Agnieszka Włoszycka
Witam Pana,
Dziękujemy za wiadomość. Pan opisuje stan, który bardzo często wiąże się z dezorientacją, narastającą złością i podważaniem własnej perspektywy,zwłaszcza wtedy, gdy w relacji brakuje wspólnych ustaleń, domknięć rozmów i stabilnych punktów odniesienia. W takich warunkach nawet osoba regulująca emocje i stawiająca granice może zacząć wątpić w siebie, bo odpowiedzialność i narracja są nieustannie przesuwane.
Do refleksji warto zatrzymać się przy kilku pytaniach, do których Pana zachęcam:
Co dzieje się ze mną emocjonalnie, gdy moje intencje są reinterpretowane wbrew faktom?
Jaką cenę psychiczną płacę za relację, w której konflikty wracają bez realnego dialogu?
Czy moje granice są tylko „techniką przetrwania”, czy rzeczywiście coś zmieniają w relacji?
Na co mam realny wpływ, a co nie zależy już ode mnie — niezależnie od mojej pracy nad sobą?
Terapia indywidualna w takiej sytuacji często służy nie „naprawianiu siebie”, lecz odzyskaniu jasności, zaufania do własnych odczuć i decyzji a także rozpoznaniu, czy relacja ma przestrzeń na zmianę po obu stronach. Sama refleksja, którą Pan teraz podejmuje, jest ważnym i dojrzałym krokiem.
Warto się nad tym zastanowić i zapytać siebie: czego ja chcę, czego potrzebuję w tej sytuacji...?
Zapraszam ponownie do pisania na forum, wszystkiego dobrego!
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka















