
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież, kryzysy
- Witam, od pewnego...
Witam, od pewnego czasu tracę chęci do życia
Alanek
Tomasz Lajfert
Alanek,
Wygląda na to, że przeżywasz wyprowadzkę brata. I jest to stan naturalny, co może powodować np. Twój smutek.
Mnie osobiście zatrzymuje i martwi “…, od pewnego czasu tracę chęci do życia”. Jako psychoterapeuta zachęcam Ciebie do rozważenia konsultacji psychoterapeutycznej. Wspólnie z terapeutą czy psychologiem sprawdzisz, czy Twój stan wynika z faktu wyprowadzki brata i potrzebujesz to przeżyć, czy utrata chęci do życia jest spowodowana innymi czynnikami. Wierzę, że to pozwoli Tobie uzyskać odpowiedź na zadane pytanie.
Tomasz
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Usunięty Specjalista
Dzień dobry. To zbyt mało informacji, np.: w jakim wieku jesteś, co obecnie porabiasz, czy wcześniej wystąpiły podobne problemy itp? W jaki sposób rozumiesz , że nie masz innego wsparcia: czy ze strony rodziców czy przyjaciół?, pozdrawiam
Usunięty Specjalista
Wyprowadzka brata, który jest dla Ciebie wsparciem to z całą pewnością pewnego rodzaju starta. Strata to stan, który powoduje u nas obniżenie nastroju, a co za tym idzie pojawiają się różne myśli. Jedne z nich bywają bardzo nieprzyjemne, jak np. te o tym, że tracisz chęci do życia. Absolutnie byłby daleki od sformułowania, że jest coś z Tobą nie tak, przeciwnie, wszystko z Tobą w porządku, jeśli w takiej chwili doświadczasz smutku i pewnej straty. Myśli te stanowią pewnego rodzaju wyobrażenie o tym, że bez brata będzie zdecydowanie trudniej i ciężej w codziennym funkcjonowaniu. Jeśli chcesz zająć się tymi myślami, to warto zastanowić się jak widzisz Waszą relację, czemu jest ona dla Ciebie ważna i jak chcesz, by ona wyglądała w przyszłości.
Jeśli muzyka stanowi źródło uspokojenia, wyciszenia, nie rezygnuj z niej. Jest to forma pomocy, którą warto mieć pod ręką. Natomiast jeśli obawiasz się, że coś Ci grozi lub myślom tym towarzyszą pewne plany, co do odebrania sobie życia, to warto pomyśleć o konsultacji z lekarzem psychiatrą lub zgłosić się po pomoc do psychologa.
Dorota Kuffel
Dzień dobry,
nic z Tobą nie jest nie tak. Brat, który był jedynym wsparciem, jak piszesz, wyprowadza się. To jest jakaś strata, która naturalnie powoduje smutek czy nawet lęk. Przykro mi, że to jedyna relacja, która jest wspierająca. Jeśli brat nie zna Twoich uczuć, może warto się nimi podzielić. Zatrzymuje mnie też to założenie, że coś z Tobą nie tak, gdy tymczasem mi wydaje się to naturalne. Jeśli ten stan jest tak dokuczliwy, warto pomyśleć o wsparciu terapeutycznym.
Pozdrawiam Cię
Dorota

Zobacz podobne
Czy to normalne, że mam tylko jednego przyjaciela?
Rozmowy z innymi nie są łatwe dla mnie i nawet nie wiem, czy chce mieć jakichkolwiek innych znajomych. Czuję, jakbym nie powinna należeć do tego społeczeństwa i mojej grupy wiekowej. Osoby w liceum interesują się tylko alkoholem, imprezami i zboczonymi żartami. Nie mam prawie żadnych tematów, jakie mogłabym z nimi poruszyć. Rozumie mnie tak naprawdę tylko mój przyjaciel, co ma podobne poglądy, jak ja. Nie wiem, czy mam jakąś fobię społeczną, czy coś. Zawsze nauczyciele nazywali mnie po prostu nieśmiała. Jednak prezentacje przed klasą czy nawet pogadanie z “kolega” z klasy jest dla mnie trudne. Do połowy osób z klasy nigdy się nawet nie odezwałam, mimo że znam ich już od połowy roku. W podstawówce sytuacja wyglądała bardzo podobnie. Zmiana środowiska nic nie zmieniła, pomimo dużych chęci. Niedobrze się czuję, jak widzę, że każdy jest inny ode mnie. Wychowawca na siłę proboje mnie zmusić do gadania z kimś innym, grożąc obniżeniem zachowania.
Podobno w przedszkolu byłam bardzo rozgadana i gadałam z każdym. W grupach z większą ilością osób czuję się po prostu niekomfortowo. Próbowałam na początku nowej szkoły spotykać się z kilkoma dziewczynami z klasy. Nie było to jednak przyjemne i wolę być z kimś na osobności. Gdy jestem w grupie, po prostu się nie odzywam. Nikogo też raczej to nie obchodzi. Potem utworzyły się tylko grupki w klasie, które tylko śmieją się ze mnie i mojej przyjaciółki. Utrzymuje jakiś kontakt z innymi w klasie, ale jest on raczej przymusowy. I to nawet nie do końca z mojej winy. Gdy są rozmowy w parach na np angielskim inne dziewczyny wolą po prostu gadać z sobą. Czy naprawdę jest coś nie tak we mnie?
