30 zł zniżki na pierwszą wizytę z kodem WIOSNA26

w ramach akcji #WychodziNamToNaDobre!

Wybierz specjalistę
Left ArrowWstecz

Jak pomóc synowi z depresją? Rozpoznaj objawy i wspieraj zdrowie psychiczne

Jak pomóc osobie z deoresją.Syn ma 26 lat ,Na pozór ok .praca ,dom,pies,znajomi .Ale ja odkąd wiem nie żyje.Może też na pozór.Nikt poza mną nie wie a ja patrzę na niego widzę jak się męczy ,jak mu trudno żyć. a ja co ,ja poprosi nie wiem co robić ludzie ,nie mam pojęcia jak mu pomóc.
User Forum

Anonimowo

8 miesięcy temu
Agnieszka Szostakiewicz

Agnieszka Szostakiewicz

Dzień dobry,

 

to bardzo trudne uczucie patrzeć na ważną dla siebie osobę i widzieć, że się męczy, że jest jej trudno żyć. Pojawić się  wtedy może lęk, smutek, bezsilność i jednocześnie chęć pomocy synowi. Jak można to zrobić? Depresja to złożona choroba, która charakteryzuje się pewnym wycofaniem wewnętrznym - na pozór wszystko może być w porządku, jednak osobie, która się z nią zmaga pogarsza się nastrój i jednocześnie wycofuje się z emocjonalnego kontaktu z innymi. Czasem wycofuje się również z aktywności, z przeżywania życia, ale rozumiem, że to akurat nie ma miejsca w przypadku Pani syna. 

 

Na depresję pomaga każdy rodzaj ekspresji np. możliwość wypowiedzenia tego, co boli albo możliwość zezłoszczenia się, popłakania. Komunikacja, która nie sprzyja pozorom, tylko dotyka prawdy o tym jak się czujemy zwłaszcza, jeśli obejmuje to emocje tzw. nieprzyjemne (takie jak lęk, złość, wstyd, smutek). Może więc Pani spróbować zacząć rozmawiać z synem, w taki sposób, żeby te rozmowy również poruszały temat tego, jak się syn czuje. Może Pani zacząć od tego, że się Pani o niego martwi, że Pani zależy na nim. Może Pani powiedzieć, że jest Pani ciekawa tego, jak naprawdę się czuje, że chciałaby Pani usłyszeć również o tym, co go trapi, co sprawia mu trudność. Jeśli syn się otworzy to wspierające będzie dla syna, jeśli będzie Pani po prostu słuchać, nie oceniać, nie szukać rozwiązań dla jego kłopotów, nie przerywać. Na końcu warto podziękować, że syn się z Panią podzielił tym, co czuje, że to jest dla Pani ważne. Może Pani modelować również takie rozmowy przez to, że Pani sama się otworzy, opowie Pani o swoich wewnętrznych przeżyciach w tym właśnie o tym, że Pani się o niego martwi. 

 

Może się jednak okazać, że synowi ta przestrzeń bardziej otwartej komunikacji między Panią a nim nie wystarczy lub taka rozmowa na ten moment okaże się niemożliwa do przeprowadzenia. Wtedy warto zachęcić syna do poszukania pomocy u psychoterapeuty oraz skonsultować się z psychiatrą. Leki pomagają ustabilizować nastrój na tyle, żeby można było podjąć głębszą pracę na rzecz poprawy swojego dobrostanu. Psychoterapeuta pomoże dotrzeć do głębszych przyczyn złego samopoczucia.

 

To wspaniałe, że chce Pani pomóc synowi. Warto w tej sytuacji również nie zapominać o wsparciu dla siebie. Pani również przeżywa tzw. nieprzyjemne emocje związane z samopoczuciem syna. Zawsze zachęcam do zadbania również o siebie, szczególnie, że wtedy łatwiej jest również pomóc innym.

 

Pozdrawiam serdecznie,

Agnieszka Szostakiewicz

Terapeutka Gestalt

8 miesięcy temu

Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?

Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!

Maria Sobol

Maria Sobol

Trudno patrzeć, jak ktoś bliski się męczy, zwłaszcza gdy na zewnątrz wszystko wygląda „normalnie”. Czasem to właśnie najbliżsi widzą więcej – drobne sygnały, które umykają innym.

W takich sytuacjach ważne jest, żeby po prostu być obok. Nie trzeba mieć gotowych rozwiązań. Wystarczy powiedzieć: „Widzę, że coś jest ciężko. Jestem, jeśli będziesz chcieć pogadać”. Bez naciskania, raczej z uważnością i spokojem.

Warto też, jeśli to możliwe, delikatnie zachęcać do rozmowy z psychoterapeutą albo lekarzem. Czasem potrzebny jest ktoś z zewnątrz, kto pomoże nazwać to, co w środku boli.

Jeśli pojawi się lęk, że sytuacja może się stać naprawdę trudna – warto pamiętać o numerze 116 123 (telefon zaufania) albo nawet wezwać pomoc. To nie przesada – to troska.

Z wyrazami szacunku,

Maria Sobol

Psychoterapeutka integracyjna

8 miesięcy temu
Katarzyna Olejnik

Katarzyna Olejnik

Najlepsze, co może Pani zrobić, to porozmawiać z synem spokojnie i bez oceniania, mówiąc wprost o swoich obserwacjach i trosce, np.:

“Widzę, że coś się z Tobą dzieje, i bardzo się o Ciebie martwię. Może warto z kimś o tym porozmawiać?”

Ważne, by nie naciskać, ale dać mu przestrzeń i sygnał, że nie jest sam.


Warto też delikatnie zaproponować kontakt ze specjalistą – psychologiem lub lekarzem psychiatrą. Jeśli syn nie jest gotowy, warto mu przypominać, że taka pomoc jest dostępna i że skorzystanie z niej to oznaka siły, nie słabości.


 

mniej niż godzinę temu
Tomasz Pisula

Tomasz Pisula

Dzień dobry,

 

Twoje pytanie jest jest trudne i poruszające. Bije z niego uważność i troska. Właśnie to, że widzisz więcej niż „na pozór”, jest już czymś bardzo ważnym. Depresja rzadko wygląda tak, jak sobie ją wyobrażamy – nie zawsze oznacza leżenie w łóżku czy płacz. Często to właśnie codzienne funkcjonowanie „jakby wszystko było w porządku” jest najbardziej wyczerpujące.

Nie ma jednej przyczyny depresji – może ich być wiele i często się na siebie nakładają. Dlatego nie chodzi tylko o „naprawienie jednego elementu”, ale o przyjrzenie się całości: jak wygląda jego codzienność?, jak się czuje rano, wieczorem, w relacjach, w samotności, w pracy, ze sobą samym?

Od czego zacząć?

Aktywizacja – to nie tylko „więcej robić”, ale inaczej działać: delikatnie, małymi krokami, w kierunku życia. Regularność ma znaczenie – poranne wstawanie, sen w tych samych godzinach, stałe posiłki, spacery z psem, prosta aktywność fizyczna. Te rzeczy nie „leczą” same w sobie, ale tworzą podłoże, na którym leczenie może zadziałać.

Relacje – być może znajomi są, ale trudno mu się z nimi naprawdę połączyć. Przyjaźnie, które są żywe, autentyczne, a nie tylko „towarzyskie”, mają znaczenie. Ale też jedna relacja może być wystarczająco wspierająca na początek. 

Psychoterapia – to krok, który warto rozważyć. Nie dlatego, że coś z nim „nie tak”, ale dlatego, że psychoterapia daje przestrzeń, w której ktoś wreszcie go usłyszy i zobaczy tak, jak Ty to teraz widzisz. To nie musi być decyzja od razu – można zacząć od rozmowy, poszukać kogoś, kto pracuje w sposób, który do niego trafi.

Rozmowa – czasem najwięcej daje prosty komunikat: „Widzę, że Ci trudno. Nie wiem, co czujesz, ale jestem. I mogę pomóc poszukać pomocy.” Bez presji, bez diagnoz. Wystarczy, że będzie wiedział, że ma obok kogoś, kto go nie ocenia, kto nie chce go „naprawić”, tylko być przy nim, kiedy sam nie wie, jak żyć.

 

Masz prawo nie wiedzieć, co robić. To nie znaczy, że robisz za mało. Już robisz bardzo dużo. Jesteś czujna, obecna i gotowa działać. Jeśli chcesz – możesz też porozmawiać z terapeutą sama, by lepiej zrozumieć, co się dzieje, i jak być wsparciem.

8 miesięcy temu
Justyna Bejmert

Justyna Bejmert

Dzień dobry,

To, że Pan/i to widzi i czuje, jest już formą pomocy. Obecność, uważność i to, że Pan/i nie udaje, że wszystko jest w porządku, to ogromna wartość. Syn może się trzymać „na pozór”, bo chce dawać radę, ale to nie znaczy, że nie potrzebuje wsparcia. Warto z nim spokojnie porozmawiać, bez oceniania, bez nacisku, tylko z czułością. Może wystarczy zdanie: „Widzę, że jest Ci ciężko. Jestem obok. Możesz ze mną pogadać albo razem poszukać pomocy.” Nie trzeba go naprawiać ani zmuszać do otwartości. Ważne, żeby wiedział, że nie musi sam się z tym mierzyć. Zachęcanie do kontaktu z psychoterapeutą lub psychiatrą to dobry krok. Jeśli się da, warto też zadbać o siebie - bliscy osób w depresji często czują bezsilność. To naturalne, że nie wszystko da się zrobić samemu. Ale sama Pana/i obecność już daje mu więcej, niż może się Panu/i wydawać.

 

Pozdrawiam ciepło,

Justyna Bejmert

Psycholog

8 miesięcy temu
Paulina Habuda

Paulina Habuda

Dzień dobry,  

 

Czuję w wiadomości od Pani bezsilność, smutek i błaganie o pomoc. Nie podaje Pani więcej szczegółów dotyczących sytuacji Pani syna, mogę więc tylko się domyślać, że podejrzewa Pani, że syn przechodzi depresję. Rozumiem, że chce mu Pani pomóc, ale nie wie jak. Proszę spróbować porozmawiać o tym z synem. Jeżeli powie mu Pani, co Pani zaobserwowała oraz o tym, że jest Pani dla niego, gdyby tylko potrzebował rozmowy - to może przynieść mu ulgę i zwierzy się Pani z tego, z czym się zmaga.

Jeżeli Pani syn rzeczywiście czuje smutek, ma obniżony nastrój, źle się czuje psychicznie- proszę spróbować namówić go do wizyty u psychologa lub psychiatry, który zapewni mu profesjonalną pomoc. 

Pozdrawiam,

Paulina Habuda 

Psycholog, Seksuolog

8 miesięcy temu
Natalia Ośko

Natalia Ośko

Dzień dobry! 

Widzę, że sytuacja związana z synem jest powodem troski o niego i zmartwień. W takich sytuacjach warto zapytać się wprost - ,,Czego potrzebujesz?", ,,Co mogę zrobić, żeby Ci pomóc?", ,,Czy mogę Cię wesprzeć w szukaniu pomocy - psychiatry/psychoterapeuty?" Warto również nazwać emocje, które towarzyszą, w związku z tą sytuacją - ,,Kiedy widzę, jak źle się czujesz, jest mi bardzo smutno, martwię się o Ciebie".  Syn jest dorosły i należy uszanować to, że może nie chcieć wsparcia - to on podejmuje decyzje, z kim chce porozmawiać o swoich problemach, czy chce iść na terapie.  Wyobrażam sobie, że dla rodzica to też może być obciążająca sytuacja. Jeśli Panu/Pani jest trudno, może warto samemu wybrać się do specjalisty, na konsultację psychologiczną? Można także skorzystać z telefonów pomocowych:

 

800 70 22 22 - Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym
(czynny 7 dni w tygodniu, 24 h na dobę, połączenie bezpłatne)
dla zainteresowanych czat dostępny na: https://centrumwsparcia.pl

 

22 594 91 00 -Antydepresyjny Telefon Forum Przeciw Depresji
(czynny w każdą środę i czwartek od 17:00 do 19:00, koszt połączenia jak na numer stacjonarny wg taryfy operatora telefonicznego)

 

116 123 - Całodobowy telefon zaufania dla osób dorosłych
(czynny 7 dni w tygodniu, 24 h na dobę, połączenie bezpłatne)
dla zainteresowanych czat dostępny na: https://116sos.pl

 

Jeśli jest zagrożenie życia lub zdrowia (plany samobójcze) proszę dzwonić pod 112.

 

Życzę dużo spokoju! :)

mniej niż godzinę temu
Olga Żuk

Olga Żuk

To, co piszesz, pokazuje ogrom Twojej troski i bezsilności. Widzisz cierpienie syna, choć dla innych może wydawać się „w porządku” — i to bardzo trudne, bo czujesz, że jesteś jedyną osobą, która to widzi.

Najważniejsze, co możesz zrobić, to być przy nim — uważnie, spokojnie, bez naciskania, ale z gotowością do rozmowy. Możesz powiedzieć mu wprost, że widzisz, że jest mu ciężko, że się o niego martwisz i że jesteś gotowa pomóc, jeśli tylko zechce. Czasem sama obecność i uważność bliskiej osoby to pierwszy krok do szukania pomocy.

Zachęć go delikatnie do rozmowy z psychologiem lub psychiatrą — nie jako "problem", ale jako sposób na ulgę. Jeśli nie chce od razu rozmawiać z kimś obcym, możesz zaproponować wspólne szukanie informacji lub umówienie wizyty.

Nie musisz mieć gotowych rozwiązań — wystarczy, że jesteś. Ale pamiętaj też, by zadbać o siebie. Ty też masz prawo do wsparcia.

 

Pozdrawiam,

Olga Żuk

8 miesięcy temu
Martyna Jarosz

Martyna Jarosz

Dzień dobry,

Rozumiem, jak trudne może być obserwowanie cierpienia bliskiej osoby. Najważniejsze, co możesz zrobić, to okazać mu wsparcie i zachęcić do kontaktu ze specjalistą - psychologiem i/lub psychiatrą. Nie oceniaj, słuchaj z empatią, bądź obecna. Powiedz mu, że nie musi być sam z tym, że pomoc istnieje i działa. Jeśli nie chce rozmawiać, możesz zaproponować wspólne umówienie się na wizytę. Twoja troska ma ogromne znaczenie, ale profesjonalna pomoc jest kluczowa.

Pozdrawiam
Martyna Jarosz
psycholog

7 miesięcy temu
Weronika Babiec

Weronika Babiec

Dzień dobry,

 

Rozumiem, jak trudne musi być dla Pani obserwowanie cierpienia syna i poczucie bezradności. To, że zauważa Pani jego zmagania, świadczy o Pani wrażliwości i trosce. W takiej sytuacji najważniejsze jest delikatne, ale bezpośrednie podejście do tematu. Może Pani spróbować szczerze porozmawiać z synem; powiedzieć, że zauważa, że wydaje się zmęczony czy smutny, i zapytać, jak się czuje. Ważne, żeby nie naciskać, ale dać mu do zrozumienia, że jest Pani dostępna, gdy będzie potrzebował wsparcia.

Trzeba też pamiętać, że depresja wymaga profesjonalnej pomocy. Może Pani delikatnie zasugerować wizytę u psychologa lub psychiatry, podkreślając, że to całkowicie normalne i że wiele osób korzysta z takiej pomocy, gdy przechodzi trudny okres. Jeśli jednak syn odmawia pomocy, może Pani sama skonsultować się z psychologiem na temat wsparcia bliskiej osoby z depresją.

 

Pozdrawiam ciepło,

Weronika Babiec,

Psycholożka, Terapeutka ACT

7 miesięcy temu
Katarzyna Kania-Bzdyl

Katarzyna Kania-Bzdyl

Droga Mamo,

 

myślę, że w pierwszej kolejności trzeba zdobyć się na szczerą rozmowę z synem i opowiedzieć mu swoich obawach. Dobrze by było też przypomnieć synowi, że zawsze może podjąć terapię psychologiczną. Myślę, że to już (rozmowa) będzie duży krok w obecnej sytuacji. Warto wysłuchać perspektywy syna, to jak on to widzi. 

 

Trzymam kciuki,

 

Katarzyna Kania-Bzdyl

7 miesięcy temu
komunikacja w zwiazku

Darmowy test na jakość komunikacji w związku

Zobacz podobne

Czy uda nam się wrócić do siebie po zerwaniu i potrzebie bycia samemu mojego byłego narzeczonego?

Od pewnego czasu mój były narzeczony był tak jakby nieobecny. Myślałam, że jest zmęczony, ale na jednym spacerze, kiedy chciałam go złapać za rękę, powiedział, że nie chce, że nie czuje potrzeby. Pomyślałam – okej, czasami tak jest. Po tygodniu pojechaliśmy na dwa tygodnie do Egiptu – tam ze mną zerwał. Nie chciał rozmawiać, mówił raz, że mnie kocha, raz że nie.

Ostatecznie 16 sierpnia nastąpiło zerwanie i stwierdził, że mnie nie kocha ani niczego, i że chce być sam do końca życia. Powiedział też, żebym się odkochała, bo to „na zawsze”. Ale jednocześnie mówi, że teraz chce być sam, i jak mu mówię, że dam mu czas, to odpowiada, że nie potrzebuje czasu, bo nie patrzy, co będzie dalej – ale teraz wie, że nic się nie zmieni. I podoba mu się ten stan.

Parę tygodni wcześniej powiedział, że chce być sam, „naprawić swój mózg”, a kiedy zapytałam, czy zostawia mnie na zawsze, odpowiedział, że nie wie, nie jest jasnowidzem.

Proszę o pomoc – co to za stan i czy uda nam się wrócić do siebie?

Jak pokonać poczucie winy związane z decyzją o braku dzieci w związku?

Dzień dobry, mam problem z tym, że zadręczam się jakimiś wyrzutami sumienia. Mianowicie od początku jak zaczęłam się spotykać z moim aktualnym chłopakiem mówiłam, że nie chcę mieć dzieci. On akceptował tą decyzję. Nie był kompletnie na nie, natomiast miał i ma do tego stosunek neutralny. Jesteśmy już rok razem , odbyliśmy w tym temacie kilka rozmów . On uspakaja mnie , że wybrał mnie , że to nie było jakieś jego wielkie marzenie tylko to traktował neutralnie jako kolej rzeczy, że tak może się zadziać, ale nie na zasadzie , że mu coś odebrałam. Że chce być ze mną, bo to ja jestem najważniejsza. Proszę powiedzieć mi jak mam się wyzbyć takiego poczucia winy, że komuś coś zabrałam. Tłumaczę sobie to jakoś sama, że przecież nie zmusiłam go do życia ze mną z takim wyborem. On twierdzi, że przecież jeśli tak bardzo ta chęć posiadania dzieci byłaby dla niego kluczowa, to by ze mną nie był, a że przecież ze mną chce być i wiązać dalszą przyszłość. Jak w końcu nie zadręczać się myślami, że przeze mnie nie traci czegoś? Pozdrawiam i dziękuję

Problem z brakiem intymności w związku - jak radzić sobie z odmową partnerki?
Problem ze stosunkiem moja partnerka ciagle ma jakąś wymówkę a to zmęczona a to nie może a to brak ochoty a ja czuję że bardzo seks mi pomaga wiem że wtedy jestem w bliskiej relacji ja potrzebuję uczuć drugiej osoby żeby mi je okazywała oraz mówiła
Jak radzić sobie z wątpliwościami w małżeństwie i rutyną po 9 latach związku?

Mam wątpliwości czy kocham męża. Związek 9-letni. Z jednej strony łączy nas wiele wspomnień i dobrych chwil. Jesteśmy fajnymi kumplami, ale mam wrażenie, że to zbyt mało na małżeństwo. Że trochę niszczy nas taka codzienność, obowiązki, rutyna i zmęczenie, które przeplata się ze złością. Czasami częściej jestem zdenerwowana niż szczęśliwa. W takich momentach przychodzi bardzo dużo wątpliwości i rozważań o lepszym partnerze. O kimś bardziej pasującym albo łatwiejszym do porozumienia się. Z jednej strony nie chcę kończyć związku, jak zepsutą zabawkę i wymieniać na lepszy model, bo nie o to chodzi. A z drugiej strony coraz częściej bywają momenty osamotnienia i poczucia, że po prostu mam dość. Jak ugryźć ten temat? Jakie pytanie sobie zadać, a jakie tematy poruszyć z mężem? Czuję się zagubiona, bo mam wrażenie, że to przecież "nic takiego", że brakuje mi konkretów, ale jednak efektuje niezadowoleniem ze związku i ostatecznie ze wspólnego życia.

Partner spłyca potrzeby i problemy, które mu komunikuję. Mamy trudną sytuację finansową, do tego dochodzi potencjalna duża zmiana zawodowo-życiowa. Nie wiem, co robić.
Postanowiłam wejść w związek z facetem, który przez ponad rok siedział biernie w domu bez pracy, ponieważ zdiagnozowano mu lekką depresję. Wierzyłam, że z tego wyjdzie, widziałam w nim potencjał, ale bałam sie zarazem niektórych jego zachowań. Mimo że ciągle zaznaczał, że chciałby być ze mną, ja zwlekałam rok, zanim zgodziłam się dać mu szansę. Z przyjaciół, weszliśmy w związek, kiedy zaczęłam zauważać porządne zmiany. Miałam rację. Wracał do siebie, łapał wiatr w skrzydła, ruszył przed siebie i zaczął dojrzalej myśleć. Przeprowadziłam się do niego i razem znaleźliśmy pracę. On popracował pół roku i znów trach… brak stabilizacji. Z jednej pracy przerzucono go do innego biura, żeby lepiej dogadał się z pracownikami… tam może i lepiej się dogadywał, ale nie osiągał dobrych wyników w sprzedaży. Takim sposobem popracował pół roku tu i tu, niedługo potem dano mu wypowiedzenie. Wrócił wcześniej do domu, niż wskazywał na to grafik. Był załamany, ale potem obrócił to w coś dobrego, bo zdobył czas na naukę obrony i poprawki licencjatu. Zgodziłam się z tym. Lepiej niech skupi się na edukacji, a praca nie zając - nie ucieknie, powtarzałam. Niedługo minie rok jak tu jestem. Stała praca okazała się zającem nie do prześcignięcia. Minął miesiąc… dwa… poświęcił minimum poszukiwaniom. Ale w końcu praca wpadła sama, zobaczył reklamę na fb o taksówkach. Teraz pracuje na umowę zlecenie 2-3 dni w tygodniu od grudnia. W czasie świąt oczywiście robił sobie więcej wolnego niż statystyczny Polak. Ostatnio zachorował, poświęcał dużo uwagi na zgłoszenia filmiku na YT, konkursowego, znalazł pracę w Grecji za 1000 euro, ale zrezygnował. Mówił, że ze względu na mnie - poniekąd mu wierzę, ale z drugiej strony czy to nie za małe zarobki, byśmy wspólnie opłacali mieszkanie w PL (w którym bym została), jego zakwaterowanie i studia, nawet z moją małą podwyżką, która w tym miesiącu dostałam? To byłaby jego szansa… owszem… ale ja nie znam języka, uczę się, ale zajmie mi to długo. Nie umiem się na niczym skupić. Wszystko mnie męczy i trapi ostatnimi czasy. Chciałabym więcej stabilizacji, jest krucho z pieniędzmi… a on się dziwi, że moja wypłata tak szybko niknie… wiara w niego zaczyna ze mnie ulatywać, bo do tego wszystkiego dochodzą kłótnie. Czasem nie słucha co do niego mówię, gdy w czymś się nie zgadzamy… a potem spłyca problem i zarzuca mi coś, co nie jest prawdą. Zdenerwowana krzyczę, potem on krzyczy, a gdy uspokajam się, chcę pogadać, on jest obrażony. Czuję się bardzo samotna w tym związku od jakiegoś czasu. Irracjonalne sytuacje mnie męczą, np. przez brak pieniędzy dziś, gdy szukał pracy, zasugerowałam mu, żeby wysłał CV tam, gdzie go przyjmą, a nie tam gdzie chce, skoro nie ma odezwu. Myślałam, że tego nie robi, bo już tyle czekam na to, by było stabilniej finansowo… Powiedział, że „jak śmiem się odzywać, będzie robił co chce i mam nic nie mówić”. Bardzo mnie bolą takie reakcje. Ostatnio zestresowałam się, że zachorował i że też zachoruję, więc powiedziałam, żeby chusteczki wrzucał do kosza, bo to na pewno pomoże nie rozprzestrzenianiu się zarazków. Potem dodałam, że może jestem nerwowa, ale naprawdę się stresuje chorobowym i wszystkim. Zaczął krzyczeć, że robię mu wojnę o chusteczkę. Znów spłycił to, co chciałam przekazać. Czuję się już głupia. Wiem, czasem przesadzam, pracuję nad sobą, ale czy w takich momentach to problem we mnie czy w nim? Nie wiem co robić.
kryzys w związku

Kryzys w związku – jak go przetrwać i odbudować relację?

Twój związek w kryzysie? To naturalny etap, który może wzmocnić relację. Poznaj sprawdzone strategie i porady ekspertów, by skutecznie przez niego przejść i odbudować więź. Czytaj dalej!