
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe
- Przy zaburzeniach...
Przy zaburzeniach lękowych zastanawiam się, jak wyglądam z perspektywy innych osób.
Dzień dobry, mam czasami takie dni, w których parę razy patrzę w lustro, wyobrażam sobie jak wyglądam z perspektywy innych czy zastanawiam się nad myślami, które pojawiają się w mojej głowie. Dodam, że zaczęło się to u mnie dopiero od czasu nasilenia się zaburzeń lękowych i nie występuje nonstop. Czy te dwie rzeczy mogą mieć ze sobą jakiś związek??
Agnieszka Wloka
Dzień dobry
nie sposób tu nic odpowiedzieć nie wiedząc o Pani/Pana zaburzeniach lękowych - są one oczywiście związane z myślami i emocjami, więc zwyczajnie należy rozpocząć terapię zaburzeń
Agnieszka Wloka
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Anna Martyniuk-Białecka
To ciekawe co Pani zauważa. Jednak takie refleksje przy patrzeniu na siebie i swoje odbicie w lustrze wydają się dość naturalne i chyba nie mają związku z zaburzeniami lękowymi. Przynajmniej tak wynika z opisu.
pozdrawiam serdecznie,
psycholog Anna Martyniuk-Białecka

Zobacz podobne
Jak poradzić sobie z lękiem w związku na odległość?
Dzień dobry, chciałabym się z tym państwem podzielić, ponieważ zastanwiam się jak sobie z tym poradzić. Od miesiąca jestem w związku na odległość, poznaliśmy 3 dni przed moim wyjazdem z wymiany za granicę. Początkowo nie byłam z bardzo kontynuacją znajomości, ale chłopak bardzo starał i ciągle pisał, więc dałam tej relacji szanse. Przez pół roku byliśmy w stałym kontakcie, jednak nie angażowałam się w to zbytnio emocjonalnie, po prostu chciałam go poznać, on jednak często mnie komplementował, wybiegał w daleką przyszłość, ale starałam się mu stawiać granice i raczej je szanował. W czerwcu postanowiłam, że pora przejść na kolejny poziomi spotkać się w realu, chciałam sprawdzić jak się będę przy nim czuła. Poleciałam do niego i ku mojemu zdziwieniu zrobił na mnie ogromne wrażenie, naprawdę dobrze mnie traktował, szanował, słuchał, pamiętał szczegóły z mojego życia, poznał mnie też ze swoimi znajomymi i rodziną, wszystko pomiędzy nami przebiegało naturalnie. Po powrocie do Polski dalej utrzymywaliśmy kontakt i rozmawialiśmy na video. Wszystko było okej, ale po pewnym czasie zaczęłam czuć niepewność, że to może nie jest „to”, że może to nie jest relacja na całe życie, że może do siebie nie pasujemy. Zaplanowaliśmy kolejne spotkanie, które odbyło się tydzień temu. Przed samym wyjazdem bardzo nie chciałam jechać, bardzo się bałam, że znowu poczuje tą niepewność i będę wszystko robić na siłę. Znowu okazało się zupełnie inaczej, był dla mnie bardzo troskliwy i czuły, wyznał mi uczucia i naprawdę było widać zaangażowanie z jego strony. Teraz po powrocie znowu czuję się podobnie, czuję niepewność, napisałam mu że boję się, że to się skończy. Jego to bardzo dotknęło, wręcz odebrał to jako zerwanie, napisał mi, że jeśli tak myślę w ten sposób, po tak dobrze spędzonym czasie razem, to on nie chce być z osobą, która nie jest pewna relacji. Bardzo mnie to dotknęło i trochę się przestraszyłam, był bardzo stanowczy, ale próbowałam mu wytłumaczyć, że to mój lęk i trudno mi sobie z tym poradzić, gdy jesteśmy na odległość, bo na żywo jest wszystko w porządku…nie wiem co mam robić dalej, bardzo chciałabym dać tej relacji szansę, on chce zabrać mnie na wakacje za miesiąc, a teraz się boję, że nasza relacja się pogorszy, przez moje myśli jakie mam, już nie wiem czy one są prawdziwe i powinnam ich słuchać.
Przewlekly stres, smierc taty i ciagle zmeczenie - czy przeciążenie psychiczne moze powodowac bezsennosc i brak energii?
Od dłuższego czasu jestem strasznie zmęczony i praktycznie cały czas czuję stres. Wydaje mi się, że może być to przez to, że przez bardzo długi czas miałem go po prostu ogromnie dużo. Od podstawówki byłem gnębiony przez rówieśników, wyśmiewali mnie, robili grupy, wysyłali moje kompromitujące zdjęcia itd. Były też różne dramy i inne poważne sytuacje, których było naprawdę mnóstwo. Przez to miałem nawet kiedyś myśli samobójcze, ale ostatecznie jakoś sobie z tym poradziłem. Do tego przez lata dużo stresu było też przez chorobę taty. Zdarzały się sytuacje, że w środku nocy trzeba było wzywać karetkę, a później normalnie iść do szkoły. W tym roku od kwietnia praktycznie co tydzień dochodziły kolejne duże stresujące sytuacje. Tata zmarł w maju. Od tamtej pory staram się też mocno pomagać mamie, ogarniam dużo spraw w domu, budżet, rachunki itd. Do tego mam związek, pracę, tworzę filmy, strony internetowe, zajmuje się bardzo wieloma rzeczami i uczę się. Wcześniej mimo tego wszystkiego jakoś dawałem radę. Miałem rutynę, trenowałem, czytałem, pracowałem, uczyłem się i robiłem swoje. Teraz od kilku miesięcy jestem kompletnie wypruty z energii. Śpię 8-9 godzin, ale często budzę się w nocy i mimo tego jestem zmęczony. Czasami stresuję się nawet bez konkretnego powodu, mam problemy z koncentracją i coraz mniej mam siły na różne rzeczy. Naprawdę staram się dużo robić, żeby sobie pomóc. Dbam o dietę, liczę makro, mam 4 treningi w tygodniu, ruszam się w ciągu dnia, pilnuję snu, planuję zadania i priorytety. Ograniczam też social media praktycznie do minimum. Byłem na badaniach i z morfologii nic nie wyszło. Dlatego chciałbym zapytać, czy takie długotrwałe przeciążenie stresem może powodować takie zmęczenie i problemy ze snem oraz czy można coś z tym zrobić. Mam wrażenie, że przez lata cały czas coś się działo i teraz po prostu coraz bardziej mnie to wszystko przytłacza.
Chroniczny lęk od dzieciństwa i jego fizyczne objawy - jak sobie pomóc?
Witam. Mam teraz 18 lat i piszę tutaj, bo czuję, że sam już sobie nie radzę i bardzo potrzebuję porady lub obiektywnej opinii specjalistów. Moje problemy z lękiem i ciągłym przeciążeniem psychicznym trwają już bardzo długo, mniej więcej od 11 roku życia. Wtedy zacząłem interesować się biznesem, finansami i po prostu zbyt dużo myślałem o przyszłości, próbując wszystko kontrolować z powodu chęci osiągnięcia swoich celów oraz strachu, że ich nie osiągnę. Z czasem przerodziło się to w stan chroniczny, ale ostatnie pół roku stało się po prostu krytyczne. Myśli nie milkną, już dawno nie słyszałem ciszy w głowie. Każdego dnia zastanawiam się, co mam robić, jak postąpić. Obecnie odczuwam całkowite wyczerpanie. Do ciągłego strachu i niepokoju dołączyły czysto fizyczne objawy: silny szum w tle i piszczenie w uszach, ciągły ciężki ucisk w głowie, przez który trudno mi się skoncentrować, oraz chroniczne zmęczenie, które nie mija po odpoczynku. Ale zacząłem też rzadziej okazywać jakiekolwiek emocje. Czuję się, jakbym żył w przyszłości, a nie w teraźniejszości. Trudno mi też myśleć i tworzyć nowe pomysły. Teraz prawie każdy wieczór jest dla mnie bardzo ciężki. W tym świecie trzymają mnie tylko bliscy, nie chciałbym, żeby się o mnie martwili. Chciałbym jakoś to naprawić, ale ten stan zaczął się aktywnie pogarszać z każdym dniem. Proszę o radę, od czego mam zacząć, do jakiego specjalisty najlepiej się najpierw zwrócić i czy w ogóle możliwe jest całkowite wyleczenie po tylu latach? Będę bardzo wdzięczny za radę.
Jak radzić sobie z jąkaniem w sytuacjach stresowych, gdy natrętne myśli utrudniają płynność mowy
Dzień dobry! Mam problem z jąkaniem. Problem jest w psychice, bo gdy na przykład czytam na głos albo prowadzę korepetycje, mówię czysto. Jednak w innych sytuacjach nie mogę się pozbyć natrętnych myśli o tym, że zaraz zacznę się jąkać, że ktoś mi przerwie i się zacinam, czasem nawet bardzo. Są jednak sytuacje, że to mi mija i mówię płynnie. Czy jest na to jakiś sposób?
Po opuszczeniu przez partnera (który nie wspiera finansowo ani emocjonalnie) wpadłam w uzależnienie od alkoholu - bardzo źle się czuję, proszę o pomoc
Witam, dwa lata temu urodziłam córkę, drugą już. W czasie ciąży wyszło, że partner ma długi hazardowe i to ogromne...ciąża zagrożona...tuż po zostawił i pojechał za granicę, dalej kłamał, grał, nie pomagał...płakałam chyba prawie cały czas...skończyłam karmić piersią i kiedyś w tych nerwach sięgnęłam po piwo, by, nie wiem, uspokoić się, zasnąć...I tak od tego czasu piję codziennie i to z 3 lub 4, pracuję po 12 godz dziennie, jak przychodzę usypiam dzieci i piję, bo tylko tak mogę zasnąć, płaczę nadal...to już będzie niedługo półtora roku, pomaga mi to w zaśnięciu, ale całe dnie myślę o wieczorze, że znowu będzie mi ciężko, że będę płakać, on obiecuje, mówi, że się poprawi, ale jak wraca raz na dwa miesiące to woli spać niż mi pomóc czy spędzić ze mną czas...jestem wycieńczona, chciałabym coś zmienić...przestać pić...naprawić nasze relacje, bo ponoć już nie gra od roku, ale to długa historia...Ja opłacam rachunki, utrzymuję dom, dzieci, opłacam opiekunkę, on się nie dokłada praktycznie, czasem jakiś grosz rzuci typu 500zl, nie okazuje uczuć a ja ciągle mu je okazuje, wybaczam, staram się naprawdę, by dzieciom niczego nie brakło mimo ciężkiej sytuacji finansowej, spędzam z nimi każdy dzień wolny, ale jestem już naprawdę zmęczona walką o rodzinę, dzieci, o związek...martwi mnie ze beż tych 3 czy 4 czy 2 czasem piw nie zasnę, jak mam to ogarnąć? Czy walczyć? Wydaje mi się, że on już odpuścił...nawet na urodziny moje, jak był, usłyszałam wszystkiego najlepszego i nawet drobiazgu nie dał mi, zabolało🙄 teraz zamiast ze mną być, woli spać, proszę o pomoc...to tylko część z tego ogólnikowa, dodam, że jak mi nie odpisuje wieczorem to wpadam w panikę i płaczę do rana, aż nie padnę z wycieńczenia...jakiś uraz? Nerwica? Depresja? Źle się czuję psychicznie, nie mam kiedy odpocząć i nie mam wsparcia od tej niby najważniejszej osoby😟

