
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Witam, posiadam...
Witam, posiadam problem od paru lat, gdy zachorowałem na łuszczyce i miałem wtedy niedoszłą wybraną partnerkę mojego serca
Kotul10
Magdalena Bilińska-Zakrzewicz
Dzień dobry,
w zasadzie nie stawia Pan pytania, czy nie nazywa, czego by potrzebował, ale z Pana wypowiedzi wnioskuje, że nie czuje się Pan sobą, a uporczywe myśli ograniczają Pana w życiu i uniemożliwiają swobodne funkcjonowanie. Trudno odnosić się do wspomnianej kwestii z przeszłości (palenie dużej ilości marihuany, łuszczyca), ponieważ brak szczegółowych informacji na ten temat. Mogę jedynie nadmienić dwie kwestie: łuszczyca jest chorobą autoimmunologiczną, która często ma podłoże emocjonalne; palenie marihuany może wywoływać stany psychotyczne nie tylko w trakcie używana, ale też po odstawieniu. Jeżeli coś z tego z Panem rezonuje, być może warto zgłębiać temat.
Co do objawów, których doświadcza Pan teraz - znów brak wystarczających danych, aby wskazywać ich przyczynę (np. dotyczących tego, czy nadal używa Pan substancji psychoaktywnych), natomiast nasuwa się myśl o tym, aby to, co się z Panem dzieje skonsultował Pan z psychoterapeutą, który przeprowadzi szczegółowy wywiad, pomoże zrozumieć problem oraz zaproponuje adekwatną formę pomocy. Będzie Pan mógł przepracować wspomniane kwestie oraz zająć się bieżącym funkcjonowaniem. Gorąco zachęcam.
Magdalena Bilinska Zakrzewicz

Zobacz podobne
Pomocy, rozpada mi się życie – związek z 24-letnim stażem.
Mąż wylał na mnie kubeł zimnej wody – i częściowo miał rację. Na dość długo się wyłączyłam, odizolowałam od świata. Nie wiem, dlaczego – czy przez natłok życia, czy własną głupotę. Wytknął mi, że nie dopuszczałam nikogo do siebie, w tym i jego. Że go odrzucałam, nie rozmawiałam z nim o problemach, nie wspierałam go w jego zainteresowaniach. Że zależało mi głównie na porządkach, a jeśli coś było nie tak – to wszystkich stawiałam „po kątach”.
W końcu wybuchł. Wytknął nawet te drobniejsze rzeczy, które go dręczyły, i stwierdził, że mnie nie kocha, że już nic nie czuje.
Otworzyło mi to oczy. Nagle zmieniłam podejście, staram się walczyć o związek – ale czy jest sens?
On twierdzi, że to wszystko go zmieniło, że nie wróci to, co było między nami. Że jest za późno.
Ratunku. Co robić?
Mi zależy… a widzę, że jemu też jest trudno.

