
Witam. Mam problem z uzależnieniami narkotyków, alkoholowej i sexoholizmem
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz
Dzień dobry, na pierwszy plan tego zgłoszenia wysuwa się problem z uzależnieniem/używaniem substancji psychoaktywnych i pornografii. Trudno jednoznacznie na podstawie powyższych danych diagnozować przyczyną takiego stanu rzeczy, ale zaryzykowałabym stwierdzenie, że być może pod wpływem substancji osłabia się wewnętrzna kontrola, związana z trudnymi uczuciami (wstydem, lękiem, poczuciem winy), które na co dzień nie pozwalają czuć i realizować swoich prawdziwych preferencji seksualnych. Jednak proszę powyższego nie traktować jako diagnozy, bo taka może zostać postawiona jedynie w bezpośrednim kontakcie z profesjonalnym psychoterapeutą i/lub lekarzem psychiatrą, i na którą może mieć wpływ szereg czynników tj. Wiek, wcześniejsze doświadczenia, sytuacja życiowa i tym podobne. Dlatego sugeruję niezwłocznie zgłosić się do psychoterapeuty, który legitymować się będzie minimum ukończonym czteroletnim szkoleniem psychoterapeutycznym, który będzie pracował w bezpośrednim kontakcie w gabinecie i do tego będzie miał doświadczenie pracy z osobami mającymi problemy z używaniem. Niewystarczająca będzie w tym przypadku konsultacja ze Specjalistą Psychoterapii uzależnień. Jeżeli poda Pan miasto zamieszkania, mogę spróbować wskazać odpowiednią osobę, do której można się zgłosić. Pozdrawiam Magdalena Bilińska Zakrzewicz

Zobacz podobne
Witam,
mój problem od zawsze i źródło wiecznych sprzeczek z mężem. Pochodzę z rodziny, gdzie ojciec nie miał kolegów, nie wychodził na przysłowiowe piwo. Mama też nie, nie pracowała.
Wyszłam za mąż ponad 10 lat temu. Mąż domator.
Czasami były jakieś wyjścia z pracy, ale zazwyczaj nie chodził, bo ja nie chciałam. Im dalej w naszym małżeństwie, tym większy problem się z tego zaczął robić. To nie tak, że wcale nie chodził. Chodził, ale rzadko i po naszych sporych kłótniach.
Czasami trzymałam go i płaczem prosiłam, żeby nie wychodził.
Po skończeniu magicznej 40stki coraz częściej zaczął mówić o tym, że chce mieć czas na własne hobby, że ma prawo wyjść ze znajomymi, że się stresuje jak ma mi powiedzieć o jakimś wyjściu itd. Oprócz wyjazdów służbowych i wyjść tu na miejscu doszły teraz spotkania ze znajomymi z rodzinnego miasta.
Na wszystkie chce pójść, pojechać itd.
Obecnie jest to coś, co myślę, że doprowadzi do naszego rozstania, ponieważ ja już psychicznie nie jestem w stanie tego udźwignąć. Tego napięcia, że zaraz przyjdzie i znowu będzie chciał gdzieś wyjść. A dodam, że chodzi na boks kilka razy w tygodniu, wiec ma swój czas poza domem.
Z czego wynika moja postawa? Z domu? Z tego, że u mnie w rodzinie nie ma takich problemów? Z tego, że moi rodzice uważają, że jak ktoś wychodzi wieczorem, to zdradza? Że nie wypada, bo ma żonę i dzieci to po co ma się szlajać.
Z tego, że sama jeździłam na wiele wyjazdów służbowych i widziałam, co tam się dzieje. Wreszcie z tego, że on stawia te wyjścia ponad nasze relacje. Miałam terapię, ale niewiele to dało.
I szczerze zastanawiam się, dlaczego to ja mam się zmieniać? Dlaczego mam się godzić na jego wyjścia?

