
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Trudności w relacji...
Trudności w relacji po zdradzie - jak sobie poradzić z brakiem kontaktu i tęsknotą?
Jakub Pawłowski
Najtrudniejsze wydaje się nie tylko samo odkrycie zdrady, ale też to, że po obietnicy zmiany ponownie doświadczyłaś kłamstwa i utraty zaufania. To często zostawia więcej ran niż jednorazowa zdrada.
To, że tęsknisz i wciąż czekasz, nie oznacza słabości. Po zakończeniu ważnej relacji nasz umysł często trzyma się nadziei, nawet gdy druga osoba swoimi działaniami pokazuje coś zupełnie innego. Warto patrzeć przede wszystkim na zachowanie, a nie na deklaracje – to ono mówi najwięcej.
Piszesz też o leczeniu depresji. Jeśli masz poczucie, że leki pomagają tylko częściowo, porozmawiaj o tym z lekarzem prowadzącym. Równolegle bardzo pomocna może być psychoterapia, która daje przestrzeń do przepracowania zdrady, żałoby po relacji i odbudowy poczucia własnej wartości.
Na ten moment zadbaj przede wszystkim o siebie. Nie masz wpływu na to, czy on wróci, ale masz wpływ na to, jak zaopiekujesz się sobą w tym trudnym czasie. Zasługujesz na relację, w której nie trzeba żyć w ciągłej niepewności i sprawdzać, czy druga osoba mówi prawdę.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Kamila Grobelna
Z tego, co Pani pisze, wynika, że doświadcza Pani jednocześnie straty, rozczarowania i niepewności. To bardzo trudne, zwłaszcza gdy po zdradzie zdecydowała się Pani dać partnerowi kolejną szansę, a zaufanie ponownie zostało nadszarpnięte.
Z opisu wynika, że próbowała Pani jasno określić swoje granice i powiedzieć, czego potrzebuje, aby odbudować relację. To ważny krok. Niestety odbudowa zaufania jest możliwa tylko wtedy, gdy obie strony są gotowe się w nią zaangażować. Samo zapewnianie o zmianie, bez potwierdzenia tego w zachowaniu, zwykle nie wystarcza.
Pisze Pani również, że leczy się z powodu depresji. Warto powiedzieć o obecnym pogorszeniu samopoczucia lekarzowi prowadzącemu lub psychologowi, zwłaszcza jeśli ma Pani poczucie, że leczenie nie przynosi oczekiwanej poprawy. Czasem konieczna jest modyfikacja leczenia lub dodatkowe wsparcie psychoterapeutyczne.
Choć tęsknota i nadzieja są naturalne po zakończeniu ważnej relacji, zachęcam, aby w tym czasie przede wszystkim zadbała Pani o siebie i swoje zdrowie. To właśnie Pani dobrostan powinien być teraz najważniejszy. Nie musi Pani przechodzić przez ten trudny okres sama.

Most do siebie przestrzeń rozwoju i psychoterapii
Bardzo mi przykro, że doświadcza Pani tej sytuacji. Jednocześnie dobrze, że w tej kryzysowej sytuacji zadbała Pani o siebie i udała się do psychiatry. Czasami także rozmowa z psychoterapeutą mogłaby pomóc poradzić sobie z trudnymi emocjami, takimi jak poczucie odrzucenia, smutek, żal, a także złość. To są normalne emocje, które każdy by doświadczał w sytuacji bycia oszukanym. Nie trzeba ich przeżywać w samotności, ale z interwentem kryzysowym lub terapeutą.
Karolina Florczyk
Być może bardziej pomocna będzie rozmowa ze specjalistą niż leki, aby przyjrzeć się myślom i emocjom, jakie się pojawiają w związku z partnerem i brakiem kontaktu z nim i tą relacją. Co można w tej sytuacji to zaopiekować się sobą, bo zrywanie kontaktu czy brak odpowiedzi, a co za tym idzie brak jasności co do sytuacji może być obciążające bardziej niż jednoznaczne zakończenie relacji. Warto przyjrzeć się też, czego Pani potrzebuje i oczekuje w relacjach, jakie granice są akceptowalne, a jakie nie.
Sylwia Skibińska
Dzień dobry. Rozumiem, że mimo wielu zranień nadal tęskni Pani za partnerem to częsta reakcja po zakończeniu ważnej relacji i nie oznacza, że decyzja o zakończeniu związku była błędna. Z Pani opisu wynika jednak, że problemem nie była jedynie zdrada, ale również utrata zaufania i kolejne kłamstwa. Odbudowanie relacji jest możliwe tylko wtedy, gdy obie strony są gotowe do szczerości i zaangażowania. Warto teraz skupić się przede wszystkim na własnym zdrowiu psychicznym. Jeśli leki nie przynoszą oczekiwanej poprawy, proszę omówić to z lekarzem prowadzącym oraz rozważyć równoległą psychoterapię, która może pomóc przejść przez ten trudny czas. Życzę Pani dużo siły.
Pozdrawiam,
Sylwia Skibińska
Jagoda Jek
To, czego Pani doświadcza, jest bardzo trudne — szczególnie że nie chodzi tylko o samą zdradę, ale też o kolejne rozczarowanie: obietnica odbudowy zaufania i ponowne odkrycie, że ważna rzecz była ukrywana.
Po zdradzie odbudowa relacji jest możliwa, ale wymaga przede wszystkim szczerości, konsekwencji i gotowości obu osób do pracy. Samo zapewnienie, że „kontaktu nie ma”, kiedy w rzeczywistości on trwa, mocno podważa poczucie bezpieczeństwa.
To, że Pani tęskni i czeka, jest bardzo ludzkie. Po rozstaniu często tęsknimy nie tylko za osobą, ale też za tym, jak miało wyglądać wspólne życie, za dobrymi momentami i nadzieją, że wszystko jeszcze się naprawi. Tęsknota nie musi jednak oznaczać, że powrót do tej relacji byłby dla Pani dobry.
Przy okazji warto zadbać teraz o siebie, szczególnie że pisze Pani o depresji i lekach. Jeśli po czasie stosowania nie widzi Pani poprawy, dobrze byłoby skonsultować to z lekarzem — czasem potrzebna jest zmiana dawki, leku albo dodatkowe wsparcie.
Proszę też nie zostawać z tym całkiem sama. W takim momencie bardzo łatwo całą uwagę skupić na tym, czy on napisze, czy wróci, co robi — a Pani własny ból zostaje gdzieś na dalszym planie. Warto teraz zapytać siebie nie tylko „czy on jeszcze mnie chce?”, ale też „czy ja czuję się przy nim bezpieczna i szanowana?”.
Piotr Ziomber
Szanowna Pani
Przykro się o tym czyta, ale ja zapytam czego Pani oczekuje i jak według Pani to się zakończy? Ale tak uczciwie, patrząc na Pani doświadczenia z tym człowiekiem. W związkach przemocowych często występuje tęsknota za człowiekiem, który rani i osoba poszkodowana nie dopuszcza do siebie myśli, że nie należy wchodzić w te relacje kolejny raz. Gdzie są w tym wszystkim Pani emocje, gdzie jest dobro i zaopiekowanie się sobą? Proszę sobie odpowiedzieć, gdzie są granice takiego postępowania i proszenia o miłość i atencję? Powinna Pani udać się do psychologa i na terapię, aby odzyskać władzę nad swoim życiem. Jakie jest przekonanie o tym, że historia się nie powtórzy? Życzę dużo sił i mądrych wyborów.
Edyta Kotula
Czytając to, co Pani napisała, czuć, jak bardzo jest Pani zraniona i rozdarta. Z jednej strony została Pani zdradzona i zawiedziona, szczególnie po tym, jak dała Pani drugą szansę i uwierzyła, że będziecie odbudowywać zaufanie. Z drugiej strony nadal Pani tęskni i czeka, bo uczucia nie znikają tylko dlatego, że ktoś nas zranił.
To, co boli, to nie tylko sama zdrada, ale też utrata poczucia bezpieczeństwa i pewności, że można komuś wierzyć. Pani chciała ratować tę relację, ale do odbudowy potrzebne są dwie osoby i przede wszystkim szczerość.
To, że nadal Pani za nim tęskni, nie oznacza, że jest Pani słaba. Po prostu była to ważna dla Pani osoba i przeżywa Pani stratę tego, co miało być. Jednocześnie warto pamiętać, że czyjeś zainteresowanie Panią nie zawsze jest tym samym, co gotowość do zmiany i zadbania o relację.
Bardzo ważne jest też to, że wspomina Pani o depresji i lekach. Jeśli czuje Pani, że obecne leczenie nie pomaga wystarczająco, warto powiedzieć o tym lekarzowi prowadzącemu.
Proszę być dla siebie teraz wyrozumiała. To, co Pani przeżywa, jest naprawdę trudne, ale ten ból nie będzie trwał wiecznie. Z czasem wraca spokój i poczucie własnej wartości.
Z pozdrowieniami
Edyta Kotula
Bożena Nagórska
Dzień dobry
Nagłe zerwanie kontaktu i niedotrzymanie słowa przez partnera, który wcześniej wielokrotnie złamał Pani zaufanie i kontynuował relację z osobą trzecią, to bolesny przejaw unikania odpowiedzialności i lekceważenia Pani uczuć. Pani tęsknota i ból są naturalną reakcją na tak nagłe odrzucenie, jednak ciągłe czekanie na osobę, która niszczyła Pani poczucie bezpieczeństwa, pogłębia jedynie stan depresyjny. Ponieważ przyjmowane leki nie przynoszą oczekiwanej ulgi w tym kryzysie, istotne jest pilne uzupełnienie farmakoterapii profesjonalnym wsparciem psychoterapeutycznym, które pomoże Pani przejść przez proces żałoby po rozstaniu i odbudować zachwiane poczucie własnej wartości.
Serdeczne pozdrowienia
Bożena Nagórska
Agnieszka Włoszycka
Dzień dobry,
Czytając Pani wiadomość, odniosłam wrażenie, że najbardziej bolesna nie była sama zdrada, lecz to, że po raz drugi zaufała Pani komuś, kto deklarował chęć odbudowania relacji, a jego zachowanie ponownie przeczyło słowom. To bardzo mocno narusza poczucie bezpieczeństwa i sprawia, że trudno zamknąć ten rozdział.
Zatrzymałam się również przy zdaniu: „nadal czekam i tęsknię”. Czasami tęsknimy nie za tym, jak ktoś nas traktował, ale za tym, kim ta osoba była w naszych marzeniach i nadziejach. To dwie różne rzeczy. Dlatego warto ostrożnie oddzielać wspomnienia od faktów. Fakty pokazują, że kiedy pojawiła się możliwość odbudowy zaufania, partner nie zdecydował się na szczerość i konsekwencję, których Pani potrzebowała.
Mam też poczucie, że jest Pani obecnie w bardzo wyczerpującym stanie emocjonalnym. Depresja, rozstanie i życie w niepewności potrafią sprawić, że człowiek zaczyna czekać na najmniejszy sygnał od drugiej osoby, odkładając własne życie na później. Tymczasem to właśnie Pani zasługuje dziś na największą uwagę i troskę.
Chciałabym zostawić Pani kilka pytań do refleksji:
Za czym tak naprawdę Pani tęskni – za nim, czy za poczuciem bliskości i bezpieczeństwa, które chciała Pani z nim stworzyć?Gdyby podobną historię opowiedziała Pani najlepsza przyjaciółka, co doradziłaby jej Pani z perspektywy troski o nią?Co musiałoby się realnie zmienić w zachowaniu partnera, aby mogła Pani ponownie poczuć się przy nim bezpiecznie?Wspomniała Pani również, że przyjmuje leki przeciwdepresyjne i ma Pani poczucie, że pomagają tylko częściowo. Warto powiedzieć o tym lekarzowi prowadzącemu. Czasami potrzebna jest zmiana leczenia lub uzupełnienie go psychoterapią, szczególnie gdy dochodzi do tak silnego kryzysu emocjonalnego.
Proszę pamiętać, że tęsknota nie jest dowodem na to, że powinna Pani wrócić do tej relacji. Jest dowodem na to, że przeżywa Pani stratę....a stratę trzeba przeżyć, nie przeskoczyć.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Eliza Śliwińska
Dzień dobry,
Doświadczyła Pani bardzo trudnej sytuacji emocjonalnej. Naruszenie poczucia bezpieczeństwa w relacji oraz złamanie zaufania przez osobę, która stała się jedną z najbliższych (jeśli nie najbliższą), jest doświadczeniem niezwykle bolesnym.
Po doświadczeniu zdrady może pojawiać się cały wachlarz trudnych myśli i emocji dotyczących wielu ważnych obszarów życia jednocześnie – od pytań o to, czy można jeszcze ufać innym ludziom, przez poczucie bezpieczeństwa w relacjach partnerskich, aż po sposób postrzegania siebie i własnej wartości.
Bardzo często to właśnie osoba skrzywdzona doświadcza, w mniejszym lub większym stopniu, poczucia winy. Wiele osób w podobnej sytuacji zadaje sobie pytania: „Może to ze mną jest coś nie tak?”, „Może jestem niewystarczająca?”, „Co miała ta druga osoba, czego mnie brakuje?”. Takie rozważania mogą dotyczyć zarówno własnych cech, jak i wyglądu zewnętrznego, co – niestety – szczególnie często obserwuje się u kobiet.
To naturalne, że w takich okolicznościach pojawiają się podobne myśli. Część z nich stanowi zniekształcenia poznawcze, takie jak nadmierne uogólnianie, personalizacja czy wyciąganie daleko idących wniosków na temat własnej wartości na podstawie pojedynczego doświadczenia. Inne bezpośrednio wpływają na samoocenę i utrwalają cierpienie.
Można wówczas mówić o czymś na kształt podwójnego zranienia. Z jednej strony sam fakt zdrady, poczucie oszukania i odrzucenia są głęboko bolesnym doświadczeniem. Z drugiej – pojawiające się negatywne przekonania dotyczące siebie, innych ludzi, relacji i zaufania stają się kolejnym źródłem cierpienia. Nierzadko zdarza się, że po doświadczeniu krzywdy wyrządzonej przez drugą osobę zaczynamy – zupełnie nieświadomie – zadawać kolejne rany samym sobie poprzez sposób, w jaki interpretujemy to wydarzenie.
Obwinianie osób pokrzywdzonych (tzw. podwójna wiktymizacja) i samoobwinianie się "ofiar" jest silnie zakorzenione naszej kulturze, jak i w naturalnych mechanizmach ludzkiego myślenia. W efekcie osoba, która została skrzywdzona, może – mniej lub bardziej świadomie – kierować negatywne oceny również wobec siebie. Zamiast otoczyć siebie zrozumieniem i współczuciem, jeszcze silniej przeżywa ból rozczarowania, oszukania oraz złamania ważnych zasad i wartości obecnych w relacji.
Takie doświadczenie może uruchamiać również pytania dotyczące najgłębszych przekonań o sobie: „Czy byłam kochana?”, „Czy jestem warta miłości?”, „Czy można mnie kochać?”, „Czy zasługuję na miłość?”. Oznacza to, że zdrada może dotykać jednej z najbardziej podstawowych sfer funkcjonowania człowieka i może poruszać głęboko zakorzenione przekonania dotyczące własnej wartości.
Dla wielu osób zdrada oznacza również naruszenie fundamentalnych wartości, takich jak szacunek, lojalność, uczciwość i zaufanie. Wszystko to sprawia, że doświadczenie zdrady może uruchamiać wiele niekorzystnych procesów psychologicznych, które utrudniają powrót do równowagi emocjonalnej.
Z tego powodu uważam, że taka sytuacja wymaga odpowiedniego przepracowania z psychologiem lub psychoterapeutą. Celem takiej pracy jest nie tylko złagodzenie cierpienia, ale również zapobieganie utrwaleniu krzywdzących i nieadekwatnych przekonań dotyczących siebie, relacji, innych ludzi oraz świata. Istnieje więc zasadność skorzystania ze wsparcia specjalisty pracującego w nurcie poznawczo-behawioralnym.
Wspomina Pani również o przyjmowaniu leków i ich niewielkiej skuteczności. Zastanawiam się, jakie leczenie zostało wdrożone oraz jaka diagnoza była podstawą jego rozpoczęcia. Możliwe, że doświadcza Pani kryzysu psychicznego związanego z przeżywaną żałobą. Warto pamiętać, że istnieją istotne różnice pomiędzy naturalnym procesem żałoby a zaburzeniem depresyjnym, mimo że część objawów może być podobna. Jednakże postawienie jakiegokolwiek rozpoznania zawsze wymaga bezpośredniej konsultacji ze specjalistą.
Odpowiedź udzielana na forum może stanowić jedynie przypuszczenie oparte na krótkim opisie sytuacji oraz wiedzy dotyczącej tego, czego doświadczają osoby, znajdujące się w podobnych okolicznościach. Może być drobną wskazówką, jednak nie zastąpi indywidualnego rozpoznania Pani sytuacji i pracy nad myślami, emocjami i doświadczeniami, które są obecne w Pani życiu i mogą znacząco różnić się od doświadczeń innych osób.
Dlatego zachęcam Panią do uważnego przyjrzenia się swoim doświadczeniom. Jedną z praktyk, którą często polecam, jest prowadzenie dziennika emocji. Jeżeli będzie to możliwe, warto również skorzystać z osobistego kontaktu z psychologiem lub psychoterapeutą, który będzie mógł udzielić Pani wsparcia dostosowanego do Pani indywidualnych potrzeb. Czasem dodatkowym wsparciem mogą być poradniki dla pacjentów poświęcone radzeniu sobie z emocjami, np. w oparciu o nurt poznawczo-behawioralny lub z żałobą rozstania.
Trzymam za Panią mocno kciuki
Pozdrawiam serdecznie

Zobacz podobne
Jako uczennica 6 klasy szkoły podstawowej i gimnazjum byłam psychicznie dręczona głównie przez rówieśników, ale nie tylko. Chociaż od tamtej pory minęło ok. 20 lat, nadal pamiętam wszystkie najbardziej bolesne sytuacje tak dokładnie, jakby miały miejsce wczoraj. Czasami, bez powodu je sobie przypominam i nie mogę skupić się na niczym innym. Czuję się wtedy bardzo przygnębiona. Tak samo boli mnie świadomość, że moja klasowa wychowawczyni o wszystkim wiedziała, ale nie zrobiła nic, aby mi pomóc. W trakcie jednej z godzin wychowawczych w obecności całej klasy powiedziała, że widzi, że klasa mnie odtrąca, ale że to ja się izoluję, jestem zbyt nieśmiała i wycofana i to ja jestem winna, że klasa mnie nie lubi. Miała do mnie pretensje, że nie angażuję się w życie klasy, gdy ja bałam się, że znowu będą mnie wyśmiewać. Myślałam, że się z tym uporałam, ale od kilku miesięcy znowu dręczą mnie te wspomnienia. Porównuję się z tymi, którzy mi dokuczali i widzę, że im powiodło się lepiej niż mnie. Mają rodziny, dzieci, przyjaciół, a ja jestem samotna i mam wrażenie, że gdybym zniknęła, to nikt by tego nie zauważył. Większość z nich dalej mieszka w tej samej miejscowości co ja i gdy się mijamy, udają, że mnie nie znają. Mam poczucie, że oni wszyscy mieli rację i że jestem beznadziejna oraz gorsza i świat byłby lepszy beze mnie. Czasem jestem tak smutna, że chce mi się płakać i nie mam na nic siły. Nie umiem sobie z tym poradzić, mam poczucie winy, że ciągle zawodzę innych. Czasami czuję się tak, jakby ludzie obok mnie nie istnieli, byli tylko wytworem mojej wyobraźni i nikt mnie nie dostrzegał. Nie potrafię się zdobyć na zwierzenie się komuś lub wizytę u specjalisty, bo podświadomie boję się, że zareagują tak jak kiedyś moja wychowawczyni i wcale mi nie pomogą. Co powinnam zrobić, aby wreszcie poczuć się lepiej?

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?
Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.
