
- Strona główna
- Forum
- kryzysy, związki i relacje
- Mieszkanie z...
Mieszkanie z partnerką skutkuje kryzysem w związku, czuję się, jak śmieć
Dawid K
Katarzyna Rosenbajger
Witam, z pana listu wynika, że jest pan w związku raczej przemocowym. Nie pisze pan co dokladnie sie wydarzylo i czy zaszly jakies zmiany w waszej relacji, ale jedno jest pewne, żadna przemoc fizyczna nie może być przez pana akceptowana.
Często mówi się o przemocy mężczyzn wobec kobiet, ale mówienie o przemocy względem mężczyzn jest nadal wstydem. Widzę, że u pana jest podobnie.
Proszę jak najszybciej porozmawiać z partnerka i wytłumaczyć, że takie zachowania są niedopuszczalne. Pisze pan o samych negatywnych emocjach i ogólnym pogorszeniu pańskiego życia, ale obawiam się, że nie na tym polega związek. Związek to rozmowa i szacunek. Nasz dom to nasz azyl i powinniśmy czuć się w nim bezpiecznie i spokojnie, a z tego co pan opisuje to tak nie jest.
Proszę jak najszybciej porozmawiać z partnerką o przyczynach jej zachowania i wybuchach złości. Jeśli to nie pomoże, to byłoby lepiej gdybyście państwo rozważyli zamieszkanie osobno oraz terapię, dla par lub indywidualna. I proszę pamiętać, że nigdy nie powinniśmy się godzić na przemoc w związku.

Zobacz podobne
Witam,
od paru miesięcy jestem w związku, który się formalnie zakończył, ale dalej go z partnerką kontynuuję.
Partnerka doszukiwał się u mnie zdrady, a jak jej nie znalazła, to ją wymyśliła i myślę, że w to wierzy.
Od tego czasu (a nie raz wcześniej) przyłapałem ją na kłamstwie i spotykaniu się z innymi facetami (niby tylko znajomi). Teraz wiem, że mnie zdradza, mimo to nie daje mi odejść. Co chwile od nowa daje mi miłość i nadzieję na odratowanie relacji (uwielbiamy ze sobą przebywać), a jak się wkręcam, to okazuje brak szacunku przy innych ludziach, nie jest lojalna, czasem innym źle o mnie mówi i zdradza nasze sekrety. Ma kolegę, z którym non stop przebywa i na pewno coś między nimi jest. Wiem, że mam jakiś problem ze sobą, bo nie mogę odpuścić, co chwilę wracam, a potem odczuwam, jak mnie to niszczy, jaki załamany chodzę.
Czasem moja ex dopuszcza się prowokacji, żeby mnie zdenerwować, a potem obwinia mnie o moje reakcje.
Moja ex dopuszcza się rękoczynów w stosunku do mnie.
Ma dwa oblicza, raz kochana, a raz wyrachowana i zawistna osoba.
Jak mam się uwolnić od tej relacji?
Co mam robić i gdzie szukać ratunku, żeby już nie wracać. Czuję się bez niej jak narkoman na głodzie.
Dodam, że jestem młodym, dobrze zbudowanym, energicznym i kontaktowym człowiekiem z dobrą posadą.
Wszystkie moje związki to tragedia...
Witam. Jestem mamą dwóch synów po przejściach i obecnie jestem z partnerem w związku na odległość. On zaprasza mnie do siebie z dziećmi na wakacje, by choć na tydzień do niego polecieć. Mieszka i pracuje za granicą, ja jestem w Polsce. Dodam, że ja nie pracuję, mieszkam na wsi i bardzo źle się z tym czuje, że on miałby za wszystko płacić. Gdy odmówiłam wyjazdu, on stawia sprawę jasno, jeśli nie przylecimy to między nami koniec. To tylko utwierdza mnie, że on mnie wcale nie kocha, stawiając mi ultimatum. Po prostu on nie rozumie tego, jakie to dla mnie jest trudne. Wiele przeszłam w poprzednich związkach i nie chce nic od obecnego partnera. Nie chce, by później było mi coś wypominane, jak miałam w poprzednich relacjach, czuję się z tym bardzo źle. Gdy tylko coś jest nie po jego myśli, od razu się oburza na mnie i pisze mi przykre słowa, obwiniając mnie, że to mi nie zależy i w ogóle. Nie wiem, co mam robić, ogólnie jestem strasznie załamana, wszystko mnie przytłacza. Nie widzę sensu życia, mam okropne myśli i często łapie doła ,płacze o różnych porach dnia … Bardzo proszę o jakąś poradę. Nie mam nawet z kim porozmawiać o tym wszystkim kogoś się poradzić😢

