
- Strona główna
- Forum
- zaburzenia lękowe, zaburzenia nastroju, związki i relacje
- Brak wiary w...
Brak wiary w siebie, lęk przed kobietami i samotnością – jak zaakceptować życie w pojedynkę?
Anonimowo
Bożena Nagórska
Dzień dobry.
To, co Pan opisuje, to nie jest obiektywny opis rzeczywistości, lecz obraz świata przefiltrowany przez głęboką depresję i traumę z lat szkolnych. Treści, które czyta Pan w Internecie, podają proste, radykalne odpowiedzi na skomplikowane problemy, ale w rzeczywistości działają jak toksyna – pogłębiają Pana izolację i niszczą resztki poczucia własnej wartości. Teorie o „statusie” i „naturze kobiet” to mechanizm obronny: łatwiej jest uwierzyć, że cały system jest przeciwko Panu, niż zmierzyć się z lękiem przed odrzuceniem.
Wiek 23 lat to czas, w którym ma Pan pełne prawo nie mieć jeszcze stabilizacji, samochodu czy doświadczenia. Prawdziwa dojrzałość polega na zrozumieniu, że Pana wartość jako człowieka jest niezależna od stanu posiadania czy opinii innych osób. Proszę przestać karmić swój umysł postami, które utwierdzają Pana w nienawiści do samego siebie. Prawdziwym problemem nie jest brak „topowego wyglądu”, ale to, że postrzega Pan siebie jako osobę nieużyteczną– i to nad tym przekonaniem, najlepiej z pomocą terapeuty, trzeba pracować, aby odzyskać sprawstwo nad swoim życiem.
Powodzenia
Bożena Nagórska
Nadal nie znasz odpowiedzi na nurtujące Cię kwestie?
Umów się na wizytę do jednego z naszych Specjalistów!
Malwina Pilarczyk
Dzień dobry,
czytając Pana wiadomość pomyślałam, że słychać w niej duże cierpienie, spowodowane nie tylko obecną sytuacją życiową ale i obrazem kobiet i ich oczekiwań oraz przyjęciem określonych standardów na temat mężczyzn. Wiele treści, które są dostępne w internecie mogą potwierdzać i nasilać taki schemat myślenia co będzie zwrotnie powodować cierpienie i poczucie beznadziejności. Myślę, że psychoterapia mogłaby Panu pomóc przyjrzeć się sobie w akceptującej i autentycznej relacji, zrozumieć lęk przed kobietami oraz pomóc w zbudowaniu świadomych relacji.
Pozdrawiam!
Daria Składanowska
Dzień dobry,
czytam w tym dużo bólu i samotności. Chciałbym Ci powiedzieć bardzo ważną rzecz - to, co czytasz w internecie o „naturze kobiet” i wartości mężczyzny, nie jest obiektywną prawdą o relacjach, tylko często bardzo krzywdzącą narracją, która wzmacnia lęk i poczucie bycia gorszym.
Twoja wartość nie zależy od statusu, pieniędzy, doświadczenia seksualnego ani tego, czy mieszkasz z rodzicami. To, że byłeś zraniony i wyśmiany, może sprawiać, że dziś widzisz siebie przez pryzmat odrzucenia - ale to nie jest cała prawda o Tobie.
Zamiast uczyć się akceptować życie w samotności jako wyrok, może warto zacząć od odzyskiwania bardziej życzliwego spojrzenia na siebie.
Naprawdę nie jesteś skazany na taki scenariusz, jaki dziś widzisz. Jeśli chcesz, to jest coś, co bardzo warto omówić szerzej z psychologiem - nie po to, by Ci zaprzeczać, tylko żeby pomóc Ci wyjść z tego ciężaru.
Pozdrawiam,
Składanowska Daria
Dorota Kuffel
Witaj
Jestem porażona wręcz takim przeświadczeniem. Pewnie to domena obecnych czasów. To jak siebie przekreślasz mając przed sobą życie, jest bardzo smutne. Kobiety są różne, naprawdę. Spróbuj poszukać wsparcia w kontekście poczucia wartości. Te gadżety o których piszesz, auta itd to nie są atrybuty wartościowego mezczyzny. I są dziewczyny dla których inne wartości są bazowe.
Serdecznie Cie pozdrawiam
Dorota

Zobacz podobne
Jakie istnieją sposoby CBT na radzenie sobie z zaburzeniami nastroju?
TW: samookaleczanie
Mam 24 lata i słyszałem głosy po wstaniu. Miałem również bardzo wyraziste sny, w których byłem świadomy, że śnię. Widziałem też raz twarze w ciemności. Dopiero od niedawna. Biorę lek Perazin 150 mg ale odkąd wziałem dodatkowe 50 mg to się skończyło. Oprócz tego cierpie na bardzo duże wahania nastroju w ciągu dnia. Raz mam energię i (względnie...) ochotę do działania a raz myślę tylko o tym, żeby pójść spać i nie istnieć (o ile nie będą śnić mi się chore sny). Samookaleczałem się. Skończyłem po tym, jak na spotkaniu z przyjacielem zaczęła lecieć mi krew i poplamił mi się cały rękaw. Od trzech tygodni tego nie robię, ale nie mogę już dłużej powstrzymać impulsów, planuję się zaciąć w tym tygodniu, obmyślam plan i miejsce, to chore. Ale nie potrafię z tego wyjść. Mam jakąś depresję i lęki, ale czuję się inaczej. Jakbym nie należał do tego świata, tej przestrzeni. Nic mnie nie cieszy. Ludzie od zawsze mnie nużyli, nie lubię przebywać w ich towarzystwie. Izoluję się, jestem brzydki, nienawidzę swojego wyglądu i charakteru. Nienawidzę być człowiekiem. Jestem jak coś, powłoka udająca człowieka. Przez lata zmuszałem się do ,,ludzkich zachowań" na przykład wszedłem w związek, mimo, iż jestem osobą aseksualną. Zmuszałem się do stosunków. Czułem obrzydzenie do tego, do siebie. Nie cieszy mnie to co innych ludzi. Nie potrafię się dostosować. Cierpię, moje emocje są silne, często wybucham płaczem lub mam ochotę się skrzywdzić. Chodziłem do psychologa, ale mam wrażenie, że jestem zbyt samoświadomy swojej nieużyteczności, beznamiętności, swego bezsensu, że to nic nie daję. Chciałbym urodzić się w innym umyśle, być kimś innym. To mnie wykańcza. Czuję się jakbym maskował się całe życie. Bezcelowo. Kocham samotność i jej nienawidzę zarazem. Biorę antydepresanty, Ssri nie działały, snri również. Wszystko jest byle jakie i poszarzałe. Raz zabrano mnie do szpitala z powodu samookaleczeń, ale wypisałem się z niego, nie sądze, by szpital mi pomógł. Ludzie wychodzą z depresji i zaburzeń lękowych, prawda? Dlatego obawiam się, że to nie to. To nie ,,epizod" tylko moje całe życie. Marne, samotne, odrealnione. Czy psychiatria ma odpowiedź na takie stany? U mnie nie ma to początku i końca. Zawsze byłem samotnikiem, nawet w szkole. Teraz leżę i piszę to o pierwszej w nocy, chyba pragnę iluzji odpowiedzi, chociaż wiem, że ciężko ją zrozumieć. Czy istnieją ludzie, którzy nie nadają się do bycia ludźmi? Którzy czują, że nie należą całym sobą? Czy ti da się wyleczyć... proszę

