Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak zakończyć toksyczny związek z partnerem z trudną przeszłością?

Treść wrażliwa
Dobry wieczór, Od 2 lat jestem w związku z mężczyzna. Nasza znajomość zaczęła się nieco inaczej niż zazwyczaj, raczej byłam nim zniechęcona. Jest osoba bardzo dominująca, musi mieć ostatnie słowo, nie przebiera w słowach, jest nerwowy. Myśle nad zakończeniem związku już od początku, ale jeśli mam być szczera ze sobą, uważam ze jedyne co mnie przy nim trzyma to to ze ułatwia mi życie w sensie finansowym- nie jest nie wiadomo jak zamożny po prostu- mogę jeździć autem które mi pożycza, mieszkać w jego domu, finanse nie pozwalają mi na życie samej, on zawsze mówił ze mam zarabiać na siebie a on się reszta zajmę. Niestety nabrał kredytów i teraz potrafi mi wypominać paro złotowe sytuacje. Jest narcyzem i manipulantem- to tak w wielkim skrócie. Miał ciężkie życie rodzinne, jego ojciec gwałcil jego matkę na jego oczach, jego brat miał już 3 próby samobójcze przy jednej z nich byłam i go ratowałam. Nie śpi spokojnie ciagle go coś trapi. Jest mi naprawdę go szkoda bo ma ogromny potencjał ale cały czas oddaje się tej rodzinie która tak bardzo go skrzywdziła. Oni nie wiedza o tym ze ja wiem wiele o ich przeszłości i nie mogę przebywać w ich otoczeniu widząc te sztuczne uśmieszki i udawanie ze wszystko jest ok. Mam duże „jaja” i zawsze mówię ludziom rzeczy w twarz, ale tutaj nie chce się w to wtrącać. Przez ta jego przeszłość ma negatywne podejście do życia, wszystko neguje, ja jestem światła osoba która ma wiele pomysłów i cieszy się z małych rzeczy. Miałam i mam problemy z depresja i jestem wrażliwa na piękno ból cierpienie, dużo rzeczy robi na mnie wrażenie. Nie wiem co to znaczy kochać ale coś mi w środku mówi ze to na pewno miłość nie jest. Po prostu on posiada coś czego moi byli partnerzy nie posiadali każdy znajomy czy to jego czy mój dziwi się ze z nim jestem. Osaczają mnie jego rodzinne problemy, ja naprawdę nie chce się otaczać toksycznoscia, złymi ludźmi bo to tylko mnie dołuje, depresje miałam stwierdzona już 7 lat temu ale to dopiero od miesiąca jak zaczęłam brać leki afobam i cital. Złe to wpływa na moje libido co partnera denerwuje, lekarz zalecił brać leki przez pół roku a on chce żebym je odstawiła. Jak dla mnie to krzywdzące- gdyby to on miał taka sytuacje nie miałabym z tym problemu bo ważniejsze byłoby dla mnie zdrowie psychiczne mojego partnera i mówiąc nieskromnie poslalabym go do psychologa, ale wiem ze on nie pójdzie bo jak on uważa: on nigdy nie jest problemem. dzisiaj była kolejna próba jego brata, jego rodzina ma go gdzieś, tak jak i mojego partnera. Ale on się mega tym przejmuje, tylko ze odbija się to głośnym echem na naszym związku. Pytałam czy nie chce pogadać to mnie odrzuca krzyczy ze już się nagadał chodzi po prostu w powietrzu wisi czarna chmura czuje zła atmosferę i wiem ze jeden mały zgrzyt i będzie afera. Ja już nawet nie chce wiedzieć co się działo chce spokoju i kogoś kto nie będzie wampirem obok mnie zzerajacym moja energię. Choć rozumiem ze to wynika z jego przeszłości i ciężko mi go zostawić w takiej sytuacji to jednak pragnę zakończenia tego związku. Jak to zrobić? Wiem ze to na pewno będzie pełne emocji starcie ale nawet nie wiem jak to zacząć. Chciałabym Szczęścia dla niego i dla nas ale on ma kompletnie odrębny mindset. Jemu się nie da nic przemówić. Co zrobić? Będę bardzo wdzięczna za jakakolwiek pomoc.
TwójPsycholog

TwójPsycholog

Dzień dobry, Pani zgłoszenie brzmi tak, jakby była Pani już naprawdę wykończona znoszeniem takiej sytuacji. Nie może Pani za partnera podjąć decyzji o skorzystaniu z pomocy psychologicznej, ale to, co Pani może zrobić, to sama z niej skorzystać. Przy profesjonalnym wsparciu psychoterapeuty będzie Pani mogła w spokojnych warunkach poukładać sobie myśli i uczucia związane z partnerem, zacząć stawiać granice przemocowym zachowaniom, zobaczyć, czego Pani potrzebuje do podjęcia ostatecznej decyzji o rozstaniu, przeprowadzić je, jeśli się na nie Pani zdecyduje, przepracować utratę pewnej „wygody życia”, którą daje ta relacja, ale tez zobaczyć, że to pozorna wygoda. W terapii będzie Pani również mogła zrozumieć, jak to się stało, że jest Pani w związku, w którym nie chce być. Pozdrawiam, Magdalena Bilinska-Zakrzewicz 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Wyzwanie na temat młodości spowodowało kryzys małżeński
Kryzys małżeński. Od jakiegoś czasu oddaliliśmy się z mężem od siebie. Ciągle są jakieś niedomówienia nieporozumienia. Sama się do tego przyczyniłam bo po 17 latach razem przyznałam się do tego że w młodości (miałam wtedy że 20 lat) imponowali mi towarzystwo które imponować mi nie powinno nawet umówiłam się z chłopakiem z tej grupy i mimo że do niczego nie doszło wręcz przeciwnie zrozumiałam wtedy że to towarzystwo nie dla mnie. Mąż zwyzywał mnie od pustaków i takie tam. Ok nie spodziewał się takiego wyznania ale to było na długo zanim męża poznałam (poznaliśmy się jak mieliśmy po 25 lat) no i było ponad 20 lat temu. Może powinnam to zachować dla siebie skoro tak długo o tym nie mówiłam. Ale ostatnio były rozmowy o tym towarzystwie u nas w domu i nie chciałam dalej ściemniać że nie wiem o kogo chodzi naiwnie chciałam być uczciwa żeby mąż już wiedział o mnie wszystko wyszło odwrotnie. On miał gorszą przeszłość bo skakał z kwiatka na kwiatek ale widzę że potem wyznaniu się odsunął oczywiście ubzdurał sobie że jestem jakieś drugie dno że ja na pewno kogoś mam bo po co mu teraz to wyznaje. Nigdy w małżeństwie nie zrobiłam nic przeciwko niemu z nikim nawet się nie spotkałam nie flirtowałam ani niż z tych rzeczy. Jego pewna nie jestem. On ma bardzo silna osobowość. Mnie bardzo zabolało że on sobie źle o mnie myśli mimo że nic złego nie zrobiłam. Ja jakby lubię czuć się winna zamiast to olać bo skoro nic złego nie zrobiłam to powinnam mieć gdzieś jego fochy a chodzę jak struta. Ciężko się z nim żyje bo czasem nie wiem jak z nim rozmawiać bo jak coś powiem nie tak coś co mu się nie spodoba jest foch i ja nawet nie wiem o co. W każdym razie to zazwyczaj moja wina według niego. Zmęczona już jestem nie chce ciągle czuć się winna skoro nic złego nie zrobiłam. Jestem idiotką że w ogóle mu to wyzanalam choćby nie wiem jak dobre były moje intencje. Nie chcę się tłumaczyć z czegoś czego nie zrobiłam a on sobie ubzdurał że ma niezawodne przeczucie które niby mu mówi że ja kogoś s mam czy miałam no i jak mają do niego trafić racjonalne argumenty? Jak mam naprawić nasz relację? Nie będę się tłumaczyć bo on nie wie adomo skąd coś sobie ubzdurał a może on kogoś ma a psychicznie mnie męczy. Jak coś jest nie po jego myśli to foch potrafi przy znajomych mi głupio odpowiedzieć.na imprezy też z nim nie lubię chodzić bo albo mnie zostawia i "łazi" nie wiadomo gdzie gapi się na inne dziewczyny głupi gada (że niby żartuje) Ma nada mną "władze ekonomiczną". Co ja mam z tym wszystkim zrobić?
Paraliżujący lęk przed podejmowaniem decyzji - jak sobie poradzić?

Cześć,

Nie wiem, od czego zacząć, bo mam taki chaos w głowie. 

Każda decyzja, nawet mała pierdoła, staje się dla mnie jak Mount Everest. Wybór nowej pracy, weekendowe plany, a nawet to, co zjem na obiad — wszystko to paraliżuje mnie do granic absurdu. Ciągle biję się z myślami: a co, jeśli to zły wybór?, a co, jeśli potem będę żałować? Zamiast czuć się spokojnie, czuję, jakbym była uwięziona w pętli niekończących się analiz i lęków.

Mam wrażenie, że to już nie jest normalne. 

Zastanawiam się, czy to jakiś rodzaj fobii, bo to zaczyna naprawdę wpływać na moje życie — i to w bardzo negatywny sposób. 

W pracy czuję, że stoję w miejscu, w domu jestem ciągle zmęczona tym myśleniem i analizowaniem, co oczywiście wpływa na moich bliskich.

Jak sobie z tym poradzić? Nie wiem, czy terapia to jedyne wyjście, ale chciałabym odzyskać jakoś kontrolę. 

Czy naprawdę można przestać tak się bać podejmowania decyzji, czy to wymaga długiego procesu? Błagam, podzielcie się czymś, co może pomóc. 

 

Kasia

Jak radzić sobie z lękiem i stresem związanym z miejscem zamieszkania?
Mam 30 lat zacznę od tego. Kupiłam dom z partnerem oddalony od jego miejsca pracy 15 km, teraz bardzo tego żałuję że nie kupiliśmy tego domu w miejscowości gdzie pracuje On. Wraca do domu średnio z pracy 20 minut przez ten czas ciągle mi smutno i plączę boję się że po drodze kogoś pozna albo zginie i zostanę sama z tym domem . Przez te 20 minut się denerwuje. Ogólnie już jak rano wychodzi jest mi mega smutno i przykro że go nie ma ciągle żałuję decyzji że kupiliśmy ten dom 15 km od jego miejsca pracy. Wcześniej jeździliśmy razem teraz juz nie jedze rano bo mnie nie zostawia juz u rodziny bo ona sie wyprowadzila i mieszkają nie daleko nas. Ja bym chciała sprzedac ten dom i wynająć mieszkanie w jego miejscowości pracy ale On nie chce Czy to normalne jest że te 20-27czasem minut to dla mnie wieczność? I tak przeżywam to i płacze . On tez nie chce tego domu sprzedac abyśmy zamieszkali bliżej jego pracy... Ja nie mam tu pracy ani nic nie mogę się odnaleźć. On Domu sprzedac nie chce, każda rozmowa kończy się awanturą itp Jestem załamana nie wiem jak mam żyć dalej...
Powtarzajace sie koszmary, lek przed snem i objawy ataku paniki u 14-latki - co moze sie dziac?
Witam tu znowu ja... mam 14 lat. Wcześniej pisałam o powtarzalnych koszmarach, które mnie męczą i już nie wyrabiam. Jest źle. Przyznam szczerze jest bardzo źle, myślałam że koszmary mnie już nie ruszają i że zareaguje na nie normalnie, czyli "eee było i tyle" ale nie niestety nie umiem. Wcześniej psychika moja była obolała i miałam tysiąc myśli w tym s. Może i to śmieszne dla niektórych, ale no nie daje rady, a to tylko jak to mówią rodzice "zły sen" tak zły sen, który trwa już z miesiąc. Miesiąc jestem niewyspana i ciężko mi zasypiać bo się tego po prostu boję. Te całe uziemianie po przebudzeniu nic nie daje. Mimo, że mówie sobie że jestem bezpieczna. Raz po bardzo męczącym koszmarze, miałam posprzątać swój pokój, z użyciem odkurzacza, ale coś mi się stało bo jak właczyłam odkurzacz to prawie dostałam ataku paniki, zaczęły mi drżeć ręce i zaczęłam się lekko trzęść, nie mogłam znieść hałasu odkurzacza i serce mi zaczęło szybciej bić. Nie mam pojęcia co się ze mną dzieje. Przepraszam za błędy ortograficzne, przecinki itd. Pisałam po prostu żeby to z siebie wszystko wyrzucić. PROSZĘ O NAPISANIE CO TAKIEGO MOŻE DZIAĆ SIE ZE MNĄ. Z góry bardzo dziękuję. Agata
Partner mnie obraza, ignoruje moje granice i nie chce rozmawiac - czy da sie uratowac te relacje?
Problemy z partnerem utrzymują się już bardzo długo próbuje walczyć codziennie o tą relacje, ale w natłoku tego że ogląda strony dla dorosłych, odnosi się do mnie bez szacunku wyzywając od nienormalnych po bardziej dobitne formy tego słowa tracę siłę i nadzieję że będzie dobrze. Co powinnam zrobić skoro ciągle prośby o rozmowę nie pomagają, groźby że odejdę również ( co zdaje sobie z tego sprawę że to nie jest odpowiednie), ale ja prawdę nie mam już pomysłów jak wpłynąć na to żeby wykazał zainteresowanie ratowaniem tej relacji. Teraz już wręcz błagam o to żeby powiedział o co mu chodzi, zaprzeczył że mnie nie kocha, ale nie widzę zaangażowania chociażby w rozmowę i dojście do porozumienia. Ostatnia kłótnia miała miejsce 11 dni temu. Od tamtej pory nieustannie próbuje z nim rozmawiać, pisać na ten temat, ale każda próba wygląda tak, że mnie zbywa i każe się zastanowić nad sobą. Poszło o to, że wszedł do łazienki kiedy ja z niej korzystałam niby nic wielkiego, ale to moja prywatność i nawet jeśli stoję przed lustrem to nie chce żeby wchodził bez zgody. Powiedział do mnie bardzo brzydko i obraził się, że mu nie pozwoliłam wejść. Co mam zrobić? Czy jest w ogóle szansa na to że kiedyś to zrozumie i przestanie się zasłaniać tym, że tak w związku jest?
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.