
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Jak radzić sobie z...
Jak radzić sobie z poczuciem znudzenia i braku zaufania do ludzi?
Anonimowo
Monika Figat
Dzień dobry,
domyślam się, że musi być Pani bardzo trudno w takiej sytuacji.
Trudno tutaj na forum udzielić jednoznacznej odpowiedzi bez głębszego poznania Pani historii i potrzeb. Warto pamiętać, że poczucie znudzenia i zniechęcenia często wiąże się z niezaspokojonymi wartościami oraz trudnościami w budowaniu zaufania po trudnych doświadczeniach. W nurcie terapii akceptacji i zaangażowania zachęcam do łagodności wobec siebie i stopniowego otwierania się na nowe doświadczenia, nawet jeśli pojawia się lęk czy rozczarowanie.
Może warto rozważyć rozmowę z psychologiem, by wspólnie poszukać sposobów na odzyskanie energii i sensu w codzienności. Nawet jeśli teraz wydaje się to bardzo trudne, można nad tym pracować i odnaleźć satysfakcję w relacjach i życiu.
Serdeczności i powodzenia
Monika Figat, Psycholog [Warszawa i on-line] | monikafigat.pl
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anna Szczypiorska
WItaj, to co zostało opisane nie jest zwykłym znudzeniem ani „marudzeniem”, tylko doświadczeniem głębokiej frustracji potrzeb: kontaktu, wzajemności, bezpieczeństwa i sensu. Gdy ktoś czerpie energię głównie z relacji, a te raz po raz okazują się rozczarowujące, niespójne albo raniące, naturalne jest poczucie zniechęcenia i wrażenie, że życie staje się błędnym kołem. Kolejne sytuacje, które przywołujesz, nie są drobiazgami, to powtarzające się doświadczenia naruszania granic, braku wzajemności i zawstydzenia, które stopniowo podkopują zaufanie do ludzi i do samej siebie. W takich warunkach wycofanie i ostrożność nie są słabością, lecz próbą ochrony. Jednocześnie ta ochrona ma swoją cenę: im mniej zaufania i otwartości, tym mniej szans na doświadczenia, które mogłyby dać energię i nadzieję. Napięcie, które opisujesz, chęć „naciśnięcia gazu” przy jednoczesnym poczuciu, że życie ciągle hamuje, często pojawia się u osób wrażliwych, które dużo inwestują emocjonalnie, ale zbyt rzadko spotykają się z odpowiedzią. Warto tu powoli przesuwać punkt ciężkości z oczekiwania, że relacje od razu coś wypełnią, na budowanie bardzo małych, bezpiecznych kroków kontaktu i jednoczesne wzmacnianie poczucia własnej wartości niezależnie od reakcji innych. Jeśli poczucie pustki, zniechęcenia i braku sensu utrzymuje się długo, to sygnał, że dobrze byłoby przyjrzeć się temu z kimś profesjonalnie, nie dlatego, że „coś jest z Tobą nie tak”, ale dlatego, że za dużo było zawodów i za mało bezpiecznych doświadczeń.
Joanna Jaśkiewicz
Z opisu Pani wynika, że wiele sytuacji przeżywa Pani w jednoznaczny sposób. Wskazuje to na utrwalone schematy i mechanizmy, które stały się strukturą obronną Pani osobowości (przed zranieniem, wchodzeniem w bliskie relacje), ale jednocześnie hamują przeżywanie satysfakcji, tworzenie relacji. Wiele sytuacji czy też relacji w życiu jest rozczarowywujących, jednak myślę, że może Pani przeżywać różne zdarzenia w nieco przerysowany negatywny sposób (to jest powtarzający się schemat). Trudno też Pani poradzić sobie z trudnymi emocjami, które zalegają bardzo długo. Myślę, że to jest to błędne koło "życia" o którym Pani pisze. Być może nie dostrzega Pani wielu pozytywnych zdarzeń w interakcjach z innymi, w ten sposób powtarza się ten schemat (relacje są rozczarowywujące, raniące itp.). Ważne jest, żeby rozumieć to co się z Panią dzieje w taki sposób, że jest to struktura obronna, która jest zapewne rezultatem wielu Pani trudnych doświadczeń, przeżyć. W związku z tymi trudnościami trudno jest Pani zaspokoić swoje potrzeby, które są bardzo związane z relacjami, stąd poczucie znudzenia życiem, braku satysfakcji. Warto skorzystać z pomocy terapeuty. Pozdrawiam.
Weronika Jeka
Dzień dobry,
widać, że bardzo potrzebuje Pani kontaktu, energii od ludzi, poczucia wzajemności i bezpieczeństwa, a zamiast tego raz po raz doświadcza Pani ignorowania, przekraczania granic albo zawodu. Nic dziwnego, że pojawia się zniechęcenie, brak zaufania i poczucie, że życie ciągle hamuje, mimo że w środku jest gotowość, by iść dalej.
Warto zauważyć, że te doświadczenia nie świadczą o tym, że nie zasługuje Pani na dobre relacje, raczej o tym, że trafiła Pani na wiele sytuacji, w których inni zachowywali się nie w porządku. To naturalne, że po takich przeżyciach pojawia się ostrożność, a nawet wycofanie. Jednocześnie ta ostrożność może sprawiać, że świat zaczyna wydawać się pusty i jałowy. Być może pomocne byłoby zadbanie o siebie i swoje potrzeby w sposób, który nie zależy wyłącznie od innych, choćby częściowo. Jeśli ma Pani taką możliwość, rozmowa z psychologiem lub psychoterapeutą mogłaby pomóc uporządkować te doświadczenia i znaleźć sposób, by ruszyć dalej bez ciągłego poczucia hamulca. To, co Pani czuje, jest zrozumiałe, i da się z tym pracować.
Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego
Weronika Jeka

Zobacz podobne
Witam. Mam 38 lat a mój partner ma 57 i jesteśmy razem 17 lat. Mam problem z partnerem, gdyż po ostatniej naszej rozmowie, jaka miała miejsce jakiś czas temu, partner stwierdził, że nie będzie mnie komplementował, bo bym się jeszcze przyzwyczaiła. Natomiast jeśli chodzi o komplementy w kierunku innej kobiety, to tutaj ich nie oszczędza. Zawsze wie, co powiedzieć ,,ale się wyrobiła,, Ja niestety czuje się bardzo okradana, jak i z uwagi tak i z komplementów. Nie proszę i nie prosiłam o nie nigdy, ale faktycznie nie czuje się z tym dobrze, nie czuje się kochana i zauważona. Partner od dłuższego czasu zauważa mnie, wtedy kiedy coś chce, wtedy robi się słodki jak cukier, a kiedy dostaje to, co chce, sytuacja znów się zmienia. Przestaliśmy rozmawiać już na 80% tematów jak np. relacje w związku, sprawy intymne. Teraz nasze rozmowy dotyczą spraw służbowych. Życie intymne kuleje. Nieraz bywa tak, że przez półtora miesiąca między nami nie ma nic. Są chwile, kiedy mam duże wątpliwości co do jego miłości i wierności. Mam wrażenie, że z jego strony nie ma miłości, a jest tylko przyzwyczajenie. Wiele razy podejmowałam rozmowy, ale one zawsze kończymy się sprzeczkami dlatego wycofałam się z jakichkolwiek rozmów, żeby tylko nie do chodziło do spięć między nami . Momentami już nie mam siły. Są momenty ,że w ogóle nie czuje go koło siebie, a wręcz często odczuwam samotność. Czuje, że jestem już na takim etapie, że zaczynam myśleć o sobie i żyć jak osobna jednostka. Nie czuje żadnej satysfakcji z tego związku. Za to cieszę się bardzo, jak idę do pracy, tam mogę pośmiać się, pożartować, inaczej mi czas leci . Natomiast kiedy wracam do domu, do niego, od razu moje samopoczucie gdzieś idzie spać. Jak dalej postępować czy faktycznie najlepiej się zająć sobą w takim wypadku. Pozdrawiam

