Left ArrowWstecz

Związek na odległość bez wspólnej wizji rodzicielstwa – jak rozmawiać o rozstaniu i pragnieniu dzieci?

Witam, od roku jestem w zwiazku na odleglosc, mamy po 39 lat. Ja nie mam dzieci - partnerka tak. Problem polega na tym, ze ja na pewno jeszcze dzieci chce a ona mowi, ze nie - byly chwile kiedy wspomniala, ze moglaby miec ale musi byc pewna ze jej nie zostawie - potem temu zaprzeczyla, oznajmila, ze cos innego przez to chciala przekazac. Faktycznie byla to jednorazowa “prawie deklaracja”. Ostatnio powiedziala, ze troche nie rozumie tego, ze ja chce dzieci w przyszlosci skoro ona od poczatku mowi, ze dzieci nie chce - ja wlasciwie nigdy nie powiedzialem, ze ich bie chce. Tkwimy w czyms bez przyszlosci… wiemy o tym oboje ale nie chcemy poruszac tego tematu. Mysle, ze w srodku moja nieswiadomisc to czuje i wiemy ze “tracimy czas”. Nie wiem jak zaczac taka rozmowe, nie chcialbym i jednoczesnie chcial to zakonczyc - mocni ambiwalentne. Chce isc do przodu w zyciu ale wpadlismy oboje w jakies bledne kolo…
Joanna Cichosz

Joanna Cichosz

Dzień dobry,

"Ambiwalencja" to bardzo adekwatne określenie tego, co dzieje się w Pana w związku. Pojawia się w nim istotna różnica wartości i celów życiowych, w tym przypadku kwestia posiadania dzieci. Z Pana opisu wynika, że temat jest już obecny pomiędzy Wami, nawet jeśli formalnie go nie omawiacie. Takie unikanie rozmowy zwykle nie usuwa problemu, tylko wydłuża stan zawieszenia i narastającego napięcia. Ważne jest tu rozdzielenie dwóch rzeczy:
emocjonalnej więzi i przywiązania oraz zgodności w kluczowych decyzjach życiowych. Jeśli jedna osoba chce dzieci, a druga ich nie chce, to nie jest drobna różnica, tylko jeden z tzw. fundamentów relacji. W takich sytuacjach „czekanie, aż coś się zmieni” często prowadzi do większego bólu po czasie. Rozmowę warto zacząć nie od presji, ale od jasnego nazwania tego, co się dzieje np.: Mam wrażenie, że unikamy ważnego tematu i chciałbym o tym spokojnie porozmawiać, bo dotyczy naszej przyszłości.Celem tej rozmowy nie musi być natychmiastowa decyzja o rozstaniu, ale sprawdzenie, czy w ogóle istnieje wspólna przestrzeń na przyszłość, czy jednak są to dwa różne kierunki życia. To, że ma Pan ambiwalentne uczucia, jest w tej sytuacji zrozumiałe, jednocześnie jest więź i brak zgodności. W takich sytuacjach brak decyzji też jest decyzją, tylko przedłużającą napięcie.
Życzę wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz

mniej niż godzinę temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Witold Bomba

Witold Bomba

Z perspektywy psychologicznej kluczowa jest jedna rzecz: to nie jest konflikt do „dogadania”, tylko różnica fundamentalnych potrzeb. Pan chce mieć dzieci. Partnerka - na ten moment - nie chce. To nie jest kwestia kompromisu typu „spotkajmy się w połowie”. Tu nie ma połowy. Dlatego to, co się dzieje teraz (unikanie rozmowy, trwanie „bo jest dobrze tu i teraz”), jest zrozumiałe emocjonalnie, ale realnie pogłębia koszt - bo inwestują Państwo czas w relację, która może nie spełnić jednej z najważniejszych potrzeb życiowych.

Najuczciwsze podejście do siebie to nie pytanie „jak zacząć tę rozmowę”, tylko „czy ja jestem gotów zrezygnować z bycia ojcem, żeby być w tej relacji?” Jeśli odpowiedź brzmi „nie wiem” - to właśnie o tym powinna być rozmowa. Nie musi Pan zaczynać jej „ostatecznie”. Można prosto i spokojnie nazwać fakt: „widzę, że mamy różne wizje przyszłości”, powiedzieć o sobie: „dla mnie temat dzieci jest ważny i nie chcę go odkładać w nieskończoność”, zapytać wprost: „jak Ty to dziś widzisz - realnie, nie hipotetycznie?”. Bez nacisku i bez przekonywania. Utknięcie w tej sytuacji też jest decyzją - tylko odroczoną. A Pan już czuje, że to „błędne koło” zaczyna kosztować

1 miesiąc temu
Zuzanna Różycka

Zuzanna Różycka

Dzień dobry, to brzmi jak trudna sytuacja, w której na tym etapie życia posiadanie dzieci jest dla Pana bardzo ważną kwestią i odkrył Pan, że jest to coś, co Was dzieli, w czym Wasze plany dotyczące przyszłości się różnią. Być może niepokoi się Pan, że pozostając w związku z obecną partnerką nie spełni Pan marzenia o byciu ojcem, a czas na to minie bezpowrotnie. 

To dobrze, że chce się Pan przygotować do rozmowy i szuka porady. Na pewno warto wybrać na rozmowę taki moment, w którym oboje będziecie mieli na to spokojny czas, w którym nie będzie dodatkowych napięć i rozpraszaczy. Warto zacząć rozmowę od powiedzenia tego, co dla Pana jest ważne, ale też szczerej rozmowy jak Pan czuje się w związku i prośby o szczerą odpowiedź Pana partnerki. Ta rozmowa może potoczyć się w różny sposób. Zdaje się - z tego co Pan pisze - że nigdy wcześniej nie powiedzieliście sobie tak wprost jak widzicie dalej swój związek i czy chcecie mieć wspólne dzieci. To niedopowiedzenie trzyma Was razem, ale Pan doświadcza z tego powodu niepewności. Rozmowa wprost da odpowiedzi na pytania, które prawdopodobnie dręczą Was oboje.

1 miesiąc temu
Piotr Ziomber

Piotr Ziomber

Dzień dobry

 

 Może warto się temu lepiej przyjrzeć i przeanalizować skąd pojawiają się opory przed rozmową oraz decyzją?  Z tego wpisu wychodzi, że obije macie zahamowania ale również jest problem komunikacyjny. Warto wyjść z własnej sfery komfortu i zacząć się komunikować i mówić os swoich oczekiwaniach. 

1 miesiąc temu
Katarzyna Banachowicz-Figiel

Katarzyna Banachowicz-Figiel

Dzień dobry,
to, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo trudne miejsce, szczególnie ta ambiwalencja: jednocześnie chcieć i nie chcieć tego zakończyć.

Z jednej strony jest w Panu ważna potrzeba związana z chęcią posiadania dzieci. Z drugiej jest relacja, w której Pan jest i do której jest Pan przywiązany. I wygląda na to, że trudno to ze sobą pogodzić.

Unikanie rozmowy, zwłaszcza wtedy, kiedy obie strony czują, że jej podjęcie może coś zakończyć, bywa na ten moment łatwiejsze, nawet jeśli w środku pojawia się poczucie, że coś się nie zgadza.

Pisze Pan, że tkwicie w czymś bez przyszłości i że tracicie czas. Brzmi to tak, jakby jakaś część Pana już widziała, w którą stronę to zmierza a jednocześnie inna część chce w tej relacji zostać.

Różnica w podejściu do dzieci to jedna z tych kwestii, które często trudno pogodzić bez kosztu dla którejś ze stron. Być może dlatego ta rozmowa jest tak trudna.

Może na początek nie chodzi o to, jak idealnie ją zacząć, tylko o to, żeby samemu przed sobą nazwać, co jest dla Pana najważniejsze i z czym byłby Pan w stanie żyć w dłuższej perspektywie.

To, że Pan to widzi i o tym pisze, już dużo mówi o tym, że coś w Panu szuka zmiany.

 

Z pozdrowieniami
Katarzyna Banachowicz-Figiel

1 miesiąc temu

Zobacz podobne

Problem z wyrażaniem uczuć i komunikacją w związku - jak sobie poradzić?

Dzień dobry. Mam problem z rozmową z bliskimi na poważne tematy. Nie umiem prosić o pomoc, wyrażać swoje uczucia, często nie potrafię powiedzieć, dlaczego zrobiłem coś tak, a nie inaczej, zamazuje w pamięci argumenty i przykłady dotyczące tego, co mnie nurtuje, co mi przeszkadza, a boję się poruszyć i nazwać coś na bieżąco. 

Często nie poruszam pewnych kwestii, ponieważ boję się, że będą odebrane jako bezsensowne, że nie przyniosą efektu, że doprowadzą do konfliktu. Nie widzę sensu w podejmowaniu działań i poddawaniu pomysłów, bo, częściowo z doświadczenia, wiem, że zostaną odrzucone. 

Cały ten problem w mojej głowie przekłada się na moje relacje z bliskimi i na rażące obniżenie jakości mojego małżeństwa, które jeszcze przed zawarciem sakramentu nie było rewelacyjne. 

Nie wiem co z tym zrobić, nie umiem sobie z tym poradzić. Pozdrawiam i z góry dziękuję za wszelkie konstruktywne podpowiedzi

Jestem matką od ponad dwóch miesięcy, zajmuje się domem i dzieckiem będąc na macierzyńskim, nie mam na nic czasu dla siebie jestem zmęczona psychicznie, chciałabym po prostu mieć jeden dzień spokoju. Mój partner mi nie pomaga bo nwm czy pomocą można by było nazwać to że z łaską wstanie do dziecka po moich pół h prośbach i tłumaczeniach że się np. słabo czuje bo po porodzie dostałam bardzo silnej anemii która nie chce mi się unormować mimo leków. Od niego nie czuje ani trochę wsparcia, jak mały bo nie powiem że na co dzień taki jest że płacze i ma swoje histerię że nie wiadomo co mu jest ani to kolka ani głód ani nic, to po takich dwóch dniach pod rząd jak mam podejść do dziecka to płacze wręcz i potem beształ się w myślach że jestem zła matką skoro tak bardzo pałam nienawiścią do tak malutkiego człowieka który nie jest w stanie mi powiedzieć lub pokazać co by chciał, jednak nerwy robią swoje, zaczynam płakać czasem krzyczeć żeby wydusić z siebie emocje i się uspokoić. Jestem zmęczona, wiedziałam z czym się wiąże macierzyństwo że to są nieprzespane noce ale liczyłam na jakiekolwiek wsparcie ze strony partnera, a tu nic. Bo jak to on mówi " muszę się wyspać do pracy " albo " mam wolne i chce odpocząć " nie wiem już co robić, czuje się jakbym była po prostu z tym sama, jakbym ja nie mogła zjeść spokojnie śniadania, iść pod prysznic lub jeden dzień odpocząć albo się chociaż wyspać bo siedzę w domu :(
Jak przekonać partnera do zaangażowania w trudnym związku z różnicą wieku?

Dzień dobry. Jestem w trudnym związku. Ja 52 lata,on 74. Spotykamy się ,jeździmy na wczasy 8 lat. Dzieci jego nie wiedzą o moim istnieniu, gdyż on boi się im powiedzieć. Mieszkamy osobno, bo tak ustaliliśmy - ja chciałam ,namawiałam ,ale on miał jakieś obawy.Jest żonaty i nie ma rozwodu, ale jak go poznałam nie mieszkał już z żoną 15 lat.Spotyka się z żoną tylko przy okazji Świąt i innych uroczystości. Córka zawsze jego zaprasza jako rodziców razem.Nieraz mi mówił tak, jakby nie wierzył w moją miłość do niego ,żebym znalazła sobie młodszego ,że on jest stary itd.Nie umie rozmawiać o uczuciach, jest zamknięty w sobie, ale czynami udowadniał ,że nie jestem mu obojętna.Ja mówiłam ,że go kocham otwarcie on albo nic albo mówił,że tyci tyci i śmiał się albo ,,takiego starego dziada,,. 
Ostatnio uratowałam go, bo miał przy mnie mini udar, nie chciał do szpitala.Odwiedzalam go 2 x dziennie, bo tęskniłam ,martwiłam się, ale zawsze albo rano albo w godzinach wieczornych, żeby nie widziały mnie jego dzieci, była też żona u niego z córką, tak dla proformy.
Ma dodatkowo wykrytego małego tętniaka i jest u córki w innym mieście.Ona załatwia mu rehabilitację i zapadną decyzje co dalej z tętniakiem.Ja tylko mogę napisać smsa do niego, on dzwoni rano i wieczorem, trochę pogadamy głównie o chorobie.Ja go pocieszam ,mówię ,że będę czekała na niego tyle, ile trzeba,że wróci do domu ,że będziemy się spotykać ,cieszyć się życiem.On mówi ,że już po chłopie teraz,,.Boję się ,że jak wróci to zerwie kontakt ze mną ,nie będzie chciał się spotykać.Przecież seks nie jest najważniejszy.Mżzna cieszyć się życiem, rozmawiać ,spacerować.Mnie zależy na nim na tym, żeby wrócił cały zdrowy.Bardzo go kocham ,szanuję, on wie o tym.Zawsze jestem koło niego. Mówię mu otwarcie ,że go kocham.Nie może uwierzyć chyba w moja miłość?Ile mogę zapewniać ,mówić ?Zawsze mówił,że go zostawię jak będzie stary.Nawet nie myślałam o tym. Prosze o pomoc co mam robić?Przekonywać go dalej ,błagać ,prosić?. Wyjeżdżaliśmy razem zawsze się rozumieliśmy.

Konsultacja z psycholożką zniechęciła mnie. Mam trudności z byciem szczęśliwym ze sobą.
Poszedłem ostatnio do Pani psycholog. Ostatnio miałem super relację z kobietą, która się pokrywała z moim światopoglądem , wymaganiami, co się zdarza raz na kilka lat. Przez miesiąc mieliśmy kontakt, 3 razy się spotkaliśmy, były czułości między nami. A kiedy zacząłem się chwalić, że odczuwam szczęście (tak to mój problem, sam jestem nieszczęśliwy), gdy ją to zaczęło przerażać i zaczęła mi mówić o odpowiedzialności za moje szczęście.. to szukając o co jej chodzi, trafiłem na artykuły o uzależnieniach emocjonalnych, lęku przed samotnością, przed odrzuceniem, niska samooceną itd. Wszystko mi się z tym zgadzało, co do mojej osoby. Poszedłem do Pani psycholog, a ona najpierw we wszystkim próbowała mnie usprawiedliwiać, że to normalne co ja czuje. Broniła mnie w każdej sytuacji, w której znalazłem swoją winę. A później, gdy się dobraliśmy do niskiej samooceny i problemu nieszczęśliwości samemu ze sobą, to zaczęła mnie namawiać, żebym dawał szansę każdej kobiecie, nie biorąc pod uwagę nawet tego, jeśli zdradziłaby 4 poprzednich partnerów. Czy to jest normalne ? W takiej desperacji jest metoda? To ma mnie nauczyć szczęścia samemu ze sobą? Mówiłem jej o uzależnieniu emocjonalnym, o tym, że mają mnie za toksycznego, bo czerpię szczęście z miłości, a ona odpowiedziała: "Teraz jest moda na psychologię i wszyscy wszystko nazywają toksycznym" Ta Pani na stronie znanylekarz.pl miała średnią 5.0 z 62 opinii. Zniechęciło mnie to strasznie do terapii. Ktoś by mi rozjaśnił sens takiej porady?
Manipulacja i gaslighting: Dlaczego ważne są fakty, a nie tylko uczucia.
Obserwuję niekorzystne rady terapeutów dot. odpowiedzi na manipulacje/gaslighting itp. typu - powiedz, jak się czujesz. To nie o to chodzi. Jeśli ktoś mnie okłamuje, to oczywiste, że czuję się okłamywana. Jeśli ktoś kogoś okradnie, to powiedzenie "czuję się okradziona" to jest coś, co jest oczywiste, mało powiedziane nawet - dziwne, żebyś się nie czuła. Tu nie ma znaczenia, czy ktoś się czuje okradziony, czy nie, bo istotne jest że ktoś został okradziony. Dlatego widzę że te "metody" są niebezpieczne, bo manipulator wykorzysta je do powiedzenia, że on czuje za to to/tamto/sramto. To, że ktoś coś czuje nie znaczy, że ma rację. Dlatego tak ważne są fakty i trzeba najpierw zauważyć, czy ktoś zrobił coś złego, a dopiero potem na uczucia. Tu chodzi o racjonalne podejście, bo inaczej licytowalibyśmy się na to, co kto czuje. Jeżeli ktoś przed chwilą pił alkohol a za chwilę się wypiera, że coś mi się uroiło, to powiedzenie mu "czuję, że mnie lekceważysz" sugeruje, że chodzi tylko o uczucia, a tu trzeba się trzymać faktów. Faktem jest, że ktoś sie wypiera, i że pił alkohol. Trzymanie się faktów jest bardzo kluczowe. Bo jeżeli ktoś wyskoczy nam z tekstem, że zdradził, bo czuł się ignorowany, to nie zmienia faktu, że zdradził i zrobił coś złego. Nie powinniśmy musieć tłumaczyć, że czujemy się upokorzeni jeżeli ktoś nas rzeczywiście upokorzył. Dlatego, jeżeli ktoś przekracza moje granice to trzymam się tego, co rzeczywiście zrobił.
asertywność

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?

Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.