Aplikacja TwójPsycholog wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Silne kłopoty neurologiczne - zawroty głowy, nieostry wzrok pojawiły się nagle, a lekarze wykluczyli zaburzenia fizyczne. Proszę o pomoc!

Witam, Około 3 miesięcy temu w dzień jak każdy inny zacząłem się dziwnie czuć. Mianowicie towarzyszyło mi uczucie zawrotów głowy, trudności w skupieniu, otumanienia, ucisku w głowie, wrażenie gorszej równowagi, pogorszonego widzenia . Od tamtej pory objawy występowały przez około 2 tygodnie aż końcu udałem się do specjalisty neurologa który nie wykrył żadnych problemów jednakże wskazał wykonanie tomografu jeśli objawy nie ustaną. Po około dwóch tygodniach nieustannych objawów udałem się na tomograf. Po upłynięciu 2 tygodni otrzymałem wynik z którego można było wywnioskować, że wszystko jest w normie z wyjątkiem jednej rzeczy. Odcinkowe zgrubienie śluzówki sitowia, co w mojej opinii nie ma wpływu na występujące objawy (Jak się później okazało lekarz też nie widział powiązania) tylko ma związek z dawnym zbyt długim stosowaniem kropli do nosa z xylometazolinem bez których nie mogłem funkcjonować lecz problem już minął. Objawy wciąż nie ustawały więc poszedłem do lekarza rodzinnego który zlecił wykonanie złożonych badan krwi (tarczyca, cukier oraz inne ogólne badania krwi) oraz polecił udanie się jeszcze raz do neurologa jak i okulisty. Badania krwi nic nie wykazały, wszystko w normie. Po kolejnych kilku tygodniach znów udałem się do neurologa który również nic mi nie powiedział oprócz zlecenia kolejnych badań takich jak rezonans z kontrastem oraz wizyta u kardiologa. Wizyta u okulisty również zakończyła się oznajmieniem, że wszystko jest w dobrze i lekarz nie widzi nic niepokojącego. Rezonans mam dopiero za 3 miesiące jak i kardiologa a objawy nie dają mi spokoju w codziennych czynnościach i bardzo utrudniają mi życie. Z moich obserwacji zauważyłem, że objawy są mniej zauważalne gdy jestem skupiony np: jazda samochodem czy też praca. Proszę o pomoc ponieważ zaczynam już wątpić, że ktokolwiek pomoże mi z moim problemem. Mam 20 lat i prowadzę zdrowy tryb życia. Nie pale oraz nie pije .
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz

Dzień dobry,

z tego, co Pan pisze jest w trakcie diagnozowania, co może być procesem długim i męczącym. Bardzo dobrze, że szuka Pan pomocy u różnych specjalistów (jeżeli ma Pan taka mozliwość sugeruję również konsultację laryngologiczną, ponieważ zawroty głowy i zaburzenia równowagi mogą wiązać się z obszarem błędnika). Pocieszajacą wiadmością jest to, że wykluczono poważne schorzenia neurologiczne. Rozumiem, że mimo to odczuwa Pan dyskomfort i niepokój o stan zdrowia. Wie Pan też, co jest dla Pana pomocne; zdrowy styl życia, koncentracja na pracy. Sugerowałabym iść tym torem; spróbować medytacji mindfulness, która jest praktyką uważności, czyli bycia tu i teraz, ma również udowodnione działanie terapeutyczne i wspomagające w terapii różnych problemów psychicznych i somatycznych.

Życzę wszystkiego dobrego

Pozdrawiam

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z docinkami rodziny i znajomych jako samotny mężczyzna po trzydziestce?

Ludzie mi dokuczają. Znajomym i rodzinie nie podoba się mój "stan matrymonialny", jestem samotnym mężczyzną po trzydziestce. Wszyscy mnie dobijają, zawsze słyszę jakieś głupie docinki i chamstwo w moją stronę. Zdecydowałem się na samotność, bo jestem brzydki i do tego oszpecony (blizny po wypadku). Pracując, czuję się dobrze, jedynie rozmowy ze współpracownikami powodują u mnie dyskomfort. Rzadko wychodzę z domu, tylko do pracy i na zakupy. Chcę żyć po swojemu, ale ludzie mi nie pozwalają. Samemu jestem szczęśliwy, ale to szczęście ginie, gdy tylko muszę się z kimś spotkać. Czy jakakolwiek terapia ma sens w moim przypadku? Czy to coś w ogóle da? Ja chce tylko spokojnie doczekać śmierci, nie oczekuję nic więcej od życia.

Introwertyzm, zmęczenie i lęk przed relacjami - jak sobie radzić?

Dzień dobry, Jestem introwertyczką, mam 42 lata. Ostatnimi czasy ciężko mi samej ze sobą. Jestem potwornie zmęczona, nic mnie nie cieszy, nic mi nie potrzeba, nic mi się nie chcę. Czuję wewnętrzny niepokój, ciągle wszystko analizuje i myślę o wszystkim, zadręczam się. Jestem singielką, nie potrafię być z kimś, boję się, że skrzywdzę kogoś swoją niedoskonałością, nie potrafię się otworzyć, jestem wycofana. Męczy mnie obecność innych osób, najchętniej zwolniłabym się z pracy i przeleżała całe dni w łóżku, w ciszy i spokoju. To jest bardzo męczące i ciężko mi z tym. Co mam z tym zrobić, co jest ze mną nie tak ?

Nudności w pracy i brak energii po godzinach - jak sobie poradzić?
Nudności w pracy... To już kolejny raz, kiedy czuję, że w pracy jest mi niedobrze. Z rana - jest ok, w normalny dzień bez pracy - jest ok. Przychodzę do pracy i zaczyna mi być niedobrze. I nie tylko to, ostatnie 2 tygodnie w ciągu tygodniu nic mi się nie chciało i to NIC oznacza to, że nie chciało mi się czytać książek, oglądać TV itd, czyli nawet czynności typowo rozrywkowych. Bo zazwyczaj po pracy spędzam czas na pisaniu książek. Nie wiem już, co z tym robić. Zaakceptowałam już, że nie lubię swojej pracy, że nie lubię zawodu, który wykonuję, bo chcę być pisarzem, jednocześnie zaakceptowałam, że nie odejdę, bo ta praca daje mi pieniądze i pewne benefity, i też spokój pod takim względem, że każda zmiana pracy to stres itd. Ale jest coraz gorzej... I martwi mnie szczególnie że po pracy jestem nie do życia :(
Czy psycholog może złożyć zawiadomienie komukolwiek, jeśli jego klientka zamierza dokonać aborcji?
Dzień dobry co w takich przypadkach? Czy psycholog może złożyć zawiadomienie komukolwiek, jeśli jego klientka zamierza dokonać aborcji, dokonała aborcji, bądź jego klient chce dokonać eutanazji?
Przez gadulstwo nie wiem, jak naprawić przyjaźń. Chciałabym siebie skorygować, pomóc sobie w zachowaniu.
Dot. pytania: Mam problem z gadulstwem - co zrobić, żeby się trochę powstrzymać? Czy dla mnie samej jest to gadulstwo trudnością? Raczej nie, ponieważ uwielbiam mówić, jednak widząc reakcje innych trochę tak - jest problematyczne. Raczej dobrze by było gdybym znalazła równowagę pomiędzy dużą komunikatywnością, a jakąś drobną powściągliwością, aby kogoś do końca wysłuchać, z czym też mam problem. Bardzo często słyszałam, że jestem bardzo dominująca w rozmowie, niedająca dojść do słowa i często skupiona tylko na gadaniu gadaniu gadaniu (właśnie przyjaciółka o to się obraziła, że nigdy jej nie słucham a moje opowieści są tak rozwleczone i niekończące się, że za każdym razem słuchając mnie, ma mnie dość za każdym razem tylko bardziej, a ja czuję, że tracę przyjaciółkę. Tak, absolutnie nie chcę rezygnować z komunikatywności, bo i w jakim celu po co ? To dobra cecha, tylko jak ze wszystkim, we wszystkim można przesadzić. Chodzi o kontrolowane gadulstwo (tak nawet gadulstwo nadal, ale kontrolowane, aby ludzie się ode mnie nie odsuwali, nie było reprymend w pracy. Mnie samą chyba też męczy ten mój słowotok. A może raczej TA UPARCIE, NIEDĄJACA SPOKOJU, BARDZO SILNA POTRZEBA KONTAKTU, mam bardzo duże potrzeby społecznej integracji i towarzyskości, nawet wydaje mi się, że większość ludzi są aspołeczni, że im wystarcza tak niewiele rozmów, spotkań.... Raz z miesiącu średnio spotkania towarzyskie to naprawdę niewiele i czuję sie jak pustelnica i zaczynam popadać w tzw doła.... Zastanowiłam się chwile nad sobą i faktycznie ZALEWAM innych sobą, dusząc ich. Jak to przyjaciółka określiła - dominująca, głośna, i że nie obchodzi mnie co u niej słychać, cokolwiek by się nie działo, bo nie daję jej dokończyć, bo jaaa musze gadać i to najważniejsze ponad wszystko. A dlaczego się aż tak na mnie zdenerwowała - o w sumie "tylko gadulstwo" ,co prawda meczące, ale może nie powód, aby się aż tak obrazić? Obraziła się, bo jak to określiła "miarka się przebrała, jak 5 h mojego klepania musiała słuchać, ZWŁASZCZA próbując mi powiedzieć, opowiedzieć jak czuła się, kiedy jej ojciec zmarł I ZE WŁAŚNIE wczoraj zmarł (wczoraj w sensie od dnia kiedy ta rozmowa była) i jak pocieszała swojego załamanego brata.... a ja zareagowałam, ale oczywiście gadam, rozwodząc się nad wszystkim i coraz bardziej nad niczym, nawet jak odpowiadając na to, co mi powiedziała, ale to był mój własny monolog, a ona nie mogła z siebie wyrzucić swojego monologu, swoich emocji, bo ją zalałam. Teraz chyba rozumiem.. Dlatego to jednak jest problem, może nie tak na codzień, ale jednak jest, bo sytuacyjnie czasem nawet bardzo duży. Czuję się jak pustelnica w pustelni, teraz mam tylko średnio raz w miesiącu towarzyskie większe spotkania i tylko kilku znajomych, a dodatkowo o przyjaciółkę mniej. Jestem sfrustrowana. Właśnie sytuacja z przyjaciółką opisana wyżej spowodowala, że zwróciłam uwagę na swoje gadulstwo, i że może to jednak czasami jest już problem..... Wcześniej w ogóle nie zwracałam na to uwagi. Jednak nienawidzę milczenia i nie wiem, czemu ma służyć. Jak uratować przyjaźń i kontrolować gadulstwo (nie chcę z siebie rezygnować, jedynie skorygować) Pozdrawiam
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!