Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Witam, piszę ze skomplikowaną sprawą. Nie wiem, co mam z tym wszystkim zrobić może ktoś pomoże to jakoś sensownie i logicznie rozwiązać...

Witam, piszę ze skomplikowaną sprawą. Nie wiem, co mam z tym wszystkim zrobić może ktoś pomoże to jakoś sensownie i logicznie rozwiązać... A więc może zacznę tak, nadszedł grudzień i pewnego dnia podczas kłótni (wtedy jeszcze moja narzeczona) zaczęła mnie namawiać, żebym pojechał do siebie do domu na jakiś czas, żebyśmy od siebie odpoczęli, bo sporo w ostatnim czasie się kłóciliśmy (generalnie te kłótnie były praktycznie w 95% spowodowane przez moje nieodpowiednie i nieodpowiedzialnie zachowania, wtedy tego jeszcze nie rozumiałem). I generalnie ona wyszła następnego dnia do pracy i długo nie wracała i nie odbierała ode mnie i po jakimś czasie w końcu zaczęła pisać, że już nie chce ze mną być, że mam się spakować, że przez to, jak się zachowałem i co robiłem, to ona straciła do mnie zaufanie i przez to też już do mnie nie czuje, że wyczerpałem ją psychicznie i ma już tego dość. Byliśmy ze sobą 6.5 roku. Więc ogólnie jak przyszła w końcu domu to błagałem ją, żeby mi dała ostatnią szansę, że teraz serio się ogarnę totalnie i że nie pożałuje tego. Uzgodniłem z nią, że pojadę do siebie na tydzień i nie będę się z nią kontaktować i potem może wrócę, to zobaczymy i po 6 dniach dzwoni do mnie, że mam nie wracać, że ona mi odeśle rzeczy i wgl... Dobra ja i tak pojechałem, mimo że miałem 450 km do miejsca, gdzie mieszkaliśmy razem. Czekałem na nią. Znów z nią rozmawiałem, błagałem ją, przepraszałem i wgl, ale to nic nie dało. Ona była totalnie bez jakichkolwiek uczuć do mnie po 6.5 latach czułem jakbym gadał z jakąś totalnie inną osobą, którą jakbym pierwszy raz widział na oczy, to był totalnie ktoś inny. Ale podczas rozmowy powiedziała, że teraz nie chcę ze mną być, ale za jakiś czas no na przykład za pół roku nie wyklucza, że może, ale też nie może wykluczyć, że kogoś innego nie znajdzie. Ogólnie robiła już teraz wszystko, aby żebym jej dał spokój i sobie poszedł (generalnie rozumiem, że tak chciała, bo wiem, co robiłem źle i wgl i każdy by tak zrobił). Ale jest tego wszystkiego inny problem. Mianowicie jak ona tego pierwszego dnia nie odbierała, ja zadzwoniłem do swojego (wtedy jeszcze przyjaciela), żeby się wygadać, bo zawsze sporo gadaliśmy na różne swoje prywatne sprawy. Ja zawsze na niego mogłem liczyć.. i generalnie do momentu aż jeszcze nie widziałem, że ona nie da mi tej szansy, to miałem z nim kontakt. Pytał co tam, jak się trzymam i wgl.. A gdy już się dowiedział, że nie mieszkam z nią i że nie mam z nią kontaktu i generalnie wszystko mu powiedziałem, jak wyglądało między nami, to przestał do mnie dzwonić, pisać (mówię, pewnie ma znowu jakieś problemy zdrowotne, bo miał i ma dalej spore albo ma dużo roboty i po prostu któregoś dnia się odezwie). Choć miałem już od tego dnia, kiedy ostatni raz z nim gadałem przeczucia, że on coś knuję, bo słuchał tylko, co ja mówię i jakby zbierał informacje, które może wykorzystać przeciwko mnie... (ale nie no mówię jak przyjaciel, nie zrobiłby mi takiej rzeczy). Jak się potem okazało, dowiedziałem się 31 grudnia, że moja była ma chłopaka, bo napisałem jej życzenia noworoczne itp, a ona mi odpisała i napisała, że jest szczęśliwa z obecnym chłopakiem... ja odpisałem jej : to pozdrów****** I ona napisała, dlaczego o nim piszę, a ja to, że kto niby inny, a ona, że ktoś inny jej sprawa i ja napisałem to powodzenia i po prostu odpuściłem (generalnie jeszcze wtedy nie byłem ciągle pewnym czy to na pewno on, ale coś w moim organizmie cały czas mówiło, że to on, ale nie potrafiłem w to uwierzyć). I generalnie sprawa wygląda tak, że moja była narzeczona, z którą byłem 6.5roku aktualnie jest z moim byłem przyjacielem, ale nie to jest w tym wszystkim najgorsze. Ja wiem o tym człowieku bardzo dużo i wiem, że on od zawsze miał problem, żeby jakąś kobietę spotkać, bo każda jedna go zlewała, a on potrafił każdego wysłuchiwać był takim "psychologiem" zawsze dobra rada. Ludzi do niego ciągnęło, a on zbierał tylko informacje i wykorzystywał je w odpowiednim momencie. Wiele osób mi kazało na niego uważać, ale ja mówiłem, że zawsze na niego mogę liczyć i zawsze to broniłem i mówiłem, że ludzie przesadzają. I problem jest taki, że ja wiem, że jeśli on by do niej nie zaczął gadać ani pisać jakbym ja mu nie powiedział o swoich problemach to byśmy z moją była byli z powrotem razem, bo generalnie strasznie ją kochałem (ale miałem swoje problemy trochę natury psychicznej, które teraz ogarnąłem i jestem totalnie innym człowiekiem, ale na zdecydowanie plus) i nie chciałem jej teraz nic utrudniać i robiłem wszystko, jak chciała... Ale no ogólnie dowiedziałem się tak z 2 tyg., że miała problemy też psychicznie i prawdopodobnie chodziła od jakoś listopada po kryjomu do psychologa i sobie nie radziła z tym wszystkim, ale nic nie dała po sobie poznać, że chce się rozstać czy coś była cały czas taka sama (ale generalnie ja też mogłem wtedy tego nie zauważać) i ogólnie to ona za czasów dziecka miała bardzo duże problemy zdrowotne. Cudem jest, że wgl żyje i jest teraz zdrowa. No i sprawa wygląda tak, że po prostu ten były przyjaciel zaczął do niej pisać i wspierać ją a ona była zrozpaczona po rozstaniu i była dla niego bardzo łatwą zdobyczą, bo wiedział wszystko o mnie, a ona nie widziała, że on wie, więc zaczął jej mówić to, co chciała usłyszeć, bo on potrafi bardzo dobrze manipulować ludźmi (nie jedna osoba mnie przed tym ostrzegała) i po prostu ona poczuła w końcu, że ktoś ją wspiera i rozumie i potrafi zrobić to, co ona chce... Generalnie nie powinno mnie to już interesować, bo to jej życie jej sprawa, ale nie potrafię się pogodzić z tym, że sam jego na nią wręcz nasłałem (bo pamiętam, jak w rozmowie przez telefon mówiłem mu, że bym nie chciał, żeby ktoś teraz kto zna też mnie i tę sytuację nie zaczął jej wspierać, bo to ich połączy, on na to nic nie odpowiedział, bo już coś planował), ale kto by się spodziewał, że były przyjaciel może tak wykorzystać sytuację. I nie potrafię sobie poradzić z myślą, że wiem, że on ją zmanipulował i ja o tym wszystkim wiem, co i jak się stało, a nie mogę z tym nic zrobić, bo ona nie wysłucha mnie teraz, bo liczy się tylko on, bo mówi jej co chce, bo teraz razem na mnie cisną i on robi wszystko lepiej teraz niż ja, bo wie, co robiłem źle, więc oczywiście, że w jej oczach jest dużo lepszy, a wiem, że ten człowiek jest strasznie fałszywy i może ją skrzywdzić. Ja cały czas próbuje się oszukiwać, że jej teraz nienawidzę, że już nie chciałbym z nią być, a tak naprawdę cały czas ją strasznie kocham i chciałbym z nią mieć kiedykolwiek jeszcze jakiś kontakt, bo jest dla mnie najważniejsza osoba na świecie... Myślę, że z czasem bym jej to wszystko jakoś wybaczył i stworzyłbym z nią to wszystko, co razem planowaliśmy... Co ja mam z tym wszystkim zrobić, bo ona nie wysłucha tego, że to wszystko było zaplanowane i wgl, że on ją manipuluje. Generalnie ja wiem, że na 110% nie mieli nic wspólnego, bo spędzaliśmy ze sobą każdą, chwilę pracowaliśmy razem i wgl więc na pewno wcześniej się nie spotykali ani nie pisali, tylko dopiero w momencie aż ja jemu powiedziałem, że z nią nie jestem (a on generalnie do każdej laski zarywał, ale miałem go za przyjaciela). Wiem generalnie jestem sam sobie winny, bo o problemach w związku nie mówi się byle jakim ludziom, tylko idzie ewentualnie do psychologa lub rozmawia z rodziną, a nie... Generalnie nie wiem, co ja mam z tym wszystkim zrobić, bo wiem, że nigdy o niej nie zapomnę, a nie potrafię żyć ze świadomością, że ktoś wykorzystał moją naiwność i manipuluje i może skrzywdzić osobę, która cały czas kocham, a ja nie mogę nic z tym zrobić... Jak radzicie rozwiązać tę sytuację najlepiej, żeby to naprawić lub w jakiś sposób ostrzec.
Aleksandra Pawlak

Aleksandra Pawlak

Drogi Panie, rozumiem, że jest Panu trudno po rozstaniu. Dodatkowo czuje się Pan zdradzony przez przyjaciela. Proszę jednak pamiętać, że jako ludzie nie możemy oczekiwać zmiany od innych, a jedynie od siebie. Trudności, z jakimi się Pan obecnie boryka, są całkowicie normalne po zakończeniu związku, zwłaszcza z tak długim stażem. W tym kontekście warto się zastanowić, na co Pan ma wpływ, by poprawić własną jakość życia. 

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zobacz podobne

Chciałbym wiedzieć, dlaczego moja narzeczona nie chce zmienić grafiku pracy.
Chciałbym wiedzieć, dlaczego moja narzeczona nie chce zmienić grafiku pracy. Pracujemy w ochronie, ja mam dniówki, a ona cały czas noc. Pytałem jej, czemu nie porozmawiasz kierownikiem o zmianie, ona nie chce, bo woli mieć nocki facetami. Tak mi powiedziała. Może mnie zdradza.
Żona twierdzi, że psycholog kazał jej ukrywać przede mną telefon.
Żona zaczęła chować telefon mówiąc, iż tak jej kazał psycholog, gdyż od 17 lat razem pracowaliśmy i przebywaliśmy, więc musi odzyskać siebie... Ja wcześniej nie dotykałem jej telefonu, a ona mój wiele razy wykasowując nie raz moje kontakty.
Jak pomóc bratu zmagającemu się z depresją, uzależnieniem i problemami w relacjach?
Witam, mam brata bliźniaka i oboje mamy po 26 lat obecnie. Nasze osobowości i charaktery mimo że były od zawsze podobne to z wiekiem coraz bardziej się różnią. I niby w tym nie byłoby nic dziwnego ale to jak mój brat się od jakiegoś czasu zachowuje jest co najmniej dziwne. Ale po kolei. Zacznę od tego że mniej więcej 1,5 roku temu uczęszczał do psychologa, który stwierdził mu depresję. A z kolei 2 lata temu zakończył toksyczny 5 letni związek z dziewczyną. W tym związku on nie był szanowany, często ta dziewczyna grała mu na uczuciach i potrafiła o naprawdę pierdoły się obrażać na parę dni. On był psychicznie strasznie wyniszczony a po zerwaniu jeszcze bardziej pogorszył swój stan. Zaczął bardzo nadużywać alkoholu (mimo że kiedyś był abstynentem). Zaczął chorobliwie często kłamać, nawet w sytuacjach kiedy wcale kłamać nie musi. Często na proste pytania odpowiada ,,Niewiem,, albo wręcz wkurzać się że ktoś mu pytanie zadaje. Potrafi w jednym momencie być duszą towarzystwa a godzinę później wkurza się na wszystko i wszystkich. Dużo bardzo kradnie, najczęściej pieniądze, jedzenie i alkohol. A jak ktoś się na niego wkurzy bo został okradziony to on nie widzi w tym nic złego a nawet sam dziwi się dlaczego ktoś się na niego wkurza, dosłownie tak jakby nie widział w swoim zachowaniu nic złego. Lub nawet ,,przeczekuje,, moment jak ktoś się na niego wkurza, bo on ma podejście że sobie chwile ten ktoś pogada, powkurza się a potem sobie pójdzie i sprawa zalatwiona.(Wiem że tak ma bo nawet przyznał mi się do tego) Stał się również bardzo przemądrzały. Poucza wszystkich dookoła, wszystkich ocenia a swoich wad nie widzi, we wszystkim twierdzi że robi to lepiej, że on zawsze wie lepiej (Często w sposób nerwowy i prowokujący). Totalnie nie potrafi komuś przyznać racji, albo nawet poprostu zgodzić się z czyimś zdaniem lub opinią. Nawet jak ktoś na serio ma bardziej sensowne argumenty to on i tak nie przyzna racji, trochę jakby uważał to za słabość. A jak jest sytuacja że ktoś coś nie wie a on akurat wie to strasznie na siłę stara się robić z tej osoby głupka (również w sposób bardzo nerwowy i prowokujący). Doszło do tego że ja nawet już nie chce mu zbytnio pytań zadawać jak coś niewiem, bo nie mam ochoty cały czas słuchać jego przemądrzałości. Często się czepia o totalne błahostki, które nawet go nie dotyczą. Potrafił mnie pouczać w sprawie pracy mimo że on nigdzie nie pracuje już od dłuższego czasu. Moi rodzice, znajomi, moja dziewczyna a nawet ja, zaczynamy mieć go naprawdę dość. Moi koledzy wprost mówią że uważają go za dziwnego i nie za bardzo chcą go gdziekolwiek zapraszać, a ja dosłownie pierwszy raz w życiu na poważnie się zastanawiam czy się od niego odciąć, przynajmniej na jakiś czas. Jeszcze dodam że ma on (według mnie chorobliwego) bzika na punkcie męskości i kontaktami z dziewczynami (mimo że śmiałości do kobiet to on nie ma), dosłownie jakby to był jego najważniejszy cel w życiu, i nie raz po rozmowie z nim odnosiłem wrażenie że on się czuje gorszy od innych bo nie ma dziewczyny. Dosłownie każdy aspekt jego życia wiąże się z dziewczynami. Przykłady: Gadamy sobie o jakimś filmie i on mówi że jakieś tam zachowanie aktora jest uważane za seksi dla dziewczyn. On musi koniecznie ubierać się w jeden ten sam outfit bo na to najbardziej lecą dziewczyny. On musi jeść to i to a tego i tego koniecznie unikać bo w ten sposób będzie miał więcej testosteronu itp itd. Jak raz byłem apropo czegoś niezdecydowany, to mnie pouczał że nie mogę być niezdecydowany bo tego dziewczyny nie lubią. No i oczywiście wiadomo często poucza mnie jak mam do własnej dziewczyny podchodzić a moją dziewczynę z kolei też się o wszystko czepia. Potrafi nawet odkopywać sytuację które miały miejsce już mega dawno temu tylko po to żeby się przyczepić. Kiedyś on taki nie był i naprawdę niewiem już co robić. Parę miesięcy temu z moim tatą znaleźliśmy mu rzekomo dobrego, doświadczonego psychologa do którego miał chodzić. No i okazało się że był tylko na trzech wizytach a później już przestał chodzić. Zamiast tego brał pieniądze od taty(bo sam nie ma przez brak pracy) kupował alkohol i szedł pić do lasu lub na jakąś melinę, po czym wracał do domu i ściemniał że był u psychologa. Jeszcze dodam na koniec że po alkoholu też się dziwnie zachowuje, ma myśli samobójcze, potrafi obrażać ludzi dookoła(raz nawet do własnej matki powiedział że życzy sobie żeby zdechła) Doradźcie mi co mam robić bo jest coraz gorzej :(.
Dyskomfort w związku i obsesyjne myśli dotyczące wyglądu partnerki
Od prawie początku związku mierzę się z dyskomfortem z nim związanym, w poprzednich relacjach miałem podobne objawy, głównie objawiające się tym, że czułem nie zawsze irracjonalne uczucie, ze "to nie to". Obecną relację mam z wieloletnią przyjaciółką, która zawsze mi się podobała, w końcu zostaliśmy parą. Wcześniej nie proponowałem jej relacji bo bałem się, że jeśli się znamy tak długo to nic z tego nie będzie, jednak finalnie samo wyszło. Przez wzgląd na poprzednie relacje oraz łączącą nas przyjaźń bardzo mi zależało, żeby związek był jak najlepszy i żeby nie dopadły mnie takie wątpliwości jak w poprzednich związkach. Początkowo były motyle w brzuchu, które szybko zniknęły, gdy zdałem sobie sprawę że będzie z tego związek. Minęła ekscytacja ze wspólnych rozmów telefonicznych czy pisania na czacie, dosłownie z dnia na dzień co wzbudziło mój lęk. Miałem obawy, czy partnerka będzie miała "to coś", czy nie znudzę się nią, czy będziemy mieć o czym rozmawiać. Z dnia na dzień robiło się to coraz bardziej obsesyjne i myślenie o tym zajmowało większość mojego czasu. Obawy dotyczące wspólnych tematów szybko się rozwiały, a dziewczyna zyskiwała wraz z czasem trwania związku - to dobra, inteligentna osoba, której mogę bezgranicznie zaufać i przy której się nie nudzę. Pojawiły się natomiast obiekcje dotyczące jej wyglądu - mimo że dotychczas mi się podobała i obiektywnie niczego jej nie brakuje, zacząłem dostrzegać wady, które zaczęły się wyolbrzymiać z czasem. Doszło do sytuacji, gdy patrzenie na dziewczynę pod określonym kątem czy w niepełnym oświetleniu potęgowało te uczucia, byłem wtedy bliski ataku paniki. Innym razem nie dostrzegam tych wad i jestem mocno zdziwiony tą nagłą odmianą. Początkowo w momentach, gdy nie dostrzegałem tych wad byłem szczęśliwy, jednak teraz wiem, że za jakiś czas znowu mi zaczną przeszkadzać i koło się zamyka. Obsesyjnie wręcz porównuję ją do innych kobiet, czy to mijanych na ulicy czy na zdjęciach w internecie i zastanawiam się czy z kimś bardziej "w moim typie" byłbym szczęśliwy. W momentach kryzysu mam nawet duże opory przed bliskością fizyczną jak pocałunki czy przytulenie, mam wrażenie, że wtedy dziewczyna to zauważa i jest dla mnie jeszcze bardziej czuła i chce mnie całować co tylko powoduje moją irytację i jestem bliski by niegrzecznie ja odsunąć. Z samym seksem nie ma większych problemów, choć przy nasileniu obaw również nie mam na niego ochotę. Z jednej strony tęsknię gdy nie jesteśmy razem, planuję jak będzie wyglądać nasze wspólne życie, z drugiej - nie jestem w stanie nawet zaplanować wspólnych wakacji, bo boję się, że do czasu wyjazdu już nie wytrzymam tego dyskomfortu i już nie będziemy razem. Awersja do jej wyglądu nasila się w czasie podejmowania ważniejszych decyzji np. o wspólnym zamieszkaniu albo podczas okazji typu urodziny, walentynki. W przeszłości miewałem liczne zaburzenia obsesyjno-kompulsywne oraz objawy hipochondrii. Jakiś czas temu zacząłem zażywać SSRI, co przyniosło mi pewne zmniejszenie nasilenia lęku i dyskomfortu, jednak odczuwam go dalej głównie w związku z wyglądem. Nie wiem dlaczego tak to mi zaczęło przeszkadzać, choć znam ją tyle lat i widziałem ją w różnych sytuacjach i wygląd absolutnie nie miał dla mnie znaczenia. Wiele czasu poświęcam na oglądanie jej zdjęć, na których dokładnie się jej przyglądam i oceniam czy defekty jej wyglądu są na nich widoczne. Bardzo zazdroszczę znajomym, którzy tworzą szczęśliwe związki, a partnerzy/partnerki są w ich oczach coraz bardziej atrakcyjni z czasem. Dobija mnie to jeszcze bardziej, że ja nie jestem w stanie stworzyć takiej relacji. Boję się, że to może znak, że jej nie kocham i należy dać jej szansę poznać kogoś lepszego. Jednak obawiam się, że rozstaniem odrzucę miłość swojego życia i bardzo ją zranię. Z drugiej strony mam wrażenie, że jest to jakaś forma lęku przed przywiązaniem i celowe szukanie dziury w całym. Nie wiem jednak co mogę zrobić by zwalczyć te natrętne myśli i jak przestać przejmować się wadami w wyglądzie partnerki.
Jak radzić sobie z lękowym stylem przywiązania i kryzysem w związku

Witam, od 2 lat choruje na depresje i stany lękowe - co za tym idzie, cierpię na lękowy styl przywiązania do mojego narzeczonego. Jesteśmy młodymi ludźmi i w ostatnim czasie czuje, że nasz związek wisi na włosku. Nie umiem sobie z tym poradzić, czuje, że mój facet już mnie nie kocha. Bardzo odczuwam jego oschłość i osłabienie uczuć w moją stronę. Czuje, że bez niego sobie nie poradzę. Czuje, że nie umiem bez niego żyć. Zapisałam się na psychoterapię, lecz termin jest niestety dopiero na wrzesień. Czy może ktoś proszę dać mi jakieś porady? Błagam, już sobie nie daje z tym rady. Czuje, że wykańcza mnie to już psychicznie 😔

komunikacja

Umiejętności komunikacyjne – klucz do skutecznej komunikacji

Skuteczna komunikacja to klucz do sukcesu w życiu osobistym i zawodowym. W tym artykule przyjrzymy się bliżej temu, czym są umiejętności komunikacyjne, jaką rolę odgrywają w naszym życiu i jak możemy je rozwijać.