Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Jak radzić sobie z nadmierną zazdrością w związku?

W jaki sposób poradzić sobie z nadmierną zazdrością w związku?
Marta Tarasiuk

Marta Tarasiuk

Dzień dobry,

zazdrość w związku to temat dość obszerny. Myślę, że jest na to sposób, jednak warto się przyjrzeć tematowi zazdrości w związku w ramach psychoterapii. Zazdrość może wynikać z różnych źródeł,  np. ze stylem przywiązania, który wytworzył się w dzieciństwie, może to być także kwestia nadmiernej kontroli partnera, może też być to temat uzasadnionej  zazdrości, albo zazdrości wynikającej z poczucia bycia samotnym w związku czy brakiem uwagi ze strony partnera.  Czasem pomaga szczera rozmowa z partnerem/partnerką, o swoich obawach, opierająca się na zrozumieniu i zaufaniu.

 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

dobrostan

Darmowy test na dobrostan psychiczny (WHO-5)

Zobacz podobne

Lęk przed intymnością, zarówno emocjonalna jak i fizyczną

Mam spory problem z lękiem przed intymnością i czuję, że to naprawdę odbija się na moich relacjach. Kiedy zaczynam czuć, że ktoś chce się do mnie zbliżyć – emocjonalnie czy fizycznie – pojawia się we mnie ogromny niepokój i automatyczna chęć wycofania się. To strasznie frustrujące, bo chciałabym mieć głębsze, bardziej autentyczne relacje, ale ten lęk wydaje się nie do pokonania.

Przez moją przeszłość od 6 lat nie mogę zaufać swojemu mężczyźnie, jestem chorobliwie zazdrosna. Często mam napady agresji
Przez moją przeszłość od 6 lat nie mogę zaufać swojemu mężczyźnie, jestem chorobliwie zazdrosna. Często mam napady agresji, np. ktoś mi coś powie a ja już od razu jestem nerwowa, nie mogę sobie z tym poradzić. To jest silniejsze ode mnie. W pracy czuje się za przeproszeniem jak śmieć przez moją koleżankę, pracuję od 5 lat i nigdy nie miałam tak, że po 3 msc mam dość pracy. Nie wiem co zrobić, nie daje rady
Jak poradzić sobie z lękiem w związku na odległość?
Dzień dobry, chciałabym się z tym państwem podzielić, ponieważ zastanwiam się jak sobie z tym poradzić. Od miesiąca jestem w związku na odległość, poznaliśmy 3 dni przed moim wyjazdem z wymiany za granicę. Początkowo nie byłam z bardzo kontynuacją znajomości, ale chłopak bardzo starał i ciągle pisał, więc dałam tej relacji szanse. Przez pół roku byliśmy w stałym kontakcie, jednak nie angażowałam się w to zbytnio emocjonalnie, po prostu chciałam go poznać, on jednak często mnie komplementował, wybiegał w daleką przyszłość, ale starałam się mu stawiać granice i raczej je szanował. W czerwcu postanowiłam, że pora przejść na kolejny poziomi spotkać się w realu, chciałam sprawdzić jak się będę przy nim czuła. Poleciałam do niego i ku mojemu zdziwieniu zrobił na mnie ogromne wrażenie, naprawdę dobrze mnie traktował, szanował, słuchał, pamiętał szczegóły z mojego życia, poznał mnie też ze swoimi znajomymi i rodziną, wszystko pomiędzy nami przebiegało naturalnie. Po powrocie do Polski dalej utrzymywaliśmy kontakt i rozmawialiśmy na video. Wszystko było okej, ale po pewnym czasie zaczęłam czuć niepewność, że to może nie jest „to”, że może to nie jest relacja na całe życie, że może do siebie nie pasujemy. Zaplanowaliśmy kolejne spotkanie, które odbyło się tydzień temu. Przed samym wyjazdem bardzo nie chciałam jechać, bardzo się bałam, że znowu poczuje tą niepewność i będę wszystko robić na siłę. Znowu okazało się zupełnie inaczej, był dla mnie bardzo troskliwy i czuły, wyznał mi uczucia i naprawdę było widać zaangażowanie z jego strony. Teraz po powrocie znowu czuję się podobnie, czuję niepewność, napisałam mu że boję się, że to się skończy. Jego to bardzo dotknęło, wręcz odebrał to jako zerwanie, napisał mi, że jeśli tak myślę w ten sposób, po tak dobrze spędzonym czasie razem, to on nie chce być z osobą, która nie jest pewna relacji. Bardzo mnie to dotknęło i trochę się przestraszyłam, był bardzo stanowczy, ale próbowałam mu wytłumaczyć, że to mój lęk i trudno mi sobie z tym poradzić, gdy jesteśmy na odległość, bo na żywo jest wszystko w porządku…nie wiem co mam robić dalej, bardzo chciałabym dać tej relacji szansę, on chce zabrać mnie na wakacje za miesiąc, a teraz się boję, że nasza relacja się pogorszy, przez moje myśli jakie mam, już nie wiem czy one są prawdziwe i powinnam ich słuchać.
Toksyczna matka, w dorosłości oczekuje wdzięczności, jest przemoc owa.

Witam. Jestem samotną matką, która wychowuje córeczkę od urodzenia sama, nie ma ojca ani żadnych z nim kontaktów. Zostałam sama 5 lat temu bez pracy, dachu nad głowa i pieniędzy, za to z noworodkiem na ręku. Dziś mam mieszkanie na kredyt, pracę stałą do godziny 17:00. Finansowo jest mega ciężko przez ogromny kredyt, ciągnę na pożyczkach, ale jakoś do przodu. Pomagają mi jedynie rodzice i to właśnie przez nich chyba niedługo wpadnę w depresję, bo już nie mam do nich sił, płacze wieczorami i ledwo żyje od wielu miesięcy, nie mam sił wstawać, robić najprostsze rzeczy, często myślę, że chciałabym nie wstać. Wiecznie kłótnie, nie chce mi się już przez to żyć. 

Córka jest w przedszkolu do 15, ja pracuje do 17 cztery razy w tygodniu. I tu zaczyna się piekło. Codziennie mama wypomina mi, że jestem niewdzięczna, że mi tyle pomaga, pilnuje dziecka. Ciągle powtarza, że jestem sama sobie winna, że mam takie życie, że wybrałam takiego ojca małej, itd. Ja nie uważam, żeby to była moja wina, że ojciec małej się rozpił strasznie jak byłam w ciąży i wolałam odejść od niego i oszczędzić dziecku tego, co sama z nim przeszłam w ciąży. 

Matka często pilnując dziecka w moim domu gotuje obiad, umyje mi naczynia, poskłada pranie sama od siebie czy zmywarkę opróżni, a kiedy przyjdę z pracy i nie podziękuje to jest, że nie jestem wdzięczna, a kiedy powiem, że skoro pomogła to niech nie wypomina, bo ją przecież o to nie prosiłam, to mówi "tak, zrób i jeszcze źle". 

Ciągle słyszę, że jestem niewdzięczna i nie szanuje matki. Dla mnie okazaniem im wdzięczności jest to, że często ich gdzieś podrzucę, np. ojca do pracy, bo ma daleko jak zima czy deszcz albo po prostu biorę wolne i wiozę matkę czy ojca do lekarza jak ma w innym mieście. Dla nich to chyba nie jest wdzięczność, mam wrażenie, że dla nich bycie wdzięcznym to przytakiwać w każdym momencie, nie mieć swojego zdania i chodzić za nimi na kolanach i dziękować bez końca. 

Kiedy im mówię, że są też rzeczy, które robię dla nich i o nich mówię, np że gdzieś ich zawiozę czasami to jest "jak mi wypominasz to więcej nie wsiąde". I obrażają się. A ja mówię to nie po to, żeby wypominać tylko, aby pokazać, że ja też często im pomagam i nie oczekuje wdzięczności. Ale oni wspominają pilnowanie wnuczki, złożenie przez ojca szafki, poprawienie karnisza, złożenie komody, dosłownie wszystko i nie mogę sie obrazić. 

Dla mnie pomaganie rodzinie to normalność, nie powód do dziękowania w kółko. Kiedy mam odmienne zdanie zostaje to skomentowane "Ty zawsze byłaś nienormalna, już każdy to mówi". Czasami kleka i mówi, ze mnie nienawidzi, ze nienawidzi do mnie przychodzić, ze zniszczyłam jej życie, ze powinna teraz odpoczywać i leżeć a nie pilnować wnuczki. Jakby traktowała wnuczke jak kare. Potrafi przewrócić mi garnek na gazie, rzucić czymś czy mnie uderzyć. Raz wyrzuciłam ją za drzwi jak przy dziecku uderzyła mnie w twarz. Moje dziecko przez nią patrzy na to wszystko, a ona potem przy ludziach robi z siebie ofiare, jaką to zła córka jestem. Nie umie rozmawiać, kiedy chce o coś zapytać, porozmawiać po prostu, potrzebuje wsparcia, to mówi, że jej to nie interesuje i po co jej o tym mówię. Podważa moje zdanie przy dziecku, kiedy mam odmienne zdanie na wychowanie i jej to mówię to moja matka mówi przy małej "biedne jesteś dziecko, ze masz taka matkę". Nie szanują mnie przy dziecku, jak o tym mówię to ignorują. Na każdym kroku krytyka, nie tak wieszam pranie, za gruba kostka marchewki, itd. Ciągle pretensje o pilnowanie wnuczki, gdzie są to tylko 2h cztery dni w tygodniu. Czy ja jestem jakaś nienormalna? Wydaje mi się, ze moja mama za wszelką cenę chce mnie pognebic i załamać.

Przyjaciółka zrywa kontakt - jak pogodzić się z utratą długoletniej przyjaźni?

Witam, Od pewnego czasu zauważyłam, że z moją przyjaciółką, z którą znam się 12 lat, kontakt się urwał. Każda z nas założyła rodziny, mężowie, ona dziecko. Spotykałyśmy się raz na jakiś czas, pisania było mało. Kiedyś mi już zasugerowała, że wkraczam bardzo w jej życie, kontroluje i po prostu nie mogę tak robić. 

I bardzo z tym walczyłam. I czuje, że mi wychodziło. Przedwczoraj napisałam do niej czy może się spotkamy, odczytała.. nie odpisała. Po 2 dniach w pracy, zamiast napisać do koleżanki znak zapytania (bo pracuje w szpitalu, w którym jest mój dziadek i wysłałam jej ciągle zapytania o dziadka) to wysłałam do nie przypadkowo. Kontaktu nadal zero, zaczęłam się martwić, myślałam, że coś z dzieckiem czy z nią. I po chwili dostałam wiadomość, że ona wie, że ten znak na pewno był do niej, żebym przestała kłamać i ona życzy mi jak najlepiej, ale ona przestrzeni na naszą relacje już nie ma. Ma dość tłumaczeń i kończy to. Napisałam, że to nie było do niej, ale ona mówi, że dość słuchania tłumaczeń i na razie. Chciałam się dowiedzieć, co ją kierowało, mówi, żebym nie drążyła i skoro cześć to cześć. Rozmawiałam z mężem, powiedział, że może poczuła się otoczona z twojej strony, ale powinna to wyjaśnić. Jest mi przykro, bo boję się, że kolejny raz coś zrobiłam, chyba że może warto iść naprawdę prosto i nie patrzeć ciągle zecja popełniłam błąd, tylko pogodzić się z utratą i iść przez życie...

kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!