
- Strona główna
- Forum
- inne, zaburzenia lękowe, zaburzenia osobowości, związki i relacje
- Mieszkam z osobą,...
Mieszkam z osobą, która szydzi, przygląda się i robi zdjęcia, śmieje się z innych - jest mocno narcystyczna. Co się dzieje w głowie takiej osoby? Jak sobie z tym poradzić?
Katarzyna Rosenbajger
Witam,
Ja rozumiem te zachowania jako krzywdzące, negatywne i przekraczające pani granice.
Jeżeli chodzi o robienie zdjęć bez pani zgody, to jest jak najbardziej przekroczenie granic i nie powinna się pani zgadzać na takie zachowania. Posunąłbym się nawet do tego,że zdjęcia zrobione bez pani zgody powinny być usunięte z telefonu tej osoby. Następnym razem proszę asertywnie zapytać po co i dlaczego, oraz poprosić o usunięcie zdjęć z pani osobą.
Jeżeli chodzi o pomówienia i kpiny pod pani adresem, to szczera komunikacja byłaby najlepszym wyjście z całej sytyacji. Jeżeli to nic nie da, najlepiej będzie odciąć się od tej osoby i nie zwracać uwagi na jej krzywdzące zachowania. Czasem usunięcie się z danej sytuacji czy emocjonalne odcięcie się, da nam spokój który należy się każdemu z nas.
K Rosenbajger
Psycholog

Zobacz podobne
Dzień dobry, pytanie dotyczy mojej 13-letniej córki.
Jest osobą bardzo wrażliwą, nieśmiałą i skrytą. Ma problem z nawiązywaniem nowych znajomosci, tylko jedną kokeżankę. Często powtarza, że nikt jej nie lubi i że jest dziwna.
Od kilku lat przewija się też temat jej przedszkola i zaczynam dostrzegać, że to jak teraz układają się jej relacje z dziećmi może mieć związek właśnie z okresem przedszkolnym. Jak miała 5/6lat pojawił się okres, w którym nie chciała wchodzić do sali do swojej grupy. Płakała, wyrywała się jak tylko zobaczyła siedzące dzieci. Wielokrotnie pytałam przedszkolanki czy zauważyły coś niepokojącego, z czego takie zachowanie może wynikać. Twierdziły, że nic się nie dzieje, a córka była wtedy za mała, żeby o tym opowiadać. Dopiero kilka lat po zakończeniu przedszkola zaczęła mówić, że nikt się z nią nie bawił, że dzieci jej nie lubiły, że się z niej naśmiewały i jak miała nowe ubrania to specjalnie szarpały ją za nie, żeby je porwać; że pani wciskała jej jedzenie na siłę, raz nawet złapała ją tak mocno za rękę, że bolało...Temat przedszkola wraca co jakiś czas. Córka sama mówi, że nikt jej nie lubi, tak jak wtedy w przedszkolu. Nie wiem co robić...czy powinna odbyć jakąś terapię? Czy w nastoletnim wieku takie odczucia są po prostu normalne? Boję się, żeby czegoś nie przegapić...

