Nowość

Masz pytanie, które ciągle chodzi Ci po głowie?

Opisz je psychologowi w aplikacji i otrzymaj odpowiedź w ciągu 24 godzin - bez kamery i umawiania wizyty.

Napisz do specjalistyPakiety od 49 zł · odpowiedź do 24 h
Wstecz

Witam. Jakiego typu specjalista i rodzaj terapii będzie dla mnie odpowiedni?

Adrian

Witam. Jakiego typu specjalista i rodzaj terapii będzie dla mnie odpowiedni? Mam od pewnego momentu problemy z gniewem (zawsze byłem bardzo spokojnym i cierpliwym człowiekiem) bardzo częste moje słowa są błędnie interpretowane przez innych. Bardzo mocno uderzają we mnie nawet najmniejsze złośliwości (nigdy tak nie było), aż doprowadzają mnie do płaczu. Do tego zaczęły pojawiać się najprawdopodobniej ataki paniki. Staram się pracować nad sobą, ale dochodzę do jakiegoś momentu progresu i nagle albo nie jestem w stanie pójść dalej, albo wszystko znika i od nowa jest to samo (te blokady progresu w różnych dziedzinach życia mam od wielu lat). Czuję się, jakby w życiu nic mi nie wychodziło i wszystko, za co się wezmę prędzej czy później i tak miało się rozsypać. Do tego dochodzi bardzo wysoka zazdrość, spowodowana, między innymi, niskim poczuciem wartości i traumami z przeszłości (byłem bardzo długi czas zdradzany i oszukiwany przez moją ex). Przez to wszystko mój związek od kilku miesięcy intensywnie się sypie. Sądzę, że potrzebuję psychologa.

Dzień dobry. Myślę, że warto spróbować kontaktu z psychoterapeutą. Warto pomóc sobie w doświadczanych przez Pana trudnościach.

Sugeruję nurt poznawczo-behawioralny, który dobrze sprawdza się w atakach paniki, negatywnych myślach oraz w lęku przed przyszłością.

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Zapytaj asystenta AI
Asystent AI - anonimowo, bez logowania
Masz podobny problem? Asystent AI odpowie od razu i podpowie, do jakiego specjalisty się zgłosić.

Zadaj to samo pytanie

Asystent AI nie zastępuje psychologa ani pomocy w nagłych wypadkach.
NowośćTylko w aplikacji mobilnejTwoja sytuacja jest trochę inna?Opisz swoją sytuację na czacie w aplikacji TwójPsycholog, a specjalista odpowie do 24 godzin. Bez kamery i bez terminu, pakiety od 49 zł.Sprawdź, jak to działa

Zobacz podobne

Wątpliwości co do terapii CBT: testowanie, milczenie terapeuty i trudność w zbudowaniu więzi terapeutycznej
Cześć, chciałbym się podzielić moimi zagwostkami których doświadczyłem w terapii poznawczo behawioralnej, w zasadzie nie wiem czy to co doświadczyłem było ok, czy jednak coś tu nie grało. Z racji tego że jestem kimś kto nigdy nie szukał pomocy w tym temacie, zawsze twierdziłem że jestem na tyle uparty i zdeterminowany że ze wszystkim dam sobie radę, miałem w tamtym czasie gorszy moment i za namową jednej osoby sprawdziłem jak to jest pójść na terapię. Wybrałem się do kobiety ok 40+ która przyjeła mnie w niebanalnym stroju, który od razu przykuł moją uwagę, na pierwszej sesji ciągle była uśmiechnięta i słuchała co mam do powiedzenia, nie odkrywałem przed nią od razu wszystkich kart mojej historii, chciałem zobaczyć z czym mam doczynienia, pamiętam jak w tamtym momencie zaimponował mi jej spokój, to jaką aurę wokół siebie miała. Minęło trochę czasu jak wybrałem się drugi raz - potem zostałem na jakieś pół roku, przychodziłem co 2 tygodnie, mówiłem o tym co mnie spotkało głównie w dzieciństwie - dostałem diagnozę z jakiegoś jej różnicowania cPTSD i w zasadzie nie wiedziałem co mam robić. Zapytałem wcześniej co mam mówić: Odpowiedziała że wszystko. Przeważnie nie było u mnie tematów tabu, czasami nawet zastanawiałem się czy wypada o tym mówić - czy to nie jest za dużo. Pamiętam jak na samym początku byłem jakby to powiedzieć w jakimś "afekcie" chyba byłem strasznie po plątany emocjonalnie i nie miałem tej świadomości, dopiero kiedy terapeutka rozbiła to splątanie dialogiem sokratejskim - zadając mi pytania na podstawie tego co mówię uświadomiłem sobie pewną banalność którą twierdziłem. Zorientowałem się że jest bierna, nie dawała żadnych gotowych recept nie odpowiadała od razu, umiejętnie grała ciszą i element jej nastroju zmienił się od momentu pierwszej wizyty. Zaczęło się robić mniej komfortowo jak dostałem przeważnie przed każdą terapią coś na kształt testu, miałem wrażenie że terapeutka próbuje mi nie werbalnie zaoferować jakieś sugestie albo sprawdzić jak zareaguje. Poczułem się wtedy poniekąd manipulowany i nie czułem się z tym bezpiecznie. W życiu ze wszystkim musiałem dawać sobie rade sam, więc nie chciałem żeby ktoś w taki sposób do mnie podchodził, wolałbym usłyszeć coś wprost. W tamtym czasie miałem skuteczną motywacje poznać różne sprawy na temat własnego ciała - byłem przez wiele lat zamrożony i doświadczałem stresu za każdym razem w miejscach publicznych - pamiętam jak terapeutka spytała mnie: co w tym momencie czuje? Jedynie co przychodziło mi do głowy to, to że mam spięte barki. Za każdym razem sam odnajdywałem tą odpowiedz i zorientowałem się sam że nie czuje siebie emocjonalnie. Po tym jak zakończyłem terapie z własnej woli, konfrontując z terapeutką tą kwestie - czy mnie testowała wiele razy - Wyraziła swoją odpowiedz potwierdzająco, po czym (za każdym razem to robiła) dawała mi znać, niewerbalnie mimiką że to nie jest tak jak myślę - po czym zawsze milczała. Wiecie co? Ja w zasadzie wszystko to co chciałem uzyskać z tej terapii - oprócz samego początku tych sesji - zrobiłem prowadząc monolog sam ze sobą, Ona tak jakby mi towarzyszyła i próbowała czasem coś zasugerować kartkami które od niej dostałem, nie mówiąc nigdy nic wprost. Więc stwierdziłem że na tej postawie co już wiem, sam zacznie szukać odpowiedzi w tych moich mechanizmach i przez ten czas dużo się o sobie dowiedziałem - odmroziłem się emocjonalnie, medytacyjnie i ćwiczeniami Wima hofa, potrafię zauważyć, zmęczenie, co kiedyś nie było tak oczywiste dla mnie. Rozumiem skąd sie biorą wątki alienacji społecznej i że w ogólnym rozrachunku jestem skrzywdzonym dzieciakiem, przez los bo miałem wypadek w którym straciłem rękę i część czaszki i przez rodziców bo była w domu przemoc i alkohol. Jak myślicie czy możliwe jest nawiązać z kimś więź terapeutyczną gdy się podprogowo wyówa takie subtelne kwestie? Dodam że terapeutka była w trakcie certyfikacji. Na górę
5 odpowiedzi
Czy to normalne, że dziewczyna rozmawia z kolegą o naszych problemach seksualnych i życiu intymnym?
Moja dziewczyna nie ma koleżanek. Ma za to kolegów z ktorymi rozmawia o wszystkim. Ostatnio powiedziała mi ze rozmawiała z jednym z nich na temat tego jaka pozycja nie wychodzi nam w łóżku. Czy jest to normalne? Nie wiem jak odniesc sie do tego. Z jednej strony nie chce jen ograniczacz zwlaszcza ze ich zna dłużej niz mnie, ale z drugiej dziwnie sie czuje ze moja dziewczyna rozmawia o naszych sprawach z osobami trzecimi. Czy ktos mial taką sytuacje, czy jest to cos czym powinienem sie martwic?
7 odpowiedzi
Zgubienie drogi po terapii: uzależnienie, trudności z lekami i praca

Od kiedy wyszłam z terapii, wróciłam do nałogu i na dodatek nie biorę leków coraz gorszej się czuje wiem, że powinnam iść na odział psychiatryczny. Ale muszę chodzić do pracy która ojciec mi załatwił mam trudną sytuację życiową nie wiem jak to wszystko naprawić nie potrafię z nikim o tym rozmawiać szczerze co widzę i czuję nie wiem co się dzieje ze mną najchętniej została bym sama ze sobą czuje, że zawiodłam wszystkich, ale też że mam tak duże złe doświadczenia w życiu. Ciągle siedzę w głowie, katuje siebie za wszystko co się dzieje, nie wiem.

11 odpowiedzi
Nagłe rozstanie z narzeczonym po diagnozie schizofrenii paranoidalnej - jak zrozumieć jego zmianę i poradzić sobie po rozpadzie relacji?
Jestem po nagłym, niespodziewanym rozstaniu. Zacznijmy od tła. Dwa lata żyłam z niezdiagnozowana osoba, która od pół roku miała już objawy negatywne schizofrenii i było tylko gorzej. Nasze życie kręciło sie wokół potencjalnej choroby. Trochę oddaliliśmy się od siebie, bo narzeczony nie widział jak bardzo obciąża mnie presją choroby oraz przejęcie wszystkich obowiązków. Widział tylko siebie i był okropny. Umówiliśmy się,że jezrli będzie bardzo źle to się rozstaniemy. Jeżeli ja nie dam rady to on to zrobi,bo widziała nad nami wizja kolejnego epizodu psychotycznego. Nie chciał też iść po antydepresanty, sytuacja die pogorszyła i trafił do szpitala (tym razem zdiagnozowano schizofrenie paranoidalna). Dwa miesiące prawie codziennie go dowiedziałam. Tęsknił, dzwonil, mieliśmy plany na wyjście i zmianę życia (godzinna rozmowa przez telefon, która zapomniał). Dosłownie w przeciągu tygodnia narzeczonemu się odmieniło. Przyznal, że napisał do osoby sprzed lat, bo mu się przyśniła i czuje z nia silna więź (pisal z tą osobą 5 lat temu( o co była kłótnia), widział ją 10 lat temu 2 razy (ta osoba prawdopodobnie też jest zaburzona i aktualnie jest w manii), co jest dla mnie abstrakcja. Zerwanie nastąpiło potem, oficjalnie z powodu wypalenia. Nie stwierdzono kolejnego epizodu psychozy, jednak lekarz stwierdził, że takie 'fascynacje' się zdarzają. Były narzeczony stwierdził, że możemy meiskzac razem jako współlokatorzy. Jednak nie dałam rady i uciekłam. Ogólnie można powiedzieć, że rozstaliśmy się w zgodzie, gdyż stłumiłam zlosc. Z biegiem czasu od wyjścia ze szpitala, ex jest mniej 'wypalony'. Ma dalej jakieś emocje co fo mnie. Wygląda to jakby był zagubiony i gdybym została w mieszkaniu, nic by sie nie wydarzyło. Kłótnia i tyle. Jednak bardzo nie rozumiem tej 'wiezi' z tą osobą, która, dodatkowo, wiedząc, że ja istnieje, brnie w to. On sam mówi,że nie do końca to rozumie, nie wie czy z nja będzie, nie wie, co ona czuje. Mam straszny mętlik w głowie. Nie wiem czy potrzebuje psychologa, który ma styczność ze schizofrenikami, czy takiego od związków. Nie potrafię zrozumieć całej tej absurdalnej sytuacji. Czy to możliwe, że partner całe 10 lat skrycie kochał inna osobę? Czy możliwe, że ta osoba od zawsze była jego miłością życia i nasze zaręczyny były kłamstwem? (Ex twierdzi, że nie, że wszystko było prawdziwe, ake na ten moment nie ma znaczenia). Nie rozumiem niż nic, bo równocześnie ex chce mieć ze mną kontakt. A ja byłam gotowa na życie z nim, mimo choroby.
4 odpowiedzi
Wieloletnie leczenie psychiatryczne bez poprawy: czy to schizofrenia, psychoza czy zaburzenie osobowosci?
Dzień dobry. Leczę się psychiatrycznie od 17 roku życia (jestem po 30-stce), do psychologów i terapeutów chodzę od wczesnego dzieciństwa. W wyniku zmian miejsca zamieszkania leczyłam się u różnych specjalistów. Moja pierwsza diagnoza to była schizofrenia, później diagnozowano mi różne rodzaje zaburzeń osobowości (w tym bpd) i zaburzenia lękowe, depresję, ChAD. Nie potrafię utrzymać żadnej pracy, nigdy nie udawały mi się kontakty z ludźmi, nigdy nie byłam w związku. Jestem okropnie zmęczona swoim życiem, swoimi objawami, i tym, że nie wiem co mi jest (i jak to leczyć). Zastanawiam się czy to jednak nie schizofrenia, bo z biegiem lat nasilają się u mnie objawy takie jak dziwne myśli typu, że jestem reinkarnacją jakiejś osoby, wszystkie szafki w kuchni otwierają się specjalnie, żeby zrobić mi na złość, mężczyźni (również w rodzinie) chcą mnie skrzywdzić, przypadkiem obijam się o meble specjalnie (to meble mi to robią), nastrój zmienia mi się sto razy w ciągu dnia przez głupoty, aktualnie czuję, że w ogóle nie jestem w swoim ciele i powinnam była urodzić się mężczyzną, w kryzysowych sytuacjach występuje jakaś psychoza (chodzę po mieście bez celu, mówię sama do siebie i wydaje mi się, że to wszystko to film i nic nie dzieje się naprawdę). Nie wiem w jakim kierunku pójść, leczę się już tyle lat, a nie widzę żadnej wyraźnej poprawy, przez co nie jestem też w stanie samodzielnie żyć, co też mnie bardzo dobija. Czy powinnam jednak spróbować zasugerować lekarzowi, że może to schizofrenia? Albo w ogóle brzmi to jak coś jeszcze innego? Jestem wykończona brakiem efektów i znoszeniem objawów.
7 odpowiedzi
Idealny mężczyzna z uczelni za granicą – czy napisać do niego po czasie i czemu trudno mi znaleźć partnera?
Od paru dni myślę intensywnie o młodym mężczyźnie, którego poznałam na studiach za granicą, które porzuciłam kilka miesięcy temu. Akurat tak się złożyło, że tylko na tych jednych zajęciach go widziałam, były to ćwiczenia. Wszedł do sali przystojny, wysoki, w moim typie, od razu mnie zauważył i usiadł centralnie na przeciwko mnie, wpatrywał się we mnie intensywnie w trakcie zajęć, wręcz odważnie uwodzicielsko, były to długie kontakty wzrokowe. Jednak pierwsze wrażenie odebrałam jego takie, że jest nazbyt czarujący, ciągle się odzywał na zajęciach i sprawiał wrażenie jakby chciał ciągle być najlepszy, musieć coś udowadniać. To mnie odepchnęło. Jednak bardzo się mi spodobał fizycznie i to dlatego wracam do niego myślami, jestem dosyć wybredna. Ja też na pewno mu się spodobałam i to bardzo pokazywał. Mówiąc szczerze podobam się większości mężczyzn. Po tych zajęciach jednak nie doszło do żadnego kontaktu, ja zrezygnowałam już z uczelni bo koszty utrzymania w kraju były za wysokie, a kierunek i uczelnia mi nie odpowiadały. Jest mi jednak szkoda tej chwili, było to trochę jak w filmie, mógł to być początek romansu a ja musiałam wyjeżdzać. Przecież nie mogłam zostać kosztem swoich finansow i oczekiwan. Dzisiaj spałam tylko 5 h, tak przeżywam to wszystko. Po powrocie do Polski kilka miesięcy temu w ogóle nie myślałam o nim, od razu przeszłam do codzienności. Teraz coś mnie tchnęło. Zastanawiam się, czy dodać do go znajomych na facebook, znalazłam jego imię i nazwisko na liście studentów. Jednak się wstydzę, dlaczego to ja mam pisać, jakby mu zależało to by mnie znalazł. Jednak wolę jak to mężczyzna inicjuje kontakt. Miałam już takie przypadki, że gdy to ja pisałam pierwsza kończyło się źle. Naprawdę ciężko mi z tą sytuacją, chciałabym normalnie na żywo spotykać się z kimś kto jest w zasięgu mojej lokalizacji a nie się szarpać. Jestem piękna, młoda a mimo tego nie mogę znaleźć od kilku lat partnera i już nie wiem dokąd chodzić, żeby w końcu kogoś spotkać. A tutaj pojawił się "idealny" wizualnie dla mnie ktoś, tylko los się tak ułożył że nie wiem, jak by się ta relacja rozwinęła.
5 odpowiedzi

Materiały wspierające

Warto przeczytać

Sprawdź też

Ilustracja: kobieta wychodzi ze splątanej liny w stronę otwartej furtki, ptak wylatuje z klatki

Toksyczny związek – jak go rozpoznać i zakończyć?

Czy zastanawiasz się, czy Twój związek jest zdrowy? Nie każda trudność jest toksyczna, ale jeśli czujesz lęk, winę, wątpisz w siebie, boisz się mówić, co myślisz – warto się zatrzymać. Tutaj dowiesz się, jak rozpoznać toksyczny związek i jak go zakończyć.