Left ArrowWstecz

Jak poradzić sobie z natłokiem myśli i stresem za granicą?

Dzień dobry pracuje za granicą i nie mam możliwości powrotu do Polski w tej chwili wiele lat byłem uzależniony od narkotyków i masturbacji mam ogromny natłok myśli z którym nie daje rady jak radio które nie da się wyłączyć biorę leki antydepresyjne które przepisał mi lekarz tu na miejscu po atakach paniki w wielu sytuacjach czuję ogromny stres czy poleci mi ktoś jakąś poradnię online czy jest sens podjąć taką terapię ? Nie mam uzależnień prócz kawy i papierosów funkcjonuje normalnie praca siłka
User Forum

Wojciech

2 miesiące temu
Anna Szpotowicz

Anna Szpotowicz

Dzień dobry,

Jeśli poradził Pan sobie z uzależnieniami, o których mowił Pan na początku posta to już duża praca za Panem. Pracuje Pan, chodzi na siłownię, to już dobra, stablina sytuacja żeby podjąć terapię. Lepsza terapia online niż żadna, bo myślę, że jest Pan zmęczony “radiem” w glowie. Czy nie zastanawiał się Pan nad ADHD u siebie? Często jest w nim silny natłok myśli i wchodzenie w uzależnienia podyktowane niedoborem dopaminy i poszukiwaniem stymulacji do poprawy nastroju. Ale to oczywiście nie musi być to, tylko inne uwarunkowania (np. wydarzenia traumatyczne, o ile były). Każdy nurt terapii będzie dobry,  potrzebna będzie również psychoedukacja i konkretne narzędzia do radzenia sobie tu i teraz z napadami lęku i regulacją emocji. Może Pan również porozmawiać z psychiatrą na temat leków wyciszających natłok myśli. 

2 miesiące temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Alicja Niewęgłowska

Alicja Niewęgłowska

Dzień dobry,

 

dziękuję, że zdecydował się Pan napisać. Z tego, co Pan pisze, widać, że mierzy się Pan z dużym napięciem psychicznym – natłokiem myśli, stresem i wcześniejszymi doświadczeniami uzależnienia. To może być bardzo obciążające, dlatego dobrze, że szuka Pan wsparcia.

Wspomina Pan, że przyjmuje leki przeciwdepresyjne przepisane przez lekarza po atakach paniki, na pewno warto porozmawiać z lekarzem na temat tego, jak Pan się czuje. Niezależnie, w takiej sytuacji psychoterapia często bywa bardzo pomocnym uzupełnieniem leczenia farmakologicznego. 

Może pomóc lepiej zrozumieć to, co się z Panem dzieje, nauczyć się radzić sobie z natłokiem myśli i napięciem, a także przyjrzeć się temu, co w przeszłości było związane z uzależnieniem.

Wielu terapeutów przyjmuje także online  i taka forma psychoterapii jest skuteczna i dziś dosyć powszechna, szczególnie dla osób mieszkających za granicą. Odpowiadając na Pana pytanie, jak najbardziej ma sens rozważenie takiej możliwości.

To, że pracuje Pan, dba o aktywność fizyczną i funkcjonuje na co dzień, jest ważnym zasobem. Jednocześnie nie oznacza to, że nie potrzebuje Pan wsparcia – wiele osób zgłasza się na terapię właśnie dlatego, że mimo normalnego funkcjonowania czują duże napięcie wewnętrzne lub trudności, z którymi trudno radzić sobie samemu.

Jeśli czuje Pan, że natłok myśli i stres zaczynają być trudne do zniesienia, rozmowa z psychoterapeutą może być dobrym krokiem. Czasem już sama możliwość spokojnego opowiedzenia o tym, co się dzieje, przynosi ulgę i pomaga stopniowo odzyskiwać większy wpływ na swoje samopoczucie.

Pozdrawiam serdecznie i życzę Panu dużo siły w dbaniu o siebie. Zapraszam również do kontaktu.

Alicja Niewęgłowska

2 miesiące temu
Agnieszka Włoszycka

Agnieszka Włoszycka

Witam Panie Wojciechu,

 

Dziękuję za Pana szczerość. Sam fakt, że potrafi Pan tak otwarcie napisać o swojej historii i o tym, co teraz się dzieje w Pana głowie, jest już bardzo ważnym krokiem. Wiele osób z podobnymi doświadczeniami przez lata próbuje radzić sobie w ciszy. Z tego co Pan pisze tj. natłok myśli, poczucie jakby „radio w głowie” nie dawało się wyłączyć, napięcie i ataki paniki, rozumiem, że to potrafi być naprawdę bardzo męczące dla układu nerwowego. Jednocześnie z Pana wiadomości widać też coś istotnego: funkcjonuje Pan, pracuje, dba o ciało, chodzi Pan na siłownię. To są ważne zasoby.

Jeśli mogę zaprosić Pana do chwili refleksji, pojawia mi się kilka pytań, które czasem pomagają ludziom lepiej zrozumieć własne doświadczenie:

W jakich momentach dnia ten natłok myśli jest najmocniejszy?
Czy zdarzają się choć krótkie chwile, kiedy w głowie jest trochę ciszej? Co wtedy jest innego w Pana otoczeniu albo w Pana działaniu?
Co do tej pory pomagało Panu choć trochę obniżyć napięcie, nawet na krótki czas?
Gdyby ten „szum myśli” miał się zmniejszyć choć o 20%, po czym jako pierwszy by Pan to zauważył w swoim codziennym życiu?

Pisze Pan też o wielu latach uzależnienia w przeszłości. To też oznacza, że ma Pan już za sobą bardzo trudną drogę i jednocześnie doświadczenie wychodzenia z czegoś, co kiedyś było silniejsze. Ciekawi mnie, co wtedy pomogło Panu zrobić pierwszy krok w stronę zmiany? Jakie swoje zasoby odkrył Pan w sobie w tamtym czasie?

Czasem natłok myśli jest jak sygnał, że nasz umysł próbuje poradzić sobie z czymś ważnym, tylko robi to bardzo głośno. Zamiast walczyć z tym „radiem”, bywa pomocne zacząć je trochę lepiej poznawać: kiedy gra najgłośniej, o czym najczęściej mówi i co wtedy dzieje się w ciele.

Widać też, że szuka Pan szuka odpowiedzi i zadaje pytania, pokazuje, że jest w Panu część, która chce więcej spokoju i porządku w głowie. Warto jej się przyglądać i ją wzmacniać.

Życzę Panu dużo łagodności wobec siebie na tej drodze.

 

Z pozdrowieniami,

Agnieszka Włoszycka

2 miesiące temu
Natalia Szulc

Natalia Szulc

Psychoterapia online może być pomocna, szczególnie gdy z różnych powodów trudno o spotkania bezpośrednie. Warto jednak pamiętać, że w wielu przypadkach kontakt osobisty bywa bardziej sprzyjający pracy terapeutycznej – łatwiej wtedy budować relację i pracować z napięciem pojawiającym się w trakcie spotkania. 

Może Pan sprawdzić, czy w Pana okolicy pracują polskojęzyczni psychoterapeuci. W wielu krajach, zwłaszcza tam, gdzie mieszka lub pracuje wielu Polaków, działają gabinety lub większe placówki medyczne, w których można skorzystać z psychoterapii w języku polskim. Jeśli ma Pan taką możliwość, warto rozważyć także kontakt bezpośredni. 

Gdyby jednak na ten moment jedyną dostępną formą jest terapia online, może to być dobry pierwszy krok. Ważne, aby nie zostawać z tak dużym napięciem samemu.

2 miesiące temu
Bożena Nagórska

Bożena Nagórska

Panie Wojciechu, gratuluję Panu ogromnego sukcesu, jakim jest wyjście z uzależnień i utrzymywanie stabilnego trybu życia (praca, aktywność fizyczna) – to fundament, na którym można budować dalsze zdrowienie. Odpowiadając na Pana pytanie: tak, terapia online ma ogromny sens i jest obecnie standardem w pracy z Polakami za granicą.

To radio w głowie, o którym Pan pisze, to najprawdopodobniej mechanizm lękowy, który nasilił się po odstawieniu substancji. Leki od lekarza pierwszego kontaktu pomagają opanować chemię w organizmie, ale to terapia szczególnie w nurcie poznawczo-behawioralnym, uczy „wyłączać” te myśli poprzez konkretne techniki pracy z umysłem. W Pana sytuacji praca z terapeutą pozwoli zrozumieć, dlaczego stres pojawia się w konkretnych sytuacjach i jak reagować, by nie doprowadzać do ataków paniki.

Proszę nie zwlekać – skoro ciało jest w formie, czas zadbać o spokój w głowie.

Powodzenia!

Bożena Nagórska

2 miesiące temu
Karolina Grabka

Karolina Grabka

Dzień dobry :)

Terapia online jak najbardziej ma sens i wiele osób korzysta z niej, szczególnie gdy mieszka za granicą. Warto poszukać psychoterapeuty lub poradni, która prowadzi konsultacje zdalne i ma doświadczenie w pracy z lękiem oraz z historią uzależnień. Taka forma pracy może pomóc uporządkować natłok myśli, nauczyć sposobów regulowania napięcia oraz przyjrzeć się mechanizmom, które stoją za nasilonym stresem.

Pozdrawiam,
Karolinra Grabka

mniej niż godzinę temu
Marta Lotysh

Marta Lotysh

Dzień dobry
Warto przyjrzeć się tym natłokom myśli lub stresowi o których Pan wspomina w zapytania. Prawdopodobnie zachowania kompylsyjne, uzależnienia od substancji oraz ataki paniki są wynikiem przeżywania ww stanów. Polecam pracę z nurcie poznawczo-behawioralnym, sesje online jak najbardziej są możliwe.

2 miesiące temu
Weronika Trojan

Weronika Trojan

Panie Wojciechu, 

Myślę, że terapia online ma sens i warto skorzystać z pomocy psychoterapeuty. Wielu terapeutów oferuje spotkania online. Aby ich znaleźć można skorzystać z wyszukiwarek internetowych czy portalów ich zrzeszających. Jeśli jednak mógłby Pan korzystać z terapii stacjonarnie, w wielu krajach europejskich dostępni są psychoterapeuci pracujący w języku polskim. 
Psychoterapeuta pomoże zająć się “radiem” w głowie, pomoże radzić sobie ze stresem i lękiem, szczególnie pomocna będzie terapia w nurcie poznawczo-behawioralnym. 
Życzę powodzenia, 

Weronika Trojan 

2 miesiące temu
Karolina Rzeszowska-Świgut

Karolina Rzeszowska-Świgut

Dzień dobry,

To, czego Pan doświadcza – natłok natrętnych myśli jak „radio w głowie”, ataki paniki, silny stres po latach uzależnienia – jest czymś, z czym naprawdę nie musi Pan zostawać sam, nawet będąc za granicą. Leki mogą trochę „przyciszyć” objawy, ale zwykle nie rozwiązują wszystkiego; to, że mimo farmakoterapii wciąż jest Pan bardzo obciążony, jest dobrym powodem, by dołożyć do tego psychoterapię, a nie dowodem, że „coś z Panem nie tak”. Terapia online ma sens i dla wielu osób pracujących za granicą jest jedyną realną drogą: można w niej pracować zarówno nad lękiem i atakami paniki, jak i nad sposobem radzenia sobie z natrętnymi myślami, napięciem, stresem po uzależnieniu oraz nad budowaniem życia „po nałogu” – takiego, które nie kręci się już wokół walki z sobą. Warto poszukać polskojęzycznego psychologa/psychoterapeuty pracującego online, najlepiej z doświadczeniem w pracy z uzależnieniami i lękiem (CBT, TSR, terapia uzależnień – każda z tych dróg może być pomocna). Warto na pierwszej sesji wprost powiedzieć to, co napisał Pan w tej wiadomości: że jest Pan za granicą, ma Pan za sobą lata uzależnień, teraz jest trzeźwy, funkcjonuje w pracy i na siłowni, ale głowa „nie odpuszcza” i że chce Pan nauczyć się z tym radzić. Dobrze też, żeby lekarz, który przepisał antydepresanty, wiedział, że zaczyna Pan terapię – niech to będzie współpraca, a nie „coś obok”. To, że dziś ma Pan „tylko” kawę i papierosy, pracę i siłownię, pokazuje, jak dużo już Pan zrobił; teraz ma Pan pełne prawo zadbać o to, żeby w środku było spokojniej, a terapia online jest do tego jak najbardziej odpowiednim narzędziem. 

 

Z poważaniem Karolina Rzeszowska-Świgut psycholog psychotraumatolog 

2 miesiące temu
Dominika Poźniak

Dominika Poźniak

To, co Pan opisuje - natłok myśli, poczucie „radia w głowie”, wcześniejsze uzależnienia, duże napięcie i ataki paniki - zdecydowanie jest czymś, z czym warto poszukać wsparcia specjalisty. Wsparcie online jak najbardziej ma sens, szczególnie jeśli obecnie nie ma Pan możliwości powrotu do Polski. Nawet kilka konsultacji z psychologiem lub terapeutą pracującym z uzależnieniami, stresem i zaburzeniami lękowymi może pomóc uporządkować sytuację i znaleźć sposoby radzenia sobie z napięciem.

Różne substancje czy zachowania nałogowe często pełnią dla ludzi pewną funkcję - pomagają chwilowo regulować napięcie, emocje czy natłok myśli. Dlatego po ich odstawieniu bywa, że te objawy stają się bardziej odczuwalne i ważne jest znalezienie zdrowszych sposobów radzenia sobie z nimi.
 

Warto też wspomnieć, że u części osób z podobnymi objawami (natłok myśli, trudność z „wyłączeniem głowy”, skłonność do uzależnień) czasem rozważa się diagnozę ADHD u dorosłych. Nie jest to oczywiście diagnoza na podstawie krótkiego opisu, ale może to być jeden z tematów do sprawdzenia ze specjalistą.

 

Dobrym krokiem może być również ponowna rozmowa z psychiatrą o leczeniu - jeśli natłok myśli i napięcie nadal są bardzo silne, czasem potrzebna jest korekta farmakoterapii.


Pozdrawiam,

Dominika Poźniak

2 miesiące temu
Anna Krokosz

Anna Krokosz

Dzień dobry. Terapia online w Pana sytuacji to świetne rozwiązanie i ma ona ogromny sens. Skoro pracuje Pan za granicą i nie może teraz wrócić, to właśnie taka forma pomocy pozwoli Panu zapanować nad tym "radiem w głowie", o którym Pan wspomniał. To, że odstawił Pan narkotyki i masturbację, to wielki sukces, ale te ataki paniki i gonitwa myśli pokazują, że Pana organizm nadal nie potrafi odpoczywać bez dawnych "znieczulaczy". Leki, które Pan bierze, działają tylko na objawy, ale to rozmowa z terapeutą uczy, jak zatrzymać stres, zanim zamieni się w panikę. Proszę też pamiętać, że kawa i papierosy to przy lękach dolewanie paliwa do ognia - one sztucznie nakręcają Pana niepokój. Siłownia i praca to świetna baza, ale głowa potrzebuje teraz innego rodzaju treningu.

2 miesiące temu
Centrum Wsparcia Mentaly

Centrum Wsparcia Mentaly

Dzień dobry,

 

na wstępie ogromne wyrazy uznania. Wyjście z nałogów, utrzymanie pracy i regularne treningi to dowód Pana ogromej siły.

Natłok myśli i to „radio, którego nie da się wyłączyć” oraz ataki paniki to obecnie bardzo naturalna reakcja. Przez lata uzależnienia działały jak znieczulenie układu nerwowego. Teraz organizm jest pozbawiony tego „bufora” i musi na nowo nauczyć się regulować napięcie. Leki pomagają wyciszyć objawy, ale to terapia uczy, jak trwale poradzić sobie z lękiem.

Pyta Pan czy terapia online ma sens. Absolutnie tak! W przypadku ataków paniki i natłoku myśli praca online jest równie skuteczna i stanowi idealne rozwiązanie na emigracji.


Wszystkiego dobrego
Tomasz Pastok

2 miesiące temu
Kinga Osmulska

Kinga Osmulska

Dzień dobry,

to, co Pan opisuje – natłok myśli, napięcie, stres – może być bardzo męczące, nawet jeśli na zewnątrz wszystko „funkcjonuje”.

Odpowiadając wprost:

tak, terapia online ma sens – szczególnie w sytuacji, kiedy nie ma Pan możliwości spotkań na żywo. Dla wielu osób jest to realna i pomocna forma wsparcia.

To, że ma Pan za sobą uzależnienia i obecnie funkcjonuje, pracuje, dba o ciało, też pokazuje, że ma Pan zasoby, tylko teraz pojawił się obszar, który znowu wymaga uwagi.

Ten „radio w głowie”, o którym Pan pisze, często jest związany z napięciem i przeciążeniem, a nie tylko samymi myślami.

To, że Pan szuka pomocy, jest ważnym krokiem.

Pozdrawiam 

Kinga Osmulska 

Psycholog, Psychoterapeutka


 

2 miesiące temu
hazard

Darmowy test na uzależnienie od hazardu (Anonimowi Hazardziści)

Zobacz podobne

Witam, mam problemy i zmagam się z depresją
Witam, mam problemy i zmagam się z depresją, mam myśli samobójcze, nie wiem, do kogo się udać aby mi pomógł?
Czy to normalne, że psychiatra uważa, że nic mi nie jest, pomimo wiedzy o moich niekończących się myślach samobójczych, samookaleczaniem się, atakami lękowymi i problemami z odżywianiem?
Czy to normalne, że psychiatra uważa, że nic mi nie jest, pomimo wiedzy o moich niekończących się myślach samobójczych, samookaleczaniem się, atakami lękowymi i problemami z odżywianiem? Po ponad roku chodzenia do tego psychiatry w końcu dostałam odpowiedź na moje pytanie o moją diagnozę (wcześniej zawsze unikał odpowiedzi na to pytanie). Według tej osoby mam jedynie zaburzenia snu, więc wszystkie leki, które brałam miały pomóc tylko na to, bo wszystko ze mną jest okej. Nie ukrywam, że to zabolało nie tylko moją studencką kieszeń, bo poczułam się jakbym nie tylko zmarnowała naprawdę ogromną sumę pieniędzy na same leki (które i tak nie działały nawet na ten sen), ale też i w środku zabolało, bo wtedy zobaczyłam, że nawet psychiatra ma gdzieś moje problemy. Tłumaczył to tym, że jestem jeszcze młoda (22 lata) i nigdy nie płakałam podczas wizyty, więc świetnie muszę sobie radzić z emocjami, więc moje myśli samobójcze itp. same przejdą, jak dorosnę. Jeszcze coś mówił, że ma on doświadczenie na tym polu, bo ostatnio jest plaga osób młodych w jego gabinecie, które mówią mu mniej lub więcej to samo, co ja. Potem już nie wiem, co było dalej, bo mój mózg postanowił przejść w tryb "autopilota" ze względu na stres i inne złe emocje, które wtedy czułam (często mi się to zdarza, żeby uniknąć załamania nerwowego). Nie ukrywam, że nie chcę marnować pieniędzy, więc czy naprawdę muszę jakoś dożyć do 25 lat lub być po próbie samobójczej, żeby ktokolwiek wziąłby mnie i to co mówię na poważnie? Po jak długim czasie powinnam dostać diagnozę? Czy jest sens szukania pomocy, gdy wśród specjalistów istnieją takie poglądy na temat pokolenia młodych dorosłych?
Mam obecnie problem w związku.
Dzień dobry. Zwracam się z prośbą o pomoc, a mianowicie też o jakieś wyjaśnienie, podpowiedź. Mam obecnie problem w związku. Od niecałych dwóch lat jestem związany z partnerką, z którą jest mi cudownie, nadmienię tylko, iż zawodowo jest psychologiem, psychoterapeutą (leczenie zaburzeń osobowości, zaburzenia lękowe, Borderline, Depresja) pracuje metodą psychoterapii psychodynamicznej. Oboje mamy po 40 lat także doświadczona moja Kochana Terapeutka. Jak się poznaliśmy to zaiskrzyło na momencie, od razu wyczułem, gdzie pracuje (psycholodzy nie są mi obcy, mam siostrę też psycholog). Ale wiadomo nie może być za łatwo w życiu to i tym razem też tak jest, mieszkamy od siebie 180 kilometrów. Jak się poznaliśmy, ja byłem świeżo po rozstaniu (około 6 miesięcy) z żoną, która mnie zostawiła. Ona również jest po przejściach tylko już jakiś czas temu. Oboje mamy dzieci i wszystko i niby ok. Od samego początku czułem się przy niej tak, jakbym znał ją od dawna i Ona również ze mną czuła podobnie. Problemy zaczęły się w momencie, jak moja była żona zmieniła się nie do poznania (chodzi o zachowanie, zmiana osobowości). Dzieci mieszkały z nią, bo wydawało mi się to po prostu normalne, jak człowiek się rozwodzi (nadmienię tylko, że nie z mojej winy pojawił się po prostu ktoś inny na jej drodze). Kontakt z dziećmi miałem cały czas, przychodziły do mnie, jak remontowałem nowe mieszkanie. Nie będę opowiadał dokładnie, co było dalej, powiem tylko tyle, iż dzieci mieszkają ze mną. Zmiana osobowości ich mamy była tak drastyczna, iż zaczęło dochodzić w starym domu do znęcania psychicznego nad starszym synem. Zabrałem go do siebie, a tak naprawdę to On sam prosił, żebym mu pomógł i zabrał stamtąd. Młodszy z kolei deklarował już wcześniej, że chce mieszkać ze mną. Ja nie miałem pojęcia, że przechodzą tam piekło, bo bali mi się powiedzieć, a widywaliśmy się praktycznie w tygodniu codziennie. Mam takie osobiste spostrzeżenie, że wszystko zaczęło między nami się delikatnie nie tyle, co psuć, ale paskudzić jak starszy syn się do mnie wprowadził. Już nie mogłem być na zawołanie, a z kolei Ona zaczęła nazywać to tak, że potrzebuje oparcia, stabilizacji, bo tak wygląda normalny związek, częste kłótnie właśnie przez to. No i dobrze wiemy, że wykład od psychologa to nie jest łatwa sprawa, bo to jest cała analiza sytuacji, problemów itd. Mi osobiście to w ogóle nie przeszkadza, ale wiadomo, że zaczęło się, że widzę tylko siebie, jestem skupiony na sobie, dzieciach i nie ma przestrzeni na związek. Mamy wspólny jakiś pomysł na życie, przeprowadzkę do niej, tylko na razie muszę zakończyć stary etap i Ona niestety nie wytrzymuje ciśnienia. Wiele mi pokazała, że czasami ma racje, bardzo często zarzuca mi, że nie czuje we mnie wsparcia, choć ja uważam inaczej. Robię, co mogę i jestem przy niej, jeśli tylko mogę. Staram się pomagać w każdej dziedzinie, w jakiej ma problem na tyle ile można. Tylko dla niej to za mało. W trakcie tych wszystkich kłopotów i żeby ratować swoje dzieci odpuściłem trochę firmę, co oczywiście się odbiło. Wiadomo wszystko, co przeszedłem do tej pory ze swoim rozwodem, też zostawiło ślad, psychicznie mnie to wykańcza, a problemów zaczęło przybywać. Pojawiły się długi w firmie i zacząłem mieć załamkę. Oczywiście mój osobisty psycholog wysłał mnie na terapie i do psychiatry, bo zaczęły się stany lękowo depresyjne. Impulsywność, jaką posiada, zaczęła doprowadzać do tego, że co jakiś czas rozstawaliśmy się (no może nie za moją zgodą) tylko po prostu cały czas jest brak stabilności w związku, Ona potrzebuje oparcia na co dzień. Wzajemna miłość nas utrzymuje w tych kłótniach. Ja po drodze miałem parę razy tzw. zjazd depresyjny (spałem 2-3 dni). Problemy, jakie mi się pojawiły, zaczęły mnie dobijać i zacząłem być nerwowy, czasami nieprzyjemny. Najbardziej dotknęły mnie problemy finansowe, o których nie chciałem z Nią rozmawiać, bo sprawiało mi to wielką trudność i taki wstyd, brak poczucia męskości, czego nie może zrozumieć. Bo podejście psychologa rozmowa jest najważniejsza w związku, zgodzę się, ale dla mnie to było takie upokarzające, że mam kłopoty finansowe i ma jeszcze opowiadać o nich swojej Kochanej Kobiecie. Może tak trzeba było zrobić, ale nie umiałem. Kłótnie, jakie powstawały były zarzucane w moją stronę, bo najładniejszy psychologiczny zwrot mój ulubiony "to jak się wczoraj zachowałem i co Ci powiedziałam w złości, to jest reakcja na to, jak się ostatnio zachowujesz w stosunku do mnie i taki ma na mnie wpływ". I to też wiem, jak nazwać, bo żyje z psychologiem "Projekcja". Ale to nie działa tak, jak mi się wydaje, ponieważ ja robię coś źle i jest wykład jak w gabinecie, a Ona jak to zrobi to samo, po jakimś czasie to nie przyzna mi racji, tylko skuteczna technika wyszkolona przez wiele lat "to nie jest to samo bo...." Proszę, aby nikt nie zrozumiał mnie źle, że pokazuje obraz psychologa w jakimś złym świetle. Moja siostra psycholog robi to samo, nie dać dojść do słowa, a gadać. Wszystkich psychologów, jakich znam są gadułami, z ADHD, nie usiedzą na miejscu, w towarzystwie lubiani, ale życie prywatne niestety rozwalone. Pomagają innym, tylko nie wiem, czemu nie chcą widzieć swoich błędów, że też popełniają przecież to normalne, bo są tylko ludźmi. Ja oczywiście nie jestem święty, przyznaje, że często widzi to, czego nie widzą inni i ma racje. Potrafi na momencie po rozmowie z nową osobą zanalizować ja i się praktycznie nie myli. Psychologiem nie zostaje byle kto, to tego trzeba się nadawać i trochę tych szkół skończyć. Ja również chodziłem na terapię, po jakimś czasie przerwałem, ale nie dlatego, że stwierdziłem, że już ok. Absolutnie widzę, że mam problem, bo tak się nie zachowywałem, często mam kryzysy, bo tych kłopotów zebrało się masę. Przerwałem, bo nie miałem za co chodzić po prostu, a Jej wstydziłem się do tego przyznać. Facet traci poczucie męskości, jak ma takie problemy, że czasami musiałem coś wymyślić, bo nie miałem za co do niej jechać i to mnie dobijało. Walczy ze mną o te rozmowy, a ja z kolei nie jestem w tym łatwy, bo uważam, że nie chcę jej martwić swoimi problemami, i słyszę, że nie nadaje się do związku, bo w byciu razem o problemach się rozmawia. Proszę ją często, żeby z nas nie rezygnowała i wytrzymała jeszcze trochę, co prawda do tej jej złości czasami dokładam, ja jak potrafię właśnie położyć się i przespać dwa dni, bo to jest taka ucieczka od problemów dla mnie, a wiem, że mam problem i jestem chory. Chodzę również do psychiatry, bo mój osobisty terapeuta mi nie odpuszcza i może dobrze czasami przeciągam wizyty, bo nie mam kasy. Walczymy ze sobą o to ostatnio strasznie, Ona chce, żebym regularnie się leczył (ja o tym wiem, ale za co?) i powstają kłótnie. Złości się często przeze mnie, bo mam jeszcze niezamkniętą przeszłość. Co chwilę słyszę, że jej nie wspieram w trudnych dla niej chwilach (co uważam, że przesadza), bo gdy miała badanie rezonansem głowy i było podejrzenie, byłem ciągle z nią i wspierałem, w tygodniu telefonicznie, w weekendy przy niej, czy jak dzieci chorowały, tylko Ona na momencie zapomina i widzi tylko tę chwilę, o którą się kłócimy i tamtych nie pamięta. Też ją proszę, żeby mi pomogła swoją obecnością przy moim problemie to słyszę, że nie może mnie niańczyć, co mnie boli. Wiele we mnie na pewno wyćwiczyła i pokazała, że można inaczej. Ostatnio wróciłem na terapie (nie koniecznie finansowo jest już ok, ale już niedługo) zrobiłem to Dla niej, bo ja Kocham i nie chce, żeby przeze mnie cierpiała. Z terapeutką oczywiście doszedłem do decyzji jednej, że ma racje co do bycia w związku i rozmowy o problemach a dokładnie moich długach (bo nie chciałem powiedzieć dokładnie ile). Przełamałem się i w ten weekend powiedziałem wszystko, bo wiem, że tego oczekiwała i wiele mnie to kosztowało wewnętrznie, żeby powiedzieć kobiecie, z którą się jest, ile ma się długu przez ostatnie sytuacje. Wszystko było ok, ale w poniedziałek miałem swoje dwa dni. Rozmowa była ciężka, przeprosiłem, nie wiem, czemu tak wyszło, bo nic na to nie wskazywało w ostatnich dniach, że może mi się przytrafić, próbowałem załagodzić. Na drugi dzień oznajmiła, że mam się ogarnąć, uporządkować swoje życie i zdrowie i wtedy do niej się odezwać, bo ona na tym etapie nie chce tego kontynuować. Prosiłem, żeby mi pomogła, bo wiem, że mam problem, to usłyszałem, że Ona więcej pomóc mi nie może i mam się wyleczyć i dopiero skontaktować. Na sam koniec powiem tak nie gadamy około trzech dni, a ja czuje się strasznie, jeszcze nikt mnie tak nie potraktował zimno, jeśli chodzi o osoby, które się Kocha, jest mi bardzo przykro, jak mnie potraktowała na koniec, bo nie byłem w barze z kolegami, tylko ona wie, z czym jest problem i mnie zostawi w chorobie. Ja jak miała gorączkę i nie przyjechałem w sobotę tylko w niedziele, musiałem słuchać, że nie dbam o nią, bo jest sama w takim stanie. A najbardziej czuje się zdeptany, że parę dni wcześniej przełamałem wszystko w sobie i powiedziałem o szczegółach swoich problemów finansowych i nie wiem czemu, mam jakieś przeczucie, że to mogło być główną przyczyną jej decyzji, bankrut u boku. Zastanawiam się tylko właśnie nad jednym, że osoba, którą Kocham, prowadzi terapię, pomaga ludziom, zostawia mnie w chorobie i problemach i każę zadzwonić, jak się z tym uporam. O co tu chodzi??? To jakaś nowa technika w psychologii???? Proszę przeczytajcie to chociaż i spójrzcie na to jakoś i pomóżcie. Ja nie chcę, żeby ktoś myślał, że oczekuje, że macie zjechać psychoterapeutkę, nie, pomóżcie mi zrozumieć, co ja robię aż tak źle, że Kochająca osoba opuszcza Cię w momencie, gdzie jej potrzebujesz. Dziękuję.
O co chodzi z tym, że czasem bez leków psychoterapia jest niemożliwa?
O co chodzi z tym, że czasem bez leków psychoterapia jest niemożliwa? Co muszą wyciszyć leki, żeby psychoterapia była skuteczna, jakie konkretne objawy?
Kontrola złości i agresji - jak sobie radzić?
Kontrola złości i agresji - jak sobie radzić?
Alkoholizm

Alkoholizm - przyczyny, objawy i skuteczne leczenie

Alkoholizm to poważny problem dotykający miliony ludzi. Jeśli Ty lub bliska osoba zmaga się z uzależnieniem, pamiętaj o dostępnych metodach leczenia i wsparcia. Omawiamy objawy, przyczyny, konsekwencje alkoholizmu oraz sposoby walki z chorobą.