
- Strona główna
- Forum
- związki i relacje
- Stawianie granic po...
Stawianie granic po 30 i odzew otoczenia. Jak reagować na agresję?
Witam. Zaczęłam stawiać granice po 30. Wtedy wszyscy się ode mnie odwrócili i oczywiście wyzwali od psychicznych. Teraz przed 40 nie mam z tym żadnego problemu, ale ludzie mnie atakują. Za własne zdanie obrażają, dociskają i jeszcze swoje agresywne zachowania przypisują mi. Nie wiem, co wtedy robić. Załóżmy - w jakiejś dyskusji w czymś się nie zgadzam i ktoś narzuca mi swoje zdanie. Mam zawsze swoje argumenty i gdy ktoś się nie przebija albo nie podoba mu się, co mówię - następuje atak. Najpierw ocena typu "tylko nienormalni tak myślą", a potem po całości, że jestem nienormalna i sieje swój jad. Mam wrażenie, że ktoś mówi o sobie, gdzie ja zachowuje kulturę w dyskusji i trzymam przy swoim. Ludzie nie rozumieją nawet, że obrażają mnie zdaniami typu "życzę Ci najgorzej" lub "trzeba być idiotą, aby tak robić". To przykład oczywiście. Może ja przesadzam, ale moje ciało czuje dyskomfort. Powinnam tolerować takie zachowania? Poza tym co zrobić, gdy zazdrosna sąsiadka ciągle przypisuje mi najgorsze cechy? Jest sama znerwicowana i nieszczęśliwa i gdy widzi, że żyje wg własnych zasad (inaczej od innych, bo tak życie mi się ułożyło), to strasznie mnie krytykuje. Poza tym widzę również zazdrość odnośnie wyglądu, bo jest zaniedbana osoba i w tym jej nie pomogę. Nie czuję się dobrze, gdy ładnie się ubiorę i widzę na siebie wzrok jej rodziny. Słyszę wówczas zdania typu "leń", "pustak" itd. Oczywiście jestem ubrana elegancko i nie wyzywająco. Nogi mi się trzęsą, bo czuje się nękana. Skończyłam szkołę, mam pracę itd. , a ciągle mówi,że jestem nikim :/
Ewa
Justyna Papurzyńska-Parab
Dzień dobry,
Często zdarza się, że gdy stawiamy granice i potrafimy je ochronić, nie spotyka się to z uznaniem i zrozumieniem otoczenia. Ludzie zwykle są przyzwyczajeni do traktowania nas i do naszych reakcji w sposób dla nich korzystny i wygodny. Nie dziwią mnie ataki słowne i oceny, bo jest to wyraz buntu na Pani decyzję zmiany jakości relacji z innymi. Warto popracować nad asertywnymi odpowiedziami na krytyczne uwagi, a także stawiania granic w momencie, gdy jest Pani wprost obrażana. Każdy może wyrazić swoją opinię, ale bez krzywdzenia słowami.
Jeśli chodzi o sąsiadkę, myślę, że warto popracować nad sobą w odniesieniu do przyjmowania krytycznych uwag i tego, jak to na Panią wpływa. Warto się zastanowić, na ile ta osoba jest dla Pani ważna i na ile potrzebuje Pani mieć z nią żywy, aktywny kontakt. Co ta znajomość daje Pani dobrego? Czy to, jak się Pani czuje po jej komentarzach w Pani stronę, jest korzystne dla Pani zdrowia psychicznego? Warto przeanalizować tą kwestię, może wspólnie z psychologiem, aby móc zdystansować się emocjonalnie do takiego traktowania przez sąsiadkę. Nie ma Pani wpływu na jej zachowanie, ma Pani wpływ na to, jak to zachowanie odbiera i reaguje. Życzę powodzenia w walce o siebie i swój spokój ducha.
Pozdrawiam serdecznie,
Justyna Papurzyńska- Parab
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Asia Zioło
Będąc w duchu NVC zastanawiam się, co kryje się pod stawianiem granic. Z przytoczonego przykładu słyszę, że jest to "walka o rację", co wyklucza się z asertywnością. O kim jest komunikat, który słyszę? Czy go biorę? Myślę też o postrzeganiu świata w kontekście ja jestem ok i inni są ok i tym samym, co się dzieje z sąsiadką, że wchodzę w tryb, w którym myślę, że nie jestem ok? Poruszonych zostało wiele wątków, które z pewnością warto poruszyć z kimś zewnętrznym i popatrzeć na siebie z boku. Trzymam kciuki!

Zobacz podobne
Ludzie próbują na mnie wpływać, narzucać swoje zdania/ pomysły, ale... w "dobrych" intencjach, traktują mnie jak dziecko. Mam 30 lat, pracuję jako księgowa, nie mam partnera ani dzieci. Moja przełożona i bliższa koleżanka z pracy to kobiety w ok. 45 lat, zamężne, z dziećmi i... mam wrażenie, że traktują mnie trochę jak swoją córkę. Ciągle słyszę, że coś powinnam i to w takich niby dobrych intencjach. "Powinnaś pracować w IT" (chcę rzucić księgowość, zostać pisarką), "Powinnaś jeździć i zwiedzać świat, polecieć do Włoch itd" (boję się samolotów i podróże bardzo mnie męczą, poza tym nie mam z kim), "Powinnaś pójść na kolację służbową. Czemu nie? Darmowe jedzenie" (Nie lubię picia, po pracy to mój czas wolny, który chcę wykorzystywać dla siebie, nikt mi za to nie zapłaci), "Powinnaś pójść na imprezę z jakimś kawalerem" (nie mam kawalera, nie mam nawet zbyt wielu znajomych), "Powinnaś wypróbować dietę XXX" (po raz pierwszy w całym moim życiu naprawdę dobrze czuję się w moim ciele, schudłam, ale na zasadzie zmiany podejścia do odżywiania).
I to tak się ciągnie. Wiem, że obie mają dobre intencje, w jakich sposób chcą "dobrze", ale naprawdę wiele osób w moim życiu oczekiwało widzieć mnie jako osobę, którą nie jestem.
Męczy mnie to i nie wiem, jak odpowiadać już na takie komentarze, bo próby powiedzenia, że np. nie lubię podróży, kończyły się tekstem "jesteś młoda, powinnaś korzystać, jak raz pojedziesz, to zobaczysz". No i takie komentarze obniżają moją samoocenę, bo kilku takich zastanawiam się, czy może jednak coś ze mną jest nie tak?

