Anna Krokosz
Szanowna Pani, to, co Pani opisuje, to nie lenistwo, lecz bardzo silny, utrwalony przez lata mechanizm unikowy. W zaburzeniu schizotypowym świat realny i relacje społeczne są często tak przytłaczające, że Pani mózg już w dzieciństwie nauczył się, iż jedynym sposobem na przetrwanie lęku jest wycofanie się. Ponieważ przez 26 lat systematycznie unikała Pani trudności, Pani "mięsień" tolerancji na dyskomfort nie miał szansy się rozwinąć, dlatego dziś każda realna czynność wydaje się wysiłkiem ponad siły. Ucieczka w telefon po leku aktywującym jest naturalną reakcją - organizm dostał energię, ale ponieważ realne życie kojarzy się Pani z zagrożeniem, podświadomie skierowała Pani tę siłę tam, gdzie czuje się bezpiecznie i gdzie nie grozi Pani żadna ocena. Proszę spróbować spojrzeć na siebie z większą łagodnością: to, że widzi Pani ten mechanizm i potrafi go tak szczerze nazwać, to dowód Pani ogromnej świadomości. Wyjście z tego stanu będzie wymagało od Pani bardzo powolnego oswajania się z trudem poprzez metodę mikrokroków - robienie rzeczy, które trwają dosłownie dwie minuty, by pokazać mózgowi, że minimalny dyskomfort jest do przeżycia. To, że czeka Pani na psychoterapię, jest kluczowe, ponieważ to właśnie tam, pod okiem profesjonalisty, będzie Pani mogła bezpiecznie zacząć rozbrajać stare mechanizmy obronne i uczyć się budowania codzienności poza ekranem telefonu.
Pozdrawiam serdecznie,
Anna Krokosz
















