Aplikacja TwójPsycholog — wsparcie, które masz zawsze pod ręką

📲 Pobierz aplikację i zadbaj o siebie na własnych zasadach

Dostępne w Google PlayPobierz w App Store
Left ArrowWstecz

Zaburzenia lękowe w nowej szkole: Jak radzić sobie z trudnościami w nawiązywaniu relacji?

Dzień dobry, zazwyczaj rozwiązuję swoje problemy sama, ale ten bardzo mnie męczy. Niedawno zaczęłam nową szkołę, co było dla mnie bardzo stresujące głównie pod względem znajomości, ponieważ przez zaburzenia lękowe oraz typ osoby, jaką jestem, poznawanie nowych osób jest dla mnie bardzo trudne. Boję się przelotnych znajomości i chciałabym znaleźć od razu kogoś, komu łatwo zaufać.

Pozytywnie zaskoczyło mnie to, że już pierwszego dnia usiadła ze mną wyglądająca dość miło dziewczyna. Już wcześniej pisałam ze swoją klasą, ale jednak wrażenia na żywo są najważniejsze. Siedziałyśmy tak większość tygodnia, z innymi osobami też rozmawiałam i naprawdę czułam, że uda mi się zaaklimatyzować. Niestety, dzisiaj bez żadnego konkretnego powodu wszystkie dziewczyny niechętnie ze mną rozmawiały… Większość lekcji siedziałam sama, a wcześniej przecież byłam z jedną osobą. Nie wiedziałam, co się nagle zmieniło.

Przez tę sytuację moje silne mechanizmy lękowe dotyczące relacji z innymi się odpaliły i resztę dnia czułam się bardzo źle. Ze stresu wróciłam do takich nawyków jak drapanie rąk, gryzienie policzka itp. Wiem, że jest to słabe zachowanie, ale poczułam się strasznie nieważna. Nic, co by wpłynęło na jakąś niechęć innych do mnie, się nie stało, więc co jest ze mną nie tak??

Najgorsze jest to, że jak próbowałam rozmawiać dzisiaj z kimkolwiek, to kończyło się od razu brakiem zainteresowania po jakiejś minucie… Najboleśniej jednak było w momencie, gdy rozmawiałam z dwiema dziewczynami, idąc przy okazji na wspólny dla naszej trójki przystanek, i po 2 minutach drogi zostałam wykluczona kompletnie z rozmowy. Nawet nie zauważyły, że nie idę już za nimi…

Zdaję sobie sprawę, że do nowego miejsca trzeba się przyzwyczaić, ale nie rozumiem, czemu po tygodniu zostałam sama. Żadna inna dziewczyna nie ma takiego problemu i niestety jest nas nieparzyście, co utrudnia całą sytuację… Chciałam przez to iść do swojego psychologa, niestety z godziny na godzinę moja wizyta została bez wytłumaczenia odwołana i przez to zaczęłam się czuć jeszcze gorzej. Bardzo dzisiaj potrzebowałam tego wsparcia. :((

W następnym tygodniu mam z klasą wycieczkę na kilka dni. Bardzo nie chcę tam jechać, ale nie mam wyboru… Bardzo się boję na niej jeszcze większego odrzucenia albo tego, że ktoś mi coś zrobi, jak będę spała czy odpoczywała… :/

Wiadomo, czas pomaga, lecz jestem osobą tak wrażliwą na punkcie znajomości, że dzisiaj czułam się jak najgorszy człowiek na świecie. Próbuję wyglądać jak najlepiej, codziennie się maluję, co przerwę się poprawiam przed lustrem i odświeżam, jestem miła i życzliwa dla wszystkich, a i tak zostałam sama…

Ta adaptacja mnie męczy. Chciałabym, aby znajomości stworzyły się łatwiej, a na razie wszystko się psuje… Bardzo proszę o pomoc, nie mam teraz czasu szukać kolejnej wizyty u terapeuty, bo po weekendzie wyjeżdżam. Mam irracjonalny żal nawet do psychologa, bo zostałam sama w potrzebie, która i tak pewnie jest moimi przewidzeniami…

Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry, 
pamiętaj, że w pierwszych tygodniach relacje mogą być zmienne, ludzie się poznają i podejmują różne interakcje. To nie znaczy, że coś jest z Tobą nie tak, chociaż rozumiem, że Twój wewnętrzny głos i myśli podpowiadają coś innego. Żal, który odczuwasz do psychologa jest zrozumiały. Poszukiwałaś wsparcia, a wizyta została odwołana na ostatnią chwilę, co mogło spotęgować uczucie odrzucenia i osamotnienia. Co do zbliżającej się wycieczki, rozumiem Twoją niechęć i opory. Może warto do tego podejść bez oczekiwań, że musisz od razu znaleźć kogoś bliskiego i zbudować trwałe relacje. Czasem wystarczy życzliwość i krótkie interakcje, by od czegoś zacząć.

 

Trzymam za Ciebie kciuki,

Justyna Bejmert 

Psycholog

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Sylwia Harbacz-Mbengue

Sylwia Harbacz-Mbengue

Witaj,

rozumiem jak wiele trudnych emocji przeżywasz i jak ważne jest dla Ciebie zaaklimatyzowanie i zdobycie nowych znajomości. 

To, że powróciłaś do autodestrukcyjnych nawyków, świadczy o stresie i próbie radzenia sobie z nim. Złość, lęk, poczucie bezradności to aktualna reakcja w kryzysie.

Spróbuj dać przestrzeń sobie i innym, bądź otwarta ale nie nachalna. To, że ktoś przestał się nagle odzywać może wynikać z wielu powodów, które nie są Twoja winą. To początek roku szkolnego i ludzie poznają się, czasem jedne grupki znikają a tworzą się inne.

Doceń siebie za wszystkie próby, które już poczyniłaś i spróbuj myśleć o sobie dobrze.

 

Pozdrawiam

Sylwia Harbacz-Mbengue 

Psycholog 

Oliwia Lipińska

Oliwia Lipińska

Bardzo mi przykro, że doświadczyła Pani takich sytuacji. Przede wszystkim, proszę pamiętać, że nie jest Pani ani najgorszym człowiekiem świata ani nic nie jest z Panią nie tak. Nawiązywanie przyjaźni czasem nie jest łatwym zadaniem i rozumiem Pani rozczarowanie z tego powodu. Każdy z nas pragnie bliskości i kontaktu z drugim człowiekiem, więc Pani potrzeba jest jak najbardziej zrozumiała i brak jej spełnienia może powodować u Pani wzrost lęku. Zwłaszcza w takiej sytuacji jak rozpoczęcie nowej szkoły - brawo dla Pani, że pomimo lęku próbuje się Pani przełamywać w kontaktach. Sam fakt, że Pani koleżanki nie wyjaśniły powodu takiego zachowania na pewno jest dla Pani bolesny i trudny. Bardzo ciężko dostosować się do sytuacji, gdzie nie ma Pani kontroli, wpływu ani zrozumienia skąd dane zachowanie osób trzecich się bierze. Proszę pamiętać, że nie odpowiada Pani za myśli, uczucia czy zachowania osób trzecich - „gdybanie” w tej sytuacji na pewno nie wyjaśni sprawy. Proszę także pamiętać, że na wycieczce jest wychowawca i zapewne opiekun - jeśli Pani będzie czuć, że Pani granice są przekraczane proszę nie bać się o tym im powiedzieć. Życzę Pani wszystkiego dobrego :)

Karolina Walczyk

Karolina Walczyk

Rozumiem, że sytuacja, w której jesteś, mocno Cię porusza. Twoja wrażliwość sprawia, że mocniej odczuwasz niż inni, ale to nie znaczy, że w Tobie coś jest nie w porządku. Jeśli chodzi o wycieczkę to spróbuj potraktować ją jako okazję do spędzenia dobrego czasu w dowolny dla Ciebie sposób i być  może relacje same się ułożą.
Daj sobie prawo do swoich uczuć, dbaj o siebie i pamiętaj, że to, jak się teraz czujesz, nie definiuje Ciebie ani Twojej wartości. 💙

Serdecznie pozdrawiam,
Karolina Walczyk,

Psycholog, Psychoterapeuta

Katarzyna Świdzińska

Katarzyna Świdzińska

W nowym środowisku ludzie często tworzą różne konfiguracje znajomości, czasem przypadkowe i chwilowe, i to nie musi mieć nic wspólnego z Twoją wartością czy sympatią innych do Ciebie.

Wcale nie jesteś w tym sama. Wiele osób w nowej szkole czuje podobnie, choć rzadko się tym otwarcie dzieli.

Na wycieczce spróbuj podejść do tego jak do okazji do spokojnej obserwacji i małych kroków. Nie musisz od razu znaleźć „najbliższej osoby”, wystarczy drobna rozmowa, wspólny śmiech, albo chociaż bycie obok. Czasem relacje rozwijają się wolniej, niż byśmy chcieli.

A jeśli znów wróci poczucie odrzucenia, spróbuj nazwać swoje uczucia: „jest mi smutno, bo chciałabym być zauważona”. Samo zauważenie tego, co w Tobie się dzieje, może trochę ulżyć.

 

Pozdrawiam, 

Katarzyna Świdzińska, Psycholog

komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Jak radzić sobie z natrętnymi myślami o śmierci bliskich i uczuciem obecności ich duchów?

Jak poradzić sobie z natrętnymi myślami, związanymi ze śmiercią bliskich mi osób? Moje myśli potrafią ubzdurać sobie, że dana osoba nagle zmarła i teraz jest przy mnie, ale w formie ducha, którego nie widzę. Czuję wtedy ogromny dyskomfort, niepokój, jestem bliska napadu paniki. Robię wtedy wszystko bardzo sztucznie, potrafię nawet mówić na głos (jakby tłumaczyć swoje czynności, które wykonuję). Takie stany trwają u mnie od dobrych 4 lat, pojawiły się w czasie bardzo silnej depresji, trwają do dziś, chodź stan psychiczny stanowczo polepszył się.

Czy lęk przed snem po doświadczeniu Burzy Arytmicznej może oznaczać zespół stresu pourazowego u babci?
Witam. Moja babcia (66lat) od kilku lat ma wszczepiony Kardiowerter-defibrylator, niestety około pół roku temu babcia doświadczyła tzw.: Burzy Artmicznej przez co bezzwłocznie trafiła do szpitala na kilkudniową obeserwacje. Przy przyjeciu na oddzial lekarz poinformowal babcie ze miala bardzo duzo szczescia poniewaz wyladowanie Kardiowertera bylo na tyle silne ze gdyby sytuacja wydarzyła się poddczas snu to najprawdopodobniej skończyłoby się to zgonem. I tu zaczyna sie caly ten koszmar ktory trwa po dzien dzisiejszy.. Po usłyszeniu tych slow od lekarza babcia boi sie zasnac poniewaz boi sie ze sytuacja sie powtorzy i sie juz nie obudzi.. Dlatego tez od 3 miesiecy notorycznie gdy tylko zostanie wypisana do domu ze szpitala po 2/3 dniach znow wzywana jest karetka i za kazdym razem wraca na oddzial na na minium tydzien. Gdy przychodzi moment w ktorym lekarz oznajmia jej ze nie ma przeciwwskazan by wrocila do domu ona robi wszystko by zostac dluzej. Stad moje pytanie, czy to moze byc zespol stresu pourazowego? Co najlepiej zrobic w takiej sytuacji, ewentualnie do jakiego specjalisty sie zwrócić ? Z gory dziekuje za odpowiedz
Stres związany z przeprowadzką i dojazdem męża do pracy - jak sobie poradzić?
Przeprowadziliśmy się z mężem do domu. I teraz mąż dojeżdża 20 minut do pracy i ja się z tym pogodzić nie mogę, że już z nim nie dojeżdżam bo kiedyś jeździliśmy we dwoje a teraz już nie jeździmy bo kiedyś zostawiał mnie u rodziców a teraz już nie zostawia bo rodzice mieszkają obok nas Strasznie przeżywam że on dojeżdża te 20 minut że nie mogę normalnie funkcjonować i chce sprzedać dom kupiony na kredyt aby szybciej przyjedżał aby mieszkać w miejscowości gdzie On pracuje a On nie chce . I nikt nie potrafi zrozumieć że tak przeżywam te 20 minut jak On wraca. Czy to naprawdę jest nienormalne ?
Witam. Od ponad pół roku czuje bezsens w tym, co robię.
Witam. Od ponad pół roku czuje bezsens w tym, co robię. Wszystko wydaje się być nijakie, wcześniej potrafiłem wychodzić ze znajomymi czy to na bilarda, kręgle, zwykłe spotkanie, rzeczy takie jak gry wideo, filmy sprawiało mi to radość. Teraz najchętniej przy porannym budziku nawet bym się nie budził tylko spał dalej, praca mnie frustruje. Potrafię zepsuć czynności, które wykonywałem już wielokrotnie. Chodzę rozkojarzony, mam duży natłok myśli, z rana jestem bardzo agresywny, nie mam ochoty nawet się odzywać, rozmowa przychodzi z trudem, załatwianie spraw odkładam na później, przez co narastają kolejne problemy. Wydaje mi się, że z tygodnia na tydzień sytuacja się stale pogarsza, mimo że dni wolne poprawiają trochę mój nastrój to powrót po weekendzie do pracy to istny koszmar. Nie wiem, co mam dalej zrobić. Boję się, że porzucę prace przez to, że już nie ma siły. Zdarza się, że nocami patrzę się w sufit i rozmyślam o tym wszystkim, zaniedbując sen. Proszę o pomoc, rady, co zrobić..
Zaburzenia nastroju, lęk, problemy ze snem. Biorę leki, ale nie wystarczają. Proszę o wsparcie
Leczę się na nerwicę od kilku lat.od 3 tygodni miałem bardzo duże natężenie stresu w pracy i jedynie propranolol wspomagał mnie, żebym sobie jakoś radził. Niestety organizm nie wytrzymał stresu i z wtorku na środę dostałem padaczki nerwicowej. Obecnie jestem na terapii diazepamem 9 dni. Mam również zaburzenia nastroju z jednej strony lgnę do ludzi a z drugiej wolę być sam. Mam również ostatnio problem ze spaniem, mimo że biorę wieczorem trittico cr 100 mg. Nie mam pomysłu, jak sobie pomóc. Od urodzenia mam mózgowe porażenie dziecięce.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!