
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, rodzicielstwo i rodzina, związki i relacje
- Związek na...
Związek na odległość bez wspólnej wizji rodzicielstwa – jak rozmawiać o rozstaniu i pragnieniu dzieci?
B1
Joanna Cichosz
Dzień dobry,
"Ambiwalencja" to bardzo adekwatne określenie tego, co dzieje się w Pana w związku. Pojawia się w nim istotna różnica wartości i celów życiowych, w tym przypadku kwestia posiadania dzieci. Z Pana opisu wynika, że temat jest już obecny pomiędzy Wami, nawet jeśli formalnie go nie omawiacie. Takie unikanie rozmowy zwykle nie usuwa problemu, tylko wydłuża stan zawieszenia i narastającego napięcia. Ważne jest tu rozdzielenie dwóch rzeczy:
emocjonalnej więzi i przywiązania oraz zgodności w kluczowych decyzjach życiowych. Jeśli jedna osoba chce dzieci, a druga ich nie chce, to nie jest drobna różnica, tylko jeden z tzw. fundamentów relacji. W takich sytuacjach „czekanie, aż coś się zmieni” często prowadzi do większego bólu po czasie. Rozmowę warto zacząć nie od presji, ale od jasnego nazwania tego, co się dzieje np.: „Mam wrażenie, że unikamy ważnego tematu i chciałbym o tym spokojnie porozmawiać, bo dotyczy naszej przyszłości.” Celem tej rozmowy nie musi być natychmiastowa decyzja o rozstaniu, ale sprawdzenie, czy w ogóle istnieje wspólna przestrzeń na przyszłość, czy jednak są to dwa różne kierunki życia. To, że ma Pan ambiwalentne uczucia, jest w tej sytuacji zrozumiałe, jednocześnie jest więź i brak zgodności. W takich sytuacjach brak decyzji też jest decyzją, tylko przedłużającą napięcie.
Życzę wszystkiego dobrego,
Joanna Cichosz
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Witold Bomba
Z perspektywy psychologicznej kluczowa jest jedna rzecz: to nie jest konflikt do „dogadania”, tylko różnica fundamentalnych potrzeb. Pan chce mieć dzieci. Partnerka - na ten moment - nie chce. To nie jest kwestia kompromisu typu „spotkajmy się w połowie”. Tu nie ma połowy. Dlatego to, co się dzieje teraz (unikanie rozmowy, trwanie „bo jest dobrze tu i teraz”), jest zrozumiałe emocjonalnie, ale realnie pogłębia koszt - bo inwestują Państwo czas w relację, która może nie spełnić jednej z najważniejszych potrzeb życiowych.
Najuczciwsze podejście do siebie to nie pytanie „jak zacząć tę rozmowę”, tylko „czy ja jestem gotów zrezygnować z bycia ojcem, żeby być w tej relacji?” Jeśli odpowiedź brzmi „nie wiem” - to właśnie o tym powinna być rozmowa. Nie musi Pan zaczynać jej „ostatecznie”. Można prosto i spokojnie nazwać fakt: „widzę, że mamy różne wizje przyszłości”, powiedzieć o sobie: „dla mnie temat dzieci jest ważny i nie chcę go odkładać w nieskończoność”, zapytać wprost: „jak Ty to dziś widzisz - realnie, nie hipotetycznie?”. Bez nacisku i bez przekonywania. Utknięcie w tej sytuacji też jest decyzją - tylko odroczoną. A Pan już czuje, że to „błędne koło” zaczyna kosztować
Zuzanna Różycka
Dzień dobry, to brzmi jak trudna sytuacja, w której na tym etapie życia posiadanie dzieci jest dla Pana bardzo ważną kwestią i odkrył Pan, że jest to coś, co Was dzieli, w czym Wasze plany dotyczące przyszłości się różnią. Być może niepokoi się Pan, że pozostając w związku z obecną partnerką nie spełni Pan marzenia o byciu ojcem, a czas na to minie bezpowrotnie.
To dobrze, że chce się Pan przygotować do rozmowy i szuka porady. Na pewno warto wybrać na rozmowę taki moment, w którym oboje będziecie mieli na to spokojny czas, w którym nie będzie dodatkowych napięć i rozpraszaczy. Warto zacząć rozmowę od powiedzenia tego, co dla Pana jest ważne, ale też szczerej rozmowy jak Pan czuje się w związku i prośby o szczerą odpowiedź Pana partnerki. Ta rozmowa może potoczyć się w różny sposób. Zdaje się - z tego co Pan pisze - że nigdy wcześniej nie powiedzieliście sobie tak wprost jak widzicie dalej swój związek i czy chcecie mieć wspólne dzieci. To niedopowiedzenie trzyma Was razem, ale Pan doświadcza z tego powodu niepewności. Rozmowa wprost da odpowiedzi na pytania, które prawdopodobnie dręczą Was oboje.
Piotr Ziomber
Dzień dobry
Może warto się temu lepiej przyjrzeć i przeanalizować skąd pojawiają się opory przed rozmową oraz decyzją? Z tego wpisu wychodzi, że obije macie zahamowania ale również jest problem komunikacyjny. Warto wyjść z własnej sfery komfortu i zacząć się komunikować i mówić os swoich oczekiwaniach.
Katarzyna Banachowicz-Figiel
Dzień dobry,
to, co Pan opisuje, brzmi jak bardzo trudne miejsce, szczególnie ta ambiwalencja: jednocześnie chcieć i nie chcieć tego zakończyć.
Z jednej strony jest w Panu ważna potrzeba związana z chęcią posiadania dzieci. Z drugiej jest relacja, w której Pan jest i do której jest Pan przywiązany. I wygląda na to, że trudno to ze sobą pogodzić.
Unikanie rozmowy, zwłaszcza wtedy, kiedy obie strony czują, że jej podjęcie może coś zakończyć, bywa na ten moment łatwiejsze, nawet jeśli w środku pojawia się poczucie, że coś się nie zgadza.
Pisze Pan, że tkwicie w czymś bez przyszłości i że tracicie czas. Brzmi to tak, jakby jakaś część Pana już widziała, w którą stronę to zmierza a jednocześnie inna część chce w tej relacji zostać.
Różnica w podejściu do dzieci to jedna z tych kwestii, które często trudno pogodzić bez kosztu dla którejś ze stron. Być może dlatego ta rozmowa jest tak trudna.
Może na początek nie chodzi o to, jak idealnie ją zacząć, tylko o to, żeby samemu przed sobą nazwać, co jest dla Pana najważniejsze i z czym byłby Pan w stanie żyć w dłuższej perspektywie.
To, że Pan to widzi i o tym pisze, już dużo mówi o tym, że coś w Panu szuka zmiany.
Z pozdrowieniami
Katarzyna Banachowicz-Figiel

Zobacz podobne
Dzień dobry. Mam problem z rozmową z bliskimi na poważne tematy. Nie umiem prosić o pomoc, wyrażać swoje uczucia, często nie potrafię powiedzieć, dlaczego zrobiłem coś tak, a nie inaczej, zamazuje w pamięci argumenty i przykłady dotyczące tego, co mnie nurtuje, co mi przeszkadza, a boję się poruszyć i nazwać coś na bieżąco.
Często nie poruszam pewnych kwestii, ponieważ boję się, że będą odebrane jako bezsensowne, że nie przyniosą efektu, że doprowadzą do konfliktu. Nie widzę sensu w podejmowaniu działań i poddawaniu pomysłów, bo, częściowo z doświadczenia, wiem, że zostaną odrzucone.
Cały ten problem w mojej głowie przekłada się na moje relacje z bliskimi i na rażące obniżenie jakości mojego małżeństwa, które jeszcze przed zawarciem sakramentu nie było rewelacyjne.
Nie wiem co z tym zrobić, nie umiem sobie z tym poradzić. Pozdrawiam i z góry dziękuję za wszelkie konstruktywne podpowiedzi
Dzień dobry. Jestem w trudnym związku. Ja 52 lata,on 74. Spotykamy się ,jeździmy na wczasy 8 lat. Dzieci jego nie wiedzą o moim istnieniu, gdyż on boi się im powiedzieć. Mieszkamy osobno, bo tak ustaliliśmy - ja chciałam ,namawiałam ,ale on miał jakieś obawy.Jest żonaty i nie ma rozwodu, ale jak go poznałam nie mieszkał już z żoną 15 lat.Spotyka się z żoną tylko przy okazji Świąt i innych uroczystości. Córka zawsze jego zaprasza jako rodziców razem.Nieraz mi mówił tak, jakby nie wierzył w moją miłość do niego ,żebym znalazła sobie młodszego ,że on jest stary itd.Nie umie rozmawiać o uczuciach, jest zamknięty w sobie, ale czynami udowadniał ,że nie jestem mu obojętna.Ja mówiłam ,że go kocham otwarcie on albo nic albo mówił,że tyci tyci i śmiał się albo ,,takiego starego dziada,,.
Ostatnio uratowałam go, bo miał przy mnie mini udar, nie chciał do szpitala.Odwiedzalam go 2 x dziennie, bo tęskniłam ,martwiłam się, ale zawsze albo rano albo w godzinach wieczornych, żeby nie widziały mnie jego dzieci, była też żona u niego z córką, tak dla proformy.
Ma dodatkowo wykrytego małego tętniaka i jest u córki w innym mieście.Ona załatwia mu rehabilitację i zapadną decyzje co dalej z tętniakiem.Ja tylko mogę napisać smsa do niego, on dzwoni rano i wieczorem, trochę pogadamy głównie o chorobie.Ja go pocieszam ,mówię ,że będę czekała na niego tyle, ile trzeba,że wróci do domu ,że będziemy się spotykać ,cieszyć się życiem.On mówi ,że już po chłopie teraz,,.Boję się ,że jak wróci to zerwie kontakt ze mną ,nie będzie chciał się spotykać.Przecież seks nie jest najważniejszy.Mżzna cieszyć się życiem, rozmawiać ,spacerować.Mnie zależy na nim na tym, żeby wrócił cały zdrowy.Bardzo go kocham ,szanuję, on wie o tym.Zawsze jestem koło niego. Mówię mu otwarcie ,że go kocham.Nie może uwierzyć chyba w moja miłość?Ile mogę zapewniać ,mówić ?Zawsze mówił,że go zostawię jak będzie stary.Nawet nie myślałam o tym. Prosze o pomoc co mam robić?Przekonywać go dalej ,błagać ,prosić?. Wyjeżdżaliśmy razem zawsze się rozumieliśmy.

Asertywność – jak ją rozwijać i dlaczego jest ważna?
Asertywność może odmienić Twoje życie. Poznaj techniki, które pomogą Ci budować zdrowe relacje, chronić się przed mobbingiem i wyrażać potrzeby. Dowiedz się, jak stać się bardziej asertywnym i cieszyć się lepszą jakością życia osobistego i zawodowego.