- Strona główna
- Forum
- inne
- Wpływ zaburzeń...
Wpływ zaburzeń psychicznych na zmiany w mózgu i jego strukturę/aktywność.
Ilona
Piotr Ziomber
Tak, długotrwała choroba psychiczna, taka jak schizofrenia, może prowadzić do zmian w strukturze i funkcjonowaniu mózgu. Te zmiany obejmują zarówno aspekty strukturalne, jak i funkcjonalne, a ich charakter zależy od rodzaju zaburzenia i czasu trwania choroby. Schizofrenia wiąże się z zauważalnymi różnicami w budowie mózgu w porównaniu do osób zdrowych, takimi jak zmniejszona objętość istoty szarej w płatach czołowych i ciemieniowych oraz mniejszy hipokamp, odpowiedzialny za pamięć. Długotrwały przebieg choroby może nasilać te zmiany, prowadząc do postępującego zaniku tkanek mózgowych, co częściowo bywa nieodwracalne bez leczenia, choć terapia farmakologiczna i psychoterapeutyczna może spowalniać proces. U osób zdrowych mózg wykazuje większą objętość kluczowych struktur, jak płaty czołowe (odpowiedzialne za planowanie i kontrolę emocji) czy hipokamp, bez obserwowanych deficytów w istocie szarej. W schizofrenii te obszary są często mniejsze i wykazują indywidualne wariacje, co tłumaczy różnorodność objawów, ale zmiany nie są jednolite u wszystkich pacjentów. Schizoidalne zaburzenie osobowości (ZPO) różni się od schizofrenii. Badania wskazują na subtelniejsze różnice strukturalne, głównie w układach neuroprzekaźnikowych i aktywnościach neuronalnych, bez tak wyraźnego zaniku objętości jak w psychozach. Nie powoduje ono typowo nieodwracalnych zmian degeneracyjnych, lecz raczej trwałe wzorce funkcjonowania mózgu, które mogą być modyfikowane terapią, choć biologiczne podłoże pozostaje mniej zbadane.
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Agnieszka Włoszycka
Witam Pani Ilono,
Dziękujemy za wiadomość. Odpowiadając tak konkretnie na Pani pytania: tak, długotrwałe choroby psychiczne mogą wiązać się ze zmianami w funkcjonowaniu mózgu a czasem także w jego strukturze, ale nie oznacza to trwałego „uszkodzenia” ani braku możliwości poprawy. Mózg jest plastyczny i reaguje na leczenie, terapię, redukcję stresu i relacje. W schizofrenii u części osób obserwuje się różnice w pracy niektórych obszarów mózgu i w działaniu neuroprzekaźników, jednak nie są one takie same u wszystkich i nie pozwalają przewidywać, jak dana osoba będzie funkcjonować. Wiele zmian może się stabilizować lub częściowo cofać przy odpowiednim leczeniu.
Zaburzenia osobowości, w tym schizoidalne, nie są chorobami mózgu, to utrwalone wzorce myślenia, przeżywania i relacji, które rozwijały się latami. Badania pokazują różnice w funkcjonowaniu układu nerwowego, ale nie mówimy tu o degeneracji mózgu, te wzorce mogą być stopniowo modyfikowane w terapii.
Mózg może działać inaczej, ale diagnoza nie jest wyrokiem a zmiana i poprawa jakości życia są możliwe.
Czy potrzebuje Pani dowiedzieć się jeszcze czegoś? Zapraszamy do zadawania pytań tu na forum.
Z pozdrowieniami,
Agnieszka Włoszycka
Natalia Przybylska
Dzień dobry,
Odpowiadając krótko: tak, długotrwałe choroby psychiczne, jak schizofrenia (ale nie tylko), zmieniają strukturę mózgu (np. poprzez zmniejszenie objętości istoty szarej). Co ciekawe w przypadku schizofrenii, wg teorii biologicznej, wiele badań wskazuje, że nieprawidłowości w budowie mózgu (np. w obrębie układu limbicznego czy kory przedczołowej) powstają już na etapie życia płodowego lub wczesnego dzieciństwa, a to czyni mózg podatnym na zachorowanie w przyszłości. W zaburzeniach zaburzeniach osobowości zmiany dotyczą częściej funkcjonalnych połączeń między neuronami.
Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego!
Natalia Przybylska
Zobacz podobne
Jestem osobą w spektrum autyzmu i mam 29 lat, od wiosny 2019 roku uczęszczam na terapię zajęciową, w której aż 6 razy została naruszona moja nietykalność cielesna: trzy razy przez uczestników a trzy razy przez instruktorów, z czego jeden raz przez panią psycholog, która cały czas straszy mnie telefonami do ojca mojego, żeby przyjechał tam, bo chcą z nim odbyć rozmowę w sprawie innej placówki, też dedykowanej osobom dla osób z zespołem Aspergera, a raz chcieli też wzywać Policję, ponieważ po namowach mojego chrzestnego chciałem nagrać, w jaki sposób trenerka od sportu znęca się nad innymi, by pokazać w domu, co się tam odprawia.
Co mogę zrobić w takiej sytuacji, bo szukam pomocy wszędzie, gdzie się tylko da? Rozmowy z ojcem swoim, żeby zrobił tam porządek, nie pomagają, a bardzo chciałbym, aby ktoś mi podpowiedział, co mógłbym zrobić i bronię się przed pobytem w szpitalu psychiatrycznym, bo mnie w tej placówce też tym straszą, jak i więzieniem i mówią, że żadna dziewczyna mnie nie będzie chciała, a w domu też nie jest kolorowo, bo dziadek mój wydzwania w różne miejsca i namawiał mnie też do samobójstwa i nie chcę się leczyć psychiatrycznie.
Proszę o pomoc i szukam też terapii grupowej na terenie Warszawy dla osób z zespołem Aspergera a w szpitalu psychiatrycznym byłem w Instytucie Psychiatrii i Neurologii też w Warszawie.
Proszę o pomoc (informacja od platformy - prosimy o kontakt z nami przez kontakt@twojpsycholog.pl, przekażemy dane kontaktowe).
Szukam też innego psychiatry też na terenie Warszawy, który zgodzi się mnie prowadzić, bo lekarz z Rawy Mazowieckiej po krytyce instruktorów z tej terapii zajęciowej chce odmówić leczenia mnie dalszego. Proszę o pomoc.
Mąż i ja w związku od 20 lat. Udany seks, magia, potrafi być naprawdę ogień, chociaż zauważyłam, że przez 3 dni jest megaaa – nawet podczas snu w nocy, takie spontaniczne przebudzenia. Po tych 3 dniach jakoś dziwnie…
Mąż zranił mnie tekstami, np. dziś. Wczoraj – obłędny wieczór. Mówił, że miał megaaa ochotę na mnie. Okkk, ja na niego. Przejdę do rzeczy: ma problemy z penisem. Dermatolog za rok, tak samo urolog. Nie wiem, jaki powód, skąd ma na penisie biały nalot, jakby grzybica. Stosuje żele – nic nie pomaga. Pobolewa go czasem podczas zbliżenia, lecz mimo wszystko chce seksu na upartego, mimo iż proponuję, aby dał spokój. Nie wiem, co to jest. Ma dyskomfort, często to białe coś dłubie i mu schodzi. Ciągle mówi, że go podniecam, że się jara, szybko kończy.
Noc – obłęd. Nad ranem powiedział mi, cyt.: „Wiesz, czemu dłużej chciałem się z tobą kochać? Byś na drugi dzień mi nie gadała, że mało czy wcale, bo mnie boli. Ale było zajeb…cie”. Nie wiem, jak te słowa odbierać. Po prostu zrobiło mi się bardzo przykro, słysząc to. Mąż stwierdził, że nie tak chciał je ująć, że źle je odebrałam, że zawsze ma na mnie ochotę.
Co mam myśleć? Mówiłam mężowi, że takimi tekstami zrazi mnie do siebie, do seksu. Przepraszał. Po chwili, przed pójściem do pracy – seks na szybko. Dziwnie się poczułam. Zawsze tak było, lecz po tych słowach byłam zniesmaczona.
Mąż lubi opowiadania, fantazje – że ja niby z kimś innym uprawiam seks, i o tym sobie piszemy na Messengerze. Oczywiście, zaraz jak coś wymyślę, że np. idę na randkę z innym, uprawiam seks, on już agresywny. Hmm… taki obojętny, choć zaprzecza.
Nie wiem, jak odbierać te jego słowa, co myśleć. Czy naprawdę uprawia ze mną seks z miłości, pragnienia, jak mówi, czy ot tak, bo jest???
Błagam o poradę. Mam mętlik w głowie.
Witam. Opiszę w miarę szczegółowo sytuację, w której się znalazłam, a mianowicie. Mam ponad 30 lat, od paru lat jestem żoną. Obecnie jestem na etapie pracy nad sobą i moimi emocjami, postanowiłam zmienić moje życie. Dzieciństwo nie było kolorowe. Sytuacja jest skomplikowana od lat, trudne relacje z rodzeństwem oraz mamą. Przeżyliśmy bardzo dużo, ja obecnie przeżywam trudności i nie wiem, jak postąpić w mojej sytuacji. Toksyczne relacje z mamą sprawiają, że czuje się ograniczona. Do tej pory czułam silną potrzebę tłumaczenia mamie ze swojego życia, tak mnie nauczyła, oraz ja ją. Boję się jej przeciwstawić, bo wtedy czuję poczucie winy, że będzie jej smutno. Ona miewa mocne reakcje, kiedy jest coś nie po jej myśli. Ma trudną sytuację w domu, mieszka z dorosłą córką alkoholiczką i nie chce nic z tym zrobić, bo twierdzi, że to jest jednak dziecko, a jej jako matce trudno. Bardzo spadła w dół psychicznie, przez co wyżywa się na mnie, bo moje obecne postępowanie, do którego nie jest przyzwyczajona, jest dla niej niezrozumiałe. Coraz częściej mówię, co mi nie odpowiada i czego nie chce. Nie podoba jej się, to, że mam własne zdanie. Najlepiej by wszystko było tak, jak chce tego ona. Doszłam do etapu w życiu, gdzie mam świadomość, że zbyt długo pozwalałam sobie na niewłaściwe traktowanie mojej osoby, moja rodzina przekraczała za bardzo moje granice. Zerwałam kontakt z jedną z sióstr (zaczęła przesadzać), z drugą nie utrzymuje go w ogóle, też było nie fajnie. Wszystko przez to, że od lat u nas w domu się nie rozmawiało, zamiatało wszystko "pod dywan" jesteśmy pełne pretensji, żalu, zawiści. Zazdroszczą mi tego, że mam fajne życie, korzystam z niego, podróżuje, mam spokój, podczas gdy mama, jak i jedna z sióstr mają w życiu mnóstwo problemów. Siostra żyje z mężem, który nie szanuje jej. Nie mogą znieść, że ja mam inaczej, lepiej. Okoliczności sprawiły, że ja jako jedyna wyłamuje się ze szkodliwych schematów. Postawiłam ostatnio kulturalnie po raz pierwszy po latach swoje granice siostrze, mama była przy tym, po czym wyszłam do siebie, mówiąc do widzenia. Za parę dni spotykam się z mamą i boję się, jak zareaguje, czy będą wyzwiska typu: "co ty robisz" "jak się zachowujesz" lub "jak będziesz tak robić to ..". Przypominam, że jestem po trzydziestce i nie chce być traktowana dłużej, jak mała dziewczynka. Pomagam mamie w jej dodatkowej pracy po parę godzin raz w tygodniu. Ja jestem zmęczona jej zachowaniem, a ona moim. Nie wiem ,na co się przygotować i co mam robić w sytuacji, gdy znów przekroczy moje granice. W tygodniu mój kontakt z nią jest mocno ograniczony z mojej decyzji. Zastanawiam się, czy mimo trudnego wyzwania, jakim jest rozmowa z nią, (może mnie nie chcieć słuchać) - doprowadzić do definitywnego zerwania kontaktu ? Czy dać szansę ? Chociaż kiedy ja zaczynam mówić, mama mnie lekceważy, bo najlepiej bym wcale się nie odzywała. Czy zrezygnować z pomagania mamie nie zrywając kontaktu i niech szuka kogoś innego, jeśli ma mnie tak traktować? Ja rozumiem wszystko, ma trudności w życiu, nie chce pomocy, ale odbija się to na mnie, bo odważyłam się zadbać o siebie i nikt z nich tego nie zrozumie. Jestem zła, bo ja mam już zasoby i narzędzia, za pomocą których zmieniam swoje życie, sposób myślenia oraz pracuję z emocjami i jestem bardziej świadoma, co jest czym, a one tego nie wiedzą, nie chcą pracować nad sobą i nie chcą dojrzeć pewnych rzeczy. Mają prawo nie chcieć - mają, jednak nie godzę się na takie traktowanie, to zaszło za daleko.

