
- Strona główna
- Forum
- dzieci i młodzież
- Wychowawczyni a...
Wychowawczyni a jednocześnie nauczyciel języka polskiego 4-tej klasy szkoły podstawowej zadała w trakcie lekcji dzieciom
Agnieszka Stetkiewicz-Lewandowicz
Dzień dobry,
Panie Macieju rozumiem zaniepokojenie pracą domową jaką dzieci dostały od nauczycielki. Pan oraz inni rodzice mają prawo a nawet obowiązek interesować się zagadnieniami poruszanymi w szkole. W związku z tym sugerowałabym rozmowę osobistą z wychowawczynią (każdy nauczyciel ma dyżur, na który można się umówić), być może inni rodzice też by mogli przyjść. Oczywiście ma Pan prawo udać się do dyrekcji ze swoimi obawami ale na początku lepiej rozwiązywać takie sytuacje w gronie osób, których bezpośrednio dotyczą. Drugą sprawą wydaje się negatywna ocena klasy przez nauczycielkę. Jest to zrozumiałe, że dla wszystkich jest to nowa sytuacja, nowe obowiązki itd. Może warto byłoby poruszyć na zebraniu tę kwestię i zapytać co jest problemem, jak rodzice mogą pomóc, co robi szkoła (każda klasa jest inna, więc takie porównanie niekoniecznie jest korzystne, szczególnie jeśli słyszą to dzieci, co może wręcz nasilać “niegrzeczne” zachowania).
Pozdrawiam

Zobacz podobne
TW (samookaleczanie)
Pocięłam się pierwszy raz w wieku 11 lat, nie wiem czemu, po prostu myślałam, że zacznę się wtedy lepiej czuć. W moim środowisku było parę osób, które również to robiły i pokazywały to, jak to wygląda. Byłam smutna i przerażona tym widokiem aż spróbowałam i wiedziałam, że zrobię to znowu, zdarzało się to co jakiś czas, nie mogę powiedzieć, że byłam wtedy od tego uzależniona, zazwyczaj robiłam to, gdy naprawdę miałam jakiś problem. Wszystko zmieniło się po samobójczej śmierci mojego przyjaciela Mateusza, bardzo to przeżyłam, przez rok nie mogłam się otrząsnąć, byłam ostatnią osobą, do której napisał i zostawił list, czułam się winna za jego śmierć, że nie zrobiłam nic, by temu zapobiec. W wieku 12 lat robiłam to już codziennie, każdego dnia, po parę razy dziennie, nie umiałam przestać, mimo że próbowałam. Moja matka wyśmiała moje problemy, przez co odpuściłam sobie szukanie pomocy i próbowałam sama wychodzić z tego na własną rękę, ale od dwóch lat, czyli 15-17 ciągle o tym myślę, obsesyjnie nie raz nie umiem przez to spać ciągle czuję chęć i potrzebę, by znów to zrobić, by znów poczuć się dobrze. Próbowałam, myślę wszystkiego, próbowałam również zamienić okaleczanie na papierosy, ale nawet to nie dało mi podobnego uczucia, nie wiem już co robić, boję się, że będzie już tak do końca boję się, że to zrobię a mój tata (jedyna osoba, która jest dla mnie tak ważna od śmierci Mateusza) nie przeżyje tego przez swoje chore serce + kazał mi obiecać, że nigdy tego już nie zrobię. żałuję, że obiecałam, bo teraz czuję tego ciężar dwa razy bardziej i już nie wiem, co mam robić
Co zrobić, gdy mama nie zgodzi się, abym uczestniczył w edukacji zdrowotnej ?

