmniej czuję, i nadal jesteśmy razem, ale w sferze seksu niewiele się zmieniło. Ja nie czuję do niej takiego pożądania jak do kochanki, a ona to zaakceptowała, bo przypuszczam że docenia to że jej wybaczyłem. Nigdy też nie czułem do żony tego co czuję teraz do kochanki, nigdy też nie byłem o nią jakoś szczególnie zazdrosny. Nawet gdy dowiedziałem się o jej zdradzie, oczywiście było to bolesne i było dużym szokiem, ale szybko to sobie ułożyłem w głowie, i dalej sobie żyliśmy, bez jakiejś panicznej zazdrości z mojej strony i zainteresowania czy znowu mnie nie zdradza. Aktualnie nie wiem co mam zrobić. Czy zostawić żonę i iść do kochanki, czy zostać z żoną? Nie potrafię sobie wytłumaczyć co się ze mną dzieje i dlaczego w obliczu straty kochanki budzi się we mnie szaleńcza zazdrość i chyba uczucie miłości, chociaż tego drugiego nie jestem pewny. Dodam, że przez większą część roku nie czułem do kochanki takiej zazdrości, ale to zapewne z powodu że nie było zagrożenia straty. To uczucie pojawia się wyłącznie gdy ona chce odejść. Jeżeli jest ktoś, kto przeszedł podobną drogę i może podzielić się doświadczeniem, lub ktoś kto rozumie mechanizmy działające w mojej historii i będzie w stanie mi je wytłumaczyć to będę niezmiernie wdzięczny. Nie potrafię podjąć decyzji czy zostać z żoną, czy odejść. Boję się tej decyzji. Boję się, że jak odejdę, będę tego żałował, bo codzienne życie z kochanką będzie zupełnie inne niż sobie wyobrażam, ale z drugiej strony od wielu lat czeka na mnie zakochana po uszy kobieta, która właśnie ma dość czekania, a ja boję się że stracę kogoś wyjątkowego bezpowrotnie.
Co zrobić by skutecznie wyleczyć agorafobię i derealizację z depersonalizacją?
Dzień dobry, co zrobić by skutecznie wyleczyć agorafobię i derealizację z depersonalizacją? Oprócz tego mam OCD. Od prawie roku się zmagam z tymi pierwszymi 2 zaburzeniami i nie umiem do końca ich opanować. Chodzę na terapię, widzę poprawę, lecz nie jest to nadal stan, gdzie funkcjonuje bez problemu. Mimo że pomocną terapię rozpoczęłam dopiero 2 miesiące temu to od samego początku ćwiczę wychodzenie z domu, od początku tego roku już tym bardziej. Jestem zmęczona tym, że nie mogę się od tego uwolnić, mimo tylu miesięcy. Czy w przypadku, gdy codziennie praktycznie dotyka mnie odrealnienie jest podstawa do udania się też do psychiatry? Potrafię iść do szkoły, do sklepu czy ewentualnie na spacer i się tak czuć dopóki nie wejdę do jakiegoś pomieszczenia, chociaż czasami dopiero w domu dobrze się czuję. Tak samo często jak patrzę na swoje zdjęcia to poznaje, że to ja, ale nieswojo mi się patrzy na siebie, w lustrze czasem też. Bardzo bym chciała już normalnie żyć, chociaż trochę obawiam się ewentualnej wizyty u psychiatry, wystarczy, że często wstyd mi z tym, że chodzę na terapię. Prawie nikt tego nie wie, ale i tak. Nie uważam, że inni powinni się tego wstydzić, ale za to gdy myślę o tym, że to ja tam chodzę to myślę jedynie, że nie umiem sobie sama poradzić z problemem, który przez wielu z mojego otoczenia nie jest nadal brany na poważnie. Czasami ktoś z tego zażartuje, czasami powie, żebym po prostu przestała się bać czy zostawia mnie podczas wyjścia na dwór gdy obiecał, że będzie iść ze mną (to ostatnie zdarza się tylko w szkole ze znajomymi). Zaczynają się wakacje, których bardzo się obawiam, ze względu na wyjazd za granicę (podczas wyjazdów zawsze łapie mnie mocna derealizacja) czy wybicie się z rutyny. Poza tym nie wiem nawet jak zmotywuje się by wchodzić z domu, nie chcę chodzić ze znajomymi, bo mam wrażenie, że od czasu moich lęków tylko im przeszkadzam. Zawsze jak wychodzimy na dwór muszą patrzeć czy ja przypadkiem nie panikuję, a jak już nie wyjdę, bo zbyt się boję to doskonale się bawią, tak samo każda wycieczka szkolna była „niezapomniana i najlepsza” i mimo że zapewniali mi, że ze mną byłoby jeszcze lepiej to ja już zdążyłam przypisać sobie to, że nie będę im psuć wycieczek i na nie jeździć. Czuję się bezradna, wiem co robić z lękiem czy odrealnieniem, więc czemu to działa tylko w wybranych momentach? Czy w tej sytuacji te leki jednak nie są złym pomysłem? Chcę wreszcie odzyskać spokój, ludzi wokół i przede wszystkim całą siebie.
toksyczny związek

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.